Znajdziesz mnie tutaj

Podsumowanie roku

Miałam napisać jutro, ale może będziecie się szykować albo coś. Sylwestra nie lubię, nie dla mnie to. W inne dni imprezy to co innego, a tej nocy bawić się nie umiem. Wam za to życzę szampańskiej zabawy.
 W Nowym Roku życzę wam wszystkiego co najlepsze, spełnienia wszystkich marzeń, żeby nie był gorszy niż ten poprzedni. Do siego roku!
W tym roku wiele się u mnie działo, najpierw pierwsze zauroczenie, później rozstanie. Dziękuję, że zawsze byliście razem ze mną i mnie wspieraliście. 
Co mnie zdziwiło najbardziej to ilość przeczytanych książek. Mianowicie 90 pozycji. Nie spodziewałam się. O 13 więcej niż w ubiegłym roku. 
Jeśli chodzi o ten miesiąc to przeczytałam 7 książek. Odwiedziliście mnie 3423. Tak! Przekroczyłam liczbę 3 tysięcy wyświetleń na miesiąc. Mam też 146 obserwatorów, a więc przybyło 4.
Dziękuję wam za ten rok! 
Czytaj dalej...

Płyn micelarny, Bebeauty, Biedronka

Dzisiaj o moim kolejnym ulubieńcu z Biedronki. Płyn micelarny to kosmetyk, którego używam codziennie. Musi być tani i skuteczny. Czy tak jest tutaj?
Bardzo podoba mi się opakowanie. Jest to bardzo wygodny dozownik, nic nam się nie wyleje, tylko tyle ile chcemy. 
Płyn ma postać przezroczystego płynu, pachnie delikatnie, jakby ogórkowo.
Jeśli chodzi o działanie dobrze zmywa makijaż. To mój najlepszy micel jaki używam, radzi sobie z podkładem, kredką, eyelinerem i tuszem. Nie pozostawia kleistej warstwy ani uczucia ściągnięcia. W moim przypadku gdy dostanie się do oka szczypie, wiem, że u innych osób tak się nie dzieje. Mnie wszystko szczypie, nawet woda. Nie wysusza. Do tego kosztuje niecałe 5 złotych.
Czytaj dalej...

Stosik nr.17

1.Stanisław Wyspiański ,,Wesele". Lektura szkolna, podobno dobrze się czyta.
2.Nora Roberts ,,Jedyna taka noc" Tematyka typowo bożonarodzeniowa, szkoda, że dopiero teraz ją znalazłam, ale klimat jeszcze czuć.
3.Stieg Larsoon ,,Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". No wreszcie była dostępna w bibliotece, a ja niedługo mam ferie, więc mogłam sobie na tę cegłę pozwolić. 
4.Debbie Macomber ,,Wiktoriańska herbaciarnia" Kolejny tom Zatoki Cedrów.
5.Anne Gracie ,,Dynastia Tudorów. Król, królowa i królewska faworyta" Jak tylko zobaczyłam w bibliotece od razu musiałam sięgnąć.
6.Tracie Peterson ,,Preludium brzasku". Tym razem przenoszę się na Alaskę.
Tym razem stosik ubogi, bo zostało kilka książek do nadrobienia z ubiegłego. 
Czytaj dalej...

150.Bratnie dusze

Tytuł: Bratnie dusze
Autor: Diana Palmer
Stron: 347
Wydawnictwo: Harlequin 
Rok wydania: 2012
Moje zdanie: Diana Palmer to kolejna dość znana autorka romansów. Z racji tego, że tego gatunku jestem prawdziwą fanką i kocham takie ckliwe historie miłością bezgraniczną nie mogłam nie przeczytać. Phoebe- młoda studentka antropologii pokochała dużo starszego od siebie agenta FBI- Corteza od pierwszego wejrzenia. On też nie był obojętny. Nagle zrozpaczona dziewczyna otrzymuje od niego bardzo oszczędne zawiadomienie o ślubie z inną kobietą. Po trzech latach ich drogi schodzą się ponownie… Bardzo ciekawa książka. Pani Palmer przez te ponad 300 stron nie pozwoliła mi się nudzić. Historia wcale nie jest tak bardzo przewidywalna jak by się mogło wydawać. Autorka zaserwowała nam trochę niedomówień. Bardzo podoba mi się, że został tutaj wprowadzony wątek śledztwa, który znacznie urozmaica lekturę. Bohaterowie nie są sztuczni. Mają wady i zalety. Ciekawym posunięciem było też z pewnością wprowadzenie wątku Indian i ich kultury. Z książki emocje aż kipią i to podoba mi się najbardziej. Znajdziemy tu też sceny erotyczne, które są jednak bardzo zmysłowe i subtelne, nie ma w nich żadnej dosłowności i wulgarności. Czytało mi się badzo szybko, książka nie wymaga wiele skupienia.
Ocena: 5-/6
Jak tam mijają święta, ja już dzisiaj jestem chyba przejedzona. :) 
Czytaj dalej...

Wesołych Świąt!

Jutro już Wigilia, wprost nie mogę uwierzyć.
Chciałabym wam życzyć wszystkiego co najlepsze. Dużo, dużo zdrowia, bo ono jest najważniejsze, szczęścia, miłości. Uśmiechu na twarzy. Spełnienia wszystkich marzeń. Wesołych Świąt spędzonych w gronie osób, które są dla nas najważniejsze. Książkoholiczkom samych wspaniałych książek do przeczytania, a kosmetykoholiczkom zero bubli. 
Już w Pierwszy Dzień Świąt przychodzę do was z recenzją. Wtedy będzie już chyba troszkę więcej czasu. 
Czytaj dalej...

Krem do rąk z kwiatem pomarańczy, Isana

Krem do rąk zimą zużywam w tempie ekspresowym. Dzisiaj o kremie z Isany, który możecie kupić tylko w Rossmannie. Jest on w edycji limitowanej, ale wiem, że pojawia się już drugi raz i to na bardzo długo. 
Skład: Aqua, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Glyceryl Stearate SE, Ethylhexyl Stearate, Cethyl Alcohol, Bytylene Glycol, Phenoxyethanol, Theobroma Cacao Butter, Panthenol, Prunus Armenica Kernel Oil, Octyldodecanol, Sodium Cetearyl Sylfate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum, Ethylhexylglycerin, Copernica Cerifera Cera, Citrus Aurantium Dulcis ( Orange ) Flower Extract, Propylene Glycol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Limonene, Butylphenyl, Methylpropional, Geraniol, Linalool.
Masło kakaowe, panthenol i olej z pestek moreli widzimy prawie w połowie składu. Nie jest źle. 
Zamykanie tradycyjne na klik, takie jakie lubię najbardziej. Tuba jest wykonana z miękkiego materiału, łatwo wydostać z niej krem.
Jest on biały, nie jest bardzo gęsty. Łatwo go rozsmarować. Jeśli chodzi o zapach to wiele osób się zachwyca, mi jak zwykle tak nie do końca się podoba. Z jednej strony delikatnie czuć w nim zapach cytrusów, ale nie jest to aromat kwiatów, czy nawet owoców. Ja postawiłabym na liście, wiecie, taki świeży zapach. Krem pozostawia warstewkę, która jednak nie przeszkadza, ale miło otula dłonie. Jeśli chodzi o nawilżenie i odżywienie to szału nie ma. Trzeba go dość często i regularnie używać, ale jest wydajny, a więc to nie problem. Jeśli zapomnimy o nim, dłonie szybko stają się przesuszone. Dla niewymagających z pewnością będzie dobry, tym bardziej, że kosztuje grosze na promocji. 

Czytaj dalej...

149.Ostatni ślad

Tytuł: Ostatni ślad
Autor: Charlotte Link
Stron: 507
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wydania: 2009
Moje zdanie: O autorce tej słyszałam już wiele dobrego. Jest to córka znanej niemieckiej pisarki. Jej książki zostały przetłumaczone na kilkanaście języków. Została nawet okrzyknięta następczynią Agathy Christie. 
Elaine Dawson to życiowy nieudacznik. Nikt nigdy nie zwraca na nią uwagi. Pewnego razu zostaje zaproszona na ślub koleżanki. Już myśli, że wyrwie się ze swojego nudnego życia, gdy niespodziewanie znika. Kilka lat później dziennikarka Rosanna Hamilton ma napisać o niej artykuł i natrafia na pasjonujące ślady.
Dawno nie czytałam tak trzymającej w napięciu i ciekawej książki. Fabuła gna praktycznie od pierwszej strony. Obserwujemy wiele zbrodni, które być może mają ze sobą coś wspólnego. Zakończenie było bardzo niespodziewane, myślałam długo kto za tym wszystkim stoi, ale się nie domyśliłam ponieważ pani Link wodziła mnie za nos.
Bohaterowie są bardzo wyraziści. Polubiłam ich, ponieważ zostali dobrze wykreowani. Kolejnym wątkiem jest życie głównej bohaterki, które też mocno się skomplikuje.  Okładka ciekawa. Nie pozostaje nic innego jak tylko Wam ją polecić.
Ocena:5/6
Klimat świąt czuć już wszędzie, postanowiłam poszukać jakiś piosenek bożonarodzeniowych.
Znalazłam inną, piękną romantyczną piosenkę po hiszpańsku. Muszę się z wami ją podzielić.
Poszłam za ciosem i znalazłam jeszcze piękniejszą tego samego piosenkarza. Jakby mi tak samo facet zaśpiewał to od razu jestem jego :) :) :)

Czytaj dalej...

Balsam do ust w tubce wiśniowy, Carmex

Też czujecie już klimat świąt? W szkole wreszcie dali nam trochę odsapnąć, chociaż koniec był bardzo ciężki. Teraz będzie mnóstwo czasu na czytanie, ferie mam w pierwszej turze, a więc naukę zacznę znów dopiero w lutym. Dzisiaj o balsamie do ust, który z pewnością przyda się teraz, zimą. O słynnym Carmexie słyszałam wiele sprzecznych opinii. Niektórzy go kochają, inni nienawidzą. 
Skład: Petrolatum, Lanolin, Aroma, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Cetyl Esters, Theobroma Cacao Seed Butter, Cera Alba, Banzophenone-3, Camphor, Menthol, Salicyl Acid, Vanillin, Synthetic Linalool, Benzyl Cinnamate, Geraniol. Zawiera Oxybenzone.
Na początku lanolina, która zostawia na ustach warstwę, która zapobiega parowaniu wody i chroni przed pękaniem.  Jeszcze dalej masło kakaowe.  Kamfora? W większych ilościach może być toksyczna. Trochę mnie to zaniepokoiło, ale widocznie w tej dawce nie szkodzi. Mentol. Jest tu też kwas salicynowy, na który niektóre osoby są uczulone. 
Balsam jest w wygodnej tubce. Ma dziubek dzięki któremu wydostajemy odpowiednią ilość kosmetyku. Czasami gdy jest rozgrzany łatwo wydobyć go za dużo. Wtedy jeśli dostanie się do ust jest okropnie gorzki w smaku. Jeśli jednak użyjemy go trochę nic nie poczujemy. Do nałożeniu czuć delikatne mrowienie, które mi zupełnie nie przeszkadza. Delikatnie chłodzi, jednak nie jest to uczucie nieprzyjemne. Jeśli chodzi o działanie to rzeczywiście nawilża. Nabłyszcza usta jak błyszczyk. 
Ma bardzo ładny zapach, w moim przypadku wiśniowy, który czuć na kilka metrów. Posiada też filtr SPF 15. Dużym minusem jest jednak jego wydajność, używam go niecałe dwa tygodnie, a już widać, że dużo go ubyło. Podsumowując osławiony Carmex sprawdził się, ale spodziewałam się czegoś lepszego. Jest tyle różnych balsamów do ust, które chcę wypróbować, że nie wiem czy się jeszcze skuszę kiedyś. Tym bardziej, że kosztuje coś około 10 złotych. 
Czytaj dalej...

Zakupy przedświąteczne

 Świąteczna gorączka pomaga wydawaniu pieniędzy. Tym razem postawiłam raczej na pielęgnację, z kolorówką zaszalałam podczas promocji w Rossmannie. Ale to było prawie miesiąc temu. Nie pokażę wam tego wszystkiego razem bo bym się chyba załamała.
Pierwszy Lekki krem nagietkowy, Sylveco. Kosmetykomaniaczki z pewnością znają, ja zaprezentuję książkocholiczkom. :) Naturalny skład, polska firma i przystępna cena. Ciekawe jakie będzie działanie. Dalej dwie maseczki Ava, z ekstraktem z pomidora i z algami morskimi. 
Krem BB Soraya. Drugie opakowanie, a więc coś w tym musi być. To samo z pianką do golenia z Isany. Obok mój pierwszy zakup w Douglasie, zaszalałam. Zapach jest taki niecodzienny, młodzieżowy. Nie jest słodki, orzeźwiający też nie. Ma w sobie taką zadziorną, pieprzową nutę. Farba Garnier Olia, już drugi raz jej używam. Fryzjerka mnie pochwaliła, że mam zdrowe włosy :) 
Żel-peeling Bebeauty. Już go polubiłam. Dwa żele Original Source. Kupione w promocji, edycje limotowana, jeden mandarynka, drugi żurawina. Trzy mydełka glicerynowe. Gdy są zapakowanie nie pachną, a gdy już je odpakujemy są cudowne. Kupione w Biedronce. 
Czytaj dalej...

148.Droga do szczęścia

Tytuł: Droga do szczęścia
Autor: Nora Roberts 
Stron: 442
Wydawnictwo: Harlequin
Rok wydania: 2010
Moje zdanie: Książki Nory Roberts były dla mnie do tej pory zagadką. O autorce tej z pewnością każdy słyszał. Napisała ona ogromną liczbę książek, w mojej bibliotece jest ich cały regał. Z półki wzięłam pierwszą lepszą książkę. Zwróciłam tylko uwagę żeby nie była to część jakiejś serii. Niczym się nie sugerowałam, dlatego w domu bardzo się zdziwiłam gdy okazało się, że przedstawione tutaj zostały dwie historie.
 ,,Przerwana gra” opowiada o Asher i Taju. To dwie gwiazdy tenisa, znane na całym świecie, które połączył gorący romans. Ich dzieciństwo niesamowicie się różniło i chyba to tak bardzo przyciąga ich nawzajem do siebie. Niespodziewanie Asher znika by pojawić się ponownie po trzech latach. O co tutaj chodzi?
 ,,Skazani na siebie” to opowieść o dalekich kuzynach Pandorze i Michaelu. Są zupełnie różni, gdy tylko się widzą kłócą się i skaczą sobie do gardeł. Ich wujo w spadku nakazuje zamieszkać im razem w jego rezydencji przez pół roku. Widocznie widział w tym jakiś cel. Czy nie dojdzie do rozlewu krwi?
 Co ja poradzę, że po prostu bardo lubię takie książki. Od początku do końca wiadomo jak to się skończy, ale ja lubię czytać optymistyczne historie. Pozwalają uwierzyć, że na każdego czeka szczęście, chociażby nie wiadomo jak źle było teraz. Kiedyś się ułoży.
 Pani Roberts pisze bardzo barwnie i ciepło. Czuć emocje, których w takich książkach szukam. Jest bardzo przewidywalnie, ale dla mnie nie jest to dużym minusem. Bohaterowie są wykreowani wystarczająco żebyśmy zdążyli ich polubić. Czytało mi się bardzo szybko i łatwo. Polecam fanom takich książek.
Ocena:5-/6
Już jutro zaprezentuję wam duży zakupowy haul.
Czytaj dalej...

Nawilżający żel micelarny, Bebeauty, Biedronka

Dzisiaj przedstawię wam żel micelarny, nawilżający Bebeauty. Można go kupić w każdej Biedronce, za cenę poniżej 5 złotych. 
Zacznijmy od opakowania. Bardzo mi się ono podoba, jest ładniejsze niż to poprzednie. Zamykane na klik, możemy mieć pewność, że w podróży nic nam się nie wyleje.
Żel jest bezbarwny. Nie potrzeba go bardzo dużo, żeby umyć całą twarz, ale ja go sobie nie żałuję. Nie pieni się i dla niektórych jest to dużym problemem. Mi zupełnie nie przeszkadza. Po jego użyciu skóra jest gładka, czysta, odświeżona. Nie zauważam tego nawilżenia, ale raczej nie spodziewałabym się tego po żelu do mycia. Doskonale radzi sobie z makijażem twarzy. Nie próbowałam go tylko do zmywania oczu, od tego mam jego brata- płyn micelarny. Bym zapomniała, zapach bardzo mi się podoba. Kojarzy mi się z borówkami.
Czytaj dalej...

Lakier Wibo Extreme Nails, nr. 193

Dopiero na komputerze zauważyłam jak niewyraźne są te zdjęcia. No cóż pasowało by kiedyś pokusić się o jakiś lepszy aparat, ale to na razie pozostaje tylko w sferze marzeń.
Chciałabym wam zaprezentować lakier idealny na jesień. Piękne bordo, wino czasami wpadające delikatnie w brązowy. Jest to kolor 193 od Wibo. Został on dołączony bardzo niedawno. Mam nadzieję, że choć trochę będę wam go mogła zaprezentować, polecam jednak jeszcze poszukać w Google i obejrzeć go na profesjonalnych zdjęciach. Wtedy zobaczycie jego piękno.
Do pomalowania paznokci wystarczą dwie cienkie warstwy, które szybko schną. Trwałość bardzo dobra, szybko się nie ściera, ani nie odpryskuje. Pędzelek wygodny, łatwo się nim manewruje. 
Pięknie błyszczy ma w sobie delikatny shimmer. Jest bardzo elegancki, na jesień. Widziałabym go też na jakiejś randce jeśli komuś znudziły się klasyczne czerwienie.
Kosztuje około 6 złotych, ja upolowałam go w promocji.
Czytaj dalej...

147.Równoumagicznienie

Tytuł: Równoumagicznienie
Autor: Terry Pratchett 
Stron:187
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2007
Moje zdanie: Esk za sprawą drobnej pomyłki zyskuje magiczne moce. Problem tkwi jednak w tym, że w świecie Magicznego Dysku nigdy jeszcze nie było kobiety maga. Dziewczyna staje się obiektem licznych drwin i żartów pod swoim adresem, ale postanawia spełnić swoje marzenie. Pomagać jej w tym będzie starsza ciałem, ale bardzo młoda duchem Babcia Weatherwax.
 Lubię od czasu do czasu, zwłaszcza jakoś w okresie zimowym sięgnąć po jakąś książkę tego autora. Jest on znany ze swojego bardzo specyficznego humoru. Stworzył cykl, w którym wszystkie książki dzieją się w magicznym Świecie Dysku. Jest on podtrzymywany na grzbietach czterech słoni, które z kolei stoją na ogromnym żółwiu. 
Jeśli chodzi o tę historię to jest bardzo ciekawa, ale jak dla mnie odrobinę za krótka. Pozostawia po sobie pewien niedosyt. Tak jakby autorowi zabrakło już pomysłów i urwał historię, która świetnie się zapowiadała. Esk nie jest postacią, którą polubiłam najbardziej. Tutaj z pewnością pierwsze skrzypce gra urocza staruszka. Babcia Weatherwax miała cięty język i potrafiła poradzić sobie w absolutnie każdej sytuacji. Humor autora można tutaj zauważyć, ale nie pokazał w pełni na co go stać i bardzo nad tym ubolewam. Okładka jak zawsze ciekawa, przyciąga wzrok, dużo się na niej dzieje.
Ocena: 4/6
Czytaj dalej...

Denko listopada

Denko w tym miesiącu dużo skromniejsze. Przepraszam za jakość zdjęć.
1.Lakier Taft. Lakierów używam rzadko, robił to co miał robić. Dobrze trzymał, nie sklejał włosów.
2.Szampon Garnier Fructis, Mega objętość 48 godzin. Miał mieć swoją recenzję, ale jakoś się nie doczekał. Dobrze mył włosy, niesamowicie się pienił, pięknie pachniał, tak cytrusowo. Dodatkowo rzeczywiście zwiększał objętość, ale nie plątał włosów. Polubiłam go.
3.Krem do rąk, Cztery Pory Roku. Pojawiła się jego recenzja
4.Pasta do zębów, Colgate. Jak pasta, nic szczególnego.
5.Płyn micelarny z Biedronki, Bebeauty. Już zrobiłam zdjęcia, a więc pojawi się jego recenzja.
6.Płatki kosmetyczne, Carrefour. Nie polecam, strasznie się rozwarstwiały i rozrywały.
7.Maseczka nawilżająca Efektima. Pięknie pachniała owocami. Dodatkowo muszę zauważyć, że rzeczywiście nawilżała. Skóra po jej użyciu była gładka i ukojona. Polecam!
8.Próbka serum Idealia, Vichy. Tak z ciekawości wypróbowałam. Nie przekonała mnie do siebie.
9.Maseczka Bielenda, Glinka zielona, Bio. Zdziwił mnie jej zapach. Taki indyjski, delikatnie kadzidlany, myślałam, że będzie dusił, ale nic z tych rzeczy. Glinka oczyszcza skórę, nawilża, odpręża.
Chciałam wam powiedzieć, że w Biedronce są glicerynowe mydełka o różnych pięknych zapachach. Ja skusiłam się na wiśniowe, przepięknie pachnie i dobrze się pieni.
Kupię pewnie jeszcze kilka. 
Już jutro wieczorem czekajcie na recenzję. 
Czytaj dalej...

Podsumowanie listopada

Nie mogę uwierzyć, że jeszcze miesiąc do końca tego roku. 
Przeczytałam 5 książek. Powoli zaczynam dochodzić do siebie. Dodałam 6 recenzji.  Na liczniku mam aż 30091. W tym miesiącu to aż 2918. Czuję, że już niedługo przekroczę tę magiczną liczbę 3 tysięcy wyświetleń na miesiąc. Mam 142 obserwatorów. Przybyło 5. 
Wszystkich którzy nie widzieli dwóch ostatnich recenzji zapraszam.
Czytaj dalej...

146.Zawsze przy mnie stój

Tytuł: Zawsze przy mnie stój
Autor: Carolyn Jess-Cooke
Stron: 311
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2011
Moje zdanie: Autorka to nagradzana poetka i filmoznawczyni. Jak poradziła sobie pisząc powieść? Margot po swojej śmierci ponownie wraca na ziemię. Ma być własnym Aniołem Stróżem. Czy teraz będzie miała możliwość zmienić bieg swojego życia? Czy to jest jeszcze możliwe? Jak to jest widzieć całe swoje życie z boku? Czy zawrze pakt z demonem, aby odmienić swój los?
 Szał na książki o aniołach już dawno przeminął. Ja jak zawsze sięgam po książki wtedy kiedy chcę i tak skusiłam się na tę pozycję. Jest to niesamowicie piękna, wzruszająca książka. Z pozoru łatwa historia w której ja dopatrzyłam się wielu mądrości i przestróg. Chcielibyście oglądać swoje życie z boku? Każdy wybór, błąd, to czego wiele razy się wstydzimy. Ja z pewnością nie. O tym jest ta książka. Wielu rzeczy nie da się już naprawić, niektóre wydarzenia są tylko raz i od nas zależy czy dobrze je wykorzystamy. Nigdy już nie będzie nam dane ich cofnąć, życie mamy tylko jedno i to nasza sprawa w jakim kierunku się potoczy. 
Książka pokazuje jaki to niezwykły dar otrzymaliśmy od Boga. Zmusza do zastanowienia się czy jesteśmy dumni z naszej życiowej ścieżki, czy nie. W każdej chwili możemy z niej zawrócić. Bohaterowie są przyzwoicie wykreowani. Najbardziej polubiłam ojca Margot. Historia tutaj przedstawiona jest bardzo ciekawa, nie sposób się przy niej nudzić. Mam jednak wrażenie, że w niektórych momentach autorkę poniosło i książka była zbyt bajkowa, nieprawdopodobna. To jeden z minusów. Więcej chyba nie widzę, to, że przeczytałam ją w jeden dzień z pewnością o czymś świadczy.
Ocena:5-/6
Czytaj dalej...

145.Zbrodnia i kara

Tytuł: Zbrodnia i kara
Autor: Fiodor Dostojewski
Stron: 495
Wydawnictwo: Greg
Rok wydania: 2007
Moje zdanie: Kolejna, ostatnia już moja szkolna lektura epoki pozytywizmu. Jak mi się spodobało? Fiodor Dostojewski to rosyjski pisarz. Jego najważniejsze dzieła to ,,Idiota”, ,,Bracia Karamazow”, ,,Biesy”, ,,Zbrodnia i kara”. W tej ostatniej z niezwykłym podobieństwem opisał on zbrodni dokonaną na jego siostrze.
 Rodion Romanowicz Raskolnikow to niezwykle biedny młodzieniec zamieszkujący Petersburg. Jego siostra i matka robią co mogą, aby ułatwić mu życie podczas gdy on nic w tej sprawie nawet nie próbuje zdziałać. Przychodzi mu do głosy straszny pomysł na zabicie starszej lichwiarki Aldony uderzeniem siekiery w głowę. Czy popełni ten straszny czyn? 
Muszę przyznać, że książki z epoki pozytywizmu to jedne z najciekawszych lektur. Po dobrej ,,Lalce” tutaj było jeszcze lepiej. Od początku wiemy jak ta książka się skończy, ale i tak jest bardzo ciekawa. Psychika głównego bohatera została niesamowicie dopracowana i szczegółowo opisana. Mogliśmy się w niej zagłębić i obserwować obłęd i chorobę Raskolnikowa. Reszta bohaterów została też dość wyraźnie nam przedstawiona, ale wiadomo, że nie tak dokładnie. 
Petersburg został przedstawiony od tej najbiedniejszej strony. Nie znajdziemy się tu w bogatych pałacykach. Na każdym kroku towarzyszy nam brud, śmierć, rozkład i straszliwe czyny jakich dokonują ludzie. To już moje kolejne spotkanie z literaturą rosyjską, które należy do udanych. Jedyny minus to dość ciężki język do którego idzie się jednak przyzwyczaić, należy się tylko skupić.
Ocena:4+/6

Czytaj dalej...

Lakier Lemax

Dawno nie było tutaj kosmetyków kolorowych. Z racji tego, że ,,Zbrodnię i karę" czytało mi się wolno recenzji jeszcze nie ma. Zaprezentuję wam lakier firmy Lemax, który możemy znaleźć na bazarach i wszystkich chińskich sklepach. Numer nie posiada. Mogę wam jednak powiedzieć, że to czerń z drobinkami, które w buteleczce wydają się srebrne, a na paznokciu złote. Lakier przepięknie połyskuje.
Nie jest krzykliwy. Nie wyglądamy w nim jak sroki. Jest elegancki, delikatny, to przez ten bardzo drobno zmielony brokat. Nadaje się zarówno na imprezę, do noszenia w zwykły dzień, a nawet do eleganckiego ubioru. 
Buteleczka jest mała, 6 ml, nie martwimy się, że go nie zdążymy zużyć. Pędzelek tradycyjny. Schnie szybko, łatwo się zmywa, trwałość przyzwoita. Ja kupiłam go za 2,50.

Czytaj dalej...

-40 % w Rossmannie

Moje małe zakupy. Ten pierwszy od lewej to zakup z bazaru. Wbrew pozorom to czerń z masą srebrnych drobinek.
Wibo Express Growth. Numer 165. Fiolet z drobinkami. Kosztował 3 złote z hakiem.
Wibo Extreme Nails. Numer 193. Tutaj 3,50.
Gwiazda moich zakupów. Pamadka Colour Whisper o których było bardzo głośno. Kosztuje normalnie prawie 28 złotych, ja kupiłam ją za 17. Kolor to piękny pomarańcz, 440 Orange Atittude.
Przepraszam, że ostatnio mnie tu bardzo mało, ale czasu jeszcze mniej, zawirowań w życiu dużo. Obiecuję poprawę. 
Czytaj dalej...

144.Córka kata

Tytuł: Córka kata
Autor: Oliver Potzsch
Stron: 477
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2011
Moje zdanie: Kupiłam ją już jakiś czas temu na promocji w Biedronce. Wiele o niej wcześniej słyszałam, czytałam pozytywne recenzje. Długo jednak nie mogłam na nią znaleźć czasu. 
Autor wywodzi się z rodziny Kuislów. Od XVI do XIX wieku ród ten był jednym z najsłynniejszych rodów bawarskich katów. W małym miasteczku Schongau dochodzi do serii bardzo brutalnych morderstw dokonanych na dzieciach. Na ich ciałach zostały namalowane jakieś magiczne symbole. Okazuje się, że wszystkie dzieci spotykały się u akuszerki Marty, która zostaje uznana czarownicą. Schongauski kat wraz z córką Magdaleną i medykiem Simonem próbują dociec prawdy co tak naprawdę dzieje się w miasteczku?
 Długo ta książka musiała czekać na swoją kolej, teraz tego żałuję. To niesamowicie dopracowany i trzymający w napięciu kryminał, którego realia osadzone zostały w czasach katów, królów i rycerzy. Bardzo mi taki klimat odpowiada. Ludzie wtedy byli niesamowicie zabobonni i jedno niewłaściwie użyte słowo mogło wywołać prawdziwą katastrofę. W miasteczku tym naprawdę spłonęło na stosie wiele kobiet, które podejrzewano o konszachty z diabłem.
 Szczegółowo opisano tutaj narzędzia kata, nie dziwię się, że wiele osób przyznawało się do zupełnie niestworzonych zarzutów. Straszne, ale też niesamowicie ciekawe te historie. Książka trzyma w napięciu od początku do końca. Razem z katem i jego kompanami poruszamy się po całym miasteczku i próbujemy dociec kto stoi za bestialskimi morderstwami. Język jest prosty, książkę po prostu połknęłam. Polecam!
Ocena: 5/6
P.S Promocja -40% w Rossmannie na kolorówkę już od 22 listopada. Potrwa do 28.
Czytaj dalej...

Oliwka pielęgnacyjna, Hipp

Dzisiaj produkt dla dzieci, który ja pomimo swojego wieku używam już bardzo długo. Oliwka jest niesamowicie wydajna. Możecie mi wierzyć.
Skład: Helianthus Annuus Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Tocopherol, Parfum
Skład jak to w wypadku produktu dla małych dzieci jest bardzo krótki i jak najbardziej naturalny. 
Pierwszy mamy tutaj olej z nasion słonecznika. Drugi olej ze słodkich migdałów. Dalej ta pod tą dziwną nazwą kryje się witamina E. Trochę martwią mnie te substancje zapachowe, ale na ostatnim miejscu w składzie, nie jest ich dużo.
Opakowanie jest bardzo estetyczne, dobrze wykonane. Jeśli uważamy nic nie ma prawa nam się wylać lub pobrudzić. Posiada taki dziubek, który ułatwia wylewanie oliwki.
Jeśli chodzi o działanie to jest to produkt, który chyba każdy powinien mieć w swojej łazience. Ma niesamowicie wiele zastosowań.
Używam jej jako składnika w peelingu kawowym. Później zostawiam do wchłonięcia. Skóra po jej użyciu jest gładka, nawilżona i odżywiona. Nie zapycha.
Do olejowania włosów nadaje się idealnie. Są po jej użyciu nawilżone, zdyscyplinowane, świetnie się układają. Są miękkie, puszyste i bardzo przyjemne w dotyku. 
Do nawilżania ciała. Tylko musimy pamiętać żeby wmasowywać ją gdy nasza skóra jest jeszcze mokra. Wtedy świetnie nawilża, szybko się wchłania, czuć taką delikatną, otulającą powłokę, ale mi nie przeszkadza.
Po depilacji. Łagodzi i koi podrażnienia.
Dodatkowo kosztuje tylko 13 złotych i pięknie pachnie.

Czytaj dalej...

143.W imię miłości

Tytuł: W imię miłości
Autor: Jodi Picoult
Stron: 390
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2008
Moje zdanie: Piszę na gorąco, od razu po skończeniu lektury. Jeszcze jestem wstrząśnięta, stłamszona, jak zawsze po przeczytaniu książki tej autorki. Znacie Jodi Picoult? Pisze niezwykle piękne, wstrząsające powieści, jej bohaterami są często dzieci, porusza te tematy, o których inni boją się pisać.
 Nina Frost to doświadczony zastępca prokuratora. Codziennie spotyka się z dziećmi, które zostały molestowane, stara się im pomóc jak może, doprowadzić przestępcę, który dokonał tego czynu do więzienia. Nie zdaje sobie sprawy, że jej pięcioletni synek został zgwałcony. Co w takiej sytuacji ma zrobić? Jak daleko można posunąć się w imię miłości?
 Autorka zawsze podejmowała trudne tematy, wymagające zastanowienia, ale w tej książce po prostu przeszła samą siebie. Czy dla najbliższych nam osób możemy robić rzeczy zupełnie niezgodne z prawem? Czy jest to wtedy przestępstwo, czy obrona rodziny? Przyznam, że nie umiem odpowiedzieć na te pytania. Z pewnością prawo często bardziej krzywdzi ofiarę, a broni oskarżonego. Czy da się tego uniknąć? Nie wiem. Mnóstwo dzisiaj postawiłam przed Wami pytań, ale taka też jest ta książka. Bardzo mocna i wzruszająca, zwłaszcza gdy czytamy o gwałtach dokonywanych na dzieciach. 
Bohaterowie: małżeństwo Caleb i Nina, ich syn Nathaniel i przyjaciel rodziny Patrick to zupełnie różne postacie. Znakomicie mogłam wczuć się w ich przemyślenia, zbadać sprawę z wielu stron, ale jest tak trudna, że to i tak nie pozwoliło mi jej do końca rozgryźć. Książkę czyta się niesamowicie szybko, chcemy od razu dowiedzieć się jak to wszystko się zakończy. Przyznam, że byłam bardzo zaskoczona.
 Jak zwykle autorka uraczyła nas wieloma fragmentami z sali sądowej. Niektórzy mówią, że jest schematyczna, ja uważam, że to jej taki znak rozpoznawczy, który bardzo mi się podoba. Zawsze pozwala czegoś ciekawego się dowiedzieć. Polecam, z pewnością książka was zaskoczy i zostawi w waszych głowach zamęt, jak u mnie. Dawno nie dałam takiej oceny.
Ocena:6/6
Czytaj dalej...

Zrób to sama nr.1

Od dłuższego czasu po głowie chodził mi kosmetyczny cykl, w którym zaprezentuję wam domowe kosmetyki, takie które można zrobić samemu w domu z tego co akurat mamy pod ręką. Z pewnością mi też pozwoli mi to wypróbować wiele nowych przepisów. Na pierwszy ogień idzie peeling kawowy. Coś dla fanek mocnego, ostrego zdzierania. Ja jestem raczej gruboskórna, więc mi nie przeszkadza. Peeling systematycznie wykonywany pozwala pozbyć się zanieczyszczeń, martwego naskórka, wrastających włosków. Sama wykonuję go raz w tygodniu. Po jego użyciu skóra jest promienna, rozświetlona i taka gładka.
Zaczynamy. Co musicie podebrać z kuchni.
Oczywiście kawa. Smaku nie lubię, ale zapach jest cudowny.
No teraz już nie z kuchni, bardziej z łazienki.
Oliwka. Najlepiej żeby była jak najbardziej naturalna, ta z Hipp świetnie się sprawdza. Może to też być jakiś olejek, ale musicie poczytać żeby nie był komedogenny, to znaczy nie powodował zapychania porów.
Około łyżkę kawy odsypujemy do osobnego pojemniczka, dodajemy troszkę oliwki. 
Mieszamy. Oliwki ma być tyle żeby nie spływał z twarzy, ale dał się rozsmarować. No i trzemy. Delikatnie, uważajcie. Jest naprawdę mocny, chociaż wcale na taki nie wygląda.
Później spłukujemy i pozwalamy oliwce się wchłonąć, właśnie dlatego miała być naturalna. Minusy to na pewno zabrudzenie wszystkiego dookoła i to, że ja tą kawę mam wszędzie w nosie, we włosach. Ale i tak bardzo ten peeling lubię. Skóra po jego użyciu jest zaczerwieniona wiadomo, ale gładka i bielsza. Tylko uważajcie jeśli macie wrażliwą skórę. O naczynkach nie wspomnę.
Cały czas zachęcam was do klikania w prawym górnym rogu na baner Testmetoo. Logujcie się i testujcie produkty
Czytaj dalej...

Pomożecie?

Właśnie kupiłam sobie nowy telefon. Jakie aplikacje na Androida polecacie?
Czytaj dalej...

Stosik nr.16

Kto by pomyślał, że od ostatniego stosiku minęły już prawie dwa miesiące. Czytanie mi nie szło, wiadomo dlaczego. Teraz już koniec bzdur i przeżywania, pora wziąć się za czytanie, bo mnóstwo ciekawych książek na półce. Dużo romansów, bo one zawsze dobrze się kończą, miłość wygrywa. Naiwne, ale pozwalają uwierzyć, że kiedyś jeszcze będzie dobrze.
Od góry:
1.Fidor Dostojewski ,,Zbrodnia i kara". Lektura szkolna. Podobno nieźle się czyta, mam nadzieję.
2. Carolyn Jess-Cooke ,,Zawsze przy mnie stój". Tematykę aniołów bardzo lubię, od dłuższego czasu chciałam ją przeczytać.
3. Terry Pratchett ,,Równoumagicznienie" Bardzo lubię tego autora i ubolewam nad tym, że tak mało jego książek jest w bibliotece. Tym razem magia, seks i humor. Jestem ciekawa.
4. Nora Roberts ,,Droga do szczęścia". Przyznam, że w bibliotece nie wiedziałam to wybrać. Cały regał tylko z książkami tej autorki, nigdy jeszcze jej nie czytałam i wybrałam sobie książkę z dwoma opowiadaniami. 
5. Charlotte Link ,,Ostatni ślad". Żeby nie było tak słodko z tymi romansami musiałam wziąć też kryminał. Mój wzrok padł na tę autorkę, wiele o niej słyszałam.
6. Diana Palmer ,,Bratnie dusze". Szukałam romansu, nazwisko autorki kiedyś obiło mi się o uszy, więc zerknęłam na piękną okładkę i wzięłam. Lubię te moje wyprawy do biblioteki. Kiedyś nosiłam kartkę z wypisanymi książkami do zabrania, teraz już nie, spontanicznie wybieram.
7.Sarah Lark ,, W krainie białych obłoków". Na okładce czytamy opowieść o miłości i zdradzie w scenerii Nowej Zelandii. Brzmi ciekawie.
8. Dean Knootz ,,Dar widzenia". Pomieszanie thrillera i literatury grozy. Od czasu do czasu trzeba sięgnąć po coś mocniejszego. Moja pierwsza książka z dorobku tego autora.
9. Mary Jo Putney ,,Idealna róża". Znana autorka romansów historycznych, powinno mi się spodobać.
Wszystkie dziewczyny przestrzegam przed nadmiernym wydawaniem pieniędzy. Pod koniec listopada podobno Rossmann szykuje dla nas -40 na kolorówkę. Wyobrażacie sobie to? Lepiej troszkę pieniążków sobie odłożyć.
Czytaj dalej...

Mydło w płynie, róża damaceńska i piżmo

Dzisiaj na tapecie znów mydło. Tym razem Palmolive, róża damaceńska i piżmo. 
Mydło ma standardowy dozownik, który dozuje nam odpowiednią ilość mydła. W sam raz na umycie rąk.
Myje co jest chyba najważniejsze, nie wysusza. Jest niesamowicie wydajne. Używam go już od miesiąca i w dalszym ciągu nie zużyłam nawet mniejszej połowy. Co jest w tym mydle najprzyjemniejsze to zapach. Wiem, że wielu z was może nie przypaść do gustu, ponieważ jest bardzo mocny i dość ciężki. Ja jednak bardzo go lubię. Wszystko przez to, że kocham zapach piżma, róży także, a więc takie połączenie wydaje mi się idealne. Dzisiaj króciutko, chciałam tylko żebyście o mnie nie zapomnieli. Już jutro zaprezentuję wam mój stosik na długie, jesienne wieczory.  
Czytaj dalej...
Recenzje książek © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka