Znajdziesz mnie tutaj

Podsumowanie stycznia

Jak to wszystko szybko mija. Już skończył się styczeń, a wraz z nim moje ferie. Przeczytałam w tym miesiącu 9 książek. Dużo wolnego, teraz pewnie nie będzie już tak różowo. Zrecenzowałam 7 książek.  Odwiedziliście mnie 3382 razy. Dziękuję. Teraz na liczniku mam 37061. Mam 151 obserwatorów, a więc przybyło 5. 
Dzisiaj króciutko, ponieważ czasu brak, a już jutro recenzja pierwszego tomu Dynastii Tudorów: Król, królowa i królewska faworyta. 
Czytaj dalej...

Pomysł na dziś... Kolejna nowa seria

Mam ferie i znów spędzam je przekopując wzdłuż i wszerz stronę Pinterest. Znalazłam tam mnóstwo pomysłów na paznokcie. Wybrałam tylko te łatwiejsze, które każdy może zrobić.
Tutaj pomysł na piaskowe paznokcie, gdy nie mamy takiego lakieru. Malujemy paznokcie zwykłym, sypiemy solą, czekamy aż wszystko wyschnie i myjemy ręce. Sól się rozpuszcza i oto jest.
Ja też nie mam sond takich jak na zdjęciach, ale czasami wystarczy wykałaczka, wsuwka, szpilka, igła.
Na coś się skusicie?
Czytaj dalej...

157.Wiktoriańska herbaciarnia

Tytuł: Wiktoriańska herbaciarnia
Autor: Debbie Macomber
Stron: 331
Wydawnictwo: Harlequin
Rok wydania: 2011
Moje zdanie: Cały czas z uporem czytam kolejne tomy tej serii. Miło było znów powrócić do urokliwej Zatoki Cedrów i spotkać się z ulubionymi bohaterami.
 Restauracja Setha i Justine Gundersonów spłonęła. Podejrzanym zostaje Anson, chłopak Allison Cox, który ucieka z miasteczka. Wszystko się komplikuje i niewiadomo kto za tym wszystkim stoi. Dodatkowo Carl i Linette także mają mnóstwo kłopotów. 
Gdy sięgnęłam po kolejny tom z miesiącem przerwy obawiałam się, że nie będę mogła zorientować się kto jest kim, ponieważ znajduje się tutaj wielu bohaterów. Tak się na szczęście nie stało, wszystko dobrze zapamiętałam, a autorka zawsze przypomina trochę wydarzeń z poprzednich tomów. Moja opinia będzie pokrywać się z poprzednimi, ponieważ ten tom po prostu trzyma poziom. 
Historie mieszkańców Cedar Cove są z życia wzięte i chyba dlatego tak dobrze się je czyta. Bohaterowie przeżywają wzloty, upadki, wielkie namiętności i rozczarowania, bogacą się by za chwilę popaść w długi. Jednocześnie są dla siebie ciepli i uprzejmi, chociaż zdarzają się też takie osoby, które knują i wymyślają kolejne intrygi. Przeczytałam w rekordowym tempie, polecam.
Ocena: 5/6
Czytaj dalej...

Pasta bez fluoru, Rebicek, Rebi-Dental Herbal

Gdy tylko zaczęłam się interesować kosmetykami, składami natknęłam się na dziwny artykuł, że fluor występujący w pastach do zębów jest trujący. No, ale jak to, a po co była ta fluoryzacja w szkole, która w tamtym okresie śniła mi się po nocach. Zaczęłam grzebać więcej i rzeczywiście fluor jest szkodliwy dla zdrowia. Nie chroni zębów, u dorosłych nawet robi w nich dziury i przebarwienia. Jest jednym z głównych składników środków psychotropowych, ponieważ otumania i działa na układ nerwowy. Powoduje jego zaburzenia. Fluor dodawano do wody w obozach koncentracyjnych, żeby można było łatwiej nad tymi ludźmi zapanować. Odsyłam was do tych kilku linków, wpiszcie szkodliwość fluoru, a znajdziecie więcej.
Pomyślałam, że nie będę się truła i zaczęłam szukać pasty do zębów bez fluoru. Znalazłam w Kauflandzie, na najniższej półce za jedyne 3,50. 
Od tej pory mycie zębów stało się przyjemnością.
No cóż, zamykanie tradycyjne, odkręcany korek.
Pasta jest przyjemnie zielona. Pieni się dobrze, tak w sam raz, nie za bardzo, ani nie za mało. Ma bardzo dobry ziołowy smak, nie wypala połowy twarzy, jak potrafią niektóre pasty drogeryjne. Dobrze doczyszcza zęby, ładnie poleruje i z pewnością nadaje się do codziennego używania. Bardzo ją polubiłam. Z wydajnością jest średnio, ale jest jednocześnie bardzo tania, więc nie można od niej za dużo wymagać. Zawiera też dość dużo dobroczynnych składników.

Czytaj dalej...

156.Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

Tytuł: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
Autor: Stieg Larsson
Stron: 633
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2009
Moje zdanie: Długo na nią w bibliotece polowałam. Albo była niedostępna, albo bałam się, że nie będę miałam czasu na taką cegłę. 
Stieg Larsson to znany szwedzki dziennikarz. Nie doczekał się sukcesu swoich książek, ponieważ zmarł nagle na atak serca. Ogromna strata, z pewnością napisał by jeszcze wiele książek. Czy pierwszy tom sagi ,,Millennium” mi się podobał? Zacznijmy od krótkiego opisu może ktoś jeszcze o niej nie słyszał. 
Mikael Blomkvist, właściciel magazynu ,,Millennium” podejmuje się rozwiązania mrocznej zagadki rodzinnej sprzed lat. W wyniku zbiegu okoliczności pomaga mu Lisbeth Salander, zamknięta w sobie, specyficzna dziewczyna jednocześnie znakomita researcherka. Czy odnajdą klucz do tej zagadki? 
Zacznę od minusów. Zaskoczyłam Was co? Mianowicie książka jest ogromna i na przykład jadąc na rowerze stacjonarnym sobie nie poczytamy. W podróży też nie. Trochę przewrotnie to napisałam, bo dalej więcej minusów nie widzę, książkę uważam za absolutnie genialną i zgadzam się ze wszystkimi, którzy mi ją polecali.
 Od razu zostajemy wciągnięci w mroczną, rodzinną historię, gdzie każdy skrywa jakąś tajemnicę. Nie mogłam się od niej oderwać i pewnie gdyby nie szkoła to czytałabym jeden dzień od rana do wieczora. Zagadka goni zagadkę, zakończenie wbija w fotel. Oczywiście niczego się nie domyśliłam. Widać niezwykłe oczytanie i przygotowanie autora do napisania tej książki. Udziela wielu niesamowicie ciekawych informacji podanych w przyjemny dla czytelnika sposób. Spodziewałam się, że bohaterowie przez te trzy tomy będą rozwiązywać jedną zagadkę, ale okazało się, że nie. To dobrze. Do przeczytania kolejnej części zachęcają nas relacje bohaterów, które mocno się komplikują.
 Jeśli chodzi o bohaterów to bardzo ich polubiłam. Są wyraziści, dobrze wykreowani. Mikael Blomkvist i Lisbeth Salander to mieszanka wybuchowa, pełna sprzeczności. Czyta się szybko i przyjemnie o czym już wspominałam. Po prostu musicie przeczytać.
Ocena:6/6
Czytaj dalej...

Stosik nr.18

Dzisiejszy stosik musiał zostać rozbity na dwa, ponieważ w tym miesiącu postawiłam głównie na grubość i nie wszystkie książki się zmieściły. Zaszalałam też z polskimi autorami, dawniej nie było żadnego teraz znajdziemy tutaj aż trzech. Dobry wynik. Postawiłam też na dobrą i mam nadzieję ciekawą fantastykę.
1. Andrzej Ziemiański ,,Achaja" tom pierwszy. Gdy tylko zobaczyłam na półce sięgnęłam po nią bez zastanowienia. Fantastykę lubię, a ta w wydaniu polskich autorów jest chyba najlepsza.
2. Małgorzata Gutowska-Adamczyk ,,Serenada, czyli moje życie niecodzienne". Znam tę autorkę dobrze, chciałam zobaczyć jak wygląda jej debiut.
3. Elizabeth Massie ,,Dynastia Tudorów. Królowa traci głowę". Kolejny tom.
4. George R.R. Martin ,,Gra o tron". Nie mogę uwierzyć, że mam ją na półce. Już niedługo zacznę czytać, nie mogę się doczekać.
5.Nora Roberts ,,I zjawiłeś się ty...". Romans, mam nadzieję w najlepszym wydaniu. Znów dwie krótkie minipowieści.
6. Jo Nesbo ,,Karaluchy". Nasłuchałam się o tym autorze, ciekawe jak to będzie.
7.Grażyna Plebanek ,,Dziewczyny z Portofino". Kolejny polski autor i znana mi już Seria z Miotłą dla kobiet.
8.Debbie Macomber ,,Słoneczny zakątek". Jak prawie co miesiąc kolejny tom serii Zatoka Cedrów.
No, to we ferie będę miała co robić. Czytaliście coś? Coś macie w planach? 
Czytaj dalej...

Zakupy

Ferie w pełni, a więc trzeba trochę uzupełnić półki. Przed chwilą wróciłam też z biblioteki, a więc niedługo pokażę wam stosik. Ogólnie mam teraz mnóstwo pomysłów na nowe posty, ponieważ ostatnim czasem na blogu zaczęło robić się trochę cicho. Zmieniłam wygląd, jakoś tak teraz tu czytelniej, przestronniej. Czy tylko mi się tak wydaje? 
Zrobiłam pierwsze w moim życiu zamówienie na DOZ. Wiecie co to takiego? Dla niewtajemniczonych jest to strona apteki Dbam O Zdrowie. Znajdziemy tam wiele kosmetyków, których nie można spotkać w drogeriach. Zamawiamy i za darmo kosmetyki wędrują do apteki w naszym mieście. Ja czekałam jeden dzień. Później dostałam smsa, że paczka już na mnie czeka. A co sobie zamówiłam.
Radical, maska do włosów farbowanych. Odkąd zaczęłam farbować włosy staram się też jeszcze bardziej o nie dbać. Maska ma dość dobry skład, zobaczymy jak się spisze. Bioelixire, Argan Oil Serum,  skończył mi się jedwab na końcówki kupiłam sobie ten. To jedyny produkt dzisiaj nie zamówiony na DOZ.
Fitomed, Szampon do włosów koloryzowanych, herbata i henna, tej firmy długo szukałam i znalazłam ją właśnie tam. Ciekawe czy rzeczywiście widoczne będą kasztanowe refleksy.
FlosLek, zimowa pomadka do ust, nie wiem czy z moimi zapasami zacznę ja używam zimą, ale się skusiłam. Krem do rąk, Anida, miałam kiedyś krem do rąk z tej firmy, sięgnęłam po ten. Tym bardziej, że w zapasie został tylko jeden jeszcze :) 
Czytaj dalej...

Maseczka głęboko oczyszczająca pory, Tajski Kwiat Lotosu, Avon, Planet Spa

Avon to firma, którą lubię raczej średnio. O ich maseczkach do twarzy z Planet Spa słyszałam już wiele dobrego. Skusiłam się na wariant głęboko oczyszczający pory. Czy był skuteczny?
Maseczka jest zapakowana z kartonik. Jest w nim opakowanie, które jest z bardzo miękkiego plastiku. Maseczka bardzo łatwo się wydobywa. 
Jest fioletowego koloru. Łatwo nakłada się ją na twarz, po chwili jednak wysycha, ściąga nieprzyjemnie skórę i robi się jaśniejsza. Dość ciężko ją później zmyć, po użyciu niezbędne jest przetarcie skóry tonikiem. Zapach w opakowaniu mi się podobał, taki egzotyczny, zagadkowy. Na twarzy już nie było tak cudownie, ponieważ jest on bardzo mocny i po jakimś czasie nie czułam się komfortowo w tak silnym zapachu. Po zmyciu daje efekt oczyszczonej, wygładzonej skóry, ale nie jest to działanie długotrwałe, nawet w wypadku regularnego stosowania. Raczej już się na nią nie skuszę. W promocji kosztowała coś około 15 złotych.

Czytaj dalej...

Kolejna zmiana wyglądu bloga

Szaleję. Zaczęłam dziś ferie, postanowiłam znów dokonać zmian i myślę, że obecny wygląd tak szybko się nie zmieni. Mam nadzieję. Jak wam się podoba. Wyszło delikatnie i słodko, ale żeby nie było w tym przesady kolory są ciemne. Jak wam się podoba? A wy? Macie już ferie?
Czytaj dalej...

155.Dar widzenia

Tytuł: Dar widzenia
Autor: Dean Koontz
Stron: 365
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2007
Moje zdanie: Dean Koontz to znany amerykański autor. Pisze niezwykłe książki, które są połączeniem thrillera i powieści grozy z elementami psychologii. 
Odd Thomas to człowiek, który posiada niezwykły dar. Widzi duchy zmarłych, które szukają u niego pomocy. Tym razem potrzebuje jej doktor Jessup, ojczym przyjaciela Odda. Gdy bohater idzie do domu zmarłego znajduje tam tylko zwłoki doktora, ani śladu kalekiego, przybranego syna. Co się z nim stało?
 No cóż. Muszę przyznać, że ten autor pisze dość specyficzne książki. Rzeczywiście jest to mieszanka thrillera, gdzie bohater próbuje odnaleźć przyjaciela i powieści grozy za sprawą jego daru i napotykanych duchów.
 Główny bohater został bardzo dobrze wykreowany. Zagłębiamy się w jego psychikę, zastanawiamy jak to jest żyć z takim darem. Historia była bardzo wciągająca i ciekawa. Minusem jest jednak fakt, że momentami była bardzo naciągana. Chciałam jednak przekonać się czym też mnie jeszcze autor zaskoczy i przeczytałam w mgnieniu oka. Podsumowując taka gatunkowa mieszanka spodobała mi się i z pewnością sięgnę po inne książki tego autora.
Ocena:5/6

Czytaj dalej...

Żel pod prysznic, Pomarańcza i owoc granatu, Wellness & Beauty

Dzisiaj taki post, po prostu, żeby nie było przestoju na blogu :)
Zaprezentuję wam żel pod prysznic, Wellness & Beauty, można go kupić w każdym Rossmannie.
Opakowanie tradycyjne, podoba mi się. Jest może trochę małe. Żel jest dość wodnisty, dlatego wydajność mogłaby być większa. 
Jest pomarańczowy. Jeśli chodzi o działanie to od żelu pod prysznic oczekuję tego, że ma porządnie się pienić, myć i nie wysuszać. Musi mieć też piękny zapach. Ten spełnia wszystkie te kryteria. Pachnie bardzo energetycznie, owocowy. Czuć w nim tę pomarańczę, która jednak nie jest sztuczna i chemiczna, ale naturalna, do tego nutka granatu, która dodaje temu zapachowi niecodziennych nut. Strasznie mi się podoba.
Kosztuje niecałe 5 złotych.

Czytaj dalej...

154.Jedyna taka noc

Tytuł: Jedyna taka noc
Autor: Nora Roberts
Stron: 238
Wydawnictwo: Harlequin
Rok wydania: 2008
Moje zdanie: Kolejna książka, która zawiera dwie mini powieści. Tym razem akcja toczy się w Wigilię.
 ,,Dom na gwiazdkę”. Jason Law postanawia na święta wrócić do swojego rodzinnego miasteczka. Zdobył sławę jako reporter, ale nie odnalazł prawdziwej miłości. Co stanie się, gdy spotka Faith- swoją pierwszą miłość?
 ,,Niczego więcej nie pragnę”. Mac Taylor jest wiecznie zajęty. Dużo pracuje, wychowuje samotnie swoich bliźniaków, dlatego nie ma czasu na romanse. Jego synowie jednak w liście do Świętego Mikołaja proszą o mamusię. Idealną kandydatką wydaje się nauczycielka Nell Davis. 
Bardzo ciepłe, dające nadzieję raczej dłuższe opowiadania niż powieści. Wolałabym jednak, gdyby było troszkę bardziej rozbudowane, ponieważ te dwie historie mają w sobie to ,,coś” i można by je rozwinąć. Przeczytałam je w jeden wieczór i czuje pewien niedosyt. Historie są dość przewidywalne i banalne, ale nie liczyłam na więcej. Takie książki mają to do siebie. Czuć w nich klimat świąt Bożego Narodzenia i nadzieję, że wtedy wszystko się może zmienić. Polecam! Wiem, że ostatnio bardzo dużo u mnie takich książek, ale po kilku rozczarowaniach takie lektury niesamowicie poprawiają humor. Polecam, zapiszcie sobie, będziecie mieli co czytać za rok.
Ocena:4+/6

Czytaj dalej...

153.Wesele

Tytuł: Wesele
Autor: Stanisław Wyspiański
Stron: 213
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Rok wydania: 1994
Moje zdanie: Pozytywizm w szkole już za nami. Lektury z tej epoki okazały się jednymi z najlepszych. Jak będzie z Młodą Polską? 
Przyznam, że nie łatwo mi napisać tę recenzję. No bo o czym jest ta książka? O weselu. Właściwie tu mogłabym zakończyć. Nic z niej kompletnie nie wyniosłam, nie zaciekawiła mnie. Chociaż muszę przyznać przeczytałam ją w jeden dzień. Wszystko dzięki podziałowi na akty i sceny. W takich książkach kartki po prostu płyną. Nie zmienia to faktu, że bardzo mało zrozumiałam. 
Książka jest naszpikowana symbolami. Dodatkowo jeszcze wiejską, bardzo starą gwarą. Jedyne co zapamiętałam to ,,Miałeś chamie złoty róg”. Bardzo ciężka w odbiorze.
Ocena:2/6
P.S. Ostatnio zauważyłam na blogu kilka komentarzy z kont anonimowych. Zapraszam do udzielania się zawsze. :) 
Czytaj dalej...

Krem BB, Soraya, So Pretty

Dzisiaj o moim ulubieńcu, którego kolejna tubka już czeka na półce. Mowa o Kremie BB od Sorai.
Jak widzicie jest on w słodkim, różowym opakowaniu, bardzo kobiecym i dziewczęcym. Podoba mi się. Myślę, że niektórzy mogli by jednak pomyśleć, że jest to produkt wyłącznie dla nastolatek, a tak nie jest. Produkt jest zapakowany w kartonik. 
Jeśli chodzi o skład to znajdziemy tutaj specjalny pigment opal like, który ma dopasować się do odcienia skóry. Do tego morelowy nektar, który ma za zadanie nawilżyć skórę, no tutaj bym była bardzo sceptyczna. 
Krem występuje w jednym, uniwersalnym kolorze. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że rzeczywiście dopasowuje się do każdej cery. Nadaje jej świeży i promienisty wygląd. Jego krycie jest dość przyzwoite. Znakomicie wygładza skórę, jest po nim jedwabista. Jeśli chodzi o nawilżenie to nie wierzę, że taki krem będzie miał takie działanie, po prostu nie wysusza. Zawiera filtr SPF 10. Po kilku chwilach od nałożenia robi się matowy, ja używam jeszcze pudru. Po kilku godzinach można by tę czynność powtórzyć. Nie ściera się w ciągu dnia, nie powoduje wyprysków. Do tego naprawdę pięknie pachnie morelami. Jedyny minus to to, że czasami może podkreślić suche skórki, ale muszą być one naprawdę ogromne. Miałam katar i skóra na nosie zaczęła mi się łuszczyć, wtedy było to widać. Przy codziennym stosowaniu, oprócz niektórych weekendów mam jeszcze resztkę, a używam go od października. Kosztuje około 18 złotych w drogeriach. 


Czytaj dalej...

Zmiana wyglądu bloga

Przyszedł Nowy Rok. Postanowiłam coś zmienić na blogu, zaczęło się od wyglądu. Postaram się też popracować nad recenzjami, ale nie wiem jak pogodzę to ze szkołą, w której nie dają nam wytchnienia. Szkoda, że zdjęcia kosmetyków nie mogą być bardziej profesjonalne, ale sprzęt pozostawia wiele do życzenia. Jak wam się podoba?
Czytaj dalej...

152.Idealna róża

Tytuł: Idealna róża
Autor: Mary Jo Putney
Stron: 350
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2009
Moje zdanie: Po moim udanym pierwszym razie z romansem historycznym postanowiłam od razu pójść za ciosem. Tym razem mój wybór padł na tę autorkę. 
Została ona laureatką wielu nagród w swojej dziedzinie jak i całej twórczości.
 Historia zaczyna się gdy po uliczkach, w których pomieszkują najgorsze osobistości miasta błąka się wygłodzona sierota. Ma szczęście i interesuje się nią małżeństwo, które zabiera ją do swojego domu. Kilkanaście lat później dziewczyna ta spotyka być może mężczyznę swojego życia, ale nad jej ukochanym ciąży straszliwe fatum. 
Chyba ten gatunek książek stanie się niedługo moim ulubionym. Nie dość, że mamy tutaj przepiękny i emocjonalny romans, który wcale nie musi być cukierkowy, bajkowy i zakończyć się szczęśliwie. Nie dość, że mnóstwo tu miłości i namiętności, znajdziemy też kilka scen erotycznych. Jak zwykle subtelnych i delikatnych. 
Lubię klimat panujący w takich powieściach. Szeleszczące suknie, bale, wizyty, zaproszenia i bileciki. Jak z powieści Jane Austen. Zostajemy jeszcze wciągnięci i oczarowani teatrem. Bohaterowie są ciekawi, Rosalinda, Stephen. Polubiłam jednak najbardziej przybranych rodziców Rosalindy. Polecam!
Ocena:5-/6
Czytaj dalej...

Balsam do włosów z aloesem, jedwabiem i białą herbatą

Dziś zaprezentuję wam balsam do włosów, który jakiś czas temu robił furorę na blogach włosomaniaczek.
Skład jest bardzo prosty i krótki. Na początku emolient, który znakomicie wygładza i zmiękcza włosy. Dalej aloes, tutaj silne właściwości nawilżające. Później zielona herbata i jedwab. Całkiem dobrze.
Najpierw opakowanie. Zamykane na klik, wykonane z takiego typowego średnio-miękkiego plastiku. Balsam dobrze się z niego wydobywa.
Konsystencją rzeczywiście przypomina balsam. Jest delikatnie lejący, łatwo go rozsmarować na włosach. Jeśli chodzi o działanie to jest super. Balsam świetnie nawilża włosy, ja pozostawiam go na dłużej, jak maskę. Włosy są wygładzone, łatwo się rozczesują, błyszczą, są gładkie i niesamowicie zmiękczone. Jedyny minus to fakt, że nie można z nim przesadzić bo może obciążyć. Do tego balsam pięknie pachnie i kosztuje mniej niż 8 złotych. Znajdziecie go w supermarketach i drogeriach.
Już jutro przychodzę do was z kolejną książkową recenzją.
Czytaj dalej...

151.W krainie białych obłoków

Tytuł: W krainie białych obłoków
Autor: Sarah Lark
Stron: 614
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wydania: 2012
Moje zdanie: Autorka pracuje jako przewodniczka. Podczas swoich podróży zafascynowała ją przede wszystkim Nowa Zelandia. Wiele lat spędziła na badaniu obyczajów Maorysów. Jej debiut tak jak i w ,,Krainie białych obłoków” spotkały się z uznaniem czytelników.
 Jest rok 1852. Nowa Zelandia jest dopiero kolonizowana. Mnóstwo mężczyzn udało się w tamte strony w poszukiwaniu przygód. Jedyne czego im brakuje to obecność kobiet. Dwie młode dziewczyny wyruszają w podróż, aby wyjść za mąż za kompletnie nieznanych im mężczyzn. Helen- młoda guwernantka za farmera, a Lady Gwyneira za ,,owczego barona”. Czy znajdą tam miłość i szczęście? 
Lubicie sagi rodzinne? Historie wielopokoleniowe, gdzie na porządku dziennym są zakazane miłości, zdrady, kłótnie i zwady. Jeśli tak to bez wahania sięgnijcie po tę powieść. Jest niesamowita. Obserwujemy tu życie Gwyn, Helen, ich dzieci i wnuków. Gorąco im kibicujemy, niektórym bohaterom życzymy, aby powinęła im się noga. Najbardziej polubiłam Gwyn. Nikogo nigdy nie słuchała, zawsze umiała postawić na swoim. Takie bohaterki cenię. Helen była już całkowicie inna. Książka nie jest bajkowa i cukierkowa. Pomimo naszej sympatii do bohaterów często wszystko idzie nie po ich myśli. 
Z pewnością nie zdołamy też domyślić się jak potoczą się ich losy. Zakończenie jest bardzo obiecujące, liczę na dalszą część. Autorka bardzo zręcznie lawiruje pomiędzy wątkami. O żadnym bohaterze nie pozwala nam zapomnieć. 
Wiele dowiedziałam się o Nowej Zelandii. To moja pierwsza książka, której akcja dzieje się właśnie tam. Kultura Maorysów bardzo mnie zaciekawiła. Książka kipi od namiętności i emocji. To w takich sagach bardzo lubię. Czytało mi się bardzo szybko. Polecam!
Ocena:5+/6
Już pierwsza recenzja w Nowym Roku. Jak udał się Sylwester? U mnie muszę przyznać wyjątkowo dobrze.
Czytaj dalej...
Recenzje książek © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka