28 lut 2014

Podsumowanie lutego

Dwa miesiące tego roku już za nami. Zanim się obejrzymy będą wakacje, już teraz robi się ciepło. W tym miesiącu czasu na czytanie było bardzo mało, ponieważ po feriach nauczyciele uderzyli ze zdwojoną siłą i już właściwie nie wyrabiam. Przeczytałam jednak 3 książki. W tym ,,Grę o Tron" Martina, a więc jestem z siebie dumna. Zrecenzowałam 5 książek. Odwiedziliście mnie 3078 razy. Teraz na liczniku odnotowuję 40139. Przekroczyłam kolejną magiczną liczbę. Mam 156 obserwatorów. Przybyło 5.
Dziękuję. 
Zapraszam wszystkich na wczorajszy post KLIK!

27 lut 2014

Sylveco, lekki krem nagietkowy

Czy tanie może być naturalne i dobre? Przekonajmy się. Sylveco to polska firma produkująca kosmetyki naturalne w cenie 20 złotych z groszami. Taniocha jak na taki skład.
Znajdziemy tu olej z pestek winogron, olej sojowy, masło shea, olej arganowy, jojoba, betulinę, ekstrakt z aloesu, nagietka. Jeszcze długo by wymieniać. Jest on polecany cerze trądzikowej. 
Jest zapakowany w kartonik, na którym przeczytamy o wszystkich składnikach, w środku jest jeszcze ulotka.
Krem dostajemy w opakowaniu z pompką, mamy pewność, że wykorzystamy go do ostatniej kropli, wszystko działa, nie zacina się.
To jednokrotne naciśnięcie pompki, dla mnie to nawet trochę za dużo, dlatego nie dociskam jej do końca. Krem jest niesamowicie lekki, puszysty. Nie wyczuwamy żadnego zapachu. Szybko się rozsmarowuje, nie potrzeba go dużo, przez co jest strasznie wydajny. Gdy się wchłonie można wyczuć taki delikatny film, lekko klejący, który zupełnie mi nie przeszkadza. Używam go rano. Bardzo dobrze nawilża i odżywia cerę. Suche skórki zniknęły. Buzia jest wygładzona i jednolita. Może nie daje jakiś spektakularnych efektów w walce z trądzikiem, ale może być uzupełnieniem pielęgnacji. 
Szkoda, że z dostępnością u niego ciężko, ja swój kupiłam w sklepie zielarskim.
Już jutro zapraszam was na posumowanie lutego

25 lut 2014

Pomysł na dziś nr.3

Niby proste zdanie, a zupełnie nie umiem go wykorzystywać w życiu. A wy?
Jak księżniczka.
Takie dłuuuugie.
Cudna pomadka
Tym zdjęciem inspirowałam się wtedy.
Spodobało się wam coś?

22 lut 2014

162.Skazaniec

Tytuł: Skazaniec
Autor: Krzysztof Spadło
Stron: 553
Wydawca: Krzysztof Spadło
Rok wydania: 2013
Moje zdanie: To moja pierwsza recenzja książki, którą z pewnością przeczyta autor. Denerwuję się trochę. 
 Chcę podziękować panu Krzysztofowi Spadło za udostępnienie mi wersji elektronicznej.
 Ebook to nie jest moja ulubiona forma czytania, zdecydowanie wolę wersje papierową. Czy mi się jednak podobało? 
Lata 20. XX wieku. Do więzienia we Wronkach, które miało w tym czasie opinię najsurowszego trafia Stefan Żabikowski o pseudonimie Ropuch. Został skazany na dożywocie. Jak poradzi sobie z ciężkim, więziennym życiem? Co on tak naprawdę przeskrobał? 
Temat niesamowicie na czasie, ostatnio głośno o przestępcach, więzieniach. Muszę przyznać, że obawiałam się, że będzie nudno. Obserwujemy tu więźnia podczas odsiadki, nie myślałam, że to może być tak ciekawe i pasjonujące. Książka wciąga, gdybym miała papierową wersję to pewnie przeczytałabym ją w jeden dzień.
 Poznajemy życie w więzieniu, które wtedy nie było łatwe, a zabicie więźnia przez klawiszy stało na porządku dziennym. Nigdy nie spotkałam się z tym tematem w książce i przez to losy skazańca zaciekawiły mnie jeszcze bardziej. Gorąco mu kibicowałam, wbrew pozorom bardzo go polubiłam. Dawniej w więzieniach znęcano się fizycznie i psychicznie. W pewnym momencie niesamowicie się wzruszyłam. Nie chcę tutaj powiedzieć, że autor wybarwił winę ciążącą na Żabikowskim, po prostu ta książka aż kipi od emocji. Głęboko wchodzimy w psychikę skazańca, który został bardzo dobrze wykreowany. Obserwujemy co się czuje w takim miejscu. Zastanawiamy razem z nim o co chodzi w kolejnych zawieranych układach, bez których życie tam stało by się niemożliwe. 
Na uwagę zasługuje też przedstawione tło historyczne, którego wydarzenia nierzadko przenosiły się na grunt więzienia we Wronkach. Nie dowiedziałam się za co został skazany Ropuch. Myślę, że poznam tę odpowiedź w drugim tomie. Autor zakończył tę książkę w takim momencie, że od razu chcemy się zabrać za kolejną część. 
Polecam, jeśli chcecie przenieść się do wronieckiego więzienia, poczuć na własnej skórze emocje, często bardzo mroczne to sięgnijcie po tę książkę.
Ocena:5+/6
Fakt, że dostałam ją od autora nie wpłynął na moją ocenę. :)
Film krótkometrażowy promujący książkę.

20 lut 2014

Lakier do paznokci, Catrice, Petrolpolitan, 35

Dzisiaj o lakierze do paznokci w pięknym zielonkawoniebieskim kolorze z licznymi drobinkami. 
Tutaj widać ile tych drobinek jest. Są koloru niebieskiego, dają taką poświatę, która pięknie błyszczy na paznokciach. 
Krycie bardzo dobrze, dwie cienkie warstwy dają radę. Trwałość przyzwoita, te trzy dni wytrzyma. Nie rozlewa się na skórki, to po prostu ja mam taki talent co zauważam zawsze dopiero na zdjęciach. 
Ten kolor poleciłabym zarówno latem, zimą jak i o każdej innej porze roku. Na wszystkie okazje, to dość uniwersalny odcień, a żeby nie był nudny to ma te cudowne drobinki. 
Ładnie błyszczy?

17 lut 2014

Alterra, Balsam do ust z ekstraktem z rumianku

Dzisiaj będzie o pomadce, którą jako jedyną mam już drugie opakowanie. Jest taki wybór na rynku, że cały czas chcę próbować czegoś nowego. 
Możemy kupić ją w Rossmannie za niecałe 5 złotych, w promocji jeszcze taniej.
Muszę zwrócić przede wszystkim uwagę na bardzo naturalny skład za tak niską cenę. Na pierwszym miejscu mamy olej rycynowy, kokosowy, jojoba, wosk candelilla, trochę dalej masło shea, olej migdałowy, słonecznikowy. Po prostu bomba naturalnych składników. Nie ma tu parafiny do której nasze wargi mogą się przyzwyczaić, a nawet uzależnić.
Pomadkę otrzymujemy w kartoniku.
Sztyft jest delikatnie żółty. Średnio twardy, pozostawia na ustach przyjemną warstwę pod którą to dzieją się cuda. Usta są niesamowicie zmiękczone, nawilżone, zregenerowane. Przesadziłam z Carmexem, który powinno się chyba używać tylko od czasu do czasu i przesuszyłam wargi. Ta pomadka mi pomogła. Chroni usta przed mrozem, wiatrem. Bardzo ją lubię. Gdyby tylko nie ten zapach, naturalny, delikatnie duszący, jednak po jakimś czasie idzie się do niego przyzwyczaić. Polecam ją. Nie jest moim ideałem właśnie przez zapach, ale rekompensuje to świetne działanie. 

15 lut 2014

161.Serenada, czyli moje życie niecodzienne

Tytuł: Serenada, czyli moje życie niecodzienne
Autor: Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Stron: 358
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2012
Moje zdanie: Małgorzata Gutowska-Adamczyk to autorka wielce przeze mnie ceniona. Ta książka to jej debiutancka powieść dla dorosłych. Czy się udała?
 Kasia ma trzydzieści lat, mieszka w Białymstoku i gra najmniej znaczące role w teatrze lalek. Nic nie wskazuje też, że jej los mógłby się w przyszłości poprawić. Nagle jadąc pociągiem zauważa ją członek ekipy pracującej przy popularnym serialu ,,Życie codzienne” i proponuje jej pracę. Takiej szansy nie wolno zmarnować. 
Ciężko mi o niej pisać, bo autorkę cenię, lubię, ale ten debiut to jej za dobrze nie poszedł. Sama historia dziewczyny z biednej miejscowości, która trafia w sam środek warszawskiego światka i w ten fałsz wprowadza trochę autentyczności obroniłby się. Może to jest banalne, ale czasami potrzeba takich książek. 
Gdyby tylko główna bohaterka- Kaśka nie była tak bezbarwna i mdła. Inni bohaterowie sterują nią jak marionetką w teatrze lalek, a ona tego nie zauważa. Nie da się jej polubić. Gdy tylko jakiś mężczyzna na nią przychylniej spojrzy od razu myśli, że jest zakochana i wskakuje mu do łóżka. I tak kilka razy w trakcie książki. Potworna naiwność. Nie lubię takiego typu bohaterek. 
Z żalem stwierdzam, że bardziej dojrzałe były postacie z młodzieżówek tej autorki. Szkoda. Czytało mi się dość szybko. Nie chcę tylko żebyście zrazili się do tej autorki. To debiut, nie da się tego ukryć, ale później jest już tylko coraz lepiej.
Ocena: 3-/6

12 lut 2014

Delikatne mani, czyli Chabrowa też coś potrafi

Ostatnio dużo u mnie inspiracji na paznokcie. Postanowiłam stworzyć coś własnego i bardzo delikatnego, kobiecego, tak jak lubię. Myślę, że na Walentynki mogłoby być.
Użyłam:
Delikatnie jest co?
A później postanowiłam gąbeczką naciapać trochę brokatu :) Przy brzegu więcej, stopniowo mniej.
Nie jest idealnie, ale robię tak jak umiem i to mnie cieszy. Podoba wam się?

10 lut 2014

Pomysł na dziś nr.2

Wymyśliłam, że w tym cyklu będą takie typowo kobiece zdjęcia, inspiracje, rzeczy, które ostatnio wpadły mi w oku na Zszywce.
Jak ja bym chciała mieć takie włosy. Kolor podobny, ale ta długość i falowanie :) 
Co jedne to piękniejsze.
Te paznokcie to prawdziwe mistrzostwo. Jednak mi na pewno nie uda się czegoś takiego uzyskać. Chociaż z takim połączeniem kolorów można by popróbować.
W miarę prosta fryzura, ale traci przy małej objętości włosów jak u mnie.

8 lut 2014

160.Achaja

Tytuł: Achaja
Autor: Andrzej Ziemiański
Stron: 688
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2012
Moje zdanie: Fantastyka to gatunek, który cenię i lubię. Polscy autorzy zdecydowanie się w nim sprawdzają. Czy tutaj też tak było? 
Andrzej Ziemiański jest laureatem 10 nagród literackich i właścicielem dość kontrowersyjnego stylu. Jego książki mają tyle samo zwolenników co przeciwników. To chyba dobrze, wszyscy są ciekawi co też wymyślił. 
Achaja, królewska córka państwa Troy pod wpływem licznych intryg swojej macochy zostaje wysłana na wojnę. Tam nikt jej nie oszczędza, a może nawet traktują ją trochę surowiej. Czy przetrwa tę próbę? 
Naczytałam się mnóstwo negatywnych opinii o tej książce, ale i tak musiałam po nią sięgnąć. Słusznie? 
Mi się spodobała i to bardzo. Książka jest brutalna, mocna, ale ja takie lubię. Akcja toczy się szybko, więc kolejne strony wprost przeciekają nam przez palce. Świat i historia wymyślona przez autora są ciekawe. Główna bohaterka Achaja jest silna, przebiegła i zdecydowana. No cóż, nasz autor jej nie oszczędza i to jest mu często zarzucane. A co ma być ciągle tak cukierkowo, musimy się trochę pomartwić o jej życie. Równolegle toczą się jeszcze dwa wątki: dwóch oszustów Zaana i Siriusa oraz czarodzieja Mereditha. Są też bardzo interesujące i jestem ciekawa czy połączą się z wątkiem głównej bohaterki.
 Czytałam opinie o pogardzie dla kobiet, która została zaprezentowana w tej książce. No cóż, jest tu kilka bardziej intrygujących fragmentów, ale mnie zupełnie nie uraziły. Fantastyka jest według mnie mocna i brutalna, nie ważne czy bohaterami są mężczyźni czy kobiety. To jednak tylko moje skromne zdanie. Okładka całkiem ciekawa. Z pewnością sięgnę po kolejny tom. Wy musicie się zastanowić.
Ocena:5/6
Poszukujących dobrego peelingu do twarzy zapraszam tutaj.

7 lut 2014

Normalizujący żel-peeling do mycia, Bebeauty

Dzisiaj o kolejnym kosmetyku z Biedronki. Czy jest dobry?
Jeśli chodzi o skład to tutaj szału nie ma, nie ma co doszukiwać się w nim naturalnych składników. 
Opakowanie to ładna, estetyczna biała tuba. W peelingu motywem przewodnim jest kolor zielony. Podoba mi się. Zamykanie tradycyjne, na klik.
Konsystencja jak to żel, zatopione są w niej białe drobinki, które są dość ostre i niebieskie granulki, które w kontakcie ze skórą rozpuszczają się.
Teraz najważniejsze, czyli działanie. Wystarczy naprawdę odrobina tego żelu, aby wymasować nim całą twarz. Usuwa nadmiar sebum, czyści z użytych kosmetyków. Naskórek jest odpowiednio złuszczony i wygładzony. Producent zaleca stosować go codziennie. No cóż, jak dla mnie to taki porządny ździerak. Na początku spróbowałam codziennego używania, ale skóra na policzkach od razu się przesuszyła. To po prostu peeling do używania raz na kilka dni. Zapach świeży, odrobinę morski, podoba mi się. Można go kupić za 5 złotych, tuba 150 ml, która wystarcza na naprawdę długo.
Już jutro zapraszam was na recenzję dla fanów fantastyki, a więc ,,Achaja" Ziemiańskiego

4 lut 2014

159.Preludium brzasku

Tytuł: Preludium brzasku
Autor: Tracie Peterson
Stron: 350
Wydawnictwo: WAM
Rok wydania: 2012
Moje zdanie: Wypożyczyłam ją w ciemno, wcześniej kompletnie nic o niej nie słyszałam. Tracie Peterson to znana i utalentowana autorka. Napisała ponad 80 powieści.
 Ta książka to pierwsza część trylogii Pieśń Alaski. Akcja toczy się w latach siedemdziesiątych XIX wieku. Lydia wychodzi za mąż za bogatego, wpływowego i o wiele od niej starszego wdowca Floyda. Małżeństwo to jest jedynie umową wymyśloną przez jej ojca i okazuje się być pełne cierpienia. Po śmierci męża, Lydia aby oderwać się od przeszłości wyrusza na Alaskę. Czy zacznie tam nowe życie? 
Spodobała mi się i trochę żałuję, że w mojej bibliotece nie ma kolejnych tomów tej trylogii. Gdy zaczynałam czytać, myślałam, że akcja toczy się w czasach współczesnych. Jakież było moje zdziwienie. Bardzo spodobał mi się ten klimat i Alaska. Tam w moich książkowych podróżach chyba jeszcze nie byłam. 
Historia jest ciekawa, pełna zwrotów akcji i trzymająca czytelnika w napięciu. Cały czas zastanawiamy się też co jeszcze wymyśli rodzina Floyda. Gorąco kibicowałam Lydii. Polubiłam też jej ciotkę Zereldę, która zawsze wiedziała co powiedzieć i niczego się nie bała. W książce mamy liczne odniesienia do Boga, bohaterowie są bardzo wierzący. Książka daje nadzieję, że on jest zdolny zrobić dla nas wszystko.
Ocena: 5-/6
P.S. W waszych Biedronkach też pojawił się nowy zapach podgrzewaczy LaRissa? Sprawdźcie, jest to jabłko-cynamon. Pięknie pachnie w moim pokoju :) 

3 lut 2014

Denko stycznia

Nie wiem czy zauważyliście, ale denko grudnia się nie ukazało. Wracam ze szkoły, a mama mówi, że powyrzucała mi te puste pudełka z szafki. :) No cóż.
Zaczynamy.
1.Mleczko+tonik do demakijażu. Bielenda. Nie lubię mleczek, nie umiem nimi oczyścić twarzy, a wręcz czuję, że skóra się po nich klei. Później próbowałam zużyć do golenia nóg, ale do opakowania zawsze dostawała się woda i z każdym użyciem taka zimna wylewała na mnie. Wyrzucam go, została może 1/3.
2.Szampon DeBa. Zwiększający objętość włosów. Kupiłam na promocji w Biedronce. Design przypomina słynne Planeta Organica, ale nie ma z nim nic wspólnego. Plusem jest tylko ładny zapach, szampon słabo się pieni i miałam wrażenie, że nie doczyszcza włosów, a więc jak mógłby zapewnić większą objętość.
3. Jedwab do włosów, Green Pharmacy. Jedyny kosmetyk, który polubiłam. Recenzja tutaj
4. Szampon do włosów czarna rzepa, Barwa. Lubię od czasu do czasu mocniej oczyścić nim włosy, dobrze zmywa oleje, pachnie średnio ładnie i plącze włosy. Mimo to go lubię, jest bardzo tani.
5. Krem do rąk, kwiat pomarańczy, Isana. Klik
6.Eyeliner, Miss Sporty. Piszcie czy u was też tak odbijał się na górnej powiece. Gdy już zasechł to wszystko było dobrze, ale wcześniej musiałam makijaż kilka razy poprawiać.
7.Żel pod prysznic, pomarańcza i owoc granatu, Wellness & Beauty. Zrecenzowany
Jeśli ktoś jeszcze nie widział ostatniej książkowej recenzji. Zapraszam

1 lut 2014

158.Dynastia Tudorów: Król, królowa i królewska faworyta

Tytuł: Dynastia Tudorów. Król, królowa i królewska faworyta.
Autor: Anne Gracie
Stron: 367
Wydawnictwo: Harlequin
Rok wydania: 2013
Moje zdanie: Król Henryk VIII. Któż o nim nie słyszał? Muszę przyznać, że ta historia od zawsze szczególnie mnie ciekawiła. Król, który miał sześć żon, którym do końca owładnęły namiętności. Serialu na podstawie którego powstała książka nigdy nie widziałam. Telewizję oglądam bardzo rzadko, więc sięgnęłam po tę pozycję.
 Król Henryk VIII to młody władca. Na okres jego panowania przypadają zamieszki religijne, wystąpienia Marcina Lutra i ciągle zmieniające się jak w kalejdoskopie sojusze. Mimo tego całą uwagę króla pochłania rozwód z pierwszą żoną Katarzyną Aragońską, ponieważ jej miejsce w sercu zajęła Anna Boleyn. Jednocześnie kardynał Wolsey knuje kolejne intrygi i już tak naprawdę nie wiadomo komu on chce zaszkodzić. 
Bardzo mi się spodobało. Niesamowicie mnie ta książka wciągnęła. Lubię historie. Od zawsze mnie ten przedmiot ciekawił. Wolę jednak gdy jest podana w przystępny sposób, tak jak w książce. Trzyma się ona dość wiernie faktów. Jest ciekawie napisana, nie znajdziemy tu zbędnych informacji, które czasami nic nie wnoszą, a zanudzają czytelnika. Spodobał mi się ten klimat, gdzie zdrady, namiętności były na porządku dziennym i wystarczyły aby król kiwnął palcem, a w jego łożu zjawiła się kolejna kobieta.
 Muszę przyznać, że jednak polubiłam Henryka. Był to po prostu człowiek owładnięty namiętnościami. Zachowywał się jak w amoku. Katarzyna kochała go całym sercem, niestety nigdy nie dała mu syna nad czym ogromnie ubolewała. Ją też polubiłam w przeciwieństwie do Anny Boleyn. Minusem jest to, że widać, że książka powstała na podstawie scenariusza. Pododawano opisy i pod względem warsztatu literackiego jest bardzo prosta. Mi to jednak zupełnie nie przeszkodziło w jej odbiorze, po prostu mi się podobało.
Ocena:5-/6
Coraz bardziej mnie ten serial ciekawi :) 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka