Znajdziesz mnie tutaj

Mocna dziewiątka czyli podsumowanie października

Październik. Pierwszy miesiąc studiów już za mną. Gdyby ktoś wcześniej powiedział mi, że ten czas będzie mijać aż tak szybko to bym go wyśmiała. Okazuje się, że tak jest. Kolokwia i egzaminy przybliżają się każdego dnia. Już jestem zasypana notatkami, książkami i kserówkami.  Siedzę, piszę, uczę się. Najciekawsza jest anatomia. Pracujemy na ludzkich szczątkach.  Trochę przerażające siedzieć w pomieszczeniu z czterystoma czaszkami, które cały czas cię obserwują. Jednocześnie ogromnie ciekawe. Profesor angielskiego jest pozytywnie zakręcona i cały czas opowiada kawały z których nikt się nie śmieje. Będziemy się uczyć samych specjalistycznych, biologicznych słówek. Ćwiczenia z botaniki to magia, odkrywanie pojedynczych komórek które normalnie widziałam tylko w podręczniku. Zoologia bezkręgowców- nawet nie zdawaliście sobie sprawy z istnienia niektórych zwierząt :)

Wbrew pozorom październik upłynął mi pod znakiem książek. Jak widzicie w tytule przeczytałam dziewięć książek. Wynik ogromnie mnie satysfakcjonuje, ponieważ kilka z nich było naprawdę ambitnych. W tym miesiącu wróciłam do dodawania stosików. Zmieniłam całkowicie ich pomysł. Będą pojawiać się tam książki, które będziecie mogli u mnie zobaczyć w najbliższym czasie. Taki rozkład jazdy na najbliższe dni.

Muszę się jeszcze pochwalić, że przekroczyliście liczbę 250 tysięcy wyświetleń bloga. Czekamy na 500 :) Podsumowanie ukazało się troszkę wcześniej. Raczej nic nowego już nie przeczytam. Szykuję się do urodzin, które mam akurat 1 listopada :)
Czytaj dalej...

Dwie kobiety, wspólna historia

Wydawnictwo Kobiece to nowość na naszym rynku. Szturmem wdarło się do naszych biblioteczek i blogów. Pomysł jest naprawdę świetny i godny pochwalenia. Jako literaturę typowo dla kobiet najczęściej uważamy bezmyślne romansidła. Tutaj serwują nam mądrą literaturę o kobiecych problemach.

Afganistan. Rok 2007. Rahima mieszka wraz z rodzicami i siostrami. Nie mogą się uczyć. Ojciec najczęściej leży w oparach wypalonego opium. Szansą na poprawę życia jest dla niej przebranie się za chłopca, nazywanego tradycyjnie bacza posz. Jej los całkowicie się zmienia. Zaczyna przypominać historię prababki Szekiby, która też chciała walczyć o swoje i do końca sama nie orientowała się w swojej tożsamości. 

Prababcia i prawnuczka. Dwie różny osoby, całkowicie odmienne czasy, nie znały się, a jednak ich życie potoczyło się po zupełnie podobnych torach. Najboleśniejsze jest to, że chociaż minęło już tyle lat to skostniały system w jakim znajduje się Afganistan nie poszedł do przodu nawet na milimetr. Kobieta w dalszym ciągu jest tylko i wyłącznie własnością mężczyzny i nie ma żadnych praw. Aż serce się kraje, że my mamy tutaj taką swobodę, a ich jedynym obowiązkiem jest urodzić syna. Jeśli tego nie zrobią są wyrzucone ze społeczeństwa. Z pewnością urodzenie córki nie będzie lepszym wyjściem, ponieważ te są bezużyteczne.

Książka pokazuje dwie silne kobiety, które próbowały zawalczyć o swoje. Cały czas chciały coś w swoim życiu zmieniać, biernie się nie przyglądały jak mężczyźni nad nimi w końcu zapanują. Takie książki w dalszym ciągu są potrzebne. Zwracają uwagę na ciężką sytuację kobiet i zmuszają do podjęcia własnej walki z życiem i przeznaczeniem.

Afganistan to tutaj tak naprawdę kolejny bohater. Autorka doskonale odmalowała realia tamtego świata. To ważne, że nie gra tylko i wyłącznie na uczuciach czytelnika ale wszystko popiera solidną bazą i tłem dla wydarzeń. Gdyby nie szeroki kontekst historyczny i kulturowy nie moglibyśmy tak mocno jej odczuwać. Bardzo zaciekawiła mnie tradycja bacza posz, czyli dziewczynka przebrana za chłopca w przypadku wystąpienia ,,kary dla rodziny" i rodzenia się samych dziewczynek. Nie mogłam uwierzyć, że dalej się to praktykuje. Daje im to wolność, podnosi status rodziny, jednak jest też ogromnym obciążeniem. Do tej pory jeszcze zbyt wiele o niej nie wiemy. Ta cała otoczka nadaje książce smaku i to naprawdę duży plus. Wiele jest książek o ciężkim życiu kobiet w świecie muzułmańskim jednak tak dopracowane zdarzają się rzadko. Do tego możemy ją potraktować jako niezwykle ciekawą sagę rodzinną- musiałam  o tym wspomnieć. To mój ulubiony gatunek.

Wydawnictwo także się postarało. Wydanie książki jest piękne. Te roślinne ornamentu doskonale pasują.
 Jeśli chcecie przenieść się na chwilę do Afganistanu i poznać dwa pasjonujące życiorysy kobiet to polecam. Pokazuje, że każda kobieta to najwartościowsza perła. Podnosi na duchu, a jednocześnie smuci. Mocne wejście na rynek. Oby tak dalej.
Ocena:5+/6
Tytuł: 239. Afgańska perła
Autor: Nadia Hashimi
Stron: 472
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu

Czytaj dalej...

Ballada o II wojnie światowej


Anthony Doerr to z wykształcenia historyk. Sukces powieści ,,Światło, którego nie widać" sprawił, że stał się jednym z najbardziej cenionych amerykańskich pisarzy. Książka otrzymała nagrodę Pulitzera 2015.

Główna bohaterką jest tutaj niewidoma dziewczynka Marie-Laure mieszkająca wraz z ojcem w Paryżu. Aby mogła sama spacerować po mieście ojciec buduje dla niej niezwykle dokładny i szczegółowy model miasta, którego może się uczyć i dotykać. Nagle wybucha wojna, a ojciec dostaje zadanie do wykonania. W tym samym czasie gdzieś w Zagłębiu Ruhry Werner Pfennig dorasta wraz z siostrą w domu dziecka. Jest geniuszem technologii, więc okrutny system pewnie się niedługo o niego upomni. 

Boję się wielokrotnie nagradzanych i cenionych na całym świecie dzieł. Im więcej  zadowolonych czytelników tym boleśniejszy zawód. Motyw wojenny sprawił, że ostatecznie szala została przeważona,  a ja się skusiłam. Obserwujemy tutaj pewną niewiadomą dziewczynkę wychowywaną przez ojca. Znakomicie odmalowano łączącą ich więź, miłość i troskę. Jedno boi się i martwi o to drugie. Wniknęłam do głowy Marie-Laure i mogłam poczuć jej najskrytsze myśli. Jak to jest być osobą niewidomą? Poznawać wszystko na podstawie dotyku i słuchu? Zwłaszcza w czasie wojny. Wtedy każdy czuje niepokój i dezorientację. Aż skóra cierpnie.

 Wątek Wernera to opowieść o Niemcach. Jak czuli się jako agresorzy? Jak byli manipulowani i jaki jad sączono na najbardziej podatny grunt- umysł młodego dorastającego mężczyzny. Zawsze intryguje mnie fakt, że jednak tylu ludzi całkowicie zaufało i zawierzyło całe swoje życie Hitlerowi. 

Książka została zbudowana z kilkudziesięciu krótkich rozdziałów. Autor nie nadużywa dialogów. Do tego większość zdań też jest bardzo krótkich. Niby autor nie pisze emocjonalnie to jednak wbrew pozorom daje to jeszcze większy efekt. Używa takiego beznamiętnego tonu, a to daje pretekstu do przemyśleń. Czujemy wtedy najrozmaitsze emocje, to taka ballada wojenna. Z pewnością nie jest to romans wojenny, których jednak dość dużo na rynku. Jest lirycznie, nastrojowo i melancholijnie. Baśniowo i sennie. Spójrzcie tylko na okładkę przedstawiającą śpiące miasto. 

Bohaterowie to ludzi z krwi i kości. Zostali dopracowani w każdym najdrobniejszym szczególe. Czytelnik tylko czeka aż dojdzie do ich spotkania bo w głębi duszy czujemy, że to musi się stać. Każde zdanie, słowo i kropka jest tam nie bez przyczyny. Autor wszystko przemyślał. Przecież pisał ją ponad 10 lat. Poświęcenie takiego czasu musiało zaprocentować. 

To powieść wyższych lotów. Takie też czasami trzeba czytać. Chwyta za serce, wzrusza. Obala mit, że nagrodzone książki nie spodobają się zwykłemu czytelnikowi. Ballada o II wojnie światowej, ojcowskiej miłości, chorobie i przywiązaniu.
Ocena: 6/6
Tytuł: 238. Światło, którego nie widać
Autor: Anthony Doerr
Stron: 635
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca

Czytaj dalej...

Stosik #34



Stosy, stosiki. Mniejsze, większe, ogromne. Chyba najchętniej odwiedzane posty na każdym blogu. U mnibyły praktycznie od jego początków, teraz od kilku miesięcy nie było żadnego. Dlaczego? Dodawałam zdjęcia książek, które akurat zostały wypożyczone czy w jakiś inny sposób do mnie dotarły. Pisaliście, że czekacie na recenzję podczas gdy post ukazywał się za dwa miesiące. Pomyślałam, że to wszystko trochę bez sensu. Później (pozdrowienia dla MejdinPoland :)) zaczęliście się dopytywać kiedy się jakiś pojawi. Przemyślałam sobie trochę spraw i jest. W całkowicie innej formule i wydaniu. Nie comiesięczny czy nawet co tygodniowy.Po prostu pewniaki, które tutaj niedługo znajdziecie. 

Od góry.
1.Antohony Doerr ,,Światło, którego nie widać". Książka wielokrotnie nagradzana, ceniona. Jak z nią jest naprawdę? Wojna, niewidoma dziewczynka i tajemniczy skarb. Czy to zawsze musi być ciekawe i wzruszające? Recenzja się tworzy. Pewnie zostanie opublikowana w niedzielę po powrocie ze studiów.
2.Nadia Hashimi ,,Afgańska perła". Wydawnictwo Kobiece Nowe wydawnictwo na rynku ze świetnym pomysłem na siebie. Już tutaj punktują, ponieważ książki typowo dla kobiet, a jednak gdy się wczyta w ich ofertę to nie są to bzdurne romanse. Powyższą książkę czytam i już teraz wiem, że nie jest to lektura łatwa. Wgryzam się, smakuję i delektuję. Rozmyślam
3. Gail McHugh ,,Pulse" Oj będzie się działo. Jedyne czego jestem na tysiąc procent pewna, to fakt, że będzie namiętnie i gorąco, a autorka zaserwuje szybsze bicie serca.
4. C.C. Hunter ,,Odrodzona" Autorka mi zupełnie nieznana. Wampiry w opisie, a ja cieszę się jak głupia, że ją mam. Dlaczego? Po prostu wcześniej nie czytałam takich książek. Gdy jeszcze był na nie wysyp.
5.Karin Slaughter ,,Moje śliczne". Czytałam, że to mocna pisarka, mocne słowa i treść. Jak najszybciej muszę się przekonać na podstawie tego thrillera.
Coś was zaciekawiło? Na coś czekacie? Podoba wam się taka forma stosików?

Czytaj dalej...

Pyszne jedzenie na wynos do szkoły, pracy...

Idea pięciu posiłków dziennie i zabierania ze sobą pysznych dań na wynos czy to do pracy, czy szkoły staje się coraz bardziej modna. Dzieci powinny znaleźć w swoich pudełkach zawsze coś kolorowego i dostarczającego im wszelkich potrzebnych składników. Dorośli, studenci też muszą dbać o siebie, swoją sprawność umysłową i fizyczną. Z pewnością przekąski będą idealnie się sprawdzać. Sama wiem, że bardzo niezdrowo jest nie jeść cały dzień żeby zakończyć go jednym mega posiłkiem. Tym bardziej, że teraz moje zjazdy na studia trwają 12 godzin.

Gdy zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach wprost wiedziałam, że musi być moja. Pani Grażyna Bober-Bruijn jest już współautorką ,,Pysznie bez glutenu". Radzi co zabierać ze sobą na wynos, jak to wszystko przechowywać aby nie wylądowało w naszym plecaku czy torebce. Każdy z jej 80 przepisów jest niezwykle prosty i szybki, wystarczy parę chwil w kuchni aby cieszyć się daniem. Do tego daje nam mnóstwo patentów jak radzić sobie w kuchni oraz jak wykorzystywać resztki i nie marnować jedzenia. Do jednego z nich trzeba na przykład użyć odsączonego ze serwatki jogurtu. Pomyślelibyście żeby czystą ścierkę do naczyń podwiesić na noc pod kranem?

Każdy przepis jest poparty kilkoma zdjęciami. Autorka tłumaczy wszystko po naszemu, tak prosto i swojsko. Co do przepisów to oczywiście jak w każdej książce kucharskiej znalazło się kilka lepszych, kilka gorszych. Widać duże inspirowanie się autorki kuchnią azjatycką i indyjską. Z tym może być problem, ponieważ często używa się w nich sosu sojowego czy rybnego, a ja ich po prostu nie mam. Nawet jeszcze nigdy nie próbowałam i troszkę boję się tego smaku. Jednak na śniadanie chciałabym zabrać coś bardziej mojego, polskiego. Może jednak ta książka zmusi mnie do kupienia niektórych składników i wypróbowania. Z pewnością jednak będę się inspirować i próbować niektóre zastępować czymś mojego pomysłu. Ogólnie wydanie oceniam na wielki plus, a przepisy średnio. Pół takich które mogę od razu wypróbować, pół tych gdzie muszę się przekonać i poczekać. Jednak np. sałatka ziemniaczana czy deser hangop to mistrzostwo świata. Z chęcią zabiorę je na zjazd na studia. Zdrowe, przepyszne i tanie. No i ich wykonanie nie wymaga od nas zachodu. 

Książkę poleciłabym osobom, które nie lubią spędzać dużo czasu w kuchni, lubią poznawać nowe smaki, zwłaszcza azjatyckie oraz dopiero się uczą. Autorka świetnie wszystko wyjaśniła, no i dania są proste. Z pewnością znajdziecie coś co z chęcią będziecie ze sobą zabierać na wynos.
Ocena:4/6
Tytuł: 237.Pyszne do pudełka
Autor: Grażyna Bober-Bruijn
Stron:191
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2015
Osoby, które widzą baner na górze strony zachęcam do jego klikania :)
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza i Business & Culture




Czytaj dalej...

Burzliwe losy chłopskiej rodziny

Sagi rodzinne. Wszelkie mieszanie się teraźniejszości z przeszłością to książka dla mnie. Kocham takie lektury i zawsze mają one u mnie pierwszeństwo. Tak było też z ,,Znów nadejdzie świt". Czytałam pierwszy tom serii pani Szepielak ,,Młyn nad Czarnym Potokiem" opowiadający o poszukiwaniach rodzinnych jednej z przyjaciółek. Wtedy byłam zachwycona.

Teraz czas na odkrywanie rodzinnych tajemnic przyszedł na Elwirę. Kobieta pochodząca z typowo chłopskiej rodziny myślała, że nic się u nich ciekawego nie działo. Okazuje się, że wprost przeciwnie. Były tam zdrady, niewyjaśnione śmierci i tragedie. Rąbka tajemnicy odkrywa stary modlitewnik. 

O ile w poprzedniej czytanej przeze mnie książce nawiązania do historii były raczej delikatne to tutaj przeszłość zagrała pierwsze skrzypce przez większość książki. Cofamy się do roku 1867 do małej wioski gdzieś w Galicji Zachodniej. Śledzimy burzliwe losy Karoliny i Jędrzeja- wiejskiej rodziny. Możemy czytać o niezwykle ciekawych obyczajach praktykowanych w tamtych czasach i drżeć z niepewności o naszych bohaterów. Zdarzały się tam przecież wielkie namiętności, zdrady, krzywdy, a nawet wątek paranormalny. Na początek trochę ciężko było mi się wczytać w język wystylizowany delikatnie na chłopską gwarę z tamtego okresu. Później akcja pognała, wciągnęłam się i obgryzałam paznokcie ze zdenerwowania. Uważam ten wątek za najciekawszy, chociaż te z końca książki prawie mu dorównują.

Później mogliśmy śledzić losy rodziny w czasach PRL-u i nam współczesnych. Do tego znalazłam tutaj całą gamę nietuzinkowych i silnych postaci kobiecych- jak to w takich sagach bywa. Język jest niezwykle barwy, autorka coraz bardziej zachwyca wątkami historycznymi. Widać duże postępy w jej dążeniach do perfekcji. Takie sagi rodzinne mogę czytać cały czas, tym bardziej, że wiejski klimat i kultura -mnie- chłopce z dziada pradziada nie mogły nie przypaść do gustu. Okładka znów zachwyca, kto czytał książkę wie, że nie bez powodu tak wygląda.
Ocena:5+/6

Tytuł:236. Znów nadejdzie świt
Autor: Anna J. Szepielak
Stron: 475
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2015

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia
Zachęcam również do klikania w baner na górze strony :)

Czytaj dalej...

Pomysł na dziś #41

Jestem już po pierwszym zjeździe na studia. No przyznam, że nie spodziewałam się, że od razu zostaniemy zasypani taką ilością nauki. Do tego ciężkie są codzienne dojazdy, dziennie blisko 3,5 godziny. Na drugim roku na biologii zostały cztery osoby, podobno taki odstrzał. Ja jednak się nie poddaję, myślę że dopiero się rozkręcam.
Mam już nawet zapowiedziane kolokwium.  Nakupiłam sobie kartek do segregatora i działam, piszę, notuję. Mam do przerobienia mnóstwo grubych książek, ale wbrew pozorom sprawia mi to radość. Najlepsze jest jednak to, że studia biologii są ogromnie ciekawe. 
Po pierwsze z zoologii bezkręgowców i botaniki działamy już na mikroskopach. Inaczej jest widzieć wszystko na zdjęciu, a zupełnie inaczej odnaleźć swój własny aparat szparkowy w liściu :)
Za tydzień będę też uczyć się składać i rozkładać kości człowieka na prawdziwym materiale. Już nie mogę się doczekać. Chyba jestem trochę dziwna, że mnie to pasjonuje. 
W ramach ocieplania pokoju zakupiłam świeczki z Biedronki. Owoce leśne-piękny zapach. 

Ostatnio dostałam w prezencie dynię. Postanowiłam zrobić z niej zupę i wyszła po prostu przepyszna. W smaku i teksturze podobna do grochówki.
2 małe marchewki trzemy na tarce. Do tego siekamy cebulkę i 2 ząbki czosnku. Wszystko podsmażamy na małej ilości tłuszczu w garnku.
Dynię kroimy na pół, wyciągamy miąższ, obieramy ze skórki i siekamy na małe kwadraciki.
Wrzucamy do warzyw. To wszystko się dusi. Kroimy w małą kosteczkę 2 ziemniaki. Gdy dynia zmięknie dorzucamy ziemniaki, dolewamy wody, wrzucamy 2 kostki rosołowe. Gotujemy do miękkich ziemniaków. Doprawiamy do smaku.
Oszalałam na punkcie burgundowej mini z zamszu. Dwa trendy tej jesieni -burgund i zamsz. Byle by była maksymalnie prosta, widzieliście gdzieś?
Oczywiście zachęcam do klikania w baner u góry strony :)
Post miał być jutro, oczywiście opublikował się dzisiaj dlatego zapraszam jeszcze do przeczytania recenzji ,,Opactwo świętego grzechu"
Czytaj dalej...

Eutanazja, miłość i legendy

Od ,,Czarnych skrzydeł" zaczęłam moją przygodę z tą autorką. Wtedy była to piękna, mądra i pasjonująca opowieść. Utarłam sobie pewien schemat i byłam przekonana, że ,,Opactwo świętego grzechu" zostało napisane akurat według niego. Zostałam mocno zaskoczona. Pozytywnie czy negatywnie?

Sue Monk Kidd mieszka na Florydzie. Jej książki to bestsellery na całym świecie. 
Na wysepce Egret znajduje się mały i cichy zabytkowy klasztor Benedyktynów. Mieszkają tam ludzie znający się od wielu lat. W klasztorze przechowuje się zdobione krzesło zwane tronem syreny- wiąże się z nim piękna legenda. Co to wszystko ma wspólnego z Jessie Sullivan? Kobietą, która wyspę opuściła dawno temu i teraz musi wrócić, ponieważ jej matka w wyniku jakiejś chorej pokuty ucięła sobie palec.

Gdzieś tam pewnie w waszych głowach pojawiło się pytanie. Palec? O czym ona pisze? No właśnie, ta książka to coś innego do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Łamie wszelkie schematy. To niecodzienna i absolutnie niezwykła opowieść. W tym tkwi jej siła, która razi swoją uniwersalnością i przesłaniem. Nie da się od niej tak łatwo uwolnić, każe o sobie myśleć, rozdrapywać i roztrząsać słowa raz za razem aby wycisnąć je do głębi. Wiele razy zastanawiałam się o czym czytam żeby końcowe wyjaśnienie po prostu zwaliło mnie z nóg swoją prostotą.

To mocna książka. Porusza temat eutanazji, do końca nie zajmuje głosu w sprawie tylko rzuca na nią nowe światło. Wbrew pozorom znalazłam tutaj także wzruszającą historię o miłości i małżeństwie. Poemat o Bogu, duchowości i namiętności. Tej idealnej stałości jaką daje nam drugi człowiek, możliwości spełnienia się w tym z czego jesteśmy najlepsi. Znalazłam tu tak piękne zdania, że łzy leciały mi ciurkiem po policzkach, a ja brnęłam w nią dalej.

Język autorki jest kwiecisty i poetycki. Pięknie opisuje legendy, wyspę i krajobrazy. To wszystko tworzy nam taki mityczny klimat. Książka zdobyła już wielu przeciwników. Myślę, że jest to spowodowane jej odmiennością od ,,Czarnych skrzydeł". Ja radzę po nią sięgnąć i po prostu doczytać do końca. Wtedy zrozumiecie dlaczego tak was zachęcam. Dla mnie to coś pięknego i liczę na książki utrzymane w podobnym stylu. 

Jessie to bohaterka, która błądzi jak każdy z nas. Zaczniecie myśleć nad jej dylematami i przyrównywać do swojego życia.Jedyne do czego się doczepię to okładka. Jak dla mnie zbyt sztuczna. Na nią nie patrzcie. Książka to arcydzieło, które zmusi do wyciągnięcia wielu wniosków i podróży w głąb własnej duszy.
Ocena:6/6

Tytuł:235.Opactwo świętego grzechu
Autor: Sue Monk Kidd
Stron: 344
Wydawnictwo:Literackie
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu
Będę bardzo szczęśliwa jeśli klikniecie w baner w góry strony :)

Czytaj dalej...

Trudny mężczyzna...


Zwykłe, polskie obyczajówki mają to do siebie, że najczęściej zajmują się ludźmi którzy weszli już w życie i mają swoje problemy. Już nie przed trzydziestką, nie u progu dorosłego życia. Young Adult zajmuje się tym wiekiem, z tym, że tam jednak jest dużo erotyki. Cieszę się, że powstała książka polskiej autorki, która godzi to wszystko.

Autorka pisze również sztuki teatralne. Lubi psy, morza i seriale.
Olga to młoda dziewczyna, która chciałaby jednak coś więcej od życia. Ma pracę, paczkę zgranych przyjaciół i chłopaka. Tylko, że on jest pisarzem, ich związek jest na odległość, a deklaracje wspólnego mieszkania czy małżeństwa w ogóle się jeszcze nie pojawiły. Czy da się żyć w ciągłej niepewności?

Trudny mężczyzna. Jaki to facet?
Książka o życiu najzwyklejszych pod słońcem młodych ludzi urządzających imprezy, mających problemy miłosne, pijących alkohol i rzucających się w ramiona zdrady. Dzieje się. Taka mieszanka musi być ciekawa. To opowieść o sekrecie jak stworzyć związek idealny i czy w ogóle jest to w naszym świecie możliwe. O tym, że należy żyć ze sobą, a nie obok siebie. No i najważniejsze pytanie. Czy zdradę można wybaczyć?

To też opowieść o przyjaźni. Jaki wpływ powinny mieć na nas inne osoby? Wszystko to brzmi może zbyt banalnie i idealnie. W książce jednak dużo się dzieje. Otrzymujemy mnóstwo postaci z których każda się męczy. Mimo tego, że są w związkach to czegoś im brakuje. Są innymi i wyjątkowymi osobami i traktuje ich jako zaleta powieści. Olga, Rafał, Majka i Eliza. Każdy ma swoje problemy, wzloty i upadki. 

Książka wywołała u mnie wiele emocji. Gorąco kibicowałam głównej bohaterce, a autorka rzucała jej kłody pod nogi. Ogromnie mnie to denerwowało.

Czyta się szybko i lekko, ponieważ została napisana prostym językiem. Na dwa nudne wieczory będzie jak znalazł. Może nie jest to arcydzieło i czasami się denerwowałam na to co się dzieje to jednak będę wspominać ją jako miłą obyczajówkę.
Ocena:4/6

Tytuł: 234.Trudny mężczyzna
Autor: Anna Bednarska
Stron: 508
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Akurat i Business and culture

Serdecznie zapraszam wszystkich odwiedzających do klikania w baner na górze strony :)
Czytaj dalej...

A życie nadal trwa

Stefanie Zweig to pisarka pochodzenia żydowskiego urodzona w Głubczycach. Wraz z rodzicami uciekła do Afryki. Jest autorką wielu powieści, a ekranizacja jednej z nich otrzymała Oscara. 

To kontynuacja sagi rodzinnej- ,,Dom przy alei Rothschildów". Opowiada ona o rodzinie mieszkającej we Frankfurcie przy tytułowej alei. Pan domu, Johann Isidor, jego żona Betsy, ich dzieci i gosposia. Lata między rokiem 1926 a 1937. Czas po wojnie i nastroje tuż przed.
Pewnie pamiętacie recenzję tomu poprzedniego- była ona całkiem niedawno. Wielu osobom książka się nie spodobała, u mnie było odwrotnie również w przypadku drugiego tomu. Dlaczego?

Wiele jest książek o Żydach w okresie wojennym lub międzywojennym. Najczęściej są one w jakiś sposób związane z przeżyciami obozowymi. Mało jest tych innych. Jak mogło wyglądać życie rodziny żydowskiej w Niemczech? Sam okres trwania książki jest niezwykle ciekawy i to prawdziwa gratka dla każdego czytelnika. Lubię czytać o nastrojach społeczeństwa, a te tutaj zostały bardzo wyraźnie odmalowane. To największy plus tej książki. Nie ma tutaj wielkiej polityki, walk czy przeżyć obozowych. Są tylko zwykle urywki z codzienności. Wszyscy jeszcze żyją Wielką Wojną, a Hiler pisze Mein Kampf. Co sądzili o tym dziele zwykli zjadacze chleba?

Obserwujemy cały czas rosnącą jak kula śniegowa lawinę antysemityzmu i prześladować. Możemy śledzić liczne przemiany. Moralność ludzi już nie jest tak kryształowa. Czasy się zmieniają, a panna z dzieckiem to już nie koniec świata. Gdzieś w tym wszystkim, w całej tej zawierusze paleta bohaterów. Clara, Victoria, Anna, Alice, Erwin. Każde w innym wieku, poznaliśmy ich jako małe dzieci, a teraz to już dorośli ludzie mający własne zdanie na każdy temat. 

Książka toczy się spokojnym tempem które mnie jednak zupełnie odpowiadało. Ważny temat i magia języka pani Stefanie Zweig po prostu oczarowały mnie na tyle, że czytanie zajęło tylko jeden dzień. To przekrój przez społeczeństwo w ważnych latach pokazujący zwykłe codzienne życie. Ciężkie wybory i bogata gama osobowości. Mam wrażenie, że było odrobinę dojrzalej niż wcześniej. Do poczytania gdy chcemy sięgnąć po coś ambitniejszego. Ja polecam.
Ocena: 5/6

Tytuł: 233.Dzieci z alei Rothschildów
Autor: Stefanie Zweig
Stron: 317
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Marginesy
W konkursie z ,,Cudzymi jabłkami" wygrała Oblicza Róży :)

Czytaj dalej...

Czytaj PL!


Od 1 do 31 października trwa akcja w największych polskich miastach. Jest ich trzysta. Jeśli pobierzecie darmową aplikacją Czytaj PL z Playgoogle lub App Store i znajdziecie wypożyczalnię darmowych ebooków w swoim mieście możecie ściągnąć sobie wybrany przez siebie ebook. Wybór jest naprawdę szeroki więc zachęcam. Jak znaleźć wypożyczalnie ułatwi wam też jakdojadę.
Przepraszam, że krótko ale spieszę się na wykłady. Jeszcze tylko dzień i dwa tygodnie przerwy. Uff :)
Zachęcam do poszukiwać akcji w sieci :)
Czytaj dalej...

Śledztwo detektywa Kruka

Szwedzkie, duńskie i norweskie kryminały po prostu mają w sobie to coś. Ten klimat sprzyja zbrodniom. Michael Katz Krefeld to duński pisarz. . Zdobywca wielu prestiżowych nagród. ,,Wykolejony" to jego debiut i zarazem pierwszy tom serii o detektywie Ravn. 

Bohater ten właściwie stacza się na dno. Ktoś brutalnie zamordował jego żonę, a on topi smutki w alkoholu. Dopiero prośba przyjaciela o pomoc w odnalezieniu Maszy wyrywa go z otępienia. Szybko dowiaduje się, że chodzi o handel prostytutkami, a trop prowadzi do seryjnego mordercy bielącego swoje ofiary wapnem i upodabniającego je do aniołów.

Jesień to czas na mocne i mrożące krew w żyłach kryminały. Właśnie taki jest ,,Wykolejony". Czytamy w nim o tak okropnych potwornościach, że ciężko nam w nie uwierzyć. Panuje mroczny, surowy i zimny klimat. Gorąco jest wtedy gdy akcja niespodziewanie przyspiesza. Nie da się od niej tak łatwo oderwać. Zostały zastosowane tutaj krótkie rozdziały, fakt dzięki któremu czyta się błyskawicznie.

Historię obserwujemy z trzech różnych poziomów, czas akcji przeplata się i przewija. Śledzimy detektywa Ravn'a. Jego złożoną psychikę i głęboką stratę jaką było dla niego zamordowanie żony. Męczy się, boi, a jednocześnie chce się zemścić na całym świecie. Świetnie skonstruowana i przemyślana postać. Wielki plus całej historii. 
Dalej możemy przedostać się do głowy mordercy. Chociaż poznałam go już na pierwszych stronach to jednak zakończenie i tak było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. To co robił było potworne i obrzydliwe. Nie dla osób o słabszych nerwach. Co trzeba mieć w głowie? Jakim być człowiekiem?
Dalej miałam możliwość przeczytania pamiętnika Maszy. I tutaj emocje były już na całego. Bezsilność i łzy. Te dziewczyny muszą wycierpieć o wiele za dużo na ich wątłe ciała. 

Jak na pierwszy tom serii poziom jest bardzo wygórowany. Mocny, brutalny, krwisty i ,,mięsisty" kryminał. Wywołuje emocje. Ciekawe jak będzie z drugim tomem, jego premiera już w listopadzie, a on już na mojej półce.
Ocena:5/6
Tytuł:232. Wykolejony
Autor: Michael Katz Krefeld
Stron: 362
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Literackiemu
Trzymajcie za mnie kciuki. Wczoraj dopiero załatwiałam papiery, a już jestem wykończona. Piątek, sobota i niedziela to zjazd na studia od rana do nocy :)

Czytaj dalej...

Monumentalna saga o rodzinie szlacheckiej

Książka przetłumaczona na wiele języków i uznana za należącą do dziesięciu najlepszych litewskich powieści ostatnich lat.
Kristina Sabaliauskaite to Litwinka z polskimi korzeniami. Historyk sztuki. Uznawana za najlepiej ubierającą się pisarkę.

Historia rozpoczyna się w roku 1650- rok po podpisaniu unii lubelskiej. Szlachecka rodzina, Elżbieta i Jan Maciej Narwojszowie tylko cudem uniknęli śmierci w kozackiej masakrze. Wychowują bliźniaków- Urszulę i Kazimierza. Każde z nich na swój sposób inne, a jednocześnie identyczne. Kazimierz chce studiować, a Urszula iść do klasztoru. Na ich drodze staje tajemniczy Jan Kirdej Biront. Śmierć też gdzieś tam się czai i cały czas podąża śladem rodziny.

Monumentalna, historyczna, namiętna i zmysłowa. Saga rodzinna jakiej jeszcze nie mieliście okazji czytać. Niech nie wystraszy was historia. Wiem, że wiele osób nie lubi czytać o zamierzchłych dla nich czasach. Tutaj odgrywa ona ważną rolę, przecież każdy okres w dziejach to inne maniery i konwenanse, wzory zachowania. Jednak emocje i namiętności rozpalające każdą komórkę ciała i umysł zawsze są takie same. Autorka wiele z nich oddała swojemu czytelnikowi.

To barwna historia o szlacheckiej rodzinie i Wilnie, które też jest jednym z bohaterów. Właściwie rzadko można się natknąć na te czasy i miejsca w powieściach, przynajmniej ja dawno nie czytałam takiej książki. Wszystko to tworzy znakomity klimat przeplatany magicznymi widzeniami bazyliszka czy krążącym nad członkami rodziny widmem śmierci. Ona cały czas jest obecna, pojawia się już na pierwszych stronach. Sprawia, że zaczynamy zastanawiać się nad kruchością naszego życia, niepokoi, męczy i zwodzi. Jeży włoski na karku.

Każdego bohatera poznajemy ze wszystkich stron, jego charakter, myśli, życiorys i postępowanie. Są wielobarwni, z pewnością nie powiemy o nich żeby byli płascy czy bezosobowi.  Nie ważne czy jest to postać pierwszoplanowa, drugoplanowa czy zupełnie poboczna. Autorka wszystkich rzetelnie opisała, nie ma tutaj żadnego niedopatrzenia.

Język autorki to majstersztyk, stara i dobra szkoła. Długie, dopracowane zdania. Dbałość i staranność, łacińskie wtrącenia. Niezwykle profesjonalne i poetyckie. Z brakiem dialogów. Mimo tego czyta się na jednym tchu, ponieważ jest po prostu ciekawie. Z kunsztem i smakiem.

Perełka literatury. Dla mnie już nie litewskiej, a światowej. Wirtuozeria. Zapewniam was, że autorka przejdzie do klasyki. Jednym malutkim minusem może być fakt, że chyba za dużo zostało zdradzone na okładce. Praktycznie cała fabuła. Wierzcie mi jednak na słowo, że warto po nią sięgnąć. Drugi i trzeci tom zostały już napisane. Autorka mówi o kolejnych. 

Myślę, że pierwszy tom to zaledwie preludium. Bliźniaki dopiero zaczynają życiową wędrówkę. Mam nadzieję, że dalej też będę tak oczarowana.
Ocena:6/6
Autorkę możecie spotkać na Targach Książki w Krakowie :)
Tytuł:231.Silca rerum
Autor: Kristina Sabaliauskaite
Stron: 510
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak


Czytaj dalej...

Słodki smak wybaczenia


Lori Nelson Spielman to z wykształcenia nauczycielka. Kocha pisać książki, a jej debiutancką powieścią jest ,,Lista marzeń". 
Hannah Farr to gospodyni niezwykle popularnego programu telewizyjnego. Ma idealnego chłopaka- burmistrza miasta. Mogło by się wydawać, że jej życie jest wspaniałe. Dopóki nie dostaje listu od szkolnej koleżanki, która każdego dnia prześladowała ją i wyszydzała. Jak teraz przyjąć jej przeprosiny? Krąg wybaczania zatacza coraz szersze koła, a życie Hannah całkowicie się sypie.

Są obyczajówki o rodzinach, dzieciach, miłości i chorobach. Temat jakiego podjęła się Lori Nelson Spielman jest niezwykle ważny, a wydaje mi się, że pomijany. Cała książka traktuje o wybaczaniu. O tej słodyczy i lekkości jaką daje nam radość z zrzucenia z siebie ciężaru. Hannah to bohaterka, który wszystkich traktuje czarno lub biało. Nie chciała spotykać się z matką, ponieważ ta wybrała innego faceta. Nie odzywa się z nią przez wiele długich lat przez głupie nieporozumienie. Nie uznaje żadnych okoliczności łagodzących. Wina nigdy nie może zostać wybaczona. Wbrew pozorom da się ją lubić. Jej życie jest zagmatwane i dopiero próbuje je poukładać. Bohaterką drugoplanową, która całkowicie skradła moje serce jest Dorothy. Rezolutna staruszka z niezwykłym poczuciem humoru. Takie postacie zawsze wzbudzają we mnie roztkliwienie.

Klimat tej powieści to niezwykłe ciepło wydobywające się z kartek. Dużo optymizmu i prawdziwej życiowej mądrości. Choć temat ważny to autorka zachowała lekkość. Może dlatego, że nikogo nie ocenia ani nie potępia. Zwraca uwagę na pewne aspekty, a bohaterowie i tak sami muszą dojrzeć do wykonania pewnych kroków. Tak jak Hannah, która przechodzi ogromną przemianę. Myślę, że u czytelnika też się ona dokona. Książka zwróciła mi uwagę na wiele spraw. Niby każdy o nich wie, a potrzebuje napomnienia.

W powieści tej znalazłam dużo uśmiechu i chwil zadumy.Takie historie chciałabym poznawać jak najczęściej. To opowieść o wybaczaniu, o tym jakim ciężarem kładą się na każdym z nas pewne niezałatwione i niewytłumaczone sprawy. Ciepła i klimatyczna.
Ocena:5-/6

Tytuł: 230. Słodycz wybaczenia
Autor: Lori Nelson Spielman
Stron:412
Wydawnictwo: Rebis
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis

Czytaj dalej...

Serce, które pękło na milion kawałków

Ostatnie nowe książkowe gatunki wyrastają jak grzyby po deszczu. Tym razem powstała hybryda thrillera i romansu. Czy to udane połączenie?

Kathrin Lange pracowała jako wydawca i specjalistka od mediów. W 2005 roku poważnie wzięła się za pisanie i robi tylko to. ,,Serce ze szkła" to jej pierwsza część trylogii, propozycja dla młodzieży.

Juli to zwykła nastolatka, lubi imprezy i rozmowy z koleżankami. Jest trochę rozczarowana gdy dowiaduje się, że musi wyjechać wraz z ojcem pisarzem do posiadłości jego wydawcy. Jej zadaniem będzie dotrzymywanie towarzystwa cierpiącemu na depresję synowi właściciela- Davidowi. Jego narzeczona rzuciła się z klifu. Czy Juli też poczuje tam obecność jakiś paranormalnych istot? A może to tylko zgrabnie uknuta intryga?

Bałam się troszkę, że ta książka będzie dla mnie zbyt infantylna. Spotkałam się gdzieś z takimi opiniami. Na szczęście zdołała mnie nawet przerazić. Klimat tej książki jest typowy, ale idealny w swojej prostocie. Klify, sztormy, burze. Gdzieś w środku tego wszystkiego ogromna i zimna rezydencja ze starymi meblami i obrazami. Czasami aż włoski jeżyły mi się na karku. 

Ciekawym zabiegiem jest powiązanie z powieścią ,,Rebeka" Daphne de Maurier. Czuję się ogromnie zaintrygowana i chcę sięgnąć również po ten klasyk. W powieści pani Lange nic nie jest jednak do końca takim jak się wydaje. Wszyscy zaczynają wierzyć w klątwę wyspy, a Juli stopniowo popada w szaleństwo.Wniknęłam do jej umysłu, czułam zdezorientowanie, niepokój i strach. 

Bohaterka jest silna, da się ją lubić.David to zagadkowa postać, ciekawa jestem jak się rozwinie. Postacie drugoplanowe też zostały dobrze dopracowane, autorka nadała im charaktery, nikt nie jest czarny czy biały.

Zagadka klątwy i samobójczej śmierci dziewczyny Davida to fakty, które nie pozwoliły mi oderwać się od lektury. Od samego początku akcja gna do przodu i gdy już myślimy, że bohaterowie będą mogli trochę odpocząć autorka funduje im i nam nowe rewelacje. Cały czas utrzymuje uwagę czytelnika.

Jej wątek miłośny jest delikatny i subtelny, bez gorących opisów. Książka jest w założeniu dla młodzieży, jednak ja myślę, że dzięki temu swojemu mrocznemu klimatowi spodoba się też osobom starszym. Skończyło się tak, że właściwie zupełnie nie mam pojęcia czego się spodziewać w kolejnych tomach. Wiem tylko, że autorka potrafi nieźle namieszać. 
Love thriller? Ja jestem na tak.
Ocena:5/6

Tytuł: 329.Serce ze szkła
Autor: Kathrin Lange
Stron: 446
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza i Business & Culture
Czytaj dalej...

Zapowiedź ,,Wszechświaty. Utopia"



WSZECHŚWIATY. UTOPIA – Leonardo Patrignani
PREMIERA - 12.10.2015
Rzeczywistość, w której Alex, Jenny i Marco żyją od osiemnastu lat jest ich bezpiecznym schronieniem. To tylko jedna z niezliczonych możliwości, jeden z Wszechświatów. Co tak naprawdę wydarzyło się podczas próby ucieczki z totalitarnej Gai, w drodze do statku zmierzającego na Wschód? Jakie będą konsekwencje dramatycznego wyboru, którego dokonała Anna? Gdzieś tam jest ktoś, kto posiada te same zdolności co oni i to z jego winy świat zaczyna się rozpadać. Gdzieś tam jest osiemdziesięcioletni staruszek dożywający swoich dni w więzieniu i dwójka młodych ludzi zamkniętych jak myszy w laboratorium. Gdzieś tam ich umysły pozostały jedyną i ostatnią nadzieją…



Tłumaczenie - KORNELIA KRZYSTEK
Tytuł oryginału włoskiego - Multiversum
ISBN: 978-83-93383-15-3
Wydanie pierwsze, okładka miękka
Seria - WSZECHŚWIATY


Czytaj dalej...

Długie podsumowanie września

Wrzesień minął. Wakacje minęły. Zaczęły się studia. Przeraża mnie to wszystko. Gdy były daleko to tak jakoś nic do mnie nie docierało. Teraz mam plan. Wiem kiedy, co i jak. Pierwszy zjazd zaczynam w piątek, 9 września. Później sobota i niedziela. Za to w czwartek jadę pozałatwiać resztę formalności. Jedyne co mnie cieszy to perspektywa dwóch godzin jazdy autobusem. Naczytam się do woli :) Zaczynam z zoologią bezkręgowców, chemią, ergonomią, anatomią człowieka, botaniką, językiem angielskim. I to tylko te trzy dni. Poplątanie z pomieszaniem, do tego sama nauka własna, naczytałam się też, że połowa studentów z roku zdaje. Będę was jeszcze informować na bieżąco :)

Zapowiada się dzisiaj post-tasiemiec.

Co jest najciekawsze to nie mam możliwości kupienia jedzenia. Bufet daleko, a przerwy po 15 minut. Do tego praktycznie 12 godzin wykładów. Będę ratowała się kanapkami i daniami do pojemnika. Podajcie mi swoje przepisy. Kanapka z szynką i serem dawno się znudziła. Z pomidorem też. 

Jak widać na załączonym obrazku mam małego pieska. Nazywa się Cleo i nie pozwoliła mi zrobić zdjęcia książki. To jej orzechy i już.

Co do książkowego podsumowania to przeczytałam 12 książek. Wynik jest świetny. Widać, że kryzys minął, a jesienna pogoda tylko i wyłącznie pomaga. Fajnie jest zakopać się pod kocem z kubkiem herbaty lub kawy. Zaczęłam pić kawę, tylko zbożową. Zwykłej nienawidzę :) Za to praktycznie przestałam jeść słodycze i taka słodka kawa wszystko mi rekompensuje.

Kocham wiele rzeczy i ubrań. Jedną z nich są koszule. Czuję się w nich mega kobieco. Nie są obcisłe, a takich ubrań nie lubię. Do tego pani studentka zorientowała się, że nie ma w czym iść na studia :)
Jedna z New Yorker'a, druga z H&M. Lubię oba te sklepy, praktycznie tylko w nich kupuję. Do tego ceny było dość przystępne. Zwłaszcza tej koszuli w kwiatuszki, 40 zł.


Gwóźdź programu. Zawsze chodzić w trampkach nie pasuje. Botki są, ale na szpilce. Do autobusu słabo. Pojechałam do sklepu z zamiarem kupna płaskich butów, sztybletów. 
Przymierzyłam jedne, drugie, trzecie, czwarte. No nie widzę się w nich. U innych mi się podoba, a moje stopy, rozmiar 37-38 wyglądały w nich jak kajaki, ciężkie i masywne kajaki. Jakbym była cały czas w jakiś gumiakach. 
Kolejny zakup z New Yorker'a. Były jeszcze wiązane, ale zauważyłam, że większość sztybletów była z gumką z boku kupiłam sobie takie. Obcas masywny, w trakcie chodzenia nie czuć, że jest w ogóle. Miejmy nadzieję, że wytrzymają. Muszę wam mówić jak bajecznie wyglądają z rurkami i kupionymi koszulami? :)

Dzień Chłopaka. Nie sztuką jest kupić jakąś pierdołę, iść do restauracji. Chciałam coś od siebie. Coś innego.
Od rana było sprzątanie. Sypanie całego kurczaka przyprawami. Mój narzeczony jest mięsożerny, więc nic innego nie wchodziło w grę. Okazało się, że niestety świece się skończyły, trzeba było się zadowolić tymi, które zostały z kolędy. Do tego razem z kurczakiem pieczone ziemniaki, sałatka i lody na deser.
Wazon kwiatów na stół.
Nigdy nie jadłam lepszego kurczaka. Nie czuć piwa tylko to, że mięso jest soczyste i po prostu pyszne.
Kurczaka sypiecie przyprawami dzień wcześniej. Ja przez praskę przecisnęłam jeszcze 5 ząbków czosnku i wtarłam je w środek kurczaka. Odstawiamy. Kolejnego dnia rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Butelkę ulubionego piwa myjemy z kleju i etykiet. Odlewamy małą szklankę, którą polejemy kurczaka w trakcie pieczenia. Nabijamy kurczaka. Do piwa wsypujemy trochę soli aby się pieniło.
Na 1 kg kurczaka przyjmujemy godzinę pieczenia. Gdy zostanie nam godzina do upieczenia dodajemy pokrojone w ćwiartki ziemniaki. Wcześniej polewamy je oliwą z oliwek i przyprawą do ziemniaków. Pieczemy. Najlepsze danie mojego życia :)



Na koniec moje odkrycie tego tygodnia. Honoraty Skarbek nigdy nie słuchałam. Ta piosenka jednak jakoś szczególnie mi się spodobała, a teledysk jest piękny. :)
Podoba wam się takie podsumowanie? 

Czytaj dalej...

Ostatnie dni chorej na raka

Na zdjęcie musiały załapać się łapki mojej Cleo :)

Książki o umieraniu i odchodzeniu to bardzo ważny typ literatury. Wzruszają, wzbudzają w nas wiele emocji, zmuszają do refleksji. Czy taka właśnie jest ta książka?

Mia Hayes została nazwana w młodości Królikiem( śmiesznie marszczyła czoło). Teraz ma czterdzieści lat i właśnie przegrywa walkę z rakiem. Jej bliscy spotykają się przy jej łóżku. Matka i ojciec, brat i siostra. No i jeszcze mała córeczka. Wszyscy oni przypominają Królikowi o jej młodzieńczej miłości Johnnym. Czy ma szansę spotkać go po śmierci?

Napisy na okładce sugerowały, że otrzymam wiele emocji. Zaopatrzyłam się w paczkę chusteczek i zaczęłam czytać. Na tak ogromną burzę uczuć nie da się jednak przygotować. Poznajemy rodzinę. Juliet, która jest jeszcze dzieckiem, a już musi opiekować się umierającą matką. Nie chce dopuścić do siebie myśli, że to już koniec. Davey, lekkoduch i rockandrollowiec, który mimo wieku jeszcze nie dojrzał. Ojciec, który z niczym sobie nie radzi i często się rozkleja. Matka, która próbuje nadal walczyć. Siostra, Grace, która wszystkie żale przenosi na grunt domowego ogniska.

Wszyscy oni są zagubieni i podczas trwania akcji przechodzą swoistą przemianę. Wydawać by się mogło, że osobą, która najlepiej sobie radzi jest sprawczyni całego zamieszania- chora Królik podczas swojego tygodniowego pobytu w hospicjum. To opowieść o woli walki, miłości, która przetrwa nawet śmierć. Mia podczas swoich narkotycznych transów cofa się do przeszłości. Te opisy są ogromnie wzruszające, chyba u każdej osoby wywołają wiele łez. Podczas czytania zakończenia to już w ogóle nie jesteśmy w stanie panować nad emocjami. Łzy ciekną bez przerwy.

Z drugiej strony były chwile, że śmiałam się w głos. Rodzina Królika jest po prostu przekomiczna. To oni sprawiają, że czytelnik przeżywa zapowiadany emocjonalny rollercoaster.

 Książka mądra, wzruszająca. O śmierci, miłości i raku. O dojrzewaniu do pewnych spraw. Momentami słodka i śmieszna jak wata cukrowa. Za chwilę gorzka i smutna jak największa porażka. Ambitna w treści, lekka w czytaniu i słowach. Dla każdego.

Jest wiele powieści o raku, ale śmiech przez łzy znajdziemy tylko tutaj. Czy muszę pisać, że polecam? I, że ma kapitalną okładkę?
Ocena:6/6

Tytuł: 328.Ostatnie dni Królika
Autor: Anna McPartlin
Stron: 397
Wydawnictwo: Harper Collins
Rok wydania: 2015

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Harper Collins

Czytaj dalej...
Recenzje książek © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka