31 maj 2015

272.Dziewczyny z Syberii

Tytuł: Dziewczyny z Syberii
Autor: Anna Herbich
Stron: 299
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Zacznę od strony wizualnej, ponieważ to okładka na początku zwróciła moją uwagę na tę książkę. Piękna kobieta owinięta szalem i te oczy. Wydaje nam się, że spoglądają prosto w naszą duszę. Przenikają do głębi i poruszają. Reszta książki robi dokładnie to samo. 

Mamy tutaj dziesięć bohaterek i dziesięć historii. Zdziwił mnie trochę fakt, że wszystkie one pochodzą z dobrych i bogatych domów, przecież ludzie biedni też byli wysyłani na Syberię. Ta wybiórczość zaskoczyła, ale nie zmienia to wcale faktu, że te kobiety przeszły piekło na ziemi.

 Nigdy nie miałam okazji czytać o rosyjskich łagrach. Przez ,,Inny świat” szybko przebrnęłam, a dlatego, że z przymusu to szybko zapomniałam. Ta książka po prostu mną wstrząsnęła. Po raz kolejny zadaję sobie pytanie. Jak człowiek może coś takiego zrobić drugiemu bliźniemu? Z czego wynika to ogromna nienawiść do kompletnie nieznanych osób? To co przeżyły te kobiety to coś strasznego. Doznawały każdego dnia trudów i upokorzeń. Niektóre opisy są przerażające i makabryczne. Coś takiego nigdy nie powinno się na świecie stać.

 Co jednak napawa nadzieję i dumą to fakt, że te kobiety nigdy się nie poddały. Nie straciły ducha i woli walki, nie oddały się za kromkę chleba. Cały czas były wierna wartościom, które były im wpajane od najmłodszych lat. Z takich ludzi powinniśmy brać przykład nie tylko my- kobiety, ale wszyscy bez wyjątku. W poznawaniu historii kolejnych kobiet pomagały mi zdjęcia. Mogłam wtedy jeszcze bardziej zżyć się z bohaterką i przeżywać ogromne emocje. 

Książka wstrząsa i na długi czas zapada w pamięć. Polecam każdemu. To kawał naszej historii. Po prostu nie wypada nie znać historii, które przeżyli nasz przodkowie. Książka nie zajmie dużo czasu, ponieważ po prostu czyta się sama. Dopiero później warto ją sobie przemyśleć i przetrawić. 

Już wiem, że kolejne książki z tej serii staną na mojej półce. O takich silnych i twardych bohaterkach po prostu chcę czytać.
Ocena:6-/6
Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak

29 maj 2015

271.List w butelce

Tytuł: List w butelce
Autor: Nicholas Sparks
Stron: 326
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2010
Moje zdanie: Nicholas Sparks. Autor, który ma tylu samo przeciwników co zwolenników. Jednak jego książki rozchodzą się w milionowych nakładach, a większość została zekranizowana. Jakie są moje odczucia? 

Theresa Osborne, dziennikarka, która samotnie wychowuje syna znajduje butelkę, a w niej list miłosny. Słowa te tak głęboko ją poruszają, że postanawia odnaleźć ich autora. Czy jest możliwa miłość pomiędzy nimi?

 Muszę przyznać, że moimi refleksjami na temat tej książki sama jestem zadziwiona. Jeszcze parę lat temu każda książka tego autora była dla mnie arcydziełem. Minęło trochę czasu, zdążyłam dorosnąć i zobaczyć pewne sprawy. Okazało się, że zobaczyłam parę błędów. 

Chociaż romanse bardzo lubię i w dalszym ciągu będę je czytać to w tej książce nie odnalazłam zbyt wielu emocji. Przeczytałam całość w bardzo ekspresowym tempie i oprócz zakończenia nad żadnym fragmentem nie pochyliłam się dłużej. Ostatnie strony mnie wzruszyły do tego stopnia, że długo płakałam, ale podczas czytania reszty książki niestety tego nie zauważyłam.

 Autor chciał postawić przed czytelnikiem problem czy można drugi raz w życiu się zakochać, ale coś tu zawiodło. Może dlatego, że bohaterowie są infantylni i zachowują się jak dzieci. Przez to nie da się ich polubić, ponieważ wiele razy miałam ochotę nimi potrząsnąć. Zauważyłam pewną schematyczność w ich postępowaniu. Do samego końca myślałam, że się opamiętają.

 Nie skreślam całkowicie tego autora, ani tej książki. Ot takie lekkie czytadło z romantyczną historią wysyłania listów w butelce na pierwszym planie. Przykre jest to, że zobaczyłam na przykładzie tej książki jak się zmieniłam. Serce nie zatrzepotało. Nie tym razem.
Ocena:3+/6

27 maj 2015

Pomysł na dziś #37

Dzisiaj na blogu mały przerywnik żeby nie zrobiło się za ciężko. Pięć recenzji pod rząd to dla mnie już za dużo. Muszę pisać też o innych sprawach. Nie tylko książkowych.
Cukinia. Chodzi za mną już od dłuższego czasu. Jedliście? Polecacie?Ja jeszcze nigdy jej nie próbowałam i niezwykle mnie ciekawi. Może frytki? Jedliście kiedyś frytki inne niż z ziemniaków. Ja słyszałam jeszcze o marchewkowych ale nigdy nie próbowałam.
Pokochałam matowe usta. Zawsze broniłam się przed taką formułą szminki. Kupiłam sobie pomadkę na wyprzedaży w Rossmannie i po prostu przepadłam. One są świetne. Nawet mocny kolor nie wygląda wulgarnie, ponieważ ta matowość troszkę go przyciemnia. Jestem zadowolona. Do tego szminki z Bourjoyis są idealnie kremowe i mają ciekawe kolory.
Matury już za mną, a więc trzeba ściąć te smętne końcówki. Tak przesuszonych nie miałam jeszcze nigdy, ale czego się nie robi dla przesądów. Do tego chciałabym je pofarbować. Niedługo mam wesele, a więc taki ciemniejszy kolor będzie pasował. Lubię siebie w takim wydaniu.
A może w takim. Zobaczymy co wyjdzie :)
Zakochałam się w tym lakierze.
I w naklejkach. Chciałabym je kiedyś wypróbować.
Ten wzór będę wypróbowywać dzisiaj :)
Pogadałam sobie, pogadałam :) W następnym poście kolejna recenzja :) Coś was zaciekawiło?

26 maj 2015

270.Narzeczona z second-handu

Tytuł: Narzeczona z second-handu
Autor: Agata Bizuk
Stron: 237
Wydawnictwo: Damidos
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Zaczynając pisać recenzję tej książki po prostu muszę zacząć od strony wizualnej, czyli tej która wita czytelnika. Okładka strasznie mi się podoba, troszkę przypomina filmową, ciekawy pomysł. Czy z zawartością było też tak dobrze?

 Michalina Okońska to redaktorka brukowca, której życie z dnia na dzień wywraca się do góry nogami. Niewierny mąż, podejrzane zabójstwo i mnóstwo innych perypetii.

 Z pewnością gdy przeczytaliście opis tej książki pomyśleliście, że to już było, oklepany temat. Nic bardziej mylnego. Ta książka ma coś co ją wyróżnia ze wszystkich. Humor. Ostatnio tak uśmiechałam się przy czytaniu Stephanie Plum. Przygody Michaliny są czasami absurdalne, ale przez to tak śmieszne i ironiczne, że dosłownie płakałam ze śmiechu. W tym momencie nie przejmowałam się ciężkimi maturami, po prostu miło spędziłam czas i się relaksowałam. Niczego więcej nie oczekiwałam.

 Jedyny minus to czasami denerwujące przypisy w nawiasach np. ,,przepiękne graffiti na lewym gipsie (znaczy ręce), ,,bolał jak jasna cholera(palec nie pies)”. Generalnie nie jestem wyczulona na błędy językowe czy przecinki. Te nawiasy musiały strasznie denerwować skoro je w ogóle zauważyłam. Więcej minusów nie widzę.

 Książka jest lekka, czyta się momentalnie i śmieszy do łez. Czego chcieć więcej? Michalina to taka polska Bridget Jones, która wpakuje się w każde kłopoty i najpierw coś zrobi, a dopiero później pomyśli. Jak większość z nas, zwłaszcza w sprawach sercowych dlatego odnalazłam cząstkę siebie. Wątek kryminalny jest gdzieś w tle, ale taka proporcja bardzo mi odpowiadała. Jeśli autorka zrezygnuje z tych przypisów w nawiasach i dalej będzie tak szczerze i z humorem pisać to wróżę jej ciekawą przyszłość.

Ocena:4/6
 Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Damidos

24 maj 2015

Stosik #31

1. Stefan Turschmid ,,Mrok i mgła" Od wydawnictwa Rebis Recenzja tutaj
2.Agnieszka Steur ,,Wojna w Jangblizji w domu". Już dawno wymieniłam ją za punkty na granice.pl, ale zapomniałam wam pokazać.
3. Jo Nesbo ,,Wybawiciel" wygrana na Zacisze wyśnione
4. Agata Bizuk ,,Narzeczona z second-handu". Od wydawnictwa Damidos
5.Anna Łajkowska ,,Szepty gwiazd" jak wyżej
6.Fannie Glagg ,,Wciąż o tobie śnię" Za 5 złotych w koszu w Kauflandzie
7. Jane Austem ,,Opactwo Northanger" jak wyżej
8. Janusz Bobrek ,,Wizje zagłady w literaturze" Od wydawnictwa Sfinks
9. Perełka. Anna Herbich ,,Dziewczyny z Syberii" Od wydawnictwa Znak
10.Kolejna wizyta listonosza. Agnieszka Olejnik ,,Dziewczyna z porcelany". Wygrana w konkursie, nagroda specjalna od autorki z zakładką, którą pokażę wam na końcu
11. Jasper Fforde ,,Pieśń Kwarkostwora". Od wydawnictwa SQN.
Zakładka od Agnieszki Olejnik :) Dziękuję :)

22 maj 2015

269.Umierający detektyw

Tytuł: Umierający detektyw
Autor: Leif GW Persson
Stron: 414
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2012
Moje zdanie: Skandynawski kryminał to gatunek po który muszę sięgnąć przynajmniej raz w miesiącu. Dlatego często wybieram książki z Czarnej Serii. Jeszcze nigdy się na niej nie zawiodłam. Wspólnie z inną recenzentką zauważyłyśmy, że wydawnictwa praktycznie każdego autora porównują do Stegia Larrsona, aż po przesady. Ja uważam, że każdy z nich inaczej pisze, w powieści panuje inny, choć nadal szwedzki klimat i zaliczam to tylko i wyłącznie do plusów. 

Detektywa Lars'a Martina Jahanssona poznajemy gdy w jednej chwili je smaczną kiełbaskę, a już w drugiej znajduje się na oddziale intensywnej opieki medycznej. Jeśli nie zacznie o siebie dbać może być z nim krucho. Ma się nie stresować, przecież jest na emeryturze, ale jego sława jeszcze nie przeminęła. Pastor, który był ojcem jednej z lekarek wiedział kto zgwałcił i zabił 25 lat temu dziewięcioletnią dziewczynkę. Nie dość, że była to tajemnica spowiedzi to jeszcze sprawa uległa już przedawnieniu.

 Na wstępie muszę napisać, że książka została uznana za najlepszą szwedzką powieść roku 2010, otrzymała też wiele ważnych nagród. Czy zasłużyła? Z pewnością tak. 

To moja pierwsza książka autora. Do końca nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Otrzymałam trzymającą w napięciu zagadkę kryminalną pomimo tego, że detektyw praktycznie nie wychodzi z domu. Mamy tu niezwykle krótkie rozdziały, które nie pozwalają zbyt szybko odejść od książki. Może jeszcze dwa rozdzialiki? Właściwie kolejne też są krótkie, więc czemu nie? I tak po prostu pochłonęłam książkę kosztem wszystkiego. Spędziłam nad nią całą sobotę prawie przypalając obiad i niech to będzie moja rekomendacja. Jak już was ta książka porwie to nie wypuści do ostatniej strony.

 Polubiłam detektywa Johanssona. Jego humor i sposób bycia. Wiele razy razem z nim zastanawiałam się co bym zrobiła temu potworowi, który robi takie rzeczy dzieciom. Czy zasada ,, ząb za ząb” jest tu słuszna? Po raz kolejny mogłam poczuć ten skandynawski klimat. Tamci ludzie są ironiczni, obdarzeni czarnym humorem. Okładka przedstawiająca leżącą dziewczynę mną wstrząsnęła. Po przeczytaniu zawartości jeszcze bardziej. Naprawdę polecam. Autor jest moim odkryciem tego roku. Ogólnie ostatnio trafiam na książki z najwyższej półki.

Ocena:5+/6

20 maj 2015

268.Mrok i mgła

Tytuł: Mrok i mgła
Autor: Stefan Türschmid
Stron: 447
Wydawnictwo: Rebis
Rok wydania: 2915
Moje zdanie: 1934. Leningrad. Sonia właśnie kończy siedemnaście lat i zostaje przyjęta do partii. Nie wie jeszcze, że jej życie już niedługo bardzo się zmieni. Wybuchnie wojna, straci najbliższych. Wszystko to zmusi ją do zastanowienia się czy komunistyczne ideały są prawdą czy złudzeniem. 

Ten sam rok. Józef Stalin jest już po raz kolejny sekretarzem generalnym partii. Boi się o własne życie, dlatego praktycznie w każdym widzi wroga. Jak ich losy się potoczą? 

Odkąd zobaczyłam informację o tej książce wiedziałam, że będę musiała ją przeczytać. Cieszę się, że stało się to tak szybko. Książka ta to pasjonująca opowieść, kawał dobrej literatury o Rosji, której mentalność i historia ciekawią od zawsze. W trakcie czytania poznajemy losy Stalina i jego współpracowników. Czasy kiedy za jedno niewłaściwe słowo można było stać się wrogiem całego kraju. Kiedy każdy na każdego donosił byleby tylko mieć lepiej od sąsiada czy członka własnej rodziny. Właśnie tam żyje Sonia- wzorowa komunistka, która dopiero wkracza w dorosłość. Zdumiewał mnie niejednokrotnie fakt, że tam ludzie naprawdę wierzyli w to co mówił Stalin. Jaki to trzeba mieć umysł żeby umieć manipulować taką masą ludzi. Ciekawym zabiegiem jest według mnie przeplatanie ze sobą losów Stalina i Sonii. Ich wątki wzajemnie się przenikały, przecież każda decyzja Stalina miała wpływ na życie dziewczyny.

 Klimat tej książki jest niesamowity. Wojna, przerażające opisy, śledztwa NKWD. Mroczne to były czasy, a ja za pośrednictwem tej książki troszkę je odczułam. Wiele razy drżałam o życie Sonii, którą szczerze polubiłam. Przeżyłam wiele emocji, nie tylko strach i niepewność. Wtedy też ludzie się zakochiwali, próbowali zakładać rodziny. Cieszę się, że takie wątki też się w tej książce znalazły. 

Okładka to kolejny plus. Na niej postać Sonii, a jednak z tyłu widzimy portret Józefa Stalina, którego każda decyzja na nią wpływa. 

Podsumowując, autor znakomicie wymieszał prawdziwą historię ze zmyślonymi wątkami. W idealnych proporcjach odmierzył mroczne opisy jak i te dające nadzieję. Pokazał Rosjan w czasie wojny i po niej. Chwile grozy i terroru, mroku i mgły...
Ocena:6/6
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis

18 maj 2015

267.Czerwień rubinu

Tytuł: Czerwień rubinu
Autor: Kerstin Gier
Stron: 340
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2011
Moje zdanie: Gdy tylko skończyłam jedną trylogię paranormal romance od razu sięgnęłam po kolejną. Trochę późno, ale przekonuję się do tego gatunku, a jego czytanie sprawia mi ogromną przyjemność. 

Rodzina Gwendolyn jest delikatnie mówiąc dziwna. Do swojej babci musi mówić lady, mieszkają w ogromnym pałacyku, a jedynym dorosłym mężczyzną w towarzystwie jest lokaj. Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej gdy okazuje się, że Gwen ma gen podróży w czasie. I razem z nadętym Gideonem musi wykonać misję.

 Do książek z tego gatunku podchodzę zawsze z ogromnym dystansem. Parę lat temu się zawiodłam, później rzuciłam je w kąt by teraz na nowo je odkrywać. I dobrze, bo uważam, że ,,Czerwień rubinu” to lekka i poprawna opowieść. Temat został dobrze rozwinięty. Bardzo lubię motyw podróży w czasie, a nie spotykam go często. Misja związana z genem jest dobrze przemyślana, wszystko do siebie pasuje, nie ma w niej chaosu. Praktycznie z każdego zakątka książki wyskakują na nas nowe zagadki i tajemnice, które wraz z bohaterami rozwiązujemy. Polubiłam Gwen i jej przyjaciółkę Leslie. Są mądre, dowcipne i ciekawe świata. W lekkich lekturach takie bohaterki z pewnością da się lubić.

 Książka została napisana przyjemnym dla oczu, świeżym i dowcipnym językiem. Dużo w niej dialogów, a podróże w czasie są naprawdę intrygujące. To wszystko razem musiało sprawić, że spędziłam z nią tylko parę godzin. Okładka jest bardzo ładna, cieszy oko. 

Wątek romantyczny nie jest zbyt rozwinięty. Szkoda, liczyłam na więcej westchnień. Mam jednak nadzieję, że odnajdę je w drugim tomie. Polecam, na plażę lub leniwy wieczór jak znalazł.

Ocena:4+/6

16 maj 2015

266.Skalpel

Tytuł: Skalpel
Autor: Tess Gerritsen
Stron: 390
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2011
Moje zdanie: Drewniany parkiet, a na nim kobiece ciało, nogi. Na okładce rekomendacja Harlana Cobena i Stephena Kinga. Podobno Tess Gerritsen jest mistrzynią w swoim gatunku. Naprawdę? Do tej pory czytałam tylko jeden thriller medyczny - ,,Infekcję”.

 Sypialnia. Każdemu z nas mogłoby się wydawać, że to najbezpieczniejsze miejsce w domu. Intymne. Nieproszony gość nie ma do niego dostępu. Niestety to właśnie stamtąd zostały wyciągnięte liczne pary małżeńskie i zamordowane. Wszystko wskazuje na Warrena Hoyta zwanego ,,Chirurgiem”. Tylko, że on siedzi we więzieniu. Naśladowca? Wszystkiego musi się dowiedzieć Jane Rizzoli we współpracy z nieproszonym agentem.

 Po tej książce naprawdę mogę stwierdzić, że to mistrzyni w swoim fachu. Niech pisze jak najwięcej bo naprawdę wspaniale jej to wychodzi. Tess Gerritsen jest z zawodu lekarzem internistą co po przeczytaniu kilku stron można zauważyć. Tłumaczy wiele medycznych terminów, opisuje jak zachowuje się ciało człowieka w określonej sytuacji. To wszystko zastało napisane niezwykle prostym i ciekawym językiem. Do tego na tyle plastycznym, że wcale nie trudno sobie wyobrazić o czym pisze autorka. Wiele razy byłam mocno przerażona i obrzydzona niektórym opisami. Jednak chociaż są obrzydliwe to strasznie ciekawią mnie np. opisy sekcji zwłok i lubię je czytać. Ot taki paradoks. Wiele z nich zapamiętuje. Czasami przeglądając podręcznik od biologii łapałam się na tym, że przypominał mi się jakiś fragment z ,,Infekcji”.

 Zagadka kryminalna jest porządnie zakręcona i pogmatwana. Podejrzewałam wiele osób. Wszystko to w całości trzyma w napięciu i sprawia, że prawie czterysta stron przeczytałam w jeden wieczór. Polubiłam główną bohaterkę Jane Rizzoli. Silna babka, która na każdym kroku próbowała udowodnić, że jest coś warta i może mierzyć się z mężczyznami. Feministką nie jestem, ale zdecydowanie mogę spotykać takie postacie w książkach. Spędziłam z nią naprawdę pasjonującą i niewyspaną noc. 

Oby każda książka tej autorki się taka okazywała.
Ocena:5/6
Trzymajcie kciuki. Dzisiaj rozszerzona chemia :)

14 maj 2015

Pomysł na dziś #36

Mam wrażenie, że jeśli dodaję zbyt dużo recenzji pod rząd to następuje takie zmęczenie materiału. Jestem znużona, wy rzadziej komentujecie. Dodatkowo ja po prostu lubię pisać o sobie, o tym co robię. Lubię się tym z wami dzielić, rozmawiać. Czasami mogę chociaż troszkę lepiej was poznać.
Ostatnio pojawiły się cztery recenzje pod rząd, a więc najwyższy czas na mały przerywnik.
Endomondo. Znacie tę aplikację? Kiedyś używałam, później wykasowałam. Postanowiłam wziąć się za siebie po maturze. Endomondo znacznie mi to ułatwia, ponieważ widzę, że coś się dzieje. Najbardziej budujące są wyświetlające się kolejne spalone kalorie. Zdaję sobie sprawę z tego, że to tylko urządzenie. Nie ma go w naszym ciele, nie odnotuje poprawnie każdej kalorii, ale ten widok zmusza do ćwiczeń. Nie ważne, że pół kilometra przebiegnę, pół przejdę. Widzę, że coś robię i jestem szczęśliwsza. Uczę się do matury, a w międzyczasie wychodzę na spacer. Nie tak, żeby się zmęczyć i nie mieć już na nic siły, ale żeby poczuć, że żyję. I tak parę razy w ciągu dnia.
Do tego mnóstwo jeżdżę na rowerku stacjonarnym. Jest to dla mnie duże ułatwienie, ponieważ mogę łączyć przyjemne z pożytecznym i jednocześnie jeździć i czytać ciekawą książkę. Moim celem jest 3000 kilorii tygodniowo na rowerku. Ciekawe czy się uda?
Więcej czasu na rowerku od razu przyniosło efekty w postaci książek. Czytam jak szalona. Ostatnio książka, która ma 300 stron zajmuje mi jeden dzień. Cieszę się, bo w końcu mam więcej czasu na rzeczy, które kocham. Gotowanie też. Jutro robię pierś z kurczaka w koperkowym sosie. Jedliście?
Książek przybywa. Wygrałam książkę Jo Nesbo u Zacisze Wyśnione, a do recenzji otrzymałam ,,Mrok i mgłę" od Wydawnictwa Rebis. Właśnie jestem w trakcie tej drugiej.
A tu taka inspiracja. Gdy będę myślała nad bukietem do ślubu to tylko i wyłącznie takim :)
Coś was zaciekawiło?
P.S.
Wczoraj upolowałam coś takiego.
To teraz byle do 500 tysięcy :)

12 maj 2015

265.Jutro 3. W objęciach chłodu

Tytuł: Jutro 3. W objęciach chłodu
Autor: John Marsden
Stron: 268
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2011
Moje zdanie: To już trzecia część ogromnej przygody jaką przebywam razem z dobrze znanymi już bohaterami. Wiele osób już by pewnie odpadło, ale ja zawsze czytam całe serie. Ta otrzymała już kilkadziesiąt różnorodnych nagród na całym świecie. 

W czym tkwi jej fenomen? Myślę, że w tym, że chociaż to antyutopia to i tak mamy wrażenie, że kiedyś wszystko się może spełnić. Inne książki wybiegają bardziej w przyszłość, a tutaj obserwujemy wybuch współczesnej wojny i grupę nastolatków, która stara się walczyć z nieprzyjacielem.

 Bohaterowie po raz kolejny porządnie nabroją i dadzą w kość wrogowi. Za jaką cenę? Czy odniosą jakieś straty? Co dzieje się z ich rodzinami? W dalszym ciągu autor nie wyjaśnia nam jeszcze wielu frapujących pytań. To dobrze, ponieważ zostało jeszcze trochę tomów do przeczytania. Ciekawa jestem czym jeszcze zostanę zaskoczona. Zakończenie wbija w fotel i nie wiem co o nim myśleć. 

Właściwie zostało tak napisane jakby nie było już kolejnego tomu, a jest przecież nie jeden. Po raz kolejny nie pozostaje nic innego jak sięgnąć po tom czwarty, który już czeka na półce.

Ocena:5/6
Przepraszam was za krótką recenzję, ale to ostatnia, którą pisałam przed maturami :)
Dziękuję za te 200 tysięcy wyświetleń :)

10 maj 2015

264.Kochana Stefo

Tytuł: Kochana Stefo
Autor: Amela Einat
Stron: 119
Wydawnictwo: Nowy Świat
Rok wydania: 2014
Moje zdanie: Stefania Wilczyńska, wychowawczyni i pedagog. Współpracownica Janusza Korczaka, która została zamordowana razem z nim i ich wychowankami.

 Zmartwiło mnie to, że nigdy wcześniej o niej nie słyszałam. O Korczaku się mówi, a o niej milczy. Dzięki tej książce napisanej w formie wspomnień, listów i sfabularyzowanej historii mogłam zobaczyć rolę jaką odegrała Stefa. Zdenerwował mnie fakt, że za wszystkie swoje zasługi została pominięta i prawie całkowicie zapomniana na kartach historii. Przecież właśnie o takich ludziach powinniśmy pamiętać, takie wzorce naśladować. Osoby, które bez cienia narzekania czy skargi po prostu wykonywały to co do nich należało. 

Emocje wylewają się z każdej strony tej małej i właściwie niepozornej książeczki. Na półce z wielkimi dziełami mogłaby zostać pominięta, a zupełnie niepotrzebnie bo skrywa ogromne wartości. 

Książka pokazuje też nieodwzajemnioną miłość Stefy do Korczaka. Wiele razy po prostu denerwowałam się czytając, że nigdy szczerze ze sobą nie porozmawiali.
To naprawdę piękna opowieść o ludzkim poświęceniu w czasie II wojny światowej.
Ocena:5/6
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Nowy Świat
Jak podobają się wam recenzje z moimi zdjęciami książek?

9 maj 2015

263.Jak z obrazka

Tytuł: Jak z obrazka
Autor: Jodi Picoult
Stron: 453
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2011
Moje zdanie: Chyba się powtórzę jeśli napiszę, że po prostu wielbię tę autorkę. Jej książki zawsze zmuszają mnie do przemyśleń i refleksji, wstrząsają, nie pozwalają w nocy spać w spokoju. Jodi Picoult studiowała na Uniwersytecie Princetown i Harvardzie. Jej książki zostały przetłumaczone na wiele języków, są znane na całym świecie. 

W swoich książkach zawsze porusza jakieś ważne tematy. Czytałam już o Holocauście, gwałcie, chorobie i odchodzeniu. Tym razem poruszyła problem przemocy w rodzinie.

 Policjant Will, który ma indiańską krew chce odciąć się od swoich korzeni. Wyprowadza się do Los Angeles, a tam przypadkowo znajduje błąkającą się po cmentarzu kobietę. Okazuje się, że ma ona amnezję. Gdy zgłasza się po nią mąż- Alex Rivers, światowej sławy gwiazdor kobieta wszystko zaczyna sobie przypominać. Czy przed czymś uciekała? Co łączy ją z Willem? 

Myślałam, że jeśli dam sobie chwilę oddechu to chwilę ochłonę i będę mogła napisać recenzję tej książki bez emocji. Tak się niestety nie da. Dawno mnie tak żadna książka nie wstrząsnęła. Moją rekomendacją może być to, że w jak dla mnie zdetronizowała ,,Bez mojej zgody”. Ale do rzeczy. Autorka jak zawsze porusza temat, który nie jest do końca jasny i tak naprawdę każdy z nas postąpił by w takiej sytuacji inaczej. Nic nie jest czarno-białe. Autorka najpierw opisuje romans w Tanzanii, wielką miłość i ogromne rozczarowanie. Miesza wątki, wprowadza retrospekcje, a wszystko po to, żeby jeszcze lepiej zapoznać czytelnika z problemem.
Mam wrażenie, że tym razem Jodi Picoult weszła w psychikę bohaterów ze znawstwem i kunsztem Kinga. Obnażyła ich przed nami i pokazała, że problem maltretowania żony może zdarzyć się w każdym małżeństwie. Autorka zauważa, że taka brutalność może kryć się pod fasadą zupełnie różnych przeżyć. 

Wbrew pozorom jest to też książka o miłości. Ten fakt sprawił, że zakończenie wprawiło mnie w niemałe osłupienie i ryczałam jak bóbr podczas czytania. Nie spodziewałam się, że z tej książki wyleje się tak dużo sprzecznych emocji. Takich przez które nie potępiamy żadnego z bohaterów. Jaką rolę odgrywa w tym wszystkim Will? 

Musicie sami sprawdzić, ponieważ możecie odkryć w niej jeszcze wiele wątków i problemów. Ja przyznaję jej zasłużoną ocenę.
Ocena:6/6
Cztery z siedmiu matur już za mną :) Czyli już jestem za połową i należy mi się troszkę zasłużonego czytelniczego odpoczynku :)

7 maj 2015

262.Pieśń Maorysów i nowy wygląd bloga



Tytuł: Pieśń Maorysów
Autor: Sarah Lark
Stron: 646
Wydawnictwo: Sonia Draga 
Rok wydania: 2012
Moje zdanie: Parę lat temu czytałam ,,W krainie białych obłoków”. Zostałam wtedy oczarowana piórem pani Lark i jej opisami Nowej Zelandii. Niezwykle cieszę się, że mogłam przeczytać kontynuację tamtej powieści. Spotykamy się ze starymi bohaterami, w których życiu wiele się zmieniło.

Gwyn jest poważną owczą baronową, a Helen ma własny hotel. Jeszcze niedawno płynęły do Nowej Zelandii na parowcu i nie wiedziały co je czeka. Teraz ustępują pola młodym bohaterkom. Pięknej Kurze i nieśmiałej Laine. Jak potoczą się ich losy? Czy dokonają dobrych życiowych wyborów?

Kocham czytać takie opasłe sagi rodzinne. To zdecydowanie mój ulubiony gatunek i często po niego sięgam. Z wielką przyjemnością otworzyłam te grubą cegłę i od razu dałam się porwać magicznej opowieści jaką snuje Sarah Lark. Po raz kolejny znajdziemy tu całą gamę różnorodnych emocji od miłości do nienawiści. Abyśmy jeszcze lepiej je odczuwali, zdawać by się mogło, że na własnej skórze autorka pisze barwnym i plastycznym językiem. Dzięki temu jesteśmy częścią tej opowieści. Kolejnym niezaprzeczalnym plusem jest klimat. Mało jest książek o Nowej Zelandii, a to właśnie tam autorka umiejscowiła akcję. Chciałabym kiedyś zobaczyć te wszystkie miejsca, o których przeczytałam. Została tutaj też wpleciona kultura maoryska, która jest przecież dziedzictwem tej wyspy. 

Cudownym uczuciem było dla mnie po raz kolejny przenieść się w świat poszukiwaczy złota, twórców pierwszych kopalń. Piękne to były czasy, nasze nie mają już tego uroku. 

Bohaterowie nie są z pewnością płytcy i papierowi. Każdy z nich, nawet jeśli nie bierze zbyt dużego udziału w historii został przemyślany i tchnięto niego duszę. Chociaż Kura i Laine to dwie kompletnie różne osobistości to obie da się lubić. Nie miały łatwo w życiu, a jednak jakoś dały sobie radę.

 Jest to kontynuacja jednak myślę, że można czytać ją osobno. Wam jednak radzę zacząć od pierwszej części. Koniecznie musicie przeczytać jak to wszystko się zaczęło, a później sięgnąć po ,,Pieść Maorysów’. Będziecie mieli więcej stron do delektowania się. Ma wszystko czego potrzeba. Dawno tak was nie zachęcałam do przeczytania. 
Znacie jakieś książki w podobnym guście?
Ocena:6/6
Co sądzicie o nowym wyglądzie bloga?

4 maj 2015

Czas na dyskusję #19

Powtórki do matury z języka polskiego zmusiły mnie do kilku refleksji. Zawsze w danej epoce książki i dzieła miały podobny, określony temat. Wiele razy wracaliśmy do poglądów przodków, później je odrzucaliśmy. 
Co będzie za jakieś 200-300 lat? Co będą sądzić o współczesnej nam literaturze? Jak myślicie jakie epoki będzie można wyróżnić?
Mogłoby się wydawać, że teraz rynek czytelniczy jest bardzo zróżnicowany, ale są takie okresy, w których niepodzielnie panują dane gatunki lub typy książek. 
Była moda na wampiry. Tych wcześniejszych nie pamiętam. Blogować zaczęłam od szóstej klasy podstawówki, wtedy zaczytywałam się w ,,Zmierzchu". Miałyśmy z koleżankami po jednym egzemplarzu z całej serii i czytałyśmy. Poganiałyśmy się, bo każda była zafascynowana i czekała z niecierpliwością na kolejny tom. Działałam już w internetowym świecie, a więc wiedziałam co dzieje się dalej. Syreny, wilkołaki, anioły i inne stworzenia.
A później za sprawą ,,Igrzysk śmierci" przyszłą pora na antyutopie. To następna epoka. Jeszcze się nie skończyła, w przeciwieństwie do wampirów. Szał na nie przeminął. Ale bardzo dobrze bo lubię czytać o tym co by było gdyby. Jak będzie wyglądał świat, gdy będziemy tylko odległym wspomnieniem, a ludzie będą się uczyć o naszej literaturze.
Później zapanowała moda na literaturę erotyczną. Podobne okładki, podobna treść, oczywiście identyczne z ,,Pięćdziesięcioma twarzami Greya". Nie powiem, trafiają się perełki. Mam nadzieję, że niedługo jakąś znajdę. 
Teraz rozwija się Young Adult. Nie czytałam jeszcze żadnej książki. Jedna czeka na półce i myślę, że wyjątkowo przypadnie mi do gustu. 
Zapraszam was do zabawy. Jakie epoki wy byście wyróżnili? A może zauważacie dopiero rozpoczynającą się modę na coś? Piszcie, zawsze jestem ciekawa tego jakie książki zasypią nas w najbliższym sezonie. 
Jutro matura, wracam do was w czwartek z nową recenzją :)

2 maj 2015

Stosik #30

Dzisiaj troszkę o najkrótszym w moim życiorysie pobycie w bibliotece. Tak to jest jak się idzie do niej z facetem. 10 minut i wszystko załatwione, a książki wydają się ciekawe.

1. Leif Gw Persson ,,Umierający detektyw". Skandynawski kryminał. Czarna seria. Mroczna okładka. Sięgnęłam od razu.
2. Katarzyna Bonda ,,Pochłaniacz". Musiałam. Tyle o niej mówicie, piszecie, a ja nie wiedziałam o co chodzi. 
3.Tess Gerritsen ,,Skalpel". Ubóstwiam thrillery medyczne tej autorki i mam nadzieję, że teraz też tak będzie.
4.Guilllaume Musso ,,Będziesz tam?". Kolejny autor, którego długo planowałam, a ciężko mi było się przekonać. Teraz w końcu zobaczę czy przedłużę z nim znajomość.



5. Isabel Allende ,,Podmorska wyspa". Książki tej autorki to prawdziwa magia, długo tkwią w pamięci i mają niesamowity klimat.
6.John Marsden ,,Jutro 4 . Przyjaciele mroku". Już czwarty tom serii. 
7.Nicholas Sparks ,,List w butelce". Jak ja dawno nie czytałam książek tego autora.
8.Kierstin Gier ,,Czerwień rubinu". Skończyłam jedną paranormal romance, zaczynam drugą trylogię :) 
Czytaliście którąś?

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka