30 cze 2015

287.Imperium mrówek

Tytuł:Imperium mrówek
Autor: Bernard Werber
Stron: 270
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Bernard Werber wydał swoje ,,Imperium mrówek” w 1991 i od razu została ona światowym bestsellerem. Badał on zwyczaje mrówek na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Prowadził rubrykę naukową.

 Jonatan Wells, siostrzeniec naukowca dostaje w spadku po nim kamienicę. Przeprowadza się do niej wraz z całą rodziną jednak otrzymuje ostrzeżenie, żeby pod żadnym pozorem nie schodzić do piwnicy. Co ona skrywa? 

Mnóstwo jest książek z punktu widzenia kotów czy psów, nawet chomików. Spotkaliście się kiedyś z lekturą gdzie głos w bardzo dużym stopniu został oddany mrówkom? No właśnie. Temat jest absolutnie nowatorski i zakręcony, ale to właśnie jeden z największych plusów tej książki. Na chwilę poczułam się jakbym była tymi malutkimi stworzonkami, które wbrew pozorom są bardzo podobne do nas- ludzi. Chyba każdy chociaż raz przyglądał się mrówkom. Krok za krokiem idą w równym rzędzie, jednak powiela ruchy swojej poprzedniczki. Dzisiejsze czasy pozwalają na efektywniejsze badania naukowe i wiemy, że porozumiewają się za pomocą cząsteczek zapachowych. Taki ich język. 

Ta książka sprawiła, że nie tylko więcej się o tych stworzonkach dowiedziałam, ale też na tę chwilę jestem nimi totalnie zachwycona. Nie jest to książka popularnonaukowa. Równolegle prowadzone są dwa wątki. Jonatan Wells i jego zagadka tajemniczej piwnicy oraz życie mrówek. Ich wojny, morderstwa i erotyczne doświadczenia. Chyba nawet ten wątek był w moim odczuciu ciekawszy, lepiej dopracowany i rozbudowany.

 Autor snuje też refleksje na temat praw rządzących naturą i miejsca człowieka we wszechświecie. Ja zastanawiałam się razem z nim. Nie zdajemy sobie jeszcze sprawy z wielu tajemnic jakie skrywa nasze najbliższe otoczenie. Ja spojrzałam inaczej na te owady. 

Książka jest niezwykle wciągająca, szalona i nowatorska. Polecam absolutnie każdemu. To coś zupełnie innego, nie mieliście jeszcze z taką książką do czynienia. Zawładnie wami do reszty i z wytęsknieniem będziecie polować na drugi tom tej trylogii.
Ocena:5/6
Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga

28 cze 2015

286.Słowa pamięci

Tytuł: Słowa pamięci
Autor: Rowan Coleman
Stron: 397
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Alzheimer. Choroba, która powoli i metodycznie zmienia ciebie, życie twoje i twoich bliskich. Coś na ten temat wiem, ponieważ sześć długich lat pomagałam babci, która borykała się z tą chorobą. Tym bardziej wiedziałam, że będę musiała tę nowość z serii ,,Kobiety to czytają” przeczytać. 

Clarie stopniowo traci pamięć. Ma dwie córki i męża, a przestaje ich poznawać. Chce napisać swoją księgę pamięci, która będzie przypomnieniem dla niej i jej bliskich. Czy przy postępującej chorobie to może się udać? 

Chociaż niby wiedziałam jak wygląda ta choroba, jakie ma objawy i czego się spodziewać to dawno żadna książka mnie tak nie wymęczyła. Nie wyciągajcie pochopnych wniosków, ponieważ jest to ,,dobre zmęczenie”, takie jakiego doświadczam jedynie przy bardzo dobrych książkach. Zostałam zmiażdżona emocjonalnie. Płakałam, a za chwilę się śmiałam. Rowan Coleman znakomicie potrafi manipulować emocjami i w książce umieściła zarówno komiczne jak i smutne momenty. 

Głos został oddany w większości Clarie, osobie chorej na Alzheimera. Możemy ,,wejść w jej głowę” i spróbować poczuć co taka osoba myśli i czuje. Poznać tę ciągłą niepewność i strach towarzyszący zwykłemu wyjściu do sklepu, bo może zrobi się jakąś krzywdę sobie lub bliskim. To wszystko odczułam zaledwie po kilkunastu stronach czytania. Głos został oddany też reszcie bohaterów, dlatego obserwujemy problem z wielu stron. To posunięcie pozwala autorce wygenerować jeszcze więcej emocji, które uderzają w czytelnika.

 Alzheimer to straszna choroba, która nie tylko niszczy ciało, umysł, wszystkie wspomnienia. Ona odbiera tożsamość i stosunek do innych ludzi. Obserwujemy tutaj rodzinę praktycznie w agonii, taką, która się rozpada. Przebywanie i opieka nad taką osobą to ogromny trud i psychiczne obciążenie. Otwarte zakończenie pozwala nam tylko domyślać się co się stało. 

Książka jak chyba wszystkie w tej serii wywołuje mnóstwo refleksji. Lawinę emocji. To prawdziwa, smutno-śmieszna opowieść, która (trochę przewrotnie) zapada w pamięć na bardzo długo. To opowieść, która pochłania. 

Ot, na jeden wieczór z przerwą po wyjście na kolejną paczkę chusteczek i powiedzenie bliskim, że ich kochamy. Bo później może już być za późno...
Ocena:6/6
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i s-ka
Wspólnie z tym wydawnictwem szykujemy też konkurs dla was z inną nowością. Mogę zdradzić tylko tyle, że rusza od 1 lipca,  a nagrody są takie, że żałuję, że nie jestem na waszym miejscu :)

26 cze 2015

285.Aminata

Tytuł: Aminata
Autor: Lawrence Hill
Stron: 533
Wydawnictwo: Black Publishing
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Lawrence Hill wychowywał się w rodzinie walczącej o prawa człowieka. Był wolontariuszem podróżującym do Afryki. Jego książka została życzliwie przyjęta na całym świecie. 

Aminata Diallo urodziła się w afrykańskiej wiosce Bayo. Została porwana przez handlarzy niewolników i od tamtej pory próbowała wrócić do rodzinnego miejsca. Aż do końca życia. W czasie swojej wędrówki znalazła się w Karolinie Południowej, Sierra-Leone, a nawet w Londynie. 

Ostatnio dużo książek tego typu można u mnie znaleźć. Ta z pewnością będzie należała też do tych najszybciej przeczytanych. Losy i historia Aminaty są niezwykle wciągające i poruszające. Do tego jest tutaj dość dużo dialogów, więc kolejne strony po prostu płynęły. Kolejny raz zastanawiałam się jak można sądzić, że drugi człowiek należy do mnie? Jak można kogoś traktować w taki sposób? 

Pełno tutaj obrzydliwych i makabrycznych opisów, bez owijania w bawełnę. Wstrząsnęły mną. Po raz pierwszy w książce opowiadającej o czasach niewolnictwa spotkałam się z opisem jak wyglądało porywanie i transport ludzi. Najgorsze było chyba jeszcze sprzedawanie dzieci i odłączanie ich od matek. Bezduszne. Biali wiedzieli jak porwać niewolników, a nie próbowali niczego zrozumieć. Ani o Afryce, ani o ich kulturze i religii. Abolicjoniści niby też próbowali coś zmienić, ale brakowało im pomysłów i chęci do działania. 

Pomimo tego całego cierpienia i okrucieństwa, które wylewa się z kart powieści to jest to lekka książka. Opowiada o potędze miłości, uczuciu, które trwa całe życie mimo przeciwności losu.

 Aminata to bohaterka, którą nie sposób złamać. Uczy się kim jest, poznaje swoją tożsamość, co to znaczy być Afrykanką i osobą wolną. Polecam, pasjonująca, wstrząsająca i niezwykle barwa historia.
Ocena:5+/6
Za książkę dziękuję wydawnictwu Black Publishing

24 cze 2015

284.Podmorska wyspa

Tytuł: Podmorska wyspa
Autor: Isabel Allende
Stron: 526
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2013
Moje zdanie: Coś jest w książkach tej autorki, że w bibliotece wypożyczam je bez chwili wahania. Odkąd przeczytałam ,,Dom duchów” zakochałam się. Czy ta miłość trwa nadal.? 

Isabel Allende to jedna z najpopularniejszych pisarzy latynoamerykańskich. Jest laureatką wielu nagród, cenią ją miliony czytelników na całym świecie. 

Przenosimy się do Saint-Domingue, końca XVIII wieku. Zarite, dziewięcioletnia dziewczynka jest niewolnicą i zostaje sprzedana Toulouse’owi Valmorianowi. Trafia na plantację trzciny cukrowej. Wkrótce wybucha tam bunt, a niewolnica ostrzega swojego pana. Wcześniej daje mu coś do napisania. 

Temat niewolnictwa i czasów kiedy ten proceder był najbardziej rozwinięty niezmiernie mnie ciekawi. Chociaż działy się wtedy straszne rzeczy to te opowieści mają w sobie coś fascynującego. Plantacje trzciny cukrowej, czasy plantatorów i sztywnych reguł. Lubię wyobrażać sobie jak wyglądał tamten świat. Zostało mi to ułatwione, ponieważ autorka nigdzie się nie spieszy. Najpierw dokładnie maluje tło, nadaje książce bogatą historię. Dopiero później może zacząć wplatać fabułę i losy bohaterów.

 Akcja jest niespieszna. Rozgrywa się na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Wszystko tutaj musi być dokładne i idealne, nie ma miejsca na żadną pomyłkę. Isabel Allende dokładnie przedstawia każdego bohatera, nawet pobocznego. Poznajemy ich dokładną przeszłość i historię, obserwujemy ich charakter i zachowanie. 

Podziwiam kunszt pisarski tej autorki, jej oczytanie i operowanie słowem. Po prostu nim czaruje swojego czytelnika. Jak zawsze wplotła elementy magii i różnorodnych czarów i szamańskich rytuałów. Dodają książce kolorytu, obok namiętności i uczuć, które odczuwamy podczas czytania książki. 

Główną bohaterkę poznajemy po pięćdziesięciu stronach. Autorka najpierw stworzyła solidne podłoże, dopiero później wprowadziła najważniejszego członka powieści. Polubiłam Zarite. Przez wiele lat nie dało jej się złamać. Miała swoją godność pomimo licznych upokorzeń. Wspaniała bohaterka. Dawkowałam sobie tę książkę po rozdziale, tak urzekła mnie magiczna i plastyczna proza autorki.

 Jest to kawał świetnej literatury, pasjonująca saga opowiadająca o niewolnictwie i ważnych historycznych przemianach.
Ocena:6/6

22 cze 2015

283.Kiedy na mnie patrzysz

Tytuł: Kiedy na mnie patrzysz
Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Stron: 486
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Lubię odkrywać debiuty. Pozwalają mi ocenić później jak autor się rozwijał. Takie talenty mogę odkrywać z tym wydawnictwem, stawiają głównie na debiutantów.

 Po książce spodziewałam się raczej ciekawego romansu. Okładka jest bardzo romantyczna i melancholijna. Gdy zobaczyłam ile ta lektura ma stron i jakiego jest formatu troszkę obawiałam się, że mnie znudzi. Czy tak było? 

Karina i Aleksander spotykają się w niezbyt przyjaznych okolicznościach. Ktoś potrącił psa, a oni starają się mu pomóc. Od tej pory ciągle na siebie wpadają, ale dzieli ich wiele przeszkód. Oboje skrywają mroczne tajemnice, ona mieszka w Polsce, on w Kanadzie.

 Mega książka i nie chodzi mi tutaj tylko o jej gabaryty. To nie jest kolejny banalny i idealistyczny romans. To baśń o dwojgu samotnych ludziach. Otoczonych innymi, ale jednak wyobcowanymi. Nie mających najważniejszej w życiu rzeczy- miłości. Melancholijna i nostalgiczna opowieść, w której od czasu do czasu świeci słońce i daje nadzieję na ogromny cud. Baśń, a jednak do bólu życiowa i realistyczna. Pokazuje ludzi pokaleczonych przez życie, ciężko im zaufać drugiemu człowiekowi. 

Karina i Aleksander grają wyuczone od lat role, boją się pokazać prawdziwą twarz co nierzadko prowadzi do olbrzymiej katastrofy. Boją się sytuacji, w których nie poznają swojego zachowania, bliskości z drugim człowiekiem. To opowieść o chorobie i życiowych traumach. Nie spodziewałam się tego i dziękuję autorce za tak piękną historię. Przeżyłam wraz z nią miłość, która spada jak grom z jasnego nieba i zabiera człowiekowi zdolność logicznego myślenia. 

Jedynym minusem może być wstęp. Kilka pierwszych stron się dłuży, później jest już coraz lepiej. Chwyta ze serce i wzrusza. Czasami niesamowicie bawi i śmieszy. Pokochałam te docinki i przytyki Kariny. Pomimo dużego formatu i ilości stron po prostu się ją połyka. Proszę o więcej takich poematów o zwykłym życiu, miłości i poświęceniu.
Ocena:5-/6
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res
P.S. Właśnie jadę do Częstochowy. Wprawdzie w celu kupna kół do samochodu, ale może uda się też coś zwiedzić.
Na komentarze odpowiem po powrocie :)

20 cze 2015

282.Collide

Tytuł: Collide
Autor:  Gail McHugh
Stron: 365
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Ostatnio w świecie książek zaroiło się od romansów i erotyków. Young Adult opowiadający o młodych dorosłych, studentach, ludziach po dwudziestce to ich połączenie. Z niecierpliwością zaczynałam czytać moją pierwszą książkę w tym klimacie.

 Życie Emily rozpada się na kawałeczki. Jej mama umiera na raka, a ona postanawia przenieść się wraz ze swoim chłopakiem do Nowego Jorku. Tam niespodziewanie spotyka Gavina- bogatego i co najważniejsze nieziemsko przystojnego i zmysłowego właściciela firmy. Kogo wybierze skoro kilka minut w towarzystwie Gavina przyprawia ją o zawroty głowy? Z Dillonem za to spędziła już wiele czasu.

 Po zamknięciu książki na ostatniej stronie mogłam wykrztusić z siebie tylko jedno słowo. ,,Wow”. Teraz od tego zacznę moją recenzję. Jeszcze w życiu żadna książka nie rozpaliła moich zmysłów w taki sposób i na tak wiele godzin. Te soczyste, kwieciste i pikantne opisy to ogromny atut. Moje serce wiele razy zatrzepotało, a na policzkach pojawiły się rumieńce z gorąca. Opisy scen erotycznych są mocne, a jednocześnie subtelne, bez żadnej wulgarności. Działają na wyobraźnię.

 Historia bohaterów i rozterki Emily niesamowicie mnie wciągnęły i do końca zawładnęły moim umysłem. Zastanawiałam się kogo wybierze dziewczyna. Obecnego chłopaka Dillona, który zaczyna pokazywać prawdziwą twarz? Czy Gavina? Chyba każda kobieta kocha takich facetów. Bad boy dla innych, a dla własnej kobiety ideał. Do tego przystojny. Jestem nim absolutnie zauroczona i denerwowałam się gdy tylko coś szło nie po mojej myśli. 

Przeniosłam się razem z tą książką w świat Nowego Jorku, maklerów i bogaczy, seksu i pieniędzy, a jednocześnie miłości i namiętności jak z bajki. Nie mogę się tylko doczekać kolejnego tomu ,,Pulse”. Z pewnością będzie ciekawie.

 Tym razem ja was nie zachęcam, a zmuszam do sięgnięcia po tę książkę. Przeżyłam z nią namiętność, która uderza jak grom z jasnego nieba i pozostawia po sobie tylko popiół.
Ocena:6/6
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Akurat i Business and culture


18 cze 2015

281.Skarb Heretyków

Tytuł: Skarb Heretyków
Autor: Tom Knox
Stron: 374
Wydawnictwo: Rebis
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Zawsze lubiłam czytać o zagadkach, historycznych intrygach, zwłaszcza wiążących się z religią. Swojego czasu zaczytywałam się w książkach Dana Browna. Czy ta książka jest podobna?

 W jaskini na Saharze zostają odnalezione zwłoki sławnego historyka. Jego były student Ryan Harper od razu postanawia dostać się na miejsce jego śmierci. Podejrzewa, że znajduje się tam też legendarny i bezcenny skarb z Sokar. Jednocześnie w Kornwalii ktoś urządza mroczne magiczne rytuały nad którymi śledztwo prowadzi Karen Trevithick.

 Tom Knox to pseudonim Seana Tomasa. Jego najsłynniejsza powieść to ,,Sekret genezis”. 

Ostatnio wybrałam  się w podróż do Egiptu i Kornwalii. Dwóch całkowicie odmiennych klimatycznie miejsc. Pierwszy z wszędobylskim piaskiem i wciskającym się wszędzie prochem przodków. Drugi z mroczną pogodą i wzgórzami. Przeniósł mnie w te miejsca  autor tej książki. O ile liczyłam na ciekawą zagadkę, która wstrząsnęłaby światem( otrzymałam ją) to zupełnie nie spodziewałam się tak ciekawego wątku kryminalnego. Oba z nich przeczytałam z ogromnym przejęciem i zaciekawieniem. Chciałam się dowiedzieć co mają ze sobą wspólnego i do jakich tajemnic nas to wszystko zaprowadzi. 

Fabuła lawiruje pomiędzy Kornwalią, satanistycznymi rytuałami, podpaleniem setek kotów, a Egiptem i Harperem, który próbuje rozwiązać zagadkę zwojów. Sporo dowiedziałam się o religii Egipcjan oraz różnorodnych rytuałach. Nie spodziewałam się tego mrocznego i lepkiego klimatu obezwładniającego czytelnika, który im towarzyszył. Momentami aż odkładałam książkę na bok, taka byłam przerażona tym co czytam. To mocna i dobra książka. 

Zakończenie jest szokujące, a wytłumaczenie autora bardzo wiarygodne. Lubię gdy w książkach opowiadających o spiskowych teoriach wszystko układa się w całość. Jestem wierząca, a jednak gdy chodzi o religię to ciekawi mnie to jeszcze bardziej. Nie spodziewałam się takiej zagadki. 

Miło spędziłam z nią czas. Polecam wielbicielom takich spiskowych książek, lubiącym historię i magiczne rytuały.
Ocena:5/6
Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis

17 cze 2015

280.Pochłaniacz

Tytuł: Pochłaniacz
Autor: Katarzyna Bonda
Stron: 670
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2014
Moje zdanie:Od dłuższego czasu słyszałam wiele dobrego na temat książek tej autorki. Jest chyba najbardziej promowaną spośród polskich pisarzy, ma najlepiej przemyślaną promocję. Na jej zdjęciach zawsze widzimy promienny uśmiech. Czy słusznie jest nazywana królową polskiego kryminału?

 Sasza Załuska, profilerka po siedmiu latach wraca do Polski wraz z córeczką. Otrzymuje zlecenie z polskiej policji. Tak, szybko dostaje się do świata mafii, dawnych zbrodni, klubów i tajemniczej piosenki. Życie Saszy też jest niezwykle skomplikowane. Czy uda jej się odnaleźć mordercę? 

Bałam się tej książki. Bałam się jej grubości i autorytetu jaki zdążyła wypracować sobie autorka. To ona uważa, że pisanie to praca. Nie czekamy na wenę, tylko po prostu raz dziennie siadamy i piszemy. Widać to wszystko w tej książce. Akcja rozwija się bardzo powoli. Autorka ze znawstwem i kunsztem kreśli rozbudowane tło wydarzeń, doskonale odwzorowuje polskie realia i portrety bohaterów. Nikt nie zostaje pominięty, dokładnie musimy go poznać.

 Zagadka prowadzi do lat dziewięćdziesiątych, a więc Bonda doskonale kreśli ówczesną sytuację. Cal po calu rozwiązuje zagadkę, a my dochodzimy wraz z bohaterką do celu. Widać ogromne przygotowanie i zaangażowanie. Lubię takie dopieszczenie książki, bez miejsca na najdrobniejsze potknięcie.

 Główna bohaterka to złożona psychika. Jako czytelnik mogłam zapoznać się z jej słabościami i demonami. Jestem też ogromnie ciekawa jak jej wątek rozwinie się w kolejnych tomach.

 Autorka niczego nie ubarwia. Kolejny plus. Przenosi nas w realny świat gdzie rządzą pieniądze, a policja jest skorumpowana. Miastami trzęsą rodzinne gangi i mafie. Bohaterowie są realni i wiarygodni. Po prostu z krwi i kości. Żaden z nich nie jest idealny, każdy ma wiele wad i zalet. 

Zaciekawiła mnie praca profilerki, a jeszcze bardziej osmologów, którzy badają zapach sprawcy. Na początku myślałam, że to fikcja literacka. Okazuje się, że nie. Kolejny plus to fakt, że od książki nie da się oderwać po przeczytaniu mniej niż 200 stron. 

Polecam, kawał dobrego polskiego kryminału.

Ocena:5/6
P.S. Mój blog dorobił się też swojego logo. Być może każdy by takie zrobił ale ja jestem z siebie dumna :)

15 cze 2015

279.Czarne skrzydła

Tytuł: Czarne skrzydła
Autor: Sue Monk Kidd
Stron: 485
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2014
Moje zdanie: Od dawna chciałam przeczytać jakąś książkę tej autorki. Najpierw polowałam na ,,Sekretne życie pszczół”, później głośno było o tej. Książki Sue Monk Kidd wielokrotnie były nagradzane i tłumaczone.

 Poznajemy dwie bohaterki. Niby zupełnie różne jednak łączy je więcej niż by się mogło wydawać. Sara Grimke to córka sędziego w Karolinie Południowej, plantatora, który ma na własność paru niewolników. Druga bohaterka to Hetty, zwana Szelmą, czarnoskóra niewolnica, którą Sara dostaje w prezencie na jedenaste urodziny. Od tej pory ich losy są połączone. 

Ostatnio trafiam na książki o temacie niewolnictwa i takie, które przenoszą mnie do tamtych czasów. Straszne rzeczy się wtedy działy, nieludzkie. Losy Sary i Hetty zostały przedstawione na tle licznych przemian w Ameryce. Sztywne i skostniałe reguły zaczynały powoli pękać pod naciskiem młodych umysłów. Obrońcy starych praw surowo im się przeciwstawiali, wybuchały liczne konflikty. W tym wszystkim dwie kobiety. Pani i jej niewolnica. Ich losy wzajemnie się przenikają. 

Dobrze, że autorka oddała głos Szelmie. Dzięki temu zobaczyliśmy ten świat z punktu widzenia niewolnicy. Zastanowił mnie też fakt, która z nich tak naprawdę była wolna. Sara, która walczyła o wolność dla niewolników oraz zwykłych białych kobiet, które nie miały żadnych praw? Czy Hetty, niewolnica, która jedna do końca umiała marzyć? Co to znaczy być osobą wolną?

 Polubiłam główne bohaterki. Hetty to dobry duch, chociaż była niewolnicą to tylko ona nie nosiła maski konwenansów. Sara to bardzo ciekawa postać, przechodzi ogromną przemianę. W obu bohaterkach drzemie ogromna, kobieca siła. 

Książka jest też piękna pod względem literackim. Język autorki jest kwiecisty i soczysty, nie brakuje w nim magii. Książka jest kojąca, lekka, a jednocześnie szalenie ciekawa poprzez klimat tamtych czasów i burzliwą historię Ameryki. 

Takie powieści należy czytać, to pasjonująca saga. Obrazuje realia tamtych czasów na tle licznych przewrotów dziejowych. Okładka jak i całe wydanie też mnie zachwyca. Jeśli ktoś jeszcze się waha to zachęcam. Książki tej autorki już weszły do kanonu światowej klasyki literatury.
Ocena:6/6
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

13 cze 2015

278.Szarlotka

Tytuł: Szarlotka
Autor: Agata Machczyńska
Stron: 238
Wydawnictwo: Upiorne Muchomory
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: ,,Szarlotka” to książka debiutującego wydawnictwa ,,Upiorne Muchomory”. Nazwa i logo są według mnie kapitalne i chwytliwe. Kto raz o nich usłyszy zapamięta na bardzo długo.

 ,,Szarlotka” opowiada o Antku i Eli, którzy zupełnie niespodziewanie doznają wypadku samochodowego. Od tej pory zaczynają dziać się niezwykle i dziwne rzeczy, które wywracają ich życie do góry nogami.

 Tytuł mógłby was zwieść. Co sobie myślicie widząc słowo szarlotka? Oczywiście ciasto, ale też, że książka będzie o normalnym i może nawet banalnym życiu. Takim jak nasze. Normalność to ostatnie słowo o które bym posądziła tę książkę. Okazuje się jednak, że w tym szaleństwie jest metoda. Absurd goni tutaj absurd. Świat realny miesza się z tym wymyślonym. Życie Eli i Anta po wypadku przypomina skok na bungee, a czytelnik otwiera oczy ze zdziwienia. Nie dość, że nie dowierza to jeszcze nie wie czy to się bohaterom przydarza naprawdę czy może są w stanie narkotycznego transu i odrętwienia. Dużo tu magii, szaleństwa.

Dawno nie czytałam takiej książki. Myślę jednak, że autorka chciała w nowy sposób trafić do czytelnika. Ja odnalazłam tu przepis na to jak oddać się drugiemu człowiekowi. Co to znaczy? Czy należy to traktować tylko i wyłącznie w seksualnym aspekcie czy duchowym też? Jak wygląda nasza prawdziwa twarz? Jak odnaleźć swoją drogę w życiu i przepis na szczęście? Pewnie każdy znajdzie w niej coś innego, ponieważ symbole można dowolnie interpretować. 

Książka momentami jest szokująca i prowokująca, zawiera parę gorących scen erotycznych. Wprowadziły one w tę książkę jakiś taki tajemniczy nastrój. Po prostu w niej pasowały. Niektórym może się ten panujący absurd nie podobać, wielbiciele nowości i refleksji znajdą coś dla siebie. Do mnie to trafia i przemawia. Czytałam parę godzin. Wszystko przez dużą ilość dialogów, a w połowie budowę jak dramat (podział na akty i sceny).

Ocena:4+/6
Za książkę dziękuję wydawnictwu Upiorne Muchomory
Zainteresowanych odsyłam też tutaj. Tam znajdziecie fragmenty książki, przedstawienie bohaterów i wiele ciekawych rzeczy związanych z książką.


11 cze 2015

Stosik #32

1. ,,Szarlotka" Agata Machczyńska. Od autorki i wydawnictwa Upiorne Muchomory. Przeczytana recenzja już niedługo
2. ,,Czarne skrzydła" Sue Monk Kid. Od wydawnictwa Literackiego. Także przeczytana
3. Tom Knox ,,Skarb Heretyków". Od wydawnictwa Rebis
4. Agata Czykierda-Grabowska ,,Kiedy na mnie patrzysz' Od wydawnictwa Novae Res
5. Tadeusz Dołęga-Mostowicz ,,Znachor". Gratis od granice.pl
6.Bernard Werber ,,Imperium mrówek" Od wydawnictwa Sonia Draga
7.Edyta Świętek ,,Bańki mydlane" od wydawnictwa Szare Godziny
8.Lawrence Hill ,,Aminata" Od wydawnictwa Czarne







9. Gail McHugh ,,Collide" Od Business and culture i wydawnictwa Akurat. Ale się z niej cieszę :)
10/11. Halina Kowalczuk Dwórka królowej/Dwie Anny. Od wydawnictwa Lucky
Co wam wpadło w oko? :)
P.S. W prawym górnym pojawiła się też zakładka Kiermasz. Niestety nie mam już gdzie trzymać tych wszystkich książek i musiałam coś odłożyć na sprzedaż. Jesteście zainteresowani?

9 cze 2015

277.Jutro 4. Przyjaciele mroku

Tytuł: Jutro 4. Przyjaciele mroku
Autor: John Marsden
Stron: 266
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2011
Moje zdanie: Czwarty tom bestsellerowej na całym świecie serii. Książki te otrzymały wiele nagród. W Polsce też są niezwykle chętnie czytane. Jeśli chcecie uniknąć spojlerów to radzę ostrożnie czytać tę recenzję. Pewne rzeczy trzeba napisać.

 Ellie wraz z przyjaciółmi muszą wracać do ogarniętego wojną kraju. W Nowej Zelandii było spokojnie, ale muszą przecież walczyć i bronić swojego domu, miejsca, które kochają. 

Cały czas brnę do przodu i z każdą kolejną książką po prostu jestem bardziej zauroczona i zaciekawiona. Zdumiewa mnie fakt, że chociaż autor jeszcze mało wyjaśnia to jego książki są w dalszym ciągu niezwykle ciekawe. Kolejne tajemnice i zagadki piętrzą się w całe stosy, a John Marsden zdradza nam je bardzo oszczędnie. Bardzo dobrze, cieszę się, że tak buduje napięcie. Kolejnym plusem jest realne ujęcie problemu w tej serii. Nie czytamy tylko i wyłącznie o cudownych dzieciakach, które walczą z wyszkolonymi żołnierzami. Im też może się coś nie udać. Jak na wojnie.

 Po raz kolejny poczytałam sobie o wątpliwościach i rozterkach głównej bohaterki. Eliie zastanawia się czy w czasie wojny można choć na chwilę się zapomnieć, oddać się po prostu przyjemności i czy takie chwile grozy nie zmieniają nas całkowicie. Cały nasz system wartości. Innych to nudziło, mi się strasznie podobało. Czytałam niecałe dwa dni. Przy praktycznym braku dialogów myślę, że jest to wynik zadowalający. Polecam wam całą serię.
Ocena:5/6
Pędzę ostatnio z recenzjami, ale mam trochę zaległych :)
Pojawiła się tez rozpiska kolejnych postów na blogu :) Podoba wam się?

8 cze 2015

276.Będziesz tam?

Tytuł: Będziesz tam?
Autor: Guillaume Musso
Stron: 318
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2008
Moje zdanie: To jeden z tych autorów, o których zawsze mówiłam, że czym prędzej sięgnę, a długo zwlekałam. Bałam się, że będę rozczarowana po przeczytaniu tylu pozytywnych recenzji. Czy tak się stało?

 Elliot Cooper, znany chirurg dowiaduje się, że jest śmiertelnie chory. Chciałby jednak najpierw po raz ostatni zobaczyć swoją tragicznie zmarłą ukochaną. Wszystko jest możliwe, ponieważ w prezencie dostaje pigułki umożliwiające podróż w czasie. 

Zanim wydam ostateczną opinię muszę przyznać, że ta książka jest dziwna i nowatorska, po prostu intrygująca. Autor wykorzystał w niej wiele sposobów na przyciągnięcie czytelnika i właściwe przekazanie tematu. Wprowadza krótkie rozdziały, w których naprzemiennie obserwujemy przeszłość i teraźniejszość. Pozwala obejrzeć sprawę z wielu stron i dopiero zadaje pytanie. Czy cofnąłbyś czas? Coś w swoim życiu chciałbyś zmienić, ale nie ma już takiej możliwości?

 Pokazuje jak ważny jest każdy dzień, każda chwila. Trzeba ją przeżyć tak jakby kolejnej miało już nie być. Klimat powieści jest magiczny, nie tylko za sprawą podróży w czasie, ale faktu, że każda strona kipi od emocji. Fruwają w niej drobinki miłości i namiętności, oddania i przyjaźni. Znów płakałam podczas czytania książki chociaż do końca nikt nie wie jak to się skończyło. 

Autor wodzi nas za nos, żongluje emocjami od najsłodszych do tych gorzkich, całą ich paletą. To jest główna zaleta powieści. Polubiłam Elliota. To mężczyzna, który kocha całym sercem i to już do końca swojego życia.

 ,,Będziesz tam?” to piękna opowieść o miłości. Nie jest to zwykły, tani romans, ale coś zupełnie innego, nowatorskiego. Powiew świeżości. Nic w niej nie jest pewne, nic nie jest takim jak się wydaje. Chociaż autorem jest mężczyzna to w mistrzowski sposób opowiedział o ważnym temacie i uczuciach. Książkę czytałam jeden dzień. Parę godzin przeżyć, uśmiechu i łez.
Ocena:6/6  

6 cze 2015

275.Pieśń Kwarkostwora

Tytuł: Pieśń Kwarkostwora
Autor: Jasper Fforde
Stron: 318
Wydawnictwo: SQN Sine Qua Non
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: ,,Pieśń Kwarkostwora” to drugi tom serii o Jennifer Strange. Pierwszego nie miałam okazji czytać, ale po zapowiedzi na blogu, że poradzę sobie bez jego znajomości i pozytywnej recenzji nie mogłam przejść obok niego obojętnie.

 Jennifer Strange to menadżerka agencji zatrudniającej czarodziejów i jasnowidzów Kazan. Do jej obowiązków należy zawieranie kontraktów, rozmowy z klientami i dbanie o dobre imię firmy. Czy poradzi sobie gdy król Snodd IV sprzymierzy się z szefem konkurencyjnej firmy Blixem Zdziwiającym? 

Lubię czytać o magii i czarodziejach. Gdy dodatkowo w książce występuje ciekawy świat, trochę humoru to lektura kradnie mi serce i czas na długie godziny. Tak stało się też tym razem. Gdy zaczęłam czytać obawiałam się, że nie jest już dla mnie i odbiorę ją jako infantylną. Na szczęście, nic bardziej mylnego. Książka może połączyć pokolenia i z powodzeniem mogą ją czytać dorośli jak i młodsi. 

Pokusiłabym się o stwierdzenie, że to mieszanka Harrego Potter'a z humorem Stephanie Plum. Pełno tu śmiesznych opisów i porównań np. smoki gadające przez telefon. Przypisy wyjaśniające na końcach stron przyprawiały mnie o wiele niekontrolowanych wybuchów śmiechu. Świat wykreowany przez autora przypomina nasz, ale pełno w nim magii i dziwnych stworzeń np. Kwarkostworów. Chciałabym się do niego na chwilę przenieść. Historia jest intrygująca, czytałam ją z wypiekami na twarzy. 

Bohaterowie są zabawni. Po prostu nie da się ich nie lubić. Jennifer to pozytywna dusza, która nie da sobie w kaszę dmuchać, a jej odzywki były przekomiczne. Świetna, lekka rozrywka. Mi zajęła jeden pełen śmiechu wieczór. Jedyny minus to fakt, że tak szybko się skończyła.
Ocena:5/6
Za książkę dziękuję wydawnictwu SQN

5 cze 2015

274.Wizje zagłady w literaturze

Tytuł: Wizje zagłady w literaturze
Autor: Janusz Bobrek
Stron: 254
Wydawnictwo: Sfinks
Rok wydania: 2013
Moje zdanie: Pamiętając o świetnej lekturze jaką były ,,Romanse wszech czasów” skusiłam się na kolejną książkę z tej serii. Tym razem zamiast słodkich romansów wybrałam sobie -wprost przeciwnie- temat bardzo mroczny. Mianowicie są to wizje zagłady w literaturze. 

Ludzie od zawsze wyobrażali sobie koniec świata, różnorodne kataklizmy i choroby. Już w Biblii mamy opis Potopu i Apokalipsę św. Jana. Później gdy stopniowo zaczęto odkrywać nowe tereny i wymyślać kolejne wynalazki zastanawiano się czy postęp techniczny jest dla człowieka dobry i jakie będą jego skutki w przyszłości. Obawiano się też najazdów kosmitów czy wrogich państw. 

O tym jest właśnie ta książka. Zostały w niej przybliżone dzieła literackie, których autorzy snuli własne wizje zagłady. Jest ona podzielona na kilka części, a w każdej przekrój przez epoki i pokazanie dzieł traktujących o konkretnym zagrożeniu. Wszystko jest ładne, czyste i schludne. Ten sam kredowy papier. Każdy rozdział został opatrzony odpowiednią liczbą ciekawych ilustracji, przypisów i notą biograficzną autora. 

Pan Janusz Bobrek interesująco opowiada o książkach. Moim jedynym zastrzeżeniem jest poszarpanie tekstu. Nie wiem jak można by to inaczej rozwiązać. To co pisze pan Bobrek jest często podzielone przez przypisy w ramkach. Czasami jest to przerwa dwustronicowa. Troszkę przeszkadzało mi to w czytaniu, ale nie zmienia to faktu, że było ciekawie.

 Jestem fanką fantastyki i wszelkie dystopie namiętnie czytam. Dlatego też po raz kolejny moja lista wydłużyła się o kilka absolutnych klasyków tego gatunku, o których przeczytałam w tej książce. Myślę, że dla maturzystów może być to prawdziwa kopalnia motywów literackich.
Ocena:5-/6
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sfinks

3 cze 2015

273.Szepty gwiazd

Tytuł: Szepty gwiazd
Autor: Anna Łajkowska
Stron: 350
Wydawnictwo: Damidos
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Grudzień. Zima, pada śnieg. Ludzie wszędzie gdzieś śpieszą. W tym wszystkim spotykamy kilka osób, których życie jest na zakręcie i być może całkowicie się zmieni. Poznajcie Agatę, Jacka, Dorotę, Jagodę i Witka. Czy coś ich ze sobą łączy?

 Anna Łajkowska to absolwentka polonistyki oraz marketingu i zarządzania. Jest nauczycielką, żoną i matką. Jest autorką bestsellera ,,Pensjonat na wrzosowisku”. 

Kolejny raz wydawnictwo Damidos zachwyca mnie okładką. Są one naprawdę dobrze przemyślane, cieszą oko czytelnika. Widzimy na niej dwie postacie jakby przybliżające się do pocałunku. Kto to jest? Tego nie wiemy, ponieważ poznajemy wielu bohaterów. 

Na początku myślałam, że nic ich ze sobą nie łączy. Z każdą kolejną kartką odkrywałam, że jest odwrotnie, że stykają się ze sobą. Książka jest niezwykle życiowa. Pokazuje zwyczajne, codzienne problemy, które mogą dotyczyć nas, naszych rodzin i sąsiadów. Odkryjemy tu próby zastanowienia się jak wygląda prawdziwa miłość, zdrady i rozstania, matka, która nie ma czasu dla siebie i na swoje pragnienia. 

Czujemy się jakby bohaterowie żyli blisko nas, ich problemy i odczucia są tak realistyczne, z każdym moglibyśmy się z powodzeniem utożsamić. Wszystko to napisane delikatnym i prostym językiem, eterycznym jak płatki śniegu. Klimat tej powieści to zatłoczone miasto przed świętami. Każdy gdzieś pędzi, zapomina o drugim człowieku w czasie kiedy właśnie powinno być odwrotnie. Ta książka jest niezwykle nostalgiczna, ale nie smutna. Daje nadzieję na lepsze jutro. 

Czyta się ją bardzo szybko. Dzięki niej oderwałam się od własnych problemów, a przez chwilę żyłam sprawami bohaterów. Piękna opowieść, balsam dla duszy. Serdecznie was zachęcam do przeczytania.
Ocena: 5/6
Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Damidos

1 cze 2015

Podsumowanie maja


Miesiąc maj już za nam. Matury za mną. Nie mogę tego sobie wprost wyobrazić. Trzy lata stresu, narzekania, a te dni minęły strasznie szybko. Stresu było co nie miara, a więc musiałam jakoś sobie radzić. Dlatego też mnóstwo czytałam. Tyle, że sama jestem zaskoczona gdy wszystko policzyłam. 13 książek. O takim wyniku nawet nie marzyłam. Zwłaszcza teraz :)
Łącznie daje mi to 4652 przeczytanych stron, dziennie 150 stron. Z czego od 4 do 22 walczyłam dzielnie na maturach. Ustny język polski zdałam na 90 %, a angielski na 75%. Zobaczymy jak będzie z resztą :)
Discus to w dalszym ciągu moja perełka na blogu. Ostatnio pod stosikowym postem było aż 80 komentarzy. Dziękuję :)
W tym miesiącu zmieniłam też wygląd bloga, wszystko dzięki Blokotkowi :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka