30 lip 2015

Podsumowanie lipca

Nawet nie wiem kiedy to minęło. W dalszym ciągu poszukuję pracy, a tu tylko dwa miesiące i będę witała nową szkołę. Uniwersytet. Jak to dumnie brzmi. Na razie jednak martwię się czy otworzą mój kierunek. Jest mało osób. Oby do października ktoś się jeszcze dopisał.
W lipcu miał miejsce konkurs z wydawnictwem Prószyński i S-ka. Wyniki zostaną ogłoszone niebawem. Drugi konkurs właśnie jest w trakcie.

Na blogu zamontowałam też banery reklamowe. Jak na razie kliknięć jest bardzo malutko. Mam jednak nadzieję, że chociaż za parę lat uzbieram liczbę odpowiednią do wypłacenia. Jeśli chcecie mnie czasami wspomóż, a reklama akurat was interesuje to nie wahajcie się i klikajcie.

Jeśli chodzi o podsumowanie książkowe to w lipcu przeczytałam 14 książek. Większość z nich to niezwykle udane współprace z wydawnictwami. Moja recenzja pojawi się też w sierpniu w książce ,,Wyspa" Joanny Miszczuk. Już jutro recenzja. Naprawdę serdecznie was na nią zapraszam.

Troszkę sobie przemyślałam moje blogowanie. Posty od tej pory będą ukazywały się codziennie. Zauważyłam, że najwięcej komentujecie pierwszego dnia. Później są to dwa, trzy komentarze. Chciałabym bardziej dopieszczać moje posty, dodawać coś innego, bardziej życiowego i mojego. Ostatnio takich tematów mi tu zabrakło. Co o tym myślicie?
Jak u was było w lipcu?


O delikatności słów kilka i kolejny konkurs

Tytuł: 302.Delikatność
Autor: David Foenkinos
Stron: 208
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2012
Moje zdanie: Gdy otrzymałam propozycję zrecenzowania książki mój wzrok od razu padł na tę piękną okładkę i niezwykle prosty, a wymowny tytuł. Coś mnie do niej przyciągało. Czy słusznie? 

Francois zaczepia Nathalie na ulicy i od razu wie, że zostanie ona jego żoną. Żyją w idealnym związku aż do czasu gdy mężczyzna ginie w wypadku. Czy Nathalie będzie miała siłę i odwagę się jeszcze kiedyś zakochać? Co gdy nagle dopadnie cię niewytłumaczalna siła żeby pocałować mężczyznę. To odpowiednie? 

Kto spędza trochę czasu na moim blogu wie, że nie mam czytnika i po ebooki sięgam od czasu do czasu. Dla tej książki w formie elektronicznej zarwałam noc. To najlepsza  rekomendacja. To taki traktat o miłości, śmierci i odchodzeniu. Autor opowiada nam o związku idealnym i wiele osób zarzuca mu bajkowość opowieści. Ja całkowicie się z nim zgadzam. Jeśli to miłość to nic nie jest w stanie tego zmienić. W innym wypadku to nie było żadne prawdziwe uczucie. To opowieść o niezwykłym i magnetycznym przyciąganiu. Pierwszym pocałunku, który zmienia nasze wyobrażenie o danej osobie. 

Zgodnie z zamysłem i tytułem autor pozwolił nam odczuć tę delikatność. To subtelny i zmysłowy francuski romans. Panuje tam delikatny klimat, dotknięcie kwiatowych płatków na nasze serce i dusze. Wszystkie słowa są wyważone i dokładne. Podczas czytania miałam wrażenie, że autor nad każdym z osobna się pochylał, obejrzał pod lupą jego kształt i wydźwięk. Wyszedł z tego muzykalny poemat o spełnionej miłości. Wzruszający i delikatny. Polecam.
Ocena:5/6


Tak mniej więcej wygląda zestaw. :)

Elektroniczną wersję tej książki ściągnęłam za darmo ze strony niemabolu.pl. Czy wy też tak macie, że gdy źle się czujecie czytacie książki, słuchacie muzyki lub gracie w gry? Na tej stronie możecie znaleźć właśnie takie czasoumilacze. Wybór książek jest naprawdę bardzo szeroki. Znajdziecie tam między innymi zrecenzowaną przeze mnie ,,Delikatność”, książki Jonathanna Carolla, Erica-Emmanuela Schimtta, Mario Vargas Llosy, Stanisława Lema i wielu, wielu innych. Naprawdę zapraszam.
Tymczasem ja mam dla was konkurs. Możecie wygrać trzy zestawy do gry w bule. Ja nie miałam nigdy przyjemności, ale troszkę o tej grze poczytałam i zapowiada się super. To świetna rozrywka na powietrzu zarówno dla dzieci jak i dorosłych.
Co zrobić aby wygrać?
1. Wejdźcie na stronę niemabolu.pl.  Zobaczcie sobie dostępne tam książki i napiszcie mi którą chcielibyście przeczytać. Może zachęciła was okładka, tytuł lub autor. Może polujecie na nią od dawna? Napiszcie mi o tym.
2. W treści zgłoszenia podajcie też swój email. Czekają na was trzy takie zestawy.
3.Organizatorem konkursu jestem ja i właściciel strony niemabolu.pl
4.Konkurs trwa od 29.07 do 11.08
5. Po tym czasie zostaną wybrane trzy osoby, które otrzymają nagrody

28 lip 2015

Mój sukces czyli rekomendacja w książce Joanny Miszczuk

Znacie książki Joanny Miszczuk? 
Dostąpiłam tego zaszczytu, że fragment mojej recenzji pojawi się w jej najnowszej książce. 
Ten sukces to dla mnie olbrzymie wyróżnienie. Jeszcze niedawno zaczynałam pisać recenzje, mnóstwo zmieniałam na blogu. Pierwsze współprace zaczęły się pojawiać zaraz po maturze i teraz moje blogowanie strasznie się rozpędziło.
To wyróżnienie daje mi ogromnego kopa do działania.
Co do książki to już teraz mogę wam napisać, że bardzo polecam.
Premiera 11 sierpnia.
Moja recenzja pojawi się 1 sierpnia.
Dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka :)

27 lip 2015

Zostajesz na wyspie odciętej od świata, w której czai się morderca

Tytuł: 301. Pustułka
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Stron: 333
Wydawnictwo: W.A.B
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Książki Katarzyny Bereniki Miszczuk ciekawiły mnie od ładnych paru lat. Zaczęłam może nie od jej najsłynniejszej w powieści, ale pierwszego w dorobku kryminału. Autorka jest z zawodu lekarką, swoją debiutancką książkę napisała w wieku piętnastu lat. 

Rodzina Spyropaulos’ów jest wprost obrzydliwie bogata. Mają luksusowe samochody, rezydencja, wyspę nazwaną Wyspą Ptaków. To właśnie tam wyjeżdżają na wakacje. Wkrótce jedno z nich ginie. Ktoś na wyspie musi być mordercą. Kto? 

Przyznam, że gdy tylko przeczytałam opis zobaczyłam wyraźne nawiązanie do najsłynniejszej książki Agaty Christie ,,I nie było już nikogo”. Na szczęście okazało się, że nawiązanie jest luźne i obie książki czyta się z prawdziwą przyjemnością. Fabuła nie zaczyna się od razu od morderstwa. Autorka kreśli tło, odmalowuje nam historię rodziny i ich niezwykle ciekawe charaktery. To nadęci bogacze, którzy cały czas kombinują jak to zdobyć władzę i pieniądze. Wiele razy szczerze się uśmiałam czytając słowne potyczki tej pokręconej rodzinki. Każdy z nich ma motyw i zupełnie nie wiadomo kto jest mordercą. Zastanawiałam się, kluczyłam, a tu jednak okazywało się całkowicie coś innego. 

Zakończenie to coś co wbiło mnie w fotel i wprawiło w ogromne zdumienie. Katarzyna Berenika Miszczuk dała mi potężnego prztyczka w noc. 

Klimat tej powieści znakomicie do niej pasuje. Wyobraźcie sobie to. Zostajecie zamknięci na wyspie, wśród was jest morderca. Szaleje burza, jesteście odcięci od świata. Nad wami fruwają krzykliwe drapieżniki-pustułki. Klaustrofobia. Przerażenie. Mogłam to odczuć razem z bohaterami. 

Polecam! Nawiązanie do Christie z zupełnie innym klimatem. Przyjemna lektura.
Ocena:5-/6
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal

25 lip 2015

Wybory, które mają wpływ na całe życie

Tytuł: 300.Kilka dni lata
Autor: Małgorzata Sobieszczańska
Stron: 320
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania; 2015
Moje zdanie: Gdy tylko po przeczytaniu opisu widzę, że jakaś książka jest sagą wiem, że będę na nią polować. Tak też stało się w przypadku książki Małgorzaty Sobieszczańskiej. 

Jej debiutem jest ,,Z ostatniej chwili”, mieszka w Warszawie i pisze scenariusze do seriali. 

Trzy bohaterki. Trzy pokolenia. Babcia, mama i córka. Amelia, która powoli odchodzi i przypomina sobie lata swojej młodości. Janina jest przemęczona życiem i ciągłą opieką nad chorą matką. Maja właśnie się rozwiodła i każdego dnia stoi pod blokiem byłego męża. Może go chociaż zobaczy? 

Okładka, która bardzo mi się podoba zapowiadała iście wakacyjną lekturę. Okazało się, że niekoniecznie. Bohaterowie moją tyle problemów, z którymi nie potrafią sobie poradzić, że nawet ja zostałam nimi przytłoczona. To opowieść o ludziach, których los przygniótł, a oni nie mają już siły i ochoty aby się podnieść. Są więźniami własnego życia i wyborów z przeszłości. Ich każdy dzień wygląda tak samo. Jest to historia rodziny, której członkowie zupełnie nic o sobie nie wiedzą. Grają i zachowują się w stosunku do siebie jak obcy ludzie. Ich wybory nierozerwalnie wiążą się z wydarzeniami historycznymi. Ciekawie to wszystko zostało połączone.

 Jeśli chodzi o bohaterów to żadnego z nich nie obdarzyłam sympatią. Są zbyt papierowi, bierni, nie mogłam się z nimi utożsamić. Gdyby ich trochę dopracować, a opowieści nadać trochę więcej różnorodnych emocji wyszła by z tego bardzo dobra saga. Wszechobecny smutek i melancholia potrafi przygnieść czytelnika. No chyba, że ktoś akurat tej chwili potrzebuje takiej książki, wtedy polecam. 

Mimo tych wad, doczytałam ją do końca, byłam zainteresowana co się stanie dalej i nie żałuję nawet sekundy z nią spędzonej. Po prostu czegoś mi w niej zabrakło.
Ocena:4-/6
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu
Nie wiem czy zauważyliście, ale to recenzja o numerze 300. Kiedy to minęło?

23 lip 2015

Mocna lektura na wakacyjne noce

Tytuł: 299. Czarna samica kruka
Autor: Dariusz Pawłowski
Stron: 273
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Ciemna okładka przedstawiająca samotne, opuszczone i ogołocone drzewo. Czarna samica kruka, która obserwuje każdego swymi czerwonymi, pragnącymi krwi ślepiami. 

Horror? Na początku też tak myślałam, opis jest bardzo tajemniczy. Po wczytaniu okazało się, że to kryminał. Dobry?

 Młody mężczyzna zostaje znaleziony w krzakach na brzegu Wisły z ogromnie zmasakrowaną twarzą. Wszystko wskazuje na to, że poszło o pieniądze. Do czasu gdy do policji nie zaczną napływać kolejne zgłoszenia dotyczące morderstw. 

Ta książka uświadomiła mi jak mocno potrzebuję takich lektur. Zaraz po jej przeczytaniu zaczęłam poszukiwać kolejnych. Obserwujemy tu pracę policjantów prowadzących śledztwo, ich życie rodzinne. Historia jest ciekawa, dobrze dopracowana. Czytałam o profilu przestępcy i nie dowierzałam. Gdy doszły do tego opisy z miejsc zbrodni byłam autentycznie przerażona. Wszystko potęguje klimat. Nie spotkałam się jeszcze z takim w kryminale. Balansuje ona na granicy horroru i makabry, świadomości i snu. Oblepia czytelnika. Wiele razy jeżyły mi się włoski na karku. Nie jest mnie trudno wystraszyć, dlatego gdy ją skończyłam w nocy miałam pewne obawy przed wyjściem z łóżka, a o opuszczeniu pokoju nie mówiąc. 

Zakończenie było obrzydliwe i okropne. To naprawdę mocna książka i kto nie lubi czytać o odrażających zbrodniach może nie dać rady. Oprócz nich znajdziemy tu też sporą dawkę humoru rodem z polskiej policji. Rozładowało to napięcie jakie towarzyszyło czytaniu i sprawiło, że nie była zbyt ciężka i do pochłonięcia w jeden wieczór. Tak też się stało w moim przypadku.

 Naprawdę polecam ją wielbicielom kryminałów i tej mocniejszej prozy. Od czasu do czasu można się wystraszyć. Żałuję tylko, że w natłoku tych wszystkich wakacyjnych nowości ta gdzieś zaginęła.
Ocena:5/6

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Oficynka
Klikajcie w baner reklamowy w prawym górnym rogu :)

21 lip 2015

Eliksir młodości?

Tytuł: Ekstrakt z kwiatu orchidei
Autor: Weronika Wierzchowska
Stron: 374
Wydawnictwo: Prószyński i s-ka
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Weronika Wierzchowska wiele lat pracowała jako chemiczka w wielkiej firmie produkującej kosmetyki. Obecnie mieszka na wsi, również tworzy, jak i pracuje w małej firmie. Można powiedzieć, że trochę ze swoich życiowych doświadczeń przeniosła do tej książki. 

Poznajemy w niej dwie siostry Mazur, Anetę i Beatę oraz ich przyjaciółkę Dorotę. Wspólnie prowadzą one małą firmę kosmetyczną Stella. Wszystkie mają problemy z mężczyznami. Dodatkowo ktoś ich oszukał. Nadzieja w eliksirze młodości- ekstrakcie z kwiatu orchidei.

 Kosmetyki to moje kolejne hobby. Ciekawi mnie jak powstają, lubię analizować składy. Nigdy biernie niczym się nie posmaruję. W tej książce właśnie takie klimaty odnalazłam. Dokładnie został tu opisany proces tworzenia i sprzedawania kremu. To taka typowo babska historia na lato. Mogłaby być jedną z wielu, ale broni się dużym poczuciem humoru autorki. Pełno tutaj momentów gdzie szczerze się uśmiałam. Zostały w nią wplecione wątki zarówno romantyczne, trochę kryminalnych i sensacyjnych. Mieszanka wybuchowa, która stworzyła zadziwiająco dobry efekt.

 Kolejnym atutem są bohaterki. Trzy kobiety. Trzy różne charaktery i osobowości. Bujająca w obłokach Aneta, która jest w stanie zgubić wszystko. Beata rządząca firmą twardą ręką. Dorota- wysoka kobieta, która odstrasza tym mężczyzn, gnębiona przez byłego chłopaka. Te bohaterki wzajemnie się uzupełniają i nie dadzą sobie w kaszę dmuchać. Wierzcie mi na słowo, że są w stanie wiele wymyślić. Będzie się działo. 

Naprawdę polecam, to śmieszna książka na jeden wieczór. Ze zwariowanymi bohaterkami, których przygody wywołają u was salwy śmiechu.
Ocena:5-/6
Książkę i kosmetyki możecie wygrać u mnie KLIKAJCIE TUTAJ
Za to każde kliknięcie w prawym górnym rogu w reklamę również jest miło widziane. 

18 lip 2015

Proza, w której można się rozsmakować

Tytuł: 297. Lucynka, Macoszka i ja
Autor: Martin Reiner
Stron: 232
Wydawnictwo: Stara Szkoła
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Literatura czeska była dla mnie od zawsze wielką zagadką. Słyszałam o ich specyficznym humorze. Język też jest uważany za niezwykle śmieszny. 

Martin Reiner to najbardziej utytułowany czeski pisarz. Czy jego książka mi się spodobała? 

Lata 1989-1990. W całej Europie toczą się ważne przemiany, komunizm powoli ustępuje. W Czechosłowacji także. Tomasz- brneński listonosz w wyniku wielu wypadków zostaje opiekunem małej Lucynki. Jednocześnie przeżywa głęboką fascynację zapomnianym poetą- Macoszką. 

Gdy zaczynałam czytać zastanawiałam się o czym ta książka będzie traktować. Opis wiele nie mówi, tytuł jeszcze mniej, a wszędzie zbiera pozytywne recenzje. Jest to niezwykle mądra i dojrzała proza. Odnalazłam w niej tajemniczy i dziwny klimat. Dużo tu absurdu, tajemniczości, rozdziały zostały troszkę pomieszane. Wiele tu retrospekcji, narrator zmienia czas swojej opowieści. To chyba ten czeski klimat. 

Pod tym wszystkim można jednak odkryć piękną i nostalgiczną opowieść o przywiązaniu i miłości, zagubieniu i akceptacji. Bije z niej jakaś samotność i smutek. Zdumiał mnie fakt, że Martin Reiner- mężczyzna pisze z tak wielką dozą subtelności i wrażliwości. Nie jest łatwa, ponieważ nic nie zostało w niej podane na tacy. W tę literaturę trzeba się po prostu wgryźć, wczytać i rozsmakować. Zastanowić i zmusić do wielu refleksji. 

Uważam, że absolutnie każdy powinien chociaż spróbować się z nią zmierzyć. To książka wyższych lotów, coś bardziej wymagającego. Może spodoba wam się tak jak mi?
Ocena:5/6
Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Stara Szkoła

Tradycyjnie zapraszam Was do klikania w baner w prawym górnym rogu, może coś was zaciekawi?

17 lip 2015

Jeden dzień, który zmienia wszystko...

Tytuł: 296.Ten jeden dzień
Autor: Gayle Forman 
Stron: 378
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Nigdy nie czytałam żadnej książki Gayle Forman. Wiele razy kusiliście mnie swoimi recenzjami, a ja biedna tylko je czytałam. Teraz przyszła pora na to, że ja będę o niej pisać. Też was kusić? 

Allyson to taka poukładana i porządna dziewczyna. Nie imprezuje, dobrze się uczy. Przed studiami rodzice opłacają jej wycieczkę do Europy. Tam poznaje Willema. Chłopaka z którym spędza jeden dzień w Paryżu.

 24 godziny. Policzyłam nawet, że to 86400 sekund. Jeden dzień. Wciągu niego może zmienić się wszystko. Wystarczy czasu, żeby się zakochać? Od dzisiaj wiem czym wszyscy tak się zachwycali. Książka mnie porwała i urzekła. Zaczęłam czytać i po zaledwie kilkudziesięciu stronach poczułam rumieniec na twarzy z gorąca. Bohaterowie tylko flirtowali. Autorka pisze z jakimś magnetyzmem, który oddziałuje na czytelnika. Nie brakuje jej subtelności, nastrojowości i ciepła. Jest melancholijna, wzruszająca. Łezka w oku zakręciła mi się wiele razy. Nastrój potęgują miejsca akcji- europejskie miasta opisane z wyczuciem smaku. 

To historia przemycająca nam przepis na szczęście w życiu. Wolność o nieskrępowanie innymi. Robienie tego czego my chcemy. Co mnie najbardziej zdziwiło to fakt, że jest po prostu historia o zwykłym życiu. Bohaterowie to mądrzy ludzie, prowadzą ze sobą zabawne i pikantne dialogi. O takich osobach chce się czytać. Mają własny system wartości. 

Zakończenie wbiło mnie w fotel. Autorka wiele razy podczas czytania wodzi nas za nos, ale kompletnie nie spodziewałam się, że urwie historię w takim momencie. To niezwykle emocjonalna historia o miłości i odwadze jaką jest życie pełnią życia. Opowieść o jednym dniu, który odmienia twoje życie i jest początkiem nowego.
Ocena:6/6
Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia
 Za kliknięcia w baner w prawym górnym rogu serdecznie dziękuję :)

15 lip 2015

O przestępcach w białych kołnierzykach.

Tytuł: 294.Browar
Autor: Tomek P. Chenczke 
Stron: 475
Wydawnictwo: Wielka Litera
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Ostatnio praktycznie zasypałam was lekkimi i wakacyjnymi lekturami. Pora na coś mocniejszego. 

Tomek P. Chenczke wiele lat mieszkał w USA, teraz w Portugalii. Tworzy scenariusze. Jego pasją jest muzyka. 

Marcin to wrak człowieka, alkoholik, który jest praktycznie na dnie. Dziennikarz, ale poniżany w pracy przez szefa i współpracowników. Jednocześnie w zupełnie innych kręgach toczą się rozmowy na temat międzynarodowej transakcji. Związanej z ,,Browarem”. W jaki sposób te sprawy mogą się łączyć? A śmierć młodej modelki?

 Od czasu do czasu następuje taki moment, że po prostu muszę przeczytać jakąś męską książkę. Tak bym właśnie scharakteryzowała dzieło pana Chenczke. To mocna lektura i dla niektórych może być w niej za dużo finansów, polityki, świata seksu i pieniędzy, rozmów na szczycie. Ja jednak czerpię ogromną przyjemność podczas czytania o przestępcach w białych kołnierzykach. Na początku byłam lekko zdezorientowana. Dużo nazwisk, a ten świat naprawdę potrafi przytłoczyć. Nie wiadomo kto z kim trzyma. Wielu bohaterów. Po chwili wczytania złapałam już rytm i mogłam się rozsmakować w literaturze. 

Najbardziej oczywistym plusem, który zauważymy od razu jest fakt, że autor znakomicie pisze. Ma pokaźny warsztat, który eksponuje w każdym zdaniu. Język jest soczysty, mega poprawny, zdania rozbudowane. Rozkoszowałam się nimi. Fakt, z którym dawno się ostatnio nie spotkałam. Zwłaszcza u polskiego autora. Czyta się wolno. Jest tutaj mało dialogów, a akcja jest raczej niespieszna. Autor wszystko dokładnie opisuje. Uważam jednak, że thrillery prawno-finansowe właśnie tym się charakteryzują. 

Trochę mało tutaj było Marcina, szczerze go polubiłam i myślałam, że będzie grał tutaj pierwsze skrzypce. Jego wątek czytałam momentalnie. Podsumowując, to kawał dobrego thrillera ze świata pieniędzy, prawników, banków i bogatych przedsiębiorców. Polecam!
Ocena: 5-/6
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Wielka Litera
Za każde kliknięcie w baner w prawym górnym rogu serdecznie dziękuję :)

13 lip 2015

Stosik #33

W całości dzięki współpracy z wydawnictwami.
1.Maria Erbel ,,Pamiętnik Debory"
2. Maggie O'Farrel ,,Kiedy odszedłeś"
3. Laven Rose ,,Stalowe serce"
4. Katrzyna Berenika Miszczuk ,,Pustułka"
5. Belinda Alexandra ,,Złote kolczyki"
6. Małgorzata Sobieszczańska ,,Kilka dni lata"
7. Betty J. Eaide ,,Po schodach do nieba"
8. Stefanie Zweig ,,Dom przy alei Rothschildów"
9. Clara Sanchez ,,Widok z nieba"
10. Lori Nelson Spielman ,,Słodycz wybaczenia"
11. Elizabeth Haran ,,Rzeka przeznaczenia"
12. 13. 14 K. Bromberg Trylogia ,,Driven"
15. Magdalena Kawka i Robert Ziółkowski ,,Tuż za rogiem"
Ostatnio podjęłam kolejną współpracę. Na boku pojawił się baner. Mam nadzieję, że nie jest nachalny i gdy was coś zaciekawi to klikniecie. Bardzo o to proszę. Ciężko uzbierać tyle pieniędzy, żeby kiedyś wypłata stała się możliwa. :)

Johnny Depp, au pair, Cypr i podróże, czyli o najnowszym English Matters

Tytuł: 293. English Matters #53
Autor: Praca zbiorowa
Stron: 42
Wydawnictwo: Colorful Media
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Kto śledzi mojego bloga trochę dłużej ten może przypomina sobie, że w liceum z językiem angielskim miałam konkretne przeboje. Nauczyciel, który upokarzał uczniów skutecznie zniechęcił mnie do nauki. Teraz już po maturze przypomniało mi się o tym czasopiśmie. Rozwijać się trzeba, więc sięgnęłam bez wahania. 

Po przydługim wstępie przechodzę do meritum sprawy. Mamy tutaj kilka artykułów z różnorodnych dziedzin. Pierwszy opowiadający o miejscach godnych odwiedzenia mnie nie porwał. Za bardzo przypominał podręcznikowe teksty. Czytałam, ale bez szału. 

Dalej było już tylko lepiej. Po pierwsze artykuły były z kartki na kartkę coraz bardziej interesujące. Poczytałam sobie o Johnny'm Depp'ie, 30 second to Mars, pracy au pair, Cyprze i podróżach. Z każdym kolejnym czytało mi się szybciej. Mam nadzieję, że z wydanie na wydanie będę też coraz mniej zaglądała do słowniczka umieszczonego na dole strony. Świetna sprawa. Myślałam, że słówek będę szukała na własną rękę, a tu miłe zaskoczenie.

 Najciekawszy był jednak artykuł ,,North vs South” porównujący północ i południe Anglii. Mnóstwo ciekawostek, zwyczajów. Naprawdę dobrze się bawiłam i mam nadzieję, że to zaowocuje w przyszłości. Znalazłam tu też jeden artykuł opowiadający stricte o języku angielskim. Przyda się.

 Podsumowując. Znajdziemy tu słabsze i lepsze artykuły. Spodziewałam się tego. To czasopismo dla osób, które chcą się rozwijać i uczyć. Już nie do szkoły, ale dla własnej satysfakcji. English Matters sprawdza się tutaj idealnie. Żałuję tylko, że to dwumiesięcznik.

Ocena:5/6
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Colorful Media
P.S. Podjęłam kolejną współpracę. Na blogu pojawił się baner reklamowy. Nie są to żadne wirusy. Jeśli coś was zaciekawi to proszę klikać. Nie ukrywam, że to prowizja dla mnie, a do końca roku chciałabym uzbierać tyle żeby możliwa była ich wypłata :) 

11 lip 2015

Bieg po życie, bieg po marzenia...

Tytuł: 292. Bieg po życie
Autor: Lopez Lomong oraz Mark Tabb
Stron: 278
Wydawnictwo: SQN Sine Qua Non
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Jeśli ktoś interesuje się lekkoatletyką i olimpiadami ten z pewnością słyszał o Lopezie Lomongu. Ja pamiętam go dzięki jego charakterystycznemu imieniu. To olimpijczyk. W Pekinie niósł flagę Stanów Zjednoczonych. Z pewnością jednak mało kto wie jaką traumatyczną historię przeżył.

 Opisał swoje życie, aby pomóc innym i zebrać pieniądze na fundację pomagającą Sudańczykom.

 Lopez urodził się w małej sudańskiej wiosce i w wieku sześciu lat został z niej porwany. Razem z trzema kolegami uciekł z obozu. Bez odpoczynku biegł przez trzy doby. Tak zaczęła się jego podróż do olimpiady w Pekinie.

 Dawno nie czytałam tak inspirującej i motywującej książki. Została tak ciekawie napisana, a historia jest na tyle wciągająca, że w trakcie jej czytania do razu miałam ochotę wstać i wziąć się z życiem z bary. Marzenia mogą się spełnić jeśli tylko będziemy w nie odpowiednio mocno wierzyć. To zostało wiele razy przez tego człowieka udowodnione. 

Jest tutaj narracja pierwszoosobowa, a więc czujemy się jakbyśmy uczestniczyli w spowiedzi bohatera z całego jego życia. Afryka to nadal ogromnie zacofany kraj, czasami aż otwierałam oczy ze zdumienia gdy to czytałam. Organizacje mające na celu pomoc robią to w sposób nieprzemyślany i jeszcze szkodzą. Fundacja Lopeza ma na celu inne wartości. Widać jego ogromne zawierzenie Bogu. Lopez pokłada w nim wielką wiarę. Warto walczyć o swoje cele i marzenia. Wiele razy byłam wzruszona podczas czytania jego słów. Zobaczyłam też, że Afrykańczycy to zupełnie inna kultura i mentalność. Przeżywają szok gdy widzą nasze bogactwo i rozrzutność. My nie szanujemy tego co mamy tak jak oni. 

Oprócz niezwykle wzruszającego i inspirującego świadectwa człowieka pełnego wiary otrzymałam coś jeszcze. Cudowne wydanie. Chylę czoło przed wydawnictwem. Okładka jest magiczna i minimalistyczna. Dopracowana tak samo jak wnętrze i wstęp do każdego rozdziału. 

Tak miło mi się ją czytało, że zajęła mi tylko jeden dzień. Jeden, ale ta motywacja zostanie na dłużej.

Ocena: 5+/6
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN
Kolejne zmiany. Pomyślałam o nadawaniu każdej recenzji jakiegoś tytułu. Co tym sądzicie?

9 lip 2015

291.Dwórka królowej

Tytuł: Dwórka królowej
Autor: Hanna Kowalczuk
Stron: 335
Wydawnictwo: Lucky
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Bardzo lubię czytać książki, których akcja toczy się w czasach Tudorów. Zawsze wyobrażam sobie, że to ja jestem jedną z bohaterek i mi w pas kłaniają się książęta. Tym razem historia pióra polskiej autorki. Nie o królowej, ale dwórce Elżbiety I Tudor.

 Amelia jest córką znakomitego lekarza. Sama też zna się na ziołach i medycynie dlatego trafia na dwór królowej. Ma pilnować jej jadłospisu. Na dworze jak to na dworze. Ściany mają uszy, a intryga goni intrygę. Amelia zostaje zauroczona przez przystojnego księcia Carlos'a Abrego. Na przeszkodzie staje jednak zazdrosna Victoria i jej podstępna matka. 

Książka jest lekka, jednak moje początki wcale nie były takie proste. Język miał być stylizowany na czasy Tudorów, dlatego w zdaniach zaimek zwrotny ,,się” występował na końcu. Narobiło się przez to trochę zamieszania. Spowolniło to czytanie. Po kilkudziesięciu stronach przestałam ten drobny mankament zauważać i naraz połknęłam dwieście stron. Sama historia jest ciekawa i lekka. Poznajmy życie dwórki, które wbrew pozorom do najłatwiejszych nie należało. 

Amelia to silna bohaterka, która za wszelką cenę chce zostać lekarzem. W jej czasach była to praca praktycznie dla niej nieosiągalna. Carlos Abrego to niezwykle zagadkowa i tajemnicza postać, do końca lektury nie wiedziałam co o nim myśleć. 

Najbardziej zaskoczył mnie jednak fakt, że pojawił się tutaj wątek paranormalny. Na początku sądziłam, że autorka nie może się zdecydować co napisać. Później zobaczyłam, że czary, zakazana miłość i legendy to coś co tę książkę wyróżnia. Wiele jest na rynku książek historycznych, a takiej jak ta jeszcze nie spotkałam. Miło spędziłam przy niej czas. 

To lekka i ciekawa powieść. Dla tych, dla których Philippa Gregory była jeszcze za ciężkim kąskiem.
Ocena:4/6
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Lucky

7 lip 2015

290.Lato w Rzymie

Tytuł: Lato w Rzymie
Autor: Kate Hardy, Susanna Carr, Cathy Williams
Stron: 382
Wydawnictwo: Harper Collins (Mira)
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Latem najczęściej sięgam po takie lekkie i niewymagające lektury. Słońce praży, myśleć się nie chce,  a jednak coś czytać trzeba. Książki tego typu doskonale łączą te wszystkie aspekty. 

Znajdziemy tutaj trzy mini-powieści. Trzy młode kobiety, które wyjechały do Rzymu i tam poznały niebezpiecznie przystojnych Włochów. Poznajemy Ellę Chandler, która bogatego właściciela sieci hoteli uważa za zwykłego przewodnika. Isabellę Williams, która zastaje wplątana w rodzinny konflikt. Bethany, która poznajemy bogatego Cristiana De Angelis i nie mówi mu, że jest biedną dziewczyną podczas gdy ona uważa ją z a bogaczkę. 

Trzy mini-powieści i trzy wywołujące rumieńce gorące romanse. Lubię takie książki i już trochę ich przeczytałam. Chyba po raz pierwszy zauważyłam, że taka długość jak mini-powieść mnie usatysfakcjonowała do końca. Wątki zdążyły się rozwinąć, a ja mogłam zakochać się w tych przystojnych i bezwzględnych w zdobywaniu kobiety Włochach. Moje zmysły wiele razy zostały rozpalone do czerwoności. 

Klimat Rzymu dodaje powieściom wiele uroku. Nawet banalny romans z akcją w takim miejscy wiele zyskuje. Książka czyta się praktycznie sama tym bardziej jeśli ktoś tak jak ja lubi takie historie. Powieści zostały napisane według podobnego schematu, ale nie zabrało mi to przyjemności z lektury. Nie umiem wybrać najlepszej, wszystkie są na równym poziomie. 

Podsumowując, miło spędziłam przy niej czas. To kolejna zdecydowanie wakacyjna lektura, którą wam polecam. Gdy na dworze gorąco, ona rozpala wyobraźnię. A ci Włosi to jednak wiedzą jak oczarować.
Ocena:5-/6
Za książkę dziękuję wydawnictwu Harper Collins i Mira


5 lip 2015

289.Kochanek z Malty

Tytuł: Kochanek z Malty
Autor: Melissa Moretti
Stron: 275
Wydawnictwo: Feeria
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Dzisiaj zdjęcie książki bardzo minimalistyczne i można by powiedzieć, że nawet ubogie. Uważam, że okładka jest prześliczna, oddaje nastrój książki i należy do najładniejszych jeśli chodzi o wakacyjne nowości. Nic jej więcej nie potrzeba. 

Anna to skromna pokojówka w pałacu jednej z najbogatszych i najstarszej rodziny w Rzymie- Agostinich. Intrygi są tam chlebem powszednim, ale gdy zostaje zatrudniony Paul- Maltańczyk wszystko komplikuje się jeszcze bardziej.

 Lubię czytać o rodzinnych intrygach i tajemnicach. Jeszcze lepiej gdy opowiada o bogaczach i ich rodzinnych rezydencjach, wtedy uświadamiam sobie, że jednak nie chciałabym być jedną z nich. Praktycznie większość książki toczy się w pałacu Agostinich. To tam toczą się wszystkie intrygi i dziwne wydarzenia. Książka jest trochę przewidywalna, ponieważ po kilkunastu stronach domyśliłam się co skrywa rodzinna tajemnica. Nie sprawiło mi to jednak zawodu, ponieważ i tak miałam dużą przyjemność z lektury. Klimat Rzymu, restauracji, tego gorąca i uliczek, w których można się zagubić praktycznie broni się sam. Tworzy on nastrój bardzo wakacyjny i odprężający. 

Uważam tę książkę za idealną na lato. Jest niewymagająca i odpowiednio lekka, ale nie banalna. Ot, książka na plażę. Jest tutaj wątek romantyczny. Trochę zbyt idealny, ponieważ bohaterowie we wszystko sobie od razu wierzą, nie dochodzi między nimi do żadnych spięć. Trochę bajkowe, ale chyba cała książka jest taka. Pokojówka, piękna i luksusowa rezydencja i przystojny mężczyzna. Absolutnie tego nie ganię, ponieważ to w założeniu miał być lekki romans we Włoszech. 

Pełno tutaj śmiesznych momentów, Włosi zostali przedstawieni jako pełni temperamentu ludzie. Język jest przyjemny i wciągający. Podsumowując, jest to książka dobra i lekka, ale jednak bez żadnych większych emocji. Dobra na plażę, wakacyjny czasoumilacz.
Ocena:4-/6
Za książkę dziękuję wydawnictwu Feeria
Ostatnio mnie mniej na waszych blogach, ponieważ wypoczywam w Zakopanem. Gdy tylko wrócę to nadrobię :)

3 lip 2015

288.Bańki mydlane


Tytuł: Bańki mydlane
Autor: Edyta Świętek
Stron: 155
Wydawnictwo: Szara Godzina
Rok wydania: 2014
Moje zdanie: Mała i dość niepozorna książeczka z bajkową okładką. Co skrywa?

 Edyta Świętek to młoda autorka lubiąca spacery z rodziną i bieganie. ,,Bańki mydlane” to jej szósta powieść. Michalina dopiero wkracza w życie. Ma chłopaka, dobrych rodziców i przyjaciół. Studiuje i ma pasję jaką jest malarstwo. Nagle zaczyna chorować i okazuje się, że to nowotwór. Jak sobie z tym poradzić?

 Jak już napisałam we wstępie jest to niepozorna książeczka. Przeciwnie do swojego formatu niezwykle mnie wzruszyła i zmusiła do wielu refleksji na temat życia. Chociaż czytanie zajęło mi tylko parę godzin to później długo nie mogłam sięgnąć po nic innego. Musiałam przetrawić historię, którą zaprezentowała autorka. 

Spodobał mi się występujący wszędzie motyw baniek mydlanych. Pokazuje, że właśnie takie jest nasze życie. Kruche i ulotne. W pewnym momencie, zupełnie niespodziewanie potrafi pęknąć na miliony malutkich kawałeczków. Został tutaj też wprowadzony wątek paranormalny, który nadaje książce więcej tajemniczości. 

Lubię odkrywać nowe i dobrze zapowiadające się autorki i pani Edyta z całą pewnością do nich należy. Pisze z subtelnością i wyczuciem. Wie, że żeby poruszyć czytelnika czasami wystarczy kilka prostych słów, a ogromne poematy po prostu nie spełniają swojej roli. 

To piękna i wzruszająca opowieść o niebie, chorobie, umieraniu i odchodzeniu. Pokazuje nam, że z życia trzeba brać garściami i nie martwić się tym co powiedzą inni.
Ocena:5/6
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Szara Godzina

1 lip 2015

Podsumowanie czerwca i konkurs

Jak ten czas szybko leci. Jeszcze niedawno mówiłam, że mam tyle wolnego, a teraz już wszyscy zaczęli wakacje. Co jest jednak najdziwniejsze to fakt, że nie chodzę do szkoły, intensywnie szukam pracy. Uczę się wszystkiego w domu i okazuje się, że mam mniej czasu niż wcześniej. Dobrze, że jakoś nadążam z tym czytaniem książek, ponieważ lato to czas wspaniałych nowości.
W czerwcu przeczytałam 13 książek. Tyle samo co w maju. Ciekawe jaki będzie lipiec? 
Zainteresowanych kupnem książek, które ostatnio recenzowałam zapraszam tutaj
Do tego w ciągu roku przeczytałam już 59 książek. Wyzwanie już za mną.
Zrecenzowałam za to 15 książek. W końcu nie mam zaległości.

Czas na obiecany konkurs

,,Ekstrakt z kwiatu orchidei" to nowość wydawnictwa Prószyński i s-ka. Niedługo ukaże się moja recenzja tej książki, a was zapraszam do wspólnej zabawy. Nagrody są bardzo ciekawe.
Mianowicie.
Nagroda główna – zestaw kosmetyków Yves Rocher o wartości 216,9 zł:
Energizujący krem młodości na dzień do skóry normalnej i mieszanej 40 ml

Błyszczyk powiększający usta SEXY PULP

Tusz podkręcający rzęsy Volume Vertige 

Oraz dwa wyróżnienia w postaci książek „Ekstrakt z kwiatu orchidei”.

Waszym zadaniem jest napisać mi swój przepis na wieczną młodość.
Może być w jednym zdaniu lub cały poemat. 
Mój przepis na wieczną młodość to dużo miłości i rodzinnego szczęścia, trochę ruchu i optymizmu, a do tego same dobre i ciekawe książki. Używać najczęściej jak się da. 

Wzór zgloszenia
E-mail:
Odpowiedź na pytanie:

Regulamin konkursu
1.Organizatorami konkursu jestem ja i wydawnictwo Prószyński i s-ka
2. Fundatorem nagród jest wydawnictwo Prószyński i s-ka
3.Aby wziąć udział w konkursie należy tylko podać e-mail i odpowiedź na pytanie.
4.Bardzo miło widziane jest opublikowanie podlinkowanego baneru na swoim blogu lub facebooku. Im was więcej tym więcej konkursów w przyszłości. Już mam kilka pomysłów.
5.Konkurs trwa od 01.07 do 01.08
6. Po tym czasie wspólnie z wydawnictwem wyłonimy najciekawsze odpowiedzi i ktoś zostanie obdarowany kosmetykami, a dwie osoby książkowymi wyróżnieniami. 
7.W razie jakiś uwag proszę pisać. Mam jednak nadzieję, że o niczym nie zapomniałam :)
Powodzenia :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka