22 gru 2016

Świąteczne życzenia i wyniki konkursu

Dziecko stwierdziło, że chwilkę się prześpi, choinka i tak jeszcze nie ubrana, przynajmniej kokardy na nią już zrobione, jeszcze zakupy jednak gdy pomyślę sobie o tych dzikich tłumach w sklepach jestem przerażona. Gdzieś z tego całego rozgardiaszu melduję się aby złożyć wam najserdeczniejsze świąteczne życzenia i opublikować spóźnione wyniki konkursu. Na szczęście po świętach będzie już spokojniej. Ja chyba jednak lubię to, że zawsze coś się dzieje, to pozwala mi lepiej funkcjonować. 
Życzę wam dużo miłości, radości, szczęścia, spełnienia najskrytszych marzeń. Odkrycia co jest dla was w życiu najważniejsze i podążania własną ścieżką. Świąt spędzonych tak jak lubicie czy to w rodzinnym gronie, czy z książką w ręku. Lektur jak najciekawszych, odmieniających wasze życie. Pogody ducha w nadchodzącym oku 2017. 
Jeśli chodzi o konkurs to miło mi poinformować, że wygrała Gab riela. Mail już poleciał :)

12 gru 2016

Moja droga do zorganizowania #2

I niech mi ktoś powie, że nie potrafi wykonać własnoręcznie żadnej ozdoby bożonarodzeniowej. Nawet ja umiem. :) Wykorzystałam tutaj stary druciany wieszak, łańcuch na choinkę, trochę bombek, trochę sznurka. Jakieś wstążki i chwila gdy dziecko spało. Powstało coś takiego, mąż wrócił z delegacji i myślał, że kupiłam. To dla mnie chyba największa pochwała.
Ale nie o tym miałam dzisiaj napisać, a o moim kolejnym kroku jaki podjęłam aby chociaż trochę ogarnąć moje życie. Jestem typem chomika i myślę, że wielu z moich czytelników ma tak samo. Czy to jakaś bluzka, w której od dawna nie chodzimy ale jednak zostawiamy ją sobie ,,po domu". A może kosmetyk, który kompletnie nam nie pasuje, a wydaliśmy na niego trochę pieniędzy i szkoda wyrzucić. U mnie najgorzej było chyba właśnie z ubraniami, a ponieważ w ostatnim czasie przenosiliśmy się z pokoju do pokoju część rzeczy została w tym starym, trochę zostało przeniesione do nowego, a jeszcze inne do trzeciego. Któregoś dnia zebrałam się w sobie i stwierdziłam, że muszę zebrać się do konkretnych porządków.
Jak to zrobić?
Nie myśleć, nie analizować. Wtedy z pewnością nie wymyślimy czegoś aby tej rzeczy nie wyrzucać. Stosowałam się zasady, że jeśli czegoś przez ostatnie dwa lata nie zakładałam to już raczej tego nie zrobię. No chyba, że to kilka sukienek, w które już się nie mieściłam, a teraz nagle są idealne. Te powędrowały do szafy w pokoju, w którym teraz mieszkamy i są często eksploatowane. Jeśli chodzi o kosmetyki to gdy stało coś przeterminowane nawet się nie zastanawiałam i z 14 szminek zostały mi skromne dwie. ( Miałam wtedy okazję, żeby kolejne dwie w nagrodę sobie dokupić ale to już inna sprawa). Do tego przygotowałam przekąskę, sok i mnóstwo największych worków na śmieci. Szybko się z tym uporałam i co najważniejsze jakoś tak lżej mi na duszy. Chyba zabałaganiona przestrzeń sprawia, że nasze życie i nastrój też taki jest. Mam nadzieję, że teraz odzyskam równowagę. Od deski do deski czytam teraz bloga Niebałaganki.. To ona mnie tak bojowo nastraja :)
Jak jest z wami? Chomikujecie czy raczej na bieżąco wszystko segregujecie i wyrzucacie? 

9 gru 2016

Moja droga do zorganizowania #1

Studia, dziecko, dom. Wszystko miesza się w głowie i nie wiadomo w co włożyć ręce. Jak staram się zorganizować? Od gimnazjum aż do teraz szukałam idealnego dla mnie kalendarza. Na koniec listopada na facebooku wpadła mi grupa zrzeszająca ludzi zakręconych na punkcie Bullet journal. Kompletnie nie wiedziałam o co chodzi. Zaczęłam czytać i okazało się, że dołączenie do tej grupy było strzałem w dziesiątkę. Kalendarz będę nosiła przy sobie, tam zapisuję na bieżąco kolokwia i egzaminy, a później będę przenosić je do mojego plannera. 
Na czym polega Bullet journal? Jest to kalendarz, który tworzymy własnoręcznie. W moim przypadku zaczęłam w zwykłym zeszycie A4, zwykłym, czarnym długopisem. Wiem, że niektórzy kupują specjalne notesy, mnóstwo cienkopisów i naklejek do ozdabiania. Może pomyślę nad tym gdy już mocniej się wciągnę, na razie super jest jak jest. Bujo- jak w skrócie go niektórzy nazywają jest naszym miejscem do planowania i kreatywnego bazgrania chociaż gdy widzę dzieła niektórych aż mnie skręca z zazdrości. Ja w grudniu pokusiłam się tylko o kilka śnieżynek, niektórzy malują przepiękne obrazy na całe kartki.

Co mi się w nim najmocniej podoba? To, że jest w nim wszystko to chcę. Zawsze rozpoczynam od rozpisania pojedynczego tygodnia. Tam wpisuję wszystkie zadania do wykonania na ten tydzień, które nie mają przypisanego konkretnego dnia. Pod spodem są trackery, czyli rzeczy, które wykonuję codziennie. Tutaj tylko odznaczam czy poćwiczyłam ( to pole jest od początku puste ale może niedługo się zapełni), czy połknęłam swoją witaminę, a małemu podałam jego, próbuję też wstawać o 6, wiem, że wtedy lepiej funkcjonuję ale z drugiej strony zaczęły nam iść zęby, ciągle jestem niewyspana i może z tego punktu zrezygnuję. To ja tworzę mój kalendarz, a więc mam tutaj pełną dowolność. Do rysowania tabelek, które są w nim głównie potrzebne na szczęście nie potrzeba ogromnych umiejętności. Do tego mam jeszcze miejsce do zaznaczania ilość wypitych przeze mnie kubków wody.
Każda kartka A4 to cztery dni, wychodzę z założenia, że jeśli lista zadań na ten dzień mi się nie mieści to po prostu się nie wyrobię. Zawsze tak jest, a więc starajmy się zapisywać tam tyle ile rzeczywiście jesteśmy w stanie zrobić. Do tego podpatrzyłam u innych dziewczyn zaznaczanie strzałką rzeczy, które zostają przeniesione na kolejny dzień. Banalne, a nigdy na to nie wpadłam tylko codziennie wpisywałam to samo :)

Co sądzicie o takim planowaniu? Może sami już z niego korzystacie?

6 gru 2016

Stosik #46

Ostatnio mniej czytam, a więc siłą rzeczy stosiki pojawiają się u mnie dużo rzadziej. Wiem jednak, że zawsze był to najbardziej ulubiony rodzaj postów, a więc staram się coś dla was wykombinować. Przedstawię książki, które w ostatnim czasie zrecenzowałam na Czytamwszędzie oraz dwie, które będę niedługo czytać i już możecie wypatrywać ich recenzji. W piątek czekajcie natomiast na pierwszy post z nowej serii, w której trochę o moich dążeniach do zorganizowania sobie życia i bloga, niedawno odkrytym sposobie planowania. Myślę, że coś zaczyna mi wychodzić, ponieważ już teraz jest mnie więcej na blogu, ruszyłam z konkursem ( zachęcam do zgłaszania się). Nie chcę jednak zapeszyć i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej.
Tradycyjnie kliknięcie w tytuł przeniesie was do recenzji :)
1.Monika Błądek ,,Gloria". Leży na mojej półce już dłuższy czas, po prostu ciężko mi się za nią zabrać gdy tyle obowiązków dookoła. To dystopia, które bardzo lubię i cenię sobie fakt, że mogę zastanowić się co by było gdyby i do czego dąży nasz świat.
2.Amy A. Bartol ,,Nieuniknione". Miłość, anioły, magia, tajemnice. Zapowiada się ciekawa i pasjonująca lektura.
3.Kalendarz 2017. Beata Pawlikowska. Kalendarz, który doskonale sprawdzi mi się w torebce. W czym będę planować w domu dowiecie się już w tym tygodniu.
4.Paulo Coelho ,,Szpieg". Książki tego autora miałam okazję czytać ładnych parę lat temu. Zupełnie nie wiedziałam czy mi się spodoba, a tutaj okazało się, że autor stworzył coś zupełnie innego niż zwykle.
5.Tana French ,,Ściana sekretów". Co to była za lektura! Mocny, hipnotyzujący i magnetyczny thriller w klimatycznym miejscu. Muszę koniecznie zachęcić do przeczytania.
6.Nicholas Sparks ,,Spójrz na mnie". Tak jak w przypadku Paulo Coleho ten autor zaskakuje powiewem świeżości w swojej książce. Napisał tutaj bardziej thriller niż romans i z tego powodu mocno mi się spodobało. Znacie którąś z nich?

2 gru 2016

308.Księgarenka przy ulicy Wiśniowej

Opowiadania to gatunek literacki po który sięgam stosunkowo rzadko. Zwykle kończą się one zanim akcja rozwinie się na dobre i pozostawiają po sobie niedosyt. Jak jest z tym zbiorem?

Tytułowa ,,Księgarenka przy ulicy Wiśniowej" to spoiwo łączące ze sobą wszystkie opowiadania. Liliana Fabisińska napisała wstęp w którym pan Alojzy- księgarz zajmujący się literaturą od wielu lat myśli nad zamknięciem działalności. Postanawia podarować każdemu ze swoich stałych bywalców jakąś lekturę która jak się okazuje doskonale ich określi i zmieni ich dotychczasowe życie.

O ukochaną kobietę trzeba dbać codziennie.Nie nachalnie, nie natarczywie, ale tak, aby czuła się wciąć atrakcyjna i adorowana.
Pozostałe opowiadania przedstawiające przedświąteczne perypetie kolejnych klientów Księgarenki zaprezentowali autorzy tacy jak Gabriela Gargaś, Agnieszka Krawczyk, Remigiusz Mróz, Marta Obuch, Alek Rogoziński czy Magdalena Witkiewicz. Po raz kolejny mogłam dzięki wspaniałej lekturze poczuć magię zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. I o ile opowiadań nie lubię to tutaj doskonale taka forma pasowała i po przeczytaniu czuję się usatysfakcjonowana. Podoba mi się sposób w jaki łączą i splatają się poszczególne historie chociaż napisane są przez całkowicie innych autorów, którzy mocno czują się w zupełnie odmiennych od siebie literackich gatunkach. Ciekawa jestem procesu powstawania tej książki. Autorzy w jakiś sposób kontaktowali się podczas pisania czy po prostu poznali wstęp Liliany Fabisińskiej i tak doskonale się do siebie dopasowali.

Wszystkie historie są o magii świąt Bożego Narodzenia- tym niezwykłym czasie gdy absolutnie wszystko się zmienia i staje się możliwe. O poszukiwaniu miłości, samotności, akceptowaniu drugiego człowieka i o książkach. Romansach, bajkach, powieściach obyczajowych. Gdyby nie one nasz świat byłby smutny, a nasze życie czasami mogłoby potoczyć się w zupełnie innym kierunku.

Nie potrafię wybrać najlepszego opowiadania ponieważ każde z nich jest inne. Autorzy mają swoje specyficzne style pisania co łatwo zauważyć podczas czytania takiego zbioru. Wielu z nich jeszcze nie miałam okazji poznać i stwierdzam, że po tej lekturze muszę zrobić to czym prędzej.

Podsumowując, to dobry zbiór opowiadań do poczytania przed świętami. Klimatyczny, ciekawy, wartościowy i zmuszający nas do intrygujących refleksji.
Ocena:5/6
Tytuł: 308.Księgarenka przy ulicy Wiśniowej
Autor: wielu autorów
Stron:421
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Filia

29 lis 2016

Podsumowanie listopada

źródło: Pinterest
Wprost nie mogę uwierzyć, że listopad praktycznie za nami. Powoli odkurzam świąteczne ozdóbki i wymyślam dekoracje jakie mogłabym zrobić własnoręcznie w domu. Marzy mi się wieniec na okno i właśnie taki świecznik z dwiema, trzema świecami z wosku pszczelego. Podobno są zdrowe, nie chcę truć maluszka czymś innym, a jednak lubię je palić. Dają taki niesamowity, magiczny klimat. Nigdy tak nie czekałam na Boże Narodzenie, to dopiero przyjście na świat dziecka wiele w nas zmienia, przypomina o tym co było kiedyś. Zawsze ubierałam choinkę i to wszystko. Teraz przeglądam Pinterest i szukam inspiracji aby te nasze pierwsze święta razem, po ślubie i narodzinach Bartusia były naprawdę magiczne. A jak jest z wami?Tworzycie coś samemu?
Na blogu pojawiło się kilka recenzji. Najmocniej zachęcam was do udziału w moim konkursie.Pojawiły się trzy recenzje, co w porównaniu z poprzednimi miesiącami uważam za wspaniały wynik. Jeśli ktoś chce sobie jakieś poczytać, zapraszam, wystarczy kliknąć tutaj. W piątek możecie spodziewać się też kliku słów o Księgarence przy ulicy Wiśniowej. Właśnie skończyłam ją czytać. Spodobało mi się? Napiszę wam tylko tyle, że jest klimatyczna i doskonała na nadchodzący czas.
W listopadzie przeczytałam 4 książki. Mogło by być lepiej, mogło gorzej. Wynik mnie satysfakcjonuje. Z resztą nie czytam dla tych statystyk tylko samej przyjemności, a tej z czytania wyniosłam w tym miesiącu dużo. Trafiły mi się ciekawe książki. Jaki będzie grudzień? Z pewnością intensywny. Dom, dziecko, blog, na studiach już kolokwia i zaliczenia. Gdyby jednak było spokojniej chyba nie czułabym się dobrze, teraz jest idealnie. Nawet spadł śnieg, mam nadzieję, że będzie na święta.

Już niedługo: 
308.Księgarenka przy ulicy Wiśniowej
Stosik #46

24 lis 2016

307.Gorączka o świcie


Czarna Owca to wydawnictwo, w którym zawsze mogę znaleźć ciekawego. Czy to kryminał lub thriller, czy mądra i zmuszająca do refleksji historia. Tym razem zaoferowana została mi powieść Petera Gardos'a- reżysera i pisarza, znanego z filmów ,,Lalka z porcelany", ,,Koklusz" czy ,,Ostatni blues". Opowiada on tu prawdziwą historię swoich rodziców, którzy przed pierwszym spotkaniem wymienili ze sobą kilkadziesiąt listów.

Jest rok 1945. Miklós i Lili zostają ocaleni z obozów koncentracyjnych i w różnych częściach kraju odbywają rekonwalescencję w szpitalach. Wkrótce okazuje się, że Miklós choruje na zaawansowaną gruźlicę i pozostało mu tylko sześć miesięcy życia. Mężczyzna nie ma już nic do stracenia i wysyła listy do stu siedemnastu rodaczek przebywających w szpitalach. Jedną z nich jest młodziutka Lili, która postanawia na taki list odpisać. Czy między tymi poranionymi przez życie rodakami na obcej ziemi ma szansę do czegoś dojść?

Historia, której połknięcie gdy już znalazłam trochę czasu zajęło mi tylko dwa dni. Przejmująca, wzruszająca, a jednocześnie niebywale leciutka. Przede wszystkim jest to opowieść o chorobie i zdumiewającej walce z losem przez osobę, która nie ma już nic do stracenia. Miklós się nie poddaje, nawet nie dopuszcza do siebie myśli, że mógłby przegrać z chorobą. A może to tylko i wyłącznie nieumiejętność stawienia czoła problemom?

Widmo smutnej i ostatecznej diagnozy unosiło się nad nimi jak sęp nad ofiarą.
Oprócz tego to opowieść o miłości jaka w naszych czasach zdarza się niezwykle rzadko. Obecnie patrzymy najczęściej na wygląd zewnętrzny, atrakcyjność. Inne przymioty stają się całkowicie nieważne. Miklós i Lili nie widzieli się wcześniej, zafascynowali się swoimi osobowościami i charakterami.Czytając tę mocno romantyczną historię żałowałam, że nie piszemy już do siebie listów. Ten moment oczekiwania na wiadomość od ukochanej osoby, niepewność pomieszana z radością musiały być magiczne.

To też powieść o II wojnie światowej, Żydach, obozach koncentracyjnych. Wydarzenia te odcisnęły na nich tak dotkliwe piętno, że zmieniło to osobowości, wpłynęło na przyszłe wypadki. Wszystko to pokazuje, że jest to naprawdę wyjątkowa, mądra i wartościowa lektura. Momentami wydawała mi się nawet dość absurdalna, a jednak wydarzyła się ona naprawdę i to czyni ją niezwykłą.
Ocena:4+/6

Tytuł: 307.Gorączka o świcie
Autor: Peter Gardos
Stron: 253
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Czarna Owca

18 lis 2016

306.Polska Kuchnia. Rozsmakuj się w tradycji

Kuchnia Polska to znane, lubiane i cenione na całym świecie dania. Są wyjątkowe, absolutnie niepowtarzalne, ich smaku nie można zapomnieć już do końca życia. Młodzi myślą, że ciężko coś takiego samemu w domu przygotować, a te potrawy wymagają spędzenia mnóstwo czasu w kuchni, a ich prawdziwy smak potrafiły wydobyć tylko nasze babcie.

Joanna Furgalińska dzięki tej książce udowadnia, że to wszystko jest nieprawdą. Wystarczy tylko trochę dobrych chęci, a to co nas ogranicza to właściwie dostępność produktów w spiżarni. Oferuje nam niezwykle prosty elementarz prezentujący najpopularniejsze dani kuchni polskiej m.in. grochówkę, pierogi czy zimne nóżki. Co mnie jednak najmocniej w niej urzekło i sprawiło, że uważam, że drugiej takiej książki kucharskiej ze świecą szukać jest fakt, że przepisy zostały przedstawione w formie rysunkowej. Powiedziałabym, że dzięki temu jest to książka dla prawdziwych laików, ludzi, którzy w kuchni stawiają pierwsze kroki. Autorka zadbała o najdrobniejsze szczegóły. Nie tylko jasno i przystępnie zaprezentowała daną recepturę ale na obrazkach pokusiła się nawet o dokładne narysowanie mleka czy margaryny. Jestem pewna, że dobrze znacie te produkty czy to z własnej kuchni, czy reklam telewizyjnych.
Podsumowując, książka kucharska ogromnie mi się spodobała. Wiele potraw jest mi dobrze znanych jednak znalazłam tu jeszcze mnóstwo wskazówek, które sprawiają, że potrawy są jeszcze lepsze np. po raz pierwszy dodałam mąkę do wątróbki i wyszła chrupiąca. Ci którzy chcą się czegoś nauczyć niech czym prędzej ją sobie zakupią. A może poproszą o nią Świętego Mikołaja? To dobra pozycja na prezent.
Ocena:5/6
Tytuł: 306.Polska Kuchnia
Autor: Joanna Furgalińska
Stron: 144

Wydawnictwo: PWN
Rok wydania: 2016

Już niedługo:
307.Gorączka o świcie

16 lis 2016

Nowy początek i konkurs

Listopad tego roku będzie nowym początkiem dla mojego bloga. Niedługo Nowy Rok, jednocześnie niedawno zmieniło się całe moje życie: wyszłam za mąż, urodziłam dziecko i kompletnie zagubiłam się we wszystkich obowiązkach. Zaczynam powolne odgruzowywanie bloga, przestrzeni wokół mnie i studiów. Mam głowę pełną nowych wyzwań i pomysłów na to jak ma to wszystko wyglądać. Jeśli chodzi o bloga to:
1.Posty będą pojawiać się regularnie we wtorki i piątki. Wyjątkiem jest ten dzisiejszy.
2.Koniec z ciągłym odświeżaniem postów
3.Podsumowania będą też zebraniem postów z danego miesiąca abyście mogli do nich powrócić.
4.Postaram się robić ładniejsze zdjęcia.
5.Postaram się pisać także inne recenzje, lepsze, bardziej dopracowane, dłuższe. Zobaczymy z tym będzie chyba najgorzej. Wypracowałam już sobie schemat z którego pewnie ciężko będzie mi się wyłamać.
6.Co do wyglądu bloga to tutaj wszystko zostawiam wam. Napiszcie czy wam się podoba. Dla mnie jest czytelny, a jednak minimalistyczny biały do mnie nie przemawia. Muszę mieć tutaj troszkę koloru. Napiszcie też o czcionce. Odpowiada wam?
7.Powstanie nowy cykl w którym będę opisywać swoją Drogę do lepszego zorganizowania. Pewne kroki już poczynione :) 

Jak myślicie, będzie ciekawiej na blogu?
Żeby to wszystko uczcić mam dla was konkurs. Otrzymałam dwa egzemplarze tej książki,a w związku, że ogromnie mi się spodobała postanowiłam obdarować dwie osoby. Jeden konkurs będzie prowadzony na blogu, drugi na fb. Udział można brać tu i tu z tym, że jeśli jedna osoba może wygrać tylko jedną książkę.
Regulamin konkursu
1.Organizatorem jestem ja- Chabrowa Czytelniczka, właścicielka bloga, sponsor nagród to Wydawnictwo Znak
2.Konkurs trwa od dzisiaj tj, 16.11 do 18.12
3.Będzie mi miło jeżeli wstawicie na swoim blogu baner z linkiem do konkursu
4.Po tym czasie wyłonię zwycięzców, jednego na blogu, drugiego na fb.
5.Aby wziąć udział trzeba wypełnić formularz konkursowy i powiadomić mnie o tym w komentarzu pod postem. Mile widziana odpowiedź na to o czym piszę u góry.
6.Nagroda nie podlega wymianie na inną
7.Koszty wysyłki pokrywam ja, jednak tylko na terenie Polski
8.Zwycięzca zostanie poinformowany o wygranej mailowo.
9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

9 lis 2016

305.Anioł do wynajęcia

Dni biegną nieubłaganie. Powoli witryny sklepowe zmieniają swój wystrój na świąteczny, a w sklepach zaczynamy słyszeć kolędy.To doskonały moment aby przeczytać jakąś bożonarodzeniową powieść i wprowadzić się w ten magiczny i jedyny w swoim rodzaju nastrój. Czy ta książka mi to zapewniła?

Michalina została całkowicie sama, nie ma gdzie mieszkać, a na dworze powoli robi się coraz mroźniej. Gdy już nie ma żadnej nadziei na poprawę swojego losu dziewczyna prosi Boga o Anioła, nawet takiego do wynajęcia. Czy jej życie się odmieni i spotka jeszcze kiedyś na swojej drodze dobrych ludzi?

Za każdym razem gdy sięgam po jakąś powieść Magdaleny Kordel stwierdzam, że to moje odkrycie roku. ,,Anioł do wynajęcia" bije wszystkie inne książki na głową i sprawia, że po raz pierwszy od kilku lat tegorocznych świąt wypatruję z niecierpliwością. Powieść ma tylko i wyłącznie plusy i mam nadzieję, że wejdzie do kanonu powieści bożonarodzeniowych i będzie chętnie w tym okresie czytana.

Po pierwsze jest to niezwykle ciekawa obyczajówka. Piękna historia o ludzkiej zawiści i nieszczęściu, a jednocześnie po drugiej stronie dobroć serca. Samotność, która sprawia, że nasze życie nie jest pełne, czegoś w nim cały czas brakuje. Michalina to zagubiona dziewczyna, która spotyka na swojej drodze mnóstwo życzliwych ludzi. Między innymi Nelę- niezwykle wygadaną i charakterną staruszkę, która myśli, że w jej wieku może już wszystko każdemu wygarnąć. 

Był zimny listopadowy wieczór. W powietrzu czuć było zadziwiającą mieszankę zapachów konającej jesieni i nadchodzącej zimy.

Drugiem plusem jest cała otoczka powieści. Fakt, że niesie ona ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. Daje nam wiarę w to, że trafiają się jeszcze na tym świecie dobrzy ludzie. Pokazuje, że miłość istnieje. Otula jak najcieplejszy koc, oblepia duszę ciepłem i optymizmem. Przywołuje bożonarodzeniowe tradycje, sprawia, że podczas jej czytania ta magia świąt, ten niezwykły klimat aż wylewają się z kartek. Każe nam wierzyć, że w ten czas wszystko jest możliwe, a marzenia naprawdę się spełniają. Każdy z nas ma obok siebie Anioła Stróża, który ukazuje się w napotkanych osobach.

Ta powieść sprawiła, że już chciałabym wyciągnąć ozdóbki, gwiazdy i światełka. Wprowadziła mnie w nastrój błogości i wyczekiwania jakie pamiętam jeszcze z czasów gdy byłam mała. Ukoiła i rozweseliła, pozwoliła uronić kilka łez, a jednocześnie stała się jedną z najpiękniejszych przeczytanych powieści tego roku. Ogromnie polecam!

Tytuł: 305.Anioł do wynajęcia
Autor: Magdalena Kordel
Stron: 395
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak

2 lis 2016

Podsumowanie października

Październik również za nami. W tle na zdjęciu załapał się nawet gumowy kaczor, który dumnie pilnuje szafek. Na pierwszym planie kwiaty od męża. Jutro moje urodziny.Nietypowo, we Wszystkich Świętych. Ja jednak tłumaczę to sobie, że mam aż tylu patronów, którzy mnie codziennie wspierają. Co się w tym październiku wydarzyło? Mały zaczął gaworzyć, śmiać się. Coraz więcej się bawi, a jednocześnie wymaga tyle uwagi, że nie mogę z niczym zdążyć. Dni coraz krótsze i mijają mi w tempie ekspresowym. Jednocześnie zdążyłam  przeczytać mnóstwo książek, jest ich aż 6. W porównaniu z poprzednim miesiącem jest po prostu fantastycznie czego nie można powiedzieć o recenzjach. Moim wyzwaniem jest teraz dodanie czegoś na zapas i powrócenie do publikowania dwóch tekstów tygodniowo oraz takie ogarnianie domu jak Niebałaganka. Znów powróciła do wertowania jej bloga. Jeśli coś uda mi się wprowadzić w życie z pewnością podzielę się z wami pewnymi patentami.Trzymajcie za mnie kciuki.
A to moje odkrycie tego miesiąca. Te herbaty są po prostu przepyszne i mam ochotę wypróbować wszystkie z serii.

22 paź 2016

Stosik #45

Wszystkie recenzje już się ukazały. Wystarczy kliknąć w tytuł.
1.Immunitet-Remigiusz Mróz. Kolejna powieść tego autora, moja pierwsza z Chyłką. Już wiem skąd te wszystkie zachwyty.
2. Metro 2033. Prawo do życia- Denis Szabałow. Nie sądziłam, że tak zachwyci mnie jakaś fantastyka. To opowieść o świecie po III wojnie światowej gdzie została użyta bomba atomowa. Przerażająca wizja.
3.Serafima. Pewnej zimowej nocy-Simon Montefiore.  Powieść o Rosji i tym chorym systemie jaki panował tam za czasów Stalina.
4.Razem będzie lepiej- Jojo Moyes. Bardzo ciepła i pozytywna. Mądra i wartościowa.
5.Mock-Marek Krajewski. Szósta część serii, a tak naprawdę początki działalności Mock'a. Ależ mi się szybko czytało.
5.Jestem żoną szejka-Laila Shukri. Temat na czasie. Wstrząsający. Nie sądziłam, że takie są realia.
Któraś z książek was zaciekawiła?

17 paź 2016

304.Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu

Anna McPartlin to autorka ,,Ostatnich dni Królika". Książki, która mnie emocjonalnie wyczerpała, sprawiła, że nad wieloma rzeczami musiałam się zastanowić. O czym jest ta historia?

Maisie to kobieta, której życie jest naznaczone smutkiem, cierpieniem i problemami. Najpierw związała się z mężczyzną, który się nad nią znęcał psychicznie i fizycznie. Później jej matka zapadła na demencję. Gdy ginie jej ukochany syn kobieta myśli, że to kara za jakieś okropne grzechy. Czy można w tym wypadku znaleźć jeszcze swoje szczęśliwe miejsce?

Piękna, wzruszająca, napisana na wielu płaszczyznach, zmuszająca do refleksji. Ale od początku. Najnowsza wydana w Polsce powieść autorki to historia, której bohaterowie borykają się z wieloma problemami. Maisie to prawdziwa superbohaterka. Ma za sobą traumatyczne przeżycia związane z jej mężem, nie może dogadać się z dorastająca córką, a do tego wszystkiego matka, w której miała zawsze solidne wsparcie zaczyna tracić pamięć. Na jej miejscu wielu by się poddało i miało pretensje do całego świata. Ta postać z uśmiechem na ustach wita każdy nowy dzień, ma dla wszystkich ogromne pokłady miłości i czułości. Gdyby na świecie były same takie osoby z pewnością byłby on lepszy. Każdy z nas powinien brać z niej przykład.

Jeremy- syn Maisie, postać wokół której toczy się cała historia to chłopak pełen sprzeczności. Z jednej strony uczynny i dobry tak jak matka, z drugiej niezwykle samotny i wyobcowany. Inny. Jak to jest być w skórze takiej osoby? Co czuje ktoś kogo odrzuca cały świat?

,,Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu" nie jest taką do końca jasną i prostą historią. Autorka bardzo powoli odkrywa przed nami poszczególne wydarzenia. Wiemy tylko, że Jeremy nie żyje. Nie mamy zielonego pojęcia co mogło się stać. Śledzimy tę historię z wielu punktów widzenia, cofamy się w przeszłość, obserwujemy teraźniejszość. To opowieść o głębokiej i doskwierającej samotności, wyobcowaniu i inności. Ludzkiej nietolerancji, głupich szczeniackich żartach i podchodach, które często prowadzą do tragicznych w skutkach wypadków. Pierwszych miłościach, dojrzewaniu. Zmuszająca do refleksji, wywołująca wiele emocji. Niezwykle życiowa, prawdziwa, szczera do bólu, a jednocześnie prosta w odbiorze. Kolejna książka spod pióra tej autorki, która trzyma duży poziom.
Ocena:5/6

Tytuł: 304. Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu
Autor: Anna McPartlin
Stron: 396
Wydawnictwo: Harper Collins
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Harper Collins

4 paź 2016

Podsumowanie września

Zachwycam się tymi łapkami każdego dnia. Malutki jest na tyle absorbujący, że dni mijają mi ogromnie szybko. Nawet nie obejrzę się, a będzie zima i święta. Przecież już jesień, ciężko sobie wyobrazić, że przyszedł na świat w sierpniowe upały. Rzadko tutaj bywam, a jednak coś udało mi się przeczytać. Głównie w trakcie spacerków. A więc na moim wrześniowym koncie odnotowuję 2 przeczytane książki. Jedna z nich ma aż 650 stron, a więc wynik jest satysfakcjonujący.

Macierzyństwo to czas, w którym zaczęłam doceniać z pozoru naprawdę błahe sprawy jak możliwość przespania się kilku godzin czy wypicia ciepłej herbaty. Jednocześnie nie zamieniłabym tego stanu na żaden inny. To mnóstwo radości każdego dnia, nerwów i stresu też bo jest się za tą małą istotkę odpowiedzialnym.
 Tak w temacie to odkryłam mnóstwo pysznych napojów. Karmienie  piersią wymaga ode mnie przyjmowania dużej ilości płynów inaczej od razu jestem odwodniona. Nocą gdy już czuję pierwsze oznaki zbliżającego się przeziębienia niekoniecznie smakuje mi zimna woda. Zakochałam się w kawie zbożowej Inka. Kto by pomyślał, że ma tyle wariantów smakowych i może być taka dobra. Do tego ta nowa seria herbaty Lipton, Daring English Breakfast, Amazingly Grey. Nie wiem czy jeszcze są dostępne ale za pół ceny znalazłam je w Biedronce. No i malinowa Dilmah. Spróbowana na studiach, paczuszka już zakupiona. 

We wrześniu zaczęłam również studia, pierwszy zjazd za mną. Drugi rok będzie chyba jeszcze cięższy niż pierwszy, przede mną fizjologia roślin i zwierząt, fizyka, biologia molekularna czy biochemia. Będzie ciekawie. Wypożyczyłam już kilka książek, w tym roku mam zamiar uczyć się regularnie, nie robić sobie zaległości, ponieważ nadrabianie przy malutkim dziecku pewnie nie będzie możliwe. 

Jak widzicie dużo się u mnie dzieje. Co u was? Jak wygląda wasze książkowe podsumowanie miesiąca? O czymś co poruszyłam w tym podsumowaniu chcecie ze mną pogadać? Może podsuniecie mi jakąś pyszną herbatę do wypróbowania?

25 wrz 2016

303.Twoim śladem

Young Adlut ostatnio święci triumfy na książkowym rynku. ,,Twoim śladem" to właśnie ten gatunek. Czy lektura mnie usatysfakcjonowała? Czymś się wyróżniła?
A. Meredith Walters to autorka wielu książek dla młodzieży, pracowała kiedyś jako konsultantka terapeutyczna obracająca się w kręgu uzależnionych. Mieszka w Anglii.

Aubrey to uporządkowana i czasami mogło by się wydawać nawet nudna studentka psychologii. Za cel postawiła sobie pracę z osobami uzależnionymi, zwłaszcza jeśli chodzi o narkotyki. Jest koordynatorką w grupie wsparcia do której trafia Maxx, niezwykle tajemniczy i wywierający silny wpływ na innych chłopak. Czy ta znajomość przyniesie im coś dobrego?

Ostatnio ogromnie zaczęłam doceniać książki tego typu. Lekkie, a jednocześnie z dużą dawką emocji. ,,Twoim śladem" jest znakomitym przykładem na taką lekturę. Nie jest to zwykła, płytka powieść jakich wiele na naszym rynku. Wyróżnia ją podejmowany temat. 

-Rozumiem to, wiesz? To uczucie, kiedy czujesz się za kogoś odpowiedzialny, ale nie potrafisz temu sprostać.

Autorka wprowadza nas w świat narkotyków. Ogromnego uzależnienia, które ma wpływ na życie wszystkich osób, nie tylko tej która bierze ale każdego kto ma z nią jakikolwiek kontakt. Widać, że autorka jest obeznana w temacie i w książce wykorzystała wiele ze swojego doświadczenia. Znakomicie odmalowała ten odrażający i niebezpieczny świat. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim jest ogromna miłość, namiętność, gorące i zdecydowanie działające na naszą wyobraźnię opisy. Kolejne uzależnienie, tym razem od dotyku i bliskości drugiej osoby. Toksyczna znajomość, która szybko przeradza się w coś więcej i wywraca całe dotychczasowe życie do góry nogami.

Mimo faktu, że ostatnio z czasem wolnym, który mogę wykorzystać tylko dla siebie dość krucho książkę przeczytałam w naprawdę ekspresowym tempie. To naprawdę świetna historia pokazująca pokręcone ludzkie losy i życie, które nigdy nie jest czarno-białe. Opowieść o narkotykach i obsesyjnej miłości wybuchającej między ludźmi, którzy nie powinni nic do siebie czuć. Mądry temat, dobrze rozbudowany, wiele emocji, które można odczuć na własnej skórze. Jedna z lepszych Young Adult jakie miałam okazję ostatnio czytać.
Ocena: 5/6

Tytuł: 303. Twoim śladem
Autor: A. Meredith Walters
Stron: 478
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal

14 wrz 2016

Program Mój Empik

Praktycznie każdy sklep ma już swoją kartę lojalnościową, czy to sklep spożywczy, drogeria czy apteka. Jeśli chodzi o księgarnie to było tutaj raczej ubogo. Z inicjatywą wyszedł Empik i wypuścił kartę, którą z chęcią każdy mól książkowy będzie używał. Jakie korzyści ze sobą niesie?

Przede wszystkim oferuje nam różnorodne rabaty na książki, płyty, gry czy akcesoria. Dzięki niej możemy również zwracać produkty bez paragonu przez 30 dni. Fajna sprawa dla osób, które nie chcą utonąć w paragonach. Nasz każdy zakup to ogromne wsparcie dla szkolnych bibliotek. Można zainstalować na swoich telefonach aplikację na której można tworzyć wirtualne biblioteczki. Książki już przeczytane czy te, które chcielibyśmy otrzymać. Myślę, że program Mój Empik to świetna sprawa dla osób kochających książki i robiących często zakupy w tej księgarni. Ciekawe rabaty już skusiły mnie do zakupienia książeczek dla synusia :)

A wy się skusicie? Dołączycie do programu?

11 wrz 2016

Podsumowanie sierpnia

Ostatnio mało mnie na blogu. 20 sierpnia na świat przyszło moje ponad czterokilogramowe szczęście. Niestety marzenia o naturalnym porodzie zakończyły się fiaskiem i musiałam przeżyć cesarskie cięcie. W porównaniu z opieką po porodzie ( moja rana operacyjna nie została nawet przemyta) cesarka i poród to pikuś. Od razu musiałam nosić dziecko, bałam się, że szwy puszczą, ból był ogromny,. Najważniejsze, że dałam radę i teraz cieszymy się sobą w domu. Nie wiem jak to będzie teraz z blogowaniem. Muszę nauczyć się ogarniać opiekę nad synkiem, sprzątanie, naukę na studia, blogowanie i mnóstwo innych czynności w tym czasie gdy mały śpi. A z tym spaniem jest różnie, już teraz wymaga noszenia, pokazywania świata i tłumaczenia.

W sierpniu przeczytałam 7 książek. Jak będzie we wrześniu? Kiedy znów zacznę odwiedzać wasze blogi? Okaże się, studia zaczynam już w tym miesiącu. Będzie z pewnością ciekawie. 

30 sie 2016

Stosik #44

Jak zwykle stosik rozpoczynam od recenzji, które pojawiły się na Czytamwszędzie. Jak zwykle były to udane pozycje. Wystarczy kliknąć na tytuł, a zostaniecie odesłani na stronę portalu i recenzję. Gorąco zapraszam.
1.Alexandra Burt ,,Gdzie jest Mia?".  Ogromnie wstrząsający, trzymający w napięciu i wywołujący wiele emocji thriller. Chyba dlatego, że opowiada o zaginionym malutkim dziecku.
2.Witold Orzechowski ,,Kobiety bez wstydu".  Lekka książka do poczytania na plaży, bez szału jednak całkowicie jej nie skreśliłam, a nawet znalazłam pewne wartości. Jesteście ciekawi jakie?
3.Katarzyna Puzyńska ,,Łaskun".  W końcu miałam możliwość przeczytania książki tej autorki. Taka cegła zajęła mi chyba tylko dwa dni, to przez nią zarwałam noc i chcę przeczytać poprzednie tomy serii.
4.Kate Morton ,,Dom nad jeziorem". Mieszanka romansu, kryminał, sagi rodzinnej w pięknej scenerii niezwykle barwnie opisana przez Kate Morton. 
A teraz to co w najbliższym czasie będę czytać.
5.A.Meredith Walters ,,Twoim śladem". Dość długo do mnie szła i właściwie już o niej zapomniałam. Listonosz zrobił mi niespodziankę i mocno się ucieszyłam, ze będę mogła czytać ten romans.
6.Magdalena Kawka, Robert Ziółkowski ,,Tuż za rogiem". Zapowiada się emocjonalna jazda bez trzymanki i mnóstwo refleksji.
7.Elizabeth Haran ,,Rzeka przeznaczenia". Saga rodzinna w egzotycznym klimacie. Długo już leży na mojej półce i teraz w końcu się za nią zabiorę.
8.Caitlin Moran ,,Dziewczyna, którą nigdy nie byłam". Opinie ma bardzo skrajne. Jak mi się spodoba?
Co was dzisiaj zaciekawiło?

Już niedługo:
Podsumowanie sierpnia


27 sie 2016

302.Miejsce na ziemi

Umi Sinha wychowywała się w Indiach, później wykładała na Uniwersytecie w Sussex.
,,Miejsce na ziemi" to saga rodzinna prowadzona z punktu widzenia trzech postaci. Lily Langdon, dwunastoletniej dziewczyny, która przeżyła ogromną tragedię. Jej matka wręczyła ojcu własnoręcznie tkany obrus po którego zobaczeniu mężczyzna popełnił samobójstwo. Lila musiała opuścić Indie i zamieszkać z podstarzałą cioteczną babką. Pomiędzy tę historię zostały wplecione losy z młodości ojca Lily- Henry'ego oraz jej babki- Cecily.

Dziewczynka wspinała się po półkach almari, stawiając bose stopy pomiędzy belami haftowanych płócien. 

Naszym życiowym celem jest odnalezienie swojego miejsca na ziemi. Może być nią rodzina, dom, ukochana i idealna praca czy pasja, własna tożsamość. Coś co będzie sprawiało nam radość. Ta saga rodzinna to właśnie niezwykle barwna, delikatna, a jednocześnie porywająca historia o takich poszukiwaniach. Wszyscy bohaterowie dopiero próbują zrozumieć kim są i jaki jest ich cel w życiu. Są ze sobą spokrewnieni, dzieli ich wszystko: czasy w jakich przyszło im żyć i problemy.

Autorka znakomicie rozbudowała tło historyczne. Dla niektórych może być to wadą, ponieważ lektura nie jest wcale prosta. W moim przypadku sprawiło to, że tylko lepiej mogłam zrozumieć poruszane w niej problemy. Autorka pisze o rasizmie, który trwa od najdawniejszych lat. Indie nigdy nie były krajem gdzie panowała równość. Teraz też panują w niej kontrasty. Mają niezwykle burzliwą historię, biali ludzie zawsze uważali się za panów, którym należy służyć, a miłość pomiędzy mieszańcami była czymś nie do wyobrażenia bez względu na czasy.

Znajdziemy tutaj rodzinne tajemnice, zdrady i makabryczne wydarzenia. Wszystko to co powinno znaleźć się w sadze rodzinnej. Wielkie namiętności, straty, zemsty i szaleństwa.

Bohaterką, która zapadła mi w pamięć najbardziej jest oczywiście Lila. Ukształtowała ją trudna sytuacja w rodzinie, późniejsza tragedia i ciężkie życie pełne nieporozumień z cioteczną babką. Nie zna swojej tożsamości, historia jej rodziny pełna jest białych plam.

Podsumowując, nie jest to wcale prosta lektura. Gdy się już w nią wciągniemy to przez tę egzotyczną historię, pełną refleksji, problemów rodzinnych, klasowych i politycznych opowieść po prostu się płynie. Chłonie te czasy i kulturę, która większości z nas nie jest w ogóle znana. Pełna namiętności i szaleństwa saga rodzinna.
Ocena: 5/6
Tytuł: 302.Miejsce na ziemi
Autor: Umi Sinha
Stron: 381
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Marginesy

Już niedługo:
Stosik #44
Podsumowanie sierpnia

24 sie 2016

301.Kochając pana Danielsa

Brittainy C. Cherry to autorka, która szturmem wdarła się na listy bestsellerów. Odkąd zobaczyłam jej powieść w zapowiedziach, przeczytałam te wszystkie ogromnie pozytywne opinie wiedziałam, że będę na nią polować.

Ashlyn traci swoją siostrę bliźniaczkę, osobę, z którą była zżyta najmocniej na świecie i kompletnie się załamuje, nie potrafi zebrać swojego potrzaskanego serca na nowo w całość. Tak samo jak jej matka, która odsyła dziewczynę do jej ojca i jego nowej rodziny. Nie obejdzie się bez wielu oskarżeń i wyrzutów. W nowym miejscu Ashlyn spotyka niezwykle tajemniczego i przystojnego pana Danielsa. Co z tego wyniknie?

Jestem absolutnie zakochana i zauroczona tą powieścią. Każda z wcześniej przeczytanych recenzji potwierdziła się, a ja żałuję, że tak szybko się skończyła i spędziłam z nią tylko dwa wieczory. 


Ludzie nie są stworzenie, by być idealni, Danielu. Potrafimy psuć, pierniczyć i uczyć się nowych rzeczy. Nasza natura jest doskonale niedoskonała.

Autorka rzeczywiście stworzyła kawał literatury, która potrafi rozbić nasze serca na drobniutkie kawałeczki, sprawić, że dopóki nie skończymy jej czytać nie odetchniemy spokojnie, ponieważ pochłania ona każdą naszą myśl. To historia jakich mało, nie ma w niej trójkąta miłosnego, opowiada o zakazanej miłości, która przydarzyła się w niewłaściwym miejscu o zupełnie niewłaściwym czasie, pomiędzy kochankami stoi cały świat. Autorka nie stworzyła kolejnego kiczowatego romansu, o którym zapominamy zaraz po jego odłożeniu na półkę. To historia, która na długo pozostanie w naszych sercach i będzie rozbudzać naszą wyobraźnię. Właściwie kilka dni po jej przeczytaniu ja w dalszym ciągu nie doszłam jeszcze do siebie, w głowie mam kłębowisko myśli, ciężko rozpocząć mi kolejną lekturę. Jedyne co wiem z całą pewnością to fakt, że chcę takich książek na mojej półce dużo, dużo więcej.

Wszystko w tej opowieści toczy się wokół Szekspira i jego dzieł. To zabieg, który czyni historię absolutnie wyjątkową i nadaje jej jedyny w swoim rodzaju klimat. Chciałabym, żeby o miłości mówiono do mnie takimi słowami.

Od początku do końca odnalazłam tu wiele emocji. Nie tylko miłosnych uniesień jednak to głównie one wywoływały u mnie przyspieszone bicie serca i rumieńce na twarzy. Oprócz opowieści o miłości znajdziemy tu też śmierć, bolesną stratę i nieumiejętność poradzenia sobie ze swoją innością. Bohaterowie to postacie z krwi i kości. Doskonale rozumiałam pretensje Ashlyn w stosunku do swoich rodziców. A Daniels? Zdecydowanie każda z czytelniczek z miejsca się w nim zakocha.

Podsumowując, to gorący, wywołujący całą gamę emocji romans, który przyprawi was o drżenie rąk i pozostanie w was na długo.
Ocena:6/6
Tytuł: 301. Kochając pana Danielsa
Autor: Brittainy C. Cherry
Stron: 423
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz dziękuję księgarni internetowej Bookmaster


Już niedługo:
302.Miejsce na ziemi
Stosik #44

19 sie 2016

300.Mamuszka

Ostatnio panuje moda na bycie fit, książki kucharskie to raczej przepisy wegetariańskie czy wegańskie, kuchnie raczej dla nas egzotyczne. Mamuszka jest w tym wszystkim prawdziwym powiewem świeżości chociaż wcale nie proponuje nam nowoczesnych przepisów, a receptury na tradycyjne dania kuchni ukraińskiej, gruzińskiej czy rosyjskiej. 

Ale od początku. Po odpakowaniu nie mogłam nie zachwycić się tym wydaniem. Twarda, ale matowa okładka, złote wytłaczane zdobienia i tytuł. Z jednej strony nowoczesna, z drugiej tradycyjna i starodawna. Po dłuższym głaskaniu okładki nastąpił moment wielkiego otworzenia. Oczarowało mnie bogactwo zdjęć i kolorów, wstęp opisujący korzenie rodzinne autorki, to co ją ukształtowało i sprawiło, że w swojej kuchni przyrządza takie, a nie inne potrawy.Mnóstwo zdjęć pokazuje jej rodzinę przy biesiadnym stole czy wspólnie przygotowujących potrawy.

Zaczynamy od zup, przez pieczywo, warzywa, kluski, mięsa, przetwory, desery aż do napoi. Każdy z nich opatrzony zdjęciem, krótkim opisem czym możemy zastępować niektóre z produktów, historia powstania dania czy informacją na jakie rodzinne przyjęcia była przygotowywana w domu autorki. Z tej książki wionie klimat Ukrainy czy Gruzji.

Co spodobało mi się w niej najmocniej to fakt, że są to takie ,,nasze" słowiańskie smaki i korzenie. Dani kuchni polskiej mają z nimi wiele wspólnego. Każdy przepis możemy zrobić praktycznie od razu, nie ma tutaj żadnych dziwnych składników, które byłyby niedostępne w mniejszych miejscowościach. O wielu daniach słyszałam, jeszcze więcej to wspomnienia mojej mamy z dzieciństwa. 

Pierwszym wypróbowanym przepisem był ten na jogurtowe racuchy na śniadanie. Wyszły pyszne, sycące i taaaakie puszyste. Palce lizać. Pewnie będę kombinować z różnymi rodzajami mąk.

Podsumowując, to książka kucharska, która wywołuje wspomnienia i uśmiech na twarzy. Podróż od Lwowa do Baku. Ponad 100 tradycyjnych przepisów, które idealnie trafią w podniebienia Polaków. Do tego magiczne i przepiękne wydanie.
Ocena:5/6

Tytuł: 300. Mamuszka
Autor: Olia Hercules
Stron: 240
Wydawnictwo: Buchmann
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję księgarni internetowej Bookmaster
Już niedługo:
301.Kochając pana Danielsa
302.Miejsce na ziemi 

17 sie 2016

Chabrowa w kuchni #7

Zaszczytny tytuł młodej żony musi nieść też ze sobą jakieś obowiązki. Lubię gotować, kombinować. Tym razem skusiłam się na kopytka z sosem. Danie kuchni polskiej, bardzo dobrze znane, a jednak robiłam je po raz pierwszy. Sos podobno był świetny. Inny niż zwykle, wszystko zawdzięczam dość dużej ilości dodanych składników.
Zacznijmy od sosu.
1.Mięso drobno kroimy w kostkę. W moim przypadku było to mięso wieprzowe. Podsmażamy je na oliwie z oliwek. Gdy zacznie się rumienić wsypujemy do niego trzy, ewentualnie cztery łyżeczki słodkiej mielonej papryki. Kroimy w paseczki dwie dość dorodne cebule i dodajemy do mięsa. Kocham zapach podsmażanej papryki, cebuli i mięsa.
2.W tym czasie do rondelka dodajemy wodę, 2 listki laurowe. Podgrzewamy.
3.Gdy mięso i cebula przenikną się smakami z papryką wrzucamy je do wody. Ważne aby opłukać patelnię i wlać to do sosu. Tam jest cały smak.
4.Do sosu dodajemy jeszcze trochę soli, pieprzu, chili, dwa świeże, drobno pokrojone grzyby jeśli akurat mamy je pod ręką.
5.Wszystko dusi się na wolnym ogniu. Na koniec rozrabiamy w zimnej wodzie trochę mąki. Zatrzepujemy sos. Gotujemy aż zgęstnieje.

Kopytka były jeszcze prostsze w przygotowaniu.
1.Gotujemy ziemniaki. Możemy wykorzystać te z poprzedniego dnia. 
2.Gdy ostygną rozgniatamy je. Powinny być przeciśnięte przez praskę, ja pogniotłam je palcami.
3. Dodajemy jajko i mąkę. Problem w tym, że robię wszystko na oko. W internecie znalazłam 1 szklankę na kilo ziemniaków.
4.Dodajemy szczyptę soli. Zagniatamy. Formujemy wałeczki. Kroimy.
5.Wrzucamy go gotującej, osolonej wody. Gotujemy 2-3 minuty. Wyciągamy.

Już niedługo:
300. Mamuszka
301. Kochając Pana Danielsa

14 sie 2016

299. Heaven. Miasto elfów

Christoph Marzi to niemiecki autor, debiutował w 2004 roku powieścią Lycidas co z miejsca przyniosło mu dość dużą sławę.

David to outsider. Lubi w nocy spacerować po londyńskich dachach. Podczas jednej z takich wypraw znajduje dziewczynę- Heaven, która twierdzi, że właśnie wycięto jej serce, a jednak żyje nadal. Czy to możliwe?

Noc, podczas której Heaven straciła serce, była zimna i bezksiężycowa. Za to ostrze, które wycięło serce z jej ciała, było ciepłe od jej ciemnej krwi.

Moje oczekiwania wobec tej powieści nie były zbyt wygórowane i chyba właśnie to sprawiło, że jestem naprawdę zadowolona. Już w trakcie prezentacji stosika pisałam wam, że spodziewam się lekkiej, a zarazem wciągającej fantastyki na sierpniowy dzień. Rzeczywiście, książka może nie jest zbyt ambitna, nie zmusza nas do górnolotnych refleksji ale świetnie się ją czyta, po prostu miło spędza przy niej wolny czas. Nie ma w niej nawet jednego zbędnego zdania, jest tu dużo dialogów przez co nasza uwaga jest skupiona na niej od pierwszej do ostatniej strony.

Na pochwałę zasługuje pomysł autora. Skradzione przez dwóch złoczyńców serce, a jednak nasza bohaterka może bez niego żyć, dziwne legendy, rodzinne tajemnice. Dla mnie to zupełna nowość, nic nie jest powielone czy odgrzewane.  Do tego klimat Londynu. Akcja powieści toczy się głównie w nocy, na dachach i w ciemnych zaułkach. Nad wszystkim powinno panować rozgwieżdżone niebo, a jednak nad jedną z części miasta gwiazd nie ma, jest tylko czarna i przygnębiająca pustka. Dlaczego? Jaki ma to związek z Heaven?

Podsumowując, nie jest to wybitna lektura. Raczej baśniowa opowieść dla dorosłych i młodzieży, która potrafi wciągnąć na długo, zaczarować klimatem legend we współczesnym nam Londynie, podziałać odprężająco na czytelnika.
Ocena:4-/6
Tytuł: 299. Heaven. Miasto elfów
Autor: Christoph Marzi
Stron: 333
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Muza oraz Business & Culture


Już niedługo:
Chabrowa w kuchni
300.Mamuszka
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka