Znajdziesz mnie tutaj

Książkowe podsumowanie kwietnia

Kolejny miesiąc za nami. Niecałe dwa miesiące i będę mężatką :D Właściwie to już nie mogę się doczekać :)
Jeśli chodzi o książki to wynik jest naprawdę zadowalający, lepszego po prostu nie mogłam sobie wymarzyć. Jedyne czego żałuję to fakt, że pogoda nie pozwala jeszcze na czytanie na zewnątrz. Podobno za tydzień ma zrobić się ciepło, a ja w tym momencie będę w trakcie pisania egzaminów na studiach :( Miejmy nadzieję, że wiosna już nie odpuści.
Jeśli chodzi o kwiecień to już nie przedłużam w kwietniu przeczytałam 11 książek. Kiedy to się tyle uzbierało? Jak wasze wyniki? Co właśnie czytacie? Ja nowość Sandry Brown- ,,Okruchy zła".

Już niedługo:
285. Druga runda
Nieksiążkowe podsumowanie kwietnia
286. Bezpieczne kłamstwa
Czytaj dalej...

4 urodziny bloga

Pamiętam, że cztery lata temu drzewa kwitły tak samo. Z tym, że było wprost upalnie, nie to co teraz. Cztery lata temu nie spodziewałam się, że to wszystko tak się rozwinie. Zmienię się, przeczytam wiele książek, które będą typowo nie w moim guście, a jednak mocno się spodobają. Nie myślałam, że cztery lata to okres, w którym życie może się tak mocno zmienić. A przyszłe miesiące będą tutaj decydujące. :)

Cztery lata staram się dla was pisać, raz wychodzi mi lepiej, raz gorzej. Czasami jest was więcej, innym razem mniej. Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze i liczę na to, że mnie nie zawiedziecie w przyszłości. Tak to wyszło w tym roku, że ta rocznica zbiega się z wybiciem na liczniku 300 tysięcy odwiedzin. Jesteście niesamowici. :)

Czytaj dalej...

Pasjonująca historia pszczół

Maja Lunde to norweska pisarka, pisze powieści dla dzieci, młodzieży i dorosłych. ,,Historia pszczół" już pozwoliła odnieść jej spory sukces nie tylko w rodzimym kraju ale na całym świecie. 

Akcja powieści toczy się w trzech miejscach w całkowicie innych czasach. Rok 1852. William jest przyrodnikiem, zawsze marzył o prowadzeniu badań i obserwacji. Założył rodzinę i jego pasja musiała zostać zepchnięta na dalszy plan. Rok 2007. George prowadzi bardzo tradycyjną hodowlę pszczół. Chciałby aby to samo robił jego syn Tom, który ma trochę inne plany. 2098. Pszczoły całkowicie wymarły. Ludzie od rana do wieczora pracują przy ręcznym zapylaniu kwiatów. Tao także chociaż wolałaby spędzić ten czas ze swoim ukochanym synkiem, który niespodziewanie zostaje jej odebrany.

Długi opis, ponieważ książka jest niezwykła, wielowątkowa i mocno rozbudowana. Prawdziwy majstersztyk jeśli chodzi o treść wykonanie. Warto wspomnieć też o wydaniu. Jest cudowne i po prostu idealnie do tej książki pasuje. Na pochwałę zasługuje fakt, że autorka pokusiła się o napisanie trzech z pozoru nie łączących się historii. Różne miejsca, czasy i bohaterowie. Ogniwo, które to wszystko spaja? Cicho brzęczące pszczoły z mozołem wykonujące swoją pracę dla dobra społeczeństwa. Autorka zauważa, że śmierć jednej nie jest dla nas niczym szczególnym. A gdyby tak wszystkie wyginęły? 

Obserwujemy wolno postępujący proces. Masowe ginięcie pszczół nie jest żadnym wymysłem pani Lunde. To się dzieje tu i teraz. Przyczyn w dalszym ciągu nie znamy, a skutki mogą być dla nas katastrofalne. Może świat będzie wyglądał tak jak ten przedstawiony z 2098? Nic nie wiadomo.

Ten problem to to co widać na pierwszy rzut oka podczas czytania. Z książki wyciągniemy jednak dużo więcej. To historia o rodzicielskiej miłości, życiowych pasjach i celach. Trudnych relacjach jakie pomiędzy nami panują. Tym, że czasami jednym nieumiejętnie wypowiedzianym słowem niszczymy coś co budowaliśmy z mozołem przez wiele, wiele lat.

I tym zajmują się całymi dniami. Wlatują do ula i wylatują, tańczą przed innymi, lekkie, zwinne, szukają, znajdują, przynoszą.

Akcja nie toczy się tutaj szybko, a jednocześnie nie można się przy niej nudzić. Poszczególne rozdziały są krótkie, szybko płyną i wzajemnie się przenikają i opowiadają historię, którą możemy obserwować ze wszystkich stron. Opowieść tę porównałabym do pracy naszych małych, brzęczących bohaterów. Jedna karta nie wnosi nic odkrywczego do naszego życia, jednak z tych pięciuset stron tworzy się perełka, którą warto czytać.
Ocena:6/6
Tytuł: 284.Historia pszczół
Autor: Maja Lunde
Stron: 516
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

Już niedługo:
4 urodziny bloga
285.Druga runda
Książkowe podsumowanie kwietnia
Czytaj dalej...

Makabryczne morderstwa w międzywojennym Berlinie

Międzywojenny Berlin. Napięte nastroje, do władzy zaczynają dochodzić naziści z Adolfem Hitlerem na czele. Jednocześnie młody żydowski detektyw- Willi Kraus dokonuje dość szokującego odkrycia. Znajduje worek z kośćmi małych chłopców, wszystkie starannie wygotowane, niektóre połączone sznurami z mięśni. Grasuje tam Dzieciożerca?
 Ale pod tętniącymi życiem berlińskimi ulicami czaił się inny, o wiele mroczniejszy świat.
Jakoś tak ostatnio trafiam na naprawdę mocne i obrzydliwe książki. Cieszę się, że niczego nie biorę do siebie. Umiem oddzielić prawdę od fikcji literackiej. Książka wywarła na mnie ogromne wrażenie. Pierwsze o czym muszę wspomnieć to wspaniałe odwzorowanie tego klimatu, historii. Żydzi są coraz mocniej prześladowani, a to przecież Żydem jest nasz główny bohater. W policji nie było dla takich jak on miejsca, spotykali się z żartami i docinkami, nikt im niczego nie ułatwiał. Willi to odważny i pozytywny bohater, z uporem stara się rozwiązać zagadkę chociaż robi się naprawdę niebezpiecznie i gorąco.

Ta powieść jest przeogromnie brutalna, makabryczna i obrzydliwa. Warto przy niej nie podjadać. Opowiada o najmroczniejszych stronach ludzkiej psychiki, o tym co czasami wychodzi z nas zupełnie niepowołane. Zagadka kryminalna szokuje, wywołuje wiele emocji i sprawia, że książka wciąga. Mimo tego, że momentami mamy dość czytania o tych okropnościach to jednak dzielnie brniemy dalej. Chcemy jak najszybciej przekonać się co spotka nas za kolejnym zaułkiem fabuły, na następnej stronie i jaka będzie scena finałowa.

Ja pochłonęłam ją w jeden dzień i z chęcią rozejrzę się za resztą książek autora. Wywołuje mnóstwo strachu i grozy. Nie poleciłabym jej każdemu, osoby o słabych nerwach lepiej niech trzymają się od niej z daleka. To krwisty i makabryczny kryminał dziejący się w niezwykle ciekawych czasach i miejscu. Całość historii nabiera dzięki temu zupełnie innej głębi i wyrazu.
Ocena: 5/6
Tytuł: 283.Dzieci gniewu
Autor: Paul Grossman
Stron: 363
Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu SQN

Już niedługo:
284.Historia pszczół
4 urodziny bloga

Czytaj dalej...

,,Udręka braku pożądania" i ,,Zakonnice odchodzą po cichu"

Recenzje tych książek pojawiły się na portalu Czytamwszędzie. Na koniec wszystko wam podlinkuję. Dlaczego uważam, że warto dowiedzieć się o nich coś więcej?
Obie są dość krótkie, ,,Udręka braku pożądania" zaledwie 100 stron, ,,Zakonnice odchodzą po chichu" to 200. 
Każda z nich jest jednak bardzo inspirująca. Zaznaczyłam w nich mnóstwo cytatów, do których będę z pewnością w przyszłości wracać.

,,Udręka braku pożądania" Janusza L. Wiśniewskiego to zbiór króciutkich tekstów. Porównałabym ją do dzieł Erica-Emmanuela Schmitta. Dużo treści, a mało słów. Mnóstwo takich trafiających do człowieka pojedynczych, nierozbudowanych zdań o zdradzie, miłości, życiu. Książka do której się wraca.

,,Zakonnice odchodzą po chichu" Marty Abramowicz to reportaż. Pierwszy w mojej czytelniczej karierze jednak ogromnie udany. Opowiada o tym co dzieje się za zamkniętymi drzwiami zakonów żeńskich, o tym, o czym raczej się nie mówi. Mocna i kontrowersyjna lektura. 

Zapraszam do komentowania na portalu

Już niedługo:
283.Dzieci gniewu
284.Historia pszczół
4 urodziny bloga
Czytaj dalej...

Chabrowa w kuchni #3

Mięso to coś co ostatnio ogromnie mi smakuje. No dobrze, zawsze tak było.Chociaż eksperymentuję z innymi potrawami to jednak nie umiałabym całkowicie odmówić sobie mięsa.Ostatnio zachciało mi się takiego swojskiego, wiosennego obiadu. Ziemniaczki, mizeria i żeby nie było nudno zamiast kotleta schabowego czy mielonego na obiad wpadło ich połączenie czyli kotlety pożarskie. Praktycznie całkowicie zrezygnowałam z dodatków. Nie chciałam żeby były za tłuste, w pierwotnej wersji powinnam dorzucić do nich majonez i starty ser.

Czego tutaj użyłam?
1 pierś z kurczaka, 2 jajka, bułka tarta, troszkę posiekanej cebulki, łyżka mięciutkiego masła, sól, pieprz, chili

Pierś z kurczaka siekamy w drobniutką kostkę. Dodajemy do niej jajko, bułkę tartą, cebulkę, masło i przyprawy. Mieszamy.  Drugie jajko roztrzepujemy. Formujemy kotleciki, obtaczamy w jajku, później w bułce tartej. Smażymy na patelni pod przykryciem aż do zrumienienia. Lubie je, ponieważ są bardzo mięciutkie, delikatne i to miła odmiana od zwykłego obiadu. Pewnie zaskoczylibyście nimi swoich gości.

Już niedługo: 
,,Udręka braku pożądania" i ,,Zakonnice odchodzą po cichu"
283.Dzieci gniewu
Czytaj dalej...

O Holocauście trochę inaczej

,,Powrót na Aleję Rotschildów" to trzeci tom sagi rodzinnej. Pierwszy opowiadał o I wojnie światowej, drugi o zmiennych nastrojach w okresie międzywojennym. Teraz wybucha II wojna światowa i żydowska rodzina Sternbergów zostaje rozdzielona. Większość z nich trafiła do obozu koncentracyjnego, reszta wyjechała. Mała Fanny została cudem uwolniona z ludzkiej kolumny przez nieślubną córkę Isidora- Annę. 

Książki, które nie mają przychylnych recenzji przez fakt, że fabuła toczy się w nich niezwykle spokojnie i subtelnie. Płynie bardzo leniwie i mi wystarczyło to żeby mnie porwać. Dla innych to o wiele za mało. Jeśli szukacie szybkich zwrotów akcji, morderstw i intryg to w tej sadze tego nie znajdziecie. Pani Stefanie Zweig niezwykle wolno i z wyczuciem snuje swoją historię. Jakby splatała ją z cienkich nitek pajęczyny.
-Ten, kto się nie boi, jest już martwy-odpowiedziała tamta.

Ciekawym faktem jest to, że przede wszystkim śledzimy losy ludzi, którzy zostali w Niemczech w czasie wojny. Część z nich była żydowskiego wyznania. Chociaż nie są na froncie czy w obozie koncentracyjnym to ich życie nie jest przez to łatwiejsze. Czujemy ich ogromny strach i niepokój o jutrzejszy dzień. Panuje nieludzki głód i braki w jakimkolwiek zaopatrzeniu.

Zżyłam się z bohaterami. Śledzę losy niektórych od czasów ich przyjścia na świat. Teraz są już dorosłymi ludźmi, muszą podejmować trudne i dojrzałe decyzje.

Ja z czystym sumieniem polecam wam tę książkę. Każdą część sagi. To smutna, a momentami bardzo melancholijna i refleksyjna opowieść o zwykłym życiu Żydów w czasie wojny. Od trochę innej strony niż w reszcie książek. Świetnie się ją czyta. Jest napisana pięknym i dopracowanym językiem. Można z nią spędzić wiele przyjemnych chwil.
Ocena:5/6
Tytuł: 282. Powrót na Aleję Rotschildów
Autor: Stefanie Zweig
Stron: 269
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Marginesy
Już niedługo:
Chabrowa w kuchni #3
,,Udręka braku pożądania" i ,,Zakonnice odchodzą po chichu"
283.Dzieci gniewu
Czytaj dalej...

Stosik #40

Wiecie, że ogromnie lubię oglądać cudze i dodawać swoje stosiki? Teraz zapowiada się czas z naprawdę pasjonującymi lekturami. Pierwsze trzy to efekty mojej współpracy z Czytamwszedzie.
1.Janusz L. Wiśniewski ,,Udręka braku pożądania". Wiele słyszałam o samym autorze jak i jego książkach. Bardzo mnie kusił. Tę lekturę pochłonęłam w godzinę. Będziecie ją mogli przeczytać na portalu pewnie jeszcze w tym tygodniu.
2.Marta Abramowicz ,,Zakonnice odchodzą po cichu". Mój pierwszy przeczytany reportaż i od razu z niezwykle kontrowersyjnym klimatem. Autorka opowiada o zakonnicach, które odeszły z zakonu. Dlaczego? Co tam się działo?
3.Graham Masterton ,,Uznani za zmarłych". Również nowość dla mnie. O autorze mogłam sobie do tej pory tylko czytać. Ciekawe jaki klimat w niej panuje?
4.Randy Susan Meyers,,Bezpieczne kłamstwa". Czytałam bardzo pozytywne recenzje na temat tej książki, oby tak samo było ze mną.
5.Grzegorz Kalinowski ,,Śmierć frajerom". Dziwne w moim przypadku ale wielu w tym stosiku polskich autorów. Nie spodziewałam się, że książka jest tak potężna. 
6.Elizabeth Haran ,,Rzeka przeznaczenia". Saga rodzinna. To co lubię najbardziej.
7. Maja Lunde ,,Historia pszczół". Dotarła do mnie dzisiaj i pierwsze co zrobiłam po otworzeniu paczki to okrzyk zachwytu. Brawa dla wydawnictwa, to wydanie jest niesamowite. Wydawnictwo Literackie pokazało, że potrafi tworzyć książki. Oby tak samo było z lekturą.

Co was dzisiaj zaciekawiło? Na co będziecie czekać?Czego możecie spodziewać się niedługo:
282. Powrót na Aleję Rotschildów
Chabrowa w kuchni #3
,,Udręka braku pożądania"
Podoba się wam taki sposób informowania o kolejnych postach?

Czytaj dalej...

Rodzinna tajemnica


Rupert Smith urodził się w Waszyngtonie.Obecnie mieszka w Londynie, studiował tam anglistykę. 
Edward Barton to ekscentryczny dziadek, właściwie Helen nie miała czasu aby dobrze go poznać. Był swojego czasu sławnym pisarzem ale po ogromnym sukcesie wycofał się z życia publicznego i zerwał kontakty ze swoją rodziną. Dlaczego? Jakie tajemnice skrywają dzienniki Edwarda, które Helen otrzymuje od dziadka razem ze spadkiem?

Miałam oto przed sobą ostatnie słowo Edwarda Bartona, czterdzieści stron poplamionej rdzą, nienadającej się do opublikowania prawdy

Z pozoru wydawała się taką zwykłą rodzinną historią z intrygami i tajemnicami. W miarę czytania tylko przecierałam oczy ze zdumienia. Okazało się, że te rodzinne sekrety to prawdziwe bomby z opóźnionym zapłonem. Może cała książka nie jest idealna- ma wyjątkowo mnie irytującą główną bohaterkę, której nie potrafiłam zrozumieć. Helen wydaje się czasami po prostu nie myśleć racjonalnie i nie doceniać tego co ma. 

Jednak i tak większość akcji toczy się w przeszłości, w czasach młodości Edwarda i te wątki zdecydowanie mocno mi się podobały. To historia o naszym życiu, które niejednokrotnie przypomina teatr. Reżyserujemy nasz los aby inni uważali go za wspaniały i nam zazdrościli, wiele robimy na pokaz. Gdzie tu miejsce na szczęście i potrzebną w życiu spontaniczność? Czy można tak przetrwać każdy swój dzień i nawet razu się nie zapomnieć? Po prostu zatracić w przeżyciach.

Chyba właściwie po raz pierwszy spotkałam się z tak wyraźnym wątkiem homoseksualizmu w książce. Jest on pokazany na przestrzeni kilkudziesięciu lat i właściwie nie jestem pewna czy coś się w tej kwestii zmieniło. 

Z całą pewnością jest to książka kontrowersyjna, łamiąca wiele stereotypów i schematów. Rodzinne problemy i tajemnice to tylko jeden z wielu poruszonych tutaj wątków. Do tego to pasjonująca opowieść o świecie teatru, filmu i książki w czasie trwania wojny. Gdyby nie irytująca bohaterka byłoby idealnie.
Ocena: 4/5

Tytuł: 281.Antrakt
Autor: Rupert Smith
Stron: 413
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza oraz Business & Culture
Czytaj dalej...

Monumentalna opowieść rodem z Egiptu i nowy wygląd bloga

Lubicie grube cegły? Może nie są zbyt poręczne ale jednak taka ogromna książka ma w sobie jakąś magię. Z tą spędziłam całe święta i kilka dni po nich. Zachwyciła mnie, dawno tak mocno nie zżyłam  się z bohaterami. O czym dokładnie jest i dlaczego tak mocno mi się spodobała- zapraszam na moją recenzję na Czytamwszedzie.pl :).
Zachęcam do komentowania na portalu.

Wiosna przyszła, a z nią zmiany. Brakowało mi tutaj troszkę koloru. Mam nadzieję, że w dalszym ciągu wszystko jest czytelne. Piszcie jeśli widzicie jakieś błędy. Muszę popracować nad czcionką. 
Moim noworocznym wyzwaniem było wiele zmian, poprawienie jakości zdjęć i recenzji, miejmy nadzieję, że wszystko się uda.
Czytaj dalej...

Szybki skok w dorosłość

Sarah Dessen to autorka książek dla młodzieży, w których zawsze porusza ważne i trudne tematy. Tym razem opowiada o losach dwóch najlepszych przyjaciółek. Scarlett zawsze była tą piękniejszą, bardziej przebojową. Musi teraz zmierzyć się z faktem, że w wieku szesnastu lat zostanie matką, a ojciec dziecka zginął w wypadku samochodowym. Halley to ta spokojniejsza, zrównoważona. Będzie musiała wesprzeć swoją przyjaciółkę w czasie gdy spadnie na nią wiele problemów- gorsze stosunki z matką i miłość do niewłaściwego faceta.

Zaczęłam ją czytać i po prostu przepadłam. Nie ruszyłam się ze swojego miejsca dopóki nie dotarłam do finałowej kartki. To chyba najlepsza z rekomendacji. 

Zasługiwałam na wyznania miłości, owoce kiwi, kwiaty i przychodzących po mnie zakochanych wojowników. Zasługiwałam na zdjęcia mojej twarzy z najrozmaitszymi minami i ciepło kopiącej nóżki dziecka pod dłonią.
Chociaż wiele czynników mogłoby wskazywać na zwyczajną młodzieżówkę to jest to niezwykle wartościowa lektura, którą z powodzeniem przeczytają starsi. Autorka poruszyła w niej wiele różnorodnych wątków, które każdego zmuszą do refleksji. Mnóstwo tu o ciąży i aborcji, ogromnej odpowiedzialności jaka ciąży na matce wychowującej dziecko. Wiele o miłości i poczuciu jakim jest pewność, że jest się gotowym na ten wielki skok w dorosłość jakim jest seks. Opowieść nikogo nie krytykuje, ani nie chwali. Podpowiada i zmusza do wyboru własnej, słusznej ścieżki.

To też opowieść o rodzicielskiej miłości. Scarlett i Halley mimo faktu, że były sąsiadkami dorastały w zupełnie innej atmosferze.

To tylko z pozoru lekka opowieść. Przyjemnie i szybko się ją czyta, ale jednak niesie ze sobą duży ładunek emocji. Przyznam, że takiego mocnego efektu się nie spodziewałam. Ta słodko-gorzka historia sprawiła, że coraz mocniej przekonuję się do młodzieżówek, a z pewnością będę wypatrywać na horyzoncie kolejnych tytułów Sarah Dessen.
Ocena:5/6

Tytuł: 280.Ktoś taki jak ty
Autor: Sarah Dessen
Stron: 255
Wydawnictwo: Harper Collins
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Harper Collins
Czytaj dalej...

Nieksiążkowe podsumowanie marca

Marzec był ogólnie obfity, nie tylko książkowo ale też prywatnie, kosmetycznie. Na studiach z każdym zjazdem coraz większy kocioł, przychodzą chwile wielkiego zwątpienia ale gdy pomyślę sobie, że mam dla kogo to robić to jednak jadę dalej. 
Chemia organiczna ze zdjęcia to tylko ,,krótki kurs". Całe pięćset stron jakimś wielkim formatem, który nawet niewygodnie się trzyma. Najnowsza lektura do poduszki. Jednocześnie czuję, że jestem na właściwym miejscu. Jedne przedmioty ciekawią bardziej, inne mniej ale jestem zadowolona. 

W końcu skończyliśmy remont pokoju. Zrobiłam tam sobie taki przytulny kącik do czytania, do nauki. Mimo tego, że jestem chora to aż miło się tam spędza czas.
Nie marzycie żeby zatopić się w tych poduchach z jakąś fajną lekturą? Remont pokoju wywołał wiele zazdrości ze strony rodziny. Chyba ludzie nie przestaną mnie zadziwiać do końca życia. Mnóstwo pretensji, żali, plotek. Samo życie. Bo jak komuś dobrze to lepiej starać się mu wszystko zepsuć.:)

Nowe sprzęty, meble, a więc dużo sprzątania. Ciążowy brzuszek w końcu zaczął się powiększać, a więc staram się iść na łatwiznę. Dogadzam sobie, a jednak nie przeżyję w brudzie. W nieporządku nie jestem w stanie się uczyć, czy czytać. Moim zdecydowanym ulubieńcem i sprzymierzeńcem stały się chusteczki do sprzątania. Te brązowe zostały zakupione w Biedronce, pachną wanilią jednak słodki zapach został czymś przełamany, że nie jest mdlący. Nie dość, że szybko wytrzemy wszelkie kurze z mebli to aromat długo się na nich utrzymuje. Żółte chusteczki to nabytek z Rossmanna. Właśnie trwa na nie promocja. Doskonale radzą sobie z utrzymaniem porządku w łazience. Przy pierwszym użyciu i przetarciu sedesu czy wanny oczy wychodziły mi z orbit. Świetnie sobie radzą i dają radę. Dokładnie myję po nich dłonie, ponieważ takie działanie musi iść w parze z chemią.
Na tyle skutecznie pozachwycałam się pierwszym w tym roku Magnum, że gardło boli jak szalone. Ale było warto. Kocham je, ubóstwiam, zjadam w ilościach nieograniczonych, tylko ta cena troszkę nie bardzo.
Ostatnio próbowałam też te Bounty z McDonald's. Dobre ale jednak troszkę za słodkie. 
Powoli zbliżamy się do końca. Mój absolutny ulubieniec ostatnich dni. Buty fasonem przypominające męskie na płaskim spodzie. Takiego czegoś potrzebowałam. W obcasach nie dam rady, na balerinki za wcześnie, trampki nie do wszystkiego pasują, a takich za kostkę nie lubię. Te są z CCC, zapłaciłam za nie 80 złotych. Nie obcierają jak praktycznie każdy but i są mega wygodne. Kocham <3 A jak super wyglądają do sukienki i płaszcza :)
Z moją szalejącą i przesuszoną skórą dzielnie walczą te dwa produkty. Wazelina poziomkowa z Flos-Lek.  Piękny zapach :)
Drugi to masło do ciała z masłem shea. Ma naturalny skład, nic niepotrzebnego się w nim nie znalazło. Wspaniale pielęgnuje i nawilża, a do tego na stronie wizaz24 znalazłam je w cenie poniżej 15 złotych. 
Jeśli macie ochotę kupić kiedyś coś z tej strony to proszę was o wchodzenie z banera znajdującego się po prawej stronie :) Ceny są naprawdę ciekawe, wybór duży. Zwłaszcza jeśli chodzi o kosmetyki rosyjskie.Znacie któreś? Mnie ostatnio mocno zaciekawiły :)

Czytaj dalej...

Serce rozbite na kawałki

Kathrin Lange pracowała dawniej jako wydawca i specjalista od mediów, później zajęła się tylko pisaniem. Jej trylogia rozpoczynająca się tomem ,,Serce ze szkła" jest inspirowana powieścią gotycką Rebeka.

David po prostu nie może tak dalej żyć. Musi rozprawić się z mroczną przeszłością. Wraz z Juli wraca na mroczną wyspę Martha's Vineyard. Niespodziewanie dla wszystkich policja trafia na szczątki młodej kobiety. Czy to Charlie?

Ten kto śledzi mnie troszkę dłużej z pewnością pamięta, że pierwszy tom wprost mnie zachwycił i zaczytywałam się nim we wakacje. Nie miałam wcześniej możliwości czytać książki dla młodzieży z tak dobrze oddanym mrocznym, gotyckim klimatem jednocześnie cały czas będąc w gatunku obyczajowym, a nie horroru.W tym tomie było tak samo.

Niby rozum podpowiada nam, że istnieje jakieś logiczne wytłumaczenie tego co dzieje się na wyspie to jednak serce razem z bohaterami odczuwa niepokój przed paranormalnymi istotami. Nie wiadomo komu można zaufać. Juli musi radzić sobie ze wszystkim sama, ponieważ wydaje się, ze David wraca do swojego psychicznego stanu odrętwienia i otępienia. Może to rzeczywiście działanie wyspy i klątwa ciążąca nad całym rodem?

Jeśli chodzi o szybkość fabuły to czyta się cały czas tak samo szybko jednak mam wrażenie, że akcja spowolniła. Troszkę mniej tutaj różnorodnych wydarzeń, a więcej o rozwijającym się uczuciu Juli i Davida. Ich odczucia, strach i niepokój. Dziewczyna dojrzała, stara się brać sprawy w swoje ręce i troszczyć o ukochane osoby. Natomiast chłopak wielokrotnie mnie denerwował.
-Gdyby nie ty, Juli, dalej byłbym tym samym żałosnym idiotą, którym byłem w grudniu.

Ten tom to taka delikatna rozgrzewka przed końcowym sprintem. Przynajmniej takie odniosłam wrażenie po przeczytaniu kilku ostatnich stron. Czegoś takiego zupełnie się nie spodziewałam i z całą pewnością wiem, że w ,,Sercu z popiołu" będzie dużo emocji i niespodziewanych wydarzeń. Jak najszybciej chcę zobaczyć jak to wszystko zostanie zakończone. To ostatni tom z trylogii zawsze najmocniej zapada mi w pamięć, a więc liczę na wielkie fajerwerki. To książka zarówno dla starszych jak i dla młodzieży, coś nowego na naszym rynku.
Ocena:5/6

Tytuł: 279.Serce w kawałkach
Autor: Kathrin Lange
Stron: 413
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza oraz Business & Culture

Czytaj dalej...
Recenzje książek © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka