5 kwi 2016

Nieksiążkowe podsumowanie marca

Marzec był ogólnie obfity, nie tylko książkowo ale też prywatnie, kosmetycznie. Na studiach z każdym zjazdem coraz większy kocioł, przychodzą chwile wielkiego zwątpienia ale gdy pomyślę sobie, że mam dla kogo to robić to jednak jadę dalej. 
Chemia organiczna ze zdjęcia to tylko ,,krótki kurs". Całe pięćset stron jakimś wielkim formatem, który nawet niewygodnie się trzyma. Najnowsza lektura do poduszki. Jednocześnie czuję, że jestem na właściwym miejscu. Jedne przedmioty ciekawią bardziej, inne mniej ale jestem zadowolona. 

W końcu skończyliśmy remont pokoju. Zrobiłam tam sobie taki przytulny kącik do czytania, do nauki. Mimo tego, że jestem chora to aż miło się tam spędza czas.
Nie marzycie żeby zatopić się w tych poduchach z jakąś fajną lekturą? Remont pokoju wywołał wiele zazdrości ze strony rodziny. Chyba ludzie nie przestaną mnie zadziwiać do końca życia. Mnóstwo pretensji, żali, plotek. Samo życie. Bo jak komuś dobrze to lepiej starać się mu wszystko zepsuć.:)

Nowe sprzęty, meble, a więc dużo sprzątania. Ciążowy brzuszek w końcu zaczął się powiększać, a więc staram się iść na łatwiznę. Dogadzam sobie, a jednak nie przeżyję w brudzie. W nieporządku nie jestem w stanie się uczyć, czy czytać. Moim zdecydowanym ulubieńcem i sprzymierzeńcem stały się chusteczki do sprzątania. Te brązowe zostały zakupione w Biedronce, pachną wanilią jednak słodki zapach został czymś przełamany, że nie jest mdlący. Nie dość, że szybko wytrzemy wszelkie kurze z mebli to aromat długo się na nich utrzymuje. Żółte chusteczki to nabytek z Rossmanna. Właśnie trwa na nie promocja. Doskonale radzą sobie z utrzymaniem porządku w łazience. Przy pierwszym użyciu i przetarciu sedesu czy wanny oczy wychodziły mi z orbit. Świetnie sobie radzą i dają radę. Dokładnie myję po nich dłonie, ponieważ takie działanie musi iść w parze z chemią.
Na tyle skutecznie pozachwycałam się pierwszym w tym roku Magnum, że gardło boli jak szalone. Ale było warto. Kocham je, ubóstwiam, zjadam w ilościach nieograniczonych, tylko ta cena troszkę nie bardzo.
Ostatnio próbowałam też te Bounty z McDonald's. Dobre ale jednak troszkę za słodkie. 
Powoli zbliżamy się do końca. Mój absolutny ulubieniec ostatnich dni. Buty fasonem przypominające męskie na płaskim spodzie. Takiego czegoś potrzebowałam. W obcasach nie dam rady, na balerinki za wcześnie, trampki nie do wszystkiego pasują, a takich za kostkę nie lubię. Te są z CCC, zapłaciłam za nie 80 złotych. Nie obcierają jak praktycznie każdy but i są mega wygodne. Kocham <3 A jak super wyglądają do sukienki i płaszcza :)
Z moją szalejącą i przesuszoną skórą dzielnie walczą te dwa produkty. Wazelina poziomkowa z Flos-Lek.  Piękny zapach :)
Drugi to masło do ciała z masłem shea. Ma naturalny skład, nic niepotrzebnego się w nim nie znalazło. Wspaniale pielęgnuje i nawilża, a do tego na stronie wizaz24 znalazłam je w cenie poniżej 15 złotych. 
Jeśli macie ochotę kupić kiedyś coś z tej strony to proszę was o wchodzenie z banera znajdującego się po prawej stronie :) Ceny są naprawdę ciekawe, wybór duży. Zwłaszcza jeśli chodzi o kosmetyki rosyjskie.Znacie któreś? Mnie ostatnio mocno zaciekawiły :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka