29 maj 2016

Stosik #41

Dawno nie pokazywałam wam żadnego stosiku. Tym razem będą to książki, które już przeczytałam, zrecenzowałam. Każda z nich inna, na swój sposób wyjątkowa i pasująca do obecnie panującej pogody. Na coś się skusicie? 
1.Graham Masterton ,,Uznani za zmarłych". Moja pierwsza powieść tego autora, zupełnie nie wiedziałam czego mam się po niej spodziewać. Krwista i bardzo mroczna opowieść. Prosty, działający na wyobraźnię język. Ciekawa bohaterka. Recenzja
2.Guillaume Musso ,,Papierowa dziewczyna". Czytałam już jedną książkę autora i spodobała mi się ta magia i ciepło, które wplata w swoje opowieści. Tutaj było idealnie aż do zakończenia. Dlaczego? recenzja
3.Sandra Brown ,,Okruchy zła".  Liczyłam tylko i wyłącznie na thriller, a tutaj oprócz niego otrzymałam świetny wątek romantyczny, który rozpalał zmysły. Czegóż chcieć więcej? recenzja
4.John Grisham ,,Samotny wilk". Po raz kolejny to mój debiut. Nigdy nie czytałam nic tego autora. Otrzymałam kapitalnego bohatera, świetne dialogi i akcję na sali sądowej. Coś innego ale bardzo intrygującego. recenzja
5.Hanya Yanagihara ,,Małe życie".  Perełka na koniec. Właściwie perła, ma ponad 800 stron formatu większego niż zwykła książka. Książka, o której już jest bardzo głośno. Do zastanowienia się, przetrawienia tej opowieści.  Niełatwa. recenzja
Zapraszam do czytania recenzji i komentowania. Co zaciekawiło was najmocniej? Jaką zabierzecie ze sobą na urlop?
Już niedługo:
Książkowe podsumowanie maja
288.Mimo moich win
289.Niezrównani

25 maj 2016

Podaruj mi kawałek nieba

Do książki skusiło mnie przede wszystkim jej bajeczne wydanie. Niebieska okładka, idealne połączenie z herbacianymi różami. Małe dzieło sztuki, a do tego obiecująca odprężenie fabuła i polska autorka. Czegóż chcieć więcej?

Dwa zupełnie różne światy. Ona biedna, bez żadnego wsparcia ze strony ojca alkoholika. Trochę nieśmiała i nieznająca swojej wartości. On bogaty, właściciel restauracji na krakowskim rynku cierpiący po śmierci ukochanej żony. Został mu tylko syn, z którym jakoś nie może się porozumieć. Ich chyba nie może nic połączyć.

-Do krótkiego gwinta! Gdzie są moje granatowe dżinsy?!

Ta powieść na nowo przywraca mi wiarę w polskich autorów. Pokazuje, że mamy ogromny potencjał, umiemy go wykorzystać, a o pani Krystynie Mirek będzie jeszcze bardzo głośno. To obyczajówka z rodzaju tych bardzo życiowych. Chociaż opis fabuły mógłby sugerować nam baśniowość i odrealnienie to jest zupełnie inaczej. 

Bohaterowie to osoby z krwi i kości, mają prawdziwe problemy i moglibyśmy się z nimi utożsamić. Polubiłam Wiktora- to mężczyzna jakich trzeba szukać ze świecą, facet z zasadami. Iga jest trochę zagubiona w otaczającym ją świecie jednak nic dziwnego. Wiele już przeżyła, los jej nie oszczędza. Ta postać przypomniała mi, że mimo przeciwności warto celebrować takie małe chwile- wypicie w spokoju filiżanki herbaty czy przytulenie się do ukochanej osoby. To one czynią nasze życie kolorowym. 

Spodobał mi się panujący tutaj klimat Krakowa, te uliczki, kamienice, restauracje na rynku.

Od książki ciężko się oderwać, a przy panującej za oknem pogodzie uśmiech nie schodzi z twarzy podczas całej lektury. Z kartek wylewa się ciepło, które jak gęsty syrop oblepia i leczy naszą duszę. Daje optymistycznego kopa do działania, po prostu do życia i radości. To niezwykle mądra opowieść. Zakończenie zapowiada nam dalsze losy znanych bohaterów niezwykle intrygująco. Ja nie mogę się doczekać i jeśli będzie równie dobrze to zostanę fanką autorki. A ta powieść już wędruje do grona najlepszych obyczajówek tego roku. To wiele znaczy.
Ocena: 5+/6
Tytuł: 287.Większy kawałek nieba
Autor: Krystyna Mirek
Stron: 419
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak

Już niedługo:
Stosik #41
Książkowe podsumowanie maja
288.Niezrównani

P.S. Ostatnio was ogromnie zaniedbałam za co przepraszam. Studia, ostatnie dni przed ślubem. Czasu jest naprawdę mało. Wpadłam w jakąś panikę, że i tak z tym wszystkim nie zdążę. Teraz próbuję się ogarnąć, wszystko sobie uporządkować. Mam wielkie plany, które zakładają rzadsze publikowanie ale za to bardziej regularne. Co z tego, że gdy mam czas potrafię napisać dwie recenzje w ciągu paru dni, a później półtora tygodnia przerwy? Teraz możecie spodziewać się mnie dwa razy w tygodniu :) 

21 maj 2016

Chabrowa w kuchni #4

Źródło

Dzisiaj niestety bez zdjęcia potrawy. Zaginęła gdzieś w czeluściach aparatu. Pamięć się kończyła, trzeba było na szybko dokonać selekcji i tak kurczak curry poleciał. Wierzcie mi na słowo, że smakuje tak samo jak pięknie brzmi nazwa potrawy. Robi się ją szybko i naprawdę bardzo prosto. Super smakuje zarówno na zimno jak i na ciepło.
Zupełnie nie podchodzą mi smaki kuchni japońskiej czy chińskiej za to kuchnia indyjska to zdecydowanie mój smak. Kiedyś kupiłam paczuszkę przyprawy curry i bardzo ją polubiłam. Na tyle, że często z nią kombinuję.
Od czego zaczynamy?
W garnku zagotowujemy osoloną wodę, wrzucamy do niej torebkę ryżu. Gotujemy według przepisu na opakowaniu.
Pierś z kurczaka kroimy na kawałeczki, doprawiamy solą, pieprzem i dużą ilością naszego curry. Odstawiamy.
Zastanawiamy się jakie warzywa chcemy mieć w naszej potrawie. Ja zwykle poprzestaję na dużej ilości marchewki i cebulki. Marchewkę kroimy na drobne paseczki, cebulkę też. Warzywa podsmażamy na oleju. Cebula ma się zeszklić.
Wrzucamy kurczaka. Ja lubię podlać go trochę wodą. Wychodzi wtedy sos, który zostanie wchłonięty przez ryż. 
Nasz ryż wyrzucam z torebki, w miseczce dodaję do niego jeszcze trochę curry i mieszam. Lubię ten smak. Wrzucam ryż do kurczaka z warzywami. Można podlać troszkę wodą żeby był bardziej kleisty. Na koniec zmniejszam ogień i na środek potrawy wbijam jedno jajko. Mieszam wszystko aż stanie się zwarte, a jednocześnie ryż nie będzie suchy i jajko się zetnie. Zwiąże ono całą potrawę. 
Smacznego :)

Już niedługo:
287.Większy kawałek nieba
288.Znieczulenie

15 maj 2016

Kłamstwa, niedopowiedzenia...

Pięć lat temu... Tia zakochała się w żonatym Nathanie i zaszła z nim w ciążę. Oddała swoje dziecko do adopcji. Caroline uległa mężowi i zgodziła się na zaadoptować małą dziewczynkę chociaż to kariera jest dla niej ważna. Juliette dowiedziała się o zdradzie męża jednak postanowiła mu wybaczyć. Kilkoro zupełnie różnych od siebie ludzi, których połączyła niezwykła i pokręcona więź.

Kłamstwa i niedopowiedzenia. Czasami wolimy coś przemilczeć niż powiedzieć co tak naprawdę się stało. To właśnie niewyjaśnione sprawy przywiodły bohaterów do punktu, w którym się obecnie znajdują. To też historia o okłamywaniu samego siebie, niedopuszczaniu do swojego umysłu pewnych myśli, które najpierw znikają tylko po to aby wrócić ze zdwojoną siłą. 

Randy Susan Meyers stworzyła niezwykle udaną obyczajówkę. Mimo tego, że relacje panujące pomiędzy bohaterami są bardzo trudne i niecodzienne to jednak czytelnik z łatwością może się utożsamić z którąś ze stron. To opowieść o wszystkim tym co spotyka nas każdego dnia. Zdarzają się przecież gorsze momenty kiedy to nie wiemy do końca czy droga życiowa, którą kroczymy jest dla nas odpowiednia. Może w porę z niej zawrócić?
Za szczęście okupione krzywdą innej osoby trzeba ponieść karę.

Na wielką uwagę zasługuje kreacja trzech głównych bohaterek. Chociaż są skrajnie różne żadna z nich nie jest płaska czy papierowa. To bohaterowie z krwi i kości, każda ma dobre i złe strony, wszystkie przeżywają życiowe rozterki, załamują się by za chwilę powalczyć dalej. Tia to młodziutka i zagubiona dziewczyna zakochana w wyobrażeniu o mężczyźnie. Caroline to pewna siebie pani doktor całkowicie poświęcona pracy. Juliette- idealna żona i matka, zawsze zadbana, która dowiaduje się, że jej mąż ją zdradza. Każdą z nich da się na swój sposób polubić. ,,Bezpieczne kłamstwa" to lekka i mądra obyczajówka jakich na naszym rynku wcale nie tak dużo. Idealna na ciepłe dni.
Ocena:5/6

Tytuł: 286.Bezpieczne kłamstwa
Autor: Randy Susan Meyers
Stron: 494
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza oraz Business & Culture
Już niedługo:
287.Większy kawałek nieba
288.Znieczulenie

9 maj 2016

Nieksiążkowe podsumowanie kwietnia

W końcu przyszła długo przeze mnie wyczekiwana wiosna. Wygrzałam się na tyle, że właśnie siedzę z paczką chusteczek koło komputera. Wiosna to moja ulubiona pora roku. Troszkę słońca i życie od razu staje się przyjemniejsze. Ciekawa jestem czy taka pogoda już się utrzyma czy czymś nas jeszcze zaskoczy. 
W końcu mogłam spróbować truskawek. Chociaż cena jest ogromna, a i pewnie naładowano je nawozami to nie mogłam odmówić sobie koktajlu. Takiego najzwyklejszego z maślanką i odrobiną cukru. Niezapomniany smak.

Chociaż podobno nie powinnam pić teraz zbyt wielu herbat, ilość kofeiny taka sama jak w kawie albo większa to czasami muszę skusić się na coś innego niż czysta woda. Odkryłam brzoskwiniową zieloną herbatę z Sagi. Zupełnie się tego nie spodziewałam ale przypadła do gustu całej rodzinie. Jest pyszna, polecam wielbicielom herbat.

Wymyśliłam sobie, że będę od teraz regularnie używać maseczek. Przypomnienie w telefonie daje radę i rzeczywiście przez miesiąc mi się udało. Najbardziej przypadła mi do gustu glinkowa Ziaja i Soraya. Jednak glinki robią na mojej cerze najlepszą robotę. Jakich używacie? Może coś mi polecicie.

W końcu za sprawą tych dwóch gagatków pozbyłam się przesuszonych placków na skórze. Za jeden zapłaciłam 20 złotych, może znajdę je gdzieś taniej. Są naprawdę świetne. Na razie częściej używany był biały. Wiele osób pisało, że ma ładniejszy zapach. Jak dla mnie wygrywa niebieski. Zawsze muszę być odmienna. Mają świetne i podobne składy, niebieski został wzbogacony mocznikiem. 
Nie mogę się nie pochwalić co upolowała na promocji -49 w Rossmannie. Jak na mnie nie jest tego dużo. 
Pierwszy tydzień to podkłady. Stay Matte z Rimmela okazał się kompletnie nietrafiony. Po posamrowaniu wychodzą z niego różowe tony, wyglądam jak świnka Peppa. Za to drugi wygląda bardzo naturalnie, podoba mi się ale muszę go jeszcze dłużej poużywać.
Drugi tydzień to oczy. Kupiłam tusz Collagen Wear z Lovely. W promocji kosztował bodajże 5-6 złotych i muszę przyznać, że jest świetny. Fajnie rozdziela rzęsy, nie klei. Dwie warstwy super podkręcają, dawno nie miałam tak dobrego tuszu. Do tego mój eyeliner wyzionął ducha. Skusiłam się na Maybelline. Piękna, czarna krecha. Pędzelek naprawdę wygodny w użyciu. Wszystko zapakowane w kartonik. Wiemy, że żadna desperatka nam tego nie macała.
Trzeci tydzień, jeszcze trwa to promocja na usta. Dwie pomadki ochronne z Isany za 2,50 każda. No i Bourjois. Jeśli nie jesteście przekonane to ja wam polecam. Ten kolorek to 09. Miał być 11 ale oczywiście dla mnie zabrakło. Szkoda, że ten też okazał się otworzony. Następnym razem kupię przez internet. 09 to nudziak wpadający w brudny róż. Będzie mi pasował do makijażu ślubnego, a więc jeśli szukacie czegoś delikatnego to się sprawdzi. Mam jeszcze 02, który jest mocną, odważna i nie do końca oczywistą czerwienią.


Niby znałam, niby słyszałam. Dopiero teraz mocno mi się spodobała i mogę słuchać jej cały czas.


Już niedługo:
286.Bezpiecznie kłamstwa
287.Większy kawałek nieba
288.Znieczulenie

6 maj 2016

Druga runda

Po kilku latach życia w całkiem udanym i szczęśliwym związku Gert znowu jest wolna. Ma wrażenie, że nie potrafi już umawiać się na randki. Nie wie jak się zachować, przejmuje się tym jak szybko ma podejmować każdy kolejny krok. Przyjaciółki też nie ułatwiają. Od dawna są singielkami i myślą nad każdym zdaniem i gestem faceta na randce. Jak tu nie zwariować?

Opis książki zapowiadał mi niezwykle lekką i niezbyt ambitną obyczajówkę. Ot, czytadło do przejrzenia na plaży. Szczerze się zdziwiłam gdy okazało się o jakich ważnych problemach traktuje ta powieść. Otóż mąż Gert miał wypadek samochodowy. Z dnia na dzień zostawił ją ze wszystkimi problemami i wieloma pięknymi wspomnieniami, które sprawiają ogromny ból.

 Ta książka to piękna opowieść o młodych wdowach. Kobietach, którym społeczeństwo niczego nie ułatwia. Z jednej strony wszyscy je pocieszają, a za jakiś czas krytykują gdy chcą spojrzeć na innego faceta. Rodzina zmarłego często odsuwa się od takiej osoby chociaż razem może łatwiej byłoby to wszystko znieść. Chyba najgorzej mają kobiety, których związek nie został jeszcze sformalizowany. Jakby papierek dawał prawo do przeżywania żałoby.

Gdyby był tu Mark, powiedziałaby to na głos. Zawsze mogła się z nim podzielić nawet takimi banalnymi obserwacjami.

To historia o powolnym procesie jakim jest powrót do życia po stracie tak bliskiej osoby. Jak wygrzebywanie się ze skorupy. Każda najmniejsza rzecz, która o wszystkim przypomina. Ciągłe porównywanie co ukochany by w tym momencie zrobił.

Pod osłoną lekkiej lektury skryła się przejmująca treść, która na długo zapada w pamięć. Napisana prostym językiem ale jednak dająca czytelnikowi wiele emocji. Gert to pozytywna i dojrzała bohaterka. Przy niej jej przyjaciółki wypadają bladziutko, irytowały mnie. Te osoby to słabsza część powieści ale może właśnie takie miały być. Trochę przerysowane aby pokazać zachowanie niektórych? Koniec końców mocno wam ją polecam. Każdy wyciągnie z niej coś wartościowego.
Ocena:5/6
Tytuł: 285.Druga runda
Autor: Caren Lissner
Stron: 350
Wydawnictwo: Harper Collins
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Harper Collins

Już niedługo:
Nieksiążkowe podsumowanie kwietnia
286.Bezpieczne kłamstwa


3 maj 2016

Konkurs z Robinem Cook'iem

Oczywiście urodziny bloga nie mogły tak szybko minąć. Muszę was czymś obdarować, a w związku z tym, że od Wydawnictwa Rebis dostałam ostatnio dwa egzemplarze pewnej książki Robin'a Cook' a to ktoś z was ją otrzyma. Potrwa on aż do 30 czerwca, chciałabym na spokojnie ogarnąć się z egzaminami i ślubem :)
Dodatkowo jeśli w konkursie udział weźmie ponad 20 osób do wygrania będzie jeszcze kolejna książka, dla innej osoby, fundowana przeze mnie. Chyba można powalczyć, ponieważ zasady są dość proste.
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga Moje-ukochane-czytadelka.blogspot.com
2.Fundatorem książki ,,Znieczulenie" jest wydawnictwo Rebis, kolejna książka ufundowana zostanie przez właścicielką bloga.
3.Konkurs potrwa do 30 czerwca.
4.Po tym czasie w ciągu tygodnia pojawią się wyniki.
5.Aby wygrać należy na wejść na stronę Wydawnictwa Rebis, przejrzeć ich bogatą ofertę i odpowiedzieć na pytanie. Jaką książkę z oferty wydawnictwa Rebis chciałbyś przeczytać najmocniej i dlaczego? Jeśli na stroni głównej wyskakuje błąd wystarczy rozwinąć zakładkę książki i wybrać odpowiedni dział. Tutaj już wszystko działa poprawnie.
6. Obowiązkowym warunkiem jest także obserwacja bloga i podanie adresu mailowego do kontaktu w razie wygranej.
7.Będzie mi miło jeśli udostępnicie na swoich blogach informację o konkursie. Zwiększa to prawdopodobieństwo kolejnego konkursu. Wiadomo, że przyjemniej organizować coś w czym dużo osób bierze udział.
8. Konkurs skierowany do osób mieszkających na terenie Polski.
9.W razie gdy skontaktuję się z laureatem nagrody i w ciągu tygodnia nie uzyskam od niego adresu zamieszkania wyłonię innego zwycięzcę. 
10.Zwycięzca zostanie wybrany w drodze losowania.
11.Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka