22 gru 2016

Świąteczne życzenia i wyniki konkursu

Dziecko stwierdziło, że chwilkę się prześpi, choinka i tak jeszcze nie ubrana, przynajmniej kokardy na nią już zrobione, jeszcze zakupy jednak gdy pomyślę sobie o tych dzikich tłumach w sklepach jestem przerażona. Gdzieś z tego całego rozgardiaszu melduję się aby złożyć wam najserdeczniejsze świąteczne życzenia i opublikować spóźnione wyniki konkursu. Na szczęście po świętach będzie już spokojniej. Ja chyba jednak lubię to, że zawsze coś się dzieje, to pozwala mi lepiej funkcjonować. 
Życzę wam dużo miłości, radości, szczęścia, spełnienia najskrytszych marzeń. Odkrycia co jest dla was w życiu najważniejsze i podążania własną ścieżką. Świąt spędzonych tak jak lubicie czy to w rodzinnym gronie, czy z książką w ręku. Lektur jak najciekawszych, odmieniających wasze życie. Pogody ducha w nadchodzącym oku 2017. 
Jeśli chodzi o konkurs to miło mi poinformować, że wygrała Gab riela. Mail już poleciał :)

12 gru 2016

Moja droga do zorganizowania #2

I niech mi ktoś powie, że nie potrafi wykonać własnoręcznie żadnej ozdoby bożonarodzeniowej. Nawet ja umiem. :) Wykorzystałam tutaj stary druciany wieszak, łańcuch na choinkę, trochę bombek, trochę sznurka. Jakieś wstążki i chwila gdy dziecko spało. Powstało coś takiego, mąż wrócił z delegacji i myślał, że kupiłam. To dla mnie chyba największa pochwała.
Ale nie o tym miałam dzisiaj napisać, a o moim kolejnym kroku jaki podjęłam aby chociaż trochę ogarnąć moje życie. Jestem typem chomika i myślę, że wielu z moich czytelników ma tak samo. Czy to jakaś bluzka, w której od dawna nie chodzimy ale jednak zostawiamy ją sobie ,,po domu". A może kosmetyk, który kompletnie nam nie pasuje, a wydaliśmy na niego trochę pieniędzy i szkoda wyrzucić. U mnie najgorzej było chyba właśnie z ubraniami, a ponieważ w ostatnim czasie przenosiliśmy się z pokoju do pokoju część rzeczy została w tym starym, trochę zostało przeniesione do nowego, a jeszcze inne do trzeciego. Któregoś dnia zebrałam się w sobie i stwierdziłam, że muszę zebrać się do konkretnych porządków.
Jak to zrobić?
Nie myśleć, nie analizować. Wtedy z pewnością nie wymyślimy czegoś aby tej rzeczy nie wyrzucać. Stosowałam się zasady, że jeśli czegoś przez ostatnie dwa lata nie zakładałam to już raczej tego nie zrobię. No chyba, że to kilka sukienek, w które już się nie mieściłam, a teraz nagle są idealne. Te powędrowały do szafy w pokoju, w którym teraz mieszkamy i są często eksploatowane. Jeśli chodzi o kosmetyki to gdy stało coś przeterminowane nawet się nie zastanawiałam i z 14 szminek zostały mi skromne dwie. ( Miałam wtedy okazję, żeby kolejne dwie w nagrodę sobie dokupić ale to już inna sprawa). Do tego przygotowałam przekąskę, sok i mnóstwo największych worków na śmieci. Szybko się z tym uporałam i co najważniejsze jakoś tak lżej mi na duszy. Chyba zabałaganiona przestrzeń sprawia, że nasze życie i nastrój też taki jest. Mam nadzieję, że teraz odzyskam równowagę. Od deski do deski czytam teraz bloga Niebałaganki.. To ona mnie tak bojowo nastraja :)
Jak jest z wami? Chomikujecie czy raczej na bieżąco wszystko segregujecie i wyrzucacie? 

9 gru 2016

Moja droga do zorganizowania #1

Studia, dziecko, dom. Wszystko miesza się w głowie i nie wiadomo w co włożyć ręce. Jak staram się zorganizować? Od gimnazjum aż do teraz szukałam idealnego dla mnie kalendarza. Na koniec listopada na facebooku wpadła mi grupa zrzeszająca ludzi zakręconych na punkcie Bullet journal. Kompletnie nie wiedziałam o co chodzi. Zaczęłam czytać i okazało się, że dołączenie do tej grupy było strzałem w dziesiątkę. Kalendarz będę nosiła przy sobie, tam zapisuję na bieżąco kolokwia i egzaminy, a później będę przenosić je do mojego plannera. 
Na czym polega Bullet journal? Jest to kalendarz, który tworzymy własnoręcznie. W moim przypadku zaczęłam w zwykłym zeszycie A4, zwykłym, czarnym długopisem. Wiem, że niektórzy kupują specjalne notesy, mnóstwo cienkopisów i naklejek do ozdabiania. Może pomyślę nad tym gdy już mocniej się wciągnę, na razie super jest jak jest. Bujo- jak w skrócie go niektórzy nazywają jest naszym miejscem do planowania i kreatywnego bazgrania chociaż gdy widzę dzieła niektórych aż mnie skręca z zazdrości. Ja w grudniu pokusiłam się tylko o kilka śnieżynek, niektórzy malują przepiękne obrazy na całe kartki.

Co mi się w nim najmocniej podoba? To, że jest w nim wszystko to chcę. Zawsze rozpoczynam od rozpisania pojedynczego tygodnia. Tam wpisuję wszystkie zadania do wykonania na ten tydzień, które nie mają przypisanego konkretnego dnia. Pod spodem są trackery, czyli rzeczy, które wykonuję codziennie. Tutaj tylko odznaczam czy poćwiczyłam ( to pole jest od początku puste ale może niedługo się zapełni), czy połknęłam swoją witaminę, a małemu podałam jego, próbuję też wstawać o 6, wiem, że wtedy lepiej funkcjonuję ale z drugiej strony zaczęły nam iść zęby, ciągle jestem niewyspana i może z tego punktu zrezygnuję. To ja tworzę mój kalendarz, a więc mam tutaj pełną dowolność. Do rysowania tabelek, które są w nim głównie potrzebne na szczęście nie potrzeba ogromnych umiejętności. Do tego mam jeszcze miejsce do zaznaczania ilość wypitych przeze mnie kubków wody.
Każda kartka A4 to cztery dni, wychodzę z założenia, że jeśli lista zadań na ten dzień mi się nie mieści to po prostu się nie wyrobię. Zawsze tak jest, a więc starajmy się zapisywać tam tyle ile rzeczywiście jesteśmy w stanie zrobić. Do tego podpatrzyłam u innych dziewczyn zaznaczanie strzałką rzeczy, które zostają przeniesione na kolejny dzień. Banalne, a nigdy na to nie wpadłam tylko codziennie wpisywałam to samo :)

Co sądzicie o takim planowaniu? Może sami już z niego korzystacie?

6 gru 2016

Stosik #46

Ostatnio mniej czytam, a więc siłą rzeczy stosiki pojawiają się u mnie dużo rzadziej. Wiem jednak, że zawsze był to najbardziej ulubiony rodzaj postów, a więc staram się coś dla was wykombinować. Przedstawię książki, które w ostatnim czasie zrecenzowałam na Czytamwszędzie oraz dwie, które będę niedługo czytać i już możecie wypatrywać ich recenzji. W piątek czekajcie natomiast na pierwszy post z nowej serii, w której trochę o moich dążeniach do zorganizowania sobie życia i bloga, niedawno odkrytym sposobie planowania. Myślę, że coś zaczyna mi wychodzić, ponieważ już teraz jest mnie więcej na blogu, ruszyłam z konkursem ( zachęcam do zgłaszania się). Nie chcę jednak zapeszyć i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej.
Tradycyjnie kliknięcie w tytuł przeniesie was do recenzji :)
1.Monika Błądek ,,Gloria". Leży na mojej półce już dłuższy czas, po prostu ciężko mi się za nią zabrać gdy tyle obowiązków dookoła. To dystopia, które bardzo lubię i cenię sobie fakt, że mogę zastanowić się co by było gdyby i do czego dąży nasz świat.
2.Amy A. Bartol ,,Nieuniknione". Miłość, anioły, magia, tajemnice. Zapowiada się ciekawa i pasjonująca lektura.
3.Kalendarz 2017. Beata Pawlikowska. Kalendarz, który doskonale sprawdzi mi się w torebce. W czym będę planować w domu dowiecie się już w tym tygodniu.
4.Paulo Coelho ,,Szpieg". Książki tego autora miałam okazję czytać ładnych parę lat temu. Zupełnie nie wiedziałam czy mi się spodoba, a tutaj okazało się, że autor stworzył coś zupełnie innego niż zwykle.
5.Tana French ,,Ściana sekretów". Co to była za lektura! Mocny, hipnotyzujący i magnetyczny thriller w klimatycznym miejscu. Muszę koniecznie zachęcić do przeczytania.
6.Nicholas Sparks ,,Spójrz na mnie". Tak jak w przypadku Paulo Coleho ten autor zaskakuje powiewem świeżości w swojej książce. Napisał tutaj bardziej thriller niż romans i z tego powodu mocno mi się spodobało. Znacie którąś z nich?

2 gru 2016

308.Księgarenka przy ulicy Wiśniowej

Opowiadania to gatunek literacki po który sięgam stosunkowo rzadko. Zwykle kończą się one zanim akcja rozwinie się na dobre i pozostawiają po sobie niedosyt. Jak jest z tym zbiorem?

Tytułowa ,,Księgarenka przy ulicy Wiśniowej" to spoiwo łączące ze sobą wszystkie opowiadania. Liliana Fabisińska napisała wstęp w którym pan Alojzy- księgarz zajmujący się literaturą od wielu lat myśli nad zamknięciem działalności. Postanawia podarować każdemu ze swoich stałych bywalców jakąś lekturę która jak się okazuje doskonale ich określi i zmieni ich dotychczasowe życie.

O ukochaną kobietę trzeba dbać codziennie.Nie nachalnie, nie natarczywie, ale tak, aby czuła się wciąć atrakcyjna i adorowana.
Pozostałe opowiadania przedstawiające przedświąteczne perypetie kolejnych klientów Księgarenki zaprezentowali autorzy tacy jak Gabriela Gargaś, Agnieszka Krawczyk, Remigiusz Mróz, Marta Obuch, Alek Rogoziński czy Magdalena Witkiewicz. Po raz kolejny mogłam dzięki wspaniałej lekturze poczuć magię zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. I o ile opowiadań nie lubię to tutaj doskonale taka forma pasowała i po przeczytaniu czuję się usatysfakcjonowana. Podoba mi się sposób w jaki łączą i splatają się poszczególne historie chociaż napisane są przez całkowicie innych autorów, którzy mocno czują się w zupełnie odmiennych od siebie literackich gatunkach. Ciekawa jestem procesu powstawania tej książki. Autorzy w jakiś sposób kontaktowali się podczas pisania czy po prostu poznali wstęp Liliany Fabisińskiej i tak doskonale się do siebie dopasowali.

Wszystkie historie są o magii świąt Bożego Narodzenia- tym niezwykłym czasie gdy absolutnie wszystko się zmienia i staje się możliwe. O poszukiwaniu miłości, samotności, akceptowaniu drugiego człowieka i o książkach. Romansach, bajkach, powieściach obyczajowych. Gdyby nie one nasz świat byłby smutny, a nasze życie czasami mogłoby potoczyć się w zupełnie innym kierunku.

Nie potrafię wybrać najlepszego opowiadania ponieważ każde z nich jest inne. Autorzy mają swoje specyficzne style pisania co łatwo zauważyć podczas czytania takiego zbioru. Wielu z nich jeszcze nie miałam okazji poznać i stwierdzam, że po tej lekturze muszę zrobić to czym prędzej.

Podsumowując, to dobry zbiór opowiadań do poczytania przed świętami. Klimatyczny, ciekawy, wartościowy i zmuszający nas do intrygujących refleksji.
Ocena:5/6
Tytuł: 308.Księgarenka przy ulicy Wiśniowej
Autor: wielu autorów
Stron:421
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Filia
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka