Znajdziesz mnie tutaj

Listy do utraconej Brigid Kemmerer

Prosta, nawet dość niepozorna okładka, która mogłaby zginąć w natłoku innych książkowych premier. Okazuje się, że jej treść skrywa naprawdę wartościowy ładunek.

Juliet jest bardzo wrażliwa, kocha fotografować otaczający ją świat. Po śmierci matki zamyka się w sobie. Od czasu do czasu pisze do niej listy, które zostawia na jej grobie. Jeden z takich listów odnajduje Declan - zbuntowany nastolatek, który na cmentarzu odrabia prace społeczne. Chłopak postanawia odpowiedzieć i tak rozpoczyna się dość dziwna konwersacja.

Juliet i Declan. Dwie poranione przez życie dusze. Ona, wychowana, z dobrego domu. Jej matka była światowej sławy fotoreporterką. Rzadko spędzała czas w domu. Była zawsze tam, gdzie ludziom działa się jakaś krzywda, tylko nie przy swoich bliskich. Po jej śmierci córka zupełnie sobie  z tym nie radzi. Buntuje się na otaczający ją świat. Boi się tego, że w przyszłości będzie porównywana ze swoją matką i nigdy jej nie dorówna. 
Declan miał ojca alkoholika. Dla reszty świata był to porządny i uprzejmy obywatel. Po godzinach człowiek, który nie mógł poradzić sobie z nałogiem. Członkowie takiej rodziny zawsze cierpią, zwłaszcza gdy dojdzie do nieuniknionej katastrofy. Ogromnie spodobał mi się fakt, że autorka zawarła w swojej powieści tak trudne tematy jak żałoba, pogodzenie się ze stratą, nieumiejętność dogadania się z rodzicami i wybaczenia krzywd, alkoholizm, przemoc. Przygnębiające sprawy, które sprawiły, że cała ta historia ma raczej smutny wydźwięk. Daje oczywiście nadzieję, że wszystko da się przezwyciężyć. Nie obejdzie się jednak bez blizn, które zostają w nas do końca życia.

Wydaje mi się, że jeszcze kilka lat temu gdy ja byłam odbiorcą docelowym książek młodzieżowych opowiadały one najczęściej o głupstwach. Zdarzały się oczywiście wyjątkowe perełki, ale nie było ich dużo. Najczęstszym tematem była pierwsza miłość, bliskość, pocałunki. Cieszę się, że obecnie na rynku pojawiają się trochę inne powieści. Mocne, pokazujące realne problemy i historie. Młodzi ludzie, którzy nie potrafią sobie poradzić z problemami często mają myśli samobójcze. Nie wiedzą do kogo się zwrócić. Rodzice często nic nie dostrzegają. Może lektura takiej historii otworzy im oczy?

Listy do utraconej to przewrotna historia. Napisana lekkim stylem, a poruszająca ważne tematy. Przez to nie jest lekkim czytadłem, a naprawdę wartościową powieścią dla młodzieży. Gorzka w swoim wydźwięku, przejmująca i smutna, a jednak całkowicie nie dołująca swojego czytelnika. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać i mam nadzieję, że na naszym rynku będzie pojawiało się więcej takich powieści.
Ocena:5/6
Tytuł: 354.Listy do utraconej
Autor: Brigid Kemmerer
Stron: 412
Wydawnictwo: YA!
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal
Czytaj dalej...

Serce z piernika Magdalena Kordel + konkurs

Mamy połowę października. Dni robią się coraz chłodniejsze, wcześniej zapada zmrok, rano wszystko otula mgła. Zapowiada to powoli nadchodzącą zimą. Skoro zima to i Boże Narodzenie. Czemu by już nie zacząć wprowadzać ten niesamowity, magiczny klimat? Zwłaszcza jeśli książka, którą chce wam dzisiaj polecić swoją akcję rozpoczyna też w październiku.

Serce z piernika to historia Klementyny. Kobieta wprost nie wie w co ręce włożyć. Jest mistrzynią wypiekania pierników i ma mnóstwo zamówień przez cały rok. Odkąd pamięta żyje na walizkach. Jej babcią rządzi czasami jakaś niezwykła siła, która rozkazuje jej pakować walizki i ruszać w drogę. Wszystko w wyniku niezwykle silnego wstrząsu jakiego doznała w trakcie wojny. Ale przecież Klementyna ma jeszcze małą córeczkę Dobrochnę, której życie nie powinno wyglądać tak jak dotychczas.

Magdalena Kordel to autorka, która zaczarowała mnie dokładnie rok temu przy okazji lektury Anioła do wynajęcia. Mam ogromną nadzieję, że nie zabraknie jej pomysłów i co roku będzie raczyła nas taką lekturą, która tchnie w nasze domy prawdziwego ducha świąt. Mimo, że podczas jej czytania była piękna złota jesień, a ja czas spędzałam w autobusie w podróży na studia to miałam wrażenie, że ta magia wydobywa się z kartek i czaruje wszystko dookoła. Myślę, że wrócę do niej jeszcze po raz kolejny w listopadzie, wtedy zacznę już wytwarzać pierwsze ozdoby świąteczne. 

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że ta historia jest nierealna. Starsza pani, której coś rozkazuje, aby udała się w podróż. Jej wnuczka i prawnuczka siłą rzeczy muszą każdą taką wycieczkę odbywać razem z nią. Ktoś mógłby w to nie uwierzyć. Nie ja, gdyż przypomniałam sobie ile razy jeździłam z moją babcią, aby pokazać jej, że mieszka razem z nami , nie jest małą dziewczynką i nie trwa właśnie wojna. Traumatyczne przeżycia zostawiają w nas takie straszne rany, których współczesna nauka jeszcze nie jest w stanie zbadać. Ogromnie wzruszyła mnie historia babci Agaty i jej tragicznych losów.

Współczesna historia losów Klementyny i jej córeczki jest już lżejsza i weselsza. Pełno w niej absurdalnych wręcz sytuacji, które wiele razy przyprawiały mnie o uśmiech na twarzy. Nasza główna bohaterka to kobieta, której nie da się nie polubić. Twarda babka, która chce walczyć o swoje życie mimo kłód rzucanych jej przez los pod nogi. Nie jest idealna, popełniła już wiele błędów, ale też nie boi się do tego przyznać. Za to jej córeczka to mistrzyni ciętego języka, gdy tylko pojawiała się na kartkach tej historii wiedziałam, że będę się szeroko uśmiechać z tego co też wymyśliła.

Serce z piernika to jak piernik, słodko-gorzka, pachnąca przyprawami i Bożym Narodzeniem historia. O poszukiwaniu szczęścia i ciepła w życiu. O miłości, tej macierzyńskiej jak i pomiędzy dwojgiem kochanków. Trochę tu zwykłych problemów jak przemoc domowa czy rozpad małżeństwa Życiowa, a jednocześnie ze szczyptą magii, która pozwala poczuć prawdziwy klimat świąt. Poczuć ten jedyny w swoim rodzaju optymizm i ciepło otulające jak najcieplejszy koc. Prawdziwy balsam na obolałą duszę.
Ocena:5/6
Tytuł: 353.Serce z piernika
Autor: Magdalena Kordel
Stron: 406
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak


Dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak mam dla was egzemplarz tej książki, który możecie wygrać jeśli podacie mi przepis na wasze ulubione świąteczne danie. 
Regulamin
1.Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga, Chabrowa (Klaudia Kasznicka)
2.Nagrodę ufundowało Wydawnictwo Znak
3.Aby wziąć udział w konkursie należy podać przepis na ulubione świąteczne danie, napisać pod jakim nickiem obserwuje się bloga oraz adres mailowy
4.Wysyłka na terenie Polski
5.Rozdanie trwa od dzisiaj, tj. 16.10 do 08.11
6.Nie mają tu zastosowania przepisy z ustawy z dnia 29.07.1992r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 nr 4 pozycja 27 z późniejszymi zmianami)
7.Przystąpienie do konkursu równa się akceptacji regulaminu

Czytaj dalej...

Zanim wstanie dla nas słońce Gabriela Gargaś

O powieściach Gabrieli Gargaś czytałam na waszych blogach już wiele dobrego. Postanowiłam przekonać się jakie będą moje wrażenia przy okazji jej najnowszego dzieła.

Stefania jest doświadczoną położną, która kocha swoją pracę. Na tyle, że wolałaby spędzać na bloku porodowym nawet wolny czas. Oddala się od rodziny, a wspólny język odnajduje z doktorem Wojdarem. Nocne dyżury, adrenalina towarzysząca każdemu porodowi. To wszystko zbliża ich do siebie i ostatecznie niszczy rodzinę Stefanii. Jej córka zachodzi w ciążę, a kobieta podejmuje decyzję, która zaważy na życiu wielu osób.

Właściwie dzisiejszą recenzję mogłabym zawrzeć w jednym zdaniu. Jestem absolutnie zachwycona, a jednocześnie emocjonalnie poraniona i poturbowana, i koniecznie będę musiała przeczytać inne powieści autorki. Dlaczego moja reakcja jest aż tak entuzjastyczna?

Autorka stworzyła niezwykle życiową i realistyczną historię, która niesie ze sobą ogromny emocjonalny ładunek. Zanim wstanie dla nas słońce to powieść o konsekwencjach naszych wyborów. Stefania miała wszystko. Dobrą pracę, która sprawiała jej satysfakcję, męża, córkę. Chciała jednak poczuć się przez chwilę kobieco i atrakcyjnie. Zrobić coś szalonego. Nie sądziła, że echo jej błędów uderzy w rodzinę jeszcze kilka lat po jej pierwszej kawie z przystojnym doktorem Wojdarem. Główna bohaterka zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Nie chce moralizowania - sama wie jaka jest jej wina. Pragnie by odbiorca wyciągnął refleksje, zastanowiłby się jak zachowałby się na jej miejscu. Niby napisanie kilku zdań w takim stylu to prosty zabieg, a ja poczułam jakby najbliższa mi przyjaciółka opowiadała o swoim życiu. 

Ta książka to też opowieść o małżeństwie. O tym, że nie powinno być to nudne życie z ciągle powtarzającym się schematem i czasami wystarczy do niego wprowadzić trochę iskier. Innym razem nie pozostaje nic innego jak się rozstać i się nawzajem nie ranić. 
Trochę tu też o pierwszej miłości, która jest jak grom z jasnego nieba i nawet nie dopuszcza rozumu do głosu. O odkupieniu, rodzinie, oddalaniu się od siebie.

Podoba mi się fakt, że historia ta jest tak wielowątkowa. Nie śledzimy tylko losów głównej bohaterki, a każdego na kogo błąd Stefani miał jakikolwiek wpływ. Przez to jest tak pełna treści i życiowej mądrości. 

Ta historia aż kipi od emocji, którą są w niej na każdej stronie. W pewnym momencie wprost rozrywa serce na kawałeczki. Nie spodziewałam się, że wyleję przez nią tyle łez, a po skończonej lekturze wycałuje mojego synka od stóp do głów. Mowa w tej historii też o macierzyństwie. O tym jaki to ogromny dar.

Kontrowersyjne i życiowe tematy rodem z powieści Jodi Picoult z ogromną dawką emocji przy lekkim i przyjemnym stylu pisarskim. Tak odebrałam Gabrielę Gargaś po lekturze tej powieści. To książka zmuszająca do refleksji, wyczerpująca emocjonalnie. Do popłakania. Taka, która będzie jeszcze długo w nas tkwiła i nie pozwalała o sobie zapomnieć.
Ocena:6/6
Tytuł:352.Zanim wstanie dla nas słońce
Autor: Gabriela Gargaś
Stron:404
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Filia :) 
Czytaj dalej...

Stosik #55

Przyszedł czas na nowy stosik. Jestem z niego niesamowicie dumna. W najbliższym czasie zapowiadają się naprawdę same ciekawe lektury.
1.Consolation
Jej recenzję mogliście przeczytać już w poniedziałek, a więc tam was odsyłam. To pewnie jedna z piękniejszych powieści jakie przeczytam w tym roku.
2. Zanim wstanie dla nas słońce
 Jeszcze nie miałam okazji czytać książek Gabrieli Gargaś, a już wiele razy przekonywaliście mnie, że dużo na tym tracę. Miejmy nadzieję, że się spodoba i wywoła mnóstwo emocji. Przecież książki polskich autorek powieści obyczajowych są naprawdę świetne.
3. Na pokuszenie
Nie widziałam filmu i nie wiem czy w najbliższym czasie to zmienię. Mam jednak nadzieję, że będzie to historia ze świetnym klimatem.
4.Listy do utraconej
Wierzcie mi na słowo, że właśnie ta książka się tutaj znajduje. To podobno bardzo emocjonalna i wstrząsająca powieść dla młodzieży
5.Wybory Niny
Zapowiadana przeze mnie książki od Wydawnictwa Lira. W październiku będzie emocjonalnie i obyczajowo. Wrzesień to ciężkie książki o przewrotach politycznych
6.Raki pustelniki
Drugi tom sagi rodu Neshov. Pierwszy ogromnie mnie zachwycił, sprawił, że chciałam jak najdłużej delektować się przepiękną prozą autorki. Mam nadzieję, że kolejna część trzyma poziom poprzedniczki i będzie tak samo klimatycznie.
7.Współcześni kochankowie
Sięgnęłam po nią od razu po przeczytaniu opisu, a później odłożyłam na półkę. Czeka już chyba od lipca. Czas w końcu ją przeczytać. Liczę na zabawną powieść obyczajową. Czy tak będzie?
Jaka książka was dzisiaj zaciekawiła? Coś już znacie? Na recenzję której czekacie najmocniej?

Czytaj dalej...

Consolation Corinne Michaels

Do pisania recenzji zasiadam świeżo po lekturze. Czytałam ją podczas jazdy samochodem. Mąż tylko zerkał w lusterko i dziwił się co się stało, że żona czyta coś z takimi wypiekami na twarzy. Zakończenie to coś co po prostu wgniata w fotel. Czegoś takiego z pewnością się nie spodziewacie. Ale może od początku.

Natalie jest w zaawansowanej ciąży. Czeka na przyjście na świat swojej małej córeczki oraz swojego męża, który jest żołnierzem SEAL, powinien niedługo wrócić z misji. Jej świat się rozpada gdy przychodzi do niej szef jej ukochanego i oznajmia, że Aaron nie żyje. Ciężko teraz pozbierać się na nowo. Tym bardziej, że zaczyna iskrzyć pomiędzy nią, a najlepszym przyjacielem jej zmarłego męża.

Przeczuwałam, że ta książka będzie dobra. Spójrzcie tylko na tę bajeczną i fotogeniczną okładkę oraz pozytywne opinie na całym świecie. Okazało się jednak, że to co przeczytałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Od pierwszych stron to prawdziwy wulkan emocji. Autorka w ogóle nie oszczędza swojego czytelnika. Funduje mu mnóstwo łez, przyspiesza bicie serca. Uczucie rodzące się pomiędzy Natalie, a Liamem jest z góry skazane na porażkę. Ona - młoda wdowa z dzieckiem. Co ludzie powiedzą, przecież powinna opłakiwać zmarłego męża i najlepiej nie wychodzić z domu, pogrążyć się w smutku i żalu. On - jego najlepszy przyjaciel. Komandos, który pewnego dnia może już nie wrócić z misji. Oboje poranieni przez życie. Aaron był dla nich niezwykle ważną osobą, miotają się, nie chcą dopuścić do siebie kiełkującego w nich uczucia. Cieszę się, że zostało to właśnie tak przedstawione. Nie wulgarnie, a niezwykle subtelnie. Tak jednak, by wywołać wypieki na twarzy.

Kolejnym plusem jest fakt, że w tej historii niczego nie można być pewnym. Autorka doskonale kluczy pomiędzy wydarzeniami. Wplata nowe wątki, które rzucają na historię zupełnie inne światło. Sprawiają, że wcale nie jesteśmy tacy pewni czy nasi bohaterowie zaznają jeszcze w życiu szczęścia. Oddaje emocje jakie musi czuć z pewnością każda kobieta, której mąż służy w wojsku. Tę atmosferę niepokoju jaka musi towarzyszyć im codziennie. Fakt, że ze wszystkim muszą radzić sobie same. Mąż Corinne Michaels jest byłym oficerem marynarki wojennej. Z pewnością wiele z tych odczuć przeniosła tutaj ze swojego życia.

Consolation to znakomity romans dla każdej kobiety. O bolesnej stracie, która nie pozwala zacząć normalnie żyć. O miłości, która powoli wzrasta by wybuchnąć dotąd skrywanymi emocjami. O strachu i niepokoju. O macierzyńskiej miłości, dla której każda kobieta jest w stanie wiele zrobić. Napisany w niezwykle lekki, a jednocześnie przejmujący i skupiający na sobie całą uwagę czytelnika sposób. Kipiąca emocjami, wywołująca śmiech podczas czytania słownych utarczek między bohaterami i łzy gdy autorka odkrywa nowe wątki. Wiele zostało już o niej napisane. Ja dodam tylko, że wydawnictwo Szósty Zmysł wchodzi na rynek z naprawdę mocną książką, taką przy której można się zatracić w czytaniu.
Ocena:6/6
Tytuł: 351.Consolation
Autor: Corinne Michaels
Stron: 343
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Rok wydania: 2017
Za książkowe emocje dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł
Czytaj dalej...

Nie mój jedyny Melissa Pimental

Po ostatnich trudnych i wyczerpujących psychicznie ambitnych lekturach musiałam sięgnąć po coś lżejszego. Wybór padł na leżącą na półce Nie mój jedyny od wydawnictwa Czarna Owca. Jak wrażenia?

Ruby mieszka w Nowym Jorku. Ma stałą pracę, która jednak nie daje jej satysfakcji. Przez karierę straciła miłość swojego życia i jest obecnie singielką. Dziewczyna przygotowuje się na ślub młodszej siostry, który a odbyć się w przepięknym zamku w Anglii. Będzie tam też Ethan - mężczyzna, z którym dziesięć lat temu się rozstała. Czy stara miłość nie rdzewieje, czy to tylko nieprawdziwe powiedzonko?

Nie mój jedyny to powieść, po której zbyt wiele się nie spodziewałam. Jak się okazało pochłonęłam ją w dwa dni. Płynęłam przez kolejne strony, których czytanie sprawiało mi ogromną przyjemność. 

Historia ta to z pozoru opowieść jakich wiele. Można nawet zarzucić jej schematyczność, ponieważ nie raz i nie dwa czytałam już o dwojgu ludzi, którzy spotykają się po latach kiedy to na nowo zaczyna pomiędzy nimi iskrzyć. Tym co ją wyróżnia na tle innych tego typu książek jest z całą pewnością lekki, błyskotliwy i humorystyczny styl autorki. To po prostu dobrze się czyta, można się przy niej zrelaksować. Czasami lekkie i banalne historie są napisane w toporny i ciężki sposób. Tutaj jest wprost przeciwnie. Melissa Pimental dobrze odnajduje się w lekkiej literaturze dla kobiet i jeśli jeszcze kiedyś pojawi się jakaś jej powieść to z chęcią po nią sięgnę.

Marzeniem Ruby od zawsze był wyjazd do Nowego Jorku, praca w jednej z tamtejszych korporacji. Miało być cudowne życie, bankiety i popularne restauracje, do których miała chodzić razem ze swoim chłopakiem. Wszystko to ją przerosło. Życie w Nowym Jorku okazało się za szybkie  zbyt intensywne. Ciężko było się jej jednak przyznać do pomyłki i poprosić o pomysł. Wyszedł z tego galimatias, który możemy śledzić przez retrospekcje przeplatające się z współczesnymi wydarzeniami. Teraz też mnóstwo się dzieje. Młodsza siostra chce, aby jej ślub był jak z bajki. Ojciec ma kłopoty finansowe i zdrowotne, a miłość do byłego chłopaka ewidentnie się jeszcze nie wypaliła. Poskutkuje to mnóstwem śmiesznych sytuacji, niedomówień i nieporozumień. 

Podsumowując, jest to książka przy której każdy miło spędzi czas i się zrelaksuje. Jej głównym atutem jest styl autorki, która pisze lekko i bez zadęcia. Perypetie Ruby i jej rodziny obfitują w liczne zabawne sytuacje, a czytelnik ma szansę na przeczytanie przyjemnej powieści obyczajowej.
Ocena: 4/6
Tytuł:350.Nie mój jedyny
Autor: Melissa Pimental
Stron: 357
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Czarna Owca


Czytaj dalej...

Sztuka oddechu Danny Penman

Każdego dnia oddychasz około 22 000 razy. Czy jesteś świadomy któregokolwiek z tych oddechów?

Żyjemy byle jak. Pędzimy codziennie do szkoły, pracy, na uczelnię. Na zakupy, bo wielka promocja zwabiła połowę  mieszkańców miasta do sklepu. Szef daje nam zadanie, które powinno być zrobione na wczoraj. W tym całym zabieganiu i zamieszaniu z pewnością nie myślimy o chwili wytchnienia i głębokiego oddechu.

Danny Penman w swojej Sztuce oddechu przypomina nam jak ważny jest świadomy oddech, który przekłada się na świadome korzystanie z życia. Czerpanie z niego pełnymi garściami. Jedyne zastrzeżenie jakie mam to fakt, że ta książka mogłaby być dłuższa. Zalety prawidłowego oddechu to niezwykle ciekawe zagadnienie, które zaintrygowało mnie na tyle, że z chęcią poczytałabym o nim więcej. Ta pozycja zajęła mi tylko niecałą godzinkę. Autor tylko naświetlił sprawę prawidłowego oddechu. Zaciekawił mnie zwłaszcza tym, że taki głęboki przemyślany oddech nie tylko doskonale natlenia każdą komórkę ciała, ale też masuje narządy wewnętrzne pomagając im usunąć toksyny. Teraz mam osobny punkt w kalendarzu, aby nie zapomnieć kilka razy w taki sposób zadbać o swoje zdrowie. Oby świadomy oddech wszedł mi w nawyk.

Autor zachęca też do bardziej świadomego życia. Rozkoszowaniem się smakiem, zapachem i fakturą potraw. Do tego by jak dziecko czasami zachwycać się drobnymi sprawami. Jesienny, kolorowy liść, idealnie okrągły kamyk. Gdy byłam dzieckiem czasami spadały mi spodnie od nadmiaru skarbów w kieszeniach. Gdzie podziała się ta spontaniczność i ciekawość? Kilka prostych ćwiczeń, które znalazłam w książce doskonale pomagają je na nowo w sobie odnaleźć i obudzić. 

Nie można nie wspomnieć też przepięknego wydania. Jest solidne, dopracowane i po prostu cieszy oko. Najważniejsze fragmenty zostały odpowiednio wyróżnione.

Podsumowując, jestem zadowolona z możliwości przeczytania tej książki. Nie jest długa i szybko się ją czyta. Ta książka to chwila dla czytelnika podczas której plecy same się prostują, a oddech staje się głębszy. Przypomina o świadomym życiu, o małych radościach jak wypicie pysznej kawy w ładnej filiżance czy ciepłym promieniu słońca na policzku. Książka, do której jeszcze wrócę.
Ocena:4/6
Tytuł: Sztuka oddechu
Autor: Danny Penman
Stron: 119
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak
Czytaj dalej...

Dzikie łabędzie Jung Chang


Dzikie łabędzie to druga z ostatnio pokazywanych przeze mnie w stosiku książek-kolosów. Ma ponad 600 stron i na jej przeczytanie musiałam poświęcić aż dziesięć dni. Warto było ofiarować jej tyle czasu?

Powieść Jung Cjang to historia trzech kobiet. Babki, córki i wnuczki opowiedziana z perspektywy najmłodszej z rodu. Mieszkały one w Chinach. Babka miała jeszcze bandażowane stopy, które miały być jak najmniejsze, podobno to szalenie podniecało mężczyzn. Jej córka była zagorzałą komunistką wierzącą w ideały. Partia przysporzyła jej tylko cierpień, tortur i prześladowań. Wnuczka również wierzyła w komunistyczną partię i jej przewodniczącego, który kazał traktować się jak boga. Gdy zrozumiała jak całe jej społeczeństwo jest okłamywane skorzystała z okazji i wyjechała do Londynu. Napisała powieść, która w Chinach została zakazana.

Już na wstępie muszę wam napisać, że dla takich książek warto poświęcać każdą chwilę. To nic, że przez dwa tygodnie nie przeczytałam nic innego. Za sprawą tej trudnej i poruszającej powieści mnóstwo się nauczyłam, poszerzyłam swoje horyzonty i mogłam poczytać trochę o czasach, które dla mnie są już przeszłością. Przecież w Polsce komunizm też przybrał ogromną formę. Dzięki tej lekturze zobaczyłam na jakich zasadach powstaje taki obłąkany system państwowy.

Dzikie łabędzie to podroż w czasie. Poznajemy trzy niezwykle barwne postacie, każda inna, przedstawicielki odmiennych pokoleń i czasów. Babka to kobieta, którą dotknęło krępowanie stóp. Stopy małych dziewczynek były owijane bandażami, tak aby kości popękały i stopa była jak najmniejsza. Miała przypominać kwiat lotosu, który jest podobno silnym bodźcem erotycznym. Było to ogromne cierpienie, wiele dziewczynek tego nie przeżywało. Te, które przetrwały te katusze były szczególnie cenne - babcia autorki została konkubiną generała. Jej córka została zafascynowana wchodzącym właśnie do Chin komunizmem. Razem ze swoim mężem całe życie poświęcili partii. Na ich przykładzie możemy zobaczyć jak skuteczne były działania przewodniczącego Mao. Ci ludzie naprawdę mu wierzyli, byli idealistami i nie dopuszczali do siebie myśli, że ich wódz mógłby ich oszukać. Jung Chang to przedstawicielka młodego pokolenia. Partia odebrała jej dzieciństwo i młodość. To ona jako pierwsza w rodzinie zaczęła podejrzewać, że komunizm nie jest takim idyllicznym ustrojem za jaki uchodzi w propagandzie.

Przemiany polityczne i kulturowe. Chociaż są tłem dla życia trzech kobiet to bez ich rozbudowania książka nie byłaby już tak wartościowa. Dużo tutaj ciężkich, czasami brutalnych tematów, historii i polityki. Myślę, że nie jest to książka dla każdego. Ja czasami czytałam dziennie 100 stron, by na drugi dzień tylko kilka. Dzikie łabędzie mogą zmęczyć psychicznie i z natłoku informacji. Myślę jednak, że warto czytać takie powieści. To świadectwo prawdziwej osoby, a więc nie może być łatwe. Gwarantuję wam, że jej przeczytanie sprawia ogromną satysfakcję, a oprócz tego można się z niej naprawdę bardzo wiele nauczyć.

Podsumowując, to dopracowana i szczegółowa lektura. Zakazana w Chinach co nie jest niczym dziwnym, ponieważ z wnikliwością i spostrzegawczością obnaża wady społeczeństwa oraz demaskuje propagandowe chwyty komunizmu. 
Ocena:4+/6
Tytuł: 348.Dzikie łabędzie
Autor: Jung Chang
Stron: 639
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwo Znak
Czytaj dalej...

Podsumowanie września

Miała być dzisiaj recenzja, ale jednak nie wyrobiłam się z jej napisaniem. Nie sądziłam, że czytanie Dzikich łabędzi zajmie mi aż tak dużo czasu. Do tego właśnie dzisiaj zaczynam już trzeci rok studiów, jestem ciekawa jakie przedmioty mnie czekają, co w związku z pracą licencjacką. Teraz pewnie czasu będzie mniej.

Wrzesień był dla mnie miesiącem bardzo luźnym. Rozpoczęła się jesień, w końcu mogę chociaż na chwilę zakopać się pod kocem z kubkiem pysznej herbaty z cytryną i poczytać. Na jesień wybrałam sobie grube i dość ambitne książki, a więc nie było ich tak dużo. We wrześniu przeczytałam 8 książek.

Dwie mnie po prostu zachwyciły. Przyszłość ma twoje imię wywołała u mnie mnóstwo emocji, dużo łez. Za to Ziemia kłamstw to świetna historia pod względem warsztatowym. Ma niezwykły skandynawski klimat.
 Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy uświadomisz sobie, że życie jest tylko jedno to ciekawy poradnik w formie powieści dla każdego kto chce coś zmienić w swoim życiu. 
Wspólnie z synkiem przeczytaliśmy dwie książeczki : O Kamilu, który patrzy rękami oraz Franciszek, strachliwy myszek.
Oprócz tego całkiem niedawno mogliście przeczytać moją recenzję Połówki żółtego słońca, napisanej z rozmachem historii o wojnie domowej w Nigerii oraz obyczajówki młodego na naszym rynku wydawnictwa Lira - Wernisaż.
Na koniec miesiąca rzutem na taśmę wpadły też Dzikie łabędzi. Moją opinię o tej książce będziecie mogli przeczytać w poniedziałek.

Czas przejść do comiesięcznego wyłonienia zwycięzcy konkursu.
To Izabela Wyszomirska, która otrzymuje egzemplarz Milion odsłon Tash.
Co do wygrania w tym miesiącu?
Lirogon Cecelii Ahern oraz Zła droga Mikel'a Santiago.


1. Organizatorem cyklicznego i comiesięcznego konkursu jest Chabrowa ( Klaudia Kasznicka), właścicielka bloga www.moje-ukochane-czytadelka.blogspot.com
2. Warunkiem przystąpienia do konkursu jest dodanie bloga do Obserwowanych, podanie adresu mailowego w komentarzu poniżej, napisanie którą książkę wybieracie oraz
udzielanie się. Oceniana będzie wasza aktywność. Chodzi mi o regularne komentowanie ukazujących się postów. Mam nadzieję, że będziecie mnie dzięki temu regularnie odwiedzać.
3.Do wygrana jest egzemplarz książki ,,Zła droga" Mikel'a Santiago lub ,,Lirogon" Cecelii Ahern do wyboru ( obie raz czytane)
4.Konkurs trwa od 01.10 do 01.11.2017
5.Konkurs wyłącznie dla pełnoletnich
6.Koszty wysyłki na terenie Rzeczypospolitej Polskiej pokrywam ja.
7. Zgłoszenie w rozdaniu jest równoważne z akceptacją warunków rozdania i wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych.
Wzór zgłoszenia:
1.Obserwuję jako:
2.E-mail:
3.Wybieram:
A dalej według waszego uznania ślady działalności i aktywności na blogu. Jeśli będziecie aktywni to z pewnością to zauważę. Miło widziane udostępnienia tego posta czy blogowego facebook'a. Pełna dowolność.




Czytaj dalej...

3 książki na długie wieczory

Podczas przygotowywania dzisiejszego zestawienia długo przeglądałam moją biblioteczkę i zastanawiałam się co mogłabym wam polecić. Coś na długie wieczory, gdy pogoda jest coraz bardziej kapryśna, robi się chłodno. Jedynym sensownym działaniem wydaje się zakopanie się pod kocem z dużym zapasem ciepłego napoju. Najlepiej, żeby nasza lektura również miała dość dużo stron - by za często nie wstawać. 
Trzy lektury, które polecę wam na długie wieczory musiały mieć powyżej 500 stron.
Sensownym wyborem wydaje mi się Hanya Yanagihara i jej Małe życie. Objętość może przerażać, do tego łatwo się nie czyta. Trzeba jej poświęcić dłuższy czas, ale warto. To historia o dojrzewaniu i wkraczaniu w dorosłe życie. O przyjaźni, o Nowym Jorku i o tym jaki wpływ na całe nasze życie ma dzieciństwo i nasze wspomnienia, które czasami tkwią w nas jak ropiejąca zadra.
Kolejna historia, którą mogę wam polecić to Historia pszczół Mai Lunde. Trzech bohaterów, trzy historie toczące się w różnych czasach. Jedno spoiwo łączące całą powieść to pszczoły. Stworzenia często zapominane, czy nawet niesłusznie o niektóre rzeczy posądzane. Książka pokazuje jak są ważne w naszym życiu. Gdy odkryjemy jej drugie dno to też historia o więzi łączącej rodziców i dzieci, o pasjach i marzeniach. ,,Tylko" 500 stron, a więc najkrótsza z tego zestawienia i zdecydowanie najlżej się ją czyta.
Trzecia książka, którą wam polecam to Połówka żółtego słońca Chimamandy Ngozi Adichie. Jej recenzja ukazała się u mnie w ubiegłym tygodniu. Ma 800 stron, na którym bardzo szczegółowo i z prawdziwym rozmachem została opisana wojna domowa w Nigerii. Podczas jej czytania towarzyszyły mi ogromne emocje, zwłaszcza przez naturalistyczne opisy cierpień jakie musiały znosić dzieci w tamtym czasie. To też historia o miłości, zdradach i namiętnościach. Warto po nią sięgnąć.
A wy jaką książkę polecicie mi na jesienne wieczory?
Czytaj dalej...

Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno Raphaelle Giordano

Po poradniki sięgam niezwykle rzadko. Kilka z nich tylko przekartkowałam, stwierdziłam, że nic dzięki nim w moim życiu nie zmienię. Gdy dowiedziałam się, że ta książka jest jedyna w swoim rodzaju - to poradnik w formie powieści, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Jak wrażenia?

Camille ma więcej niż większość ludzi na całym świecie. Kochający ją mąż, wspaniały synek, stabilna praca. Powinna być szczęśliwa. Czuje jednak, że jej życie dawno straciło swój smak, popadła w rutynę, w ogóle się nie rozwija i nie czerpie żadnej przyjemności z nieubłaganie biegnących dni. W wyniku zbiegu przypadkowych okoliczności Camille poznaje Claude - rytunologa, który proponuje jej udział w nietypowej sesji terapeutycznej. Czy kobieta odmieni swoje życie?

Po przeczytaniu pierwszego rozdziału już wiedziałam, że to książka dla mnie. Niby wszystko mam, gdy dopadają mnie jakieś czarne myśli bliscy mówią mi, że przecież powinnam być wdzięczna. Dziecko, rodzinę, dom, zdrowie. Powinnam się cieszyć, a jednak nie potrafię, Nie gdy te dni  są ciągle takie same, przeciekają nam przez palce, a my w zabieganiu i natłoku spraw w ogóle tego nie zauważamy. Popadamy w rutynę w związkach i życiu. Problemem wielu par jest to, że po kilku latach, randki wyglądają zawsze tak samo. Gdy mieszkamy ze sobą to w ogóle dopada nas szarość codziennego dnia. Rutyna.

To książka to właśnie coś dla osób, które chciałyby żyć pełniej, bardziej świadomiej. Cieszyć się każdym dniem. Przecież życie mamy tylko jedno, musimy zbierać wrażenie i wspomnienia. Nie muszą być spektakularne, wystarczy spacer w pięknych okolicznościach przyrody. Nasza główna bohaterka musi przejść kilka kroków, które pozwolą wyrwać się jej z rutyny dnia codziennego i pozwolą odetchnąć pełną piersią. Reguły, które musimy wykonać, by całkowicie odmienić swoje postępowanie zostały odpowiedni wytłuszczone i zaznaczone nie tylko w tekście, ale i na końcu książki. Każda z nich jest bardzo sensowna, o wielu już słyszałam. Zdradzę wam pierwszy krok. Jest to całkowite wyczyszczenie bałaganu panującego w naszym najbliższym otoczeniu, odgruzowanie mieszkania by później starać się pozbyć brudów panujących w naszej duszy. Od razu dało mi to mnóstwo motywacji do działania, a im dalej podczas czytania tym pomysłów na to co mogę zrobić dodatkowo było tylko więcej.

Nie jest to ambitna lektura, czasami nawet trochę naiwna. Camille od razu ochoczo przystaje na zastosowanie na sobie nowoczesnych metod terapeutycznych, wszystko jej się dość łatwo udaje. W zwyczajnym życiu pewnie bylibyśmy dużo ostrożniejsi gdybyśmy spotkali się z takim ekscentrycznym nieznajomym. Czyta się ją szybko, warto jednak podczas lektury zaznaczać ciekawe cytaty by później do nich wracać i czerpać motywację. 

Podsumowując, nie mogę napisać, że to wybitna lektura. Podczas czytania odnajdą się wszystkie osoby, którym w życiu brakuje spontaniczności i porywczości. Odczuwają skutki nudy i rutyny. Do mnie bardzo mocno trafiła. Dała mi mnóstwo sił na odmianę mojego życia. Mam nadzieję, że taki stan potrwa dłużej. Być może teraz zacznę bardziej interesować się pojawiającymi się na naszym rynku tradycyjnymi poradnikami o sztuce lepszego życia i minimalizmu. Jeśli z każdego z nich wyniosę chociaż jedną rzecz, która pozytywnie na mnie wpłynie to będzie to ogromny sukces.
Ocena:4/6
Tytuł:347.Twoje drugie życie zaczyna się, kiedy zrozumiesz, że życie jest tylko jedno
Autor: Raphaelle Giordano
Stron:270
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza
Czytaj dalej...

Połówka żółtego słońca Chimamanda Ngozi Adichie

Długie, jesienne wieczory sprzyjają w moim wypadku czytaniu ambitniejszych lektur. Klimat jest zupełnie inny, ciepła herbata z cytryną pozwala rozsmakować się i skupić na lekturze. Właśnie w takim czasie sięgnęłam po Połówkę żółtego słońca, blisko 800 stron, prawdziwy kolos na mojej półce. 

Połówka żółtego słońca to książka, która została okrzyknięta jedną z dwunastu najlepszych powieści XXI wieku. Jej akcja toczy się w latach 60. XX wieku. W Nigerii wybucha wojna domowa. Etniczne ludy, które do tej pory zamieszkiwały obok siebie mordują się nawzajem. Właśnie na tle takich wydarzeń historycznych autorka umieszcza swoich bohaterów. Służącego Ugwu, dwie siostry bliźniaczki, które porzucają dostanie życie w Lagos na rzecz postępowania według własnych ideałów oraz Richarda - Anglika, który został oczarowany kulturą jednego z plemion i ma nadzieję napisać o niej książkę.

Dawno nie miałam okazji przeczytać powieści tak ogromnej objętościowo. Tak rozbudowanej i pełnej szczegółów. Przez to podczas pisania tej opinii ciężko mi rozpocząć. Wszystko jest tutaj ważne, na wiele problemów został położony nacisk. Oś fabularna i tło historyczne mają w niej taki sam udział i są tak samo istotne. Rozpocznę od tego na co zawsze kładę największy nacisk i na co najmocniej zwracam uwagę podczas czytania. Emocje. Tutaj aż od nich kipi. Historia ta opowiada o wojnie domowej gdzie ludność cywilna nie miała żadnego zaopatrzenia w żywność. Panował okropny głód. Uprawy nie dość, że marne z powodu braku wody i nawozu były jeszcze niszczone. Zawsze taki niedostatek pożywienia, witamin i podstawowych składników odżywczych najmocniej odbija się na dzieciach. Chorowały one na kwashiorkor. Autorka postawiła na naturalistyczne opisy ich wyglądu i cierpienia jakie musiały znosić. Nic nie ubarwiła, nie wygładziła. Zupełnie nie przejmowała się zniesmaczeniem czytelnika. Napisała książkę, która jest szczera, prawdziwa i realistyczna aż do bólu. Przez to byłam wstrząśnięta tym ogromem cierpienia i bólu. Do tej pory czuję złość na ludzkość, że w niektórych wypadkach zachowujemy się gorzej niż zwierzęta. Jesteśmy egoistami, którzy myślą tylko o własnej korzyści. 

Kolejnym plusem tej powieści jest jej fabuła. Osadziła w niej ludzi, którzy ogromnie się różnią. Siostry bliźniaczki o praktycznie przeciwstawnych charakterach. Młode kobiety, które mogły mieć mnóstwo wygód i pieniędzy, a jednak odrzuciły je w imię poglądów. Połówka żółtego słońca udowadnia, że takie osoby też istnieją, nie każdy wierzy tylko w siłę władzy i pieniądza. Niektórzy w życiu kierują się ideałami. Jest też Ugwu - służący, który dzięki zrządzeniu losu dostaje się do domu wykładowcy akademickiego. Ciągle to tylko biedny, młody chłopak, ale jednak już nie pasuje do swojej rodziny - ludzi z wioski. Jest już bardziej wykształcony, więcej rzeczy zdążył poznać i zrozumieć. Za to Richard to Anglik zafascynowany afrykańską kulturą. Oczarowały go przede wszystkim dzbany oplecione sznurem, postanowił je zbadać i opisać. W dzikim kraju znalazł miłość do kobiety o trudnym charakterze. Każdy z tych bohaterów jest zupełnie inną osobą. Żyją w ogromnie trudnych czasach, a jednak zakochują się i zdradzają. Potrzebują bliskości i zrozumienia. Są zagubieni. Wojna domowa to tym trudniejsze zjawisko, że wrogiem może okazać się sąsiad. Jak wtedy na wzajemne relacje wpływa przynależność do konkretnego plemienia?

Chimamanda Ngozi Adichie włożyła w tę powieść dużą część serca. Napracowała się podczas jej tworzenia. To widać od pierwszych stron. Rozbudowała tło historyczne tak aby nawet laik mógł wszystko zrozumieć, każdy aspekt przedstawiła z wielu stron, a przy tym tę powieść lekko się czyta.  Opowiada o przemianach społecznych w ubiegłym wieku, ale jest ponadczasowa i uniwersalna. Przemawia do naszego sumienia i moralności. Każe się zastanowić czy takie pojęcia w ogóle mają jeszcze sens.Gdy zobaczyłam na okładce, że to podobno najlepsza powieść XXI wieku w głowie zapaliły mi się ostrzegawcze lampki, że będę się z nią męczyć i będzie ciężka w odbiorze. Jest zupełnie inaczej. Została napisana lekkim i przyjemnym językiem, jak już napisałam bardzo plastycznym i naturalistycznym. Rozpalającym wyobraźnię i bogatym w makabryczne opisy. Lekko czyta się też dlatego, że historia jest na każdym kroku nierozerwalnie spleciona z losami naszych bohaterów. To oni są w centrum wszystkich wydarzeń.

Na koniec ukłony w stronę wydawnictwa Zysk i S-ka za to przepiękne wydanie. Zagraniczne nie robią takiego wrażenia. Jest w twardej oprawie, taka ilość stron podczas czytania łatwo się niszczy. Ta oprawa jest solidna, piękna i będzie zdobiła moją półkę.

Podsumowując, ogromnie cieszę się, że przeczytałam tę powieść. Nie jest dla każdego. Niektórzy wymiękną już po zobaczeniu ilości stron. Jeśli poszukujecie do bólu szczerej historii opowiadającej o miłości, zdradzie, namiętności i próbach normalnego życia w trakcie przemian politycznych to koniecznie po nią sięgnijcie. To kolejna ambitna, napisana z prawdziwym rozmachem historia jaką przeczytałam tej jesieni. Jej lektura daje ogromną satysfakcję, szokuje i wywołuje emocje oraz refleksje. Polecam! Nie bez powodu została okrzyknięta najlepszą powieścią XXI wieku.
Ocena:5+/6
Tytuł:346.Połówka żółtego słońca
Autor: Chimamanda Ngozi Adichie
Stron:798
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka
Czytaj dalej...

Kocham jesień

Pamiętacie te wypracowania w szkole podstawowej na temat ulubionej pory roku? Ktoś mi wtedy podsunął myśl, żeby pisać o wiośnie. Jest ładnie, coraz cieplej, przyroda budzi się do życia. Teraz to wszystko już nie jest takie proste. Jako dorosły mól książkowy każdego roku coraz mocniej zakochuję się w jesieni. Dla mnie to idealna pora roku.
Dlaczego tak ją lubię?
🍂 Jesienią panuje idealny klimat dla mola książkowego. Wieczory robią się coraz dłuższe. Moje dziecko coraz wcześniej chodzi spać, a więc mama może zakopać się pod kocem z kubkiem ulubionej herbaty i czytać do woli. Pogoda panuje raczej deszczowa, a więc w ogóle jest idealnie. Zwłaszcza na ambitniejszą literaturę i kryminały. Jeśli chodzi o napoje towarzyszące mi wieczorami to ostatnio poluję na herbatę Muminków. Znacie? Piliście?
🍂 Ciepłe, duże swetry. Któż ich nie kocha? Mam kilka sztuk. W połączeniu z mocno przetartymi jeansami i wysokimi botkami to dla mnie ubiór numer 1 na wszystkie wyjścia z domu już od kilku lat. W sweter warto trochę zainwestować. Te najgrubsze kupiłam już jakieś cztery, pięć lat temu. Nic się z nimi nie dzieje. Teraz co roku tylko dokupuję nowe sztuki.
🍂Jesienne poranki też mają urok. Już czuć zapowiedź mroźnego powietrza, a ty biegniesz na grzyby. Kocham to i ostatnio najczęściej można spotkać mnie w lesie. Wchodzę w największą gęstwinę i po takiej gimnastyce nie mam już sił na Chodakowską. A mama już nie chce obierać i przetwarzać tego wszystkiego co jej przynoszę, a więc teraz będę uszczęśliwiać ciocię.
🍂 Jesienne liście. Przepiękne, nasycone barwy. Blisko domu mam całą aleję, która zawsze robi wrażenie. Nie mogę doczekać się tych kilku dni, kiedy będą dominować tam prawdziwie ogniste kolory.
🍂 Świece zapachowe. Zapalanie ich latem to dla mnie nie to. Otulenie się subtelnym zapachem przywołującym na myśl deszczowy poranek to idealna chwila. Ja zachwycam się właśnie Kiss in the rain Bridgewater Candle. Piżmo, porzeczka, truskawka. Rzeczywiście przywodzi na myśl słodki pocałunek w deszczu.
🍂Jesienne rytuały dla urody. Kiedy jak nie teraz nałożyć na włosy olej, na twarz maseczkę. Wykąpać się w słodkim, czekoladowym żelu pod prysznic. Ostatnio zachwycam się też olejowaniem paznokci olejkiem z Alterry o przepięknym pomarańczowym zapachu.
A wy kochacie jesień tak jak ja?
Czytaj dalej...

Franciszek, strachliwy myszek Odile Baillœul

Małe Myszki to nowa seria, której wydawanie rozpoczęło właśnie Wydawnictwo Literackie. Są to książeczki na grubym, solidnym papierze. Urzekły już mnóstwo dzieci i ich rodziców.

Franciszek to najstrachliwszy z myszek. Wielu rzeczy się boi, ale przecież jest tylko małym dzieckiem. Gdy wymaga tego sytuacja okazuje się niezwykle dzielny.

Małe Myszki zauroczyły mnie i mojego synka od pierwszego otworzenia tej historyjki. Chociaż to książeczki typowe dla maluszków - nie ma tu wiele tekstu, to jednak mają w sobie ogromny potencjał, który absolutnie nie został zmarnowany. Każda książeczka z serii to historia jednej myszki, którą ma jakąś szczególną, wyróżniającą ją cechę charakteru. Franciszek praktycznie wszystkiego się boi. To jednak prawo każdego dziecka, które czasem trzyma się kolan mamy, ponieważ przy niej czuje się bezpiecznie. W piwnicy jest ciemno, a do tego niedługo ma urodzić się malutki braciszek lub siostrzyczka i naszego szkraba paraliżuje strach. Ta książeczka oswaja z lękami, a przy tym jest po prostu urocza.

Odile Baillœul stworzyła z gałganków rodzinkę słodkich myszek. Odwzorowała dokładnie ich świat. W piwnicy mają one nawet skrzynkę pełną drobnych jabłuszek. Clarie Curt ssporządziła fotografie tych scenek. Mogę sobie tylko wyobrazić ile pracy kosztowało wykonanie tej książeczki.

Podsumowując, to nie tylko piękna i słodka, ale i wartościowa książeczka dla najmłodszych. Warto pokazywać je dzieciom jak najwcześniej się da. Rozwija to umysł i wyobraźnię co zaprocentuje w przyszłości. Książeczki z serii Małe Myszki otwierają też oczy na piękno świata oraz uczą wrażliwości. Franciszka, strachliwego myszka przeglądamy ostatnio z synkiem codziennie.
Ocena:5/6
Tytuł:345.Franciszek, strachliwy myszek
Autor:Odile Baillœul
Stron: 16
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękujemy wydawnictwu Literackiemu
Czytaj dalej...

Ziemia kłamstw Anne B. Radge

O sadze rodu Neshov zrobiło się głośno już jakiś czas temu. Długo się wzbraniałam, a gdy już zaczęłam czytać to zatraciłam się w tym klimacie i znakomitej prozie.

Tydzień do Bożego Narodzenia. Wszyscy powoli przygotowują się do świąt, kupują prezenty i myślą nad menu. Anna Neshov właśnie w tym czasie dostaje wylewu i zostają jej już tylko dni życia. Jej trzej synowie nie utrzymują ze sobą kontaktów, a teraz muszą wspólnie stać przy jej łóżku. Tor jest hodowcą świń i jako jedyny posiada córkę. Chciałby, aby poznała swoją babkę. Erlend jest słynnym dekoratorem wystaw sklepowych, a Margido prowadzi własny zakład pogrzebowy.

Przeczytałam połowę powieści i pomyślałam sobie, że właśnie zapoznałam głównych bohaterów. Kocham taką dokładność. Autorka pozwala nam w szczegółach poznać każdego z trzech braci, wniknąć w ich rozbudowaną psychikę, zobaczyć i przekonać się jak obecnie wygląda ich życie. Tor, Margido i Erlend to trzy zupełnie różne osobowości. Ludzie, na których miejscu nikt z nas nie chciałby być. Ci mężczyźni są pełni sprzeczności, bólu i poczucia winy, ponieważ ich życia toczą się dalej, a oni jakby stoją w miejscu. Nie rozwijają się, nie walczą o swoje marzenia. Poranieni przez życie. Cały czas zastanawiałam się co sprawiło, że ich losy potoczyły się w takich kierunkach. Jakieś traumatyczne wydarzenie? Trudne dzieciństwo? Autorka wiele już wyjaśniła, pod koniec powieści zrzuciła prawdziwą bombę jednak myślę, że w kolejnych tomach dowiemy się jeszcze dużo o przeszłości.

Ziemia kłamstw to opowieść o rodzinie. O korzeniach, które ma każdy z nas. Chociażby ktoś zarzekał się, że nie chce wiedzieć kim byli jego przodkowie to w głębi duszy jest zupełnie inaczej. Zastanawiamy się po kim w genach odziedziczyliśmy trudny charakter, a po kim intrygujący wygląd. Drzewo genealogiczne to coś gdzie możemy odkryć starannie tuszowane rodzinne zdrady i intrygi. Ludzie są tylko ludźmi, kierują nimi namiętność i ciekawość. Czasami grzeszą. W tej powieści możemy odnaleźć wiele intryg sprzed lat, które dopiero teraz wychodzą na jaw.

Ziemia kłamstw to też po prostu bardzo dobra powieść pod względem warsztatowym. Piękny, plastyczny język pozwala wniknąć w tej surowy, skandynawski klimat gdzie ludzie przez cały rok śpią przy otwartym oknie by hartować ducha i ciało. Opisy działają na wyobraźnie identycznie gdy autorka opisuje krajobraz czy kolejne etapy oporządzania krów i świń. Za ogromny plus uważam niezwykłą szczegółowość przy pisaniu, tak abyśmy mogli sobie wszystko wyobrazić. Scena pogrzebu organizowanego przez Margido jest ogromnie realistyczna, wiemy nawet, że wokół trumny stały błękitne świece, a na niej niezwykła ozdoba z drewna w kształcie łabędzia.

To powieść, w którą trzeba się wczytać, wchłonąć ją i pozwolić by całkowicie nami zawładnęła. Ambitniejsza niż połowa obecnych na tynku historii. Literacka uczta do powolnego delektowania się i rozsmakowywania w pięknie słów. Zwłaszcza dla osób, które tak jak ja potrafią zachwycić się przyrodą, tym szczególnym zapachem świeżo pooranej ziemi pachnącej o każdej porze roku inaczej. Ta saga rodzinna wywołała u mnie przyjemną nostalgię i chyba będzie odkryciem tego roku.
Ocena:6/6
Tytuł: 344.Ziemia kłamstw
Autor: Anne B. Radge
Stron: 304
Wydawnictwo: Smak Słowa
Rok wydania: 2017
Za literacką ucztę dziękuję wydawnictwu Smak Słowa
Czytaj dalej...

Stosik #54

Naprawdę podziwiam wszystkich, którzy często dodają takie zdjęcia. Na to straciłam mnóstwo czasu i energii. Wspólnie z synkiem zrobiliśmy bałagan w całym pokoju, Wyszło jedno ostre zdjęcie. Przejdźmy może do tego co będę w najbliższej przyszłości czytać. Stosik na wrzesień to dwa naprawdę grube tomiska. Aż miło na nie popatrzeć. To koniec moich wakacji, niedługo będzie trzeba myśleć o studiach. Można czytać takie grube lektury. Obie zabiorą mnie też w egzotyczne podróże, a więc na długie jesienne wieczory po prostu idealnie.
Saga rodu Neshov to coś co chciałam przeczytać od dłuższego czasu. Kuszą mnie przede wszystkim opisy krajobrazów i ten specyficzny skandynawski klimat. Przeczytałam już kilka stron i muszę przyznać, że to książka, którą można się naprawdę delektować. Czwarty tom sagi ma swoją premierę 20 września. Trzy są już na mojej półce, oby wszystkie się spodobały.
To książka wydana przez Zysk i S-ka. Jest naprawdę gruba, została okrzyknięta jedną z najlepszych powieści XXI wieku. Ogromnie lubię historie opowiadające o niewolnictwie. Nie dość, że są mądre i wartościowe to jeszcze panuje w nich świetny, niepowtarzalny klimat. Pewnie będę musiała jej poświęcić trochę czasu. Zbiera jednak same dobre opinie, a więc pewnie warto.
Myślałam, że uda mi się napisać ten tytuł bez zerkania w podpowiedź wyżej na zdjęciu. Nie udało się. Po poradniki raczej nie sięgam. Tutaj najpierw urzekła mnie okładka, później doczytałam opis. To nietypowy poradnik, ponieważ to powieść o rozwoju osobistym, Może taka forma trafi do mnie bardziej i w końcu coś wprowadzę w życie.
Za sprawą tego kolosa przeniosę się do Chin. Wiecie, że tam ta powieść jest zakazana? Porusza ważne problemy polityczne i społeczne, a przy tym to po prostu saga rodzinna. Wiecie, że lubię takie książki. Z nią też spędzę dłuższy czas, jednak niech będzie to czas wykorzystany ambitnie.
Aby stosik nie zrobił się zbyt ciężki pojawiła się w nim ta powieść obyczajowa z akcją w Nowym Jorku. 
Co was dzisiaj zaciekawiło? Coś już znacie?



Czytaj dalej...

Wernisaż Oskar Salwa

Jakiś czas temu informowałam was o nowym na naszym rynku wydawnictwie. Specjalizuje się ono w powieściach obyczajowych oraz historycznych opowiadających o polskich królowych.

Kiełki, smoothie, napój owsiany. To kilka produktów z lodówki naszej głównej bohaterki - Marty. Żyje według tego co jest akurat modne, mieszka w dzielnicy, która jest na czasie z dość ekscentrycznym malarzem. Są ze sobą już ładnych parę lat i nic nie zapowiada, że ta miłość mogłaby nie przetrwać. Uporządkowane życie burzy wernisaż, który Marta musi przygotować praktycznie z dnia na dzień. 

Ogromnie żałuję, że po tę powieść nie sięgnęłam podczas mojej wizyty w Kazimierzu Dolnym. Przecież to stolica artystów, a w Wernisażu panuje ten specyficzny klimat bohemy, ekscentrycznych ludzi dla których liczy się sztuka, wena i chęć stworzenia czegoś co sprawi, że ludzie zapamiętają nas na wiele lat. 

Wernisaż to niezwykle lekka lektura, którą jesteśmy w stanie przeczytać w trakcie jednego długiego jesiennego wieczora. Nie jest to powieść najwyższych lotów jednak po prostu na coś takiego nie liczyłam. Potrzebowałam historii, która pozwoli miło spędzić czas, zrelaksować się i pośmiać. Tutaj sprawiła się bardzo dobrze. 

Perypetie Marty potraktowałam z przymrużeniem oka. To osoba, która jeszcze nie wie czego chce od życia. Tkwi w związku z mężczyzną, który z jednej strony jest męski, potrafi stanąć w jej obronie, a z drugiej jest zadufanym w sobie egoistą. Gdyby główna bohaterka nie odmieniła swojego życia i sposobu myślenia to pewnie w końcowym rozrachunku napisałabym, że jej nie polubiłam. Na szczęście stało się inaczej. To historia o poszukiwaniu swojego miejsca w życiu. Odnalezienie go wcale nie musi przyjść z osiągnięciem dorosłego wieku. Czasami jak w przypadku bohaterki dopiero wtedy gdy trochę życia mamy już za sobą, jesteśmy wykształceni, mamy stabilną pracę.

Jedyne czego mi tutaj zabrakło to emocje. W moim przypadku to jednak ważny element, czy to czytam powieści obyczajowe, sagi rodzinne czy thrillery. Cieszę się, że pozwoliła oderwać mi się od rzeczywistości jednak byłabym bardziej zadowolona gdyby nie pozostawiała mnie obojętną na wydarzenia zawarte w powieści. Kolejne lektury spod szyldu tego wydawnictwa już na mojej półce, teraz pewnie będzie jeszcze lepiej.

Podsumowując, nie jest to lektura, która odmieni w znaczący sposób wasze życie. Miło spędzicie przy niej czas, wnikniecie do świata ekscentrycznych artystów i ekskluzywnych galerii sztuk. Przecież nie musimy cały czas czytać ambitnych i poważnych lektur. Czasami sprawdza się coś lekkiego i nie całkiem na poważnie.
Ocena:4-/6
Tytuł: 343.Wernisaż
Autor: Oskar Salwa
Stron: 296
Wydawnictwo: Lira
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Lira
Czytaj dalej...

O Kamilu, który patrzy rękami Tomasz Małkowski

Niepełnosprawność. Słowo, które jest raczej rzadko spotykane w książeczkach dla najmłodszych. Jako dorośli wolimy czytać im o słodkich zwierzątkach myśląc, że nie warto zaprzątać ich młodych umysłów problemami. Później dziwimy się, że nowy, niepełnosprawny kolega w szkole został potraktowany jak przybysz z obcej planety. Ta książeczka to niezwykle lekki wstęp do poważnych rozmów.

Kamil jest niewidomy od urodzenia. Nie jest jednak kaleką. Nie chce udawanego współczucia i żalu. Jest samodzielny tak jak każde dziecko w jego wieku. Ma też mnóstwo pomysłów na psoty i zabawy.

Książeczkę czytaliśmy z synkiem dłuższy czas. Jedną historyjkę dziennie. Jest ich 20, nie są długie. Takie by dziecko się nie znudziło, a jednocześnie przekazać jednak jakąś ciekawą historię z morałem. Myślę, że to jedna z najwartościowszych książeczek dla dzieci na rynku. Traktuje o ważnych sprawach, a jednocześnie psoty Kamila przypomniały mi niesfornego Mikołajka, z którym to ja spędziłam dzieciństwo. 

Historyjki mówią nam o tym, że niepełnosprawność nie jest tym co definiuje drugiego człowieka. Niewidoma osoba może być świetnym kumplem, z którym można świetnie spędzać czas na psotach. Takie dzieci nie powinny odczuć, że w jakikolwiek sposób różnią się od swoich rówieśników. Tak jak oni chcą spędzać czas, pomagać w domu. Nakrycie stołu do kolacji sprawia im ogromną dumę i przyjemność. Nawet jeśli czasami coś się nie uda. Dziecko, które jest niepełnosprawne musi odczuć, że jest potrzebne.

Z każdą kolejną historią byłam bardziej zadowolona z tej lektury. Mój synuś na razie jeszcze tylko słucha mojego głosu, jednak mam nadzieję, że w przyszłości wyciągnie z niej ważną lekcję, która pomoże mu w życiu. Będzie wiedział, że każdy człowiek jest inny, ale to nie sprawia, że mamy kogoś inaczej traktować. O Kamilu, który patrzy rękami uczy akceptacji, tolerancji i współczucia. Pokazuje, że te cechy są czasami bardzo do siebie podobne i wzajemnie się zazębiają. Współczucie nie powinno objawiać się w ciągłym wyręczaniu i traktowania drugiej osoby jak kogoś słabszego, a na akceptowaniu jego wad i zalet, dyskretnym pomaganiu w codziennym życiu. Pamiętajmy, że każdy z nas ma swoją dumę, aby nikogo nie urazić. Te opowiadania to wstęp do rozmowy o niepełnosprawności. Są napisane prostym językiem, przystępnym dla każdego szraba. Warto mieć ją w domowej biblioteczce.
Ocena:5/6
Tytuł: 342.O Kamilu, który patrzył rękami
Autor: Tomasz Małkowski
Stron: 63
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Adamada
Czytaj dalej...
Recenzje książek © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka