Znajdziesz mnie tutaj

Podsumowanie marca

Wprost ciężko uwierzyć w to, że kolejny miesiąc już za nami. Działo się jak zwykle wiele, chyba już się do tego przyzwyczaję, że wprost nie mam czasu na nudę. W końcu pogoda zrobiła się wiosenna. Spacerujemy przynajmniej raz dziennie, czasami częściej i czuję jak życie we mnie wraca. Na tyle, że nawet zaczęłam regularne ćwiczenia.
Dzisiejsze podsumowanie będzie naprawdę króciutkie. Piszę je gdy obok mnie malutki leży na brzuszku w swoim samochodziko-macie. Muzyczka gra, a matce ciężko się skupić.
Pod względem czytelniczym było słabiutko. Tylko cztery przeczytane książki. Z czego dwie dziecięce gdzie naprawdę nie było dużo literek :)
Chata
Którą oceniam najlepiej? Zdecydowanie Chatę. Jeszcze podrzucę wam do niej link gdy pojawi się na Czytamwszędzie. Poleciłabym ją w czasie Wielkiego Postu. Zmusza do wielu refleksji. Gniew i świt zapewniło mi mnóstwo porywów serca i emocji.
Mam też dla was kilka pytań. Jak odbierzecie całkowitą zmianę formy recenzji? Ostatnio poproszono mnie o recenzję przekrojową, w formie jakiegoś słowa określającego książkę i uzasadnienia. Spodobało się.
Co wy na to żeby raz na jakiś czas pojawiało się tu zestawienie polecanych przeze mnie książek z linkami afiliacyjnymi?
Jaki był wasz marzec? Jak przygotowania do świąt?
Czytaj dalej...

316.Gniew i świt

Jest kilka typów książek. Takie, że wasze recenzje mnie zaciekawią, wyrażę chęć ich przeczytania, a później i tak zginą gdzieś w natłoku innych ważnych spraw. Są i takie lektury gdzie zobaczenie okładki, przeczytanie opisu sprawia, że wręcz obsesyjnie zaczynam o niej myśleć. Wiem, że to takie must read - do przeczytania koniecznie. Tak było właśnie z powyższą pozycją. Czy słusznie? A może wielkie oczekiwania okazały się porażką?

Chalid, osiemnastoletni kalif Chorasanu każdego ranka zabija swoje kolejne żony. Jest rządnym krwi potworem, wydaje się, że nie ma serca. Wkrótce jego kolejną ofiarą pada przyjaciółka szesnastoletniej Szahrzad, która przysięga zemstę. Wie, że musi być sprytna. Zamierza co noc opowiadać kalifowi baśnie by w dogodnym dla niej momencie odebrać mu życie. Co jednak gdy okazuje się, że Chalid skrywa wiele tajemnic i nic nie jest tym czym się wydaje.

Ostatnio mało u mnie czasu na czytanie. Dom, dziecko, egzaminy. A jednak coś jest w tej lekturze, jakiś przyciągający magnetyzm, który zmusza do odłożenia wielu spraw na bok i przeczytania chociaż kilku stron. Renee Ahdieh snuje przed nami magiczną baśń. Połączenie Tysiąca i jednej nocy z Piękną i bestią. Klimat Bliskiego Wschodu, otulające ciało i zmysły zapachy, potrawy i krajobrazy sprawiają, że wszystko wydaje się nam możliwe. A miłość pomiędzy piękną, szlachetną i utalentowaną dziewczyną, a potworem o ludzkim sercu czymś na miejscu. Długo biłam się z myślami i zastanawiałam jak ocenić Chalida. Jego postępowania nie da się niczym usprawiedliwić, a jednak świadomość tego, że to tylko fikcja literacka sprawiła, że postać przyciągnęła mnie do siebie. Kusi nas przecież to co tajemnicze i zakazane.

Jeśli chodzi o fabułę tej powieści to jej osią jest tajemnica kalifa Chalida. Zły urok, który na nim spoczywa. Spodobało mi się to, że w książce jest on dojrzałym mężczyzną, z pewnością nie zachowuje się jak osiemnastolatek. Trochę się tego wieku obawiałam, nie lubię gdy bohaterowie są za młodzi, niektóre zachowania im nie pasują, szczególnie w romansach. Tutaj nawet zapomniałam o jego rzeczywistym wieku.

Tak naprawdę przedstawiona historia to tylko preludium do dalszej opowieści. Wiele jeszcze nie zostało wyjaśnione. Pełno tutaj magii, klątw, tajemnic, intryg, a jednak nie powiedziałabym, że to trzymająca w napięciu powieść. Przynajmniej gdyby patrzeć na szybkość akcji i wydarzeń. Ona przyspiesza bicie naszych serc z innego powodu. To historia porywającej i zakazanej miłości. Zdrada własnych przekonań i wartości w imię krótkotrwałego szczęścia u boku ukochanego mężczyzny. Namiętność budząca grozę, rozpalające zmysły przywiązanie do drugiego człowieka, którego inni uważają za odrażającego potwora. Czy w tym ohydnym ciele bije ludzkie serce?
Ocena:5/6
Tytuł: 316.Gniew i świt
Autor: Renee Ahdieh
Stron: 461
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2017
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Filia
Czytaj dalej...

315.Nie chcę być duży

Kolejną lekturą, którą wybrałam do recenzji od wydawnictwa Adamada jest dość duża książka. Ma ona nietypowy rozmiar, który od razu zachęca nas do wygodnego rozłożenia się na brzuszku i wspólnego czytania oraz śledzenia tego co dzieje się na ilustracjach. A jest co oglądać.

Duże, kolorowe obrazki były moim głównym kryterium przy wyborze. Dziecko w wieku siedmiu miesięcy nie skupi się jeszcze przecież na samej historii. Dla niego najbardziej atrakcyjne są oglądane zwierzątka. Śledzimy tutaj mozolne próby mamy Kangurzycy nauczenia swojego dziecka samodzielności i spróbowania wyjścia z wygodnej maminej torby. Wędrujemy razem z nimi, oglądamy wesoło bawiące się zwierzątka, podziwiamy piękno otaczającej nas przyrody. Takie książeczki uczą dzieci wrażliwości, obserwacji. Żywe i intensywne kolory, roześmiane kangury, małpki i słoniki przyciągają wzrok dziecka. 

W tej historii drzemie też ogromny potencjał, który został w pełni wykorzystany. Niesie ona przez to ze sobą mnóstwo wartości, pokazuje jaki świat jest piękny. Absolutnie nie należy się go bać i drżeć ze strachu siedząc wciąż w maminej torbie, ponieważ wtedy po prostu wiele nam umyka. Pokazuje jak ważną sprawą w życiu małego człowieka jest samodzielność. Widzę to po swoim synku, który nieporadnie i na razie do tyłu próbuje dostać się do ulubionej zabawki. Jaką satysfakcję wywołuje fakt, że coś uda się samemu zrobić.

To chyba też mądra książka dla mam, które chciałyby wszystko przeżyć za swoje dzieci. Oczywiście należy się o nich troszczyć i martwić. Sedno tkwi jednak w tym aby wspólnie oglądać i poznawać świat, a nie przysłaniać swoją nadopiekuńczością cały krajobraz.
Ocena:5/6
Tytuł: 315.Nie chcę być duży
Autor: Guido von Genechten
Stron: 32
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2016
Dziękuję Wydawnictwu Adamada
Czytaj dalej...

314.Wszyscy ziewają

Na rynku jest obecnie całe mnóstwo książek dla dzieci. Z obrazkami do oglądania, bajkami do słuchania. Otwierane, rozkładane. Mój synuś od pewnego czasu zaczął przejawiać zainteresowanie ilustracjami w książeczkach, a więc przy wyborze kierowałam się obecnością jakiś ładnych i kolorowych zwierzątek.
Mój wzrok od razu padł na ,,Wszyscy ziewają”. Książeczka jest dedykowana dzieciom w każdym wieku. Jak możemy przeczytać na okładce jest ona polecana do czytania przed snem. Razem z synkiem musimy przyznać, że jej wybór był strzałem w dziesiątkę i będzie ona często użytkowana.
Pierwszym plusem są przede wszystkim duże i kolorowe ilustracje zwierząt. Mamy świnkę, króliczka, hipopotama. Wszyscy ziewają, a my możemy otworzyć ich buzie. Zajrzeć do środka, zobaczyć jakie mają języczki czy ząbki. Świetna sprawa. Dziecko z chęcią otwiera i zamyka kartoniki, jest zaintrygowane. 
Książka jest solidnie wykonana. Ma twardą oprawę, a jednak nie jest ciężka. W sam raz dla małych rączek. Co mnie bardzo ucieszyło ma też zaokrąglone rogi. Wcześniej pewnie nie zwróciłabym na to uwagi. Teraz gdy jestem mamą małego kręciołka nie mogącego poleżeć chwilę w miejscu tylko turlającego się dalej to naprawdę ważna sprawa. Okienka są dobrze przymocowane. Nic się tutaj nie popsuje ani nie odklei. Najbardziej podoba nam się chyba ostatnia rozkładana strona. Jest bardzo szeroka, są na niej wszystkie postacie z książeczki. Jest co oglądać.
Jak to jest z tym zasypianiem? Mój synuś jeszcze przy niej nie zasypia jednak na niego działa tylko wylegiwanie się przy piersi. Czytanie historyjki o zwierzętach i zasypianiu, oglądanie ilustracji, otwieranie okienek sprawia, że nawet mój wiercioszek się wycisza, uspokaja. Jest przygotowany do zasypiania. Z pewnością będziemy szukać więcej książeczek tego typu gdzie można coś otworzyć, pociągnąć. Z takich lektur jest największa frajda, a i rodzic świetnie się przy nich bawi.
Tytuł: Wszyscy ziewają
Autor: Anita Bijsterbosch
Stron: 
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2016

Czytaj dalej...

313.Obudź się, Kopciuszku

Kolejna lektura jaką wybrałam sobie do recenzji od księgarni Bookmaster. Okazuje się, że to strzał w dziesiątkę.

Alicja to samotna, młoda lekarka. Właściwie nie posiada innego życia niż praca. Spędza w niej każde Boże Narodzenie czy Nowy Rok, bierze każdy niechciany dyżur. Boi się otworzyć na ludzi. Ma kilkoro przyjaciół którzy praktycznie siłą zabierają ją na Sylwestra do Zakopanego. Tam zupełnie niespodziewanie poznaje przystojnego ratownika TOPR. Czy Kopciuszek obudzi się ze snu?

Książki obyczajowe to chyba najczęściej wybierany przeze mnie gatunek. Ta mnie po prostu urzekła, zachwyciła swoją prostotą, wywołała mnóstwo emocji. Sprawiła, że zaczęłam wiele myśleć nad moją życiową drogą. Wiem, że chcę więcej takich lektur. Najmocniejszy atut tej powieści to jej klimat. Większość akcji toczy się w Zakopanem. Autorka raczy nas działającymi na wyobraźnię i magicznymi opisami krajobrazów. Piękne ośnieżone szczyty, skrzące się w mrozie oszronione drzewa. Widoki idealnie pasujące do współczesnej baśni o Kopciuszku i Śpiącej Królewnie w jednym.

Historia pokazuje prawdziwą siłę miłości. Uczucia, które nie zdarza się często. Sprawia, że nasze całe życie się zmienia, a wszelkie kłopoty przestają mieć znaczenie gdy ta druga osoba jest obok. Nie jest przy tym płytka, a chociaż to taka baśń osadzona w czasach współczesnych nie jest dziecinna czy naiwna. Przypomina o tym, że chociaż w dzisiejszych czasach mogłoby się wydawać inaczej kariera to jednak sprawa podrzędna. Zdrowie, znalezienie drugiej połówki, założenie kochającej się rodziny. Losy Alicji były mi ogromnie bliskie- też chciałam zostać lekarzem. Wybrałam jednak rodzinę. Książka zmusiła mnie do refleksji czy jestem zadowolona z obrania takiej, a nie innej drogi. Uświadomiła, że szczęście zawsze wymaga zrezygnowania z czegoś, dokonania pewnego wyboru.

Alicja i Michał to postacie których nie da się nie polubić. Ona niezwykle zagubiona i wyobcowana. Straciła tak naprawdę oboje rodziców, nie ma żadnych bliskich. Tylko przyjaciół, których także stara się traktować na dystans.  Aby o tym nie myśleć ucieka w swoją odpowiedzialną pracę. Któż z nas nie zna takich osób? Michał to góral z krwi i kości. Przystojny, nie boi się ryzyka i niebezpieczeństwa. Która czytelniczka nie będzie nim zauroczona?

Podsumowując, to opowieść z rodzaju tak porywających, że mam ochotę rzucić wszystko, wyjechać do Zakopanego, usiąść z kubkiem herbaty i tam przeczytać ją jeszcze raz. Opowieść o miłości gwałtownej jak góralski charakter czy halny wiatr. Wyborze życiowej drogi, a wszystko to osadzone w cudownych krajobrazach. Mocno wam ją polecam.
Ocena: 5+/6
Stron: 320
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2016
Czytaj dalej...
Recenzje książek © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka