Znajdziesz mnie tutaj

Stosik #47

Książkowe stosiki to coś co najbardziej lubię oglądać na waszych blogach, a jednak ostatnio mało pojawiają się u mnie. Czas to nadrobić, ponieważ zbliża się majówka, z pewnością będzie więcej czytane. Do tego dostałam od męża cudowne kolorowe róże. Aż żal ich nie obfotografować ze wszystkich stron.
Dzisiejszy stosik to taki misz-masz. Trochę lektur które już dawno za mną. Dwie które pewnie będą umilać mi czas na początku maja. Tradycyjnie jeśli recenzja już się pojawiła po kliknięciu w tytuł zostaniecie do niej odesłani.
1.The Call. Wezwanie.  Zapowiadała się na taką typową młodzieżówkę, a sprawiła, że bałam się w nocy wyjść do łazienki. Dużo mi nie potrzeba żeby się wystraszyć, a tutaj autor wyjątkowo sugestywnie i barwnie opisuje te wszystkie okropności dokonywane na ludziach przez elfy. Ludzie-pająki czy konie. Coś przerażającego. Nie mogę doczekać się kolejnego tomu.
2.Azyl Książka nie jest zła. Myślę jednak, że opis jest trochę mylący. Sugeruje nam, że to powieść o ukrywaniu Żydów gdzie możemy znaleźć tam zaledwie kilka kartek. Świat zwierząt i ludzi, historia Jana i Antoniny Żabińskich - właśnie to możemy tutaj odnaleźć.
3.Dekalog księdza Jana Kaczkowskiego.  Coś co każdy bezwzględnie powinien przeczytać. Ten wierzący jak i nie. Mądra, śmieszna, zmuszająca do refleksji.
4.Chemik. Byłam ogromnie ciekawa co też słynna autorka Zmierzchu wymyśliła. Powieść szpiegowska? Chyba jednak trochę przesadziła. Za dużo tu szczegółów i opisów przez co początek jest rozwleczony. Dużo bym wyrzuciła. Od razu byłoby lepiej.
A teraz to co będę miała przyjemność czytać w najbliższym czasie. 
5.Caraval. Chłopak, który smakował jak północ. Jestem już po wstępie i muszę powiedzieć wam, że szybko się czyta. Jak na razie wciągająca.
6. Królowie Bourbona. Wszystko co wychodzi spod szyldu wydawnictwa Marginesy jest dobre więc o to się nie martwię. Najbardziej chyba, że będę miała za mało czasu żeby naprawdę się w niej rozsmakować.
Coś was zaciekawiło?

Czytaj dalej...

317.The Call. Wezwanie

 
Nastolatkowie. Ludzie, którzy żyją beztrosko. W większości decydują o nich rodzice, a więc sami nie znają jeszcze życia, jego bólu i trosk. W świecie wykreowanym przez Peadar'a O' Guilin'a zaledwie nikły odsetek z nich ma szansę na dożycie wieku dorosłego. Zupełnie niespodziewanie każdy z nich budzi się w przerażającej krainie. Bezwzględni Łowcy wyruszają za nimi w pościg. Jeśli przez cały dzień, podczas gdy u nas mijają zaledwie trzy minuty i cztery sekundy nie da się zabić może wrócić do domu. Co z Nessą, która cierpi na porażenie nóg? Nie może biegać, a jednak kiedyś z całą pewnością zostanie wezwana i będzie musiała przejść swoją próbę. 

Elfy. Współczesna literatura wykreowała je na urocze, magiczne stworzenia w kusych spódniczkach. Autor tej powieści dla nastolatków sięga do dawnych i zapomnianych legend i na ich kanwie osadza tę naprawdę mroczną, a przy tym przede wszystkim dobra powieść. Elfy z The Call. Wezwanie to bezwzględni mordercy, którzy mszczą się na całym ludzkim rodzie. To człowiek odebrał im szansę na podziwianie piękna świata i wepchnął ich do Szaroziemia - nieprzyjaznej i przejmująco smutnej krainy. Jeśli jednak przepowiednie się spełnią będą oni mieli szansę wrócić na ziemię. 

Makabra i mrok. Nie spodziewałam się, że powieść ta wywoła ciarki na mojej skórze. Jest mroczna i makabryczna. Wystarczy wyobrazić sobie, że lud Sidhe to tacy specyficzni rzeźbiarze. Najlepszym materiałem jest dla nich ludzkie ciało. Stworzyli ludzi na podobieństwo koni czy pająków, a autor nie szczędzi nam tutaj dokładnych opisów. Z tego powodu nie polecałabym tej powieści za młodym czytelnikom, a tylko tym o naprawdę mocnych nerwach. 

Wciągająca historia. Praktycznie od pierwszej strony coś się dzieje. Trafiamy do szkoły przetrwania gdzie nastolatkowie uczą się jak przetrwać w Szaroziemiu. Jednocześnie uczniowie walczą miedzy sobą, zakochują się i nienawidzą. Otrzymują nowe Wezwania, a w powietrzu czuć widmo nadciągającej katastrofy. Przez to po prostu nie da się nudzić podczas czytania.

Ciągły niepokój. Autor nie oszczędza bohaterów. Nie są to obdarzeni nadprzyrodzonymi mocami herosi którzy cało wyjdą z każdej opresji. Wielu z nich odniosło poważne i przerażające obrażenia. Nie możemy być pewni, że nasza główna postać - Nessa przetrwa. Podoba mi się pomysł, że został tu przedstawiony ktoś ułomny, zdecydowanie nie idealny, a przez to prawdziwy i szczery. Pytanie tylko czy da sobie radę? 

Podsumowując. Ostatnio czytam mało książek i cieszę się, że mogłam trafić właśnie na nią. To kawał porządnej antyutopii z dobrze wykreowanym światem. Powiewem grozy i niepokoju. Na tyle, że czytając ją w nocy wypatrywałam jakiś małych ludzików pod łóżkiem. Makabryczna i trzymająca w napięciu. 
Ocena: 5+/6
Tytuł: The Call. Wezwanie
Autor: Pedar O' Guilin
Stron: 318
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2017
Serdecznie dziękuję za egzemplarz recenzencki tej książki.
Czytaj dalej...

Ulubione herbaty po które sięgam podczas czytania

Wielkanoc ( a właściwie patrząc na pogodę za oknem Boże Narodzenie) już za nami. Po raz pierwszy nie złożyłam wam życzeń. Wpadłam w szał pieczenia ciast, siekania sałatek i jakoś obudziłam się dopiero dzisiaj. Synek kompletnie nie dopuszcza mnie teraz do komputera. Żadna przeszkoda nie jest nie do pokonania odkąd nauczył się raczkować, a oczywiście kable są dla niego najciekawsze. Przez święta czytałam niezwykle pasjonującą i ciekawą książkę. Napiszę o niej w piątek. Chciałam dodać recenzję dzisiaj ale oczywiście nie zdążyłam nic nasmarować. 
Dzisiejszy post to absolutnie nie żadna zapchaj dziura. Odkąd zaczęłam celebrować każdą chwilę i wypicie ciepłej herbaty przy dziecku stało się małym sukcesem moja kolekcja napojów ogromnie się rozrosła. Na tyle, że jeśli was zaciekawię wystarczy mi na wiele, wiele takich postów. Kawy nie piję, nie odpowiada mi jej smak. Próbowałam się do niej przyzwyczaić ale jednak nie wyszło.
Po co ostatnio sięgam gdy mam chwilę na czytanie?
1.Tekanne Magic Apple. Typowa owocowa herbata, jabłko z cynamonem. Kupiłam już na święta ale coś mi w niej nie pasowało. Była jakaś za intensywna, za mocna. Okazało się, że wiele zyskuje jeśli pije się ją gorzką. Wtedy jest delikatniejsza, a jednocześnie można w niej wyczuć świeże kwaskowe jabłka z cynamonem. Przez to jednak, że nie mogę jej osłodzić raczej nie kupię ponownie.
2.3.Green Hills. Walentynowa róża, Wiosenne orzeźwienie. Do kupienia w Biedronce. Green Hills ma ostatnio ciekawą akcję. Co miesiąc wypuszczają oni limitowany smak herbaty. Na Walentynki była to oczywiście zielona z różą. Marcowa edycja to zielona z miętą i różnymi ziołami i kwiatami, między innymi nagietkiem. Zieloną herbatę lubię pijam zwykle wtedy gdy chcę się obudzić ( działa zdecydowanie lepiej niż kawa) oraz gdy wiem, że mam jeszcze dużo nauki. Walentynkowa róża jest zdecydowanie cięższa, bardziej aromatyczna, pyszna do wypicia na obudzenie umysłu wieczorem. Marcowe wiosenne orzeźwienie piję rano na pobudzenie. Pięknie pachnie miętą i rzeczywiście ożywia. Teraz koniecznie muszę kupić sobie kwietniową wersję. Podobno z truskawką i melonem. Jeśli was zaciekawiły to są dostępne cały czas w Biedronkach jeśli nie zostały u was wykupione. Ogólnie sądzę, że to świetna akcja promocyjna, niektórzy kupią pewnie przez sam fakt, że co miesiąc jest dostępny inny, limitowany smak.
4.Green Hills. Rozgrzej się. Figa, imbir, suszona śliwka, cynamon. Teraz nie będę kupować już kolejnego opakowania ale skuszę się jesienią lub zimą. Owocowa, dość ciężka, rozgrzewająca. Dobra w zarówno słodzona jak i nie. 
A wy? Lubicie herbaty? A może bardziej kawy? Znacie którąś z z tych? 
Jak celebrujecie chwile?  Jaki jest wasz ulubiony napój do książki?
Czytaj dalej...

3 książki na wiosnę

Tak to już jest, że jedne książki bardziej lub mniej pasują nam do konkretnego klimatu i panującej na dworze pogodzie. Niektóre świetnie czyta się pod kocem przy kubku gorącej herbaty, a inne w pierwszym ciepłym powiewie wiatru. Jakie książki polecam wam na tę wiosnę szczególnie? Z czym mi się kojarzą?
Polecam wam nie tylko tę książkę ale każdą jaka wyszła spod pióra mojej ukochanej autorki Lucy Maud Montgomery. Czytałam ją w podstawówce, w domku na dworze. Pamiętam jak razem z tatą najpierw budowaliśmy domek, który miał być tylko mój, miałam tam nawet paprotkę wiszącą na ścianie i okienko. Później mama zagrabiała podwórko, a ja dosłownie przepadłam w całej serii o rudowłosej Anii. Jestem pewna, że gdyby fragment tej książki nie pojawił się w moim szkolnym podręczniku, a ja nie wpadłabym najpierw na pierwszą część, a później resztę serii być może nie byłabym takim zagorzałym molem książkowym. To wtedy zaczęła się moja miłość i pasja do książek, która trwa do dziś. W tym domku całą wiosnę - bo tyle zajęło mi przeczytanie tej serii przeżywałam całe życie Anii, narodziny jej dzieci, ich perypetie. Chciałabym kiedyś przypomnieć sobie te książki jednak boję się, że wtedy magia zniknie.
Autorstwa Michelle Paver. To one wprowadziły mnie w świat magii i fantastyki, a jednocześnie znów ogromnie rozbudzały wyobraźnię. Autorka zabiera nas do Epoki kamienia łupanego. Śledzimy losy Toraka, który staje się bratem dla pewnego wilka. Bardzo mądre i pewnie przyjdzie kiedyś czas, że podrzucę je synkowi.
Jeśli jeszcze nie znacie powieści Pearl S. Buck to absolutnie kiedyś musicie to zmienić. To laureatka Nagrody Nobla, pisała głównie o Chinach. Pamiętam, że jej książki nie należały dla mnie do najłatwiejszych kiedy czytałam je sześć lat temu. Z resztą miałam wtedy tylko 15 lat. Ukryty kwiat opowiada o miłości, różnicach kulturowych. Piękne opisy przyrody, trochę historii, cały wachlarz emocji. Nie było sześć lat miesiąca żebym nie skusiła się na jakąś powieść tej autorki.
Nie zastanawiałam się zbytnio nad tym zestawieniem. Po prostu są to książki, które akurat wiosną czytałam wiele lat temu i z tym okresem mi się kojarzą. Znacie któreś z nich? Czytaliście? A może was skusiłam do zapoznania się? Pojawiły się tutaj linki afiliacyjne. Mam nadzieję, że wam nie przeszkadzają.
Czytaj dalej...
Recenzje książek © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka