Znajdziesz mnie tutaj

Czerwcowe zapowiedzi wydawnictwa Sonia Draga



Zapowiedzi czerwcowe wydawnictwa Sonia Draga

Ostatnio podczas przeglądania zapowiedzi książkowych na czerwiec natknęłam się na powieść jednej z moich ulubionych autorek. Od razu sprawdziłam też inne zapowiedzi z tego wydawnictwa i muszę powiedzieć, że idealnie trafiają oni w mój gust. Gdybym miała dużo czasu, tyle co jeszcze rok temu każdą z nich mogłabym przeczytać. Wiem, że wśród moich czytelników jest mnóstwo osób o podobnych do mnie preferencjach czytelniczych, a więc nie pozostaje mi nic innego jak zaprezentować wam te zapowiedzi.
14 CZERWCA


Życie, motocykle i inne niemożliwe projekty
W dniu osiemnastych urodzin Anette Grankvist przyrzekła sobie, że zrobi w życiu trzy rzeczy: nauczy się jeździć na motocyklu, kupi dom i będzie samowystarczalna. Dziewiętnaście lat później Anette rzeczywiście radzi sobie sama. Niestety mieszka w wynajętym mieszkaniu w Skogahammar i nie ma nawet prawa jazdy na samochód. Od dwunastu lat pracuje w sklepie Mat-Extra i w tym tysiącleciu nie była jeszcze na prawdziwej randce.

Sytuacja wydaje się do przyjęcia dopóki Anette mieszka razem z córką. Jednak gdy dziewczyna dostaje się na studia i wyprowadza do innego miasta, Anette uzmysławia sobie, że istnieje spora różnica pomiędzy byciem samotną matką z dzieckiem, a byciem samotną matką bez dziecka. I że jakoś będzie musiała poradzić sobie z wolnym czasem, którego nadmiar nagle zaczął ją bezlitośnie przytłaczać.

Zbliżająca się do czterdziestki Anette postanawia odnowić relację z pogrążającą się w otchłani demencji mamą i wreszcie zacząć realizować marzenia. Zapisuje się na kurs nauki jazdy na motocyklu i wdaje w szalony romans. Jednak szybko przekonuje się o tym, że wolność i przygody są znacznie bardziej skomplikowane, niż do tej pory jej się wydawało.

Czytając opis ciężko nie pomyśleć tutaj o Jojo Moyes. Może to ta bohaterka, która z miejsca wydaje się sympatyczna. Lub zapowiedź lekkiego tonu, a pod tym wszystkim ważnych spraw? Jedno jest pewne. Powieść bardzo ciepło i klimatycznie się zapowiada.

Dom dla lalek


„Nazywam się Nicky Frank. Choć… raczej się tak nie nazywam”.

Nicole Frank nie powinna była przeżyć wypadku samochodowego, a co dopiero wspiąć się nocą ranna na stromy, błotnisty jar. Nie w ciemnościach, nie w deszczu, nie z odniesionymi obrażeniami. Ale jedna myśl pozwala jej zwalczyć wszelkie przeciwności i znaleźć pomoc: Vero.


„Szukam małej dziewczynki. Muszę ją uratować. Tylko że… ona raczej nie istnieje”.
Sierżant Wyatt Foster jest sfrustrowany, gdy nawet policyjny pies tropiący nie jest w stanie znaleźć śladów tajemniczego zaginionego dziecka – dopóki nie pojawia się ze swoimi szokującymi rewelacjami mąż Nicky, Thomas. Nicole Frank doznała kilku urazów mózgu, więc policjanci nie powinni ufać jej słowom.
„Mój mąż twierdzi, że zrobi wszystko, żeby mnie ocalić. Ale… raczej mu się nie uda”.
Kim jest Nicky Frank i co się stało tej nocy, gdy jej auto wypadło z drogi? Czy był to rzeczywiście wypadek czy też coś bardziej złowrogiego? Kobieta nie ma przecież rodziny ani żadnych przyjaciół. Im głębiej Wyatt kopie, tym bardziej się niepokoi. Bo okazuje się, że to nie pierwszy wypadek Nicky w ciągu ostatnich kilku miesięcy… Wygląda na to, że ktoś bardzo pragnie jej śmierci.

Nazwisko autorki wielokrotnie obiło mi się już o uszy. Zapowiada się mroczna i trzymająca w napięciu historia, obecność małej dziewczynki tylko te wszystkie emocje potęguje.



Zaklinaczka. Krew Werdiany

Zaklinaczka to opowieść o dwunastoletniej dziewczynce,  która walczy z kompleksami i brakiem pewności siebie, ale gdy okoliczności zmuszają ją do opuszczenia wygodnych ram dotychczasowego życia, odkrywa świat pełen czarów – i ogromnych niebezpieczeństw.                                   

Kolejny tom przygód Clary i Kota zaczyna się od wiadomości, z którą przyleciała pustułka. Prócz bohaterów znanych z pierwszej części, bliżej poznamy również Oscara, który wkrótce się przekona, że przyjaźń z zaklinaczką może być śmiertelnie niebezpieczna…




Pozdrawiam i przepraszam

Zwykła powieść o niezwykłych ludziach. A może na odwrót.


Elsa ma siedem lat i jest inna. Babcia ma siedemdziesiąt siedem lat i jest szalona. Stoi nago na balkonie, mierząc z broni do paintballu w mężczyzn, którzy chcą rozmawiać o Jezusie. Ale jest też najlepszą, a zarazem jedyną przyjaciółką Elsy. Nocami Elsa i Babcia udają się do świata bajek – do Kraju-Między-Snem-A-Jawą i do królestwa Miamas. Bo tam każda istota jest niezwykła i nie trzeba udawać, że jest się kimś innym.

Kiedy Babcia umiera i zostawia serię listów z przeprosinami do osób, którym wyrządziła krzywdę, zaczyna się największa z przygód Elsy. Prowadzi ją na klatkę schodową, gdzie poznaje pijaków, potwory, psy bojowe i zwyczajne baby, ale również prawdę o bajkach i ich królestwach, i o Babci innej niż wszystkie.                
Kolejna historia z gatunku tych ciepłych i działających jak balsam na zranioną i zmęczoną duszę. Myślę, że wyciśnie też nie jedną łzę.




Zakupoholiczka i siostra

Co to za podróż dookoła świata podczas miesiąca miodowego, jeśli nie można kupić osobliwej pamiątki i przywieźć jej do domu? Na przykład dwudziestu jedwabnych sukni znalezionych w Hongkongu. Albo ręcznie rzeźbionego stołu (z dziesięcioma krzesłami) ze Sri Lanki. I ogromnych drewnianych żyraf z Malawi.

Becky i Luke właśnie wrócili z podróży poślubnej. Świeżo upieczony mąż zakupoholiczki jest wściekły. Pamiątki, które zajęły aż dwie ciężarówki, teraz zaśmiecają ich poddasze, a rachunki za nie są horrendalnie wysokie. Luke nalega, by Becky zaczęła oszczędzać. Nie to jest jednak najgorsze. Suze, dotychczas jej najlepsza przyjaciółka, pod nieobecność Rebeki znalazła sobie nową przyjaciółkę…

Becky jest przygnębiona. Na szczęście rodzice szybko poprawiają jej humor, przekazując wspaniałą wieść: ma siostrę, która zaginęła dawno temu. Zakupoholiczka jest zachwycona takim obrotem sprawy! Siostra na pewno będzie jej bratnią duszą. Będą razem chodzić na zakupy, robić manicure… Jakież jest jej zdziwienie, gdy spotykając Jessicę po raz pierwszy, dowiaduje się, że siostra nienawidzi zakupów!


21 CZERWCA
Tylko jeden sekret
Trzydziestoletnia Isobel Sørensen pracuje jako lekarz wojskowy i widziała już wszystko. Niezależnie od tego, co się wokół niej dzieje, potrafi zachować spokój, chłodną głowę i profesjonalizm. Ale kiedy dowiaduje się, że Medpax, organizacja pozarządowa, która jest jej oczkiem w głowie, ma problemy, zupełnie traci panowanie nad sobą. Ktoś odciął dopływ pieniędzy i wygląda na to, że zrobił to z osobistych powodów.


Alexander De la Grip, pochodzący ze znanej arystokratycznej rodziny w Szwecji, jest pozbawionym moralności młodzieńcem znanym z dwóch rzeczy: urody i podbojów. Noce spędza na imprezowaniu i sypianiu z kobietami, licząc, że okropna pustka nigdy go nie dogoni. Kiedy spotyka rozwścieczoną piękną lekarkę, od razu podejmuje decyzję, że Isobel będzie jego następną zdobyczą. Zrobi wszystko, żeby tak się stało.

Isobel jest przyzwyczajona do zainteresowania ze strony mężczyzn i liczy na to, że poradzi sobie z człowiekiem, który ma to, czego Medpax tak desperacko pragnie – nieograniczone zasoby pieniędzy. Gdy okazuje się, że Alexander i Isobel nie mogą się sobie oprzeć, na próbę zostanie wystawione wszystko, w co do tej pory wierzyli. Pytanie tylko, czy zraniona niegdyś głęboko Isobel potrafi jeszcze zaufać i wyjawi swoją tajemnicę?

A tutaj coś dla wielbicieli gorących romansów. Lekarka wojskowa i niezwykle przystojny arystokrata. Między tym dwojgiem ludzi coś musi się zadziać.



Mikroludzie
Francuskie przedsiębiorstwo Pigmej Prod komercjalizuje usługi nowej rasy ludzkiej: Emceków – kobiet i mężczyzn, których wzrost nie przekracza siedemnastu centymetrów. Te zredukowane istoty wykonują przeróżne zadania na całym świecie: ratują górników z zawalonych korytarzy w kopalniach, przeprowadzają operacje na otwartym sercu, docierają do grożących wybuchem reaktorów jądrowych… Ich mały wzrost i precyzyjne ruchy czynią cuda; niektórzy wyróżnili się nawet bohaterskimi czynami. Sprawy mogłyby toczyć się dalej w ten sposób, gdyby nie pewne bulwersujące zdarzenie. Nastoletni Austriak nagrywa amatorski film, na którym torturuje troje Emceków. W Internecie zaczyna wrzeć…

David Wells, będący jednym z inicjatorów projektu, uświadamia sobie, że mikroludzie nie są dobrze traktowani i aktywnie walczy o przyznanie Emcekom ich praw. W tym czasie maleńkie istoty organizują ruch oporu…

Znam tego autora z jego trylogii o mrówkach. Myślę, że to on zapoczątkował trend pisania o owadach, roślinach i zwierzętach. Stworzył niezwykle dopracowany świat, widać było jego ogromne oczytanie i przygotowanie się przed rozpoczęciem pisania. Byłam zachwycona Imperium mrówek. Teraz pisze o mikroludziach. Z pewnością będzie to wciągająca, a jednocześnie niepokojąca lektura. Myślę, że jedna z najlepszych z tego zestawienia.


Kości nie kłamią
Doktor Brennan zostaje niespodziewanie wezwana przez wydział policji w Charlotte, zwany Archiwum X. Ma się tam spotkać ze śledczym, normalnie działającym w strefie operacyjnej położonej bardzo daleko od Charlotte. Powód wezwania okazuje się wstrząsający: zamordowanych zostało dwoje dzieci, i choć dzieliły je tysiące kilometrów, łączyło jedno – osoba zabójcy. Przed laty niejaka Anique Pomerleau porwała i zamordowała w Kanadzie kilka dziewczynek. Z zastawionej przez organy ścigania pułapki udaje jej się wymknąć. Funkcjonariusze sprawiedliwości, w tym Brennan i detektyw Andrew Ryan, ponoszą druzgocącą porażkę. Teraz, jakby wywołana wprost z najgorszych koszmarów, Pomerleau znowu zaczyna działać, tym razem w Stanach Zjednoczonych. Między jej ofiarami w stanach Vermont i Karolina Północna istnieje związek. Gdy znika kolejne dziecko, wydaje się, że nic nie powstrzyma eskalacji terroru – Brennan musi stawić czoła wyzwaniu i wykorzystać drugą szansę powstrzymania psychopatki.
Opis i okładka sugerują mi, że będzie to świetna lektura dla wszystkich zainteresowanych patologią sądową. Nie bojących się makabrycznych i brutalnych opisów, trzymającej w napięciu akcji. Czy się mylę? Pozostaje wam tylko mnie sprawdzić.



Nadzieja na końcu świata!
Persja, obóz uchodźców w okolicy Isfahanu, 1944:

Tu właśnie znalazła się osiemnastoletnia Polka ze swoją młodszą siostrą Lucyną, najpierw po deportacji całej rodziny ze Lwowa na Syberię i potem po odysei obu dziewcząt przez Rosję i Persję. Kiedy kilkaset polskich sierot ma otrzymać azyl w Nowej Zelandii, Helena czuje budzącą się nadzieję i radość. Ale ponieważ okazuje się, że jest za stara, na emigrację wybrano tylko jej siostrę. Ona jednak nie zamierza wyjeżdżać – ma w obozie przyjaciela. Helena zazdrości siostrze takiej przepustki do nowego życia, choć prześladuje ją z powodu rozstania poczucie winy. Nie daje jednak niczego poznać po sobie i przekonuje Lucynę, aby ta zaczęła przygotowywać się do podróży. I wreszcie Helena trzymając w ręce niewielki bagaż Lucyny czeka na nią w punkcie zbiórki przed transportem. Ale Lucyna nie zjawia się w wyznaczonym czasie…

W tym samym czasie, kiedy Helena z nadzieją liczy na podróż do Nowej Zelandii, James McKenzie nocą opuszcza potajemnie Kiward Station, aby wstąpić jako ochotnik do brytyjskich sił powietrznych. W Anglii zostaje wcielony do eskadry brytyjskich bombowców i bierze udział w walce o Zagłębie Ruhry. Kiedy jednak ma zrzucić bomby na Essen, Duisburg i Bochum, czuje wewnętrzny sprzeciw. Zdaje sobie sprawę, że nie po to wyruszył na wojnę, aby zabijać bezbronne kobiety i dzieci. I nagle grozi mu sąd wojenny…

Prawdziwą perełkę zostawiłam sobie na koniec. Miałam już przyjemność czytać sagę Nowozelandzką tej autorki. Zawsze oceniałam jej powieści 6/6, a więc oczekiwania mam naprawdę wygórowane. W jej książkach jest wszystko to co sobie cenię i co lubię w literaturze najbardziej. Jest wiele emocji, ludzkie namiętności, intrygi, wciągająca akcja, przepiękne opisy. Jej powieści czyta się z wypiekami na twarzy z emocji, a do tego mają pokaźną ilość stron - można się w nich prawdziwie rozsmakować. Jej recenzji możecie u mnie wypatrywać w czerwcu.
Czym was zaciekawiłam? Moje główne typy to Nadzieja na końcu świata,  Mikroludzie, Kości nie kłamią i Pozdrawiam i przepraszam. A wasze?


Czytaj dalej...

Stosik #48

Co czytać?
W końcu odnalazłam patent na to jak mają wyglądać moje stosiki. Przede wszystkim nie za pokaźne - tak abym pokazywała wam to co rzeczywiście będę w przyszłości czytać. Dwie czy trzy książki to jeszcze liczba gdzie nic nie zamieniam w kolejności. Dalej różnie to bywa.

1.Małe wielkie rzeczy  Niezwykle mądra historia, zmuszająca do refleksji na temat rasizmu. Kontrowersyjna i przewrotna. Jodi Picoult na wysokim poziomie. Tutaj możecie przeczytać moją recenzję

2. Córka wiatrów  Jak się pewnie domyśliliście to właśnie ją zawierało cudne etui na książki. Magdalena Kordel to jedna z moich ulubionych polskich autorek. Pisze ciepłe i optymistyczne historie. Tutaj podobno pokazuje się z całkowicie innej strony - to opowieść tocząca się całkowicie w przeszłości.

3.Lirogon Cecelia Ahern. Polubiłam ją za sprawą powieści P.S. Kocham Cię. Wylałam wtedy morze łez podczas czytania. Później zachwycałam się jeszcze wiele razy. Ostatnio jednak zauważyłam u niej duży spadek formy, co nowsza powieść to jakoś słabiej, bez polotu, nijako. Mam nadzieję, że tutaj odczaruje te niepowodzenia i z powrotem pokaże, że potrafi pisać.
Co was najmocniej zaciekawiło? Jakąś może już znacie? Podzielcie się wrażeniami.
Czytaj dalej...

Niespodzianka od Wydawnictwa Znak :)

Wydawnictwo Znak
Otwieram paczkę od tu śliczne etui na książkę z jeszcze lepszą zawartością. W niebieskim kolorze, a więc nie mogłoby już być lepiej. Zawsze o czymś takim marzyłam, w podróży często książki mi się niszczyły. Zwłaszcza w torebce podczas zjazdu na studiach. Odstraszała mnie niestety tylko cena. Teraz mam takie solidne i piękne etui na własność. Z pewnością będzie wykorzystywane każdego dnia.

Przyznam, że tą paczką wydawnictwo poprawiło mi humor na wiele, wiele dni. Praktycznie każdy w rodzinie mógł ją już popodziwiać. Niektórzy nie podzielają mojego zachwytu, zupełnie mnie nie rozumieją. Tylko synuś od razu zajął się rozplątywaniem kokardki. Mu się podoba. 

Wykonanie tych zdjęć zajęło mi chyba pół dnia. Większość czasu ganiałam się z dzieckiem po pokoju na czworaka. Zaintrygowany pstrykaniem zdjęć chciał robić to samo co ja.

Świetna akcja, to mój prezent na Dzień Mamy i Dziecka też. Czuję się ogromnie rozpieszczona. Dziękuję <3
Ciekawi jaka była zawartość? Zgadujcie. A może już wiecie?
Czytaj dalej...

Cykliczny konkurs u Chabrowej


Chyba się ze mną zgodzicie, że Moje-ukochane-czytadełka potrzebują reanimacji. Czasy kiedy było tutaj mnóstwo czytelników i komentarzy pod każdym postem minęły po nieregularnym pisaniu po porodzie. Chciałabym żeby to wszystko wróciło. 

Pierwszym krokiem do reanimacji bloga jest zmiana wyglądu. Znów jest brzoskwiniowy kolor, trochę inny układ i czcionka. Mam nadzieję, że wam się podoba. Gdybyście mieli jakieś zastrzeżenia to piszcie.
Drugim krokiem ma być optymalizacja postów pod kątem SEO. Kreatywa w jednym z ostatnich postów uświadomiła mi jakie to ważne. Nie wygląda też na takie trudne.

Trzeci krok będzie chyba najprzyjemniejszy dla was. Postanowiłam, że raz w miesiącu będziecie mogli u mnie wygrać jedną z dwóch lub więcej książek. Mam nadzieję, że zadanie konkursowe nie jest trudne.

1. Organizatorem cyklicznego i comiesięcznego konkursu jest Chabrowa ( Klaudia Kasznicka), właścicielka bloga www.moje-ukochane-czytadelka.blogspot.com
2. Warunkiem przystąpienia do konkursu jest dodanie bloga do Obserwowanych, podanie adresu mailowego w komentarzu poniżej, napisanie którą książkę wybieracie oraz
udzielanie się. Oceniana będzie wasza aktywność. Chodzi mi o regularne komentowanie ukazujących się postów. Mam nadzieję, że będziecie mnie dzięki temu regularnie odwiedzać.
3.Jeśli będzie jakikolwiek odzew na kolejną odsłonę tego konkursu możecie liczyć za miesiąc, wtedy też opublikuję wyniki, a inny konkurs być może pojawi się jeszcze w tym miesiącu. Chcę w końcu was wynagrodzić za te wszystkie spędzone ze mną lata. Okazuje się, że niedawno minęło 5 :)
4.Do wygrana jest egzemplarz książki ,,Małe rzeczy" Jodi Picoult lub ,,Japoński kochanek" Isabell Allende do wyboru.
5.Konkurs trwa od 18.05 do 18.06.2017
6.Konkurs wyłącznie dla pełnoletnich
7.Koszty wysyłki na terenie Rzeczypospolitej Polskiej pokrywam ja.
8. Zgłoszenie w rozdaniu jest równoważne z akceptacją warunków rozdania i wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych.
Wzór zgłoszenia:
1.Obserwuję jako:
2.E-mail:
3.Wybieram:
A dalej według waszego uznania ślady działalności i aktywności na blogu. Jeśli będziecie aktywni to z pewnością to zauważę. Miło widziane udostępnienia tego posta czy blogowego facebook'a. Pełna dowolność.

P.S. Napiszcie czy taka forma konkursu jest dla was odpowiednia, czy podoba wam się odmieniony wygląd bloga?
Czytaj dalej...

Królowie Bourbona J.R. Ward

Pieniądze, alkohol, namiętności i tajemnice


Bradfordowie to niezwykle bogata rodzina trudniąca się produkcją bourbona. Świat bogaczy i służby nie powinien mieć ze sobą nic wspólnego. A jednak gdy ogrodniczka Lizzie zakochuje się w przystojnym Tulane Bradfordzie wszystko ma szansę się zmienić. Pytanie tylko czy na lepsze. Zwłaszcza, że w rezydencji jest pewna tajemnica, która tyka jak bomba i wraz ze swoim wybuchem na szansę ponieść ich wszystkich na dno. Wszelkie rodzinne konflikty i niesnaski tylko się zwiększą.

Wydawnictwo Marginesy


Już zdążyłam zauważyć, że wydają oni książki po prostu w moim guście, a więc fakt, że i tym razem mi się spodoba był tylko formalnością. Okładka utrzymana w żółto-bursztynowym tonie przywodzi na myśl przepych, bogactwo i bourbona. Idealnie pasuje do klimatu wszechobecnego w powieści.

Plastyczny język


Nie sądziłam, że już od pierwszych zdań będę się tak zachwycać i zostanę oczarowana warsztatem literackim autorki. Pisze niezwykle barwnie, działa na naszą wyobraźnię. Maluje przed naszymi oczami obraz niezwykle bogatej i luksusowej rezydencji będącej w posiadaniu największej w kraju produkcji ekskluzywnego bourbona. Snuje przed nami namiętną, rozgrzaną i uderzającą do głowy jak najlepszy trunek wizję. Zarówno opisy scen erotycznych jak jak i krajobrazów są niezwykle sugestywne i rozpalające zmysły, a przy tym delikatne i subtelne. Można się w tej powieści rzeczywiście rozsmakować i zatracić.

Rodzinne intrygi


Romanse, zdrady, porwania, wielkie kłamstwa i miłości doprawione szczyptą arogancji każdego z bohaterów tej powieści. W tym świecie niewyobrażalnych dla zwykłego człowieka, wręcz obrzydliwych i nieprzyzwoitych ilości pieniędzy praktycznie wszystko jest możliwe. To po prostu niezwykle ciekawa historia rodziny do granic możliwości zdeprawowanej i wynaturzonej. Liczy się tylko chęć zbicia jak największego majątku i władzy. Po trupach do celu aby realizować tylko swoje marzenia i przyjemności, a czytelnikowi zapewnić lekturę od której nie sposób się oderwać.


Wielowątkowość


Niektórzy zarzucają autorce, że wprowadziła do powieści za wiele wątków. Ja nie traktuję tego jako minus. Lubię historie gdzie śledzę losy większej liczby osób. A jeśli całość jest zrozumiała i nie zagmatwana jak w tym przypadku to ta wielowątkowość zupełnie nie przeszkadza w odbiorze i czytaniu.

Podsumowując


To pasjonująca historia o nieprzyzwoicie bogatej rodzinie ze znakomitym i rozpalającym zmysły, a jednak nie wysuwającym się na pierwszy plan wątkiem miłosnym i zakończeniem przez które kolejny tom chce się przeczytać jak najszybciej.
Tytuł: 319.Królowie Bourbona
Autor: J.R. Ward
Stron: 501
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2017

P.S. Poszalałam z wyglądem bloga. Jak wrażenia?
Czytaj dalej...

Bullet Journal po pół roku używania

Jak planować czas? Co zamiast kalendarza?

Bullet Journal po pół roku używania



Gdy pół roku temu opublikowałam post, w którym pisałam o Bullet Journal wiele osób było sceptycznie nastawionych. Zastanawialiście się czy na dłuższą metę będę go prowadzić.
Melduję wam, że prowadzę, zapisałam już pół zeszytu i mogę śmiało stwierdzić, że bez niego połowa postów w tym roku by się nie pojawiła.


Czym jest?

Dla niewtajemniczonych Bullet Journal to planner, który od podstaw rysujemy i rozpisujemy samodzielnie. Panuje tu pełna dowolność, to ty decydujesz co chcesz w nim mieć. Dla mnie to ogromny plus. Po pół roku znacznie zmodyfikowałam swoje BuJo. Całkowicie odeszłam od prezentowanych stron jakie możemy znaleźć na facebookowej grupie. Przede wszystkim do jego prowadzenia używam wyłącznie długopisu, ewentualnie cienkopisów. Żadnych ozdobnych taśm czy naklejek i tysiąca kredek. Takie dekorowanie jest po prostu nie dla mnie. Nie ma u mnie rysowanych od linijki tabelek czy pięknych obrazków. Tylko i wyłącznie moje odręczne bazgroły. Obserwator zobaczy w nim bałagan i brudnopis, na tyle, że nie pokażę zdjęcia wnętrza. To moje centrum dowodzenia życiowego, studenckiego i blogowego.


Jak wygląda mój Bullet Journal?

Dodałam nowe listy z pomysłami na kolejne posty na bloga. Zeszyt noszę ze sobą cały dzień, a więc na bieżąco zapisuję co mi tylko przychodzi do głowy. Kiedyś zebrałam się w sobie i spisałam też moje wszystkie kosmetyki co znacznie ułatwia mi zużywanie na bieżąco, do tego lista tego co chcę sobie kupić. Nie mogło zabraknąć spisanych premier książkowych.

Zupełnie zmieniłam rozkład tygodniówek. Każdy tydzień to najważniejsze zadania rozpisane na pół strony, kolejne półtorej strony to rozpisane dni, weekend razem ponieważ wtedy jest mniej zadań do wykonania. Przynajmniej u mnie. Do tego jeszcze tylko lista zakupowa na dany miesiąc. I już. Tylko tyle i aż tyle.

Dzięki temu już nie zapominam o witaminach swoich czy dziecka, a posty na blogu pojawiają się w miarę regularnie. Z pewnością BuJo będę prowadzić dalej, już poszukuję jakiegoś ładnego koniecznie grubego zeszytu. Mogę wam tylko polecić taką metodę prowadzenia kalendarza, plannera i notatnika w jednym. Polecam poszukać facebookowej grupy Bullet Journal ( mogę zainteresowanym podesłać linka w komentarzu), tam znajdziecie więcej szczegółów dotyczących prowadzenia BuJo.
Gdybym miała oceniać to zdecydowanie byłoby to 6/6 i mój ulubieniec tego roku :)
Czytaj dalej...

318.Caraval


Caraval

Wszystko co wydaje się rzeczywistością jest tylko grą. Jest ona organizowana raz do roku przez mistrza ceremonii - niezwykle tajemniczego Legendę. Nagroda to spełnienie jednego dowolnego życzenia. Scarlett i Tella upatrują w niej szansę na wyrwanie się ze szponów despotycznego ojca, który właśnie zaaranżował małżeństwo jednej z nich. Szybko okazuje się też, że stawką w grze jest życie sióstr. 


Iluzja

Stephanie Garber wprowadza nas do niezwykle magicznego i nieprzewidywalnego świata gdzie wszystko jest możliwe. Jest on ogromnie niebezpieczny ponieważ mąci zmysły, sprawia, że nie potrafimy oddzielić rzeczywistości od fikcji i obłudy. Tutaj wszystko zaczynając od zadań do wykonania aż po miłość może okazać się tyko makabryczną i perwersyjną grą. Podoba mi się sposób w jaki został wykreowany ten świat, fakt, że jeszcze nigdy w literaturze się z podobnym pomysłem nie spotkałam. Podobno producenci Niezgodnej też się już nim zainteresowali i mają w planach adaptację filmową. Z chęcią obejrzę ponieważ Caraval to prawdziwa uczta dla wyobraźni. Ten świat to mnogość kolorów i faktur, piękne i wyszukane stroje. Mieszanie się smaków i zapachów. Czy to tylko gra?


Wciągająca historia

Książkę szybko i łatwo się czyta. Autorka używa prostych słów, nic nie udziwnia, ani nie utrudnia. Świat Caravalu i rządzące nim prawa są przedstawione tak aby w każdym momencie lektury były dla nas zrozumiałe, a jednocześnie zostawiały miejsce na niespodzianki i zaskoczenie.


Wątek miłosny

Autorka pokusiła się również o romantyczną intrygę. Muszę jednak przyznać, że chociaż jest ciekawa i rozbudowana to jednak zabrakło mi w niej jeszcze większej dawki emocji. Tyle aby serce zaczęło szybciej bić, a na policzkach pojawiły się wypieki.


Podsumowując

To dobre czytadło na kilka długich wieczorów. Lekkie, z ciekawie wykreowanym światem, nieprzewidywalne i wciągające ale jednak tylko czytadło. Można przy niej miło spędzić czas. Dla młodzieży i wszystkich innych mających ochotę na uczestnictwo w magicznej grze Caraval.
Ocena:3+/6
Tytuł: 318.Caraval
Autor: Stephanie Garber
Stron: 414
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2017
Ogromnie dziękuję Wydawnictwu Znak za egzemplarz tej powieści.
Czytaj dalej...

Podsumowanie kwietnia

Kwiecień już za nami, mam ogromną nadzieję, że razem  z majem przybędzie do nas ładna pogoda. Ogromnie brakuje mi słońca i ciepła, ciężko utrzymać dobry humor gdy za oknem ciągle pada deszcz. W kwietniu było u mnie pod względem czytelniczym tak sobie. Święta, mnóstwo przygotowań raczej nie sprzyjały wylegiwaniu się z lekturą. Długi majowy weekend przez tę pogodę już bardziej. Przeczytałam tylko lub aż 3 książki. 

1.Właściwie wczoraj skończyłam Małe wielkie rzeczy Jodi Picoult. Jeszcze nie ukazała się moja recenzja tej powieści na Czytamwszędzie, podrzucę wam później link. Myślę jednak, że to lektura do przeczytania dla każdego. Znów mądra, zmuszająca do refleksji, historia o tym czym jest współcześnie rasizm. Trudno przejść obok niej obojętnie i bez emocji. Zdecydowanie najlepsza książka tego miesiąca, 6/6

2.Dalej The Call. Wezwanie. Ciekawa fantastyka dla młodzieży  z którą bardzo miło spędziłam czas. Mroczna - jak już pisałam zasiała we mnie ziarno niepokoju. Szybko się ją czytało, wciągająca. Nie myślałam, że będzie tak dobrze. 5+/6

3.Na końcu plasuje się Azyl Diane Ackerman. Chyba dlatego, że jednak opis trochę nie zgadza się z zawartością i liczyłam na całkowicie co innego. A do tego z małą ilością dialogów, jednym ciągiem, czytało mi się dość ciężko, trudno było mi się skupić na lekturze. 3+/6
 U góry na zdjęciu Caraval i Królowie Bourbona. To takie moje założenie na maj. Pewnie wpadnie coś jeszcze - pokażę wam w stosiku.
Czytaj dalej...
Recenzje książek © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka