Przejdź do głównej zawartości

Zimowi ulubieńcy


Zima w pełni i z pewnością pobędzie z nami jeszcze trochę czasu. Po raz pierwszy od trzech lat mamy dużo śniegu, który długo się utrzymuje, mróz. Raczej nie przepadam za taką pogodą więc praktycznie od miesiąca mam ciągle katar i niewesoły humor. Jak z tym walczę? Co choć na chwilę sprawia, że jednak te mroźne miesiące są do przeżycia? Kolejność zupełnie przypadkowa.

1. Smoothie do którego w końcu się przekonałam. Dopóki nie miałam blendera, który miałby naprawdę dużo mocy zupełnie nie rozumiałam tego fenomenu. Na te święta zażyczyłam sobie od męża ten z Boscha. On nie tyle mieli co ubija to wszystko. Miałam już trochę wpadek i nieudanych połączeń. Te sprawdzone to przede wszystkim banan+borówka amerykańska+napój owsiany (w zastępstwie mleka), banan+jabłko+sok z cytryny, banan+mango+sok z cytryny+ napój owsiany. Po wypiciu takiego napoju moje zachcianki na słodkie znikają.

2.Samplery Bridgewater Candle.

Szukałam czegoś co mogę palić przy dziecku. Te są sojowe, a więc bezpieczne i do tego wypalają się absolutnie do ostatniej kropli i pięknie pachną.

3.Kwiaty w pokoju. Od zawsze uważałam, że chociaż jedna roślinka w pokoju potrafi zrobić świetny nastrój i wprowadzić atmosferę takiej przytulności. Ostatnio praktycznie zasypałam się kwiatami. Na ławie stoi jeszcze ogromny Amarylis, na parapecie jeszcze jeden storczyk. Kolorowe płatki, ciekawa doniczka i jest idealnie. 

4.Kolorowe pomadki i pięknie pachnący krem do rąk. Mocne i kolorowe usta noszę już od kilku lat. Czystki w kosmetykach spowodowały, że zostałam z dwiema pomadkami, a więc koniecznie musiałam coś dokupić (no nie musiałam, miałam tylko pretekst). Wiedziałam, że będę polować na coś z Golden Rose, wybór padł na niezwykle klasyczną czerwień i burgund. Pierwsza to mój sprawdzony kolor, do tej drugiej z miejsca się przekonałam. Jest bardzo ciemna, odrobinę mroczna. Nie maluję jednak oczu codziennie, a więc przy tylko jednym wyrazistym elemencie makijażu daje radę. Wychodzę w niej do ludzi, a więc to tłumaczy wszystko. Polubiłam się nawet w takim mroczniejszym wydaniu co widać po zużyciu.

Jeśli chodzi o ten krem do rąk to jest to wersja wygładzająca z Kolastyny o pięknym, perfumowanym zapachu. O dłonie dbałam zawsze, gdy zaczęłam malować paznokcie hybrydą jakoś nawet bardziej, a one i tak są w opłakanym stanie. Ten krem trochę łagodzi świąd i podrażnienia, problem nie minie jednak póki nie zmienię płynu do mycia naczyń. Mowa ty o popularnym Fairy, robi spustoszenie na skórze, a jeśli ktoś nie umie zmywać w rękawiczkach i nie posiada zmywarki wyjścia czasami nie ma. Mama i ciocia też skarżą się na ekstremalnie zniszczone dłonie.
5.Pielęgnacja twarzy bez użycia wody
Strzał w dziesiątkę jeśli chodzi o mój tłusty i trądzikowy typ cery. Ostatnio w Skarbie przeczytałam jak prawidłowo używać mleczka do twarzy. Najpierw trzeba je rozgrzać w dłoniach, wmasować w twarz, wytrzeć wacikami. Później płyn micelarny, tonik, krem. Przy takiej pielęgnacji moja skóra poprawiła swój koloryt, jest nawilżona. Gdybym czegoś nieodpowiedniego nie zjadła nie było by też na niej żadnych niespodzianek :)
Co was dzisiaj zaciekawiło?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zjadacz czerni 8 Katarzyna Grochola

Czym jest miłość? Jaki ma dla ciebie kolor, zapach, fakturę? Myślę, że ile osób, tyle odpowiedzi na te pytania, ponieważ to uczucie, które występuje w różnorodnych kolorach i można odmieniać je przez wszystkie przypadki. Jest niejednoznaczna i nieprzewidywalna, a autorce Katarzynie Grocholi udało się idealnie nakreślić to w swojej najnowszej i niezwykłej książce Zjadacz czerni 8. Na pierwszy rzut oka to zbiór opowiadań, a jednak to powieść, w której każdy rozdział to inna historia, która tylko pozornie nie łączy się z kolejnymi, jest nawet napisana w charakterystycznym dla siebie i bohaterów stylu. Mogłoby się wydawać, że zostały tutaj umieszczone zupełnie przypadkowo, a jednak im głębiej się zastanowić i wniknąć w ich sens tym bardziej okazuje się, że wspólną składową jest barwna różnorodność miłości. Niektóre historie są w lepsze, inne gorsze, a może to tylko moje odczucia, okoliczności w jakich obecnie się znajduję i bagaż doświadczeń, który każdy z nas nosi? Pole do interpretacji j...

Isana Krem do ciała z masłem shea i kakao

Dzisiaj zaprezentuję Wam kosmetyk, który zakupiłam z myślą o włosach. Olejowanie lubię, ale chciałam przekonać się jak to jest z kremowaniem. Dla niewtajemniczonych. Nakładamy na włosy krem lub balsam, w którym znajdziemy dużo odżywczych olejków, naturalnych składników. Trzymamy pod czepkiem. Niektóre dziewczyny stosują to nawet na całą noc, ja raczej po godzinie myję włosy. Jak wrażenia? O tym poniżej. Na początek pobawimy się ze składem Skład: Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Ethylexyl Stearate, Cocos Nucifera Oil, Butylene Glycol, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Panthenol, Copernicia Cerifera Cera, Theobroma Cacao Butter, Sodium Cetearyl Sulfate, Parfum, Isopropyl Palmitate, Carbomer, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Coumarin. Na pierwszym miejscu oczywiście, woda, później gliceryna. Już na początku widzimy olejek kokosowy. Znakomite działanie natłuszc...

186.Czarny książę

Tytuł: Czarny książę Autor: Karyn Monk Stron: 430 Wydawnictwo: Amber Rok wydania: 2007 Moje zdanie: Lubię od czasu do czasu sięgnąć po romans historyczny. Jest to gatunek, w którym nie tylko znajdę dużo emocji, miłość i pożądanie, ale też idącą razem z nimi wciągającą Fabułę. Karyn Monk to kompletnie mi obca autorka. Uhonorowana nagrodą Daphne de Mauriel.  Akcja toczy się we Francji w czasach rewolucji i Wielkiego Terroru. Miliony arystokratów zostają ścięte na gilotynie. Jacqueline de Lambert nie pozostała już żadna nadzieje. Wyrok skazujący ją na śmierć już zapadł. Niespodziewanie zostaje wyrwana z rąk oprawców przez Czarnego Księcia. Czy już teraz ich życie nie jest zagrożone? Co stanie się, gdy tych dwoje zacznie do siebie ciągnąć?  Jeśli chodzi o tę książkę to na pierwszym miejscu muszę ocenić nie wątek romansowy, ale ten przygodowy. Wciągnął mnie do reszty i nie pozwalał o sobie zapomnieć. W lekturach tego gatunku jest to najczęściej najsłabsze ogniwo, t...