Od dłuższego czasu po głowie chodził mi kosmetyczny cykl, w którym zaprezentuję wam domowe kosmetyki, takie które można zrobić samemu w domu z tego co akurat mamy pod ręką. Z pewnością mi też pozwoli mi to wypróbować wiele nowych przepisów. Na pierwszy ogień idzie peeling kawowy. Coś dla fanek mocnego, ostrego zdzierania. Ja jestem raczej gruboskórna, więc mi nie przeszkadza. Peeling systematycznie wykonywany pozwala pozbyć się zanieczyszczeń, martwego naskórka, wrastających włosków. Sama wykonuję go raz w tygodniu. Po jego użyciu skóra jest promienna, rozświetlona i taka gładka. Zaczynamy. Co musicie podebrać z kuchni. Oczywiście kawa. Smaku nie lubię, ale zapach jest cudowny. No teraz już nie z kuchni, bardziej z łazienki. Oliwka. Najlepiej żeby była jak najbardziej naturalna, ta z Hipp świetnie się sprawdza. Może to też być jakiś olejek, ale musicie poczytać żeby nie był komedogenny, to znaczy nie powodował zapychania porów. Około łyżkę kawy odsypujemy do osobnego p...
Moje miejsce w sieci, w którym od lat dzielę się przeczytanymi książkami.