26 lut 2018

Ogród Zuzanny Miłość zostaje na zawsze Justyna Bednarek Jagna Kaczanowska

Recenzja książki, wydawnictwo W.A.B.
Mrozy dają ci się we znaki? Tęsknisz za wiosną? Chcesz już zobaczyć pierwsze rozkwitające kwiaty, pękające pąki i śpiewające ptaki? Jeśli twoja odpowiedź na którekolwiek z tych pytań jest twierdząca musisz czym prędzej sięgnąć po powieść Ogród Zuzanny

W podupadłej willi Kurza Stopka mieszkają trzy pokolenia kobiet. Kolorowa jak ptak babcia Cecylia. Zgorzkniała Krystyna i jej córka Zuzanna. Najmłodsza przedstawicielka rodu ma syna, który pozostał jej po nieudanym małżeństwie. Jeszcze przed nim, na studiach dziewczyna była zakochana w pewnym Adamie. Ten wyjechał za granicę, ożenił się. Słuch po nim zaginął. Do czasu. 
Teraz zamówił projekt ogrodu właśnie u szefa Zuzanny. Kobieta nie mogąc wyrazić swoich prawdziwych uczuć, przekazuje je w mowie kwiatów, która doskonale rozwinęła się w czasach wiktoriańskich. Wtedy szczególnie dbano o pozory i konwenanse.

Ogród Zuzanny to powieść dla kobiet, która tylko z pozoru niczym się nie wyróżnia. Jest nieodwzajemniona miłość, która powraca po latach. Są też trzy pokolenia ścierających się ze sobą kobiet. Wiele jest podobnych historii, jednak ta została podana w zupełnie inny, świeży sposób. Taki, który sprawia, że nic nie jest ważne, wszystko rzuca się w kąt, byleby tylko zasiąść z książką na kolanach i czytać.

To co mnie ogromnie urzekło to fakt, że ta książka aż niesie ze sobą powiew wiosny. Podczas jej czytania czujemy na policzkach pierwsze ciepłe promyki słońca i delikatny zapach wiosennych kwiatów. Jagna Kaczanowska, jedna z autorek kocha zajmować się ogrodem i pielęgnować rośliny, zwłaszcza peonie i róże. Przemyciła w tej książce tak dużo informacji, wiedzy i pasji, że po przeczytaniu od razu miałam ochotę wyjść do ogrodu i sadzić roślinki. Mróz trochę pokrzyżował mi plany, ale już mam plany na piękne rabaty i własną szklarnię. Jestem ze wsi, kocham spacerować i wdychać te wszystkie piękne zapachy natury. Nie wiem czy wiecie, ale o każdej porze roku ziemia pachnie inaczej i gdy przeczytałam, że ktoś tak jak ja uwielbia spędzać czas w ogrodzie to musiałam się zachwycić.

W Ogrodzie Zuzanny poznajemy trzy pokolenia kobiet. To kolejny ogromny plus, ponieważ nagromadzenie żeńskiego pierwiastka zawsze prowadzi do mnóstwa spięć i kłopotów. Tak było i w tym przypadku. Cecylia i Zuzanna to bratnie dusze. Starsza pani zupełnie nie czuje się na swój wiek. Maluje paznokcie na kolorowo i kocha żartować. Twierdzi, że to przepis na zdrowie. Pewnie to prawda. Zuzanna miota się w swoich uczuciach. Jednocześnie jest po prostu tłamszona przez swoją despotyczną matkę. Jestem ciekawa jak ich relacja rozwinie się dalej.

Nie wspomniałam jeszcze o samej historii. To przede wszystkim trudne i niezwykle zawikłane uczucie pomiędzy Zuzanną, a Adamem. Oboje mają już bagaż doświadczeń i niewyjaśnione życiowe sytuacje. Aby jednak nie było zbyt nudno autorki wplotły tutaj też perypetie starszej pani Cecylii, księdza proboszcza czy miejscowego ekologa. Gwarantuje wam, że w trakcie czytania niektórych sytuacji będziecie po prostu pękali ze śmiechu. Stara Leśna to takie miasteczko gdzie każdy chciałby mieszkać. Z dala od miasta, ale jednak nie w całkowitej głuszy. 

Podsumowując, to historia idealna na Dzień Kobiet. Możecie podarować ją mamie, siostrze, babci czy przyjaciółce. W pakiecie otrzymają też mnóstwo ciepła, całe pokłady radości, a wszystko to okraszone słońcem, zapachem kwiatów, świeżo rozkopanej ziemi i humorem. To tylko obyczajówka i aż obyczajówka, ponieważ w swoim gatunku wysuwa się na prowadzenie i jak na razie jest najlepszą powieścią jaką przeczytałam w tym roku. Takie przyjemne i radosne historie chcę czytać zdecydowanie częściej.
Ocena:5+/6
Tytuł: 388. Ogród Zuzanny. Miłość zostaje na zawsze
Autor: Justyna Bednarek Jagna Kaczanowska
Stron: 413
Wydawnictwo: W.A.B
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal :)




23 lut 2018

Dachołazy Katherine Rundell

Recenzja książki
Podobno dobra recenzja nie powinna od razu zdradzać naszego stanowiska co do opisywanej książki. W przypadku historii, która tak mocno mnie oczarowała nie da się długo wytrzymać bez napisania, że musicie ją przeczytać, a ja gorąco polecam. Dlaczego?

Sophie została znaleziona w futerale na wiolonczelę pływając w kanale La Manche po katastrofie statku. Nikt jej nie szukał, a więc dziewczynką zaopiekował się Charles - samotny naukowiec. Mężczyzna wychowuje dziecko na swój sposób, co nie podoba się opiece społecznej. Przecież dziewczynka musi być czysta i ułożona, a chodzenie po drzewach nie jest mile widziane. Gdy okazuje się, że matka dziewczyny może żyć i mieszkać w Paryżu, Sophie i Charles czym prędzej tam uciekają. Tym bardziej, że opieka społeczna depcze im po piętach i chce umieścić dziecko w sierocińcu.

Współczesne wychowanie dzieci znacznie różni się od tego sprzed paru lat. Czasami od najmłodszych lat dorośli odbierają dzieciom szansę na beztroskę i zabawę. Nawet niektóre pozycje literackie dla dzieci są ugrzecznione i wygładzone. Przecież klasyki takie jak Tajemniczy ogród czy Dzieci z Bullerbyn były zupełnie inne. Tam dzieci psociły, miały podrapane kolana i dłonie. Jak w Dachołazach.

Ta historia to właśnie echo klasyki literatury dla dzieci i młodzieży. Znajdziecie w niej ten sam klimat, który nie tylko nie pozwala oderwać się od lektury, ale też przywołuje wspomnienia dziecięcej beztroski i niewinności. Sophie wyrusza w podróż życia. Od najmłodszych lat wyobrażała sobie jak mogłaby wyglądać jej matka. Teraz. gdy spotkanie wydaje się możliwe towarzyszy jej ogromne podekscytowanie. Nic się nie uda bez tytułowych dachołazów - zamieszkujących dachy paryskich domów.

Dla dzieci będzie to baśniowa opowieść o przygodach, ucieczkach, wspinaczkach i obdrapanych kolanach. Napisana prostym, trafiającym absolutnie do każdego językiem, który jednocześnie znakomicie rozbudza wyobraźnię.
Matki to coś potrzebnego jak powietrze i woda (...). Matka to miejsce, gdzie można odłożyć serce. Przystanek, na którym można odzyskać oddech.
Dla dorosłego będzie to historia o sile marzeń. O tym, że świat narzuca nam, aby każdy był taki sam i niczym się nie wyróżniał. Każdy przejaw inności czy własnego pomysłu na życie zostaje szybko udaremniony. Dzieci są jeszcze nieskażone takimi poglądami. To też piękna historia o miłości, macierzyństwie, przyjaźni i samotności. Rundell pisze z ogromną subtelnością i wnikliwością. Pod pozorem prostej historii kryje się wartościowa i poruszająca historia, która może wywołać łzy wzruszenia.

Nie sposób nie wspomnieć też o Paryżu, który z perspektywy Dachołazów jawi się zupełnie inaczej niż znany nam ze słodkich i romantycznych pocztówek. Brudny, brutalny. Zachwycają mnie te naturalistyczne opisy, które pewnie niejednego zszokują. Krew lejąca się z kolan czy zabijanie i skubanie piór z gołębia to tematy jakich pewnie nie spodziewalibyście się w książce dla dzieci i młodzieży. Przeczytajcie, a zrozumienie dlaczego dodają jej tyle charakteru.

Po raz pierwszy książka, która została uhonorowana kilkoma nagrodami literackimi na całym świecie, zachwyciła nie tylko jury, ale też mnie. Mam nadzieję, że zdobędzie też nagrodę w plebiscycie LubimyCzytać. To mądra, napisana z wyczuciem i smakiem baśniowa opowieść pełna przygód. Jeśli jako dziecko zaczytywaliście się w Dzieciach w Bullerbyn, Przygodach Tomka Sawyera czy powieściach Frances Hodgson Burnett to musicie sięgnąć i po Dachołazy.
Ocena:6/6
Tytuł:387.Dachołazy
Autor: Katherine Rundell
Stron: 264
Wydawnictwo: Poradnia K
Rok wydania:2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Poradnia K

19 lut 2018

Raz, dwa, trzy, zaśnij ty! Dorota Kassjanowicz

wydawnictwo Znak, recenzja książki
Dzisiejszy dzień mojej rodziny miał być bardzo aktywny. Mieliśmy spotkać się z innymi dziećmi, pobawić. Jak zwykle to nasz syn miał ostateczną decyzję i postanowił spać cały dzień. Takie leniwe dni mogłyby być częściej, jednak po całym dniu wylegiwania się, wieczorne zasypianie okazało się koszmarem. W takich i innych sytuacjach niezwykle pomocna okazuje się książka Doroty Kassjanowicz Raz, dwa, trzy, zaśnij ty! Skoro okazała się tak pomocna to postanowiłam od razu napisać o niej kilka słów.

Książeczka ta to jedenaście dłuższych i krótszych wierszyków opowiadających o spaniu. Są napisane niezwykle łatwym i przyjemnym dla ucha językiem. Powstały z prostych rymów, które tworzą wyliczankę. Podczas jej słuchania dziecko ma szansę się wyciszyć i uspokoić, przygotować do snu. Starsze pociechy będą wyłapywać żartobliwe słowne gry i porównania. Tak przez dziesięć wierszyków, adresowanych do dzieci, jamnika czy nawet guzika. Jedenasty jest niespodzianką. 

Warto wspomnieć o odrobinę futurystycznych i śmiesznych ilustracjach Gosi Herby, które znakomicie wpasowują się w klimat wierszy. To one od razu zaciekawiły mojego synka. Nie byłam pewna czy postacie w odcieniach niebieskiego, szarego i zielonego są w stanie skupić jego uwagę, a okazało się, że każda buźka narysowana na wklejce musiała zostać wycałowana i pokazana paluszkiem. Od tej pory książeczka jest przeglądana przynajmniej raz dziennie.

Podsumowując, to kolejna ciekawa propozycja do czytania dzieciom przed snem. Rozbudza wyobraźnię pięknymi wierszami i ilustracjami, wycisza, uspokaja przed snem. Minus właściwie tylko ze względu, że są w niej zwykłe papierowe kartki, które po kilku dniach w moim łobuzem już noszą ślady używania. Mnie jako książkoholika już trochę boli serce :)
Ocena:5-/6
Tytuł: 386.Raz, dwa, trzy, zaśnij ty!
Autor: Dorota Kassjanowicz, ilustracje Gosia Herba
Stron: 48
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękujemy wydawnictwu Znak

14 lut 2018

Conviction Corinne Michaels

Wydawnictwo Szósty Zmysł, erotyka, romans, recenzja książki
Conviction to drugi tom duetu Consolation Corinne Michaels, który po prostu złamał mi serce, a zakończenie wbiło w fotel. Czy tym razem też otrzymałam tyle emocji?

Życie Natalie skomplikowało się jeszcze bardziej. Myślała, że wszystko co złe już dawno za nią i teraz będzie mogła prowadzić szczęśliwe życie z córeczką i ukochanym mężczyzną. Nic nie jest jednak tak jakbyśmy chcieli. Dziewczyna musi jak najszybciej podjąć decyzję, która zaważy o jej przyszłości i pozwoli rozliczyć się z przeszłością.

Znów mam ogromny problem z napisaniem jakiegoś konkretnego opisu, ponieważ nie chcę wam nic zdradzić i muszę pisać ogólnikami. Zakończenie Consolation rzeczywiście sprawiło, że cała historia nabrała innego znaczenie i przeczytanie kolejnego tomu było koniecznością. Mam jednak wrażenie, że Corinne Michaels jak wielu autorów przed nią, nie do końca podołała pokładanym w niej nadziejom i napisała coś trochę innego i słabszego. Cała ta historia jest ogromnie zagmatwana, los nie szczędzi bohaterom ciosów i doskonale rozumiem, że mogą czuć się zagubieni i zdruzgotani. Ich zachowanie jednak wielokrotnie mnie denerwowało. Miotali się, nie potrafili wyznać swoich uczuć szczerze przez co nic nie szło po ich myśli. Na szczęście taki stan rzeczy nie trwał przez całą powieść, więc później mogłam skupić się tylko na powieści i zawartych w niej emocjach.

Emocji znów jest sporo, jednak zachowanie bohaterów trochę zmieniło moje odczucia. Autorka po raz kolejny gra na uczuciach poprzez sypiące się jak asy z rękawa zwroty akcji. Zmusza do zastanowienia się czy postępowanie głównej bohaterki jest uzasadnione czy jednak powinna dokonać całkowicie innego wyboru. Myślę, że tyle ile osób tyle decyzji.

Podsumowując, Convicton nie jest złą książką, jednak po przeczytaniu bardzo dobrego pierwszego tomu moje oczekiwania były naprawdę wygórowane. To historia o trudnych wyborach, namiętności i miłości. Myślę, że jeśli ktoś przeczyta pierwszy tom, to nie przejdzie obojętnie obok tego. Warto sięgnąć po obie części w Walentynki.
Ocena:4-/6
Tytuł:385.Conviction
Autor: Corinne Michaels
Stron: 357
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Szósty Zmysł 

8 lut 2018

Kindness Boomerang Orly Wahba

Recenzja książki
Kindness Boomerang to chyba najbardziej specyficzna książka jaką czytałam ostatnim czasem. Jest absolutnie wyjątkowa i myślę, że każdy powinien chociaż zajrzeć do niej w księgarni i zdecydować czy dzięki niej zmieni coś w swoim życiu.

Idea Kindness Boomerang zakłada, że każdy najmniejszy przejaw życzliwości wraca do nas w pewnym momencie naszego życia. Zastanówmy się. Jesteśmy mili dla kierowcy autobusu czy taksówki. Nie robimy nic wielkiego, wystarczy, że się uśmiechniemy czy życzymy miłego dnia. Ten pan jest później niezwykle uprzejmy dla kolejnej osoby, która może biegnie na przystanek, ponieważ myśli, że nie zdąży. Autobus na nią czeka. To skutecznie poprawia jej humor, a że pracuje w urzędzie nie jest niemiła dla petentów jak to zwykle bywa. Gdybyśmy na nią trafili nasza życzliwość ma szansę bardzo szybko do nas wrócić. To w takim ogromnym uproszczeniu, ale gdyby każdy kierował się zasadami wzajemnej życzliwości to świat byłby po prostu lepszy, piękniejszy i prostszy dla wszystkich ludzi. Wielka szkoda, że o takich sprawach po prostu się zapomina.

Powyższa książka została bardzo intrygująco napisana. Autorka proponuje nam dokładnie 365 ćwiczeń życzliwości, na każdy dzień roku. To zadania dotyczące serdeczności w stosunku do nas samych, ludzi w pracy, szkole czy nieznajomych w mieście. Każde polecenie zostało opatrzone odpowiednim motywującym cytatem i refleksją autorki. To zbiór naprawdę trafiających do człowieka zdań, które nawet jeśli nie zmienią całego świata, to mają szansę przemeblować nasze najbliższe środowisko. W moim wypadku najmocniej najmocniejsze wrażenie robią zadania ćwiczące życzliwość do nas samych. Mam ogromny problem z samoakceptacją, a tutaj znajduję naprawdę mnóstwo zadań i cytatów zmuszających do zmian.

Jak ją czytać? Tak naprawdę możecie ją czytać tak jak tylko chcecie. Autorka zakłada, że codziennie przeczytamy jedno zadanie. Można też kartkować ją i wybierać najciekawsze dla nas fragmenty. W moim wypadku sprawdziło się, że po prostu przerabiam ją jak podręcznik. Gdy mam czas czytam, zastanawiam się, zaznaczam ciekawe miejsca karteczkami, a na innych piszę swoje notatki. Po dwóch tygodniach od jej otrzymania mój egzemplarz aż spuchł od tych moim odniesień i myśli. A wy jak będziecie ją czytać?

Kindness Boomerang doskonale wpisuje się w panującą ostatnio modę na podręczniki kształtujące naszą świadomość oraz zmuszające do zmieniania świata i siebie. Wyróżnia ją z pewnością ciekawa forma i mnóstwo sposobów  w jakich można ją czytać. Myślę, że warto się nią zainteresować.
Ocena:5/6
Tytuł: 384.Kindness Boomerang
Autor: Orly Wahba
Stron: 381
Wydawnictwo: Buchmann
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal 

6 lut 2018

Znajdź mnie jeszcze raz Monika Sawicka

Recenzja książki
Monika Sawicka to polska autorka powieści obyczajowych. Jak sama pisze, jej historie nie są zwykłymi opowieściami o miłości. Porusza też tematy społeczne, trudne do przełknięcia. O Znajdź mnie jeszcze raz mówi nawet, że to historia, która nie pozwoli czytelnikowi się tak zwyczajnie zrelaksować. Czasami warto jednak sięgnąć po coś co nas zmęczy emocjonalnie i zmusi do przemyśleń. 

Znajdź mnie jeszcze raz to kilka z pozoru niepowiązanych ze sobą historii. Jest kobieta, która chce by nazywać ją Marylin Monroe. Jest przepiękna i przyciągająca do siebie ludzi. Oprócz niej jest tu też historia Marie, Laury, Marcina i Kasi. Jest też Mona - postać spajająca tę historię jak klamra.

Pierwszy raz mam tak ogromny problem z napisaniem opisu jakiejś książki, ponieważ nie chcę wam zbyt dużo zdradzić. Musicie uwierzyć mi na słowo, że ta historia wywróci wasze myślenie do góry nogami. Z pewnością będziecie zaskoczeni, że to o czym czytacie zostało udokumentowane medycznie i rzeczywiście ma miejsce. Zdradzę wam tylko tyle, że mowa tutaj o chorobie psychicznej wywołanej ciężką traumą w dzieciństwie. Jestem głęboko poruszona i wstrząśnięta tym, jakie zmiany mogą powstać w naszym mózgu i psychice na skutek głębokich przeżyć. Mamy zdumiewającą technologię i postęp w dziedzinie medycyny, a tak naprawdę niektóre przypadki zostają do tej pory niewyjaśnione. 

Gdy zaczęłam czytać Znajdź mnie jeszcze raz, czyli moją pierwszą powieść Moniki Sawickiej zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Wiedziałam, że znajdę tu emocje, jednak myślałam, że będą dotyczyły wątku miłosnego. Jestem bardzo zadowolona z faktu, że okazało się zupełnie inaczej. Romansów się jeszcze w swoim życiu naczytam, a o tak poruszających serce i duszę tematach już nie. Ponadto, podczas czytania pierwszych stron byłam odrobinę zawiedziona, a nawet skonfundowana. Historie się mieszały, były chaotyczne. Nagle wszystko się wyjaśniło, połączyło w jedną spójną całość i okazało celowym zabiegiem autorki. 

Kolejnym problemem jaki porusza powieść jest molestowanie seksualne dziecka. Ma destrukcyjny wpływ na młodą psychikę. Podczas czytania pewnego fragmentu miałam ochotę rzucić książką o ścianę. Tak poruszyła mnie podłość naszego świata i fakt, że niektórzy ludzie są w stanie zrobić taką krzywdę drugiemu człowiekowi. Dziecku, które jest niewinne i bezbronne i nie ma pojęcia co się dzieje. Jeśli wywołała u mnie takie emocje to jest jej najlepsza rekomendacja.

Nie pozostaje mi nic innego jak polecić tę mocną powieść. Gwarantuję, że was zdziwi i zaskoczy. Nie powala gabarytowo, ponieważ ma trochę ponad 200 stron, jednak zmiata swoim ładunkiem emocjonalnym. Nie łatwo się po niej otrząsnąć, ja musiałam zrobić sobie przerwę pomiędzy kolejną lekturą. Takich książek szybko się nie zapomina. 
Ocena:5+/6
Tytuł:383.Znajdź mnie jeszcze raz
Autor: Monika Sawicka
Stron: 239
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania:2018
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Replika :)

1 lut 2018

Podsumowanie stycznia

podsumowanie stycznia
Styczeń. Miesiąc, w którym miałam czytać tylko i wyłącznie dla przyjemności, bez spinania się. Nie myśląc o tym, że coś muszę. W listopadzie miałam taki moment, że chciałam dodawać recenzje regularnie trzy razy w tygodniu. Męczyłam się, czytanie nie sprawiało mi wtedy radości. W styczniu dodawałam już raz na jakiś czas. Okazało się, że ilość wejść i komenatrzy też się zwiększyła.
Paradoksalnie im mam mniej przeczytać, tym czytam więcej. W styczniu udało się przeczytać 9 książek. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak ten wynik mnie cieszy, ponieważ w tym miesiącu zaczęłam też więcej ćwiczyć i realizować moje noworoczne postanowienia. Udało mi się nawet wyjść do kina na film ,,Narzeczony na niby", a kolejne trzy wyjścia już są w niedalekich planach.
W styczniu przeczytałam:
Mroczne zakamarki
Przepis na drugą szansę
My mieliśmy szczęście
Kobieta w oknie
Swing time
Węzeł prawdy
Cudowny chłopak
Komisarz Gordon.Pierwsza sprawa
Znajdź mnie jeszcze raz
Po kliknięciu na tytuł zostaniecie przeniesieni do recenzji.
Przewiduję, że w lutym nie będzie już tak dobrze. Mam do zdania mnóstwo zaliczeń i egzaminów, a do tego chciałabym powoli zbliżać się ku końcowi z pracą licencjacką. Jakie są wasze plany?
W styczniu udało mi się też pstryknąć kilka takich zdjęć.
Post udostępniony przez @ chabrowacczytelniczka


Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.