28 lut 2015

244.Romanse wszech czasów

Tytuł: Romanse wszech czasów
Autor: Dagny Kurdwanowska
Stron: 313
Wydawnictwo: Sfinks
Rok wydania: 2014
Moje zdanie: Serdecznie dziękuję wydawnictwu Sfinks za możliwość przeczytania tej książki. Gdy otworzyłam paczkę i przekartkowałam książkę miałam skojarzenie z moim podręcznikiem do języka polskiego. Ten sam papier kredowy, czasami te same reprodukcje obrazów. Trochę się przestraszyłam, ale na szczęście niepotrzebnie.
 ,,Romanse wszech czasów” to absolutnie pasjonująca podróż przez pojmowanie miłości i seksu w literaturze na przestrzeni wieków. Autorka opisuje wszystko z pasją i oddaniem, widać jej zaangażowanie. Jest niezwykle oczytana. Zaczyna od jednej z najstarszych książek o miłości ,,Tristan i Izolda”. Dalej przez mroki średniowiecza, aż do współczesności, kończąc na ,,Obcym dziecku” Alana Hollinghurst’a. Tej ostatniej pozycji zupełnie nie znałam. Dzięki ,,Romansom wszech czasów” na mojej liście przybyło wiele pozycji obowiązkowych do przeczytania. Uświadomiłam sobie jak mało klasyki znam. 
Każdy rozdział składa się z 6-8 stron. Czytamy tam krótki opis książki, genezę jej powstania. Nie jest to opracowanie. Autorka zastanawia się jak zmieniało się postrzeganie miłości i namiętności. Czy książka spotkała się z dobrym przyjęciem czy raczej zaszokowała? To o czym pisali autorzy było przecież w jakimś stopniu odzwierciedleniem przekonań ogólnie panujących. Dopiero dzięki tej książce uświadomiłam sobie jak były dawniej traktowane kobiety. Czy mogły sobie pozwolić na miłość? O namiętności to chyba już w ogóle nie mogło być mowy, bo takie kobiety z miejsca stawały się ladacznicami. Smutne bo wszyscy odczuwamy tak samo, a kultura europejska zupełnie o tym zapomniała. Jeśli chcecie się dowiedzieć dlaczego tak się stało serdecznie zapraszam do przeczytania. Autorka nie skupiła się tylko na związkach damsko-męskich, ale i tych homoseksualnych. 
Odbyłam z nią naprawdę interesującą podróż przez dzieje świata, w którym miłość, seks i literatura zawsze odgrywały dużą i ważną rolę. Książkę pochłonęłam w dwa wieczory. Autorka pisze bardzo ciekawie, nie raczy nas suchymi faktami. Obrazy dodają całości pikanterii i cieszą oko. Naprawdę świetnie się przy tej książce bawiłam. Poznałam mnóstwo ciekawostek ze świata literatury. Na pewno jest to lektura obowiązkowa dla moli książkowych.
Ocena:5-/6


25 lut 2015

Gdzie ta miłość? Czas na dyskusję #17

Studniówka to już tylko wspomnienie. Walentynki też. Natomiast w moim otoczeniu zaczyna się wielkie postudniówkowe i powalentynkowe rzucanie swoich drugich połówek. Może wam teraz oczy wychodzą z orbit, ze mną też tak było.
Przykład z życia.
Koleżanka. Chodzi z chłopakiem prawie półtora roku. Ale to chyba nie to. Właściwie sama nie wie. Przed studniówką w tajemnicy przed nim chodziła na imprezy, polowała, bo może znajdzie sobie kogoś lepszego. Niestety tak od razu się nie udało. No to łaskawie zaprosiła go na swoją studniówkę, bo sama to nie bardzo. Ale po studniówce i odbębnionych Walentynkach można go już zostawić i szukać następnego.
Najstraszniejsze w tym jest to, że to nie jest pojedynczy przypadek.
Jedna trzecia osób, które przyszły razem na Studniówkę (wyszło osobno, pobiło się przed salą, pokłóciło się lub przynajmniej dziewczyna się popłakała). Niepotrzebne możecie sobie tutaj wykreślić, podałam tylko najczęstsze przypadki.
Niektórzy, sądzą, że teraz trzeba jak najszybciej pozbyć się drugiej połówki, bo niedługo studia i tam się pewnie wyrwie jakiś lepszy kąsek. 
Nie uważam się za jakąś strasznie mądrą i dojrzałą, no, ale proszę was. Takie zachowanie to już chyba dziecinada. 
Przykre, że teraz się nie myśli o drugim człowieku. Wymienia go jak zepsutą zabawkę na następnego.
Dawniej było inaczej. Ludzie naprawiali związki, które trwały po 60 lat, jak moi dziadkowie. Tak samo robili z rzeczami. Teraz jesteśmy przygotowani do łatwego życia. Jak coś nie idzie to najlepiej się wycofać. To jednak nie jest  mierzenie się z problemami, one nie znikają. 
Wiadomo, że w naszym życiu spotykamy wiele osób. Chyba właśnie na tym polega miłość, żeby pomimo tego trwać przy sobie, pielęgnować związek. Pomimo wszystkich, którzy chcą nas rozdzielić, wiedzieć, że nasza połówka jest tylko nam przeznaczona. Nie uciekać z podkulonym ogonem. Mimo pokus wierzyć jeszcze w miłość.

24 lut 2015

243.Jutro

Tytuł: Jutro
Autor: John Marsden
Stron: 269
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2011
Moje zdanie: Od dawna marzyłam o przeczytaniu tej serii. Naczytałam się wcześniej o niej dużo dobrego. Później polubiłam gatunek antyutopię. Lubię czytać o tym co by było gdyby. Seria ta została okrzyknięta fenomenem i bestsellerem nie tylko w Australii gdzie powstała, ale i na całym świecie.
 Wyobraźcie sobie, że wyjeżdżacie z przyjaciółmi na biwak. Fajnie się bawicie, ale jesteście odcięci od świata i po powrocie widzicie, że wszystko się zmienia. Trwa wojna. Wszyscy zniknęli, nikt nie wie co się dzieje. To właśnie spotkało Ellie i jej przyjaciół. 
Ależ mi się super tę książkę czytało. Nie chodzi o to, że znajdziemy tu same dialogi. Pod tym względem to książka jest rozbudowana, ma czasami dość długie opisy. Po prostu tak ciekawie się ją czyta. Obserwujemy grupę nastolatków pozostawionych samych sobie. Ich zmagania, walkę o przeżycie. Autor bardzo dobrze wykreował bohaterów. Nie są puści i płascy. Każdy z nich ma swój charakter, dobre i złe strony. Ciekawie było czytać o ich wewnętrznych przeżyciach. Chociaż zostali pozostawieni sami sobie w trudnej sytuacji to dojrzewają, przeżywają miłosne uniesienia. To też mi się spodobało. 
Autor wszystko bardzo intrygująco zaplanował. Jestem ciekawa jak to poprowadzi dalej. Pierwszy tom to zaledwie wstęp, nic nie wyjaśnia. Mamy po nim w głowie jeszcze więcej pytań. 
Polubiłam ten gatunek bo lubię czytać o różnych wariantach przyszłości ludzkości na Ziemi. Wizja ukazana w tej książce jest niesamowicie przerażająca, ale nie niezwykła. Oprócz ciekawej antyutopii znalazłam tu też opowieść skłaniającą do wielu refleksji. Zastanawiamy się razem z bohaterami czy wojna ma jakikolwiek sens. Czy zabicie wroga w obronie koniecznej to morderstwo czy wypadek? Jak tu przejść do porządku dziennego, przecież serce nie sługa. Zakochuje się w najmniej odpowiednim momencie. 
Miło mnie ta książka zaskoczyła. Jeśli ktoś nie miał okazji jej czytać to polecam. Na mnie czeka już drugi tom.
Ocena: 5/6

22 lut 2015

242.Wojny Żywiołów. Przebudzenie Ziemi: Udręczeni

Tytuł: Wojny żywiołów. Przebudzenie Ziemi: Udręczeni 
Autor: Michał Podbielski
Stron: 671
Wydawnictwo: Żywioły
Rok wydania: 2014
Moje zdanie: Za możliwość przeczytania tej książki bardzo serdecznie dziękuję autorowi. 
Z fantastyką jest u mnie różnie. Bardzo lubię ją czytać, jednak gdy już wpadnę w wir obyczajówek i kryminałów ciężko mi przestać. Zawsze po przeczytaniu dobrej książki fantastycznej obiecuję sobie, że będę więcej po ten gatunek sięgać. Czy ta książka zmusiła mnie do takich obietnic? 
Na świecie rządzą dwa żywioły: Ogień i Woda. Gdy rodzi się jeszcze nowa siła- Ziemia wszystko zaczyna się zmieniać. Kapłani odczuwają jakieś dziwne wibracje, mag przypadkowo tworzy zombie, a władca nie jest niczego świadom. Macie ochotę wejść do tego świata i zmierzyć się z pradawnymi siłami?
 Gdy zaczęłam czytać to od razu zostałam zaskoczona mnogością bohaterów, nazw i miejsc. Tak chyba jest jednak zawsze w tym gatunku, należy się wczytać. Zostaje nam przedstawiony zupełnie inny świat, rządzący się swoimi prawami, mający swoją historię. Nic dziwnego, że zostajemy zasypani informacjami, tylko wtedy da się dobrze wykreować tło. Dla osoby, która chce się pierwszy raz zmierzyć z tym gatunkiem to może być wielki minus i przeszkoda. Ja, już po wczytaniu zauważyłam pewną prawidłowość. Co parę kartek wracamy do tych samych bohaterów i możemy czytać co też się u nich dzieje. Można ich dokładnie poznać i się zżyć.
 Dzieje się tutaj bardzo dużo. Przez te prawie 700 stron autor cały czas utrzymywał mnie w napięciu i ciekawości. Znajdziemy tu magię, bitwy, czasami jakiś sprośny żart. Na to ostatnie chyba najbardziej czekałam sięgając po książkę z tego gatunku. Wiele razy mogłam się uśmiechnąć pod nosem. Główny temat walki pomiędzy żywiołami wydaje mi się nowatorski. Przynajmniej ja jeszcze się z nim nie spotkałam. 
Pierwszy tom jest zaledwie wstępem do dalszych tomów serii. Mam w głowie wiele pytań, zwłaszcza o Jilianę. Z licznych bohaterów polubiłam najbardziej Szare Płaszcze. Czytając o nich odnajdywałam najwięcej humoru. Na razie wszyscy bohaterowie są porozrzucani w różne zakątki tego świata żywiołów, dlatego mamy pełniejszy wydarzeń, które się tam rozgrywają.
 Podsumowując, chociaż na początku ciężko się czyta to później jest już tylko z górki. Jest to pozycja obowiązkowa dla każdego fana fantastyki. Do tego polski autor. A więc czego chcieć więcej. Nie mogę się doczekać kiedy znów przeniosę się do tego świata, bo spędziłam w nim bardzo miło czas.
Ocena:5-/6

20 lut 2015

Ludzie, czego wy ode mnie chcecie?. Czas na dyskusję #16

Dzisiaj troszkę inny tytuł na post z dyskusją.
Chabrowa wyszła dzisiaj na spacer, śnieg skrzypiał mi pod nogami. Nagle się zatrzymałam, stanęłam nieruchomo na środku pola i zaczęłam słuchać. Zamknęłam oczy.
Szum wiatru, delikatny dźwięk jadących samochodów(mieszkam na takim odludziu, że droga asfaltowa jest parę kilometrów ode mnie) i cisza.
Poczułam, że jestem szczęśliwa. Właściwie nie wiem co to było, ale niesamowicie miłe uczucie. Czułam się taka zawieszona w tym świecie. Jakby czas się zatrzymał, tylko ja, wiatr, śnieg i szum lasu.
Gdyby sąsiad mnie widział pewnie by pomyślał, że kompletnie mi odbiło. 
No właśnie. Podczas spacerów lubię sobie przypominać niedawno przeczytane książki, wyciągać refleksję.
Po przeczytaniu książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej pomyślałam sobie ,,Boże, jaką ja jestem szczęściarą".
Moi rodzice nigdy nie wybierali mi żadnej drogi, którą podążam. Pokazywali różne ścieżki, tłumaczyli, ale ostateczna decyzja i tak zawsze należała do mnie.
Obecną szkołę wybrałam sobie sama, teraz żałuję, ale pretensje mogę mieć tylko do siebie.
Ostatnio musiałam podjąć dużo ważnych i życiowych decyzji.
Co jest najdziwniejsze to zauważyłam, że od razu znalazło się wokół mnie mnóstwo osób, które chciałyby, żebym postępowała według ich życzenia.
Chyba tylko z zazdrości to wynika. Nawet wśród rodziny pojawili się ludzie, tacy uprzejmi, którzy chcą mnie przestrzec, a tak naprawdę na rękę by im było gdybym miała gorzej od nich. 
Czemu w dzisiejszych czasach tak bardzo zajmujemy się życiem innych?
Nie mamy własnego? Dawniej też tak było? Pewnie tak, gatunek ludzki pod tym względem się chyba tak bardzo nie zmienił.
Może robimy to tylko dlatego, żeby zapomnieć o swoich problemach i przerzucić je na kogoś innego?

19 lut 2015

241.Butik na Astor Place

Tytuł: Butik na Astor Place
Autor: Stephanie Lehmann
Stron: 477
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Na początku muszę bardzo serdecznie podziękować wydawnictwu Muza za możliwość przeczytania tej książki. 
Stephanie Lehmann jest już autorką pięciu powieści. W Polsce znana jest tylko z tej. Autorka prywatnie to matka i żona, zakochana w Nowym Jorku, gdzie przeniosła akcję swojej powieści. 
Dwie kobiety, jedno miasto-Nowy Jork. Jedna z nich to Amanda Rosebloom- właścicielka butiku z ubraniami vintage w Nowym Jorku. Przypadkowo wchodzi ona w posiadanie dziennika prowadzonego przez Olivie Westcott w 1907 roku. Czy dwie nieznane osoby, w zupełnie innych czasach może coś połączyć? 
Ostatnio trafiam na dużo dobrych książek. Czy tak było i tym razem? 
Wraz z autorką odbyłam podróż do Nowego Jorku. Nigdy tam nie byłam, ale czułam się jakbym spacerowała tymi ulicami współcześnie, jak i w roku 1907. Wcale się nie dziwię, że pani Lehmann mówi, że zakochała się w tym mieście. Kusi ono swoją historią, która jest wokół nas, czasami trzeba się tylko lepiej przyjrzeć.
Zostały tu poprowadzone równolegle dwa wątki: współczesny i historyczny. Rozdziały się przeplatają. Często w książkach jest tak, że któryś z tych wątków jest lepszy od drugiego. W tej książce oba były na jednakowym, znakomitym poziomie. Poczułam ten klimat. Najpierw czasy pięknych sukien, niewolniczej pracy i rozbudowy miasta, a później współczesny gwar i zabieganie. Autorka sprawiła, że poczułam się częścią wydarzeń.
 Dowiedziałam się mnóstwa wiadomości o ubraniach vintage, materiałach. Nowe rzeczy nie mają duszy, nie mogę opowiedzieć nam żadnej historii. Lubię oglądać ubrania z dawnych lat, zwłaszcza sukienki. Były skromne, a jednocześnie niezwykle seksowne. Autorka umieściła część akcji w ciekawych czasach. Zwróciła uwagę na zmiany w postrzeganiu kobiety jakie się właśnie dokonywały. Chociaż już mogły one pracować to za śmieszne pieniądze, nie były poważnie traktowane. W relacjach damsko-męskich miały jeszcze trudniej. Chociaż już coś wtedy zaczynało się dziać to myślenie wielu osób było jeszcze skostniałe i zacofane. Niektóre sprawy nie zostały chyba wyjaśnione do dnia dzisiejszego. 
Polubiłam obie główne bohaterki. Miały trochę podobnych do siebie i zupełnie różnych cech, ale bardzo mi się spodobały. Książka jest magiczna. Widzę w niej same plusy. Autorka ukazała dwa silne charaktery, należące do domniemanej ,,słabszej” płci. Udowodniły one wiele razy, że potrafią poradzić sobie w każdej sytuacji. Bo takie jesteśmy my wszystkie kobiety. Mamy swoje gry i sztuczki, żeby osiągnąć cel, a często jesteśmy pomijane. 
Piękna i magiczna opowieść. Cudna okładka. Absolutnie każdego zapraszam do butiku na Astor Place. Wielkie emocje i miłość do Nowego Jorku gwarantowane.
Ocena: 6/6

17 lut 2015

240.Dom na skarpie

Tytuł: Dom na skarpie
Autor: Nora Roberts
Stron: 583
Wydawnictwo: G+J Gruner Jahr Polska
Rok wydania: 2013 
Moje zdanie: Sama nie wiedziałam czego mam się po tej książce spodziewać. Zawsze czytałam mini powieści tej autorki, w których to zawsze mi czegoś brakowało. Ucieszyłam się, gdy doczytałam, że tu mam przyjemność z tak rozbudowaną powieścią. 
Nory Roberts chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Napisała mnóstwo książek, nie wiem skąd czerpie taką ilość pomysłów.
 Eli Landon, potomek bogatego rodu zostaje oskarżony o zabójstwo swojej żony. Dopuścił się tego czynu czy znalazł się w złym miejscu o złym czasie? Koniecznie musi wyjechać na parę dni do rodzinnego Domu Na Skarpie w miasteczku Whiskey Beach. Tam poznaje piękną Abrę, która zajmuje się domem. Czy morderstwo jego żony może mieć coś wspólnego z rodzinną legendą? Co odnajdzie Eli? 
Długi mi dzisiaj wyszedł opis. To wszystko dlatego, że ta książka jest wielowątkowa. Nie spodziewałam się tego po autorce romansów. Słyszałam jednak, że Nora Roberts pisze też kryminały i to było tu widać. 
Na pierwszym miejscu otrzymałam tu opowieść o rodzinie Landonów, legendach i wypadkach, o których każdy członek rodzony wolałby zapomnieć. Wciągnęłam się w tę historię. Kolejne strony przepływały mi przez palce, a przecież książka trochę sobie tych kartek liczy. 
Kolejnym wątkiem był wątek kryminalny, dziejący się współcześnie. Do końca nie wiedziałam kto stoi za morderstwem żony Elego. Bardzo się zdziwiłam, że autorka postanowiła właśnie tak to zakończyć. Koniecznie będę musiała sięgnąć po jej jakiś kryminał, potrafi stworzyć idealny klimat. 
Trzecim wątkiem, mam wrażenie pozostawionym delikatnie w tle był romans Abry i Elego. Cieszę się, że nie był on najważniejszy z całej książki, stanowił raczej ciekawe tło dla wydarzeń. Autorka wplotła kilka rozpalających zmysły opisów. Pokazała trudne charaktery bohaterów i ich bolesne zmagania z trudną przeszłością. 
Naprawdę miło przy tej książce spędziłam czas. Została ona też bardzo ładnie wydana, w grubej oprawie. Ciekawa okładka i wnętrze. Zachęcam, można od niej zacząć przygodę z prozą Nory Roberts,
Ocena:5/6

15 lut 2015

Wosk zapachowy Red Apple Wreath

Dzisiaj porozmawiamy o tym czerwonym przyjemniaczku, który towarzyszył mi przez całe święta Bożego Narodzenia. Teraz mamy luty, a w moim domu nadal nim pachnie. 
To zapach, który od najmniejszego kawałeczka od razu unosi się w całym pokoju. Dyskretnie nas otula. 
Na początku czujemy tutaj słodko-kwaśne jabłka. Dalej cynamon, orzechy i słodycz syropu klonowego. Kojarzy mi się ze świętami, ale chyba bardziej z pieczeniem szarlotki. Moja mama za pierwszym razem myślała właśnie, że to ciasto jest w piekarniku. Zagląda, a tam pusto. To naprawdę wyjątkowy zapach. Nie tylko na zimowy wieczór.
A tutaj tealight z tym zapachem, bo wosków chyba już nie ma
Używacie wosków? Jakie zapachy najchętniej wybieracie? Podzielcie się nazwami :)

14 lut 2015

239.Dobry ojciec

Tytuł: Dobry ojciec
Autor: Diane Chamberlain
Stron: 389
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2014
Moje zdanie: Diane Chamberlain to wielokrotnie nagradzana, znana na całym świecie autorka. Jest często porównywana do Jodi Picoult i chyba to ostatecznie zachęciło mnie do przeczytania. 
Travis Brown dokonał trudnego wyboru. Postanowił sam, w młodym wieku wychowywać swoją córeczkę Bellę. Wszystko jest dobrze, ale do czasu. Później pojawiają się kłopoty mieszkaniowe i finansowe. Światełkiem wydaje się propozycja pracy w Raleigh. Co jednak zrobić gdy okazuje się, że to nie praca, a udział w przestępstwie? 
Rzeczywiście od samego początku zobaczyłam dlaczego autorka tej książki jest porównywana do Jodi Picoult. Mianowicie, obie poruszają w swoich książkach niezwykle ważne tematy. Sprawy, z którymi każdy z nas mógłby mieć do czynienia. Skłaniają czytelnika do głębokiej refleksji i do zastanowienia się co bym zrobił będąc na miejscu głównego bohatera. Czy jeśli zrobimy coś dla dobra najbliższych nam osób to nie musimy ponosić kary?
 Główny bohater, Travis został postawiony w tak trudnej sytuacji, że chyba właściwie nie miał żadnego wyboru. 
Kolejną sprawą poruszaną w książce jest niezwykła miłość ojca do dziecka. Czasami, aż byłam wzruszona. Zastanawiałam się, czy Travis dobrze zrobił, że w takim wieku podjął się wychowywania dziecka i myślę, że postąpił bardzo słusznie. Był w stanie zrobić dla swojej małej córeczki absolutnie wszystko.
 Kolejną postacią, którą niesamowicie polubiłam jest Erin. Na swój sposób przeżywała żałobę, wzruszyła mnie ta postać. Autorka ma swój własny lekki i ciekawy styl. Tak jak Jodi Picoult daje głos każdemu ze swoich bohaterów, ale to tylko dodatkowy plus. Dzięki temu widzimy całą historię z różnych punktów widzenia. 
Chociaż zauważyłam lekkie podobieństwo pomiędzy Diane Chamberlain i Jodi Picoult to chyba po prostu obie zostaną moimi ulubionymi autorkami. Każda ma swój własny, niepowtarzalny styl. Polecam!
Ocena:5+/6

12 lut 2015

238.Wierna

Tytuł: Wierna
Autor: Veronica Roth
Stron: 380
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2014
Moje zdanie: Z żalem i kręcącą się w oku łezką sięgnęłam po ostatni tom tej trylogii. Z jednej strony bardzo chciałam dowiedzieć się jak się zakończy, a z drugiej było mi szkoda, że będę musiała opuścić ten świat. 
Miastem, które powstało na gruzach naszego Chicago rządzą teraz Bezfrakcyjni. Po prostu jednego tyrana zamieniono na drugiego. Czy świat za murem jest inny, lepszy? Czy tam Tris z Tobiasem będą mogli zacząć normalne życie? A może nic tam nie ma? Bohaterowie muszą to sprawdzić, a to czego się dowiedzą znów wywróci ich życie do góry nogami. 
Cały czas jestem jeszcze pod wrażeniem tej trylogii jako całości. Bałam się najpierw, że po udanym pierwszym tomie autorce braknie pomysłów i zakończenie nie będzie mnie satysfakcjonowało. Ono mnie po prostu zdziwiło, zaskoczyło i wywołało mnóstwo sprzecznych uczuć. Nawet nie przeszło by mi przez myśl, że autorka właśnie tak zakończy trylogię. W poprzedniej recenzji pisałam, że liczę na fajerwerki, nie przeliczyłam się. 
W tym tomie wyjaśniły się już wszystkie zagadki. Poznaliśmy mechanizm działania tego książkowego świata. Muszę przyznać, że ta wizja jest niezwykle przerażająca. Nie chciałabym, żeby świat poszedł w takim kierunku. 
W ostatnim tomie nasi bohaterowie cały czas się zmieniają, znów mają dużo rzeczy do przemyślenia, wiele ważnych decyzji do podjęcia. Niektóre nie są do końca dobre, ale na tym polega życie. Wątek miłosny jest, w dalszym ciągu był rozwijany przez panią Veronicę Roth. 
Bardzo polecam, zwłaszcza fanom fantastyki i antyutopii. Ja po doczytaniu ostatniej strony po prostu się zawiesiłam. Siedziałam i myślałam dlaczego to już się skończyło, dlaczego właśnie tak. Doszłam jednak do wniosku, że piękniejszego zakończenia swojej trylogii autorka nie mogła wymyślić.

10 lut 2015

Ostatnio obejrzane #13

Opowieść o hinduskiej, która traci majątek swojego życia i przeprowadza się do Francji. Tam zakładają restaurację. Ich konkurencją jest restauracja prowadzona przez Madame Mallory, ciężką pracą zdobyła ona gwiazdkę Michelina. Nawet nie wiedziałam, że film ten powstał na podstawie książki. Odnalazłam tutaj piękne widoki, niesamowite potrawy. Aż ślinka cieknie. Spodobał mi się bardzo subtelny wątek miłosny. 
To piękny film o zderzeniu kultur i sztuce porozumiewania się ze sobą. O tym, że zawsze trzeba dążyć do celu. Piękny film na leniwe popołudnie
Dzisiaj krótko, ponieważ taki jest mój pomysł na  te posty.
Zapraszam was za to do udziału w moim konkursie
!!!KONKURS!!!

8 lut 2015

237.Rok w antykwariacie. Szarlatańskie wersety

Tytuł: Rok w antykwariacie. Szarlatańskie wersety
Autor: Stanisław Karolewski
Stron: 137
Wydawnictwo: Szarlatan
Rok wydania: 2015
Moje zdanie: Przychodzi listonosz. Daje mi paczkę. Podekscytowana otwieram. Książka, a za nią wysypują się guziki. Co one mogą oznaczać? 
Jest to opowieść o antykwariacie, jego właścicielu i klientach. Zupełnie nie wiedziałam czego mam się po niej spodziewać. Jeszcze przed czytaniem moją uwagę przykuło niecodzienne wydanie. Jest ono pełne zdjęć, przedmiotów, które w tym antykwariacie można znaleźć. Każdy z nich opowiada jakąś historię. Strony też nie są zwykłe. Niektóre całe czarne, inne prawie puste. Lubię takie urozmaicenia, ale tylko wtedy gdy są przemyślane, mają w sobie jakiś cel i głębszy sens. 
Odnalazłam tu wiele magii i miłości do literatury. Żałuję, że w moim mieście nie ma antykwariatu z prawdziwego zdarzenia. Chciałabym na własnej skórze poczuć ten niesamowity klimat, o którym przeczytałam w książce. Może kiedyś wybiorę się do ,,Szarlatana”. 
Książka ta to zbiór krótszych i dłuższych opowiastek. Praktycznie każda o czym innym traktuje, ale po przeczytaniu całości wyłania mi się jeden obraz. Należy żyć tak jakby właśnie ten dzień był naszym ostatnim. Cieszyć się małymi rzeczami, ale do nich nie przywiązywać. Nie używaj w życiu półśrodków, jak kochać to całym sercem. Uniwersalna prawda, ale podana w piękny sposób. Chyba każdy kto ją przeczyta znajdzie jakąś refleksję dla siebie. Pomyśli po prostu o czymś innym. Pod tym względem jest uniwersalna. 
Autor to bardzo mądry człowiek, zauważa w życiu mnóstwo rzeczy, które wiele osób pomija. Pod pryzmatem opowieści o antykwariacie i miłości do literatury ukrył on jeszcze głębszą życiową mądrość, którą musimy odkryć.
 Zapraszam Was do czytania. Ja z pewnością będę jeszcze do niej wracała. Wtedy z pewnością zmusi mnie do refleksji jeszcze nad czymś innym.
Ocena:5/6

6 lut 2015

236.Sto imion

Tytuł: Sto imion
Autor: Cecelia Ahern
Stron: 445
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2014
Moje zdanie: Cecelię Ahern poznałam w jej debiutanckiej powieści ,,P.S. Kocham Cię”. Od tej pory to ja zakochałam się w jej prozie. Oprócz mnie zrobiło to wielu czytelników na całym świecie. Łączny nakład jej książek już dawno przekroczył 15 milionów egzemplarzy. 
W życiu Kitty Logan nic się ostatnio nie wiedzie. Ta młoda dziennikarka zawsze myślała tylko o sobie, nigdy o uczuciach tych, których opisuje. Gdy popełnia błąd i odczuwa jego konsekwencje myśli, że nie może być gorzej. Umiera jednak jej przyjaciółka, która daje jej listę stu osób. Co ich łączy? Jakie historie skrywają? 
Cecelia Ahern znów udowodniła, że po prostu ma talent, a jej książki powinni czytać ludzie na całej Ziemi. Wtedy z pewnością świat byłby choć odrobinę lepszy i bardziej przyjazny. Ta powieść to perełka z ogromnym pokładem ciepła i miłości, którymi to dzieli się z nami autorka. Jej książki mają w sobie taką niezwykłą magię, która sprawia, że czujemy się lepiej po przeczytaniu zaledwie paru stron. Cecelia Ahern to czarodziejka słowa. 
W tej książce udowadnia, że każdy z nas jest piękny i wartościowy, bez wyjątków. Każdy ma jakiś ukryty talent i coś takiego w sobie co odróżnia nas od innych. Mądra książka, która daje nadzieję absolutnie każdemu. Czy to choremu, czy brzydkiemu, czy po prostu takiemu, który uważa, że jego życie jest nudne i nie ma nic do zaoferowania.
 Jest to wzruszająca i po prostu piękna powieść. Niezwykle miło i szybko się ją czyta, ponieważ naprawdę wciąga. Polubiłam wszystkich bohaterów, ale najbardziej Kitty, z tymi jej czasami komicznymi wypadkami. 
Muszę też koniecznie napisać kilka zdań o okładce. Na pierwszym planie widzimy zdjęcie pięknej kobiety, ale gdy się bardziej przypatrzymy naszym oczom ukazuje się roślinny ornament. Coś pięknego. Zachęcam do przeczytania.
Ocena:6/6

4 lut 2015

Podsumowanie stycznia

Styczeń już za mną. Studniówka też. Tak długo na nią czekałam, a tu parę godzin i po krzyku. Było świetnie. Cieszę się, że wszystko robiłam sama: włosy, paznokcie, makijaż, bo spotkałam się z komplementami.  Jutro zaczynam ferie, a więc czasu na czytanie mnóstwo, ale jednocześnie matura czai się za rogiem. Oficjalnie rozpoczynam przygotowania. Niektórzy mówią, że późno, ale ciężka praca w szkole przez cały czas to też przygotowanie. 
W styczniu pomimo nawału pracy przeczytałam 9 książek. Z tego jedna recenzyjna. W lutym o ile Poczta Polska nie zawiedzie też ich trochę będzie. Zrecenzowałam 7 książek. Mam mnóstwo recenzji napisanych do przodu. W końcu. 
Mam 207 obserwatorów. Przybyło aż 14. Chyba najlepszy wynik od początku.
Na fb mam 693 lubię to. Przybyło 96. Kocham te liczby. Na liczniku już ponad 150 tysięcy wyświetleń. Czekamy na 200 tysięcy.

3 lut 2015

Konkurs u Chabrowej

Biblioteczka zaczęła mi się rozrastać, więc postanowiłam dwie z tych książek rozdać wam. Co wolicie? Obyczajówkę czy trochę mroczniejsze i magiczne klimaty? 
Regulamin:
1.Zadanie, które musicie wykonać to napiszcie mi o waszym najpiękniejszym wspomnieniu związanym z książkami. 
2. Później zadeklarujcie, którą książkę chcecie.
3. Wybiorę najciekawsze według mnie odpowiedzi, a później odbędzie się losowanie.
4.Szczęściu można dopomóc. Jeśli przez te dwa miesiące będziecie się udzielać na blogu, komentować, a ja was zauważę to dostaniecie los więcej. Zaznaczam, że jeśli ktoś zostanie ze mną tylko i wyłącznie na czas trwania konkursu, a później mnie opuści nie będzie miał już nigdy szansy na żadne rozdanie na tym blogu. Planuję takie w najbliższej przyszłości.
5.Koniecznie trzeba być obserwatorem bloga i w zgłoszeniu podać swój e-mail.
Nagrody wysyłam tylko na terenie Polski.
6.Organizatorem i fundatorem nagród jestem ja, Chabrowa :)
7.Książki były raz czytane, ale ich stan jest idealny.
8.Kolejnym losem więcej jest dodanie baneru( zdjęcie u góry), który będzie miał aktywny link do tego posta.
9.Konkurs trwa od 03.02 do 31.03.2015
10.Na początku kwietnia rozpatrzę zgłoszenia i wyłonię dwóch zwycięzców
11.Koszty wysyłki pokrywa organizator 
Wzór zgłoszenia
Obserwuję jako:
E-mail:
Baner:
Odpowiedź:
Zapraszam do wzięcia udziału, jak i do komentowania na moim blogu :)
:) 

2 lut 2015

235.Bez przebaczenia

Tytuł: Bez przebaczenia
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Stron: 337
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2014
Moje zdanie: Czytałam już mnóstwo recenzji książek tej autorki. Wtedy byłam chyba jeszcze na Onecie, gdy był taki szał na tę książkę. 
Autorka ta to Wrocławianka, propaguje w Internecie polskich autorów, blogerka. 
Paulina Litwiak nie może pogodzić się ze śmiercią swojej matki, a na domiar złego musi zamieszkać z despotycznym ojcem- wojskowym, którego nigdy nie miała szansy poznać. Piotr Sadowski to młody podporucznik, dla którego honor i rodzina to najważniejsze wartości. Okazuje się, że tych dwoje ludzi zaczynać coś dziwnego do siebie przyciągać. Gdy wydaje się, że będzie lepiej wszystko musi lec w gruzy. 
Gdyby wszyscy polscy autorzy tak pisali to jako kraj bylibyśmy potęgą, absolutnym numerem jeden. To taka moja dzisiejsza myśl przewodnia tej recenzji. Czytam bardzo dużo. Niedawno mówiłam, że jakaś książka wywołała u mnie duże emocje, aż naglę zaczęłam czytać tę lekturę i przepadłam. Ja po prostu oszalałam na jej punkcie. Cały czas chciałam więcej i byłam ciekawa co dalej się wydarzy, zagryzałam paznokcie, a na bohaterów spadały kolejne ciężkie próby. Wiele razy ich przeklinałam, żeby zaczęli inaczej myśleć i robić. Tak gorąco im kibicowałam.
 Polubiłam Paulinę i Piotra, są to bardzo dobrze wykreowane postacie, z wadami i zaletami, z bogatą duszą i psychiką. Czułam się świadkiem tych wydarzeń, po prostu przeniosłam się do wnętrza książki. Razem z nimi przeżywałam  te bolesne emocje, miłość i namiętności. Zwłaszcza namiętności, tylko te z wypiekami na twarzy. Dawno nie czytałam nic tak subtelnego i zmysłowego, a jednocześnie tak mocno oddziałującego na moją wyobraźnię. Widzę tę autorkę w książce z jeszcze większą ilością erotyki. 
Jest w tej książce jakaś magia, świetnie się ją czyta. Wydarzenia gnają do przodu od początku do końca naszej przygody z tą lekturą. Ciężko czasami złapać oddech, tyle się dzieje.
 Pokazane zostało tu zderzenie dwóch światów: twardego wojska i artystycznego wyobrażenia. Czy ma szansę coś z tego wyjść? 
Musicie się przekonać sami bo ja was bardzo zachęcam do przeczytania.
Ocena:6/6

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.