Zachwyt i jeszcze raz zachwyt. Zaczynając opinię w ten sposób popełniam chyba najpoważniejszy błąd, ponieważ od razu zdradzam jak mocno mi się podobało. Nic jednak nie poradzę na to, że Niedźwiedź i słowik był przepiękną powieścią, ale to Dziewczyna z wieży udowodniła, że autorka potrafi tworzyć ciekawe historie i jeszcze nie raz nas zachwyci. Tym razem obserwujemy troje bohaterów. Znaną nam dobrze z poprzedniego tomu Wasię, która uciekła z rodzinnej miejscowości, jej siostrę Olgę – mieszkającą w Moskwie i Saszę – ich brata mnicha wojownika. Losy tych trojga splatają się gdy nad Wielkim Księstwem Moskiewskim zaczynają gromadzić się czarne chmury. Z jednej strony zagrożeniem są Tatarzy, a z drugiej tajemne moce karmiące się wojną, strachem i pożogą. Zbudowanie całej osi powieści na motywach rosyjskich baśni i wierzeń to strzał w dziesiątkę. Muszę to powtórzyć po raz kolejny, ponieważ znów zachwycałam się wpleceniem domowników, koniuszych, Południcy, Dziadka Mroza i wielu ...
Moje miejsce w sieci, w którym od lat dzielę się przeczytanymi książkami.