29 gru 2017

Wszystkie przygody Amelii Bedelii, Amelia Bedelia i Boże Narodzenie Peggy Parish

Peggy Parish. Wydawnictwo Literackie
Poznajcie Amelię Bedelię. To jedyna w swoim rodzaju pomoc domowa, która wykonuje każde polecenie absolutnie tak jak jej kazano. Jeśli ma ładnie przygotować mięso i kurczaka na uroczysty obiad to nie natrze go marynatą. Raczej ozdobi kolorowymi wstążkami i koronkami, a dla kurczaka przygotuje odświętne ubranko. Jej pracodawcy dostają palpitacji serca widząc co akurat wymyśliła ich gosposia, jednak jest niezrównana w pieczeniu ciast. Dla tych smaków są w stanie wszystko jej wybaczyć.

Wszystkie Przygody Amelii Bedelii zawierają cztery bajeczki napisane tak jak w przypadku prezentowanego przeze mnie wcześniej Żabka i Ropucha dużą, wyraźną dla dziecka czcionką. Amelia Bedelia i Boże Narodzenie to opowieść wydana przed laty specjalnie na święta. Najwcześniejsza powstała już ponad 50 lat temu i od tej pory śmieszy kolejne pokolenia dzieci i ich rodziców. Myślę, że po raz kolejny będzie to świetna zabawa dla starszych i młodszych. Czytałam ją synkowi przy zasypianiu i pomagało mu się to uspokoić. Ja byłam za to zachwycona grą słów jaką stosuje autorka i odgadywaniem co też wymyśli Amelia po przeczytaniu listy rzeczy do zrobienia. 

Przy tej książce można boki zrywać i przeczytanie jednej historyjki powinno być przepisywane na receptę gdy tylko dopada nas smutek i przygnębienie. Po przeczytaniu opisu można by pomyśleć, że to przednia zabawa dla dzieci, a dla dorosłych będzie to książka infantylna to jednak dopiero starsi mają szansę zrozumieć każdą słowną grę. Pewnie nie raz będziemy jeszcze do niej wracać.

Już kolejny raz polecam wam zapoznanie się z tymi książeczkami. Wybuchy śmiechu są tutaj naprawdę gwarantowane, a jednocześnie jej klimat przypominał mi czytaną przed laty Mary Poppins. Warto zainteresować nią dziecko.
Ocena:5/6
Tytuł: 373.Wszystkie przygody Amelii Bedelii 374.Amelia Bedelia i Boże Narodzenie
Autor: Peggy Parish
Stron: 247, 64
Wydawnictwo: Literacki
Rok wydania: 2017
Za egzemplarze dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

27 gru 2017

Konkurs z Szachownicą Mariana Wichary

Konkurs goni u mnie konkurs i od dzisiaj, przez kolejne dwa tygodnie możecie wygrać tu również egzemplarz książki Szachownica Mariana Wichary. Drugi egzemplarz do wygrania na moim instagramie. Moja recenzja pojawi się już w nowym roku.
Regulamin jest taki sam jak w poprzednim poście konkursowym. Zapraszam :)
Obowiązkowo musicie też dodać mnie do obserwowanych. 
1. Organizatorem konkursu jest Chabrowa Czytelniczka ( Klaudia Kasznicka)
2.Nagrodą jest egzemplarz książki Szachownica Mariana Wichary, ufundowany przez autora. Ja pokrywam koszty wysyłki.
3.Aby wziąć udział należy dodać mnie do obserwowanych, podać swój adres mailowy oraz krótko przekonać mnie dlaczego właśnie wy macie ją otrzymać. 
4.Wysyłka na terenie Polski
5.Rozdanie trwa od 27.12 do 10.01.2018  Macie dwa tygodnie, po tym czasie w ciągu dwóch dni opublikuję wyniki i będę pisać do was z pytaniem o adres.
6.Nie mają tu zastosowania przepisy z ustawy z dnia 29.07.1992r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 nr 4 pozycja 27 z późniejszymi zmianami)
7.Przystąpienie do konkursu równa się akceptacji regulaminu

Wzór zgłoszenia.
Obserwuję jako:
Odpowiedź na pytanie:
E-mail:

20 gru 2017

Konkurs z książką Ostatni list od kochanka Jojo Moyes

Rozdanie, konkurs

Wszyscy ci, którzy śledzą książkowe nowości i zapowiedzi z pewnością wiedzą, że 10 stycznia ma pojawić się w nowym tłumaczeniu Ostatni list od kochanka Jojo Moyes. Autorka ta już wiele razy uwiodła mnie swoimi historiami. Z jednej strony zaskoczyła odważnymi i nieszablonowymi postaciami, czasami rozbawiła, innym razem wzruszyła do łez. Razem z z wydawnictwem Znak mam przyjemność zaprosić was do udziału w konkursie, gdzie będzie można wygrać egzemplarz tej powieści. Drugi egzemplarz możecie wygrać na moim Instagramie. Na samym dole tego posta dodam wam zdjęcie, które po kliknięciu przekieruje was na mój profil. Zauważcie, że premiera jest dopiero 10 stycznia, a więc jest szansa, że laureat przeczyta ją wcześniej. Zadanie nie będzie trudne. 
Musicie przekonać mnie dlaczego to właśnie wy macie ją otrzymać :)

Obowiązkowo musicie też dodać mnie do obserwowanych. 
1. Organizatorem konkursu jest Chabrowa Czytelniczka ( Klaudia Kasznicka)
2.Nagrodą jest egzemplarz książki Ostatni list od kochanka Jojo Moyes, ufundowany przez Wydawnictwo Znak. To oni pokrywają koszty wysyłki.
3.Aby wziąć udział należy dodać mnie do obserwowanych, podać swój adres mailowy oraz krótko przekonać mnie dlaczego właśnie wy macie ją otrzymać. 
4.Wysyłka na terenie Polski
5.Rozdanie trwa od 20.12.2017 do 3.01.2018. Macie dwa tygodnie, po tym czasie w ciągu dwóch dni opublikuję wyniki i będę pisać do was z pytaniem o adres.
6.Nie mają tu zastosowania przepisy z ustawy z dnia 29.07.1992r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 nr 4 pozycja 27 z późniejszymi zmianami)
7.Przystąpienie do konkursu równa się akceptacji regulaminu

Wzór zgłoszenia.
Obserwuję jako:
Odpowiedź na pytanie:
E-mail:
Po kliknięciu w zdjęcie zostajecie przeniesieni na mojego Instagrama. Tam pod takim samym zdjęciem jak powyżej znajduje się konkurs :) Zwiększacie swoje szanse :)

18 gru 2017

Błędne siostry Renata L. Górska

Wydawnictwo Replika. Recenzja książki
W te święta zabieram was w góry. W ośnieżone karkonoskie szczyty gdzie znajdują się skałki nazywane Błędnymi siostrami. Jest tam też polana, na niej drewniany dom. Podobno dzieją się tam dziwne rzeczy. Wiele osób się tam zgubiło i miewało dziwne omamy. Z lasu obok wyłania się stadko saren. O nich też powstało wiele ludowych legend. Właśnie do takiego miejsca trafia Karolina. Kobieta mieszka już od kilku lat za granicą. Miewa tam coraz częstsze ataki migreny. Lekarz radzi jej wrócić na jakiś czas do rodzinnego kraju i odpocząć. Przez przypadek dziewczyna trafia do małej miejscowości w Karkonoszach.

Powieści obyczajowe to nie zawsze historie na jeden dzień. Czasami zajmują nas na wiele długich wieczorów by jeszcze dłużej pozostać w naszej pamięci. Na pięciuset stronach została zawarta historia poruszająca serce i wywołująca dreszcze niepokoju na plecach.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy podczas czytania to przepiękny, kwiecisty styl pisania autorki. Pamiętam, że zachwycała się nim Cyrysia w swojej recenzji, a mi nie pozostaje nic innego jak całkowicie się z nią zgodzić. Autorka pisze niezwykle poprawnie, jest tu mniej dialogów niż w przeciętnej powieści obyczajowej. Zupełnie mi to nie przeszkadzało, przez strony po prostu się płynie, a opisy karkonoskiej przyrody zapierają dech w piersiach.

Pora napisać jednak o samej historii. To opowieść o młodej kobiecie, kompletnie zagubionej w życiu, niemogącej poradzić sobie z poczuciem winy i pogmatwanymi problemami rodzinnymi. Ma kuzynkę z chorobą psychiczną, z którą dawno temu straciła kontakt. Dlaczego? Jej losy splatają się jednocześnie z życiem ludzi sprzed lat. W domku w Karkonoszach mieszkała kiedyś młoda kobieta. W dawnym domostwie czuć jej obecność i jakiś niezwykły magnetyzm panujący na tajemniczej polanie. Dlaczego przeszłość próbuje skontaktować się z Karoliną? Wątek nadprzyrodzony opowiadający o stałej obecności duchów ludzi sprzed lat nadał całej historii mnóstwo tajemniczości, klimatu, a czasami dreszczyku niepokoju. 

W Błędne siostry wpleciono również wątek miłosny. Autorka doskonale go rozegrała - wolno rozwijające się uczucie między bohaterami nie gra głównej roli, ale rozbudza zmysły i rozpala wyobraźnię. Ta historia pokazuje, że miłość rodzi się z drobnych kroczków, czułości i codziennych przysług. Wątek ten prowadzi do dramatycznego zakończenia, które wywołało u mnie szok, niedowierzanie i szybsze bicie serca. Pani Renata L. Górska wie jak wpłynąć na emocje czytelnika.

Podsumowując, myślę, że znajduje się w niej wszystko co mianuje ją idealną powieścią na święta. To opowieść o sile rodziny i miłości. Znajdziemy w niej niewyjaśnione tajemnice sprzed lat, szczyptę miłosnych uniesień, garść nadprzyrodzonych zjawisk. Wszystko to w scenerii górskich Karkonoskich szczytów.
Ocena: 5/6
Tytuł: 372.Błędne siostry
Autor: Renata L. Górska
Stron: 508
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Replika :)

15 gru 2017

Wszystkie przygody Żabka i Ropucha Arnold Lobel

Wydawnictwo Literackie. Recenzja książki
Wszystkie przygody Żabka i Ropucha to kolejne kolekcjonerskie wydanie klasyki literatury dla dzieci jakie pojawiło się ostatnio w Wydawnictwie Literackim. To zbiór dwudziestu krótszych i dłuższych bajeczek opowiadających o niezwykłej przyjaźni jaka wywiązała się pomiędzy Żabkiem, a Ropuchem. Żabek ma najczęściej dobry humor, patrzy na świat przez różowe okulary. Wprost odwrotne podejście do życia ma Ropuch. Jest często smutny, zastanawia się nad sensem istnienia. Nie potrafi śmiać się z siebie, uważa się za samotnika. Chociaż tak się różnią każdego dnia pokazują sobie, że mając przyjaciela obok siebie są w stanie zrobić wszystko.

Kolejny raz oczarowały mnie opowiastki dla dzieci, które swoją premierę miały już kilkadziesiąt lat temu. Może po prostu dziecinnieję przy moim małym synku, ale przyjaźń Żabka i Ropucha jest niezwykłe ujmująca, czasami nawet wzruszająca. Pokazuje, że o przyjaciela po prostu trzeba dbać. Czasami pocieszyć go w chwilach słabości i zwątpienia, a innym razem przemówić mu do rozumu, aby spojrzał na daną sprawę z szerszej perspektywy. Przyznam, że nie spodziewałam się po niej takich mądrych przemyśleń.

Nie sposób nie wspomnieć o wydaniu. Twarda, porządna oprawa skrywa bajeczki, które zostały wcześniej wydane w osobnych książkach. Oko cieszą ilustracje autora, a teksty w przekładzie Wojciecha Manna zostały napisane dużą, wyraźną czcionką. Podoba mi się ten pomysł, ponieważ książka staje się uniwersalna. Zarówno do czytania na głos przez dorosłych, jak i do nauki samodzielnego składania literek. 

Po raz kolejny zachęcam was do zaznajomienia się z nią w księgarni. Możecie zakochać się w przygodach Żabka i Ropucha. Gwarantowana poprawa humoru i nauka o tym czym jest prawdziwa przyjaźń.
Ocena:5/6
Tytuł: 371.Wszystkie przygody Żabka i Ropucha
Autor: Arnold Lobel
Stron: 250
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Literackiemu 

12 gru 2017

Terapia Kathryn Perez

Wydawnictwo Niezwykłe. Recenzja książki

Potwory nie żyją pod łóżkami; one zamieszkują nasze umysły.
Chyba każdy z nas spotkał się kiedyś z prześladowaniem w szkole. Wyzwiska, szykanowanie, agresja. Właśnie z tym dzień w dzień musi mierzyć się Jessica. Jej rodzice zachowują się jakby była powietrzem. Pragnie zagłuszyć ból seksem z przypadkowymi facetami. I żyletką... To doprowadza do jeszcze większej ilości plotek i obrzydliwych oszczerstw.  Czy dziewczyna o tak poranionej psychice i ciele ma szansę na prawdziwą miłość?

Jeśli chcielibyście sięgnąć po tę powieść to już na wstępie lojalnie was uprzedzam. Zniszczy was emocjonalnie, może nawet zafunduje kaca książkowego. Na blisko pięciuset stronach znalazł się tu ogrom emocji, wątków, wydarzeń i problemów.

Wbrew pozorom w tej historii miłość ogrywa ważną rolę, ale z całą pewnością nie jest ona pierwszoplanowa. To przede wszystkim historia o prześladowaniach w szkole. Chyba każdy z nas się z nimi zetknął będąc po jednej ze stron barykady. Dzieci są okrutne, a te wchodzące w wiek dojrzewania czasami zachowują się jakby nie miały ludzkich uczuć i wyobraźni. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że wypowiedziane poz pozorem żartu słowa  tkwią w niektórych ludziach do końca ich życia. Ja zawsze byłam tą ze zbyt dużym rozmiarem. Jessica wpadła w błędne koło. Próby zagłuszenia bólu wywołują jeszcze większe prześladowania. Cieszę się, że powstają takie historie.  Często rodzice lub inne najbliższe osoby nie zdają sobie sprawy z tego co spotyka ich dzieci w szkole.

Terapia to też znakomite podjęcie problemu choroby psychicznej. To w dalszym ciągu temat tabu. W książce zostały przedstawione realia panujące w Stanach Zjednoczonych, u nas jest pewnie jeszcze gorzej. Opinia społeczna reaguje śmiechem i drwinami, rzadko wsparciem i pomocą. Nikt nie chciałby się przyznać, że ma jakikolwiek problem natury psychicznej. Autorka udowadnia, że tak naprawdę takich osób jest więcej niż nam się wydaje. Dzięki tej historii, mamy możliwość wniknąć do psychiki osoby chorej. Przekonać się jak wiele dręczy ją niepewności, jak mroczne są jej myśli. 

Terapia to też opowieść miłosna wywołująca przyspieszona bicie serca, a kiedy trzeba wypieków na twarzy. Miłość w powieści Kathryn Perez to uczucie gwałtowne, namiętne i gorące. Opisy scen erotycznych są subtelne i napisane ze smakiem. Jestem pewna, że wątek miłosny wywoła u was mnóstwo emocji. Autorka wprowadza zapierające dech w piersiach zwroty akcji. W pewnym momencie miałam ogromną ochotę rzucić książką o ścianę. Pewne wydarzenie wywołało u mnie łzy, emocjonalnie mnie zmiażdżyło i zszokowało. 

To specyficzna historia. Wywołuje mnóstwo emocji, naświetla ważne problemy. Napisanie dzisiejszej opinii to dla mnie ogromna sztuka, ponieważ dawno żadna powieść nie wprawiła mnie w takie zdumienie, emocjonalnie wymęczyła, zadała tyle pytań i zmusiła do wypuszczenia na wolność własnych demonów. Jest nieoczywista, jednak przez to ma szansę spodobać się wielu osobom. Z drugiej strony przez tą specyficzność nie każdemu przypadnie do gustu. Ja polecam! Warto sięgnąć i samemu wyrobić sobie opinie. A może spodoba wam się tak jak mi?
Ocena: 5+/6
Tytuł: 370.Terapia
Autor: Kathryn Perez
Stron: 482
Wydawnictwo: Niezwykłe
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Niezwykłe

9 gru 2017

Przygody Nieumiałka i jego przyjaciół Mikołaj Nosov


Recenzja książki. Wydawnictwo Literackie
Przygody Nieumiałka i jego przyjaciół to prawdziwa klasyka literatury dziecięcej. Powstała już ponad 70 lat temu, jednak z pewnością nie można odmówić jej ponadczasowości.

Historia napisana przez Mikołaja Nosova opowiada o świecie karzełków. Grzyby są dla nich tak ogromne, że podczas zbiorów muszą ciąć je piłą na kawałki. To samo z malinami czy jagodami. Najsłynniejszy karzełek to Nieumiałek - czego by się nie podjął, to z całą pewnością zrobi to źle. Pewnego dnia, nasze ludziki wyruszają balonem w daleką podróż. Pech chciał, że dochodzi do pewnych komplikacji i ostatecznie do krainy pełnej dziewczynek trafia sam Nieumiałek. Czy wśród dziewczynek da się żyć? Z jakiej strony pokaże się Nieumiałek? Będzie udawał kogoś kim nie jest?

Bajki sprzed kilkudziesięciu lat po prostu mają klimat i tego nie można im odmówić. Współczesne lektury dla dzieci często traktują zupełnie nie o tych tematach i wartościach, o jakich chciałabym czytać dziecku. Tutaj w zaledwie kilku zdaniach autor przenosi nas do magicznego świata karzełków rodem z Krasnoludków i Sierotki Marysi. Nie jest to żadna mistyczna kraina, tylko świat jaki znamy, a jedna z perspektywy maleńkich ludzików nabiera bajkowej otoczki. Kwiaty są wysokie jak domy. Maliny, orzechy i grzyby trzeba ścinać piłą. Ogromnie spodobał mi się ten świat jako dorosłej już osobie. Z wielką przyjemnością czytałam synkowi o wybrykach Nieumiałka i jego przygodzie życia. W całej książce znajdziemy trzydzieści rozdziałów liczących sobie średnio po kilka stron, a więc naprawdę jest co czytać i mamy okazję spędzić z nią wiele zimowych wieczorów. 

Oprócz naprawdę znakomitego bajkowego klimatu odnajdziemy tu proste życiowe mądrości i nauki. Przyjaźń, skromność... Cechy, które są ponadczasowe i nigdy nie ulegają przedawnieniu. Na uwagę zasługuje też styl pisania Mikołaja Nosova i znakomite tłumaczenie. Podczas czytania opowieści dla dzieci, które powstały kilkadziesiąt lat temu zawsze jest niepewność czy lektura nie będzie za ciężka i napisana niezrozumiałym językiem. Nie musicie się o to martwić. Jest przystępnie i lekko. Jakbyśmy słuchali opowieści babci siedząc jej na kolanach.
Nieumiałek to bohater działający na nerwy całej krainie karzełków, lubi się przechwalać, a jednak jest przy tym niezwykle zabawny i pocieszny. Nie sposób go nie polubić i nie zakochać się w jego przygodach. We mnie wywołały mnóstwo pozytywnych uczuć.

Czy polecam? Oczywiście! Poleciłabym ją jednak nie tylko do czytania dzieciom, ale też pielęgnowania wewnętrznego dziecka, które jest głęboko w każdym z nas. Gwarantuję wam przypływ nostalgii, pozytywnych emocji i dziecięcej beztroski.
Ocena: 5/6
Tytuł: 369.Przygody Nieumiałka i jego przyjaciół
Autor: Mikołaj Nosov
Stron: 177
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

6 gru 2017

Dzikusy Upiór nawiedził Europę Sabri Louatah

Recenzja książki. Zima. Wydawnictwo W.A.B
Pierwszy tom Dzikusów - Francuskie wesele zakończył się w taki sposób, że od razu musiałam sięgnąć po kolejny tom. Oczekiwania były bardzo duże, wiele osób twierdzi, że drugi tom jest znacznie ciekawszy i lepszy. Jakie były moje odczucia?

W chwili zamachu na arabskiego kandydata na prezydenta cała Francja wstrzymała oddech. Teraz rozpoczęły się uliczne bójki i zamieszki. Zapanował chaos, a francuskie służby mają wiele kłopotów, aby złapać osoby kierujące całą akcją. Kto tak naprawdę za wszystkim stoi i które ze służb policyjnych stoją po stronie prawa?

Poprzedni tom był preludium, wstępem do reszty historii. W nim mogliśmy niezwykle dokładnie poznać każdego z bohaterów, dowiedzieć się jakie nastroje panują we francuskim społeczeństwie. Druga połowa Francuskiego wesela obfitowała już w mnóstwo wydarzeń, akcja znacznie przyspieszała, aż do zaskakującego finału. Wraz z rozpoczęciem czytania drugiego tomu zostajemy od razu rzuceni na głęboką wodę, w sam wir wydarzeń. Możemy odczuć tę pulsującą energię i siłę, tak jakbyśmy w ogóle nie odkładali tej historii. 

O ile w poprzednim tomie autor postawił raczej na subtelne pokazanie nastrojów panujących we Francji, poczucia wyalienowania jakie towarzyszy każdemu imigrantowi, o dowolnym kolorze skóry, to ten tom jest raczej pasjonującym politycznym thrillerem. Razem z licznymi przedstawicielami służb bezpieczeństwa rozwiązujemy zagadkę jaką jest tajemniczy zamach. Wiadomo kto pociągnął za spust, jednak nazwisko mózgu całej operacji już nie jest tak pewne. Oprócz tego toczą się walki o wpływy, ścierają liczne komórki mające na celu zachowywanie ładu i bezpieczeństwa w państwie. Każdy chciałby rozwiązać tę sprawę, aby zdobyć prestiż, czy może nie chce aby obciążające go fakty wyszły na jaw. Upiór nawiedził Europę sporo wyjaśnia, jednak zakończenie pozostawia nas z jeszcze większą ilością pytań.

Autor znów zasypuje nas mnogością bohaterów i wątków. Gdyby nie umieszczony z tyłu książki spis skrótów nazw służb policyjnych z pewnością bym się w niej nie odnalazła. To nie powieść dla każdego. Czasami warto się wczytać, poświęcić na lekturę więcej czasu. Ja jestem usatysfakcjonowana, a każda komu spodobał się pierwszy tom pewnie sięgnie i po ten.

Czy jest lepszy? Trudno tutaj coś stwierdzić, ponieważ jest z pewnością inny. Więcej w nim thrillera i polityki niż powieści o problemach społecznych. Sabri Louatah zachował w nim swój charakterystyczny już styl krótkich, przypominających kadry filmowe wątków. Myślę, że warto sprawdzić czy takie pisarstwo ma szansę się nam spodobać.
Ocena: 4+/6
Tytuł: 368. Dzikusy. Upiór nawiedził Europę
Autor: Sabri Louatah
Stron: 413
Wydawnictwo: W.A.B
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal

1 gru 2017

Podsumowanie listopada 2017

Recenzja książki
Listopad to dla mnie niezwykle intensywny pod każdym względem miesiąc. Rozpoczął się spokojnie, moimi urodzinami, a później już gnał jak szalony. Mnóstwo się działo, jeszcze więcej czytałam, zarywałam noce. Postanowiłam sobie, że grudzień będzie już spokojniejszy. Spadające właśnie z nieba płatki śniegu przypominają mi, żeby czasami się trochę zatrzymać. Złapać dystans i równowagę. Bloga nie zaniedbuję, po prostu pewnie będzie mnie tutaj mniej.

W listopadzie przeczytałam 14 książek. Abstrakcyjna liczba. W życiu nie przypuszczałabym, że udało się aż tyle. Wszystko dzięki zarwanym nocom z książkami. Pewnie już nie będę tego powtarzała.

Trafiały się pozycje słabsze i gorsze. O większości mogliście poczytać na blogu. Dzisiaj chciałabym napisać wam o książce, której moją recenzję możecie przeczytać na Czytam Wszędzie. Pomiędzy nami góry to moje pierwsze spotkanie z Charlsem Martinem. Niezwykle udane i owocne. To historia ludzi, którzy z ogromnymi obrażeniami ciała po katastrofie lotniczej zostają odcięci od świata. Zdani tylko na siebie, w górach w czasie srogiej zimy.  W takich warunkach z człowieka wychodzą najgorsze cechy charakteru. Mnóstwo tu o miłości, małżeństwie. Książka do refleksji.
Oprócz niej w tym miesiącu zachwycałam się też pierwszym tomem Dzikusów czy Lab girl.
Jakie są wasze listopadowe wyniki? Zapraszam was też na mojego Instagrama. Tam jestem codziennie. Chętnie poznam też wasze profile. Wystarczy kliknąć w zdjęcie poniżej :)

29 lis 2017

4 propozycje na książkowe prezenty dla dzieci

Książka dla dzieci. Wydawnictwo Literackie
O tym, że dzieciom warto czytać nie trzeba już chyba nikogo przekonywać. Przekonać może was ten wymachujący rączkami mistrz drugiego planu. :) Na swoim przykładzie mogę napisać, że zaczęłam się uczyć dopiero w liceum, do matury. Wcześniej po prostu wszystko pamiętałam po jednokrotnym przeczytaniu tekstu. Myślę, że to właśnie książki i wczesne czytanie tak rozwinęły moją pamięć i wyobraźnię.

Tak się złożyło, że otrzymałam propozycję zrecenzowania książki Przygody Nieumiałka i jego przyjaciół. Od razu stwierdziłam, że to idealny pomysł na prezent pod choinkę. Później dotarły do mnie też Wszystkie przygody Amelii Bedelii, Amelia Bedelia i Boże Narodzenie oraz Wszystkie przygody Żabka i Ropucha. Tutaj macie link do Wydawnictwa Literackiego, spod którego szyldu wyszły, a ja już spieszę wam opowiedzieć dlaczego według mnie to takie dobre pomysły na prezent.
Ponadczasowe historie
Wiedzieliście, że te opowieści powstały już kilkadziesiąt lat temu? Ja też wcześniej o tym nie wiedziałam. To ponadczasowe historie, w których czuć klimat dawnych lat. Gdy przejrzałam biblioteczkę mojego synka to jedno rzuca się w oczy. Jeśli coś mu kupuję to najczęściej są to książki, które sama znam ze swojego dzieciństwa. Niektóre z obecnie wydawanych bajek poruszają zupełnie nie te tematy i problemy, o których powinno słuchać czy czytać dziecko. Tutaj mamy proste wartości jakimi kierować się w życiu. Wszystkie przygody Żabka i Ropucha to przede wszystkim historia o rozczulającej przyjaźni. Amelia Bedelia to historia o gosposi, która bierze wszystko zbyt dosłownie. Gdy jej pracodawczyni nakazuje jej zdjąć firanki ta poszukuje aparatu. Sama świetnie się ubawiłam podczas czytania opowieści z jej udziałem, a za kilka lat mój synek będzie wyłapywał z tekstu te odniesienia i słowne gry. Przygody Nieumiałka i jego przyjaciół to opowieści, które klimatem przypomniały mi Konopnicką. O świecie małych karzełków gdzie dynia jest traktowana jak olbrzymi dom. O Nieumiałku, który do czego się nie weźmie zrobi to źle.
Przepiękne wydania
Tak to już jest, że książki dedykowane na jakikolwiek prezent powinny mieć piękne wydanie. Wszystkie prezentowane dzisiaj przeze mnie są w twardych, porządnych oprawach. Małe łapki będą mogły je wiele razy przeglądać. W środku odnajdziemy piękne ilustracje. Subtelne, proste. Nie bombardujące krzykliwymi kolorami, a jednak potrafiące wzbudzić ciekawość dziecka.  Bardzo spodobała mi się też czcionka, którą zastosowano w historiach o Amelii Bedelii oraz Żabku i Ropuchu. Jest duża, a więc starsze dziecko może rozpoczynać samodzielne czytanie właśnie na tych bajeczkach. Nie są długie, a więc sprawdzą się w tej roli idealnie. Przygody Nieumiałka są już dłuższe.

Szersze recenzje każdej z tych pozycji będą się jeszcze pojawiać. Jedna tygodniowo aż do świąt. Dzisiaj chciałam wam je przybliżyć, przecież grudzień już za pasem. Pora rozejrzeć się za prezentami, a książki dla maluszków to zawsze dobry wybór. Te tutaj to prawdziwa klasyka literatury dziecięcej, każdy powinien ją poznać. 



27 lis 2017

Dzikusy Francuskie wesele Sabri Louatah

Wydawnictwo W.A.B Recenzja książki
Tego popołudnia wszyscy zachowywali się nieco dziwacznie; wieść niosła, że goście ze strony rodziny panny młodej liczą się na setki, a w ogóle jak na piątego maja było zdecydowanie za gorąco.
Francja. Trwa właśnie zacięta kampania wyborcza i po raz pierwszy w historii prezydentem ma szansę zostać imigrant z Algierii. Cały kraj żyje tylko nadchodzącymi wyborami. W tym samym czasie ma miejsce pewien ślub. Dziewczyny arabskiego pochodzenia z chłopakiem wywodzącym się z Kabylów. Każdy z nas był kiedyś na takim weselu. Mnóstwo jedzenia, alkoholu i głośnej muzyki. Dwie rodziny próbujące z lepszym lub gorszym skutkiem wspólnie się zintegrować. Wybuchające kłótnie i spory. Gorączkowe podniecenie. Tylko Karim - świadek pana młodego wydaje się być myślami gdzie indziej. 

Już na wstępie muszę napisać jedno. Dzikusy to z pewnością lektury, które nie mają szans spodobać się każdemu czytelnikowi. Sabri Louatah rzuca nas od razu na głęboką wodę. Stosuje krótkie, urwane wątki, zmienia opisywanych bohaterów co kilka stron. Zostało tutaj umieszczone drzewo genealogiczne, które ma nam pomóc w czytaniu, jednak dla niektórych zrozumienie kto tutaj jest kim będzie po prostu niewykonalne. Pewnie nawet ktoś powie, że ta powieść nie ma sensu. Mi się ten cały rozgardiasz spodobał, a im więcej stron przeczytałam tym szerszy obraz całej historii wyłaniał się z kartek. Na czytelnika zostaje przeniesiony ten chaos i bałagan towarzyszący bohaterom podczas wesela i na kilka godzin po nim. 

 Autor w pierwszej części tej sagi rodzinnej zaledwie subtelnie zaznacza nastroje jakie panują w społeczeństwie. Porusza niezwykle aktualny temat. Problem imigracji z punktu widzenia Kabylów. Chociaż mieszkają tam od dziesiątek lat to w dalszym ciągu nie są pełnoprawnymi członkami społeczeństwa, na których rodowici Francuzi nie patrzyliby z niesmakiem. Dodatkowo na weselu ścierają się nie tylko dwie nieznane sobie rodziny, ale też różne grupy etniczne. Wszyscy są imigrantami, jednak jedni są pochodzenia arabskiego, drudzy kabylskiego. Przyniesie to mnóstwo nieporozumień i otwartej wrogości, która nie powinna mieć tam miejsca, przecież wesele to święto miłości.

Mam wrażenie, że w tym tomie Dzikusów mieliśmy okazję zaledwie poznać bohaterów. Każdy z nich jest inny, każdemu zostało poświęcone należyte miejsce w historii, jednak jestem w stanie napisać coś więcej tylko o Karimie, świadku pana młodego. Chciałby by uważano go za dorosłego mężczyznę, jednak w środku to jeszcze dzieciak. Odegra naprawdę ważną rolę w całej historii i jestem ciekawa jak zmieni się wraz z kolejnymi tomami. 

W połowie powieści akcja zaczyna się zagęszczać. Coś wyraźnie wisi w powietrzu. Mniej tu już subtelnych opisów nastrojów tego wielokulturowego społeczeństwa, a znacznie więcej ciekawej powieści sensacyjnej, która doprowadzi do wbijającego w fotel zakończenia. Po jego przeczytaniu już koniecznie sięgniecie po kolejny tom. 

Podsumowując, Francuskie wesele to powieść bardzo specyficzna. Splątane wątki i mnóstwo bohaterów z pewnością nie ułatwiają lektury. Na pocieszenie napiszę wam, że autor posługuje się naprawdę lekkim i przyjemnym stylem. Przez strony się po prostu płynie i stopniowo obserwuje rosnący nastrój niepokoju i łączenia się wszystkich wątków w jedną całość. To powieść o rodzinie, problemach politycznych i imigracji. Do przeczytania i wyciągnięcia refleksji. Dla fanów nieoczywistych historii. Osób lubiących powieści polityczne i sagi rodzinne. Ja jestem na tak, ponieważ dawno nie czytałam tak zagadkowej i specyficznej historii. Kocham też sagi rodzinne, a więc moja ocena była z góry przesądzona.
Ocena:5-/6
Tytuł: 367.Dzikusy I Francuskie wesele
Autor: Sabri Louatah
Stron: 297
Wydawnictwo: W.A.B
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal

26 lis 2017

Niedzielnik #4/2017

Niedziela.
Dzień dobry!
Zrobił się mały misz-masz z recenzjami. W nadchodzącym tygodniu opublikuję tylko dwie, ponieważ będę miała dla was świetne propozycje na świąteczne prezenty.
Jak podoba wam się rozmiar zdjęć, które ostatnio się tutaj pojawiają. Są dużo większe, mam nadzieję wyraźniejsze.
W poniedziałek i piątek będziecie mogli przeczytać moje recenzje dwóch pierwszych tomów Dzikusów. Wasze opinie są niezwykle kuszące i pozytywne. Jestem wielbicielką sag rodzinnych. Myślę, że się nie zawiodę.
W środę chciałabym pokazać wam nowości z Wydawnictwa Literackiego. To klasyka dziecięca. Myślę, że to książki idealna ma gwiazdkowe prezenty. Ciekawe czy coś wam się spodoba tak jak mi :)

24 lis 2017

Psiego najlepszego W. Bruce Cameron

Recenzja książki. Boże Narodzenie. 
Życie Josha to stagnacja. Odkąd został sam każdy kolejny dzień w jego życiu wygląda tak samo. Odgrzanie jakiegoś gotowego jedzenia w mikrofalówce, praca, czasami wyjście do baru. Gdy sąsiad podrzuca mu ciężarną suczkę jest po prostu wściekły. Wystarczyło jednak spojrzeć w ufne oczy Lucy i jej niesfornej gromadki i początkowa niechęć zaczęła szybko topnieć. Poszukiwania pomocy w schronisku zaowocują zapoznaniu jeszcze kogoś. Pięknej Kerri, która kocha zajmować się czworonogami. Jak to się zakończy?
Gdzieś kiedyś słyszał, że kobiety w ciąży lubią masaże, zaczął rozcierać suczce grzbiet.

Spójrzcie tylko na tę okładkę. Patrzy się z niej na nas uroczy szczeniaczek. Oczy przewiercają nas na wylot, a jednocześnie sprawiają, że topnieje nam serce. Słodycz w czystej postaci. Taka właśnie jest ta książka. Słodka i ciepła jak gromadka szczeniaczków. Niech was jednak nie zmyli to porównanie. Nie jest przy tym infantylna czy nieprawdopodobna. To po prostu lektura, z której stron wylewa się mnóstwo rozgrzewającego serce ciepła. Jest lekka, przyjemna w odbiorze. Przywołuje klimat świąt Bożego Narodzenia. Czasami nic więcej nie potrzeba.

Psiego najlepszego to przede wszystkim piękna opowieść o psach. Zawsze byłam bardziej psiarą niż kociarą, a więc ucieszyłam się z możliwości przeczytania tej historii. Psy to zwierzęta, które rozumieją czasami więcej niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Za okazaną im wdzięczność i pomoc odpłacają nam bezgraniczną ufnością i obroną. Jestem właścicielką owczarka podhalańskiego. Wiele razy udowodnił jak zależy mu na naszej rodzinie. Książka przypomina, że zwierzęta to nie zabawki, które można podrzucać innym osobom. Myślę, że to ważne zwłaszcza w okolicach Bożego Narodzenia.

Powyższa książka to też historia o miłości i poszukiwaniu drugiej połówki. Josh nie jest typem faceta spotykanego często w książkach. Czasami jest wręcz rozbrajająco nieporadny i niezdarny. Gdyby był to typowy romans lub co gorsza erotyk zupełnie nie spodobałby mi się taki typ postaci. Na szczęście w tej ciepłej, optymistycznej historii to zachowanie było rozczulające. Czasami wręcz śmiałam się w głos z tego co też Josh wymyślił. Z Kerri już nie miałam żadnych dylematów. Nie da się jej nie lubić.

Podsumowując, Psiego najlepszego to kolejna ciekawa propozycja na tegoroczne święta. Są w niej niewyczerpane pokłady ciepła i optymizmu. Przyjemnie się ją czyta, wywołuje uśmiech na ustach. Dodatkowo z okładki kusi was taki słodki szczeniaczek. Chyba mu nie odmówicie?
Ocena:5/6
Tytuł:366.Psiego najlepszego
Autor: W. Bruce Cameron
Stron: 280
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)

22 lis 2017

Lab girl Hope Jahren

Książka o kobiecie naukowcu. Książka o roślinach. Recenzja książki.
Była już książkowa moda na wampiry, paranormal romance, literaturę erotyczną. Obecnie obserwuję szerzący się trend gdzie prym wiodą wszelkie powieści dotyczące świata przyrody. Cieszę się z takiego obrotu sprawy, ponieważ podczas lektury takiej książki można naprawdę wiele się dowiedzieć. Dodatkowo studiując biologię staram się czytać nie tylko podręczniki akademickie o tematyce botanicznej czy zoologicznej. 

Drewno jest wytrzymałe, lekkie, giętkie, nietoksyczne i odporne na warunki pogodowe; potrzeba tysięcy lat, by ludzka cywilizacja była w stanie stworzyć lepszy uniwersalny budulec.
Jeszcze przed rozpoczęciem czytania wiedziałam, że to lektura dla mnie. Od zawsze interesowałam się roślinami, studia pozwoliły mi tę pasję rozwinąć. Wraz z rozpoczęciem powieści zdumiał mnie jednak fakt jak przepięknie autorka o nich pisze. Drzewa, krzewy, rośliny zielne to całe jej życie. Poświęciła wiele lat na mnóstwo rozmaitych badań z ich udziałem, wiele razy kosztem życia prywatnego. Opisuje je z ogromną czułością i delikatnością. Nawet miłością. Pokazuje nam, że roślinom zawdzięczamy wszystko. Bez tych jedynych w swoim rodzaju nie byłoby na Ziemi żadnego życia, a jednak codziennie tyle drzew jest przez nas brutalnie zabijanych. 
Autorka postarała się, aby przeczytanie jej powieści było czasem spędzonym produktywnie. Tak aby wynieść z niej jak najwięcej. Dobrze znane mi procesy zostały przedstawione w ciekawy, obrazowy sposób. Gdyby takim językiem napisać podręczniki wszystko od razu stałoby się łatwiejsze i bardziej zrozumiałe nawet dla laika. 

Lab girl to też opowieść o naukowcu. O powtarzaniu kilkadziesiąt, a czasami nawet kilkaset razy tego samego doświadczenia by uzyskać jak najdokładniejsze wyniki. Znużenia, zmęczenia. Spędzania w laboratorium czasu przeznaczonego na rodzinę i obowiązki domowe. Ogromnej satysfakcji z faktu, że dokonało się odkrycia, które być może zapisze się w historii. Radości z dobrze wykonanej pracy. Hope Jahren to też kobieta. W świecie naukowców panują jeszcze skostniałe przekonania sprzed lat, że płeć piękna nie nadaje się do laboratorium. Autorka tak jak wiele jej podobnych musi to udowadniać każdego dnia.

Podsumowując, myślę, że każdy z was powinien przeczytać tę książkę, jedyną w swoim rodzaju autobiografię kobiety-naukowca. To przepiękny, napisany z czułością traktat o świecie roślin i jego współistnieniu z światem ludzi. Z pewnością sprawi, że inaczej spojrzycie na otaczające nas drzewa i krzewy.
Ocena:5/6
Tytuł: 365.Lab girl
Autor: Hope Jahren
Stron: 432
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)

20 lis 2017

Kuchenny Kredens. Polska kuchnia przedwojenna Monika Śmigielska

Książka kucharska. Polskie przepisy przedwojenne.
Od niepamiętnych czasów lubię spędzać czas w kuchni. Gotować i sprawiać uśmiech na twarzy bliskich jakąś pyszną potrawą. Brakuje mi jednak czasami pomysłów. Wtedy z pomocą przychodzą książki kucharskie, których ostatnio na rynku pojawiają się dziesiątki.
Możemy do woli przebierać w książkach o kuchni orientalnej, włoskiej, francuskiej, wegetariańskiej, a nasze polskie, rodzime dania gdzieś giną w tym całym natłoku nowości. Ta pozycja jest dla wszystkich osób, którym już znudziły się te nowoczesne, modne smaki. 

Ja jestem zachwycona tą książką kucharską. To odpowiedź na moje oczekiwania. Wspólnie z mamą przekartkowałyśmy ją już kilkakrotnie. Nie wyląduje na półce z innymi książkami, zostaje w kuchni, aby być pod ręką. To chyba najlepsza z możliwych rekomendacji. 
Przed wojną jadano inaczej, myślę jednak, że ówczesne dania były bardziej wyrafinowane i eleganckie niż to co przygotowujemy obecnie. Paradoksalnie wtedy dostępność składników była mniejsza, a jednak na stół trafiały wyrafinowane i smaczne potrawy. Dzięki tym przepisom mogłam przenieść się do czasów z opowieści mojej babci. Podobno jej kuzynka przyrządzała właśnie takie dania.

Aby nie być gołosłowną od razu przygotowałam dwa dania. Były przepyszne i bajecznie proste. Myślę, że praktycznie każdy jest w stanie poradzić sobie z prezentowanymi przepisami, czasami wystarczy trochę praktyki. Zdecydowałam się na leniwe, możecie widzieć je na powyższym zdjęciu. Zdecydowanie nie wyglądają tak jak na zdjęciu w książce, były jednak bardzo smaczne. Przypadły do gustu mojemu synkowi, a to najobiektywniejszy degustator.

Każdy przepis został dokładnie opisany. Autorka wprowadza nas w historię powstania tego dania, później tłumaczy jak je przygotować. Każdy rozdział także został poprzedzony niezwykle ciekawymi opowieściami i anegdotami z historii przedwojennej kuchni. Jak na dłoni widać, że wyszukiwanie starych receptur i odwzorowywanie smaków z tamtych lat to pasja autorki.

Podsumowując,Kuchenny kredens to książka kucharska, która będzie przeze mnie intensywnie użytkowana. Znalazłam w niej polskie i smaczne przepisy, które cała moja rodzina zje bez marudzenia. To dania ze składników, które praktycznie zawsze mamy pod ręką. Wystarczy otworzyć lodówkę. Uczy oszczędnego i ekonomicznego gotowania, a przy tym prezentuje sycące dania jakie pamiętamy z wakacji u babci.
Ocena:5/6
Tytuł: 364.Kuchenny kredens. Polska kuchnia przedwojenna
Autor: Monika Śmigielska
Stron: 299
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak

19 lis 2017

Niedzielnik #3/2017

Kuchenny Kredens. Lab girl. Dzikusy.
Dzisiejszy dzień spędzam praktycznie w całości na studiach, a więc ten post musiał powstać dużo wcześniej. Kocham funkcję planowania postów do przodu i mam nadzieję, że uda mi się napisać kilka recenzji do przodu. Tak, aby zawsze się tutaj coś pojawiało, a ja nie poczułabym, że czytam na siłę czy na wyścigi.
Wydawnictwo Znak przysłało mi już jakiś czas temu książkę kucharską Kuchenny kredens. To właśnie o niej będziecie mogli poczytać w poniedziałek. Mogę wam zdradzić jedynie to, że ugotowane z tych przepisów leniwe czy naleśniki były cudowne.
Środa to recenzja Lab girl. Może wiecie, a może nie, ale studiuję biologię. Zawsze ciekawiła mnie anatomia, zoologia. Po dwóch latach studiów okazało się, że chyba swoją dalszą drogę zwiążę z roślinami, botaniką. Tak jak bohaterka tej książki. Mam nadzieję, że dzięki temu mi się spodoba :)
W piątek będę miała dla was recenzję pierwszego tomu Dzikusów. Francuskie wesele. Drugi już czeka na półce, trzeci i czwarty jeszcze nie zostały wydane. Na blogach i na Instagramie święcą triumfy. Myślę, że fance sag rodzinnych powinny przypaść do gustu.

Książkowy Instagram już kilka miesięcy szaleje na punkcie lampeczek na druciku. Ja sprawiłam sobie troszkę inne, większe, na baterie i jestem nimi zachwycona. Jest ich tylko 10, a potrafią wyczarować w pokoju magiczny klimat. Ja już czuję Boże Narodzenie. :)

17 lis 2017

Z popiołów Martyna Senator

Recenzja książki
Jeszcze cztery lata temu nie sądziłam, że można jednocześnie żyć i być martwym.
Dotychczasowe życie Sary to właśnie wegetowanie, stagnacja. Chodzi na zajęcia, uczy się, wypija hektolitry kawy. Wydarzenie sprzed lat odcisnęło na niej tak silne piętno, że przysięgła już nigdy nikomu nie zaufać. Zwłaszcza mężczyźnie. Czy ma szansę wytrwać w tym postanowieniu gdy los postawi na jej drodze przystojnego i troskliwego Michała?

Ona po przejściach, skrzywdzona przez los. Nie potrafi już nikomu zaufać. On niezwykle czarujący, typ niegrzecznego chłopca, który ma na swoim koncie wiele miłostek. Gdy ktoś przeczyta ten opis może stwierdzić, że to wszystko już było. To prawa, jednak z tej historii tchnie młodzieńcza siła i energia, która sprawia, że czyta się ją w ekspresowym tempie. Autorka zapowiedziała już, że jest to pierwszy tom trylogii. Z jednej strony jestem ogromnie ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów, a z drugiej to życzę im jak najlepiej i nie chciałabym by w ich życiu się namieszało, co pewnie jest nieuniknione jeśli mają powstać druga i trzecia część tej historii.

Z popiołów to historia, która spodobała mi się dzięki swojej autentyczności. Sara i Michał to postacie, których długo nie musimy szukać w naszym otoczeniu. A może jak w moim przypadku sami się z nimi utożsamimy? Ich losy sprawią, że jak wydawać by się mogło, dawno zapomniane wspomnienia i emocje wrócą do nas ze zdwojoną siłą. 

Powyższa książka to opowieść o sklejaniu roztrzaskanego serca. O młodych ludziach po traumatycznych przejściach. Pokazuje, że potrzeba mnóstwo czasu, wyczucia i troskliwości by ktoś skrzywdzony przez los mógł znów zaufać drugiej osobie. Jest realistyczna. Miłość to zawsze nie grom z jasnego nieba - takie może być zauroczenie. To mozolne budowanie, cegiełka po cegiełce związku pomiędzy dwojgiem ludzi. Tylko tak można stworzyć coś trwałego. Pani Martyna Senator pięknie konstruuje uczucie rodzące się między Sarą, a Michałem. Przez całą opowieść możemy odczuć magnetyczne napięcie panujące pomiędzy bohaterami, namiętność, która wywołuje przyspieszone bicie serca.

Podsumowując, Z popiołów to książka, którą jesteście w stanie przeczytać w ciągu jednego wieczoru. Wywołuje emocje, sprawia, że wszystko wydaje się możliwe - nawet zapomnienie o trudnej przeszłości. Udowadnia, że kobiety to wcale nie taka słaba płeć, wiele zależy od poczucia pewności siebie. Będę bardzo miło wspominać tę historię i z całą pewnością sięgnę po kolejne tomy opowiadające o Sarze i Michale.
Ocena: 4+/6
Tytuł: 363.Z popiołów
Autor: Martyna Senator
Stron: 335
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona

15 lis 2017

Raki pustelniki Anne B. Ragde

recenzja książki, Saga rodu Neshov
Nie znała swojego ojca. Nie miała pojęcia kim on jest.
To już drugi tom sagi rodu Neshov - książek na którym punkcie oszalał świat blogów książkowych. Co jest w nich tak szczególnego, że tak mocno podobają się czytelnikom. Poprzedni tom mnie zachwycił. Jak było tym razem?

Członkowie rodu Neshov dopiero niedawno nawiązali ze sobą jakikolwiek kontakt. Córka jednego z braci - Torunn nie potrafi pogodzić życia, które już sobie urządziła w Oslo z próbami pomocy na rodzinnej farmie. Jej ojciec zupełnie nie zauważa, że gospodarstwo popadło w ruinę. Margido także chciałby ułożyć kiedyś swoje życie osobiste, a przed Erlenem stoi obowiązek dokonania wielu ważnych życiowych wyborów.

Nie wiem czy to możliwe, ale drugi tom słynnej już sagi podobał mi się jeszcze mocniej. Zdaję sobie sprawę, że to specyficzny typ literatury i z pewnością każdemu nie przypadnie do gustu. Jest to literacka pochwała życia. Prostej, zwyczajnej egzystencji, której uczestnikami jesteśmy każdego dnia. Nie znajdziemy tutaj sensacyjnej i pędzącej z zawrotnym tempem akcji. Jej fani nie będą usatysfakcjonowani. Nie trzeba jednak bać się nudy, ponieważ autorka posługuje się słowem w taki sposób, że codzienne problemy Torunn czy Erlena czyta się jak najznakomitszą powieść sensacyjną. 

Bohaterowie stają przed wieloma życiowymi wyborami. Po raz kolejny autorka z niecodzienną dbałością o szczegóły i delikatnością pozwoliła nam wniknąć w skórę każdej z postaci. Każdy z nich ma rozbudowaną psychikę, nie jest tylko papierową postacią. Wydarzenia z poprzedniego tomu wywróciły ich uporządkowane życia do góry nogami. Żadne z nich sobie z tym nie radzi. Ich najsłabszą stroną jest umiejętność zdrowej międzyludzkiej komunikacji, co doprowadzi do mnóstwa nieporozumień i wypadków.

Raki pustelniki to historia o rodzinie i domu. O tym, że każdy z nas chciałby mieć piękne i bezpieczne dzieciństwo. Dom rodzinny, który będzie wspominał przez całe życie i na jego wzorze budował swoje własne dorosłe gniazdo. Autorka utkała przepiękną opowieść o ludziach, których dzieciństwo w olbrzymi sposób wpłynęło na ich dorosłe życie. 

Po raz kolejny mogłam się z niej rozsmakowywać, upajać się czytaniem tak pięknej i prostej prozy. Poczuć ten surowy, Skandynawski klimat. Surową zimę, która spaja ziemię okowami mrozu. Polecam ją każdemu z was! Dodatkowo jeśli już ją przeczytacie to po tym co autorka zaserwowała nam w zakończeniu jestem pewna, że czym prędzej sięgniecie po kolejny tom.
Ocena:6/6
Tytuł: 362.Raki pustelniki
Autor: Anne B. Ragde
Stron: 312
Wydawnictwo: Smak Słowa
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Smak Słowa

13 lis 2017

Gdy tu dotrzesz Rebecca Stead

No więc dziś mama dostała upragnioną pocztówkę.
Miranda to dziewczyna jakich wiele. W jej domu się nie przelewa, chodzi do szkoły, psoci i ma najlepszego przyjaciela. Od jakiegoś czasu coś jednak zaczyna się pomiędzy nimi psuć, a Sal się odsuwa. Do tego klucz do ich mieszkania zostaje skradziony, a zaraz po tym wydarzeniu dziewczynka zaczyna dostawać tajemnicze liściki. Niepokoi się, ponieważ według nich ich autor wie co wydarzy się w przyszłości i przepowiada, że ktoś umrze. Czy można w to uwierzyć?

Masz te 11, 12 lat. Dziecinna beztroska i naiwność zaczynają zanikać, a ty widzisz coraz więcej. To, że twoje koleżanki mają więcej pieniędzy od ciebie. Ich mieszkania wyglądają inaczej niż twoje. Najlepszy przyjaciel zaczyna się od ciebie odsuwać, a przecież przysięgaliście sobie, że będziecie obok siebie na zawsze. Dorosłość może jeszcze nie szturmem, ale małymi kroczkami zaczyna wdzierać się w twoje codzienne życie. Właśnie w takiej sytuacji jest obecnie Miranda. Te wszystkie nowości sprawiają, że kręci jej się w głowie, jest zdezorientowana. 

Gdy tu dotrzesz to odrobinę magiczna, z pewnością zakręcona, a dla niektórych dziwna opowieść dla młodszych czytelników. Podsunęłabym ją właśnie dzieciom w wieku głównej bohaterki. Niektórzy starsi mogą się w niej nie odnaleźć, chociaż nie twierdzę, że tak będzie z każdym czytelnikiem. Ja oceniam ją pozytywnie. To magiczna historia o przyjaźni. Te drobne gesty, które wpływają na fakt, że z niektórymi osobami lubimy spędzać czas bardziej niż z innymi. Też o tym, że bardzo niewiele potrzeba by takie z pozoru niezwykle silne i trwałe uczucie zaczynało się kruszyć. Nowi znajomi Mirandy to cała gama różnorodnych postaci. Jest chora dziewczyna, która chciałabym zacząć żyć normalnie, bogaczka, która tak naprawdę jest samotna i romantyk. Podoba mi się sposób w jaki subtelny i delikatny sposób autorka przedstawiła ich problemy. Na zaledwie 200 stronach zdołała umieścić naprawdę mnóstwo mądrych i ważnych rzeczy, a przy tym nie zrobiła tego na siłę.

Autorka w tej książce, której blisko do powieści fantastycznej porusza również wątek przyszłości. Kto to wie kim będziemy za 20 lat. W Gdy tu dotrzesz ważną postacią jest mężczyzna śpiący na ulicy. Z całą pewnością kilkadziesiąt lat temu wyobrażał sobie swoje życie zupełnie inaczej. 

Przyznam się wam, że im dalej brnę w tę recenzję tym stwierdzam, że ta historia podobała mi się mocniej. Jest prościutka, ale jest skierowana do młodszych czytelników, a więc powinniśmy mieć to na uwadze. Jest też pełna emocji, z ogromną dozą empatii pochyla się nad zwyczajnymi problemami. Wymaga przegryzienia, użycia szarych komórek i zastanowienia się nad tym co autorka chciała przekazać. Myślę, że mogłaby też być dobrą bazą do dyskusji dla rodziców i dzieci. Nie jest to historia, która mną wstrząsnęła i do tego jest tak dobra, że ocenię ją na najwyższą ocenę. Porusza jednak struny duszy, a to ważne w każdej historii.  Polecam ją zarówno młodszym i starszym czytelnikom. Ci drudzy muszą jednak pamiętać do kogo jest docelowo skierowana. Ja poświęciłam na jej czytanie niecałe trzy godzinki. To naprawdę niedługo, a można odnaleźć w niej przepiękne przesłanie. 
Ocena:4/6
Tytuł:361.Gdy tu dotrzesz
Autor: Rebecca Stead
Stron: 213
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu IUVI

Przyszedł czas na rozwiązanie konkursu z Sercem z piernika. Swoim przepisem najmocniej zaciekawiła mnie Karolina XYZ. :)
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.