31 maj 2018

Podsumowanie maja

Dzień dobry kochani!
Pora na podsumowanie maja, który okazał się najgorszym jak dotąd czytelniczo miesiącem. Stres związany z obroną pracy licencjackiej daje o sobie znać i po prostu mnie paraliżuje. Nie potrafię za bardzo o niczym innym myśleć, a więc o czytaniu też. W maju przeczytałam 7 książek. 
Dodałam recenzje kilku z nich.
Kto wypuścił bogów i Po prostu misja to książki, które sprawiły, że na kilka godzin zapomniałam o troskach i zaśmiewałam się do łez. Kocham mitologię grecką, a więc musiało mi się spodobać.
Architekci natury to piękna książka opowiadająca o sposobach zwierząt na przetrwanie i przedłużenie gatunku dzięki budowaniu wymyślnych domów i fortyfikacji.
Shinrin-yoku przypomina, że warto regularnie zażywać leśnych kąpieli i relaksować w lesie.
Niedźwiedź i słowik to perełka, w której się zakochałam. Polecam ją absolutnie każdemu. Koniecznie przeczytajcie recenzję, ponieważ mam nadzieję, że jak najwięcej osób do niej przekonam. Okazuje się, że jeśli sprzedaż będzie słaba to kolejne tomy nie zostaną opublikowanie w Polsce. Bardzo bym nad tym ubolewała.

28 maj 2018

Po prostu misja Maz Evans

książka dla dzieci
Po kontynuację książki Kto wypuścił bogów sięgnęłam gdy tylko pojawiła się w moim życiu chandra i stres związany ze zbliżającym się wielkimi krokami terminem obrony. Czy drugi tom też był tak dobry? Ciążyła na nim duża odpowiedzialność, ponieważ poprzeczka została naprawdę wysoko postawiona.

            Po wypadkach z poprzedniego tomu Bogowie Olimpijscy stracili swoje moce i zostali uziemieni na farmie Elliota. Wszystko byłoby w porządku, gdyby Tanatos nie połączył sił ze swoją matką – boginią mroku, a sąsiadka Elliota i jego historyk jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa w rzucaniu mu kłód pod nogi. Matka chłopaka jest coraz bardziej chora i nawet nadprzyrodzone moce na nic się tu nie zdadzą.

            Jak już pisałam na początku na drugich tomach książek zawsze ciąży duża presja oczekiwań. Tutaj praktycznie od pierwszej strony wiedziałam jedno – Po prostu misja jest jeszcze lepsza od poprzedniczki. Po raz kolejny jest tu mnóstwo humoru, który bardzo do mnie trafia i wiele razy sprawił, że płakałam ze śmiechu. Stwierdziłam nawet podczas czytania, że te książki można by zapisywać na receptę zamiast antydepresantów. Tak skutecznie i długotrwale poprawia humor.

            Oprócz dużej ilości żartów sytuacyjnych mam wrażenie, że cała historia została jeszcze lepiej dopracowana i dopieszczona przez autorkę. Nic dziwnego, dochodzi ona do wprawy, rozwija się. Akcja też znacznie przyspieszyła, nie ma nawet pół strony przestoju czy nudy. Cały czas coś się dzieje, bohaterowie wpadają w nowe kłopoty, a punkt kulminacyjny nie dość, że wywoła łzy u największego twardziela to jeszcze wprowadza takie zawirowanie w akcji, że nie mogę doczekać się kolejnego tomu.

            Po raz kolejny odnalazłam w tej książce ogromny nacisk położony na najważniejsze wartości w życiu. Rodzina, która jest opoką każdego człowieka i przyjaźń, która sprawia, że wszystko ma sens.

            Czy polecam? Oczywiście, że tak. Nieczęsto zdarza się znaleźć książkę, która z jednej strony potrafi odprężyć i zrelaksować swoim humorem i ciekawą historią, a z drugiej wzruszyć swoją dojrzałością i wrażliwością. Jeśli dodatkowo lubicie mitologię grecką w innym wydaniu to jest to historia dla was. A może macie w rodzinie kogoś komu moglibyście sprezentować dwa pierwsze tomy na Dzień Dziecka?
Ocena:5/6
Tytuł: 410.Po prostu misja
Autor: Maz Evans
Stron: 388
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję WydawnictwuLiterackiemu

23 maj 2018

Shinrin-yoku Hector Garcia, Francesc Miralles

recenzja książki
Shinrin-yoku oznacza dosłownie leśne kąpiele. Tak naprawdę to po prostu zanurzenie się w roślinności, zieleni, zapomnienie o troskach dnia codziennego i rozkoszowanie się naturą. To wspaniałe, że powstają nurty i książki przypominające nam o łączności z przyrodą i o jak najczęstszym wyjściu z domu. Z drugiej strony to po prostu przerażające, że w tym zabieganym, szybkim świecie zapominamy o czymś tak prozaicznym i powszednim jeszcze kilka lat temu. Ja mam to ogromne szczęście, że mieszkam na wsi. Tam o kontakt z naturą łatwiej, chociaż czasami też po prostu nie mam czasu by wyrwać się do lasu na dłużej i bardziej pokontemplować otaczający mnie świat.

Powyższa książka to poradnik wyjaśniający nam ideę shinrin-yoku. Autorzy tłumaczą dokładnie na czym polegają leśne kąpiele i jaka jest ich historia. Odwołują się też do konkretnych utworów literackich, które wyjaśniają związek człowieka z naturą i jego miejsce na świecie. Znajdziemy tu też praktyczne zasady shinrin-yoku, ponieważ bardzo ważne by podczas naszych leśnych spacerów nic nas nie rozpraszało. Nie można myśleć o problemach, a oderwać się od nich i uspokoić.

Książka zachwyca swoim wydaniem, przepięknymi zdjęciami z leśnych spacerów, które się w niej znajdują. Przez to jest idealną lekturą do odprężenia się z kubkiem ulubionego napoju w ręce i nasycenia oczu jej pięknem. Jednocześnie przeczytałam ją w ciągu jednego wieczoru i poczułam pewien niedosyt. Jest w niej rozdział poświęcony roślinnym fitoncydom oraz wpływowi leśnych spacerów na organizm człowieka. To jednak zaledwie wstęp i brakuje mi dokładniejszych wyjaśnień naukowych, konkretnego rozwinięcia dlaczego spacery obniżają ciśnienie krwi i tętno. Myślę, że przekonałyby jeszcze większą rzeszę osób do leśnych kąpieli. 

Podsumowując, Shinrin-yoku to książka, która może przypomnieć o konieczności obcowania z naturą i relaksowaniu się poprzez słuchanie dźwięków natury, wdychanie charakterystycznego leśnego aromatu czy dotykanie faktury kory drzew. Myślę jednak, że można by bardziej rozwinąć część naukową i w pełni usatysfakcjonować wszystkich ciekawskich.
Ocena:3+/6
Tytuł: 409.Shinrin-yoku
Autor: Hector Garcia, Francesc Miralles
Stron: 204
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak


21 maj 2018

Niedźwiedź i słowik Katherine Arden

recenzja książki
Do dzisiejszej opinii podchodzę z pewną dozą stresu i niepokoju. Zawsze gdy jakaś książka mocno się podoba, niesie to ze sobą ryzyko nieumiejętności odpowiedniego dobrania słów i łatwy by z podekscytowania wyszedł niezrozumiały bełkot. Postaram się jednak opowiedzieć wam dlaczego uważam książkę Niedźwiedź i słowik za najlepszą powieść przeczytaną w 2018 roku.

 XIV-wieczna Ruś. Ludzie wierzą tu w duchy opiekujące się gospodarstwem, lasem, rzeką i ludźmi. W Babę Jagę i Mroza, demona zimy i śmierci. Wasilisa kocha słuchać opowieści o bóstwach. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że w niej samej drzemie ogromnie silna magiczna moc. Spokój w wiosce kończy się gdy ojciec Wasi przywozi z Moskwy nową żonę. Anna jest chorobliwie pobożna i nie pozwala na składanie ofiar domowym duszkom. Bez och ochrony zło zaczyna rosnąć w silę i wszyscy są w niebezpieczeństwie.

Morozko, leśne rusałki, boginki, bóstwa opiekujące się końmi czy domowym ogniskiem. Cieszę się, że po raz pierwszy mogłam przeczytać powieść opartą na kanwie rosyjskich wierzeń i legend. To ta baśniowa otoczka nadaje jej charakteru i jest największą zaletą. Bez niej ta historia byłaby taka jak wiele na rynku. To nie jest zdecydowanie bajka dla dzieci, ale wywołująca ciarki na plecach powieść dla dorosłych. Upiory powstają tu z martwych, a mocne, naturalistyczne opisy sprawiają, że po lekturze czułam ogromny strach i niepokój przed wyjściem do łazienki.

Niedźwiedź i słowik to powieść, która nie zachwyca szybkością akcji, a wprost przeciwnie swoim gawędziarskim stylem. Wolno rozwijająca się fabuła na każdej stronie staje się trochę bardziej niepokojąca, atmosfera gęstsza i cięższa aż do pasjonującego zakończenia, które wiele obiecuje w kolejnych tomach. Autorka wie jak prawidłowo budować klimat grozy w powieści i zrobiła to znakomicie. Podoba mi się dodanie tu subtelnych wątków erotycznych. Tak delikatnych, że nie opierają się na opisach scen seksualnych, a na napięciu pomiędzy bohaterami, fascynacji i często możemy je odczytywać z niewypowiedzianych słów, drobnych gestów. Przekonuje mnie to znacznie bardziej niż wulgarne opisy.

Powieść ta pokazuje odchodzenie dawnych bogów w zapomnienie. Ruś jest już w tej książce prawosławna, ale jednak dawne obrzędy i zwyczaje dalej tkwią w umysłach ludzi. Wszak w naszych czasach też obchodzimy jeszcze wiele pogańskich zwyczajów, a zupełnie nie zdajemy sobie z tego sprawy. Dopiero pojawienie się macochy Wasi i popa Konstantego sprawia, że ludzie boją się czcić domowe bóstwa. Zło ma wtedy szansę zatriumfować. Spodobał mi się wątek wzajemnego subtelnego przenikania się dawnych bóstw, z religią chrześcijańską.

Pora wspomnieć też o bohaterach, ponieważ trzej z nich zawładnęli moimi myślami na długo. Są wyraziści, dobrze wykreowani i z pewnością tak łatwo się ich nie zapomina. Wasilisa to mądra, zadziorna i niezwykła dziewczyna. Dla jej pobratymców po prostu czarownica. Kocham czytać o tak wyjątkowych, silnych i dzikich kobietach.  
Konstanty to pop, który jest ogarnięty żądzą zbawienia całego świata. Szaleniec, który straszy ludzi mękami piekielnymi. Wspaniały orator, a tak naprawdę człowiek zagubiony i pokonany.
Morozko. Demon śmierci i zimy. Czarny charakter, który został opisany w tak magnetyczny sposób, że zakochałam się w tej postaci i chciałabym aby powstała ekranizacja tej powieści, abym mogła zobaczyć go w kinie.

Podsumowując, Niedźwiedź i słowik to książka, którą musicie przeczytać. Nie chciałam odkładać jej na półkę tak mnie fascynowała w trakcie czytania, a jednocześnie czytałam dziennie po kilkadziesiąt stron, aby nie skończyć jej zbyt szybko. Większość książek czyta się by poznać zakończenie. Ją, aby jak najdłużej pozostać w tym mrocznej, magnetycznej baśni, która oblepia magią, żądzą i dzikością pełną rosyjskich wierzeń i demonów.
Ocena:6/6
Tytuł: 408. Niedźwiedź i słowik
Autor: Katherine Arden
Stron:
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwuMuza

Czym są dla was książki? 📚Dla mnie to ogromna pasja. Pewne wydawnictwo zacytowało dzisiaj fragment mojej recenzji 😍nauczyciel z podstawówki opublikował na moim Facebooku czy to przypadkiem nie moje słowa 😍zaczęły się komentarze znajomych o co chodzi z tymi recenzjami. I wiecie co? Choć te moje opinie i zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia jestem strasznie dumna z tego, że mam swoją pasję. Dzięki niej życie nie jest szare i smutne 📚 #książka #books #bookstagram #bookstagrampl #bookstagramtopasja #booklove #bookadict #bookadiction #czytanietopasja #czytaniejestsexy #chabrowa #mojeukochaneczytadelka #instabook #instapic #instaphotography #photography #photooftheday #may #polishgirl #polskadziewczyna #spring #polish #goodvibesonly#goodvibes #niedźwiedźisłowik
Post udostępniony przez @ chabrowacczytelniczka

16 maj 2018

Pensjonat Muszelka Fanny Joly

Wydawnictwo Znak
Fanny Joly to bestsellerowa autorka książek dla dzieci. Napisała już blisko 300 książek. W trakcie moich poszukiwań  odnalazłam 13 wydanych w Polsce. Co sprawia, że bajki spod jej pióra są tak chętnie czytane przez dzieci na całym świecie? Wspólnie z moim synkiem postanowiliśmy rozwikłać tę zagadkę dzięki lekturze niedawno wydanego Pensjonatu Muszelka.

Niesforni bohaterowie
Pensjonat Muszelka to pięć opowieści, każda składająca się z kilkunastu rozdziałów. Opowiadają o dziesięcioletnim Janie-Albercie, synu właściciela nadmorskiego pensjonatu. Chłopak kocha się uczyć i jest naprawdę mądry i zdolny. W przeciwieństwie do jego osiągnięć sportowych. Rózia to wnuczka ogrodnika pracującego w pensjonacie Muszelka. Jest przeciwieństwem Jana-Alberta. Wysoka, ale nie lubi jak mówi się o niej tyczka. Kocha sport i jedynym przedmiotem, z którego dostaje dobre stopnie w szkole jest W-F. Tak odmienne charaktery muszą zaowocować mnóstwem  niespodziewanych wydarzeń i przygód. Od razu podczas czytania dziecku na głos do głowy przyszło mi jedno skojarzenie – Mikołajek. Rzeczywiście, chociaż główny bohater nie jest aż tak psotny, to odnalazłam tutaj klimat z książek czytanych przeze mnie podczas mojego dzieciństwa. Przedstawia ten okres tak jaki powinien być, pełen śmiechu, beztroski i zabawy. Nawet jeśli trzeba przyrządzić smaczny obiad dla hotelowych gości  nasi bohaterowie doskonale sobie poradzą i będą się przy tym świetnie bawić. Jestem pewna, że dzieci wolą słuchać opowieści o niesfornych postaciach niż ich ugrzecznionych wersjach.

Zabawne ilustracje
Christophe Besse opatrzył opowieści pięknymi, zabawnymi ilustracjami. Lekka kreska i karykaturalne wręcz postaci urozmaicają lekturę i bawią czytelnika.

Czy polecam? Jak najbardziej i nie tylko do czytania dzieciom. Równie dobrze możecie sięgnąć po nią sami, ponieważ gwarantuje dobrą zabawę i relaks. Z pewnością odnajdziecie w niej echo bajek czytanych w dzieciństwie. Mam wrażenie, że ostatnio powstaje wiele powieści z klimatem książek sprzed lat. To piękne, że dzięki nim mogę poczuć się jak mała dziewczynka oczarowana opowieścią o niesfornych dzieciach mieszkających w nadmorskim pensjonacie, z którego okna nie widać niestety morza. Tego lata wakacje musicie spędzić koniecznie w Pensjonacie Muszelka. Niezapomniane przygody gwarantowane!
Ocena:5/6
Tytuł: 407.Pensjonat Muszelka
Autor: Fanny Joly
Stron: 374
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak :)




14 maj 2018

Architekci natury Mario Ludwig

wydawnictwo Znak
Piramida w Gizie, Burdż Chalifa. To tylko dwie z fenomenalnych budowli, które są dziełem człowieka i którymi się szczycimy. Uważamy, że posiedliśmy monopol na budowanie i architekturę. Mało kto zdaje sobie sprawę, że niejednokrotnie to człowiek jest tylko naśladowcą, a w świecie zwierząt są prawdziwi fachowcy w dziedzinie budownictwa.

Książka Architekci natury to opowieść o genialnych twórcach w świecie zwierząt. Każdy rozdział to inna grupa zwierząt połączona podobnymi usprawnieniami w świecie budownictwa czy przynależeniem do określonej rodziny w środowisku. Mamy tu zręczne ptaki, które tworzą misterne dziuple i gniazda. Jeden z gatunków zamurowuje dziuplę, w której zostaje partnerka. Samiec ma za zadanie dostarczać pożywienie przez pozostawiony otwór. To się nazywa dopiero zaufanie w związku. Są tu też ssaki np. bobry oraz stawonogi, mięczaki. Przegląd przez zróżnicowany świat zwierząt.

Po raz kolejny książka tego typu wprawia mnie w ogromne zdumienie. To niesamowite jak zręczne i przewidujące są zwierzęta. Traktujemy je jako naszych mniejszych braci, nierozumiejących praw rządzących środowiskiem, a jednak okazuje się, że nawet bardzo proste organizmy potrafią tworzyć budowle, które posłużą im przez lata. Zapewnią miejsce odpowiednie do bytowania, przyciągną partnerkę czy obronią przed drapieżnikiem.

Architekci natury to mnóstwo rzetelnej wiedzy. O ile czytana przeze mnie ostatnio Rzecz o sowach była książką opisującą w dużej mierze praktyczne aspekty obserwowania zwierząt, to tutaj znajdziemy masę informacji o różnorodnych organizmach. Do jej napisania potrzeba było naprawdę ogromu wiedzy i intensywnych poszukiwań w artykułach naukowych. Niech nikogo to jednak nie zraża, ponieważ cała książka została napisana naprawdę przystępnym i prostym językiem. Można być zupełnym laikiem w dziedzinie biologii i śmiało po nią sięgać.

Książka została też po prostu przepięknie wydana i nie sposób tutaj o tym nie wspomnieć. Została opatrzona ciekawymi zdjęciami, ilustracjami oraz ciekawostkami umieszczonymi w ramkach. Twarda okładka sprawia, że książka będzie zajmowała zaszczytne miejsce na półce.

Architekci natury to książka dla każdego kto chce rozszerzyć swoją wiedzę z zakresu biologii. Ciekawiło was kiedyś jak wygląda proces budowania gniazda czy co jest w środku mrowiska, jak daleko w głąb sięga? Odpowiedzi na wszystkie te pytania z pewnością znajdziecie w książce. Po raz kolejny będę przekonywać was, że warto sięgać po takie lektury, poznawać otaczający nas świat i przekazywać te informacje dalej.
Ocena:5/6
Tytuł: 406.Architekci natury
Autor: Mario Ludwig
Stron: 319
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak :)

11 maj 2018

Kto wypuścił bogów Maz Evans

Wydawnictwo Literackie
Mitologia grecka to najczęściej czytana przeze mnie książka w dzieciństwie. Wypożyczałam ją przynajmniej raz w roku w bibliotece, by rozgrzewać umysł wyczynami herosów i grzeszkami bogów i bóstw.

Kto wypuścił bogów? to historia oparta na kanwie mitologii. Trzynastoletni Elliot Hooper nie ma łatwego życia. Jego matka jest ciężko chora, mają ogromne długi, a do tego wszystkiego są zdani tylko i wyłącznie na siebie. Jeśli tego byłoby mało, pewnej nocy, w stodole ląduje zodiakalna Panna. Wywoła to mnóstwo niespodziewanych wydarzeń, z uwolnieniem bożka śmierci- Tanatosa włącznie. Czy Elliot i Panna zdołają uratować ludzkość? Czy siwy boski Zeus, który przynajmniej raz w tygodniu bierze ślub i rozwód, w czymś im pomoże?

Kochani, w tym miesiącu już chyba nic śmieszniejszego nie przeczytam. No, może kolejny tom tej powieści. Nie jest to arcydzieło, które odmieni wasze życie, ale historia, która ubawi was do łez i zapewni wam wiele godzin rozrywki na naprawdę wysokim poziomie. Czasami nic innego do szczęścia nie potrzeba. Maz Evans przedstawia nam świat bogów, który został przeniesiony do realiów nam współczesnych. Długowłosy Zeus adorujący każdą napotkaną kobietę, czy uzależniony od telefonu Hermes w markowych ubraniach. Pewne jest, że będziecie płakać ze śmiechu.

Kto wypuścił bogów? to historia podobna do powieści Ricka Riordana z racji osadzenia osi powieści na wątkach mitologicznych we współczesnej wersji. Myślę, że to jednak znacznie dojrzalsza, a przez to wartościowsza pozycja. Maz Evans kładzie nacisk na wyeksponowanie wartości ważnych w życiu każdego człowieka. Miłość, przyjaźń, rodzina i odpowiedzialność za drugą osobę. Urzekło i rozczuliło mnie jak Elliot opiekuje się swoją chorą matką. To przepiękna i dojrzała relacja jakiej każdy z nas chciałby doświadczyć w chwilach słabości. Elliot to też poważny chłopak. Ma też wady, co tylko nadaje mu realistyczności.

Najlepszą rekomendacją niech będzie fakt, że w przypadku tej książki cały dzień tylko czekałam, aż wieczorem będę mogła przeczytać kilka stron. Dzięki dużej dawce humoru i ciekawej historii oferuje psychiczny relaks i odprężenie. Dawno żadna lektura nie zaoferowała mi po prostu oderwania się od rzeczywistości, zapomnienia o troskach i problemach. To powieść na sytuacje kryzysowe.
Ocena:5/6
Tytuł: 405.Kto wypuścił bogów?
Autor: Maz Evans
Stron: 376
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2018

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Literackiemu :)

8 maj 2018

Przekroczyć rzekę Anna J. Szepielak

wydawnictwo Filia

Powieści Anny J. Szepielak już od paru lat należą do jednych z moich ulubionych. Zawierają wszystko to co cenię sobie w sagach rodzinnych. Jak jest z najnowszą książką Przekroczyć rzekę?

Julia Zarzewska niewiele pamięta ze swojego dzieciństwa. Tylko urywki jakiś przerażających wydarzeń, które zmusiły ją do opuszczenia rodzinnego pałacu i zatrzymania się u dalekiej krewnej – Barbary. Obecnie właśnie straciła posadę guwernantki, a więc przeniesienie się w rodzinne strony i rozwikłanie dręczących ją tajemnic wydaje się odpowiednim pomysłem. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy jakie niebezpieczeństwo czeka ją w galicyjskim dworze.

Lubicie sagi rodzinne? Pewnie wiecie, że jest to jeden z moich ulubionych gatunków i musi zawsze spełniać określone kryteria, aby powieść miała szansę mi się spodobać. Przekroczyć rzekę okazała się strzałem w dziesiątkę. Jest to przede wszystkim historia, którą ciężko odłożyć póki nie przeczyta się pokaźnej ilości stron. Mocno wciąga w klimat Polski pod zaborami gdzie żyło się niezwykle ciężko, a ludzie w dalszym ciągu przejmowali się konwenansami i pozorami. Szacunek i przyzwoitość ogromnie się liczyły, a więc dziewczyna nie pamiętająca swojej przeszłości, w dodatku sierota miała życie pod górkę. Julia wyparła ze swojej pamięci straszne wydarzenia z przeszłości, a teraz musi składać je z poszarpanych wspomnień i koszmarów. Spodobał mi się ten zabieg autorki. Nadał całej opowieści tajemniczości i niepokoju. Przeszłość nierozerwalnie wiąże i przenika się tutaj z teraźniejszością.

Przekroczyć rzekę to też miłość. Ludzie zawsze szukają czułości i zatracenia się w ramionach ukochanej osoby, gdy przyszłość jest niepewna tym bardziej. Julia też spotka mężczyzn, którym nie będzie obojętna. Czy powoli rodzące się uczucie będzie miało szansę przetrwać podczas licznych prób?

W książce tego typu oczywiście nie mogło zabraknąć rodzinnych tajemnic. Jest ich całkiem sporo, zdrady, skrywane choroby, namiętności, morderstwa. Mam wrażenie, że tym razem Anna J. Szepielak napisała coś znacznie mroczniejszego i bardziej niepokojącego niż poprzednie powieści. Główna bohaterka próbuje na własną rękę prowadzić śledztwo dotyczące jej rodziców, co w tamtych czasach było praktycznie niewykonalne. Z przyzwoitą panienką po prostu nie wypadało mówić o niektórych sprawach, zwłaszcza o brutalnych zabójstwach.

Podsumowując, Przekroczyć rzekę to niezwykle lekka powieść obyczajowa z językiem stylizowanym na czas Polski pod zaborami. Z mnóstwem emocji, rodzinnych intryg i tajemnic. Saga rodzinna, której kolejnego tomu już nie mogę się doczekać tak przyjemnie mi się ją czytało. Polecam każdemu kto szuka lekkiej lektury na letni czas. Nie zawiedziecie się.
Ocena:5/6
Tytuł: 404.Przekroczyć rzekę
Autor: Anna J. Szepielak
Stron: 472
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Filia

2 maj 2018

Zbrodnie i skandale na królewskich dworach Leslie Carroll

Recenzja książki
Lubiliście lekcje historii w szkole? Ja tak, ale należałam do wyjątków. Zwykle większość klasy zajmowała się innymi sprawami. Tylko, gdy nauczyciel zaczynał opowiadać o tragicznych zbrodniach i skandalach wywołanych przez członków rodzin królewskich wszyscy odrywali się od swoich zajęć i wsłuchiwali w opowieść. Książka Zbrodnie i skandale na królewskich dworach to właśnie takie najciekawsze i najbardziej pasjonujące legendy i wydarzenia sprzed lat.

            Leslie Carroll to autorka kilkunastu książek. Pod pseudonimami wydaje romanse historyczne. W Polsce ukazały się Królewskie romanse jej autorstwa.

            Władza, pieniądze, prestiż. Większość ludzi marzy o ich posiadaniu. Czy dają szczęście? Życiorysy słynnych królewskich rodów potwierdzają, że przywileje te przynoszą często mnóstwo cierpienia, doprowadzają do obłędu i niezwykłego okrucieństwa. Książka została podzielona na 12 rozdziałów. Od najwcześniej panujących okrutników i skandalistów aż po tych, których mogliśmy poznać z współczesnej telewizji. Od Włada Palownika aż po zmarłą w 2002 księżniczkę Małgorzatę.

            Smutny obraz wyłania się z tej książki. Małżeństwa w królewskich rodach, które niejednokrotnie zawierano pomiędzy bliskimi krewnymi sprzyjały popadaniu na różnorodne choroby, często psychiczne. Surowa etykieta, która wymagała od władców zachowywania się niezgodnie z ich przekonaniami. Nic dziwnego, że wszystkie frustracje miały odzwierciedlenie w okrucieństwach i wybrykach seksualnych, które wywoływały skandale. Mamy to osoby stosujące na swoich poddanych różnorodne tortury. Najbardziej zdumiał mnie życiorys Elżbiety Batory, zwanej jako Krwawa Hrabina. Kobieta ta zażywała kąpieli w krwi dziewic. Najpierw zabijano ubogie służki, jednak później zaczęto mordować nawet bogato urodzone szlachcianki. Takie historyczne smaczki wywołują jeszcze większe zdumienie niż najlepszy kryminał, ponieważ są prawdziwe, potwierdzone różnorodnymi źródłami historycznymi, mimo prób tuszowania ich przez rodziny królewskie. Czasami podczas czytania było mi aż trudno uwierzyć w istnienie osób tak okrutnych i bezwzględnych w swoim postępowaniu.

            Zbrodnie i skandale na królewskich dworach to porządna lektura historyczna. Autorka przedstawia nam historię tylko z perspektywy największych skandalistów wszech czasów, jednak robi to bardzo rzetelnie i dokładnie. Nie znajdziemy tutaj dialogów, jedynie ciągły tekst, a więc nie czyta się wcale tak prosto i szybko. Gdyby nie wciągające historie musiałabym poświęcić jej znacznie więcej czasu.

            Czy polecam? Myślę, że każdy kto interesuje się historią, historycznymi smaczkami i ciekawostkami będzie usatysfakcjonowany. Warto poświęcić jej trochę czasu, pochylić się nad tragicznymi losami wielu koronowanych głów i stwierdzić, że władza i pieniądze nie zawsze idą w parze z życiowym szczęściem.
Ocena:4/6
Tytuł:403. Zbrodnie i skandale na królewskich dworach
Autor: Leslie Carroll
Stron: 413
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Muza

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.