23 kwi 2018

Rzecz o sowach Leigh Calvez

Wydawnictwo Muza
Rzecz o sowach to kolejna z książek przyrodniczych jakie do mnie ostatnio dotarły. Super, że obecnie praktycznie każde wydawnictwo oferuje pozycje tego typu - z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.

Sowy to mityczne stworzenia, którym przypisuje się dar przepowiadania przyszłości. To też symbol mądrości. Nie bez powodu mówi się ,,mądry jak sowa". Jakie są te ptaki naprawdę? Jak żyją, polują, wychowują pisklęta i jak chronić te piękne i majestatyczne zwierzęta?

Rzecz o sowach to zapis obserwacji poszczególnych gatunków sów przez autorkę Leigh Calvez. W każdym z rozdziałów poświęciła miejsce na dokładne scharakteryzowanie morfologii oraz charakterystycznych zachowań danych sów. Opisuje też swoje obserwacje, które niestety w większości przypadków kończą się niepowodzeniem. Pokazuje to jak ogromnego szacunku trzeba nauczyć się do przyrody, aby ją badać. Doświadczeni naukowcy, którzy mają różnorodne sposoby na zwabienie sów, często spędzają wiele godzin w bezruchu, aby nic ciekawego nie zobaczyć. 

Rzecz o sowach to opowieść o przepięknych ptakach, których jest już niestety coraz mniej na całym świecie. Zawsze podczas czytania takich książek zdumiewa mnie fakt jak idealnie natura wszystko urządziła. Sowy jak wiele innych ptaków klują się asynchronicznie. Jedne wcześniej, inne później. W przypadku niedostatku pokarmu przeżywają starsze, które mogą nawet wypchnąć młodsze z gniazda. Gdy warunki są sprzyjające wszystkie pisklęta mają szansę na przeżycie. To ogromnie brutalne, ale zapewnia przetrwanie gatunku. Szkoda, że zbyt gwałtowna działalność człowieka sprawia, że przyroda nie nadąża z wykształcaniem takich ewolucyjnych przystosowań. 

Jedyne co mnie trochę raziło podczas czytania to powtarzanie niektórych informacji praktycznie w każdym rozdziale. To taki błąd nie wpływający na ocenę, ponieważ mnie te powtórki denerwowały, a u innych osób sprawią, że dana informacja zostanie szybciej zapamiętana.

Rzecz o sowach to napisana prostym, przystępnym i przyjemnym językiem książka popularnonaukowa o sowach i ogromnej pasji. Śmiało może sięgać po nią każdy, ponieważ nie ma w niej zbyt wielu trudnych, fachowych słów. Wszystko jest zrozumiałe. 
Ta lektura pokaże wam jak wiele cierpliwości, pokory i szacunku dla przyrody musi mieć człowiek. Ja chętnie przeczytałabym jakąś inną powieść autorki, ponieważ bada też inne zwierzęta, nie tylko sowy.
Ocena:5-/6
Tytuł: 401. Rzecz o sowach
Autor: Leigh Calvez
Stron: 253
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza i Business & Culture 

18 kwi 2018

Mroczny układ Dawid Waszak

Recenzja książki
Kurier dostarczył mi pewną paczkę. Już z daleka widziałam, że jest jakby pochlapana krwią. Miejmy nadzieję, że to tylko czerwona farba, ale już ten wstęp zapowiadał mi bardzo emocjonującą lekturę.

Kacper wraca do Polski, aby rozpocząć nowe życie. Niespodziewanie wpada w wir tajemniczych wydarzeń i zostaje oskarżony o morderstwo. Czy to wszystko ma jakiekolwiek powiązanie z domem dziecka gdzie chłopak przeżył kilka lat swojego życia?

Ostatnio coraz mocniej przekonuję się, że Polska nie ma czego się powstydzić, zwłaszcza jeśli chodzi o autorów mroczniejszych powieści. Mroczny układ to naprawdę rasowy thriller, który skutecznie zajął mnie na kilka godzin. Jego kluczowym plusem jest z pewnością klimat. Główny bohater spędził kilka lat w domu dziecka. Mroczny, stary budynek, surowa dyrektorka stosująca kary egzekwujące wzorowe zachowanie wychowanków. Podczas czytania retrospekcji  gdzie bohater przypominał sobie te wydarzenia aż jeżyły mi się włoski na karku. Oprócz tego właściwie przez większą część powieści Dawid Waszak dostarcza nam szczątkowe informacje na temat tego kto stoi za próbą wrobienia Kacpra w morderstwo. Te zagadki, przeszłość bohatera i niedopowiedzenia sprawiają, że nad całą powieścią wisi ciężki i niepokojący klimat udzielający się czytelnikowi. Zakończenie wprawi pewnie każdego w osłupienie i jestem pewna, że będziecie po nim wyczekiwali kolejnego tomu.

Mroczny układ to historia od której nie sposób się oderwać. Styl autora bardzo mnie zaskoczył. Ten thriller jest po prostu dobrze napisany, dopracowany, wszystko jest w nim na swoim miejscu. To pióro, któremu nie brak lekkości i płynności. Bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ Mroczny układ to czwarta powieść Dawida Waszaka. Myślę, że kolejne sprawią, że usłyszymy o nim w szerszych kręgach.

Czy polecam? Tak! Wielbiciele thrillerów będą usatysfakcjonowani. Już nie musicie szukać wśród zagranicznych autorów. To thriller, który wzbudza niepokój swoim ciężkim i mrocznym klimatem, a nie gra na uczuciach za pomocą brutalnych i makabrycznych opisów. Ważne tylko by czytać ją gdy już nic innego nie ma się do zrobienia, ponieważ naprawdę wciąga.
Ocena:5/6
Tytuł: 400.Mroczny układ
Autor: Dawid Waszak
Stron: 350
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję autorowi :)

16 kwi 2018

Wszystko przed nami Samantha Young

Wydawnictwo Burda
Romanse to chyba jeden z moich ulubionych gatunków literackich. Kocham przeżywać razem z bohaterami te emocje, czasami nawet uronić kilka łez. Dlatego też nazwisko autorki wielokrotnie obiło mi się już o uszy. Wiele osób zachwyca się jej powieściami. Czy ja też dołączyłam do tego grona?

Obecne życie Nory jest przeciwieństwem tego, które sobie wymarzyła. Pracuje w barze z fast foodem, nie studiuje, a wieczory spędza w obecności wiecznie narzekającego ojca. Gdy pojawia się okazja ucieczki do Szkocji, dziewczyna nie waha się nawet chwili. Jej życiowa szansa dość szybko zmienia się w największą porażkę, którą może uratować tylko pewien niezwykle przystojny Szkot.

Wszystko przed nami to historia, która urzekła mnie od pierwszego spojrzenia i nie chodzi mi tylko o przepiękną okładkę i wklejkę. To po prostu ciekawa opowieść o miłości, która musi przetrwać wiele niepowodzeń i przeciwieństw losu. Za główną zaletę uważam fakt, że opowieść nie powiela dobrze znanych nam już schematów. Często każda powieść Young Adult przebiega tak samo, zmieniają się tylko miejsca i kreacje postaci, główna oś historii pozostaje ta sama. Tak nie stało się w przypadku Wszystko przed nami.

Nora to bohaterka, której los niezwykle mnie poruszył. Choroba ojca przesłoniła całe jej życie, wszystkie plany i marzenia. Nie mogła studiować, grać w teatrze, czy znaleźć pracy, która sprawiałaby jej satysfakcję. Myślę, że każdy chciałby wyrwać się z takiej pułapki, a więc jej postępowanie jest tutaj całkowicie uzasadnione i bardzo polubiłam się z tą postacią. Jeszcze lepiej było w przypadku Aidena. Przystojny, opiekuńczy, troskliwy. No cóż, większości z kobiet spodoba się ta postać.

Wszystko przed nami to historia miłosna niepozbawiona wielkich emocji, ponieważ autorka często wprowadza zwroty akcji. Zdecydowanie nie oszczędza swoich bohaterów i wystawia ich związek na wiele prób. Myślę, że mogę ją polecić każdemu wielbicielowi gorących romansów.
Ocena:5/6
Tytuł: 399.Wszystko przed nami
Autor: Samantha Young
Stron: 447
Wydawnictwo: Burda Książki
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Burda

11 kwi 2018

Kuba niedźwiedź. Historie z gawry Renata Kijowska

Moda na książki przyrodnicze opanowała już cały rynek wydawniczy. Praktycznie każde wydawnictwo może pochwalić się choć jedną pozycją tego typu. Dziennikarka Renata Kijowska i wydawnictwo Znak poszli o krok dalej i tak powstała opowieść o niedźwiedziach dla najmłodszych.

Renata Kijowska to reporterka TVN, mama dwóch chłopaków, która postanowiła napisać opowieść taką, która spodoba się przede wszystkim jej dzieciom. Na podstawie rozmów z niedźwiedziologami stworzyła historię o niedźwiadku Kubie i jego młodszym bracie Beniu. Zwierzęta przyjaźnią się z lisem i wiewiórką, przeżywają mnóstwo przygód, a ogromna ciekawość doprowadzi ich aż do bliskiego spotkania z ludźmi. Jak to się skończy?

Kuba niedźwiedź. Historie z gawry to książka, która zachwyciła mnie już od pierwszych stron. Dziecko się bawiło, ja czytałam mu w tle. W pewnym momencie synek z niedowierzaniem patrzył się na płynące mi po policzkach łzy. Za kilka lat sam dorośnie i zrozumie jak ta historia jest mądra i wzruszająca. To opowieść o dzikiej przyrodzie, która nie została w żadnej sposób wygładzona i ugrzeczniona jak to z wieloma książkami dla dzieci bywa. Są kłusownicy, zwierzęta giną, tak jak ma to miejsce w prawdziwym świecie. Zgadzam się z napisem na okładce, że to historia z pazurem. Wywołuje mnóstwo łez, wzruszenia, ale żeby nie było zbyt ciężko nasze zwierzęta mają też mnóstwo śmiesznych przygód, które rozładują napięcie.

Ta historia jest nie tylko piękna, poruszająca, ale też ucząca miłości do przyrody i prawidłowych zachowań. Pod pozorem bajkowej opowieści przemyca mnóstwo informacji, nie tylko o niedźwiedziach, ale też o ochronie przyrody. Po każdym rozdziale mamy mnóstwo informacji o niedźwiedziach, ich zachowaniach, historii, które autorka zebrała podczas rozmów z fachowcami w swojej dziedzinie. Brawa za naprawdę świetne przygotowanie pod względem merytorycznym. To wszystko uczy wrażliwości i tego, że człowiek powinien myśleć o tym, że nie jest na świecie sam. Jest częścią ogromnej machiny jaką jest przyroda. Myślę, że im wcześniej zaczniemy wpajać dzieciom takie proste zasady jak nie dokarmianie dzikich zwierząt czy nie wyrzucanie śmieci do lasu, to tym wcześniej będziemy cieszyć się pięknym światem.

Muszę też wspomnieć o pięknych ilustracjach Anny Łazowskiej. Są delikatne, nie pstrokate, ale jednak nie brak im koloru. Doskonale uzupełniają opowieść i lubimy je z dzieckiem oglądać.

Czy polecam? Ja jestem zachwycona. Myślałam, że ta lektura mi się spodoba, ale nie sądziłam, że jest w stanie wywołać u mnie tyle łez wzruszenia. To książka, która jest bardzo mądra, dojrzała, ale przy tym nadal urokliwa i ciekawa dla dzieci. Uczy pozytywnych zachowań, przybliża nam życie niedźwiedzi. Pokazuje jaki otaczający nas świat jest piękny, czasami wystarczy tylko oderwać na chwilę oczy od ekranu komputera, telewizora czy telefonu. Wywołuje mnóstwo emocji i jeszcze nie raz do niej wrócimy. Polecam ją wszystkim, bo to na tyle uniwersalna historia, że odnajdą się w niej zarówno starsi jak i dorośli.
Ocena:6/6
Tytuł: 398.Kuba niedźwiedź. Historie z gawry
Autor: Renata Kijowska
Stron: 156
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania:2018
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak :)

9 kwi 2018

13 minut Sarah Pinborough



Sarah Pinborough to autorka, która już zasłynęła swoimi thrillerami i powieściami dla młodzieży na całym świecie. Napisała dobrze przyjętą Co kryją jej oczy. Gdy tylko przeczytałam opis powieści, którą widzicie powyżej od razu zapragnęłam ją przeczytać. Jaka to była lektura?

Szkoła średnia. Młodzież wchodząca w dorosły świat jest szczególnie brutalna i po prostu wredna. Zwłaszcza dziewczyny. Chyba każdy z nas spotkał się w szkole z podziałami na grupy. W jednej są zawsze najpiękniejsze, najpopularniejsze dziewczyny. Druga to szkolne wyrzutki, z którymi nie chce nikt rozmawiać. Trzecia jest gdzieś pośrodku. Właśnie do takich realiów wrzuca nas Sarah Pinborough. Jedna z szkolnych Barbie – największych i najwredniejszych piękności zostaje znaleziona w lodowatej rzece. Na jej szczęście zimno spowolniło akcję serca, przez co była ona jakby poddana hibernacji. W stanie śmierci klinicznej trwała 13 minut i teraz niczego nie pamięta. Wydaje jej się tylko, że pokłóciła się ze swoimi najlepszymi przyjaciółkami. Zupełnie nie może sobie jednak przypomnieć wydarzeń sprzed wypadku. Czy to koleżanki próbowały ją zabić? Co ma z tym wspólnego jej dawna znajoma Rebecca?

13 minut to thriller, który po prostu się połyka. Miałam poczytać chwilkę w święta wielkanocne i skończyło się na tym, że doczytałam ją do końca. Ogromnie lubię czytać thrillery, w których postacie to współczesna młodzież. Żyjemy w czasach gdzie wystarczy jedno kompromitujące zdjęcie na Instagramie czy Facebooku, aby zmarnować komuś życie. Media społecznościowe to miejsca, gdzie toczy się ważna część akcji powieści 13 minut. Nie wiadomo czy najlepsze przyjaciółki Natashy byłyby zdolne do jej zabójstwa.

Zaletą tej powieści jest fakt, że autorka trochę wodzi nas za nos. Niby pozwala nam się domyślać kilku rzeczy, ale wiemy tylko tyle ile sama chce nam pokazać. Zakończenie wprawiło mnie w niemałą konsternację. Nie wpadłabym akurat na takie rozwiązanie sprawy.

13 minut to thriller, przy którym po  można się zrelaksować i miło spędzić czas. Wielbiciele krwawych powieści gdzie gęsto ściele się trup nie będą usatysfakcjonowani, ale wszyscy szukający lekkiej rozrywki oraz lubiący czytać o nastolatkach i skomplikowanych relacjach panujących na szkolnym korytarzu z pewnością przeczytają ją w ciągu kilku godzin.
Ocena:4+/6
Tytuł: 397.13 minut
Autor: Sarah Pinborough
Stron: 424
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka

5 kwi 2018

Podsumowanie marca 2018

Podsumowanie u mnie jak zwykle z małym opóźnieniem. Wydaje mi się, że dopiero wczoraj był Sylwester, a tu już wiosna. Wiosna kalendarzowa, bo w chwili pisania tego posta pada śnieg z deszczem. Czas pokaże czy w końcu zrobi się ciepło, a ja będę spędzać z dzieckiem całe dnie na dworze na czym z pewnością ucierpi moje czytelnictwo.
W marcu przeczytałam 9 książek. Styczeń, luty, marzec. Co miesiąc taka sama ilość książek. Cieszy mnie fakt, że czy to mnóstwo obowiązków czy czas gdy jest trochę lżej zawsze udaje mi się wyrobić normę. 
Zrecenzowałam: 
Oprócz tego przeczytałam trzy książki dla Czytamwszędzie:
Jak wasze książkowe wyniki? Po kliknięciu zdjęcia poniżej zostaniecie przeniesieni do mojego rozdania z książką Rzecz o sowach na Instagramie :)

R O Z D A N I E 🐰Zajączek rozdaje #rzeczosowach 🐇dzięki uprzejmości @wydawnictwomuza mam dla was egzemplarz książki widocznej na zdjęciu 🌷 Musicie ✔️ dodać mnie do obserwowanych @chabrowacczytelniczka oraz @wydawnictwomuza ✔️ zaprosić w komentarzu 3 osoby ✔️ opublikować informację o konkursie na instastory 😁 pamiętaj mnie oznaczyć Wysyłka tylko na terenie Polski, pokrywam koszty wysyłki, a wydawnictwo ufundowało egzemplarz książki. Rozdanie trwa od dzisiaj czyli 30.03 do 13.04, później w ciągu trzech dni opublikuję wyniki #książka #books #bookstagram #bookstagrampl #bookstagramtopasja #booklove #bookadict #bookadiction #czytanietopasja #czytaniejestsexy #chabrowa #mojeukochaneczytadelka #instabook #instapic #instaphotography #photography #photooftheday #march #polish#polishgirl #rozdanie #konkurs #wygraj
Post udostępniony przez @ chabrowacczytelniczka

3 kwi 2018

Gotuję, nie marnuję Kuchnia zero waste po polsku Sylwia Majcher

Grupa Wydawnicza Foksal
Święta wielkanocne już za nami. Z całą pewnością zostało wam mnóstwo resztek i niewykorzystanych produktów. Wydaje mi się, że mieszkając na wsi łatwiej jest nie marnować, zawsze są zwierzęta, które zjadają chleb lub inne produkty. W mieście często nie ma co zrobić z tymi artykułami.

Gotuję, nie marnuję to książka napisana z prawdziwą pasją i zaangażowaniem książka kucharska. Oprócz świetnych przepisów Sylwii Majcher, o których napiszę wam później na uwagę zasługuje również wstęp. Mamy tu prawie 50 stron o tym jak planować tygodniowe menu, przechowywać produkty, ograniczać ilość artykułów w sklepowym koszyku czy prawidłowo rozróżniać termin ważności i uważności. Znalazłam tu wiele wskazówek jak lepiej organizować sobie życie by wykorzystywać resztki, a w konsekwencji marnować jak najmniej. Przecież każdemu z nas zależy na oszczędnym i ekonomicznym życiu, które dba o nasze środowisko. Nikt nie chce niepotrzebnie wydawać pieniędzy. 

Gotuję, nie marnuję to przede wszystkim mnóstwo pysznych i zdrowych przepisów za niewielkie pieniądze. Obawiałam się, że z resztek nie może wyjść nic smacznego. Nic bardziej mylnego. Od razu po otworzeniu tej książki kucharskiej byłam zachwycona, a pierwszy przepis wykonany już kolejnego dnia. Przepisy, które tu znalazłam są banalnie proste. Myślę, że każdy jest w stanie je wykonać, a jednocześnie większość produktów pewnie macie w swoich szafkach czy lodówkach. Sprawdzą się w przypadkach awaryjnych gdy trzeba wyczarować coś smacznego, a nie ma czasu na odwiedzenie sklepu. Przygotowanie tych dań nie zajmuje też dużo czasu.Na zdjęciu widzicie brownie z dojrzałych bananów. Z takich, które mają już brązową skórkę i z pewnością powędrowałyby już do kosza. Ciasto było idealnie puszyste, a jednocześnie wilgotne i pulchne. Mój synek zjadł sam dwa kawałki, a więc to najlepsza rekomendacja. To samo z jajkami zapiekanymi w czerstwych bułkach. 

Gotuję, nie marnuję. Kuchnia zero waste to książka kucharska, której nie sposób nie polecić. Zwłaszcza osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę w kuchni i nie wiedzą jeszcze jak organizować zakupy lub planować tygodniowe menu. Wszyscy inni z pewnością odnajdą w niej mnóstwo pomysłów na zdrowe i smaczne dania z udziałem resztek. 
Ocena: 5/6
Tytuł: 396.Gotuję, nie marnuję. Kuchnia zero waste
Autor: Sylwia Majcher
Stron: 199
Wydawnictwo: Buchamnn
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal :)

31 mar 2018

Sand Ewelina Trojanowska

Recenzja książki
Spójrzcie tylko na tę okładkę. Suknia kobiety jakby utkana z fragmentów stron i słów. Nie powinno się patrzeć tylko na zewnątrz, ale w tym wypadku zostałam zauroczona od samego początku. Jak było z treścią?

Ethan to niezwykle ślamazarny i niezdarny licealista. Chciałby zostać słynnym pisarzem. Jenny ma problem ze swoją skomplikowaną psychiką, która ucierpiała w skutek miesięcy cierpień zadanych jej przez ojca. Wiele razy próbowała popełnić samobójstwo. Za to Amy to jest jeszcze młodą dziewczyną, która zachowuje się jak stara panna zajadająca swoje smutki i stresy. Co ich wszystkich łączy?

Jak pewnie możecie ostatnio zauważyć całkowicie przekonałam się do polskich autorów. Jest ich tu zdecydowanie więcej niż jeszcze rok czy dwa lata temu. Tym razem sięgnęłam po powieść, o której czytałam wszędzie, że jest bardzo nietuzinkowa i dziwna w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Mogłam przekonać się o tym już od pierwszej strony kiedy to poznajemy głównego bohatera - Ethana. Myślałam, że nie jest to postać, którą mam szansę polubić, jednak okazało się zupełnie inaczej. To wyobcowany nastolatek, który kompletnie nie umie poradzić sobie w swoim życiu. Rodzice, a zwłaszcza ojciec od zawsze dużo od niego wymagali. Zapomnieli o jednym - poświęcaniu mu czasu i miłości. Przez to okres wkraczania w dorosłość jest dla niego ogromnie trudny, przecież wtedy potrzeba szczególnie dużo troski i uwagi.

Autorka oddała też wiele razy głos innym postaciom - Jenny i Amy. Dwie dziewczyny zajmujące w życiu Ethana niezwykle ważne miejsca. Jedna to jego największa miłość, druga przyjaciółka, którą często zaniedbuje. Choć narracja często zmieniała się pomiędzy poszczególnymi osobami i czasami akcji nie miałam problemu z odnalezieniem się w całej historii. Jedyne co mnie raziło i do czego muszę się przyczepić to powtarzanie niektórych dialogów słowo w słowo, gdy historia była opowiadana z perspektywy drugiego bohatera. Dziwnie mi się wtedy czytało i myślę, że można by te dialogi usunąć lub przedstawić je inaczej.

Sand to historia nietuzinkowa przez problemy, które porusza. Może zdołować, zamieszać w głowie. Opowiada o samotności wśród młodych ludzi, toksycznych związkach, przemocy i samobójstwie. O tym, że często nie zdajemy sobie sprawy z myśli kotłujących się w głowie drugiego człowieka i jego problemach. To z pewnością coś innego niż czytamy codziennie.
Ocena:4+/6
Tytuł: 395.Sand
Autor: Ewelina Trojanowska
Stron: 288
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję autorce :)
Jednocześnie życzę wam świąt spędzonych tak jak chcecie. Rodzinnie, w ciepłych krajach czy w domu z książką. Ma być po prostu przyjemnie i szczęśliwie. Sobie życzę napisania jakiś opinii o książkach na zapas, ponieważ ostatnio zupełnie mi to nie wychodzi :)

26 mar 2018

Pszczoły. Opowieść o pasji i miłości do najważniejszych owadów na świecie Joachim Petterson

Wydawnictwo Literackie
Pszczoły. Małe, włochate, pracowite owady. Pewnie mało kto z was zastanawia się nad codzienną pracą jaką wykonują. Wiecie, że bez nich nie byłoby większości roślin, rolnictwo by upadło, a wraz z nim ludzkość nie miała by co jeść? Może to ważny argument by zainteresować się hodowlą pszczół? Jeśli jednak to dla was za wiele to autor w swojej książce podaje mnóstwo informacji jak dostarczyć nektar i pyłek pszczołom poprzez zasianie odpowiednich roślin w swoim ogrodzie, na balkonie czy parapecie.

Dawno nie czytałam książki napisanej z taką pasją. Po zaledwie kilku stronach w oczy rzuciło mi się od razu, że pszczoły to wielka miłość autora. Hoduje je, pielęgnuje, pozyskuje od nich miód, pyłek i wosk, ale jednocześnie traktuje je jak swoje przyjaciółki. Doskonale orientuje się jaką rolę w przyrodzie odgrywają i jest im za to wdzięczny. Gdyby każdy z nas darzył zwierzęta taką miłością, świat byłby piękniejszy.

Książka ta to szerokie kompendium wiedzy o pszczołach i pszczelarstwie. Rozpoczynamy od ogólnych informacji o tych owadach, ich gatunkach oraz strukturze społeczeństwa jakie tworzą. Później czytamy i wyposażeniu pszczelarza, pracach przy ulu w ciągu roku, aż do przepisów z wykorzystaniem miodu. Ktoś mógłby powiedzieć, że dla kompletnego laika może okazać się to trudne lub wręcz nudne. Nic bardziej mylnego.Autor pisze barwnie, z pasją przekazuje swoją rozległą wiedzę. Tego chce się czytać. Na tyle, że podczas jednej przerwy na herbatę wniknęłam do świata pszczół i opuściłam go dopiero w połowie książki.

Muszę wspomnieć też o wydaniu. Twarda oprawa. Przepiękne zdjęcia i ilustracje. Mnóstwo kolorów. Zajmie honorowe miejsce w każdej biblioteczce. 

Obecnie na rynku literackim panuje silny trend na książki przyrodnicze. Bardzo mnie to cieszy, nie tylko z racji moich biologicznych studiów. Takie książki trzeba czytać i każdego do tego namawiam. Człowiek często jest hipokrytą mówiącym, że nie musi interesować się przyrodą. Zapomina, że jest tylko jej częścią.
Ogromnie wam polecam tę napisaną z pasją i miłością książkę.
Ocena:5+/6
Tytuł: 394.Pszczoły. Opowieść o pasji i miłości do najważniejszych owadów na świecie
Autor: Joachim Petterson
Stron: 192
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Literackiemu :)

21 mar 2018

Noworoczne anioły Hanna Urbankowska

Recenzja książki
Anioły. Skrzydlaci opiekunowie. Wierzycie w ich cichą obecność wokół nas? W to, że zawsze są gdzieś blisko i wypełniają boskie polecenia? Często sytuacje, które są z pozoru tragiczne okazują się pozytywne, a my wychodzimy z nich silniejsi. Może właśnie tak przejawia się ich obecność?

Sylwester. Trzy przyjaciółki: Ania, Zuzanna i Matylda jak co roku robią postanowienia noworoczne. Jedna chce w końcu zostać poczytną pisarką, druga znaleźć lepszą pracę, a trzecia mieć wesele jak z bajki. Od razu zabierają się do realizacji swoich planów, jednak zupełnie nie przewidują, że ich aniołowie przewidują dla nich zupełnie inne atrakcje. Opiekunowie wiedzą, że te postanowienia do niczego dobrego nie doprowadzą, a więc w nowym roku będą mieć ręce pełne roboty.

Hanna Urbankowska to młoda polska autorka. Laureatka wielu konkursów poetyckich, bibliotekarka. Noworoczne anioły to jej debiut jeśli chodzi o powieść. Czy udany?

Zdecydowanie tak. Chciałabym czytać jak najwięcej tak przyjemnych i lekkich debiutów napisanych tak dobrym językiem. Jestem ogromnie ciekawa czy autorka planuje kolejne powieści, ponieważ z pewnością będę chciała je przeczytać.

Perypetie trzech przyjaciółek wciągają od pierwszej strony. Zuzanna jest bezgranicznie zakochana w Adamie. Planują ślub, dla niego chce jej się żyć i być perfekcyjną gospodynią domową. Dziewczyna jest tak szczęśliwa, że nie zauważa licznych kłamstw swojego idealnego narzeczonego. Anka to wesoła, nawet roztrzepana dziewczyna. Zawsze wie jak wystrzałowo wyglądać, jednak ma spory problem ze znalezieniem odpowiedniej pracy i ciągle jest na utrzymaniu rodziców. Może po prostu źle szuka? Matylda to wieczna studentka. Koniecznie w tym roku chciałaby zostać poczytną pisarką. Problem w tym, że jej książka to taki gniot, że żadne wydawnictwo nawet jej jeszcze do końca nie przeczytało. Idealnym rozwiązaniem wydaje się uwiedzenie pewnego wydawcy. 
Każda z nich ma zupełnie inny charakter. Nie da się ich nie polubić, a jednocześnie nie brak im wad. To postacie z krwi i kości, które mogłoby być moimi przyjaciółkami.

Noworoczne anioły to powieść o wyborze własnej życiowej drogi. O tym, że często kierujemy się oczekiwaniami innych, a nie myślimy o spełnianiu własnych marzeń. O tym, że często pod pozorem naszych porażek i osobistych tragedii kryją się pozytywne cechy. Nawet wydarzenia, które nie dzieją się po naszej myśli mogą być dla nas wartościowe. Zwłaszcza, gdy uczymy się na swoich błędach, nabieramy szerszej perspektywy oraz stajemy się innymi ludźmi.

Anioły odgrywają w tej powieści ogromną rolę. Trochę zawsze obawiam się obecności świata nadnaturalnego w historiach obyczajowych, ponieważ czasami takie książki stają się banalne i infantylne. Tutaj te dwa światy subtelnie się przenikają, wszystko jest wyważone. Na tyle, że można poczuć obecność jakiejś pierzastej istoty, która czyta nam przez ramię i zaśmiewa się z perypetii swoich pobratymców. Śmiać się rzeczywiście będzie z czego, ponieważ anioły nie są wszechwiedzące i często popychają dusze, którymi się opiekują do dwuznacznych sytuacji.

Nie sposób nie wspomnieć też o stylu autorki, który jest lekki i prosty, ale nie prostacki. Pani Hanna Urbankowska pisze bardzo dojrzale i poprawnie. Aż miło się czyta.

Podsumowując, to życiowa opowieść o wyborze odpowiedniej ścieżki w życiu, którą razem z nami kroczy nasz anioł stróż. O pasji, talencie, miłości i poszukiwaniu własnego ja. Obyczajówka na wysokim poziomie.
Ocena:5/6
Tytuł: 393.Noworoczne anioły
Autor: Hanna Urbankowska
Stron:448
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Replika

15 mar 2018

Trzy kropki Asia Olejarczyk

Recenzja książki
Współczesny rynek książek dla dzieci to taka mnogość tytułów i pozycji, że można się w niej zgubić. Mnóstwo opowieści, wierszyków, a cały czas są wydawane kolejne. A gdyby tak książka nie służyła do czytania? Trzy kropki to lektura dla najmłodszych, która wyróżnia się pod każdym aspektem i swoją mnogością zastosowań sprawia, że można czytać ją wielokrotnie z takim samym zapałem i zainteresowaniem.

Trzy kropki to książeczka posiadająca trzech bohaterów: Kropkę, Kropka oraz Kropusia. Na pierwszej stronie musimy zdecydować z kim chcemy przeżyć przygodę i po prostu dać się jej ponieść. Później jesteśmy kierowani przez kropki na kolejne strony, musimy klaskać, szukać bohaterów, pokazywać różne rzeczy i wykonywać różnorodne zadania. Jedno jest pewne - dobra zabawa jest tutaj gwarantowana. 

Jej główną zaletą jest angażowanie do wspólnej zabawy dziecka i rodzica. Mamy możliwość spędzenia pięknego czasu z naszą pociechą, który szybko upłynie nam na wesołych poszukiwaniach kropek. Dziecko nie znudzi się tu tak jak to często ma miejsce w książkach gdzie jest dużo tekstu. Tutaj cały czas coś się dzieje i na każdej stronie jest coś do zrobienia. 

Kolejnym plusem jest możliwość przeglądania książeczki na różne sposoby. Tak naprawdę hamuje nas tylko i wyłącznie nasza wyobraźnia. Czy będziemy przewracać strony tak jak sugeruje autorka i piękne ilustracje Diany Karpowicz czy jednak będziemy sugerować się kolejnością stron? A może wymyślimy swój własny sposób na te historie?

Kocham we współczesnych czasach fakt, że wydawnictwa po prostu zasypują nas książeczkami dla dzieci, które je rozwijają. Wpływają na ich wyobraźnię, angażują do wspólnej zabawy, odrywają od elektronicznego ekranu i podsuwają pomysły na spędzenie wspólnego czasu rodzica i dziecka. Taka książeczka to strzał w dziesiątkę.
Ocena:5/6
Tytuł: 392.Trzy Kropki
Autor: Asia Olejarczyk
Stron:
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania:2018
Za egzemplarz dziękujemy wydawnictwu Adamada

12 mar 2018

Niedyskretnik Therese Oneill

Recenzja książki
Ręka w górę kto zaczytywał się w powieściach sióstr Bronte? Kto nie mógł się oderwać od Przeminęło z wiatrem? Pewnie nie raz marzyłyście o tych pięknych sukniach, wystawnych balach i przystojnych dżentelmenach? Mam rację? Otóż, moje gołąbeczki, to nie do końca tak wyglądało. Stroje często nie były nigdy prane, a więc były pokryte w najlepszym wypadku potem i kurzem. Każdy musiał przestrzegać ściśle określonych reguł, a więc bale były niezwykle sztywne i nudne. Damą lekkich obyczajów można było zostać poprzez zbyt wyzywającą postawę na spacerze, a więc trzeba było pilnować się na każdym kroku. Ciężko w to wszystko uwierzyć? Ja ze swoimi zmiennymi humorami pewnie byłabym w zamkniętym ośrodku dla kobiet z histerią. 

Niedyskretnik to podróż przez czasy wiktoriańskie ze strony jakiej nie pokazują nam w filmach i podręcznikach historii. Wszystkie tematy jakie rozpalają naszą wyobraźnię, ale na lekcjach w szkole były niedozwolone. Jaką bieliznę nosiły ówczesne kobiety i dlaczego skoro były zakryte od stóp do głów to jednak wszystkie stroje miały rozcięcie w kroku? Jak wyglądała higiena, zaloty, odchudzanie, gotowanie czy seks i małżeństwo? 
Ta książka to zbiór ciekawostek, którą zaczęłam czytać od razu po wyjęciu z paczki. Najpierw po kilka stron, jednak później pochłonęłam ją w dwa posiedzenia. Podczas jej czytanie wielokrotnie się śmiałam, byłam ogromnie zaskoczona czy po prostu wkurzona na stan ówczesnej higieny i skostniałe zasady jakimi kierowali się wszyscy w społeczeństwie. Najdziwniejszy jest chyba fakt, że to mężczyźni mieli zawsze najwięcej do powiedzenia i doradzenia w kwestiach typowo kobiecych jak menstruacja czy poród. Cieszmy się, że żyjemy w takich czasach, a nie innych i w porównaniu z kobietami epoki wiktoriańskiej mamy naprawdę dużo praw i wolność, z której możemy korzystać. 

Nie sposób nie wspomnieć też o lekkim i humorystycznym stylu pisania autorki. Przez niego przez książkę po prostu się płynie, przyswaja kolejne ciekawostki. Czasami jest nawet za bardzo bezpośredni. Zwłaszcza, że autorka zwraca się tylko do kobiet, a myślę, że taka lektura mogłaby spodobać się absolutnie każdemu.

Podsumowując, czasami warto sięgnąć po coś zupełnie innego niż czyta się codziennie. Dzięki Niedyskretnikowi mnóstwo się dowiedziałam, a jeszcze więcej pośmiałam. Spędziłam z nią relaksujący czas, który uświadomił mi jaką jestem szczęściarą, że żyję w XXI wieku. 
Ocena:5/6
Tytuł:391.Niedyskretnik
Autor: Therese Oneil
Stron: 320
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Muza
Jeśli chociaż raz zastanawialiście się jak wyglądało zwyczajne życie (higiena, gotowanie, spotkania towarzyskie , zaloty i seks) w epoce wiktoriańskiej, ale podręcznik do historii nie przewidywał takich smaczków w programie to musicie sięgnąć po #niedyskretnik 💞dzisiaj ją skończę, mnóstwo się dowiedziałam, ogromnie zdziwiłam stanem higieny i świadomością na temat seksualności 😢 autorka zwraca się do czytelnika w taki sposób, że można parsknąć śmiechem 😂cieszmy się, że żyjemy w takich czasach i takie podróże możemy odbywać za pomocą książek 😁 #książki #bookstagrampl #bookstagramtopasja #booklove #bookadict #bookadiction #czytanietopasja #czytaniejestsexy #chabrowa #mojeukochaneczytadelka #instabook #instapic #instaphotography #photography #photooftheday #march #polish#polishgirl #polskadziewczyna #nails #paznokcie
Post udostępniony przez @ chabrowacczytelniczka

9 mar 2018

Slammed Colleen Hoover

Recenzja książki
Colleen Hoover to autorka, która szturmem wdarła się na rynek powieści Young Adult. Pewnie większość moli książkowych kochających romanse ma kilka jej powieści już za sobą. Ja cieszę się, że przede mną jeszcze tyle do odkrycia.

Życie Layken właśnie się rozsypało. Ukochany ojciec zmarł, a ona wraz z matką i bratem musi sprzedać dom i przenieść się do Michigan. Już pierwszego dnia okazuje się, że ich sąsiadem jest niezwykle przystojny Will. Może w końcu wszystko się ułoży? Oj nie, Colleen Hoover porządnie tu namiesza.

Każdy czytelnik ma swoje kryterium przez pryzmat którego patrzy na książki. U niektórych jest to wartka akcja, u innych wyraziści bohaterowie. U mnie zawsze pierwsze skrzypce grają emocje i nawet jeśli jakaś część opowieści jest do przewidzenia, a autor zaczarował mnie słowem to i jak jestem w stanie wiele wybaczyć. U Colleen Hoover właśnie tak jest, z tym wyjątkiem, że niczego nie możemy być pewni. Obserwujemy tu zakazaną miłość pomiędzy młodymi ludźmi, Layken i Willem. Pierwsze spojrzenia, rozmowy, które autorka opisuje z delikatnością, subtelnością i wprawą, która ma szansę każdego oczarować, wywołać wypieki na twarzy i rozpalić wyobraźnię. Oprócz miłości autorka porusza też problem choroby, śmierci, straty i żałoby. Spodobały mi się wiersze, które przenikają powieść, urozmaicają ją, wyciskają łzy i sprawiają, że jeszcze mocniej otwieramy tę historię.

Layken to nastolatka, która nie może pogodzić się ze stratą swojego ukochanego ojca. Za to Will to facet bez skazy. Przystojny, szarmancki, na pierwszym miejscu stawia rodzinę. Czy Point of retreat odkryje jego wady? Jak to w Young Adult - psychika bohaterów nie jest szczególnie dopracowana, ale nie jest to coś czego szukam w tego typu powieściach. Tutaj liczę na opowieść o zwykłym życiu, miłości i emocjach.Na historię, która zaprzątnie moje myśli i nie pozwoli oderwać się od lektury.

Slammed to historia, która wciągnie bez reszty każdego fana romansów, i grania na uczuciach. Colleen Hoover zaskakuje, rozpala zmysły i wyobraźnię. To po prostu piękna historia, którą przez zawarte w niej emocje, powinno sprzedawać się jeszcze z paczką chusteczek higienicznych do ocierania łez.
Ocena:5/6
Tytuł: 390.Slammed
Autor: Colleen Hooover
Stron: 281
Wydawnictwo: YA!
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal

7 mar 2018

Wiedźmy Himmlera Katarzyna Marciszewska

Recenzja książki
Wiedźmy Himmlera. Kiedyś po zobaczeniu tego tytułu z miejsca pomyślałam sobie, że to książka typowo historyczna, będę potrzebowała na jej przeczytanie mnóstwo czasu i mnie znudzi. Później poczytałam trochę opinii na blogach i dowiedziałam się, że to ciekawa powieść sensacyjna z wątkiem kryminalnym gdzie historia odgrywa dość ważną rolę. To mnie przekonało. Ciekawe jak będzie z wami.

Na dachu słynnego poznańskiego Okrąglaka zostają znalezione kobiece zwłoki. Okazuje się, że ofiarą jest szanowana pani profesor, osoba sprawująca pieczę nad masońskimi dokumentami, które są przechowywane w okolicach Poznania, a w czasie II wojny światowej zostały zebrane przez samego Heinricha Himmlera. Co ma wspólnego przeszłość ze współczesnym zabójstwem? Czy śledczy Roger Kalita rozwiąże tę zagadkę?

Wiedźmy Himmlera to niezwykle lekka powieść gdzie historia nierozerwalnie wiąże się z teraźniejszością. Podczas jej czytania pierwszy raz dowiedziałam się o H-Sonderkommando, której pomysłodawcą był sam Heinrich Himmler. Organizacja ta gromadziła dokumenty dotyczące procesów czarownic, które miały być tajną bronią w walce z Kościołem katolickim. Na kanwie tej historii autorka opiera całą swoją powieść i trochę szkoda, że zakończenie nie wywołało jeszcze większych fajerwerk. Jestem ogromną fanką wszelkich występujących w literaturze teorii spiskowych, a więc myślałam, że w tym kierunku podąży całe śledztwo. Może to jednak nie rozczarowanie, a gorycz faktu, że Katarzyna Marciszewska mnie przechytrzyła i takiego rozwoju wydarzeń się nie spodziewałam.

Równolegle do zagadki kryminalnej śledzimy losy Rogera Kality. To typowy policjant pracoholik, nie mający czasu na swojego jedynego syna. Po śmierci ukochanej żony nie może odnaleźć się w nowej sytuacji. Wielu jest takich bohaterów, mimo to jego perypetie życiowe i miłosne były miłym uzupełnieniem całej powieści i z chęcią przeczytałabym kolejne powieści sensacyjne z jego udziałem.

Czy polecam? Jak najbardziej. Spełnia swoją rolę jako lektura, od której ciężko się oderwać. Zaskakuje i trzyma w napięciu aż do ostatniej strony. Ma bohatera, którego nie sposób nie polubić mimo nie do końca pozytywnych cech. Jednocześnie w przystępny i lekki sposób przemyca historyczne fakty i ciekawostki. Liczę na to, że to nie ostatnia powieść Katarzyny Marciszewskiej i niedługo będziemy mogli pochwalić się pisarką, która na kanwie naszej rodzimej historii i tajemnic tworzy powieści w klimacie Dana Browna czy Tom Knox.
Ocena:4/6
Tytuł:389.Wiedźmy Himmlera
Autor: Katarzyna Marciszewska
Stron: 396
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Novae Res

5 mar 2018

Podsumowanie lutego

luty
Obiecywałam dzisiaj recenzję książki Wiedźmy Himmlera, ale kompletnie nie idzie mi pisanie. Nie chcę, aby moja opinia była stworzona na siłę. Też tak macie, że jeśli nie macie weny to nic sensownego nie wymyślicie i wiecie, że jeśli nawet książka będzie idealna to nikogo nie przekonacie?

Właśnie dlatego przychodzę do was z podsumowaniem lutego, który minął mi tak szybko, że mam wrażenie, że mogłam wykorzystać go lepiej. Głównym celem na marzec będzie poczucie wyciśnięcia z podarowanego mi przez los czasu najmniejszej kropelki. Oby się udało :)
W lutym przeczytałam 9 książek. Wynik identyczny z tym styczniowym, a przecież dni do dyspozycji było mniej. Czytanie to pewnie główny sprawca tego uciekającego mi przez palce czasu.
Luty rozpoczęłam od książki Jesteś moja. To kolejny tytuł z jednej z moich ulubionych serii Kobiety to czytają. Te historie zawsze wywołują wiele refleksji i tak było też tym razem. Lucy nie mogła mieć dzieci i gdy tylko nadarzyła się okazja wyszła ze sklepu z nie swoją córeczką. Po kilkunastu latach prawda wychodzi na jaw i okazuje się to ogromnym przeżyciem dla wielu osób.
Później sięgnęłam również po najnowszą powieść Harlana Cobena W domu. Ten autor jak zawsze nie zawodzi.
Kindness Boomerang pomogło mi poukładać sobie w głowie pewne dotyczące mnie sprawy, a Conviction niestety okazało się słabsze niż pierwszy tom. Jeśli chodzi o literaturę dziecięcą to polecam wam Raz, dwa, trzy, zaśnij ty!.
Koniec miesiąca był najlepszy. Ogród Zuzanny zachwycił mnie i sprawił, że jeszcze mocniej zatęskniłam za wiosną. Dachołazy to historia, którą absolutnie każdy powinien poznać.  Oprócz tego przeczytałam jeszcze Lot nisko nad ziemię Ałbeny Grabowskiej. To przepiękna i poruszająca historia o kobiecości, stracie i żałobie.
Dziewiątą powieścią są Wiedźmy Himmlera, jednak na jej recenzję zapraszam was w środę.
Jak u was przedstawiają się wyniki?

26 lut 2018

Ogród Zuzanny Miłość zostaje na zawsze Justyna Bednarek Jagna Kaczanowska

Recenzja książki, wydawnictwo W.A.B.
Mrozy dają ci się we znaki? Tęsknisz za wiosną? Chcesz już zobaczyć pierwsze rozkwitające kwiaty, pękające pąki i śpiewające ptaki? Jeśli twoja odpowiedź na którekolwiek z tych pytań jest twierdząca musisz czym prędzej sięgnąć po powieść Ogród Zuzanny

W podupadłej willi Kurza Stopka mieszkają trzy pokolenia kobiet. Kolorowa jak ptak babcia Cecylia. Zgorzkniała Krystyna i jej córka Zuzanna. Najmłodsza przedstawicielka rodu ma syna, który pozostał jej po nieudanym małżeństwie. Jeszcze przed nim, na studiach dziewczyna była zakochana w pewnym Adamie. Ten wyjechał za granicę, ożenił się. Słuch po nim zaginął. Do czasu. 
Teraz zamówił projekt ogrodu właśnie u szefa Zuzanny. Kobieta nie mogąc wyrazić swoich prawdziwych uczuć, przekazuje je w mowie kwiatów, która doskonale rozwinęła się w czasach wiktoriańskich. Wtedy szczególnie dbano o pozory i konwenanse.

Ogród Zuzanny to powieść dla kobiet, która tylko z pozoru niczym się nie wyróżnia. Jest nieodwzajemniona miłość, która powraca po latach. Są też trzy pokolenia ścierających się ze sobą kobiet. Wiele jest podobnych historii, jednak ta została podana w zupełnie inny, świeży sposób. Taki, który sprawia, że nic nie jest ważne, wszystko rzuca się w kąt, byleby tylko zasiąść z książką na kolanach i czytać.

To co mnie ogromnie urzekło to fakt, że ta książka aż niesie ze sobą powiew wiosny. Podczas jej czytania czujemy na policzkach pierwsze ciepłe promyki słońca i delikatny zapach wiosennych kwiatów. Jagna Kaczanowska, jedna z autorek kocha zajmować się ogrodem i pielęgnować rośliny, zwłaszcza peonie i róże. Przemyciła w tej książce tak dużo informacji, wiedzy i pasji, że po przeczytaniu od razu miałam ochotę wyjść do ogrodu i sadzić roślinki. Mróz trochę pokrzyżował mi plany, ale już mam plany na piękne rabaty i własną szklarnię. Jestem ze wsi, kocham spacerować i wdychać te wszystkie piękne zapachy natury. Nie wiem czy wiecie, ale o każdej porze roku ziemia pachnie inaczej i gdy przeczytałam, że ktoś tak jak ja uwielbia spędzać czas w ogrodzie to musiałam się zachwycić.

W Ogrodzie Zuzanny poznajemy trzy pokolenia kobiet. To kolejny ogromny plus, ponieważ nagromadzenie żeńskiego pierwiastka zawsze prowadzi do mnóstwa spięć i kłopotów. Tak było i w tym przypadku. Cecylia i Zuzanna to bratnie dusze. Starsza pani zupełnie nie czuje się na swój wiek. Maluje paznokcie na kolorowo i kocha żartować. Twierdzi, że to przepis na zdrowie. Pewnie to prawda. Zuzanna miota się w swoich uczuciach. Jednocześnie jest po prostu tłamszona przez swoją despotyczną matkę. Jestem ciekawa jak ich relacja rozwinie się dalej.

Nie wspomniałam jeszcze o samej historii. To przede wszystkim trudne i niezwykle zawikłane uczucie pomiędzy Zuzanną, a Adamem. Oboje mają już bagaż doświadczeń i niewyjaśnione życiowe sytuacje. Aby jednak nie było zbyt nudno autorki wplotły tutaj też perypetie starszej pani Cecylii, księdza proboszcza czy miejscowego ekologa. Gwarantuje wam, że w trakcie czytania niektórych sytuacji będziecie po prostu pękali ze śmiechu. Stara Leśna to takie miasteczko gdzie każdy chciałby mieszkać. Z dala od miasta, ale jednak nie w całkowitej głuszy. 

Podsumowując, to historia idealna na Dzień Kobiet. Możecie podarować ją mamie, siostrze, babci czy przyjaciółce. W pakiecie otrzymają też mnóstwo ciepła, całe pokłady radości, a wszystko to okraszone słońcem, zapachem kwiatów, świeżo rozkopanej ziemi i humorem. To tylko obyczajówka i aż obyczajówka, ponieważ w swoim gatunku wysuwa się na prowadzenie i jak na razie jest najlepszą powieścią jaką przeczytałam w tym roku. Takie przyjemne i radosne historie chcę czytać zdecydowanie częściej.
Ocena:5+/6
Tytuł: 388. Ogród Zuzanny. Miłość zostaje na zawsze
Autor: Justyna Bednarek Jagna Kaczanowska
Stron: 413
Wydawnictwo: W.A.B
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal :)




Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.