30 paź 2017

Na pokuszenie Thomas Cullinan

Ameryka w czasach wojny secesyjnej po przeczytaniu Przeminęło z wiatrem to dla mnie jeden z najciekawszych i najbardziej klimatycznych okresów w literaturze. Gdy tylko dowiedziałam się, że właśnie w takich czasach toczy się akcja tej książki wiedziałam, że będę musiała ją przeczytać. Z radością położyłam w stosiku do przeczytania i natknęłam się na kilka negatywnych opinii. Musiał później przyjść odpowiedni czas, aby po nią sięgnąć. Czy miała szansę mi się spodobać?

Czasy wojny secesyjnej, Wirginia. Pensja dla dziewcząt, która istnieje chyba tylko dlatego, że po niektóre z uczennic nikt się nie zgłosił lub ich rodzice sądzili, że tam są bezpieczniejsze. Dwunastoletnia Amelia znajduje w lesie rannego jankeskiego żołnierza i postanawia przyprowadzić go do szkoły. Tam oprócz pięciu dziewcząt są tylko dwie dyrektorki pensji oraz ich czarnoskóra służąca. I on. Kapitan John McBurney, który manipuluje i gra na uczuciach byleby tylko nie trafić do niewoli w obozie wroga. Nastoletnie buzujące hormony, dwie stare panny i młody mężczyzna. To musi zakończyć się niespodziewanym wybuchem emocji.

Kto przeczytał napisy z tyłu książki oraz na skrzydełkach jej okładki mógłby pomyśleć, że to jeżący włosy na karku thriller gdzie wydarzenia gnają na łeb na szyję. Sam mistrz King poleca. Zupełnie nie zgadzam się z tymi słowami, myślę, że mogą one wprowadzać w błąd i stąd tyle niepochlebnych opinii. Ja jestem usatysfakcjonowana lekturą i twierdzę nawet, że to świetna historia na długi jesienny wieczór.

Najmocniejszym plusem są postacie oraz ich rozbudowane i dopracowane psychiki. Polskim tłumaczeniem zajęły się aż cztery osoby. Wszystko dlatego, że narracja jest prowadzona z perspektywy każdej z bohaterek. Każda z nich jest inna, ma swój odmienny charakter, sposób bycia, przeszłość. Nawet styl pisarski autorki subtelnie się zmienia, aby jak najlepiej podkreślić to, że śledzimy historię z punktu widzenia innej z kobiet. Myślę, że fakt tłumaczenia na język polski przez kilka osób też jest świetnym zabiegiem. Na tyle, że nawet o tym nie wiedząc, podczas czytania pierwszych stron wychwyciłam różnice. Wniknięcie w psychikę postaci też jest inne niż zwykle, ponieważ wiemy tylko to co twierdzą same o sobie. Całej reszty musimy dowiedzieć się z niuansów i dialogów. Dla każdej z nich przybycie kapitana John'a McBurney'a do szkoły jest dużym przeżyciem. Burzy to uporządkowany dotąd świat gdzie przez wiele lat nie było żadnych mężczyzn. Dyrektorki prowadzące pensję to stare panny, które też mają swoje pragnienia, namiętności.A dziewczyny? Dopiero dojrzewają, chcą być kochane, poważane, podziwiane. Kapitan zręcznie nimi manipuluje. Ze zlepków słów doskonale odgaduje ich ukryte pragnienia, słabości i lęki.To rodzi mnóstwo kłótni i spięć pomiędzy wszystkimi mieszkańcami pensji. Podczas czytania możemy odczuć towarzyszące im napięcie, a później strach. Nie powiedziałabym, że to takie emocje jakie panują w thrillerze. Tutaj raczej nadają smaku i klimatu.

Oprócz tego miałam wrażenie, że pierwsza połowa zbyt wolno się rozkręca, jest przegadana. Autor szczegółowo opisał wszystkie niuanse panujące pomiędzy bohaterami.  W moim przypadku nie jest to ogromny minus, ponieważ lubię takie powolne klimatyczne historie.

Podsumowując, przez powolną akcję, ciekawą formę zaprezentowania psychiki postaci i subtelnie rozwijający się klimat niepokoju to lektura do polecenia na jesienny wieczór. Nie jest bez wad, nie przypadnie do gustu osobom lubiącym następujące po sobie gwałtowne wydarzenia. Myślę jednak, że wiele osób zasmakuje w niej na tyle, że będzie chciało obejrzeć też ekranizację, która swoją premierę miała całkiem niedawno.
Ocena: 4/6
Tytuł: 356.Na pokuszenie
Autor: Thomas Cullinan
Stron: 340
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Marginesy

25 paź 2017

Damy, dziewuchy, dziewczyny Anna Dziewit-Meller

Pamiętacie jeszcze szkolne lekcje historii? Poczet królów Polski, słynnych naukowców i innych mężczyzn. No właśnie. Kobiety przez lata były pomijane. Okazuje się, że niektóre z nich dokonały naprawdę bohaterskich czynów, zasłużyły się dla naszego kraju lub świata, a jednak wszyscy o nich zapomnieli. Cieszę się, że obecnie spod szyldu wydawnictwa Znak możemy czytać częściej o takich silnych kobiecych charakterach.

Damy, dziewuchy, dziewczyny to książka docelowo skierowana do młodszych czytelników. Myślę jednak, że nawet starsi odnajdą w niej mnóstwo historycznych ciekawostek i miło spędzą z nią swój wolny czas. Mamy tu siedemnaście kobiet, od tych żyjących w czasach pierwszych królów Polski, aż po Simonę Kossak czy Wandę Rutkiewicz. Przez całą galerię postaci prowadzi nas wesoła, rozgadana, a nawet trochę trzpiotowata Henryka Pustowójtówna - uczestniczka powstania styczniowego. Na każdą bohaterkę zostało przeznaczone kilka stron tekstu urozmaiconego prześmiesznymi karykaturami.

Plusem tej książki jest jej forma i styl, który ma szansę trafić do młodego czytelnika i rozbudzić jego wyobraźnię, zaciekawić historią oraz zmusić do samodzielnych poszukiwań i szerszego zapoznania się z bohaterkami. Henryka Pustowójtówna zwraca się do czytelnika wprost, jak do swojego najlepszego przyjaciela. Postacie historyczne z podręczników są często płaskie, nieprzystępne, ciężko wyobrazić sobie, że ktoś taki kiedyś rzeczywiście istniał. Te tutaj są przedstawione w zupełnie inny sposób. Na kartach tej historii ożywają, zachęcają do poszperania w ich życiorysach. Psocą, mają wielkie przygody. Ta lekka książka udowadnia nam, że kobiety to wcale nie taka słaba płeć. Wiedzieliście, że badaczka polskiego pochodzenia wynalazła kevlar?

Kolejnym plusem tej książki są liczne ramki, w których znajdują się przypisy tłumaczące wszystkie trudne pojęcia, poszerzające temat. Można wiele się z nich nauczyć zupełnie o tym nie wiedząc.

Podsumowując, to książka dla młodszych czytelników. Zapewniam was jednak, że starsi także wiele się z niej dowiedzą. Lekka, przemyślanie napisana. Za kilka lat podrzucę ją synkowi. Niech też dowie się o naszych rodzimych kobiecych bohaterkach.
Ocena: 4+/6
Tytuł: 355.Damy, dziewuchy, dziewczyny
Autor: Anna Dziewit-Meller
Stron: 155
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak

23 paź 2017

3 klimatyczne powieści na listopad

Listopad już praktycznie za pasem. Kończy się przepiękna polska złota jesień, a zaczyna plucha, zimne, mgliste poranki i jeszcze dłuższe wieczory. Czemu by nie podkręcić tej atmosfery za sprawą niepokojących, klimatycznych powieści?
Dokładnie rok temu w listopadzie miałam okazję czytać książkę Ściana sekretów. Rok po tragicznej śmierci młodego chłopaka na korkowej tablicy w ekskluzywnej szkole na tablicy korkowej zostaje zawieszona kartka z napisem ,,Wiem, kto go zabił". Czy to jedna z uczących się tam dziewcząt?
Zamknięta szkoła, która znajduje się w starodawnym, mrocznym budynku. Kilka dziewcząt. Każda z nich ma właściwie swoją wersję wydarzeń. Mocno mi się ta historia spodobała, wywołała dreszcz niepokoju.
Kolejną książką, którą mogę wam polecić jest Terror. Ponad 700 stron historii oblepiającej nas swoim mrokiem i panującym w niej chłodem. Ekspedycja badawcza statków HMS Terror i HMS Erbus zostaje uwięziona w lodzie. Panuje ogromny głód, zdarzają się przypadki kanibalizmu, strach potęguje jakaś tajemnicza zjawa ukazująca się bohaterom. A może to tylko wymysł ich umysłów? Mocna historia, pełna grozy, niepokoju. Ciężko się po niej otrząsnąć, ale autor pisze tak, że warto.
Za zamkniętymi drzwiami to historia idealnego małżeństwa. Tak jest naprawdę czy tylko na zewnątrz? To dlaczego w oknie ich sypialni znajdują się kraty? Naprawdę dobry i wciągający thriller.
Która z tych klimatycznych i niepokojących książek was kusi?

20 paź 2017

Listy do utraconej Brigid Kemmerer

Prosta, nawet dość niepozorna okładka, która mogłaby zginąć w natłoku innych książkowych premier. Okazuje się, że jej treść skrywa naprawdę wartościowy ładunek.

Juliet jest bardzo wrażliwa, kocha fotografować otaczający ją świat. Po śmierci matki zamyka się w sobie. Od czasu do czasu pisze do niej listy, które zostawia na jej grobie. Jeden z takich listów odnajduje Declan - zbuntowany nastolatek, który na cmentarzu odrabia prace społeczne. Chłopak postanawia odpowiedzieć i tak rozpoczyna się dość dziwna konwersacja.

Juliet i Declan. Dwie poranione przez życie dusze. Ona, wychowana, z dobrego domu. Jej matka była światowej sławy fotoreporterką. Rzadko spędzała czas w domu. Była zawsze tam, gdzie ludziom działa się jakaś krzywda, tylko nie przy swoich bliskich. Po jej śmierci córka zupełnie sobie  z tym nie radzi. Buntuje się na otaczający ją świat. Boi się tego, że w przyszłości będzie porównywana ze swoją matką i nigdy jej nie dorówna. 
Declan miał ojca alkoholika. Dla reszty świata był to porządny i uprzejmy obywatel. Po godzinach człowiek, który nie mógł poradzić sobie z nałogiem. Członkowie takiej rodziny zawsze cierpią, zwłaszcza gdy dojdzie do nieuniknionej katastrofy. Ogromnie spodobał mi się fakt, że autorka zawarła w swojej powieści tak trudne tematy jak żałoba, pogodzenie się ze stratą, nieumiejętność dogadania się z rodzicami i wybaczenia krzywd, alkoholizm, przemoc. Przygnębiające sprawy, które sprawiły, że cała ta historia ma raczej smutny wydźwięk. Daje oczywiście nadzieję, że wszystko da się przezwyciężyć. Nie obejdzie się jednak bez blizn, które zostają w nas do końca życia.

Wydaje mi się, że jeszcze kilka lat temu gdy ja byłam odbiorcą docelowym książek młodzieżowych opowiadały one najczęściej o głupstwach. Zdarzały się oczywiście wyjątkowe perełki, ale nie było ich dużo. Najczęstszym tematem była pierwsza miłość, bliskość, pocałunki. Cieszę się, że obecnie na rynku pojawiają się trochę inne powieści. Mocne, pokazujące realne problemy i historie. Młodzi ludzie, którzy nie potrafią sobie poradzić z problemami często mają myśli samobójcze. Nie wiedzą do kogo się zwrócić. Rodzice często nic nie dostrzegają. Może lektura takiej historii otworzy im oczy?

Listy do utraconej to przewrotna historia. Napisana lekkim stylem, a poruszająca ważne tematy. Przez to nie jest lekkim czytadłem, a naprawdę wartościową powieścią dla młodzieży. Gorzka w swoim wydźwięku, przejmująca i smutna, a jednak całkowicie nie dołująca swojego czytelnika. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać i mam nadzieję, że na naszym rynku będzie pojawiało się więcej takich powieści.
Ocena:5/6
Tytuł: 354.Listy do utraconej
Autor: Brigid Kemmerer
Stron: 412
Wydawnictwo: YA!
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal

16 paź 2017

Serce z piernika Magdalena Kordel + konkurs

Mamy połowę października. Dni robią się coraz chłodniejsze, wcześniej zapada zmrok, rano wszystko otula mgła. Zapowiada to powoli nadchodzącą zimą. Skoro zima to i Boże Narodzenie. Czemu by już nie zacząć wprowadzać ten niesamowity, magiczny klimat? Zwłaszcza jeśli książka, którą chce wam dzisiaj polecić swoją akcję rozpoczyna też w październiku.

Serce z piernika to historia Klementyny. Kobieta wprost nie wie w co ręce włożyć. Jest mistrzynią wypiekania pierników i ma mnóstwo zamówień przez cały rok. Odkąd pamięta żyje na walizkach. Jej babcią rządzi czasami jakaś niezwykła siła, która rozkazuje jej pakować walizki i ruszać w drogę. Wszystko w wyniku niezwykle silnego wstrząsu jakiego doznała w trakcie wojny. Ale przecież Klementyna ma jeszcze małą córeczkę Dobrochnę, której życie nie powinno wyglądać tak jak dotychczas.

Magdalena Kordel to autorka, która zaczarowała mnie dokładnie rok temu przy okazji lektury Anioła do wynajęcia. Mam ogromną nadzieję, że nie zabraknie jej pomysłów i co roku będzie raczyła nas taką lekturą, która tchnie w nasze domy prawdziwego ducha świąt. Mimo, że podczas jej czytania była piękna złota jesień, a ja czas spędzałam w autobusie w podróży na studia to miałam wrażenie, że ta magia wydobywa się z kartek i czaruje wszystko dookoła. Myślę, że wrócę do niej jeszcze po raz kolejny w listopadzie, wtedy zacznę już wytwarzać pierwsze ozdoby świąteczne. 

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że ta historia jest nierealna. Starsza pani, której coś rozkazuje, aby udała się w podróż. Jej wnuczka i prawnuczka siłą rzeczy muszą każdą taką wycieczkę odbywać razem z nią. Ktoś mógłby w to nie uwierzyć. Nie ja, gdyż przypomniałam sobie ile razy jeździłam z moją babcią, aby pokazać jej, że mieszka razem z nami , nie jest małą dziewczynką i nie trwa właśnie wojna. Traumatyczne przeżycia zostawiają w nas takie straszne rany, których współczesna nauka jeszcze nie jest w stanie zbadać. Ogromnie wzruszyła mnie historia babci Agaty i jej tragicznych losów.

Współczesna historia losów Klementyny i jej córeczki jest już lżejsza i weselsza. Pełno w niej absurdalnych wręcz sytuacji, które wiele razy przyprawiały mnie o uśmiech na twarzy. Nasza główna bohaterka to kobieta, której nie da się nie polubić. Twarda babka, która chce walczyć o swoje życie mimo kłód rzucanych jej przez los pod nogi. Nie jest idealna, popełniła już wiele błędów, ale też nie boi się do tego przyznać. Za to jej córeczka to mistrzyni ciętego języka, gdy tylko pojawiała się na kartkach tej historii wiedziałam, że będę się szeroko uśmiechać z tego co też wymyśliła.

Serce z piernika to jak piernik, słodko-gorzka, pachnąca przyprawami i Bożym Narodzeniem historia. O poszukiwaniu szczęścia i ciepła w życiu. O miłości, tej macierzyńskiej jak i pomiędzy dwojgiem kochanków. Trochę tu zwykłych problemów jak przemoc domowa czy rozpad małżeństwa Życiowa, a jednocześnie ze szczyptą magii, która pozwala poczuć prawdziwy klimat świąt. Poczuć ten jedyny w swoim rodzaju optymizm i ciepło otulające jak najcieplejszy koc. Prawdziwy balsam na obolałą duszę.
Ocena:5/6
Tytuł: 353.Serce z piernika
Autor: Magdalena Kordel
Stron: 406
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak


Dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak mam dla was egzemplarz tej książki, który możecie wygrać jeśli podacie mi przepis na wasze ulubione świąteczne danie. 
Regulamin
1.Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga, Chabrowa (Klaudia Kasznicka)
2.Nagrodę ufundowało Wydawnictwo Znak
3.Aby wziąć udział w konkursie należy podać przepis na ulubione świąteczne danie, napisać pod jakim nickiem obserwuje się bloga oraz adres mailowy
4.Wysyłka na terenie Polski
5.Rozdanie trwa od dzisiaj, tj. 16.10 do 08.11
6.Nie mają tu zastosowania przepisy z ustawy z dnia 29.07.1992r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 nr 4 pozycja 27 z późniejszymi zmianami)
7.Przystąpienie do konkursu równa się akceptacji regulaminu

13 paź 2017

Zanim wstanie dla nas słońce Gabriela Gargaś

O powieściach Gabrieli Gargaś czytałam na waszych blogach już wiele dobrego. Postanowiłam przekonać się jakie będą moje wrażenia przy okazji jej najnowszego dzieła.

Stefania jest doświadczoną położną, która kocha swoją pracę. Na tyle, że wolałaby spędzać na bloku porodowym nawet wolny czas. Oddala się od rodziny, a wspólny język odnajduje z doktorem Wojdarem. Nocne dyżury, adrenalina towarzysząca każdemu porodowi. To wszystko zbliża ich do siebie i ostatecznie niszczy rodzinę Stefanii. Jej córka zachodzi w ciążę, a kobieta podejmuje decyzję, która zaważy na życiu wielu osób.

Właściwie dzisiejszą recenzję mogłabym zawrzeć w jednym zdaniu. Jestem absolutnie zachwycona, a jednocześnie emocjonalnie poraniona i poturbowana, i koniecznie będę musiała przeczytać inne powieści autorki. Dlaczego moja reakcja jest aż tak entuzjastyczna?

Autorka stworzyła niezwykle życiową i realistyczną historię, która niesie ze sobą ogromny emocjonalny ładunek. Zanim wstanie dla nas słońce to powieść o konsekwencjach naszych wyborów. Stefania miała wszystko. Dobrą pracę, która sprawiała jej satysfakcję, męża, córkę. Chciała jednak poczuć się przez chwilę kobieco i atrakcyjnie. Zrobić coś szalonego. Nie sądziła, że echo jej błędów uderzy w rodzinę jeszcze kilka lat po jej pierwszej kawie z przystojnym doktorem Wojdarem. Główna bohaterka zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Nie chce moralizowania - sama wie jaka jest jej wina. Pragnie by odbiorca wyciągnął refleksje, zastanowiłby się jak zachowałby się na jej miejscu. Niby napisanie kilku zdań w takim stylu to prosty zabieg, a ja poczułam jakby najbliższa mi przyjaciółka opowiadała o swoim życiu. 

Ta książka to też opowieść o małżeństwie. O tym, że nie powinno być to nudne życie z ciągle powtarzającym się schematem i czasami wystarczy do niego wprowadzić trochę iskier. Innym razem nie pozostaje nic innego jak się rozstać i się nawzajem nie ranić. 
Trochę tu też o pierwszej miłości, która jest jak grom z jasnego nieba i nawet nie dopuszcza rozumu do głosu. O odkupieniu, rodzinie, oddalaniu się od siebie.

Podoba mi się fakt, że historia ta jest tak wielowątkowa. Nie śledzimy tylko losów głównej bohaterki, a każdego na kogo błąd Stefani miał jakikolwiek wpływ. Przez to jest tak pełna treści i życiowej mądrości. 

Ta historia aż kipi od emocji, którą są w niej na każdej stronie. W pewnym momencie wprost rozrywa serce na kawałeczki. Nie spodziewałam się, że wyleję przez nią tyle łez, a po skończonej lekturze wycałuje mojego synka od stóp do głów. Mowa w tej historii też o macierzyństwie. O tym jaki to ogromny dar.

Kontrowersyjne i życiowe tematy rodem z powieści Jodi Picoult z ogromną dawką emocji przy lekkim i przyjemnym stylu pisarskim. Tak odebrałam Gabrielę Gargaś po lekturze tej powieści. To książka zmuszająca do refleksji, wyczerpująca emocjonalnie. Do popłakania. Taka, która będzie jeszcze długo w nas tkwiła i nie pozwalała o sobie zapomnieć.
Ocena:6/6
Tytuł:352.Zanim wstanie dla nas słońce
Autor: Gabriela Gargaś
Stron:404
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Filia :) 

11 paź 2017

Stosik #55

Przyszedł czas na nowy stosik. Jestem z niego niesamowicie dumna. W najbliższym czasie zapowiadają się naprawdę same ciekawe lektury.
1.Consolation
Jej recenzję mogliście przeczytać już w poniedziałek, a więc tam was odsyłam. To pewnie jedna z piękniejszych powieści jakie przeczytam w tym roku.
2. Zanim wstanie dla nas słońce
 Jeszcze nie miałam okazji czytać książek Gabrieli Gargaś, a już wiele razy przekonywaliście mnie, że dużo na tym tracę. Miejmy nadzieję, że się spodoba i wywoła mnóstwo emocji. Przecież książki polskich autorek powieści obyczajowych są naprawdę świetne.
3. Na pokuszenie
Nie widziałam filmu i nie wiem czy w najbliższym czasie to zmienię. Mam jednak nadzieję, że będzie to historia ze świetnym klimatem.
4.Listy do utraconej
Wierzcie mi na słowo, że właśnie ta książka się tutaj znajduje. To podobno bardzo emocjonalna i wstrząsająca powieść dla młodzieży
5.Wybory Niny
Zapowiadana przeze mnie książki od Wydawnictwa Lira. W październiku będzie emocjonalnie i obyczajowo. Wrzesień to ciężkie książki o przewrotach politycznych
6.Raki pustelniki
Drugi tom sagi rodu Neshov. Pierwszy ogromnie mnie zachwycił, sprawił, że chciałam jak najdłużej delektować się przepiękną prozą autorki. Mam nadzieję, że kolejna część trzyma poziom poprzedniczki i będzie tak samo klimatycznie.
7.Współcześni kochankowie
Sięgnęłam po nią od razu po przeczytaniu opisu, a później odłożyłam na półkę. Czeka już chyba od lipca. Czas w końcu ją przeczytać. Liczę na zabawną powieść obyczajową. Czy tak będzie?
Jaka książka was dzisiaj zaciekawiła? Coś już znacie? Na recenzję której czekacie najmocniej?

9 paź 2017

Consolation Corinne Michaels

Do pisania recenzji zasiadam świeżo po lekturze. Czytałam ją podczas jazdy samochodem. Mąż tylko zerkał w lusterko i dziwił się co się stało, że żona czyta coś z takimi wypiekami na twarzy. Zakończenie to coś co po prostu wgniata w fotel. Czegoś takiego z pewnością się nie spodziewacie. Ale może od początku.

Natalie jest w zaawansowanej ciąży. Czeka na przyjście na świat swojej małej córeczki oraz swojego męża, który jest żołnierzem SEAL, powinien niedługo wrócić z misji. Jej świat się rozpada gdy przychodzi do niej szef jej ukochanego i oznajmia, że Aaron nie żyje. Ciężko teraz pozbierać się na nowo. Tym bardziej, że zaczyna iskrzyć pomiędzy nią, a najlepszym przyjacielem jej zmarłego męża.

Przeczuwałam, że ta książka będzie dobra. Spójrzcie tylko na tę bajeczną i fotogeniczną okładkę oraz pozytywne opinie na całym świecie. Okazało się jednak, że to co przeczytałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Od pierwszych stron to prawdziwy wulkan emocji. Autorka w ogóle nie oszczędza swojego czytelnika. Funduje mu mnóstwo łez, przyspiesza bicie serca. Uczucie rodzące się pomiędzy Natalie, a Liamem jest z góry skazane na porażkę. Ona - młoda wdowa z dzieckiem. Co ludzie powiedzą, przecież powinna opłakiwać zmarłego męża i najlepiej nie wychodzić z domu, pogrążyć się w smutku i żalu. On - jego najlepszy przyjaciel. Komandos, który pewnego dnia może już nie wrócić z misji. Oboje poranieni przez życie. Aaron był dla nich niezwykle ważną osobą, miotają się, nie chcą dopuścić do siebie kiełkującego w nich uczucia. Cieszę się, że zostało to właśnie tak przedstawione. Nie wulgarnie, a niezwykle subtelnie. Tak jednak, by wywołać wypieki na twarzy.

Kolejnym plusem jest fakt, że w tej historii niczego nie można być pewnym. Autorka doskonale kluczy pomiędzy wydarzeniami. Wplata nowe wątki, które rzucają na historię zupełnie inne światło. Sprawiają, że wcale nie jesteśmy tacy pewni czy nasi bohaterowie zaznają jeszcze w życiu szczęścia. Oddaje emocje jakie musi czuć z pewnością każda kobieta, której mąż służy w wojsku. Tę atmosferę niepokoju jaka musi towarzyszyć im codziennie. Fakt, że ze wszystkim muszą radzić sobie same. Mąż Corinne Michaels jest byłym oficerem marynarki wojennej. Z pewnością wiele z tych odczuć przeniosła tutaj ze swojego życia.

Consolation to znakomity romans dla każdej kobiety. O bolesnej stracie, która nie pozwala zacząć normalnie żyć. O miłości, która powoli wzrasta by wybuchnąć dotąd skrywanymi emocjami. O strachu i niepokoju. O macierzyńskiej miłości, dla której każda kobieta jest w stanie wiele zrobić. Napisany w niezwykle lekki, a jednocześnie przejmujący i skupiający na sobie całą uwagę czytelnika sposób. Kipiąca emocjami, wywołująca śmiech podczas czytania słownych utarczek między bohaterami i łzy gdy autorka odkrywa nowe wątki. Wiele zostało już o niej napisane. Ja dodam tylko, że wydawnictwo Szósty Zmysł wchodzi na rynek z naprawdę mocną książką, taką przy której można się zatracić w czytaniu.
Ocena:6/6
Tytuł: 351.Consolation
Autor: Corinne Michaels
Stron: 343
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Rok wydania: 2017
Za książkowe emocje dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł

8 paź 2017

Nie mój jedyny Melissa Pimental

Po ostatnich trudnych i wyczerpujących psychicznie ambitnych lekturach musiałam sięgnąć po coś lżejszego. Wybór padł na leżącą na półce Nie mój jedyny od wydawnictwa Czarna Owca. Jak wrażenia?

Ruby mieszka w Nowym Jorku. Ma stałą pracę, która jednak nie daje jej satysfakcji. Przez karierę straciła miłość swojego życia i jest obecnie singielką. Dziewczyna przygotowuje się na ślub młodszej siostry, który a odbyć się w przepięknym zamku w Anglii. Będzie tam też Ethan - mężczyzna, z którym dziesięć lat temu się rozstała. Czy stara miłość nie rdzewieje, czy to tylko nieprawdziwe powiedzonko?

Nie mój jedyny to powieść, po której zbyt wiele się nie spodziewałam. Jak się okazało pochłonęłam ją w dwa dni. Płynęłam przez kolejne strony, których czytanie sprawiało mi ogromną przyjemność. 

Historia ta to z pozoru opowieść jakich wiele. Można nawet zarzucić jej schematyczność, ponieważ nie raz i nie dwa czytałam już o dwojgu ludzi, którzy spotykają się po latach kiedy to na nowo zaczyna pomiędzy nimi iskrzyć. Tym co ją wyróżnia na tle innych tego typu książek jest z całą pewnością lekki, błyskotliwy i humorystyczny styl autorki. To po prostu dobrze się czyta, można się przy niej zrelaksować. Czasami lekkie i banalne historie są napisane w toporny i ciężki sposób. Tutaj jest wprost przeciwnie. Melissa Pimental dobrze odnajduje się w lekkiej literaturze dla kobiet i jeśli jeszcze kiedyś pojawi się jakaś jej powieść to z chęcią po nią sięgnę.

Marzeniem Ruby od zawsze był wyjazd do Nowego Jorku, praca w jednej z tamtejszych korporacji. Miało być cudowne życie, bankiety i popularne restauracje, do których miała chodzić razem ze swoim chłopakiem. Wszystko to ją przerosło. Życie w Nowym Jorku okazało się za szybkie  zbyt intensywne. Ciężko było się jej jednak przyznać do pomyłki i poprosić o pomysł. Wyszedł z tego galimatias, który możemy śledzić przez retrospekcje przeplatające się z współczesnymi wydarzeniami. Teraz też mnóstwo się dzieje. Młodsza siostra chce, aby jej ślub był jak z bajki. Ojciec ma kłopoty finansowe i zdrowotne, a miłość do byłego chłopaka ewidentnie się jeszcze nie wypaliła. Poskutkuje to mnóstwem śmiesznych sytuacji, niedomówień i nieporozumień. 

Podsumowując, jest to książka przy której każdy miło spędzi czas i się zrelaksuje. Jej głównym atutem jest styl autorki, która pisze lekko i bez zadęcia. Perypetie Ruby i jej rodziny obfitują w liczne zabawne sytuacje, a czytelnik ma szansę na przeczytanie przyjemnej powieści obyczajowej.
Ocena: 4/6
Tytuł:350.Nie mój jedyny
Autor: Melissa Pimental
Stron: 357
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Czarna Owca


4 paź 2017

Sztuka oddechu Danny Penman

Każdego dnia oddychasz około 22 000 razy. Czy jesteś świadomy któregokolwiek z tych oddechów?

Żyjemy byle jak. Pędzimy codziennie do szkoły, pracy, na uczelnię. Na zakupy, bo wielka promocja zwabiła połowę  mieszkańców miasta do sklepu. Szef daje nam zadanie, które powinno być zrobione na wczoraj. W tym całym zabieganiu i zamieszaniu z pewnością nie myślimy o chwili wytchnienia i głębokiego oddechu.

Danny Penman w swojej Sztuce oddechu przypomina nam jak ważny jest świadomy oddech, który przekłada się na świadome korzystanie z życia. Czerpanie z niego pełnymi garściami. Jedyne zastrzeżenie jakie mam to fakt, że ta książka mogłaby być dłuższa. Zalety prawidłowego oddechu to niezwykle ciekawe zagadnienie, które zaintrygowało mnie na tyle, że z chęcią poczytałabym o nim więcej. Ta pozycja zajęła mi tylko niecałą godzinkę. Autor tylko naświetlił sprawę prawidłowego oddechu. Zaciekawił mnie zwłaszcza tym, że taki głęboki przemyślany oddech nie tylko doskonale natlenia każdą komórkę ciała, ale też masuje narządy wewnętrzne pomagając im usunąć toksyny. Teraz mam osobny punkt w kalendarzu, aby nie zapomnieć kilka razy w taki sposób zadbać o swoje zdrowie. Oby świadomy oddech wszedł mi w nawyk.

Autor zachęca też do bardziej świadomego życia. Rozkoszowaniem się smakiem, zapachem i fakturą potraw. Do tego by jak dziecko czasami zachwycać się drobnymi sprawami. Jesienny, kolorowy liść, idealnie okrągły kamyk. Gdy byłam dzieckiem czasami spadały mi spodnie od nadmiaru skarbów w kieszeniach. Gdzie podziała się ta spontaniczność i ciekawość? Kilka prostych ćwiczeń, które znalazłam w książce doskonale pomagają je na nowo w sobie odnaleźć i obudzić. 

Nie można nie wspomnieć też przepięknego wydania. Jest solidne, dopracowane i po prostu cieszy oko. Najważniejsze fragmenty zostały odpowiednio wyróżnione.

Podsumowując, jestem zadowolona z możliwości przeczytania tej książki. Nie jest długa i szybko się ją czyta. Ta książka to chwila dla czytelnika podczas której plecy same się prostują, a oddech staje się głębszy. Przypomina o świadomym życiu, o małych radościach jak wypicie pysznej kawy w ładnej filiżance czy ciepłym promieniu słońca na policzku. Książka, do której jeszcze wrócę.
Ocena:4/6
Tytuł: Sztuka oddechu
Autor: Danny Penman
Stron: 119
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak

2 paź 2017

Dzikie łabędzie Jung Chang


Dzikie łabędzie to druga z ostatnio pokazywanych przeze mnie w stosiku książek-kolosów. Ma ponad 600 stron i na jej przeczytanie musiałam poświęcić aż dziesięć dni. Warto było ofiarować jej tyle czasu?

Powieść Jung Cjang to historia trzech kobiet. Babki, córki i wnuczki opowiedziana z perspektywy najmłodszej z rodu. Mieszkały one w Chinach. Babka miała jeszcze bandażowane stopy, które miały być jak najmniejsze, podobno to szalenie podniecało mężczyzn. Jej córka była zagorzałą komunistką wierzącą w ideały. Partia przysporzyła jej tylko cierpień, tortur i prześladowań. Wnuczka również wierzyła w komunistyczną partię i jej przewodniczącego, który kazał traktować się jak boga. Gdy zrozumiała jak całe jej społeczeństwo jest okłamywane skorzystała z okazji i wyjechała do Londynu. Napisała powieść, która w Chinach została zakazana.

Już na wstępie muszę wam napisać, że dla takich książek warto poświęcać każdą chwilę. To nic, że przez dwa tygodnie nie przeczytałam nic innego. Za sprawą tej trudnej i poruszającej powieści mnóstwo się nauczyłam, poszerzyłam swoje horyzonty i mogłam poczytać trochę o czasach, które dla mnie są już przeszłością. Przecież w Polsce komunizm też przybrał ogromną formę. Dzięki tej lekturze zobaczyłam na jakich zasadach powstaje taki obłąkany system państwowy.

Dzikie łabędzie to podroż w czasie. Poznajemy trzy niezwykle barwne postacie, każda inna, przedstawicielki odmiennych pokoleń i czasów. Babka to kobieta, którą dotknęło krępowanie stóp. Stopy małych dziewczynek były owijane bandażami, tak aby kości popękały i stopa była jak najmniejsza. Miała przypominać kwiat lotosu, który jest podobno silnym bodźcem erotycznym. Było to ogromne cierpienie, wiele dziewczynek tego nie przeżywało. Te, które przetrwały te katusze były szczególnie cenne - babcia autorki została konkubiną generała. Jej córka została zafascynowana wchodzącym właśnie do Chin komunizmem. Razem ze swoim mężem całe życie poświęcili partii. Na ich przykładzie możemy zobaczyć jak skuteczne były działania przewodniczącego Mao. Ci ludzie naprawdę mu wierzyli, byli idealistami i nie dopuszczali do siebie myśli, że ich wódz mógłby ich oszukać. Jung Chang to przedstawicielka młodego pokolenia. Partia odebrała jej dzieciństwo i młodość. To ona jako pierwsza w rodzinie zaczęła podejrzewać, że komunizm nie jest takim idyllicznym ustrojem za jaki uchodzi w propagandzie.

Przemiany polityczne i kulturowe. Chociaż są tłem dla życia trzech kobiet to bez ich rozbudowania książka nie byłaby już tak wartościowa. Dużo tutaj ciężkich, czasami brutalnych tematów, historii i polityki. Myślę, że nie jest to książka dla każdego. Ja czasami czytałam dziennie 100 stron, by na drugi dzień tylko kilka. Dzikie łabędzie mogą zmęczyć psychicznie i z natłoku informacji. Myślę jednak, że warto czytać takie powieści. To świadectwo prawdziwej osoby, a więc nie może być łatwe. Gwarantuję wam, że jej przeczytanie sprawia ogromną satysfakcję, a oprócz tego można się z niej naprawdę bardzo wiele nauczyć.

Podsumowując, to dopracowana i szczegółowa lektura. Zakazana w Chinach co nie jest niczym dziwnym, ponieważ z wnikliwością i spostrzegawczością obnaża wady społeczeństwa oraz demaskuje propagandowe chwyty komunizmu. 
Ocena:4+/6
Tytuł: 348.Dzikie łabędzie
Autor: Jung Chang
Stron: 639
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2017
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwo Znak
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.