30 cze 2014

Podsumowanie czerwca

Nie mogę uwierzyć w to, że mamy wakacje. Pogoda za oknem nieciekawa, a lubię czytać na łonie natury. W domu pod kocykiem i z kubkiem herbaty też jest ciekawie. W końcu odpoczywam od szkoły, mam od niej wolne na dwa miesiące, a później klasa maturalna w biol-chem-fizie. Nie wiem co mnie podkusiło :)
W czerwcu przeczytałam 8 książek. Jestem z tego wyniku bardzo dumna, ponieważ nauczyciele nie dawali chwili wytchnienia do samego końca, a jednak znalazłam trochę czasu na czytanie. 
Zrecenzowałam też 7 książek.  Mam 171 obserwatorów. Przybyło 5. Najwięcej polubień odnotowałam jednak na Facebooku. Ponieważ jest was tam 122, było 15 :) 
Licznik zatrzymuję na 66006. Coś dużo tych szóstek. Odwiedziliście mnie 7083 razy. Czy w lipcu dobijecie do tych magicznych 10 tysięcy? Nie wiem, zobaczymy.
Dziękuję wam za każde odwiedziny i każdy komentarz na moim blogu. 
Wszystkich, którzy prowadzą blogi i chcą zrecenzować książkę Odblask 


29 cze 2014

Dermaglin, mydło dermatologiczne z zieloną glinką- cudotwórca?

Z trądzikiem borykam się cały czas. Rok temu względnie się wszystko umiarkowało, wiosną znów powitałam nieprzyjaciół. Potrzebowałam czegoś co mi trochę pomoże. Poszłam do apteki, tam mi pani doradziła i... wyglądałam gorzej niż przed kuracją. Zaufałam własnej wiedzy i w Rossmannie zakupiłam takie oto niewinne mydełko.
Ma ono w swoim składzie zieloną glinkę kambryjską, z którą są też maseczki przeciwtrądzikowe. 
Mydełko jest szarozielone. Zapakowane w kartonik, a dodatkowo jeszcze w folię. Dość grube. Używam go już jakiś czas, a zużyłam może jedną czwartą. Fiołkami nie pachnie, pieni się bardzo dobrze. Gdy dostanie się do oczu potrafi zaszczypać, ale taka natura mydła.
Jeśli chodzi o działanie to zostałam bardzo milo zaskoczona. Może od czasu do czasu coś wyskoczy, wiadomo. Alkohol to zło, bo po nim to już w ogóle mam jesień średniowiecza na twarzy. Wszystko jednak szybciej się goi, po użyciu mydełka ładnie przysycha. Mniej niespodzianek się na twarzy pojawia. Skóra jest niesamowicie oczyszczona, aż skrzypiąca. W przypadku cery mieszanej to bardzo pomaga. Policzki nie są przesuszone, ale nie wiem co działoby się z bardzo suchą skórą. Na początku czułam ściągnięcie po użyciu, teraz go nie ma. Nie wiem czy moja cera się przyzwyczaiła, ale tak właśnie jest. Mydełko jest bardzo wydajne, chociaż używam go rano i wieczorem. Zdecydowanie polecam, a ja mam na oku już kolejne mydełka tego typu. Kosztuje 14 złotych, ale jest to wydatek zdecydowanie na miesiące.

28 cze 2014

Pomysł na dziś nr.16

Pomyślicie, zaczęły się wakacje, a ona tu jakieś takie obrazki wrzuca. No cóż po tym co zobaczyłam w mojej podobno ,,elitarnej" szkole wczorajszego dnia właśnie takie mam przemyślenia. Poszłam do najlepszej szkoły w powiecie, ponieważ tam podobno miało być sprawiedliwie. No właśnie, podobno... O ile w pierwszej klasie było mało nauki to jeszcze nie było takiego problemu. W klasie drugiej zaczęły liczyć się tylko i wyłącznie pieniądze i pozycja rodziców w mieście. Chodzę do klasy, w której rodzice każdego oprócz mnie to ważne szychy w moim mieście. Nie powiem, niektórzy są super, ale jednak nauczyciele patrzą na to i są skłonni takim osobom podwyższyć oceny. Mi niestety nie. No, ale wybrałam taką szkołę i się przemęczę. Trochę szkoda, że cały rok bez przerwy się uczyłam, a zostałam potraktowana jak nikt. Matura będzie ostatecznym sprawdzianem. Przyłożę się do niej, żeby im wszystkim pokazać. Nie mówię tu o wszystkich szkołach z wysokim poziomem, po prostu u mnie tak jest :)
Dla rozładowania napięcia kolejna piękna sukienka.
Piękny pierścionek, taki oryginalny. To mi się w nim podoba. 
Z żalem stwierdzam, że ja wyglądam tak samo. a wy?

188.Marzycielka z Ostendy

Tytuł: Marzycielka z Ostendy
Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Stron: 313
Wydawnictwo: Znak Litera Nova
Rok wydania: 2011
Moje zdanie: Eric-Emmanuel Schmitt to mój mistrz krótkiej formy. Potrafi w zaledwie kilku prostych słowach zawrzeć wszystko tak, abyśmy zrozumieli co chciał nam przekazać. To on jest autorem ,,Dziecka Noego” oraz ,,Oskara i Pani Róży”. 
W tym zbiorze znajdziemy pięć opowiadań, z czego trzy ukazały się też w ,,Historiach miłosnych”. Byłam troszkę zawiedziona, ponieważ gdy zaczęłam je czytać okazało się, że dość dobrze je pamiętam. Te których jeszcze nie czytałam to ,,Ozdrowienie” i ,,Kiepskie lektury”. Jedna opowiada o pielęgniarce i rodzącej się dziwnej więzi pomiędzy nią, a pacjentem. Druga o mężczyźnie, który powieści uważa za rzecz straszną i niegodną uwagi. No ale co z tego? No właśnie, musicie przekonać się sami. 
Przyznam, że te opowiadania pochłonęły mnie bez reszty. Miałam iść do domu, ale zaczęłam czytać i przepadłam. Zupełnie nie zważałam na palące słońce. Pierwsze opowiadanie traktujące o prawdziwej miłości, odkrywaniu kobiecości. Drugie jest ciekawe i bardzo zaskakujące. Żałuję, że nie było więcej opowiadań, których bym nie znała. Autor jak zawsze w niezwykle prostych słowach zawarł to co najważniejsze. Okładka jest po prostu piękna, taka retro. Polecam!
Ocena:5/6
Zaczynam wakacje. Wymarzone, wypocone, należą mi się. Myślę, że będę więcej czytała, więcej pisała, zobaczymy jak to będzie.

26 cze 2014

Czas na dyskusję nr.4

Kolejny już raz zapraszam was do podyskutowania ze mną. 
Dzisiejszym tematem będzie: Jaki jest statystyczny czytelnik? Jacy jesteście?
Tacy jak czytelnicy opisywani są stereotypowy, czy inni?
Często spotkałam się ze stwierdzeniem, że mól książkowy to osoba, która wiecznie siedzi tylko i wyłącznie w książkach, nie ma poza nimi innego życia. Nie przejmuje się wyglądem, ubraniami. Nie chodzi po imprezach, jest raczej zamknięta w sobie, stroni od ludzi. No cóż, często jest tak tylko odwrotnie. Jeśli ktoś nie może poradzić sobie w kontaktach międzyludzkich, ucieka w książki. Tam znajduje inny, bezpieczny świat, gdzie jest akceptowany. Tam może być bohaterem. To oczywiście trochę przerysowany profil osoby, ale czy nie rzadko właśnie tak jesteśmy postrzegani?
Jak jest ze mną?
Najlepsze jest to, gdy poznaję nowych znajomych. Ktoś pyta się mnie czym się interesuję. Ja odpowiadam,  że kocham czytać książki. I wtedy. Coooo!? Nikt nie może uwierzyć, że czytam, w międzyczasie chodzę na imprezy( i to dość często, i chętnie), lubię się malować, czasami dość wyraziście jeśli chodzi o usta. Paznokci gołych praktycznie nie mam, chyba, że siedzę w domu. Wychodzę ze znajomymi, lubię zawierać nowe znajomości, jeździć na rowerze, ćwiczyć. Interesuję się modą. Gotowaniem. Książki to ważna część mojego życia, nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez nich, ale jednocześnie mam wiele innych spraw na głowie. 
Tak samo jest z dziewczynami, które dbają o włosy, włosomaniaczkami. :) Ja też do nich należę. Panuje takie stwierdzenie, że my tylko leżymy i pachniemy, a wcale tak nie jest. Właśnie siedzę z olejem na głowie. Nakładałam go chyba pięć minut, a później mogę już wykonywać wszystkie codzienne czynności, wszystko zależy od dobrej organizacji. Dlatego też paznokcie maluję podczas czytania książki. Wtedy mogę dłużej wytrzymać, żeby nigdzie nimi nie dotknąć. A jak jest z wami? Często spotykacie się z takim stereotypem? U mnie jest to bardzo, bardzo często.
Wszystkich chętnych zapraszam też do wzięcia udziału w akcji, gdzie można wygrać książkę ,,Odblask" Piotra Kotwicy. Szczegóły po kliknięciu w baner w prawym górnym rogu.

25 cze 2014

187.Odblask, Podaj dalej, czyli książka w podróży

Tytuł: Odblask
Autor: Piotr Kotwica
Stron: 78
Wydawnictwo: Novae res
Rok wydania: 2014
Moje zdanie: Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję Sylwii. 
Piotr Kotwica to młody polski pisarz. Studiował polonistykę. W swojej książce zapoznaje nas z niezwykle trudnym tematem jakim są narkotyki.
 ,,Koniec kropka. Nie ma pierdolenia, książki na czterysta stron o niczym…”. Takimi słowami wita nas pan Piotr. 
No właśnie, lektura ta jest niezwykle krótka, ale tyle wystarczyło, aby mną porządnie wstrząsnęła, zdołowała mnie i wymęczyła psychicznie. Przecież można napisać elaborat na czterysta stron, gdzie opiszmy zgubne działanie narkotyków, ich wpływ na organizm człowieka, kilka naukowych faktów. Tylko po co? Czy zwykły, młody człowiek, a nawet jego rodzic to przeczyta? Jeśli nawet, to czy coś do niego trafi? Raczej nie. Lepiej tak jak autor napisać prosto z mostu- narkotyki to gówno. Chcecie mieć z nim do czynienia? Jest mocno, brutalnie, ale tylko tak można trafić do drugiego człowieka. 
Książka to mnóstwo, jakby takich urwanych, krótkich zdań. Przypomina obłąkany umysł człowieka, który jest uzależniony od narkotyków. Nie może sobie z tym poradzić. 
Książka ta z powodzeniem mogłaby być piosenką hiphopową. Jest tak napisana, że podczas jej czytania jakby automatycznie w głowie dodawałam do tekstu podkład muzyczny. Spodobało mi się, ponieważ pierwszy raz się z takim odczuciem spotkałam. Czytałam ją kilka chwil, ale z pewnością zapadnie mi w pamięć. Okładka poruszająca, pasuje do całej reszty.
Ocena:5/6
Podaj dalej, czyli książka w podróży!

Książka trafiła do mnie dzięki akcji zorganizowanej przez 

O całej akcji możecie przeczytać tutaj: klik

Generalnie chodzi o to, że książka wędruje ;) Czyli: jest u Was 2 tygodnie w ciągu, których zobowiązujecie się ją przeczytać (co nie powinno być problemem, bo ma zaledwie 86 stron), umieścić recenzję, napisać kilka zdań na jednej z jej początkowych stron i zorganizować podobne losowanie u siebie - celem wyłonienia kolejnej osoby, do której następnie trafi książka. Proste? Proste!


Dotychczasowa wędrówka Odblasku prezentuje się tak:
  1. Sylwia z http://sylwiatylkowska.blogspot.com/
  2. Hania P. z http://readwithnefmi.blogspot.com/
  3. Ami. z http://recenzjeami.blogspot.com/
  4. Chabrowa z http://moje-ukochane-czytadelka.blogspot.com/                
  5. Być może to Ty :)



Oficjalny regulamin proponowany przez autorkę:
  1. Osoba, która otrzyma książkę zostanie wylosowana. 
  2. Czas na przeczytanie książki: 2 tygodnie 
  3. Konieczność napisania do mnie na email - sylatyla@interia.pl - aby potwierdzić odebranie przesyłki. 
  4. Należy na stronie tytułowej należy napisać coś dla mnie [tzn. Sylwii] (mogą to być spostrzeżenia o lekturze - max kilka zdań)
  5. Osoba posiadająca książkę przekazuje ją dalej innym.

Co trzeba zrobić aby wziąć udział?

  • zgłosić w komentarzu chęć udziału w akcji
  • podać swój e-mail
  • możecie też dodać zrobiony przeze mnie baner na swoim blogu, dodać mnie do obserwowanych lub kliknąć lubię to

Możecie się zgłaszać od 24 do 1 lipca


23 cze 2014

Szampon do włosów koloryzowanych, odcienie ciemne, Fitomed

Dzisiaj o specyfiku, który gościł w mojej łazienkowej szafce kilka miesięcy i właśnie dobił dna. Mowa o szamponie Fitomed, który możecie kupić na DOZ.pl za około 10 złotych.
W jego składzie znajdziemy wyciąg z herbaty i henny, które mają za zadanie nadać naszym włosom rudawego połysku.
Ma też SLS.
Opakowanie standardowe, na zatrzask. Możemy być pewni, że nic nam się nie wyleje.
Szampon jest taki żelowy, pomarańczowy.
Jeśli chodzi o działanie to jedyne co mu zarzucę to to, że strasznie plącze włosy. Jak każdy ziołowy szampon, ale nie można obejść się bez odżywki po każdym jego użyciu. Odrobinę może też brudzić. Jeśli chodzi o przedłużanie koloru to rzeczywiście przy dłuższym używaniu można to zauważyć. Farba jakby wolniej się wypłukuje, a nasze włosy mają piękny połysk. Nie potrzeba dużo tego specyfiku, aby dokładnie umyć nasze włosy. Pieni się jak szalony. Jest dzięki temu niesamowicie wydajny. Pachnie odrobinę ziołowo, ja polubiłam ten zapach. Dobry szampon, po który jeszcze kiedyś sięgnę.

20 cze 2014

186.Czarny książę

Tytuł: Czarny książę
Autor: Karyn Monk
Stron: 430
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2007
Moje zdanie: Lubię od czasu do czasu sięgnąć po romans historyczny. Jest to gatunek, w którym nie tylko znajdę dużo emocji, miłość i pożądanie, ale też idącą razem z nimi wciągającą Fabułę. Karyn Monk to kompletnie mi obca autorka. Uhonorowana nagrodą Daphne de Mauriel. 
Akcja toczy się we Francji w czasach rewolucji i Wielkiego Terroru. Miliony arystokratów zostają ścięte na gilotynie. Jacqueline de Lambert nie pozostała już żadna nadzieje. Wyrok skazujący ją na śmierć już zapadł. Niespodziewanie zostaje wyrwana z rąk oprawców przez Czarnego Księcia. Czy już teraz ich życie nie jest zagrożone? Co stanie się, gdy tych dwoje zacznie do siebie ciągnąć? 
Jeśli chodzi o tę książkę to na pierwszym miejscu muszę ocenić nie wątek romansowy, ale ten przygodowy. Wciągnął mnie do reszty i nie pozwalał o sobie zapomnieć. W lekturach tego gatunku jest to najczęściej najsłabsze ogniwo, tutaj wszystko było na najwyższym poziomie. Autorka bardzo zgrabnie wprowadziła nas w realia ówczesnej Francji. W czasy, gdzie za nieumiejętną wypowiedź można było bez żadnych podstaw o winie pójść na gilotynę. 
Wiele razy drżałam o życie bohaterów, którzy mieli swoje charakterki i dzięki temu bardzo ich polubiłam. Wątek romansowy też zasługuje na pochwałę. Rodzące się uczucie pomiędzy Jacqueline, a Czarnym Księciem wywołuje u czytelnika wiele emocji. Sceny erotyczne są bardzo subtelne i delikatne, takie wyważone. Język bardzo prosty. Okładka mogłaby być bardziej romantyczna. Taka mi się nie podoba.
Ocena: 5/6

19 cze 2014

Czas na dyskusję nr.3

Dzisiaj temat związany z kulturą, ale tym razem nie z książkami. Chyba każdy z was lubi słuchać muzyki. Słuchacie jednego gatunku czy tego co wam wpadnie w ucho? 
Wiele razy spotkałam się z opinią, że jeśli słucham tego co mi wpadnie w ucho to jest to tandeta, ponieważ powinno się mieć określony jakiś gatunek muzyki. Podobno to co jest do wszystkiego jest do niczego i tak dalej. Mówi się, że tak mówią osoby, które nie znają się na muzyce. Ja zupełnie się z tym nie zgadzam. Słucham muzyki, a nie gatunków.
Słucham w zależności od nastroju. Czasami jakiś smętów, innym razem bardziej energetyzujących kawałków, nie straszne mi też disco polo. Słucham tego co lubię i zupełnie się tego nie wstydzę, że nie mam jasno określonych preferencji muzycznych. Jak jest z wami? 
To co mi ostatnio wpadło w ucho.
Jak widzicie zupełnie różne.

A teraz piosenka, której słucham już kilka lat

18 cze 2014

185.Dom z marzeń

Tytuł: Dom z marzeń
Autor: Debbie Macomber
Stron: 443
Wydawnictwo: Harlequin
Rok wydania: 2012
Moje zdanie: Mój kolejny powrót do Zatoki Cedrów. Dave Fleming, pastor w Cedar Cove ma problemy. Jego żonie wydaje się, że ją zdradza. Co się tak naprawdę z nimi dzieje? Olivia walczy o życie. Nastoletni Tannith i Shaw połączeni przez pasję i trudną przeszłość przeżywają pierwszą miłość. 
U mieszkańców Zatoki Cedrów jak zawsze dużo się dzieje. Z całego serca polecam wam tę piękną powieść obyczajową. Jeśli tylko nie przeszkadza wam mnogość wątków od razu jej poszukajcie.
Ocena:4+/5
Dzisiaj króciutko, ponieważ to już 8 cześć serii

15 cze 2014

Pomysł na dziś nr.15

Na początek startujemy z paznokciami, które są po prostu piękne. Myślę, że taki efekt można uzyskać folią, ale w moim przypadku to za dużo roboty i nigdy nie wyszłaby ona tak równa.
Kolejne paznokcie. Tym razem do uzyskania w dużo prostszy sposób. Wystarczy tylko trochę czasu i chęci.
Teraz taka dygresja, która jednak jest chyba bardzo prawdziwa :)
Moje rozumowanie. Kocham słodycze i nie umiem sobie ich odmówić. Ostatnio mogę je zastępować owocami, ale zimą to już jednak jakoś nie to samo. Lubię ciasta, czekoladę, batony, cukierki. Lody. Próbowaliście lodów Milka na patyku? Niesamowite są. Do tej pory moim numerem jeden było Magnum, ale teraz to się zmieniło.
Kochani jeszcze trzy dni nauki i po podręczniki sięgnę dopiero we wrześniu. Trzy sprawdziany. Tak sobie wyobrażam moje życie przez te dwa miesiące. To muszą być najlepsze wakacje, ponieważ później zaczynam naukę w klasie maturalnej.
Upały się skończyły, teraz pada deszcz, a ja zostawiam was z taką właśnie chmurką :)

14 cze 2014

Pomadka ochronna do ust, Winter Care, Flos-Lek

Dawno nie pojawiały się tutaj kosmetyki. Zaprezentuję wam pomadkę, której ostatnio namiętnie używam. Jest to wprawdzie balsam zimowy, ale z powodzeniem można się nią smarować o każdej innej porze roku. Kupiłam ją za około 5 złotych na DOZ. Została wyprodukowana przez Flos-Lek. Nigdy wcześniej nie używałam kosmetyków tej firmy. 
Jeśli chodzi o skład to szału nie ma, znajdziemy tutaj parafinę. Zawiera za to filtr SPF.
Sztyft jest twardy, jednak pod wpływem ciepła naszych ust szybko się topi pozostawiając na nich niewidzialną warstewkę. Nie klei się. Niestety nie zostaje też długo na naszych ustach. Pięknie pachnie, odrobinę cukierkowo. Jeśli chodzi o działanie to robi to co ma robić. Nawilża, odżywia, zostawia usta wygładzone i miękkie. Mogłaby być jednak bardziej wydajna. 
Serdecznie zapraszam na wczorajszą recenzję książkową

184.Zabili mnie we wtorek

Tytuł: Zabili mnie we wtorek
Autor: Piotr Wereśniak
Stron:318
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2010
Moje zdanie: Piotr Wereśniak to postać znana przede wszystkim w telewizyjnej branży. Napisał dialogi do ,,Nie kłam kochanie”, współtworzy ,,M jak miłość” i ,,Na dobre i na złe”. Jego powieści to ,,Nie szukaj mnie” oraz właśnie ,,Zabili mnie we wtorek”. 
Przed Leclerkiem dochodzi do strzelaniny. Został wykonany wyrok na pewnym młodym, przystojnym i bogatym biznesmanie. Czy ktoś go jeszcze może uratować? 
Przyznam, że zbyt wiele się po tej książce nie spodziewałam. Na moje szczęście zostałam niesamowicie miło zaskoczona. Intrygi, brudne pieniądze, mafie i przekręty na najwyższym szczeblu. Dobre książki o takiej tematyce najczęściej pochodzą od autorów zagranicznych. Tutaj wszystko to dzieje się na naszym polskim, rodzimym podwórku. 
Akcja gna do przodu. Kat staje się ofiarą, role znów się zamieniają. Nie wiadomo kto jest po czyjej stronie. Kto za kim stoi i z kim trzyma. Nie można nikomu ufać. Dawno nie zostałam tak wciągnięta w książkowy świat, że w każdej wolnej sekundzie sięgałam po tę pasjonującą opowieść. Rozdziały są bardzo krótkie, szybko się ją przez to czytało. Nie mogłam jej odłożyć przed doczytaniem kilku rozdziałów. 
Koniec to po prostu petarda. Nie tego się spodziewałam. Pan Piotr wbił mnie w fotel za co mu bardzo dziękuję. Okładka ciemna, ładna. Tytuł tajemniczy i przewrotny.
Ocena: 5/6
P.S.Jak widzicie mój blog pojawił się też na Zblogowani.pl. Macie tam konto? Zapraszam do obserwowania

12 cze 2014

Czas na dyskusję nr.2

Dzisiaj podyskutuję z wami o tym co wolicie. Bibliotekę czy księgarnię? 
Przyznam, że dla mnie wybór ten jest oczywisty. Bibliotekę.Wiem jednak, że ile ludzi tyle gust i przyzwyczajeń. 
Ja za nic w świecie nie zamieniłabym tego buszowania po bibliotecznych półkach, na których zawsze można znaleźć jakąś niespodziankę. Można wygrzebać jakiś stary i zapomniany egzemplarz, który ma po prostu duszę. Pomarzyć sobie o tym kto przed nami go dotykał, czytał. Można czasami coś ciekawego znaleźć. W moim wypadku kiedyś było to zdjęcie, pocztówka i uwaga wezwanie na policję. Ludzie mają różne zakładki. Kocham atmosferę jaka panuje w bibliotece. Cisza, spokój. Chodzę do miejsca gdzie czytelników jest mało, książek wprost przeciwnie. Możecie to sprawdzić post niżej w stosiku. Wiele tam nowości, a więc nie martwię się, że mnie coś omija. Jeśli chcę przeczytać jakąś szczególną książkę wpisuję ją na listę, trochę czekam i już jest na bibliotecznej półce. Ludzi tam mało, zostaję sam na sam z książkami, które pięknie pachną.
Na półce miejsca mam dużo, pieniędzy nie wydaję. Nie mam potrzeby żeby każdą książkę mieć na własność. Raczej do nie wracam do raz przeczytanej historii, za mało mam życia, żeby przeczytać wszystko co bym chciała. Jak jest z wami? Wolicie książki mieć na własność, czy tak jak ja lubicie odwiedzać bibliotekę.
Jeśli chcecie zobaczyć co właśnie tam upolowałam wczoraj zapraszam tutaj

11 cze 2014

Stosik nr. 21, czyli mega stos :)

Dawno nie było u mnie żadnego stosu, a więc zrekompensuję wam to jego grubością i ilością książek. Mam nadzieję, że jakością też.
1.Gustav Meyrink ,,Golem". Wygrana na Zacisze Wyśnione. Książkę już czytam, nie powiem wam jak mi się podoba. Wydanie jest piękne, a co z resztą?
2.Andrzej Sapkowski ,,Sezon burz". Wreszcie! Już nie mogłam się jej doczekać, dzisiaj znalazłam w bibliotece. Wiedźmin to moja ulubiona saga książek czytana chyba jeszcze w podstawówce.
3.David Moody ,,Amok". Kiedyś coś chyba o niej słyszałam, później wszystko ucichło. Czytaliście?
4.Sharon Maas ,Hinduskie zaślubiny". Chyba wiecie, że kocham takie książki. Prawie 800 stron tym bardziej. Miejmy nadzieję, że mi się spodoba.
5.David Marti,,Czarownice z Arnes". Ostatnio było o niej głośno, ale byłam zdziwiona, gdy znalazłam ją w bibliotece.
6.Peter Prange ,,Złodzieje nieba". Szukałam czegoś o miłości, w oko wpadła mi piękna okładka i napis, że mam przed sobą powieść o sztuce, miłości, namiętności i fantazji. No zobaczymy.
7.Stieg Larsson ,,Dziewczyna, która igrała z ogniem". Długo polowałam na drugi tom, ponieważ cały czas ktoś wypożyczał go wcześniej. Teraz jest już u mnie.
8.Amanda Quick,,Kłamstwa w blasku księżyca". Romans historyczny
9. Isabel Allende ,,Dziennik Mai". Ubóstwiam tę autorkę, ciekawe jak się spisała. 
Powinna być tu jeszcze jedna książka, którą dostałam do recenzji, ale zaginęła gdzieś w czeluściach Poczty Polskiej. Niedługo powinna dojść.

9 cze 2014

Pomysł na dziś nr.14


Upał dzisiaj niesamowity, a więc Chabrowa zaprasza was na lekki post. Z pewnością tak wyglądają wszystkie mole książkowe. Ci którzy lubią czytać książki mają po prostu ciekawsze i bogatsze od reszty społeczeństwa życie. Pełne emocji, zachwytów, smutków i łez. My przeżywamy je głębiej.
Tak się właśnie czuję. Nienawidzę poniedziałków. Wtorków też. Dalej to już leci z górki. Jedynym pocieszającym faktem są wakacje. Po nich klasa maturalna i to już nie jest takie przyjemne.
Kolejna sukienka z serii tych, które są boskie, ale nikt nie wiem gdzie takie kupić. Pewnie za granicą. Tam mają o wiele lepsze ciuchy od nas. Pewnie wybrałabym więcej rzeczy.
Piękna fryzura. Jak grecka bogini.
Widzicie jak te literki wpasowują się w ich ciała? Tak samo każda z nas jest piękna. Zależy tylko od punktu widzenia i gustu. Każdy lubi co innego, każdemu się co innego podoba. Najważniejsze, aby inni akceptowali nas takimi jakimi jesteśmy. My też musimy się akceptować. Oczywiście jakieś wysiłek fizyczny swoją drogą, ale trzeba się po prostu dobrze czuć ze swoim ciałem. Ja dawniej się nie akceptowałam, nienawidziłam swojego wyglądu. Teraz jest inaczej, chociaż właściwie bardzo się nie zmieniłam. 
Piękności
Teraz wprost przeciwnie. Okropieństwo

183.Zew pustyni

Tytuł: Zew pustyni
Autor: Teresa Fortis
Stron: 341
Wydawnictwo: Hachette
Rok wydania: 2011
Moje zdanie: Seria Pisane przez Życie to książki, które powstały na faktach autentycznych. Ktoś już wcześniej to wszystko przeżył, a teraz chce podzielić się z nami wspomnieniami. Przestrzec przed popełnieniem głupstwa. 
Młoda Europejka Teresa pragnie coś w zmienić w swoim życiu. Zatrudni się jako stewardessa w Saudyjskich Liniach Lotniczych. Nie wie, że ta praca, przebywanie w tym kraju wiąże się z licznymi kontrolami i represjami. U kobiet widzi się tylko piękne ciało, daje im się drogie prezenty w zamian za seks.
 Bardzo lubię książki z tej serii. Zawsze niesamowicie ciekawe są takie, które pokazują zderzenie dwóch kultur. Tutaj niestety obyło się bez fajerwerk. Spodziewałam się czegoś mocniejszego. Zaczęłam czytać z nastawieniem na wstrząsające fakty, ale ich tutaj nie było. Nie zrozumcie mnie źle, nie życzę nikomu złych doświadczeń, aby dostarczyć materiału na książkę. Po prostu czytając opis myślałam, że otrzymam co innego. Tutaj kobiety wcale tak bardzo do tej prostytucji zmuszane nie były.
 Ciekawie mi się jednak czytało o życiu stewardess. Ich życiowych perypetiach. Pod koniec książka była trochę nużąca, ponieważ cały czas czytamy o podobnych wydarzeniach. Wylot, lot, przylot i tak kilkadziesiąt razy. 
Czytało mi się jednak szybko, ponieważ język jest łatwy, dużo w nim dialogów. Podsumowując jest to lekkie czytadło. Jeśli jednak szukacie mocniejszych wrażeń to tutaj ich nie znajdziecie.
Ocena: 4-/6
Ostatnio nie miałam czasu i dużo było tutaj postów nie-książkowych. Teraz z pewnością zacznę dodawać tutaj więcej recenzji. 

7 cze 2014

Macie Instagrama?

Długo się przed tym wzbraniałam. Zobaczyłam co to takiego i spodobało mi się. Jeśli też macie tam profil zapraszam do obserwowania lub podawania linków do swoich profili. Z chęcią zobaczę Was i troszkę waszego codziennego życia. Wtedy ta nasza społeczność staje się już taka mniej oficjalna, tylko z internetu, ale można poczuć jakbym was naprawdę znała. Zapraszam tutaj
Wszystkich niezainteresowanych natomiast na recenzję

182.Achaja tom trzeci

Tytuł: Achaja tom trzeci
Autor: Andrzej Ziemiański
Stron: 409
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2012
Moje zdanie: Ostatni tom trylogii Achaja. Czy autor utrzymał poziom z poprzednich części? Przekonajcie się. 
Andrzej Ziemiański to polski autor wielu książek, który ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Trzeba pamiętać, że po prostu ma swój styl i poglądy na określone tematy. Świat się zmienia. Jakaś epoka dobiega końca. Na całym świecie toczy się ogromna wojna, która pochłonie wiele istnień ludzkich. Achaja służy w wojsku. Nawet nie spodziewa  się, że inni mają w stosunku do niej inne, skomplikowane plany. 
Ostatni tom. Myślę, że tutaj autor za bardzo przekombinował. Dużo się dzieje, momentami miałam wrażenie, że za dużo. Znalazła się tutaj cała masa polityki, opisów działań wojennych, które w takiej ilości po prostu nużyły. 
Wiele osób zarzuca Ziemiańskiemu brak wiarygodności. Ja tę książkę traktuję z lekkim przymrużeniem oka i tak chyba powinno się robić. Nie jest to literatura faktu z dokładnymi wojennymi opisami. Nie dla mnie zastanawianie się czy wojsko zmieściło się w wąskich uliczkach miasta albo czy żołnierze w trakcie bitwy mogli pić na umór, a w międzyczasie się ze sobą kochać. Ta trylogia taka jest. Momentami absurdalna i to jest w niej śmieszne. Wydaje mi się, że takie było zamierzenie autora, a ci którzy ją tak ostro krytykują biorą wszystko na poważnie. 
Dla mnie to książka która ma zapewnić nam chwilę rozrywki i tak też się stało. Miło spędziłam przy tej trylogii czas i z pewnością sięgnę po kontynuację.
Ocena: 4/6

5 cze 2014

Czas na dyskusję...

Bardzo lubię, gdy komentujecie na moim blogu. Dzielicie się ze mną swoimi doświadczeniami, przemyśleniami, radami. Będę tutaj poruszała najzwyklejsze tematy. Książkowe i takie, które są aktualnie na czasie. Czasu mam więcej, wakacje za pasem. Trzeba na blogu wprowadzać trochę zmian. 

Na początek chciałabym was jeszcze lepiej poznać. Jakie miejsce do czytania preferujecie? Macie jakieś dziwne zwyczaje?
Ja muszę przyznać pod tym względem jestem dziwna. Najlepiej mi w takiej półleżącej pozycji.  Dalej jest z pewnością mój bujany fotel, który kupiłam głównie ze względu na czytanie książek. Zarówno latem jak i zimą świetnie się sprawdza. Do tego kubek jakiegoś ulubionego napoju. Kilka książek muszę mieć zawsze pod ręką. Przynajmniej dwie. Leżą sobie na parapecie i czekają na swoją kolej. Reszta przyniesionych z biblioteki stoi ustawiona na półce. Te jeszcze nie przeczytane są ustawione odwrotnie niż reszta. Stronami w przód, przeczytane już dobrze okładkami. Takie moje dziwactwo. Kolejne to to, że bardzo często sprawdzam strony i liczę ile mi jeszcze zostało do końca. Nie ważne czy mi się podoba czy nie. Czytam również na rowerku treningowym. Kilka razy podczas strasznie wciągającej lektury zapomniałam się i spadłam. Ale robię przyjemne z pożytecznym. Czasami jednocześnie ćwiczę z Mel B i czytam. Nic mi nie przeszkadza. 
Podczas czytania muszę mieć też absolutną ciszę. Muzyki nie preferuję. Kiedyś mogłam czytać nawet przed telewizorem. Teraz coś się zmieniło.
Na łonie natury lubię położyć się na kocu i po prostu czytać. Gdy byłam mała czytałam w domku, który nie był na drzewie, ale na ziemi. Z tamtego miejsca mam przepiękne wspomnienia i z tym mi się kojarzy dzieciństwo.
Jak czytacie?

4 cze 2014

Pomysł na dziś nr.13

Każdy chciałby osiągnąć sukces tylko i wyłącznie dzięki dobrym chęciom, motywacji. Tak się nie da. Trzeba ciężko pracować, zaliczyć kilka porażek i niepowodzeń, a wtedy można osiągnąć swój cel. 
Ale się dzisiaj objadłam truskawek :) 
Pierścionki noszę rzadko, ale dla takich nietuzinkowych zrobiłabym wyjątek.
Przyznam, że chyba każdy. No może jeszcze z drugą połówką u boku 
Piękne, wiosenne paznokcie. 
Cudne połączenie. Skojarzyłam też, że jest to najnowsza okładka Avonu :)
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.