Dzisiaj podyskutuję z wami o tym co wolicie. Bibliotekę czy księgarnię?
Przyznam, że dla mnie wybór ten jest oczywisty. Bibliotekę.Wiem jednak, że ile ludzi tyle gust i przyzwyczajeń.
Ja za nic w świecie nie zamieniłabym tego buszowania po bibliotecznych półkach, na których zawsze można znaleźć jakąś niespodziankę. Można wygrzebać jakiś stary i zapomniany egzemplarz, który ma po prostu duszę. Pomarzyć sobie o tym kto przed nami go dotykał, czytał. Można czasami coś ciekawego znaleźć. W moim wypadku kiedyś było to zdjęcie, pocztówka i uwaga wezwanie na policję. Ludzie mają różne zakładki. Kocham atmosferę jaka panuje w bibliotece. Cisza, spokój. Chodzę do miejsca gdzie czytelników jest mało, książek wprost przeciwnie. Możecie to sprawdzić post niżej w stosiku. Wiele tam nowości, a więc nie martwię się, że mnie coś omija. Jeśli chcę przeczytać jakąś szczególną książkę wpisuję ją na listę, trochę czekam i już jest na bibliotecznej półce. Ludzi tam mało, zostaję sam na sam z książkami, które pięknie pachną.
Na półce miejsca mam dużo, pieniędzy nie wydaję. Nie mam potrzeby żeby każdą książkę mieć na własność. Raczej do nie wracam do raz przeczytanej historii, za mało mam życia, żeby przeczytać wszystko co bym chciała. Jak jest z wami? Wolicie książki mieć na własność, czy tak jak ja lubicie odwiedzać bibliotekę.
Jeśli chcecie zobaczyć co właśnie tam upolowałam wczoraj zapraszam tutaj