Znacie to uczucie gdy po ciężkim dniu w końcu nic już nie musicie, przebieracie się w ulubione ,,domowe” ubranie, parzycie ciepły napój i zapadacie się we fotelu? A może wchodzicie do wanny wypełnionej ciepłą wodą i wszelkie troski wyparowują wam z głowy? W moim przypadku lektura bożonarodzeniowych książek Magdaleny Kordel to zawsze takie beztroskie poczucie szczęścia i ciepła. Pamiętam, że były one jednymi z pierwszych powieści obyczajowych w tym klimacie i już od kilku lat mam tę przyjemność sięgnięcia po opowieść o kolejnej bohaterce. Zawsze zostawiam je sobie na spadek nastroju, gdy uświadamiam sobie o szybko upływającym czasie przed końcem roku lub przygniata mnie mnogość zajęć przed świętami. Pomagają zawsze. Tym razem bohaterką kolejnej bożonarodzeniowej powieści Magdaleny Kordel została dziewczyna o wdzięcznym imieniu Jaśmina. Kiedyś miała wiele marzeń i głowę pełną pomysłów niczym Ania z Zielonego Wzgórza. Chciała otworzyć własną pracownię, w której mogłaby sprzedawać...
Moje miejsce w sieci, w którym od lat dzielę się przeczytanymi książkami.