21 sty 2019

Podniebna pieśń Abi Elphinstone

Erkenwald to mroczna, zimowa kraina rządzona przez okrutną Królową Lodu. Kiedyś tętniła życiem i była zamieszkiwana przez trzy zaprzyjaźnione ze sobą plemiona: Plemię Futer, Piór i Kłów. Dziś nikt nikomu już nie ufa, panuje nienawiść i kłamstwo. Eska jest cennym więźniem Królowej Lodu, zamknięta w szklanej pozytywce nie może poruszać swoim ciałem bez woli jej oprawczyni. Flint to jeden z członków plemienia Futer, wynalazca. Okazuje się, że tylko oni mogą obalić rządy Królowej. Najpierw muszą tylko ujść cało z wielu przerażających prób.

Książkę zaczęłam czytać jeszcze w samochodzie, od razu po odebraniu jej z rąk kuriera. Rzadko mi się to zdarza, powieści muszą u mnie najczęściej swoje odczekać, a więc zauważcie jak mocno wciągnęła mnie od pierwszych stron. Od razu zostajemy przeniesieni do przepięknej, ale mroźnej krainy, gdzie istnieje pradawna magia gwiazd, żyją niedźwiedzie polarne, rosomaki i orły. Ludzie żyli dawniej w prostocie i zgodzie z naturą, ich polowania wiązały się z rytuałem dziękującym zwierzętom za ich ofiarę. Myślę, że oparcie powieści fantastycznej dla młodzieży na motywach wierzeń ludów polarnych to strzał w dziesiątkę i jedna z najmocniejszych zalet tej historii. To wszystko naprawdę mocno działa na wyobraźnię. W głowie rysują się fascynujące obrazy lodowych gór, śnieżnych zamieci i polarnych zwierząt, a wszystko to osnute migotliwą mgiełką pradawnej magii. Jestem naprawdę szczerze zachwycona tym zimowym klimatem i właściwie jedyne do czego bym się doczepiła to zbyt szybkie poprowadzenie wydarzeń. Książka ma zaledwie 300 stron i w ich trakcie bohaterowie popadają w całkiem sporą ilość tarapatów. Z drugiej strony może to sposób na utrzymanie uwagi docelowego odbiorcy jakim jest młody człowiek? Tutaj trzeba odpowiedzieć sobie samemu, ja jedno wiem na pewno – dla mnie taka szybka akcja to minus, ponieważ z chęcią zostałabym jeszcze w tym świecie.
Powyższa powieść to oprócz szybkiej akcji i magicznego klimatu, opowieść o przyjaźni. Eska i Flint spotykają się w czasie, gdy wzajemne zaufanie istnieje tylko w niewyraźnych strzępach wspomnień. Panuje nienawiść, zagubienie, strach. Czyż nie taki jest nasz świat? Historia tych dwojga bohaterów udowadnia, że bez lojalności, oddania i wzajemnego zrozumienia nie jesteśmy w stanie zrobić nic i każdy musi dać z siebie coś cennego. Czasami jest to dobra rada, słowo wsparcia lub bliskość. Bez drugiego człowieka jesteśmy bezsilni. 

Podniebna pieśń to książka, którą z całą pewnością podrzucę dziecku za kilka lat. Jest mądra, wrażliwa, pod pozorem wartkiej, ciekawej akcji przemyca proste wartości: przyjaźń, oddanie, lojalność, szacunek do przyrody i drugiego człowieka bez względu na jego wygląd i pochodzenie. Poza tym naprawdę świetnie się ją czyta, a klimat zimy, wierzeń ludów polarnych i magii dodaje jej mnóstwo uroku, charakteru i skrzącego się jak śnieg w mroźny poranek piękna.Ocena: 4+/6
Tytuł: 465.Podniebna pieśń
Autor: Abi Elphinstone
Stron: 317
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 16..01.2019

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Wilga

18 sty 2019

Tu i teraz 1/2019, czyli u mnie prym wiodą książki popularnonaukowe

Jak każdego roku, tak i teraz spisałam sobie kilka celów, do których chciałabym przez te 12 miesięcy dążyć. Jednym z nich było prowadzenie na blogu cyklu okołoksiążkowego, który będzie przerywnikiem pomiędzy recenzjami. A więc jest – Tu i teraz. O tym co aktualnie czytam, co będziecie niedługo mogli zobaczyć na blogu.

A trochę tego będzie, jeszcze kończę książki z ubiegłego roku, a nowości już płyną do mnie szerokim strumieniem. Zauważyłam, że jestem bardziej ostrożna w wyborach i chyba robi się u mnie coraz trudniej i poważniej z czego ogromnie się cieszę. Taki przerywnik rzeczywiście się tutaj przyda.

Co czytam?

Obecnie zagłębiam się w Księdze zwierząt niemalże niemożliwych i zdradzę wam tylko tyle, że zachwycam się absolutnie każdym aspektem tej książki. Dwa lata temu nie miałam na swoim koncie żadnej popularnonaukowej lektury. Teraz tylko wypatruję ich w zapowiedziach, ponieważ czuję, że na moich zaocznych studiach taka forma rozwoju jest po prostu idealna. To dla mnie tylko i wyłącznie przyjemność, gdy w trakcie czytania takiej książki mnóstwo się uczę albo przypominam sobie zakurzone już fakty. Teraz zagłębiam się w tematy zoologii, ewolucjonizmu, by pewnie jeszcze w tym tygodniu przeskoczyć do medycyny sądowej za sprawą książki Sprawa dla koronera. Lubicie takie makabryczne i mroczne klimaty? Ja bardzo, ale nie w dużych ilościach. Jedna książka raz na jakiś czas. Zaraz po niej poczytam premierę z 30 stycznia – Hello world. To książka o tym jak ogromną rolę i przestrzeń w dzisiejszym świecie zajmują maszyny. Przejrzałam fragmenty – mądra książka, napisana przez kobietę. Jestem osobą, która każdego wieczoru wyłącza Wi-fi i wszystkie urządzenia w pokoju, ponieważ staram się choć w takim stopniu ograniczać ich wpływ na nas, a więc taka rzetelnie przygotowana lektura to coś dla mnie. Której książki jesteście najmocniej ciekawi? A może podacie tytuł jakiejś ciekawej książki popularnonaukowej?

16 sty 2019

Jesienny poniedziałek Stanisław Krzemiński

Jesienny poniedziałek to drugi tom cyklu Drogi do wolności Stanisława Krzemińskiego. Pierwsze spotkanie z rodziną Biernackich ogromnie mi się spodobało, a więc z miłą chęcią zagłębiłam się w ich dalsze losy.

Jest rok 1918. Do społeczeństwa dociera coraz więcej nieśmiałych wiadomości o końcu Wielkiej Wojny. Siostry Biernackie konsekwentnie realizują swój wielki cel jakim jest prowadzenie pierwszej wydanej przez kobiety gazety w Krakowie o znamiennej nazwie Iskra. Dziewczyny będą miały mnóstwo problemów, ponieważ dopiero przecierają szlaki i płeć piękna nie jest w dziennikarstwie mile widziana. Oprócz tego w ich życiu namieszają też porywy serca i niewyjaśnione rodzinne tajemnice.

Stanisław Krzemiński bez dwóch zdań ma smykałkę do tworzenia bardzo zgrabnej, lekkostrawnej i ciekawej fabuły. Przekonałam się o tym już po raz drugi, gdy z prawdziwą przyjemnością zapoznawałam się z zawiłymi losami sióstr Biernackich. Dzieje się u nich sporo – próbują sił jako wydawczynie nowej krakowskiej gazety. Autor delikatnie nakreślił społeczne przemiany i nastroje jakie towarzyszyły końcowi I wojny światowej. Kobiety nie miały jeszcze określonych praw i pomysł z gazetą wydawaną przez kobiety czy uzyskanie przez nie praw wyborczych traktowane były z lekceważeniem i przymrużeniem oka. Historia to jednak tylko tło, główne wydarzenia to rozterki sióstr i rodzinne tajemnice, które kiedyś musiały nie tylko wyjść na światło dzienne, ale i sporo namieszać w życiu bohaterek. W poprzedniej opinii porównałam tę sieć intryg jaką snuje autor do drobnych pajęczynek i teraz również wiele razy nasuwało mi się to skojarzenie. Podoba mi się jak wdzięcznie autor splata ze sobą wszystkie wątki i czasem nawet mało znaczące wydarzenie okazuje się przełomowe. To zapętlenie sprawia, że książkę po prostu chce się czytać i trudno się od niej oderwać.
Jeśli chodzi o główne postaci to tutaj na pierwszy plan wysuwają się już ostatecznie siostry Biernackie, przedstawicielki młodego pokolenia. Nie ma tu dopracowanych portretów psychologicznych,  rozbudowanych kreacji, raczej lekko nakreślone charaktery, które je pomiędzy sobą różnią. Każda ma coś szczególnego, ale to chyba najbardziej roztrzepana Lala z artystyczną duszą skradła moje serce i myślę, że jest zdecydowanie najciekawsza i najbardziej charakterna.

Podsumowując, to lekka powieść obyczajowa na tle końca I wojny światowej i ważnych przemian w naszym kraju. Niewymagająca, wciągająca i intrygująca. Na rozładowanie napięcia i relaks idealna.
Ocena: 5-/6
Tytuł: 464.Jesienny poniedziałek
Autor: Stanisław Krzemiński
Stron: 400
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak 😊

9 sty 2019

Przygody Mikołajka René Goscinny, Jean-Jacques Sempé

Jakimi dziećmi byliście? Tymi spokojnymi czy łobuzami? Ja byłam zdecydowanie bardzo grzeczną i ułożoną dziewczynką. Może dlatego od pierwszego rozdziału tak pokochałam opowieści o Mikołajku - moim przeciwieństwie i w dzieciństwie przeczytałam wszystkie dostępne tomy w bibliotece. Teraz ogromnie się cieszę, że mogę wracać do tych historii razem z synkiem.

Mikołajek to znany na całym świecie łobuz. Razem ze swoimi kolegami: Alcestem, który kocha jeść, Euzebiuszem, który jeszcze mocniej kocha się bić, szalenie bogatym Gotfrydem, Kleofasem, który jest najgorszy w klasie, czy Annaniaszem – pupilkiem pani ciągle przeżywa jakieś śmieszne przygody. Jego rodzice mają z nim mnóstwo zmartwienia i nadszarpnięte nerwy, ale jedno jest pewne – to właśnie dlatego Mikołajka kochają dzieci i dorośli na całym świecie.

Mikołajek. Jestem ogromnie ciekawa czy już go znacie. Jeśli nie – koniecznie musicie poznać. Książki opowiadające o tym sympatycznym łobuzie to już prawdziwa klasyka, po którą może sięgać absolutnie każdy. Dla dziecka będzie to przede wszystkich opowieść o wspaniałych przygodach, o czasach gdy dzieci bawiły się raczej tylko na dworze, a wyjście na szkolny dziedziniec na przerwie i pogranie w zbijaka to coś na co czekało się z utęsknieniem. Nasz główny bohater wraz z kolegami są ogromnie niegrzeczni, ciągle się biją, z nosa leci im krew, mają poobdzierane kolana i są źródłem ciągłego utrapienia dla swoich rodziców. Myślę jednak, że takie właśnie powinno być dzieciństwo. Beztroskie i kreatywne. Spędzone na wymyślaniu zabaw i rozwijaniu swojej wyobraźni. Mikołajek to tak sympatyczny i pozytywny bohater, że dzieci go pokochają. Do tego opowieści o nim uczą wpajają przecież takie wartości jak koleżeńskość, solidarność i przyjaźń. Koledzy Mikołajka to tacy muszkieterowie - ,,Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Biją się, kłócą podczas każdej zabawy, ale gdy po drugiej stronie barykady staje dorosły od razu jednoczą siły.

Dla dorosłych książki te będą z pewnością wspaniałym powrotem do dzieciństwa. Dla każdego, kto tak jak ja czytał je kilka lub kilkanaście lat temu będzie to jeszcze silniejsze uczucie. To dorosły ma szansę zrozumieć tu najwięcej i pośmiać się z żartów. Ja wraz z mężem, który słuchał mojego czytania dziecku na dobranoc, śmialiśmy się z głównie z rozmów rodziców Mikołajka, których dobija fakt, że w domu jest ciągle bałagan, a ich ukochany synek znów wrócił z rozkwaszonym nosem. Jakie to wszystko stało się prawdziwe gdy mam swojego własnego, prywatnego łobuza, któremu zdarzyło się już podbić oko czy nabić guza na głowie.
Świetnie się bawię czytając te opowieści. Czasami czytam dziecku na dobranoc, a innym razem podkradam książeczki z szafki i śmieję się do rozpuku gdy wszyscy domownicy już śpią. Wam też polecam. Mikołajek zostanie chyba moim lekarstwem na wszelkie smutki i chandry, już jedna historyjka zilustrowana tak charakterystyczną kreską Jean’a-Jacques’a Sempé może poprawić humor. Koniecznie przekonajcie się czy na was też to działa, tym bardziej, że zostały wznowione przez wydawnictwo Znak w tak pięknych i eleganckich twardych okładkach.

Ocena: dla jednego z moich ulubionych bohaterów nie może być inaczej niż 5
Autor: René Goscinny, Jean-Jacques Sempé
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2018
Za egzemplarze dziękuję wydawnictwu Znak

7 sty 2019

Pejzaż z aniołem Magdalena Kordel

Magdalena Kordel. Kto mnie już trochę zna, dobrze wie, że bardzo lubię tę polską autorkę i z chęcią czytam jej powieści, a zwłaszcza te bożonarodzeniowe. W tym roku wyszło tak, że z czytaniem wyrobiłam się dopiero na pierwsze dni nowego roku. Myślę, że to żaden problem. Takie książki można czytać cały czas i w zależności od humoru i nastroju przywoływać sobie ten wspaniały klimat.

Adrianna pragnie odmiany. Co roku święta Bożego Narodzenia to dla niej ogromny stres, smutek i trauma. Ostatnią piękną Gwiazdkę spędziła gdy jej tata jeszcze żył, później cały grudzień kojarzył jej się z samotnością, odrzuceniem i kłótniami. W tym roku wszystko ma się zmienić, a dziewczyna postanawia uciec od tego całego zgiełku do cichej chatki w górach w miejscowości Malownicze. Nie spodziewa się, że Boże Narodzenie znajdzie ją i tam, i wpadnie w sam środek przygotowań i zawieruchy.

Po raz kolejny stwierdzam, że Magdalena Kordel ma naturalny dar do pisania bardzo prostych opowieści, które od pierwszej strony chwytają za serce i nie wypuszczają go ze swoich papierowych rąk aż do zakończenia. Historia Adrianny jest smutna, ale jednocześnie ciepła i kojąca. Ktoś powie, że zakończenie sprawiło, że można o niej powiedzieć bajkowa. Czy to minus? Myślę, że potrzebujemy opowieści, które pozwolą nam uwierzyć odrobinę w magię, nie tylko od święta. W to, że ktoś się o nas troszczy i nad nami każdego dnia czuwa, a Boże Narodzenie jest tylko takim okresem, gdzie tę opiekę można odczuć mocniej.
Autorka poruszyła tu problemy, które chociaż istnieją przez cały rok, to jednak w grudniu są dotkliwsze i bardziej bolesne niż latem w promieniach palącego słońca. Zimą mocniej doskwiera samotność, nikt nie chce we Wigilię zostać sam. Adrianna to młoda dziewczyna, która cały swój żal za odejście ojca i nieczułą matkę przelała na Boże Narodzenie, przez to ten czas jest dla niej tak trudny. Za to Stefan i Mateusz to starsi panowie, którzy przeżyli powstanie, ale starość i związana z nią samotność są dla nich nie do przeskoczenia. Podoba mi się ukazanie tematu z perspektywy tak różnych osób i dzielącej ich sporej różnicy wieku.

Pejzaż z aniołem to książka na jeden, góra dwa wieczory. Rozdziały są krótkie, ilość dialogów spora, a język lekki i poetycki, pełen pięknych słów, nad którymi warto się zastanowić. To ciepła, kojąca jak balsam opowieść o rodzinie, bliskości, samotności, świętach Bożego Narodzenia i aniołach, które chronią każdego z nas i tak często występują w powieściach tej autorki. Miło było powrócić do optymistycznego Malowniczego, niektórzy bohaterowie to dla mnie już starzy znajomi, z którymi dawno się nie widziałam. Polecam, nie tylko do czytania w grudniu, ale za każdym razem gdy chcemy poczuć ciepło na serduszku i uwierzyć w ludzką dobroć.

Ocena: 5/6
Tytuł: 463.Pejzaż z aniołem
Autor: Magdalena Kordel
Stron: 357
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak 😊

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.