Prosta, nawet dość niepozorna okładka, która mogłaby zginąć w natłoku innych książkowych premier. Okazuje się, że jej treść skrywa naprawdę wartościowy ładunek. Juliet jest bardzo wrażliwa, kocha fotografować otaczający ją świat. Po śmierci matki zamyka się w sobie. Od czasu do czasu pisze do niej listy, które zostawia na jej grobie. Jeden z takich listów odnajduje Declan - zbuntowany nastolatek, który na cmentarzu odrabia prace społeczne. Chłopak postanawia odpowiedzieć i tak rozpoczyna się dość dziwna konwersacja. Juliet i Declan. Dwie poranione przez życie dusze. Ona, wychowana, z dobrego domu. Jej matka była światowej sławy fotoreporterką. Rzadko spędzała czas w domu. Była zawsze tam, gdzie ludziom działa się jakaś krzywda, tylko nie przy swoich bliskich. Po jej śmierci córka zupełnie sobie z tym nie radzi. Buntuje się na otaczający ją świat. Boi się tego, że w przyszłości będzie porównywana ze swoją matką i nigdy jej nie dorówna. Declan miał ojca alkoholik...
Moje miejsce w sieci, w którym od lat dzielę się przeczytanymi książkami.