31 mar 2016

Książkowe podsumowanie marca

Już po raz kolejny miesiąc mija mi tak szybko, że praktycznie nie zauważam, że już ćwierć roku za nami. Powolutku robi się wiosennie, mi wraca chęć do życia. Pokój już wyremontowany, idealnie taki jaki miał być, a więc nawet wiosenne przeziębienie w połączeniu ze stanem błogosławionym mija jakoś lepiej. Ptaszki za oknem ćwierkają, kwiaty kwitną. Aż chce się żyć.
Jeśli chodzi o książki to święta upłynęły raczej pod znakiem proszenia gości na wesele, o czytaniu nie było mowy. Jestem teraz w trakcie grubaśnej cegły ,,Bóg Nilu". Świetna lektura :)
Ile udało mi się w tym miesiącu przeczytać? 7 książek. Wynik nie jest może idealny ale mnie satysfakcjonuje, a to chyba najważniejsze. Coś wydaje mi się, że w kwietniu poszaleję bardziej :)
W dalszym ciągu zapraszam was do czytania moich recenzji tutaj.
W piątek możecie liczyć na recenzję książki ,,Serce w kawałkach". :) W niedzielę na małe nieksiążkowe podsumowanie tego miesiąca. Będzie ciekawie :)

29 mar 2016

Chabrowa w kuchni #2

Święta, święta i po świętach.Pewnie większość z was jest przejedzona, nie może wprost patrzeć na jedzenie. Ja jednak przychodzę z propozycją na słodko. Ciasto, które robiłam w piątek i właściwie dopiero dzisiaj przypomniało mi się o zdjęciu. Jutro pewnie byłoby to już niewykonalne. 

Nie jest to propozycja dla kompletnych laików, ponieważ trzeba się z nim troszkę nabawić, nagimnastykować jednak efekt jest boski :) Znacie wafla Princessa? To właśnie ten smak :)

Zaczynamy od upieczenia biszkoptu. 
Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Wykładamy blachę papierem. Szykujemy 4 jajka. Oddzielamy białka od żółtek.
Białka ubijamy. Stopniowo dodajemy 100 g cukru. Później po jednym żółtku. Dodajemy łyżeczkę cukru waniliowego. 
Do masy przesiewamy wymieszane 65 g mąki tortowej z 2/3 łyżeczki proszku do pieczenia.
Pieczemy ok. 25 min.
Studzimy ciasto.

Robimy galaretkę z białej czekolady.

12 g żelatyny zalewamy wodą i odstawiamy. 
Dalej wszystko robimy w kąpieli wodnej. Rozpuszczamy 170 g białej czekolady. Dodajemy do niej 300 ml mleka skondensowanego. Cały czas mieszamy. Dodajemy rozpuszczoną żelatynę i odstawiamy. Cały czas w kąpieli wodnej. W tym czasie ubijamy 150 ml śmietany kremówki.
Łączymy wszystko, wylewamy na ciasto.

120 g wiórków kokosowych łączymy z czterema łyżkami miodu. Dodajemy 300 g bardzo miękkiego masła. Dodajemy 185 g śmietanki kremówki cały czas miksując. Będzie to rzadkie do czasu gdy dodamy 110 g mleka w proszku. W moim przypadku było go troszkę więcej. 
Powstały krem rozsmarowujemy na ostygniętej galaretce z białej czekolady. Posypujemy według uznania wiórkami kokosowymi. 

Skomplikowane co? Dla uznania gości warto czasami zaszaleć :)



26 mar 2016

Świąteczne życzenia


Koniec marca. Święta Wielkiej Nocy. Wprost nie mogę uwierzyć w to, że ten czas mija tak szybko. Jeszcze nie dawno życzyłam wam bożonarodzeniowo czy noworocznie. Czego życzę wam dzisiaj?
Przede wszystkim spokoju ducha w tych stresujących czasach. Mnóstwo radości. Spędzenia tych świąt tak jak chcecie. Czy to w gwarnym gronie rodziny i znajomych czy wśród najbliższych, przed telewizorem czy z książką. Na spacerze czy za stołem. Jak uważacie. Tak abyście odpoczęli, naładowali akumulatorki do następnego takiego okresu. Żadnych przykrości. Wiosny za oknem i w serduszku. 


Pisanki skradły słońcu kilka złotych promieni,
teraz ich jasny blask niech Wasz dom rozpromieni.
Niech nadchodzące święta wielkanocne
przyniosą pogodę ducha,
wiele szczęścia i radości… życzy Chabrowa :)

Niedługo przychodzę do was z nowymi recenzjami i przepisami :)

25 mar 2016

Seksowna prowokatorka

Opis tej książki już od początku mocno mnie zaciekawił i delikatnie zasugerował, że przeżycia będą takie jak ze Stephanie Plum. Jest tylko mała różnica- Florence to absolutnie wyjątkowa postać. Jest ona prywatną detektyw, która specjalizuje się w prowokacjach- odkrywa zdrady i niewierne połówki. Teraz ma za zadanie sprawdzić światowej sławy wokalistę jazzowego. Jego dziewczyna chce zobaczyć czy jest jej wierny. Okazuje się, że wyjdzie z tego niezłe zamieszanie. 

,,Ostatnia prowokacja" to książka typowo rozrywkowa. Nie znajdziemy w niej górnolotnych frazesów zmieniających nasze życie i postrzeganie pewnych spraw. Są tutaj losy przezabawnej pani detektyw, która szuka swojego miejsca w życiu. Jest do bólu szczera, nie boi się prosto z mostu mówić o seksie i podejmowanych przez nią działań prowokacyjnych. Z resztą jeden pocałunek z języczkiem przez pięć sekund nic nie znaczy. Przynajmniej to wmawia sobie Florence.

Zawsze kieruj się złotą zasadąMoja brzmi następująco: jeden pocałunek z języczkiem przez pięć sekund i sprawa zamknięta.

To książka,przy której zapominamy o bożym świecie aby całkowicie wchłonąć się w ten książkowy. Znakomicie odpręża i relaksuje. Zmusza do płakania ze śmiechu, a jednocześnie oczyszcza umysł ze wszelkich trosk dnia codziennego.

Florence to bohaterka jakie chcę spotykać na swojej czytelniczej drodze. Pewna siebie, seksowna, umiejąca wykorzystać swoje atuty. Z poczuciem humoru, a jednocześnie pełna sprzeczności i nie umiejąca poradzić sobie w życiu. Rzeczywiście jest jedyna w swoim rodzaju, a wpadki, które jej się przydarzają są przekomiczne. 

Ostatnia prowokacja to książka sprawiająca, że w nawet najbardziej ponury dzień dla nas zaczyna świecić słońce i mamy ochotę się roześmiać. Znakomicie spełnia swoją rolę, sprawia, że czytelnik śmieje się w głos.
Ocena: 5/6
Tytuł: 278. Ostatnia prowokacja
Autor: Louise Lee
Stron: 451
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania; 2016
Za egzemplarz dziękuję Czarna Owca

22 mar 2016

Przedziwne losy małej społeczności

Książka niezwykle dziwna, a jednocześnie baśniowa i magiczna. Zapraszam na recenzję na Czytamwszędzie.

21 mar 2016

Podróż w krainę snu

Katarzyna Kebernik to młodziutka autorka, studentka filologii polskiej. Wściekły jest jej debiutancką powieścią.

Konstanty to typowy ,,kibol". Trenuje zapasy, nie lubi chodzić do szkoły, a wolnej chwili chodzi bić się na ustawki. Ma jednak niezwykle wrażliwy słuch muzyczny. W domowym zaciszu szuka kompozycji idealnej, a w nocy śni niezwykle niepokojące i mroczne sny.

O książce było swojego czasu dość głośno, miała ona dużo nieprzychylnych recenzji. To wszystko sprawiło, że odkładałam ją w czasie. Co tak naprawdę sądzę?

Z pewnością przedstawiona historia ma potencjał i dobrego bohatera. Konstanty to nietypowa postać. Lubi uliczne bójki i łatwe dziewczyny chociaż nie skończył jeszcze osiemnastu lat. Zdążyli wyrzucić go z połowy szkół w mieście. Nie jest to jednak tylko i wyłącznie negatywny bohater. Okazuje się, że jest bardzo wrażliwy, ma bogatą duszę. Potrafi nas zaskoczyć co zdecydowanie zaliczam jako plus.

Co do samej historii to mogę powiedzieć, że niezwykle szybko się czyta. Jest napisana lekkim i prostym językiem. Mam jednak wrażenie, że zostawia po sobie pustkę i niedosyt. Cały czas byłam trzymana w napięciu, zastanawiałam się nad finałową sceną. Przeczytałam ją i... Rozczarowałam się na całej linii. Książka nie jest zła, brakuje jej jednak tego czegoś. Jakiegoś magicznego składnika, który sprawia, że nie możemy danej powieści wprost wyrzucić z głowy, zwyczajne otrząśnięcie się nie zdaje się na nic.
Miłość to nić, która spaja świat. Miłość musi więc spoić moją kompozycję.

Wątek romantyczny też pojawił się żeby umrzeć śmiercią naturalną. Szkoda. Chyba pomysł ze snami, wizjami i poszukiwaniem kompozycji idealnej nie został do końca wykorzystany. Mam jednak nadzieję, że autorka napisze jeszcze wiele książek. Całe życie przed nią. Z chęcią poczytam.
Ocena:3/6
Tytuł: 277. Wściekły
Autor: Katarzyne Kebernik
Stron: 381
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz dziękuję Business & Culture oraz wydawnictwu Akurat
Akurat jestem w trakcie dwutygodniowego maratonu moich studiów. Wrócę pewnie dzisiaj koło północy, może trochę przed. Liczę na to, że zastanę mnóstwo komentarzy :)

18 mar 2016

Wstrząsająca opowieść o rodzicielskiej miłości

Książka, która w niedawno przeze mnie pokazywanym stosiku wywołała u was najwięcej emocji. Mocno chcieliście ją przeczytać. Przyznam, że na mnie także wywarła ogromne wrażenie. Dlaczego?
Odsyłam was do recenzji na Czytam Wszędzie. KLIK

16 mar 2016

Chabrowa w kuchni #1

Miało już tutaj u mnie nie być innych postów, same typowo książkowe jednak muszę przyznać, że brakuje mi takich przerywników. Ruszam z nowym cyklem. Mam nadzieję, że wam się spodoba i pokażę niektórym opornym, że gotowanie to bardzo łatwa sztuka. Ja sama dużo eksperymentuję, próbuję nowych rzeczy.W moim przypadku gotowanie to ciągła improwizacja. Te posty będą przypominać mi co ja tam dodałam i dosypałam. Gdy teraz przeglądam zdjęcia moich potraw niekoniecznie przypominam sobie z czego dane danie powstało :)
Czasami zaglądam do lodówki i już w głowie kiełkuje mi pomysł na danie. W trakcie gotowanie coś zawsze dodam. Właściwie nigdy nie trzymam się sztywno przepisu.
 Ostatnio był mój pierwszy raz z czerwoną papryczką. Na surowo nie była wcale taka ostra jednak po zagotowaniu się sosu była moc :) W moich przepisach nie będę podawać wam dokładnych proporcji. Sama robię wszystko na oko, próbuję, smakuję i to zawsze zdaje egzamin.
Na pierwszy ogień idzie zupa z soczewicą. Naprawdę mocno rozgrzewająca,sycąca i przede wszystkim pyszna. 
Czego będziemy potrzebować?
-Czerwonej soczewicy. Ja kupuję ją na wagę w dziale z produktami sypkimi. Wychodzi zawsze dużo, dużo taniej. Nie muszę kupować całej paczki, tylko tyle ile akurat będę potrzebować. Do tej zupy zużyłam małą torebeczkę.
-Bulion własnoręcznie przygotowany lub kostka rosołowa.
-Marchewka
-Ziemniaki
-Natka pietruszki
-Pieprz, sól do smaku oraz chili

Warzywa obieramy i kroimy w kosteczkę. Bulion doprowadzamy do wrzenia. Jeśli go nie mamy do wrzenia doprowadzamy wodę, rozpuszczamy w niej kostkę rosołową.
Wrzucamy pokrojone warzywa. Wsypujemy soczewicę. Wszystko gotuje się powoli pod przykryciem.
Gdy warzywa i soczewica będą miękkie doprawiamy zupę do smaku. Powinna pięknie się sama zagęścić. Siekamy pietruszkę. Posypujemy zupę na talerzu.
Jeśli ktoś koniecznie musi mieć tutaj jakieś mięso może podsmażyć na patelni kiełbasę pokrojoną w plasterki. Wrzucić pod koniec gotowania. Wychodzi wtedy coś a'la fasolka po bretońsku. 
Jak widzicie zupka jest banalnie prosta, szybko się gotuje, jest pyszna i sycąca. Dobra na zimę i lato. Ja robię ją od dawna. Jest w niej soczewica, samo zdrowie dla naszego organizmu :)
To jak dacie się zaprosić do mojej kuchni? Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości w związku z przepisem pytajcie :)
Jeszcze w tym tygodniu możecie spodziewać się recenzji Wściekłego i bardzo wyczekiwanego przez was Poszukiwania. 

14 mar 2016

Piękno to tylko zewnętrzna powłoka

Paranormal romance to gatunek, po który sięgałam zawsze raczej rzadko. Za dużo było ich wszędzie, zwłaszcza jeśli chodzi o książki z bohaterami- wampirami. Ta książka to połączenie znakomitej historii, paranormal romance i erotyku. Jak ją odebrałam?

Sylvain Reynard to niezwykle tajemniczy autor. Działa pod pseudonimem, nie wiadomo nawet czy jest mężczyzną czy kobietą. Na swoim koncie ma już bestsellerową serię.

Raven Wood zajmuje się renowacją obrazów w galerii Uffizi we Florencji. Porusza się o lasce, ma kilkanaście kilo nadwagi i czuje się bardzo nieatrakcyjnie. Pewnego dnia jest świadkiem napadu na bezdomnego. Chce zainterweniować, a tu nazajutrz sama nic nie pamięta. Budzi się tylko w pięknym ciele, a z galerii w której pracuje znika cenna kolekcja obrazów.

Skoro jest aż tak głupi, żeby uważać, że piękno tkwi w skórze, a nie w sercu, to mam nadzieję, że niedługo umrze i uwolni świat od swojej głupoty.
W końcu doczekałam się mocnej i mrocznej książki paranormal romance gdzie wampiry nie są słodkimi istotkami, a bezwzględnymi mordercami. Oczywiście czują, ale jednak rządzą nimi pradawne instynkty. Nie spodziewałam się, że zostanę tak brutalnie wciągnięta w ten świat, a później książka nagle się skończy pozostawiając mnie z ochotą na dużo, dużo więcej. To przede wszystkim dobra opowieść. Logicznie złożona, ciekawi i trzyma w napięciu.

Podziw budzi też doskonale odmalowany klimat Florencji, te zabytkowe uliczki i pałacyki. Chciałabym się tam znaleźć. Cała fabuła jest dopieszczona i ciekawa. Dużo się dzieje, nie ma nawet mowy o nudnych fragmentach. 

Wątek romantyczny nie gra tutaj pierwszych skrzypiec, ale zdecydowanie jest jedną kolejnych mocnych stron książki.  Jest subtelny i namiętny. Obserwujemy miłość pomiędzy dwoma światami. Fajnie, że nie ma żadnego tak modnego ostatnio trójkąta miłosnego. Bohaterom i tak nie brakuje problemów. Opisy zawładnęły moim umysłem na dłuższy czas. Wiele mi ta historia uświadomiła.

Ta książka to cudowna opowieść o pięknie. Tym, które widzimy każdego dnia i oraz o tym ukrytym, zupełnie niewidocznym dla oczu, tkwiącym w głębi naszego serca.

Jestem tą książką niesamowicie zachwycona i nie spodziewałam się, że paranormal romance jest w stanie tak ogromnie mi się spodobać. To powieść napisana z delikatnością i kruchością, rozpalająca ciało i umysł. Mroczna i namiętna, a jednocześnie subtelna. Historia zapierająca dech w piersiach i sprawiająca, że krew zaczyna szybciej krążyć.
Ocena:6/6

Tytuł: 276.Raven
Autor: Sylvain Reynard
Stron: 509
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2016 (recenzja przedpremierowa)
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Akurat oraz Business & Culture

12 mar 2016

Stosik #39

Stosiki to zawsze coś co najchętniej odwiedzacie i komentujecie. Postanowiłam, że zaprezentuję wam z czym wchodzę powoli w wiosenno-świąteczny klimat. Myślę, że te książki zostaną przeczytane bardzo szybko.
1. Bryan Reardon ,,Poszukiwanie". Nowość od Prószyńskiego i S-ka. Thriller psychologiczny opowiadający o rodzinie. Pewnego dnia rodzice dostają smsa ze szkoły, że doszło tam do strzelaniny.
Już za mną, nie mogłam się powstrzymać. Nie zdradzę więcej, napiszę tylko, że jest mocna.
2. Cristina Sanchez-Andrade ,,Zimowe Panny". Ta książka musiała mnie po prostu skusić. Ta okładka, ta fabuła. Mam ogromną nadzieję, że w recenzji napiszę to samo.
3. Louise Lee ,,Ostatnia prowokacja". Znacie Stephanie Plum? Gdy przeczytałam opis tej książki od razu z nią mi się skojarzyło ale podobno ta bohaterka jest absolutnie wyjątkowa. Będzie udana lektura i mnóstwo śmiechu.
4.Rupert Smith ,,Antrakt". Rodzinne tajemnice to coś co zawsze mocno mnie kusi i do siebie przyciąga.
5.Stefanie Zweig ,,Powrót na Aleję Rotschildów". Mam już za sobą dwie poprzednie części i byłam absolutnie zachwycona tą delikatnością opowieści o zwykłej rodzinie w niezwykłym czasie jakim była najpierw pierwsza, a później druga wojna światowa.
6. Paul Grossman ,,Dzieci gniewu". Bardzo lubię to wydawnictwo i mam nadzieję, że ten kryminał mnie nie zawiedzie :)
Co was zaciekawiło? Coś czytaliście? Może na coś polujecie?
W weekend możecie spodziewać się recenzji paranormal romance. Rzadkość na moim blogu, ale jednak :)

10 mar 2016

Braterstwo dusz

Bardzo wakacyjna okładka i nazwisko autorki, która kojarzyła mi się raczej z lekkimi lekturami obiecywały przyjemną obyczajówkę. Za jej sprawą wpuściłam do swojego domu mnóstwo słońca i łez wzruszenia. Dlaczego?

Tytułowe Trzy Siostry to stare, stojące obok siebie wiktoriańskie domy na wyspie Blackberry. Zamieszkują je trzy zupełnie różne kobiety, każda z nich ma jakieś życiowe problemy, z którymi sobie nie radzi. Andi dopiero się tutaj wprowadziła po tym gdy narzeczony porzucił ją przed ołtarzem. Deanna to perfekcjonistka. W domu rządzi twardą ręką i wszystko musi być po jej myśli. Boston niedawno straciła ukochanego synka. Wraz ze swoim mężem kompletnie się rozsypali.

Ktoś mógłby zarzucić tej książce banalność. Myślę jednak, że ciepłe promienie słońca wydobywające się z kartek szybko przekonają go do siebie. To trzy historie, prawdopodobne wydarzenia, które przecież mogłoby spotkać każdego z nas. Chyba to mnie w tak mocno urzekło. Nie znajdziemy tutaj wyidealizowanej bajki. Szczęście zależy od nas samych i tylko dzięki ogromnym chęciom i dążeniu do celu jesteśmy w stanie odnieść długo wyczekiwany sukces. Książka w piękny sposób opowiada o małżeństwie i związkach. Przypomina, że potrzeba dużo pracy i zaangażowania z obu stron aby zbudować coś naprawdę trwałego. Jak widzicie doszukałam się w niej wielu przesłań i głębszego dna.

To też opowieść o przyjaźni, pomiędzy zupełnie różnymi ludźmi. Bohaterowie nie są papierowi. To osoby z krwi i kości z którymi chętnie bym się zapoznała. Najbardziej urzekła mnie Boston. Jej historia wywołała u mnie wiele łez i ogromne wzruszenie. Nie pozostaje mi nic innego jak polecić wam tę historię chociażby na dzisiejszy Dzień Kobiet.

czuła taki ból. Przeszywający, rozdzierający, ogarniający ją cała i niepozostawiający miejsca na inne odczucia, na kontakt ze światem.
Tytuł: 275.Trzy siostry
Autor: Susan  Mallery
Stron: 431
Wydawnictwo: Harper Collins
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Harper Collins

Życzę wszystkim kobietom aby zrobiły dzisiaj coś dla siebie. Ja planuję relaksujące zabiegi pielęgnacyjne na twarz i włosy :)
Nie wiem jak u was ale u mnie świeci piękne słoneczko, korzystam jak mogę :)

6 mar 2016

Za kilkanaście lat nasz świat przestanie istnieć

Autorka tej książki to osoba, która niezwykle miło mi się kojarzy. To ona napisała serię ,,Stowarzyszenie wędrujących dżinsów". Moją pierwszą młodzieżową powieść, którą czytałam z zapartym tchem. Tym razem postawiła na popularny ostatnim czasem young adult i antyutopię.

2014. Prenna James już cztery lata temu wraz z innymi podróżnikami w czasie przywędrowała do nas z przyszłości. Okazało się, że ludzie, którzy w ogóle nie dbali o naturę i naszą planetę doprowadzili do wybuchu tragicznej w skutkach epidemii. Nie wiadomo czy ci z przyszłości nie przywieźli tej zarazy ze sobą więc nie mogę nawiązywać z nami żadnych bliższych kontaktów. Co stanie się gdy dziewczyna zakocha się w Ethanie, a losy świata znów będą zagrożone?

12.Nie wolno nam nawiązać nigdy, w żadnych okolicznościach fizycznej ani emocjonalnej intymnej relacji z kimkolwiek spoza wspólnoty.

Pierwsze co muszę pochwalić to wydanie. Okładka jest absolutnie urocza i wyjątkowa, jeszcze nie spotkałam się z niczym podobnym.
Co do historii to od pierwszych stron zostałam wciągnięta w ciekawą opowieść. Bardzo lubię czytać o podróżach w czasie. Wiem, że nie jestem w tym osamotniona i cieszę się, że taki zabieg został tutaj zastosowany. 

Historia epidemii jest bardzo przejmująca i niepokojąca. Widać, że autorka wysnuła wszystkie swoje przypuszczenia na podstawie obserwacji współczesnego świata i wybuchających co rusz nowych szybko przenoszących się chorób. Przez ten panujący nastrój niepokoju czytało mi się strasznie szybko- zaledwie jeden dzień.

Prenna to niezwykle pozytywna bohaterka. Nie boi się przeciwstawić władzom jeśli tylko jest pewna swoich racji. Bardzo spodobał mi się subtelny wątek miłosny i czekam na jego rozwinięcie. Autorka zakończyła w taki sposób i w takim momencie, że kolejny tom bardzo by tutaj pasował.

Chociaż nie jest to literatura najwyższych lotów to ciekawy temat i wartka akcja sprawiły, że będę ją bardzo miło wspominać i mogę ją wam polecić.
Ocena: 4+/6

Tytuł: 274. Tu i teraz
Autor: Ann Brashares
Stron: 238
Wydawnictwo: YA!
Rok wydania: 2016
Za niespodziankę w postaci książki dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal

3 mar 2016

A kiedy ślepiec płacze...

Właściwie nie wiedziałam czego się po tej książce spodziewać. Opis zapowiada nam nastrój grozy i horroru. Jak było naprawdę?
Jarosław Rabenda to absolwent Łódzkiej Szkoły Filmowej. Laureat wielu nagród między innymi Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu.

Bożydar, wychowywany przez babkę-niebabkę student jedzie pociągiem do rodzinnego domu. Już na dworcu kolejowym spotyka mnóstwo dziwnych osób, z którymi przyjdzie mu dzielić pociągowy korytarz.

Lubię polskich autorów. Mają dar do pisania powieści, które czasami wydają się wręcz absurdalne, a jednak niosą ze sobą wiele wartości. Tak było i tym razem. Poznajemy naszego głównego bohatera Bożydara, ślepca czy Zegarmistrza. Wszyscy oni jadą pociągiem w ściśle określonym celu i właściwie cała akcja toczy się w pociągu. Na początku myślałam, że przemyślenia głównego bohatera będą mnie nużyć jednak nic bardziej mylnego. 

To taki rozrachunek z naszą przeszłością. Polska zawsze miała trudną historię, a czasy PRL-u już w ogóle były specyficzne. Ludzie mieli podwójne twarze, wszystko po to aby wiodło im się troszkę lepiej niż sąsiadowi. Autor zastanawia czy czy samo- jako naród- też trochę nie jesteśmy niektórych rzeczy winni i w dalszym ciągu po uszy tkwimy w tym życiowym absurdzie.Wystarczy obecnie włączyć telewizję, żeby zobaczyć w jaki okropny sposób nasz naród właśnie się dzieli.

Książka jest czasami brutalna, innym razem mocno brutalna. Czasami śmiałam się w głos, a innym razem kiwałam głową ze zrozumieniem. Może nie jest ona książką grozy jednak specyficznego uroku nie można jej odmówić. Czyta się szybko. Niektóre fragmenty to sama proza, inne tylko dialogi. Całość jest jednak lekko napisana. Jeśli lubicie taką dość absurdalną prozę opowiadającą o Polakach jako trudnym narodzie to polecam.
Ocena:4/6

Tytuł:273.Kiedy ślepiec płacze
Autor: Jarosław Rabenda
Stron: 318
Wydawnictwo: Nowy Świat
Rok wydania: 2015


1 mar 2016

Podsumowanie lutego

Luty już za mną. Po raz kolejny nawał obowiązków jest taki, że praktycznie zapomniałabym o podsumowaniu. Dużo się działo, troszkę zmieniło. O wszystkim z przyjemnością wam napiszę.
Zaczniemy od tego co cieszy mnie najbardziej, a mianowicie podjęcie współpracy z portalem internetowym Czytam wszędzie.
Pojawiły się tam dwie moje recenzje. Zapraszam również na ich facebooka, zainteresowanie książkami, które zrecenzowałam było spore :)
Serdecznie was zapraszam.

Jeśli chodzi o przeczytane przeze mnie książki to było ich aż dziewięć. Luty był krótkim i ciężkim dla mnie miesiącem, a więc myślę, że lepszego wyniku nie mogę się spodziewać. Jednocześnie recenzje pojawiały się dość nieregularnie. Doszłam do wniosku, że blog jest dla mnie, a nie ja dla niego. Czytam i piszę wtedy kiedy mam czas i ochotę. Staram się nie robić niczego pod przymusem, a jednocześnie nie dodawać tutaj jakiś zapychaczy. I tak razem z tym pojawiło się tutaj 11 postów, co jest wynikiem satysfakcjonującym.
Studia dają w kość, 13 godzin dziennie to zdecydowanie za dużo wykładów, ale nic się nie poradzi. Dajemy radę :)

Jeśli chodzi o ulubieńców tego miesiąca to są to kosmetyki. Makijaże. Zaczęłam w nocy namiętnie oglądać Red Lipstick Monster, katOsu i Nataliebeautyyy. Wszystkie wam polecam :) Zaczęłam wkręcać się w temat konturowania, zakupiłam sobie słynną paletkę z Wibo three steps to perfect face, pędzel, jasny korektor i działam. Dużo jeszcze nauki przede mną ale sprawia mi to ogromną przyjemność.
Co ciekawego stało się u was w tym miesiącu?

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.