30 kwi 2014

Podsumowanie kwietnia

Ale to szybko mija. Od dzisiaj zaczynam tygodniowe wolne. Planowałam spędzić je czytając książki, niestety moje plany zostały pokrzyżowane. Nie rozumiem jaki sens jest w tym, że na tydzień zadaje się w szkole trzy razy więcej niż na ferie,  w które właśnie przez nawał pracy nie odpoczęłam. Teraz czasu jest mniej, pracy więcej, ciepło, nic się nie chce. Znajomi pocieszają mnie tylko tak, że skoro poszłam do najlepszej szkoły w powiecie to teraz cierp. No cierpię, tylko najbardziej mi szkoda tych nieprzeczytanych książek, które czekają na półce. Ale nie dajmy się zwariować tyle ile oni chcą uczyła się z pewnością nie będę. Dobrze, wyżaliłam się, przejdźmy do podsumowania.
Z przyczyn wyżej wspomnianych w kwietniu też łatwo nie było. Przeczytałam tylko 6 książek. Właściwie najgorzej nie jest :) Na liczniku mam 50810. W końcu przekroczyliście magiczną dla mnie liczbę 50 tys. i już zbliża się kolejny tysiąc. Odwiedziliście mnie UWAGA 6261 razy. Miesiąc temu cieszyłam się, że to już 4 tysiące na miesiąc, a teraz od razu przeskoczyliście do 6. Dziękuję. Mam 162 obserwatorów. Przybyło 4. 
Udanej majówki, a maturzystom POWODZENIA!

28 kwi 2014

Peeling myjący, Joanna Naturia, pomarańcza

Dzisiaj o peelingu, który bardzo lubię i kupuję sobie co jakiś czas. Używam go zarówno do twarzy jak i całego ciała. 
Opakowanie małe, standardowe zamykanie. Nie znudzi się nam przed zużyciem, chociaż jest wydajny. Jeśli chodzi o skład to szału nie ma, za 4 złote raczej się tego spodziewałam.
Konsystencja dobra, nie rozlewa się. Są tutaj zatopione takie czarne nasionka. Peeling pięknie pachnie, w moim przypadku taką soczystą pomarańczą. Gdy nałożymy go na zwilżoną twarz zaczyna się pienić. Dobrze peelinguje, pozostawia skórę gładką, czystą, bez suchych skórek. Odświeża, daje takiego kopa. Lubię go używać.
Peeling jest dostępny w wielu sklepach, mój kupiłam chyba w Biedronce.

27 kwi 2014

2 urodziny bloga!!!

Dokładnie dwa lata temu przeniosłam się z Onetu tutaj. Na początku nie było łatwo, teraz też zdarzają się wzloty i upadki, kryzysy czytelnicze czy po prostu brak czasu. Założyłam mojemu blogowi fanpage'a, zachęcam do klikania lubię to. W tym czasie zostało zrecenzowane 175 książek. Zbliżamy się powoli do 200. Jak widzicie licznik wyświetleń przekroczył 50 tysięcy. Teraz tylko do 100. :) W mojej szkole jest tyle nauki, że mam strasznie mało czasu, ale staram się czytać i pisać jak najwięcej mogę. Wy też dużo wyświetlacie, ponieważ w tym miesiącu został pobity rekord 5 tysięcy wyświetleń na miesiąc.
SERDECZNIE WAM ZA TO WSZYSTKO DZIĘKUJĘ :)

26 kwi 2014

175.Lśnienie

Tytuł: Lśnienie
Autor: Stephen King
Stron: 358
Wydawnictwo: Iskry
Rok wydania: 1990
Moje zdanie: King to autor, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Nawet gdy ktoś nie czyta książek coś o nim słyszał. King- król grozy i horroru. To moja druga książka tego autora, wcześniej czytałam ,,Cujo”. 
Jack Torrance, były alkoholik to człowiek, który jest już na dnie. Dostaje od życia szansę i razem z żoną i synkiem przeprowadza się do Hotelu Panorama, gdzie ma być dozorcą. Problem w tym, że w czasie zimy miejsce to jest całkowicie odcięte od świata. Jak poradzą sobie w zamknięciu, gdy chłopczyk zacznie ujawniać niezwykłe zdolności?
 Muszę napisać to na samym początku. Świetnie. Niesamowicie mi się spodobało. Nie mogę spać w nocy tak King podziałał na moją wyobraźnię. Jego horrory są niesamowite, ponieważ on nie pokazuje nam zbyt wielu brutalnych scen. Działa delikatnie i stopniowa na wyobraźnię, pobudzą ją. Podchodzi nas psychologicznie. Zagłębiamy się w psychikę każdego z bohaterów, którzy zostają poddani ciężkiej próbie. Obserwujemy jak człowiek się w takich sytuacjach zachowuje. Gdy przestaje ufać nawet swoim najbliższym.
Klimat powieści też jest bardzo dobry i dopracowany. Zima, chłód, po prostu czułam to wszystko na własnej skórze. Uczucie, które z pewnością będę chciała powtórzyć. Polecam!
Ocena: 5+/6

24 kwi 2014

Maseczkowy post

Dzisiaj o dwóch maseczkach, które wypróbowałam w ostatnim czasie. 
Pierwsza to maseczka Eveline, Luxury Diamonds & 24k Gold

Profesjonalna maseczka Intensywnie liftingująca 3 w 1 z czystym 24-karatowym złotem. Kupiona zupełnie przez przypadek. Maseczka ma żelową konsystencję, w której rzeczywiście możemy znaleźć drobinki złotego pyłu. Gdy rozsmarujemy ją na twarzy tworzy taką złotą maskę, która nie zastyga, a po kilkunastu minutach jej resztki należy zetrzeć wacikiem. Przyznam, że wolę maski, które trzeba zmywać. Jakoś pewniej się z takimi czuję. Ta pięknie pachniała, tak egzotycznie, ananasowo. Po jej użyciu skóra była z pewnością rozświetlona, ale jednocześnie klejąca. Nawilżenia nie odnotowałam. Podczas jej używania bardzo się przestraszyłam, ponieważ po jakimś czasie skóra zaczynała mnie delikatnie piec. Nic się z nią jednak nie stało, nie dostałam żadnego uczulenia. Wystarczyła mi na dwa razy, nie skuszę się ponownie.

Druga maseczka to znana Ziaja, maska oczyszczająca z glinką szarą. Ten produkt pewnie wiele z was zna, u mnie też często się one przewijają. Pochwalić ją można za bardzo dobry skład. Pięknie pachnie. Rzeczywiście oczyszcza i nawilża. Po jej użyciu cera jest... po prostu ładniejsza. Łatwo i szybko się zmywa, pozostawia po sobie taki przyjemny w dotyku film. Z pewnością jeszcze kiedyś ją kupię. Wystarczyła mi na dwa użycia.
Jeśli chcecie przeczytać skład i obietnice producenta wystarczy kliknąć w zdjęcie. Przepraszam, że opakowania trochę brudne, ale to już po zużyciu.

21 kwi 2014

174.Zapach żółtych róż

Tytuł: Zapach żółtych róż
Autor: Sherryl Woods
Stron: 331
Wydawnictwo: Harlequin
Rok wydania: 2011
Moje zdanie: Nigdy nie miałam wcześniej okazji czytać książek tej autorki. Napisała ona już ponad 100 powieści. Swoich bohaterów umieszcza najczęściej w małych miasteczkach. Książka ta to kolejny tom ,,Kronik Portowych”. Nie wiedziałam o tym wcześniej, ale zupełnie mi to nie przeszkodziło. 
Bree O’Brien podejmuje dramatyczny krok. Zrywa z obecnym mężczyzną, rzuca karierę literacką i ucieka do małego, rodzinnego miasteczka Chesapeake Shores. Ku jej zdziwieniu od razu napotyka byłego chłopaka, który jest tym faktem wyjątkowo niezadowolony. 
Muszę przyznać, że odkryłam autorkę niezwykle podobną do Debbie Macomber, tylko ta nie ma pewnego minusa, który wielu osobom nie odpowiada. Tutaj też historia toczy się w małym miasteczku, gdzie wszyscy się znają i próbują sobie wspólnie pomagać. Jest niezwykle ciepła i klimatyczna. Kipią w niej emocje, bohaterowie są prawdziwi, nie czuć w nich sztuczności. Mają uczucia takie jak my i podobne do nas problemy. 
Historia jest wciągająca, szybko się ją czyta. Autorka potrafi zaciekawić czytelnika, chociaż książka jest lekka i momentami przewidywalna. Tutaj tylko autorka skupia się na kilku osobach, nie jest ich tak dużo jak w książkach Macomber. Nie ma tego nagromadzenia wątków. Okładka za każdym razem w tej serii przedstawia dłonie. Podoba mi się to.
Ocena: 5/6

19 kwi 2014

Wesołych Świąt!

Niedawno było Boże Narodzenie. Wielkanoc nadeszła tak szybko. Życzę wam świąt spędzonych w gronie najbliższych, spełnienia marzeń, szczęścia, zdrówka. Pomyślności. Samych ciekawych lektur. Radości z życia. Jeśli mogę czegoś życzyć sobie to żeby moje życie wreszcie się ogarnęło. Wiem, że wylewam tutaj swoje żale, ale to wy mnie zawsze wspieracie. Pół roku temu po rozstaniu z jednym chłopakiem, teraz dzień przed Wielkanocą z innym. To już nie boli, ale wam też życzę takiego ogarnięcia w życiu, spokoju po prostu, dużo miłości. Proszę mi tam przez święta za dużo nie przytyć. A kobietom nich pójdzie w cycki :)

17 kwi 2014

173. Światła września

Tytuł: Światła września
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Stron: 254
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2013
Moje zdanie: Bardzo lubię Zafóna. Podobają mi się zarówno książki, które napisał dla dorosłych jak i dla młodzieży. Ta to taka typowa młodzieżówka. Czy mi się spodobało?
 Pani Sauvelle, wraz z dziećmi Irene i Dorainem muszą się przeprowadzić. Kobieta została niedawno wdową. Trafiają oni do nadmorskiej miejscowości, gdzie za najbliższego sąsiada i pracodawcę pani Sauvelle mają fabrykanta zabawek. Czy mogą czuć się tam bezpiecznie? Kto stoi za tajemniczym morderstwem?
 Niesamowicie lubię tego autora. W jego książkach panuje taki charakterystyczny klimat. Mieszanka grozy od której jeżą się włosy na głowie i bajka. Działa to niesamowicie na wyobraźnię. Do tego jakieś nadmorskie miasteczko, no i możemy już całą noc nie spać, bo chcemy poznać zakończenie książki. Może nie jest to mistrzostwo, czasami autor jest schematyczny, ale ja gdy czytam jego książki raz na jakiś czas zupełnie tego nie odczuwam.
 Historia była bardzo ciekawa, autor wciągnął mnie do swojego świata i wypuścił dopiero gdy dotarłam do ostatniej strony. Czytało mi się niesamowicie szybko, do tego książka nie jest długa. Okładka jak zwykle mistrzowska.
Ocena:5-/6

14 kwi 2014

Garnier, Ultra Doux, Szampon dla dzieci, zielone jabłko i kiwi

Dzisiaj o szamponie, który zakupiłam głównie ze względu na jego zapach. Jak się sprawdził?
Szampon jest zamknięty w typowym dla Garniera opakowaniu. Zielone, energetyczne, ładne. Jest przeznaczony dla dzieci, ale z powodzeniem mogą go używać dorośli.
Formuła żelowa, dobrze się pieni. Zapach jest cudowny. Czuć jabłko i kiwi, nie są to zapachy sztuczne, ale pachną jak prawdziwe owoce. Podoba mi się. Utrzymuje się na włosach. Dobrze je doczyszcza. Pozostawia je niesamowicie miękkie, w życiu nie miałam takich włosów po samym szamponie. 
Jedynym minusem może być plątanie włosów. Tylko to. Kosztuje około 6 złotych. 

13 kwi 2014

Pomysł na dziś nr.8

Z okazji niedzieli, na poprawę humoru.
Zgadzacie się z czymś?

11 kwi 2014

172.Achaja

Tytuł: Achaja. Tom drugi
Autor: Andrzej Ziemiański
Stron: 643
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2011
Moje zdanie: Drugi tom opowiadający o Achai. Księżniczce królestwa Troy, która przez swoich bliskich została wydana w ręce wroga. Przeszła szkołę życia i mogłoby się wydawać, że teraz już nic jej nie jest straszne. Czy naprawdę?
 Pierwszy tom połknęłam, niesamowicie mi się podobało. Czy autor utrzymał swój poziom? Myślę, że tak. Kolejny raz zostałam wciągnięta do tego niezwykle brutalnego, ale ciekawego świata. Ziemiański po raz kolejny gnębi naszą biedną bohaterkę, na którą spadają kolejne problemy. Humor taki jak wcześniej, autor potrafi mnie rozbawić. 
Historia trzymająca w napięciu. Z racji tego, że to drugi tom dzisiaj bardzo krótko. Dodatkowo znów się trochę pokomplikowało.
Ocena: 5-/6
Zapraszam do klikania lubię to. 

6 kwi 2014

Venus, Balsam regenerujący

Dzisiaj mowa o regenerującym balsamie do ciała marki Venus. Jeśli chodzi o jego skład to jest całkiem ciekawie, znajdziemy tutaj olej jojoba, lipidy oraz ekstrakt z kwiatów neroli. 
Balsam zamknięty jest w gustownym, czerwonym i ładnie wyprofilowanym opakowaniu. Nic się nie zacina, ani nie wylewa. 
Konsystencję określiłabym jako śmietankową, treściwą, ale jednocześnie lekką i przyjemną. Łatwo się rozsmarowuje, nie potrzeba go dużo. Szybko się wchłania. Pozostawia skórę nawilżoną, wypoczętą, efekt utrzymuje się długo. Można balsamować się co drugi dzień. Po depilacji daje natychmiastową ulgę, koi i chroni. Nie zapycha. Odżywia naszą skórę. To chyba jeden z najlepszych balsamów jakie miałam okazję używać. polecam. Zapach jest taki kwiatowo-pudrowy. Nie jest ciężki, podoba mi się. Utrzymuje się na skórze, ale nie jest nachalny. Balsam kosztuje 8 złotych, jest to 400 ml. Opłaca się. 
Co wolicie? Masła czy balsamy? Jakieś polecacie?
Zapraszam klikać w prawym górnym rogu :)

5 kwi 2014

171. Czerwona królowa

Tytuł: Czerwona królowa
Autor: Philippa Gregory
Stron: 381
Wydawnictwo: Książnica
Rok wydania: 2012
Moje zdanie: Ostatnio zaczęłam czytać coraz więcej o dynastii Tudorów. Od zawsze mnie oni ciekawili. Jeśli chodzi o książki wiele osób polecało właśnie Philippę Gregory. Czy słusznie?
 Jej najsłynniejszą powieścią są ,,Kochanice króla”. Kocha historię i dba o każdy szczegół swojego dzieła. Mieszka na wsi w Anglii. Zajmuje się też zbieraniem pieniędzy na kopanie studni w Gambii. 
W książce poznajemy losy Małgorzaty Beaufort, matki pierwszego władcy z rodu Tudorów- Henryka VII. Miała za sobą kilka nieudanych małżeństw, kiedy to nie mogła sama o sobie decydować. Postanowiła więc wziąć sprawy w swoje ręce i w imię Boga obsadzić swojego syna na tronie Anglii. W kraju szaleje wtedy zawierucha pomiędzy Yorkami, a Lancasterami. Słynna Wojna Dwóch Róż. 
Historię lubiłam od zawsze. Wolę jednak, gdy jest ona podana w przystępnej, sfabularyzowanej formie, wtedy nie można się nudzić. Teksty źródłowe, dokumenty to raczej nie moja bajka. Poczytałam więcej o tej niesamowicie pobożnej bohaterce i stwierdza, że autorka rzeczywiście dba o szczegóły. Historia jest dość wiernie odwzorowana, oczywiście została podkoloryzowana, dodano jej trochę pikanterii. Bez tego przecież nie mogło się obyć. 
Małgorzata Beaufort to niesamowicie silna bohaterka. Gdy przeczytałam o jej pobożności nie takiej kobiety się spodziewałam. Zostałam miło zaskoczona. Historia jest bardzo ciekawie napisana, rozdziały nie są długie. Autorka pisze ładnie, poprawnie, prostym językiem. Bardzo szybko i miło się to czyta. Bohaterowie są ,,z krwi i kości”, takie sprawiają wrażenie. Odczuwają emocje, a my czujemy jakbyśmy przeżywali te wydarzenia razem z nimi.
 Okładka bardzo ładna, literówek brak. Każdy kolejny rozdział wyszczególniony. Polecam!
Ocena:6/6
W dalszym ciągu bardzo serdecznie zapraszam do klikania lubię to w prawym górnym rogu. Nawet nie wiecie jak to cieszy jak statystyki rosną:) 
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.