Tytuł: Igrzyska śmierci
Autor: Suzanne Collins
Stron: 350
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2011
Moje zdanie: Naczytałam się o niej samych pozytywnych recenzji. Gdyby nie wygrana w konkursie długo bym jeszcze po nią nie sięgnęła. Czy jest taka wspaniała?
Na gruzach Ameryki Północnej powstało państwo Panem. W jego centrum króluje Kapitol. Jest otoczony przez dwanaście Dystryktów, które są mu poddane. Co roku muszą złożyć daninę z chłopca i dziewczyny. Uczestniczą oni w Głodowych Igrzyskach, zabijają się na oczach ucieszonych telewidzów Kapitolu. Ci mogą obstawiać swoich faworytów, bawić się. Katniss Everdeen po śmierci ojca opiekuje się mamą i młodszą siostrą. Nagle musi wziąć udział w igrzyskach. Czy wyjdzie z tego cało?
Wow! Jestem zauroczona. Trylogia, a przynajmniej pierwsza część jest jeszcze lepsza od osławionego ,,Zmierzchu” czy ,,Harrego Pottera”. Przynajmniej ja tak uważam. Pokazuje antyutopijny świat, który jednak nie jest tak odległy naszym czasom. Do czego prowadzą te wszystkie reality show, którymi karmi nas telewizja? Czy gdyby pojawił się program, a w nim ludzie mordujący się nawzajem miałby oglądalność? Myślę, że ogromną. Wielu ludzi cieszy krzywda innych, a obserwowanie jej traktują jak rozrywkę. Niby jest to młodzieżówka, ale jednak skłania do wielu przemyśleń. Brawo!
Akcja od początku do końca gna tak szybko, że w zastraszającym tempie przewracamy kolejne kartki. Nie możemy doczekać się, aby sprawdzić czym zadziwi nas jeszcze autorka. Kilka razy zmieniała moją ocenę bohaterów, bo tak kluczyła z wydarzeniami. Znalazło się też miejsce na ciekawy romans. Mam nadzieję, że rozwinie się on w następnych tomach. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Katniss to silna dziewczyna, umie poradzić sobie w trudnych sytuacjach. Mało jest takich bohaterek. Gale i Peeta też przypadli mi do gustu. Język jest prosty, literówek nie znalazłam, okładka piękna. Z całego serca polecam i ostrzegam, że wciąga niesamowicie.
Ocena:6/6
P.S. Zaraz po przeczytaniu obejrzałam ekranizację. Dawno nie widziałam tak dobrej. Pierwszy raz spotkałam się, żeby tak wiernie oddać szczegóły.
Dziękuję! Właśnie zauważyłam, że mam 100 obserwatorów. Gdy zakładałam bloga, nawet nie pomyślałam, że do tego dojdzie.
Wprawdzie jeszcze jej nie widać, ale wiosna to czas na zmiany. Podoba Wam się?
Wprawdzie jeszcze jej nie widać, ale wiosna to czas na zmiany. Podoba Wam się?