Tytuł: Jesień cudów
Autor: Jodi Picoult
Stron: 422
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2009
Moje zdanie: Kolejna powieść chyba znanej większości czytelników autorki Jodi Picoult, która zadebiutowała książką ,,Bez mojej zgody”. Tym razem podjęła się bardzo trudnego tematu, czyli obecności w naszym świecie Boga.
Mariah przez przypadek nakrywa w swojej sypialni męża z inną kobietą. Całą sytuację widzi też ich córeczka Faith, która zamyka się w sobie i zaczyna zwierzać wymyślonej przyjaciółce. Początkowo są to niewinne zabawy. Jednak, gdy dziewczynka dokonuje uzdrowień wszyscy zaczynają zastanawiać się czy nie objawia się jej Bóg.
Przeczytałam jednym tchem. Może nie wzrusza tak jak wiele książek tej autorki, ale trzyma w napięciu i skłania do przemyśleń. Pani Picoult stawia przed nami pytanie: Czy wierzymy, że Bóg istnieje?, Czy wierzymy w cuda i objawienia? W to wszystko wplata historię niewinnej dziewczynki, której życie dzięki mediom zamienia się w koszmar.
Pokusiła się nawet o wątek miłosny, który urozmaica lekturę. Jak zawsze autorka musiała wpleść wątek rozprawy i sali sądowej. To co. Jest w tym bardzo dobra. Kolejny raz dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Język jest prosty. Rozdziały dość krótkie co znacznie przyspiesza czytanie i sprawia, że cały czas chcemy zaczynać kolejny. Polecam!
Ocena: 5/6