Ostatnio mało mnie na blogu. 20 sierpnia na świat przyszło moje ponad czterokilogramowe szczęście. Niestety marzenia o naturalnym porodzie zakończyły się fiaskiem i musiałam przeżyć cesarskie cięcie. W porównaniu z opieką po porodzie ( moja rana operacyjna nie została nawet przemyta) cesarka i poród to pikuś. Od razu musiałam nosić dziecko, bałam się, że szwy puszczą, ból był ogromny,. Najważniejsze, że dałam radę i teraz cieszymy się sobą w domu. Nie wiem jak to będzie teraz z blogowaniem. Muszę nauczyć się ogarniać opiekę nad synkiem, sprzątanie, naukę na studia, blogowanie i mnóstwo innych czynności w tym czasie gdy mały śpi. A z tym spaniem jest różnie, już teraz wymaga noszenia, pokazywania świata i tłumaczenia.
W sierpniu przeczytałam 7 książek. Jak będzie we wrześniu? Kiedy znów zacznę odwiedzać wasze blogi? Okaże się, studia zaczynam już w tym miesiącu. Będzie z pewnością ciekawie.