8 sty 2017

Podsumowanie roku 2016

Zwykle takie podsumowania robiłam jeszcze przed końcem roku. Teraz już prawie połowa stycznia za nami, a ja dopiero znalazłam na niego czas. To najlepiej obrazuje jak wiele się zmieniło. Pierwotnie to podsumowanie miało pojawić się w Trzech Króli. Kawałek nawet się opublikował, więcej nie dałam rady napisać :)
Rok 2016 był przełomowy w moim życiu. Pierwsza połowa aż do czerwca upłynęła mi na ostatnich przygotowaniach do ślubu. Półtora roku minęło ogromnie szybko i później nie wiadomo było za co się zabrać. Jednocześnie zdawałam egzaminy na pierwszym roku studiów, a ciążowy brzuszek rósł coraz bardziej. Później były dwa miesiące względnego odpoczynku aż do końca sierpnia kiedy na świecie pojawił się nasz mały skarb. 
Nie wyobrażam sobie bez niego życia.


Za to jeśli chodzi o podsumowanie książkowe i blogowe to mam nadzieję, że ten nowy rok będzie przełomowy. Wiele zmienię, ulepszę moją pisaninę. Przynajmniej takie mam założenia.
w 2016 przeczytałam 85 książek. Myślę, że wynik jest bardzo udany i satysfakcjonujący.

Jakie mam plany na rok 2017?
-utrzymać ten wynik czytelniczy
-lepiej organizować sobie życie. Nie zawieszać się gdy mam czas wolny i nie spędzać go na bezmyślnym przewijaniu facebooka czy patrzeniu się w jeden punkt.
-nie pisać na odwal się, tylko wtedy kiedy naprawdę mam wenę
-ćwiczyć!
-zdać na trzeci rok studiów. :) Gdy patrzę na te przedmioty biofizyka, biochemia czy fizjologia to czarno to widzę :)
-Cieszyć się życiem  :)
A jak jest z wami?

2 sty 2017

Każda kobieta powinna od czasu do czasu pomyśleć tylko o sobie

Dzisiaj post zupełnie inny niż zwykle. Tak to już jest, że my- kobiety troszczymy się o wszystkich dookoła, a gdzieś zapominamy o sobie. W ciąży dbałam o swój organizm i chuchałam na zimne. Później kompletnie o sobie zapomniałam. Karmienie piersią, które już jest dużym wysiłkiem energetycznym dla organizmu w połączeniu z alergią mojego maluszka na białko mleka krowiego, rybiego i białko jaj kurzych sprawiały, że troszkę podupadłam na zdrowiu. Musiałam odrzucić nabiał, wszystko co z jajkami i rybami. Zostało bardzo mało rzeczy, które właściwie mogłam zjeść. 

Pierwsze objawy, które zauważyłam to wzmożone wypadanie włosów. Oczywiście po ciąży pewna ich ilość musi wypaść jednak nie prawie wszystkie. Później pogorszenie widzenia, sucha skóra, łamliwe paznokcie. Zaczęłam szperać w internecie poszukując opinii o jak najlepszym preparacie dla kobiet w podobnej do mojej sytuacji.

O Mumomega czytałam jednak muszę przyznać, że cena kazała mi szukać dalej. Na drugi dzień wierzcie lub nie ale otrzymałam na pocztę propozycję ich przetestowania. Nadawcę tej wiadomości już znałam, a więc długo się nie wahałam. Po zażyciu całego opakowania mogę stwierdzić, że teraz jestem w stanie kupić ten preparat w cenie regularnej w aptece. Mają one w składzie olej z ryb morskich, olej z wiesiołka ( dobrze wpływa na stan cery) i witaminę E. Są to źródła naturalnych kwasów tłuszczowych potrzebnych w czasie karmienia piersią, ciąży czy późniejszym czasie. 

W moim przypadku podziałały przede wszystkim na mój wzrok. Mgła na oczach zniknęła. Oczywiście do okulisty i tak trzeba się wybrać ale  przynajmniej widzę jakąś poprawę. Do tego na głowie zostaje mi trochę więcej włosów. Skutek o którym nie pomyślałam to zwiększona laktacja jednak to tylko i wyłącznie plus. Może kogoś przekonam. Warto jednak aby kobiety będące w ciąży najpierw zapytały się o możliwość zażycia tych tabletek swojego lekarza prowadzącego. Później na wypisie ze szpitala są już dowolne witaminy. 

Nie o tym tylko chciałam jednak dzisiaj napisać. Uświadomiłam sobie, że my kobiety musimy po prostu o sobie pamiętać. Kiedy zrobiłyście coś tylko i wyłącznie dla siebie? Może wieczór z książką pod kocem? Domowe spa? Trening ciała czy spacer? Często o tym zapominamy, a jednak to ważne dla pogody i równowagi ducha. Moim wyzwaniem na rok 2017 jest właśnie robienie sobie takich małych przyjemności. Zapalenie świeczki, wypicie na spokojnie pysznej herbaty gdy dziecko śpi.
Co ostatnio zrobiłyście tylko dla siebie?
W piątek zapraszam was na podsumowanie tego roku, później recenzję książki Gloria.

22 gru 2016

Świąteczne życzenia i wyniki konkursu

Dziecko stwierdziło, że chwilkę się prześpi, choinka i tak jeszcze nie ubrana, przynajmniej kokardy na nią już zrobione, jeszcze zakupy jednak gdy pomyślę sobie o tych dzikich tłumach w sklepach jestem przerażona. Gdzieś z tego całego rozgardiaszu melduję się aby złożyć wam najserdeczniejsze świąteczne życzenia i opublikować spóźnione wyniki konkursu. Na szczęście po świętach będzie już spokojniej. Ja chyba jednak lubię to, że zawsze coś się dzieje, to pozwala mi lepiej funkcjonować. 
Życzę wam dużo miłości, radości, szczęścia, spełnienia najskrytszych marzeń. Odkrycia co jest dla was w życiu najważniejsze i podążania własną ścieżką. Świąt spędzonych tak jak lubicie czy to w rodzinnym gronie, czy z książką w ręku. Lektur jak najciekawszych, odmieniających wasze życie. Pogody ducha w nadchodzącym oku 2017. 
Jeśli chodzi o konkurs to miło mi poinformować, że wygrała Gab riela. Mail już poleciał :)

12 gru 2016

Moja droga do zorganizowania #2

I niech mi ktoś powie, że nie potrafi wykonać własnoręcznie żadnej ozdoby bożonarodzeniowej. Nawet ja umiem. :) Wykorzystałam tutaj stary druciany wieszak, łańcuch na choinkę, trochę bombek, trochę sznurka. Jakieś wstążki i chwila gdy dziecko spało. Powstało coś takiego, mąż wrócił z delegacji i myślał, że kupiłam. To dla mnie chyba największa pochwała.
Ale nie o tym miałam dzisiaj napisać, a o moim kolejnym kroku jaki podjęłam aby chociaż trochę ogarnąć moje życie. Jestem typem chomika i myślę, że wielu z moich czytelników ma tak samo. Czy to jakaś bluzka, w której od dawna nie chodzimy ale jednak zostawiamy ją sobie ,,po domu". A może kosmetyk, który kompletnie nam nie pasuje, a wydaliśmy na niego trochę pieniędzy i szkoda wyrzucić. U mnie najgorzej było chyba właśnie z ubraniami, a ponieważ w ostatnim czasie przenosiliśmy się z pokoju do pokoju część rzeczy została w tym starym, trochę zostało przeniesione do nowego, a jeszcze inne do trzeciego. Któregoś dnia zebrałam się w sobie i stwierdziłam, że muszę zebrać się do konkretnych porządków.
Jak to zrobić?
Nie myśleć, nie analizować. Wtedy z pewnością nie wymyślimy czegoś aby tej rzeczy nie wyrzucać. Stosowałam się zasady, że jeśli czegoś przez ostatnie dwa lata nie zakładałam to już raczej tego nie zrobię. No chyba, że to kilka sukienek, w które już się nie mieściłam, a teraz nagle są idealne. Te powędrowały do szafy w pokoju, w którym teraz mieszkamy i są często eksploatowane. Jeśli chodzi o kosmetyki to gdy stało coś przeterminowane nawet się nie zastanawiałam i z 14 szminek zostały mi skromne dwie. ( Miałam wtedy okazję, żeby kolejne dwie w nagrodę sobie dokupić ale to już inna sprawa). Do tego przygotowałam przekąskę, sok i mnóstwo największych worków na śmieci. Szybko się z tym uporałam i co najważniejsze jakoś tak lżej mi na duszy. Chyba zabałaganiona przestrzeń sprawia, że nasze życie i nastrój też taki jest. Mam nadzieję, że teraz odzyskam równowagę. Od deski do deski czytam teraz bloga Niebałaganki.. To ona mnie tak bojowo nastraja :)
Jak jest z wami? Chomikujecie czy raczej na bieżąco wszystko segregujecie i wyrzucacie? 

9 gru 2016

Moja droga do zorganizowania #1

Studia, dziecko, dom. Wszystko miesza się w głowie i nie wiadomo w co włożyć ręce. Jak staram się zorganizować? Od gimnazjum aż do teraz szukałam idealnego dla mnie kalendarza. Na koniec listopada na facebooku wpadła mi grupa zrzeszająca ludzi zakręconych na punkcie Bullet journal. Kompletnie nie wiedziałam o co chodzi. Zaczęłam czytać i okazało się, że dołączenie do tej grupy było strzałem w dziesiątkę. Kalendarz będę nosiła przy sobie, tam zapisuję na bieżąco kolokwia i egzaminy, a później będę przenosić je do mojego plannera. 
Na czym polega Bullet journal? Jest to kalendarz, który tworzymy własnoręcznie. W moim przypadku zaczęłam w zwykłym zeszycie A4, zwykłym, czarnym długopisem. Wiem, że niektórzy kupują specjalne notesy, mnóstwo cienkopisów i naklejek do ozdabiania. Może pomyślę nad tym gdy już mocniej się wciągnę, na razie super jest jak jest. Bujo- jak w skrócie go niektórzy nazywają jest naszym miejscem do planowania i kreatywnego bazgrania chociaż gdy widzę dzieła niektórych aż mnie skręca z zazdrości. Ja w grudniu pokusiłam się tylko o kilka śnieżynek, niektórzy malują przepiękne obrazy na całe kartki.

Co mi się w nim najmocniej podoba? To, że jest w nim wszystko to chcę. Zawsze rozpoczynam od rozpisania pojedynczego tygodnia. Tam wpisuję wszystkie zadania do wykonania na ten tydzień, które nie mają przypisanego konkretnego dnia. Pod spodem są trackery, czyli rzeczy, które wykonuję codziennie. Tutaj tylko odznaczam czy poćwiczyłam ( to pole jest od początku puste ale może niedługo się zapełni), czy połknęłam swoją witaminę, a małemu podałam jego, próbuję też wstawać o 6, wiem, że wtedy lepiej funkcjonuję ale z drugiej strony zaczęły nam iść zęby, ciągle jestem niewyspana i może z tego punktu zrezygnuję. To ja tworzę mój kalendarz, a więc mam tutaj pełną dowolność. Do rysowania tabelek, które są w nim głównie potrzebne na szczęście nie potrzeba ogromnych umiejętności. Do tego mam jeszcze miejsce do zaznaczania ilość wypitych przeze mnie kubków wody.
Każda kartka A4 to cztery dni, wychodzę z założenia, że jeśli lista zadań na ten dzień mi się nie mieści to po prostu się nie wyrobię. Zawsze tak jest, a więc starajmy się zapisywać tam tyle ile rzeczywiście jesteśmy w stanie zrobić. Do tego podpatrzyłam u innych dziewczyn zaznaczanie strzałką rzeczy, które zostają przeniesione na kolejny dzień. Banalne, a nigdy na to nie wpadłam tylko codziennie wpisywałam to samo :)

Co sądzicie o takim planowaniu? Może sami już z niego korzystacie?

6 gru 2016

Stosik #46

Ostatnio mniej czytam, a więc siłą rzeczy stosiki pojawiają się u mnie dużo rzadziej. Wiem jednak, że zawsze był to najbardziej ulubiony rodzaj postów, a więc staram się coś dla was wykombinować. Przedstawię książki, które w ostatnim czasie zrecenzowałam na Czytamwszędzie oraz dwie, które będę niedługo czytać i już możecie wypatrywać ich recenzji. W piątek czekajcie natomiast na pierwszy post z nowej serii, w której trochę o moich dążeniach do zorganizowania sobie życia i bloga, niedawno odkrytym sposobie planowania. Myślę, że coś zaczyna mi wychodzić, ponieważ już teraz jest mnie więcej na blogu, ruszyłam z konkursem ( zachęcam do zgłaszania się). Nie chcę jednak zapeszyć i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej.
Tradycyjnie kliknięcie w tytuł przeniesie was do recenzji :)
1.Monika Błądek ,,Gloria". Leży na mojej półce już dłuższy czas, po prostu ciężko mi się za nią zabrać gdy tyle obowiązków dookoła. To dystopia, które bardzo lubię i cenię sobie fakt, że mogę zastanowić się co by było gdyby i do czego dąży nasz świat.
2.Amy A. Bartol ,,Nieuniknione". Miłość, anioły, magia, tajemnice. Zapowiada się ciekawa i pasjonująca lektura.
3.Kalendarz 2017. Beata Pawlikowska. Kalendarz, który doskonale sprawdzi mi się w torebce. W czym będę planować w domu dowiecie się już w tym tygodniu.
4.Paulo Coelho ,,Szpieg". Książki tego autora miałam okazję czytać ładnych parę lat temu. Zupełnie nie wiedziałam czy mi się spodoba, a tutaj okazało się, że autor stworzył coś zupełnie innego niż zwykle.
5.Tana French ,,Ściana sekretów". Co to była za lektura! Mocny, hipnotyzujący i magnetyczny thriller w klimatycznym miejscu. Muszę koniecznie zachęcić do przeczytania.
6.Nicholas Sparks ,,Spójrz na mnie". Tak jak w przypadku Paulo Coleho ten autor zaskakuje powiewem świeżości w swojej książce. Napisał tutaj bardziej thriller niż romans i z tego powodu mocno mi się spodobało. Znacie którąś z nich?

2 gru 2016

308.Księgarenka przy ulicy Wiśniowej

Opowiadania to gatunek literacki po który sięgam stosunkowo rzadko. Zwykle kończą się one zanim akcja rozwinie się na dobre i pozostawiają po sobie niedosyt. Jak jest z tym zbiorem?

Tytułowa ,,Księgarenka przy ulicy Wiśniowej" to spoiwo łączące ze sobą wszystkie opowiadania. Liliana Fabisińska napisała wstęp w którym pan Alojzy- księgarz zajmujący się literaturą od wielu lat myśli nad zamknięciem działalności. Postanawia podarować każdemu ze swoich stałych bywalców jakąś lekturę która jak się okazuje doskonale ich określi i zmieni ich dotychczasowe życie.

O ukochaną kobietę trzeba dbać codziennie.Nie nachalnie, nie natarczywie, ale tak, aby czuła się wciąć atrakcyjna i adorowana.
Pozostałe opowiadania przedstawiające przedświąteczne perypetie kolejnych klientów Księgarenki zaprezentowali autorzy tacy jak Gabriela Gargaś, Agnieszka Krawczyk, Remigiusz Mróz, Marta Obuch, Alek Rogoziński czy Magdalena Witkiewicz. Po raz kolejny mogłam dzięki wspaniałej lekturze poczuć magię zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. I o ile opowiadań nie lubię to tutaj doskonale taka forma pasowała i po przeczytaniu czuję się usatysfakcjonowana. Podoba mi się sposób w jaki łączą i splatają się poszczególne historie chociaż napisane są przez całkowicie innych autorów, którzy mocno czują się w zupełnie odmiennych od siebie literackich gatunkach. Ciekawa jestem procesu powstawania tej książki. Autorzy w jakiś sposób kontaktowali się podczas pisania czy po prostu poznali wstęp Liliany Fabisińskiej i tak doskonale się do siebie dopasowali.

Wszystkie historie są o magii świąt Bożego Narodzenia- tym niezwykłym czasie gdy absolutnie wszystko się zmienia i staje się możliwe. O poszukiwaniu miłości, samotności, akceptowaniu drugiego człowieka i o książkach. Romansach, bajkach, powieściach obyczajowych. Gdyby nie one nasz świat byłby smutny, a nasze życie czasami mogłoby potoczyć się w zupełnie innym kierunku.

Nie potrafię wybrać najlepszego opowiadania ponieważ każde z nich jest inne. Autorzy mają swoje specyficzne style pisania co łatwo zauważyć podczas czytania takiego zbioru. Wielu z nich jeszcze nie miałam okazji poznać i stwierdzam, że po tej lekturze muszę zrobić to czym prędzej.

Podsumowując, to dobry zbiór opowiadań do poczytania przed świętami. Klimatyczny, ciekawy, wartościowy i zmuszający nas do intrygujących refleksji.
Ocena:5/6
Tytuł: 308.Księgarenka przy ulicy Wiśniowej
Autor: wielu autorów
Stron:421
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Filia

29 lis 2016

Podsumowanie listopada

źródło: Pinterest
Wprost nie mogę uwierzyć, że listopad praktycznie za nami. Powoli odkurzam świąteczne ozdóbki i wymyślam dekoracje jakie mogłabym zrobić własnoręcznie w domu. Marzy mi się wieniec na okno i właśnie taki świecznik z dwiema, trzema świecami z wosku pszczelego. Podobno są zdrowe, nie chcę truć maluszka czymś innym, a jednak lubię je palić. Dają taki niesamowity, magiczny klimat. Nigdy tak nie czekałam na Boże Narodzenie, to dopiero przyjście na świat dziecka wiele w nas zmienia, przypomina o tym co było kiedyś. Zawsze ubierałam choinkę i to wszystko. Teraz przeglądam Pinterest i szukam inspiracji aby te nasze pierwsze święta razem, po ślubie i narodzinach Bartusia były naprawdę magiczne. A jak jest z wami?Tworzycie coś samemu?
Na blogu pojawiło się kilka recenzji. Najmocniej zachęcam was do udziału w moim konkursie.Pojawiły się trzy recenzje, co w porównaniu z poprzednimi miesiącami uważam za wspaniały wynik. Jeśli ktoś chce sobie jakieś poczytać, zapraszam, wystarczy kliknąć tutaj. W piątek możecie spodziewać się też kliku słów o Księgarence przy ulicy Wiśniowej. Właśnie skończyłam ją czytać. Spodobało mi się? Napiszę wam tylko tyle, że jest klimatyczna i doskonała na nadchodzący czas.
W listopadzie przeczytałam 4 książki. Mogło by być lepiej, mogło gorzej. Wynik mnie satysfakcjonuje. Z resztą nie czytam dla tych statystyk tylko samej przyjemności, a tej z czytania wyniosłam w tym miesiącu dużo. Trafiły mi się ciekawe książki. Jaki będzie grudzień? Z pewnością intensywny. Dom, dziecko, blog, na studiach już kolokwia i zaliczenia. Gdyby jednak było spokojniej chyba nie czułabym się dobrze, teraz jest idealnie. Nawet spadł śnieg, mam nadzieję, że będzie na święta.

Już niedługo: 
308.Księgarenka przy ulicy Wiśniowej
Stosik #46

24 lis 2016

307.Gorączka o świcie


Czarna Owca to wydawnictwo, w którym zawsze mogę znaleźć ciekawego. Czy to kryminał lub thriller, czy mądra i zmuszająca do refleksji historia. Tym razem zaoferowana została mi powieść Petera Gardos'a- reżysera i pisarza, znanego z filmów ,,Lalka z porcelany", ,,Koklusz" czy ,,Ostatni blues". Opowiada on tu prawdziwą historię swoich rodziców, którzy przed pierwszym spotkaniem wymienili ze sobą kilkadziesiąt listów.

Jest rok 1945. Miklós i Lili zostają ocaleni z obozów koncentracyjnych i w różnych częściach kraju odbywają rekonwalescencję w szpitalach. Wkrótce okazuje się, że Miklós choruje na zaawansowaną gruźlicę i pozostało mu tylko sześć miesięcy życia. Mężczyzna nie ma już nic do stracenia i wysyła listy do stu siedemnastu rodaczek przebywających w szpitalach. Jedną z nich jest młodziutka Lili, która postanawia na taki list odpisać. Czy między tymi poranionymi przez życie rodakami na obcej ziemi ma szansę do czegoś dojść?

Historia, której połknięcie gdy już znalazłam trochę czasu zajęło mi tylko dwa dni. Przejmująca, wzruszająca, a jednocześnie niebywale leciutka. Przede wszystkim jest to opowieść o chorobie i zdumiewającej walce z losem przez osobę, która nie ma już nic do stracenia. Miklós się nie poddaje, nawet nie dopuszcza do siebie myśli, że mógłby przegrać z chorobą. A może to tylko i wyłącznie nieumiejętność stawienia czoła problemom?

Widmo smutnej i ostatecznej diagnozy unosiło się nad nimi jak sęp nad ofiarą.
Oprócz tego to opowieść o miłości jaka w naszych czasach zdarza się niezwykle rzadko. Obecnie patrzymy najczęściej na wygląd zewnętrzny, atrakcyjność. Inne przymioty stają się całkowicie nieważne. Miklós i Lili nie widzieli się wcześniej, zafascynowali się swoimi osobowościami i charakterami.Czytając tę mocno romantyczną historię żałowałam, że nie piszemy już do siebie listów. Ten moment oczekiwania na wiadomość od ukochanej osoby, niepewność pomieszana z radością musiały być magiczne.

To też powieść o II wojnie światowej, Żydach, obozach koncentracyjnych. Wydarzenia te odcisnęły na nich tak dotkliwe piętno, że zmieniło to osobowości, wpłynęło na przyszłe wypadki. Wszystko to pokazuje, że jest to naprawdę wyjątkowa, mądra i wartościowa lektura. Momentami wydawała mi się nawet dość absurdalna, a jednak wydarzyła się ona naprawdę i to czyni ją niezwykłą.
Ocena:4+/6

Tytuł: 307.Gorączka o świcie
Autor: Peter Gardos
Stron: 253
Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Czarna Owca

18 lis 2016

306.Polska Kuchnia. Rozsmakuj się w tradycji

Kuchnia Polska to znane, lubiane i cenione na całym świecie dania. Są wyjątkowe, absolutnie niepowtarzalne, ich smaku nie można zapomnieć już do końca życia. Młodzi myślą, że ciężko coś takiego samemu w domu przygotować, a te potrawy wymagają spędzenia mnóstwo czasu w kuchni, a ich prawdziwy smak potrafiły wydobyć tylko nasze babcie.

Joanna Furgalińska dzięki tej książce udowadnia, że to wszystko jest nieprawdą. Wystarczy tylko trochę dobrych chęci, a to co nas ogranicza to właściwie dostępność produktów w spiżarni. Oferuje nam niezwykle prosty elementarz prezentujący najpopularniejsze dani kuchni polskiej m.in. grochówkę, pierogi czy zimne nóżki. Co mnie jednak najmocniej w niej urzekło i sprawiło, że uważam, że drugiej takiej książki kucharskiej ze świecą szukać jest fakt, że przepisy zostały przedstawione w formie rysunkowej. Powiedziałabym, że dzięki temu jest to książka dla prawdziwych laików, ludzi, którzy w kuchni stawiają pierwsze kroki. Autorka zadbała o najdrobniejsze szczegóły. Nie tylko jasno i przystępnie zaprezentowała daną recepturę ale na obrazkach pokusiła się nawet o dokładne narysowanie mleka czy margaryny. Jestem pewna, że dobrze znacie te produkty czy to z własnej kuchni, czy reklam telewizyjnych.
Podsumowując, książka kucharska ogromnie mi się spodobała. Wiele potraw jest mi dobrze znanych jednak znalazłam tu jeszcze mnóstwo wskazówek, które sprawiają, że potrawy są jeszcze lepsze np. po raz pierwszy dodałam mąkę do wątróbki i wyszła chrupiąca. Ci którzy chcą się czegoś nauczyć niech czym prędzej ją sobie zakupią. A może poproszą o nią Świętego Mikołaja? To dobra pozycja na prezent.
Ocena:5/6
Tytuł: 306.Polska Kuchnia
Autor: Joanna Furgalińska
Stron: 144

Wydawnictwo: PWN
Rok wydania: 2016

Już niedługo:
307.Gorączka o świcie

16 lis 2016

Nowy początek i konkurs

Listopad tego roku będzie nowym początkiem dla mojego bloga. Niedługo Nowy Rok, jednocześnie niedawno zmieniło się całe moje życie: wyszłam za mąż, urodziłam dziecko i kompletnie zagubiłam się we wszystkich obowiązkach. Zaczynam powolne odgruzowywanie bloga, przestrzeni wokół mnie i studiów. Mam głowę pełną nowych wyzwań i pomysłów na to jak ma to wszystko wyglądać. Jeśli chodzi o bloga to:
1.Posty będą pojawiać się regularnie we wtorki i piątki. Wyjątkiem jest ten dzisiejszy.
2.Koniec z ciągłym odświeżaniem postów
3.Podsumowania będą też zebraniem postów z danego miesiąca abyście mogli do nich powrócić.
4.Postaram się robić ładniejsze zdjęcia.
5.Postaram się pisać także inne recenzje, lepsze, bardziej dopracowane, dłuższe. Zobaczymy z tym będzie chyba najgorzej. Wypracowałam już sobie schemat z którego pewnie ciężko będzie mi się wyłamać.
6.Co do wyglądu bloga to tutaj wszystko zostawiam wam. Napiszcie czy wam się podoba. Dla mnie jest czytelny, a jednak minimalistyczny biały do mnie nie przemawia. Muszę mieć tutaj troszkę koloru. Napiszcie też o czcionce. Odpowiada wam?
7.Powstanie nowy cykl w którym będę opisywać swoją Drogę do lepszego zorganizowania. Pewne kroki już poczynione :) 

Jak myślicie, będzie ciekawiej na blogu?
Żeby to wszystko uczcić mam dla was konkurs. Otrzymałam dwa egzemplarze tej książki,a w związku, że ogromnie mi się spodobała postanowiłam obdarować dwie osoby. Jeden konkurs będzie prowadzony na blogu, drugi na fb. Udział można brać tu i tu z tym, że jeśli jedna osoba może wygrać tylko jedną książkę.
Regulamin konkursu
1.Organizatorem jestem ja- Chabrowa Czytelniczka, właścicielka bloga, sponsor nagród to Wydawnictwo Znak
2.Konkurs trwa od dzisiaj tj, 16.11 do 18.12
3.Będzie mi miło jeżeli wstawicie na swoim blogu baner z linkiem do konkursu
4.Po tym czasie wyłonię zwycięzców, jednego na blogu, drugiego na fb.
5.Aby wziąć udział trzeba wypełnić formularz konkursowy i powiadomić mnie o tym w komentarzu pod postem. Mile widziana odpowiedź na to o czym piszę u góry.
6.Nagroda nie podlega wymianie na inną
7.Koszty wysyłki pokrywam ja, jednak tylko na terenie Polski
8.Zwycięzca zostanie poinformowany o wygranej mailowo.
9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

9 lis 2016

305.Anioł do wynajęcia

Dni biegną nieubłaganie. Powoli witryny sklepowe zmieniają swój wystrój na świąteczny, a w sklepach zaczynamy słyszeć kolędy.To doskonały moment aby przeczytać jakąś bożonarodzeniową powieść i wprowadzić się w ten magiczny i jedyny w swoim rodzaju nastrój. Czy ta książka mi to zapewniła?

Michalina została całkowicie sama, nie ma gdzie mieszkać, a na dworze powoli robi się coraz mroźniej. Gdy już nie ma żadnej nadziei na poprawę swojego losu dziewczyna prosi Boga o Anioła, nawet takiego do wynajęcia. Czy jej życie się odmieni i spotka jeszcze kiedyś na swojej drodze dobrych ludzi?

Za każdym razem gdy sięgam po jakąś powieść Magdaleny Kordel stwierdzam, że to moje odkrycie roku. ,,Anioł do wynajęcia" bije wszystkie inne książki na głową i sprawia, że po raz pierwszy od kilku lat tegorocznych świąt wypatruję z niecierpliwością. Powieść ma tylko i wyłącznie plusy i mam nadzieję, że wejdzie do kanonu powieści bożonarodzeniowych i będzie chętnie w tym okresie czytana.

Po pierwsze jest to niezwykle ciekawa obyczajówka. Piękna historia o ludzkiej zawiści i nieszczęściu, a jednocześnie po drugiej stronie dobroć serca. Samotność, która sprawia, że nasze życie nie jest pełne, czegoś w nim cały czas brakuje. Michalina to zagubiona dziewczyna, która spotyka na swojej drodze mnóstwo życzliwych ludzi. Między innymi Nelę- niezwykle wygadaną i charakterną staruszkę, która myśli, że w jej wieku może już wszystko każdemu wygarnąć. 

Był zimny listopadowy wieczór. W powietrzu czuć było zadziwiającą mieszankę zapachów konającej jesieni i nadchodzącej zimy.

Drugiem plusem jest cała otoczka powieści. Fakt, że niesie ona ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. Daje nam wiarę w to, że trafiają się jeszcze na tym świecie dobrzy ludzie. Pokazuje, że miłość istnieje. Otula jak najcieplejszy koc, oblepia duszę ciepłem i optymizmem. Przywołuje bożonarodzeniowe tradycje, sprawia, że podczas jej czytania ta magia świąt, ten niezwykły klimat aż wylewają się z kartek. Każe nam wierzyć, że w ten czas wszystko jest możliwe, a marzenia naprawdę się spełniają. Każdy z nas ma obok siebie Anioła Stróża, który ukazuje się w napotkanych osobach.

Ta powieść sprawiła, że już chciałabym wyciągnąć ozdóbki, gwiazdy i światełka. Wprowadziła mnie w nastrój błogości i wyczekiwania jakie pamiętam jeszcze z czasów gdy byłam mała. Ukoiła i rozweseliła, pozwoliła uronić kilka łez, a jednocześnie stała się jedną z najpiękniejszych przeczytanych powieści tego roku. Ogromnie polecam!

Tytuł: 305.Anioł do wynajęcia
Autor: Magdalena Kordel
Stron: 395
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak

2 lis 2016

Podsumowanie października

Październik również za nami. W tle na zdjęciu załapał się nawet gumowy kaczor, który dumnie pilnuje szafek. Na pierwszym planie kwiaty od męża. Jutro moje urodziny.Nietypowo, we Wszystkich Świętych. Ja jednak tłumaczę to sobie, że mam aż tylu patronów, którzy mnie codziennie wspierają. Co się w tym październiku wydarzyło? Mały zaczął gaworzyć, śmiać się. Coraz więcej się bawi, a jednocześnie wymaga tyle uwagi, że nie mogę z niczym zdążyć. Dni coraz krótsze i mijają mi w tempie ekspresowym. Jednocześnie zdążyłam  przeczytać mnóstwo książek, jest ich aż 6. W porównaniu z poprzednim miesiącem jest po prostu fantastycznie czego nie można powiedzieć o recenzjach. Moim wyzwaniem jest teraz dodanie czegoś na zapas i powrócenie do publikowania dwóch tekstów tygodniowo oraz takie ogarnianie domu jak Niebałaganka. Znów powróciła do wertowania jej bloga. Jeśli coś uda mi się wprowadzić w życie z pewnością podzielę się z wami pewnymi patentami.Trzymajcie za mnie kciuki.
A to moje odkrycie tego miesiąca. Te herbaty są po prostu przepyszne i mam ochotę wypróbować wszystkie z serii.

22 paź 2016

Stosik #45

Wszystkie recenzje już się ukazały. Wystarczy kliknąć w tytuł.
1.Immunitet-Remigiusz Mróz. Kolejna powieść tego autora, moja pierwsza z Chyłką. Już wiem skąd te wszystkie zachwyty.
2. Metro 2033. Prawo do życia- Denis Szabałow. Nie sądziłam, że tak zachwyci mnie jakaś fantastyka. To opowieść o świecie po III wojnie światowej gdzie została użyta bomba atomowa. Przerażająca wizja.
3.Serafima. Pewnej zimowej nocy-Simon Montefiore.  Powieść o Rosji i tym chorym systemie jaki panował tam za czasów Stalina.
4.Razem będzie lepiej- Jojo Moyes. Bardzo ciepła i pozytywna. Mądra i wartościowa.
5.Mock-Marek Krajewski. Szósta część serii, a tak naprawdę początki działalności Mock'a. Ależ mi się szybko czytało.
5.Jestem żoną szejka-Laila Shukri. Temat na czasie. Wstrząsający. Nie sądziłam, że takie są realia.
Któraś z książek was zaciekawiła?

17 paź 2016

304.Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu

Anna McPartlin to autorka ,,Ostatnich dni Królika". Książki, która mnie emocjonalnie wyczerpała, sprawiła, że nad wieloma rzeczami musiałam się zastanowić. O czym jest ta historia?

Maisie to kobieta, której życie jest naznaczone smutkiem, cierpieniem i problemami. Najpierw związała się z mężczyzną, który się nad nią znęcał psychicznie i fizycznie. Później jej matka zapadła na demencję. Gdy ginie jej ukochany syn kobieta myśli, że to kara za jakieś okropne grzechy. Czy można w tym wypadku znaleźć jeszcze swoje szczęśliwe miejsce?

Piękna, wzruszająca, napisana na wielu płaszczyznach, zmuszająca do refleksji. Ale od początku. Najnowsza wydana w Polsce powieść autorki to historia, której bohaterowie borykają się z wieloma problemami. Maisie to prawdziwa superbohaterka. Ma za sobą traumatyczne przeżycia związane z jej mężem, nie może dogadać się z dorastająca córką, a do tego wszystkiego matka, w której miała zawsze solidne wsparcie zaczyna tracić pamięć. Na jej miejscu wielu by się poddało i miało pretensje do całego świata. Ta postać z uśmiechem na ustach wita każdy nowy dzień, ma dla wszystkich ogromne pokłady miłości i czułości. Gdyby na świecie były same takie osoby z pewnością byłby on lepszy. Każdy z nas powinien brać z niej przykład.

Jeremy- syn Maisie, postać wokół której toczy się cała historia to chłopak pełen sprzeczności. Z jednej strony uczynny i dobry tak jak matka, z drugiej niezwykle samotny i wyobcowany. Inny. Jak to jest być w skórze takiej osoby? Co czuje ktoś kogo odrzuca cały świat?

,,Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu" nie jest taką do końca jasną i prostą historią. Autorka bardzo powoli odkrywa przed nami poszczególne wydarzenia. Wiemy tylko, że Jeremy nie żyje. Nie mamy zielonego pojęcia co mogło się stać. Śledzimy tę historię z wielu punktów widzenia, cofamy się w przeszłość, obserwujemy teraźniejszość. To opowieść o głębokiej i doskwierającej samotności, wyobcowaniu i inności. Ludzkiej nietolerancji, głupich szczeniackich żartach i podchodach, które często prowadzą do tragicznych w skutkach wypadków. Pierwszych miłościach, dojrzewaniu. Zmuszająca do refleksji, wywołująca wiele emocji. Niezwykle życiowa, prawdziwa, szczera do bólu, a jednocześnie prosta w odbiorze. Kolejna książka spod pióra tej autorki, która trzyma duży poziom.
Ocena:5/6

Tytuł: 304. Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu
Autor: Anna McPartlin
Stron: 396
Wydawnictwo: Harper Collins
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Harper Collins
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka