25.08.2016

302.Miejsce na ziemi

Umi Sinha wychowywała się w Indiach, później wykładała na Uniwersytecie w Sussex.
,,Miejsce na ziemi" to saga rodzinna prowadzona z punktu widzenia trzech postaci. Lily Langdon, dwunastoletniej dziewczyny, która przeżyła ogromną tragedię. Jej matka wręczyła ojcu własnoręcznie tkany obrus po którego zobaczeniu mężczyzna popełnił samobójstwo. Lila musiała opuścić Indie i zamieszkać z podstarzałą cioteczną babką. Pomiędzy tę historię zostały wplecione losy z młodości ojca Lily- Henry'ego oraz jej babki- Cecily.

Dziewczynka wspinała się po półkach almari, stawiając bose stopy pomiędzy belami haftowanych płócien. 

Naszym życiowym celem jest odnalezienie swojego miejsca na ziemi. Może być nią rodzina, dom, ukochana i idealna praca czy pasja, własna tożsamość. Coś co będzie sprawiało nam radość. Ta saga rodzinna to właśnie niezwykle barwna, delikatna, a jednocześnie porywająca historia o takich poszukiwaniach. Wszyscy bohaterowie dopiero próbują zrozumieć kim są i jaki jest ich cel w życiu. Są ze sobą spokrewnieni, dzieli ich wszystko: czasy w jakich przyszło im żyć i problemy.

Autorka znakomicie rozbudowała tło historyczne. Dla niektórych może być to wadą, ponieważ lektura nie jest wcale prosta. W moim przypadku sprawiło to, że tylko lepiej mogłam zrozumieć poruszane w niej problemy. Autorka pisze o rasizmie, który trwa od najdawniejszych lat. Indie nigdy nie były krajem gdzie panowała równość. Teraz też panują w niej kontrasty. Mają niezwykle burzliwą historię, biali ludzie zawsze uważali się za panów, którym należy służyć, a miłość pomiędzy mieszańcami była czymś nie do wyobrażenia bez względu na czasy.

Znajdziemy tutaj rodzinne tajemnice, zdrady i makabryczne wydarzenia. Wszystko to co powinno znaleźć się w sadze rodzinnej. Wielkie namiętności, straty, zemsty i szaleństwa.

Bohaterką, która zapadła mi w pamięć najbardziej jest oczywiście Lila. Ukształtowała ją trudna sytuacja w rodzinie, późniejsza tragedia i ciężkie życie pełne nieporozumień z cioteczną babką. Nie zna swojej tożsamości, historia jej rodziny pełna jest białych plam.

Podsumowując, nie jest to wcale prosta lektura. Gdy się już w nią wciągniemy to przez tę egzotyczną historię, pełną refleksji, problemów rodzinnych, klasowych i politycznych opowieść po prostu się płynie. Chłonie te czasy i kulturę, która większości z nas nie jest w ogóle znana. Pełna namiętności i szaleństwa saga rodzinna.
Ocena: 5/6
Tytuł: 302.Miejsce na ziemi
Autor: Umi Sinha
Stron: 381
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Marginesy

Już niedługo:
Stosik #44
Podsumowanie sierpnia

24.08.2016

301.Kochając pana Danielsa

Brittainy C. Cherry to autorka, która szturmem wdarła się na listy bestsellerów. Odkąd zobaczyłam jej powieść w zapowiedziach, przeczytałam te wszystkie ogromnie pozytywne opinie wiedziałam, że będę na nią polować.

Ashlyn traci swoją siostrę bliźniaczkę, osobę, z którą była zżyta najmocniej na świecie i kompletnie się załamuje, nie potrafi zebrać swojego potrzaskanego serca na nowo w całość. Tak samo jak jej matka, która odsyła dziewczynę do jej ojca i jego nowej rodziny. Nie obejdzie się bez wielu oskarżeń i wyrzutów. W nowym miejscu Ashlyn spotyka niezwykle tajemniczego i przystojnego pana Danielsa. Co z tego wyniknie?

Jestem absolutnie zakochana i zauroczona tą powieścią. Każda z wcześniej przeczytanych recenzji potwierdziła się, a ja żałuję, że tak szybko się skończyła i spędziłam z nią tylko dwa wieczory. 


Ludzie nie są stworzenie, by być idealni, Danielu. Potrafimy psuć, pierniczyć i uczyć się nowych rzeczy. Nasza natura jest doskonale niedoskonała.

Autorka rzeczywiście stworzyła kawał literatury, która potrafi rozbić nasze serca na drobniutkie kawałeczki, sprawić, że dopóki nie skończymy jej czytać nie odetchniemy spokojnie, ponieważ pochłania ona każdą naszą myśl. To historia jakich mało, nie ma w niej trójkąta miłosnego, opowiada o zakazanej miłości, która przydarzyła się w niewłaściwym miejscu o zupełnie niewłaściwym czasie, pomiędzy kochankami stoi cały świat. Autorka nie stworzyła kolejnego kiczowatego romansu, o którym zapominamy zaraz po jego odłożeniu na półkę. To historia, która na długo pozostanie w naszych sercach i będzie rozbudzać naszą wyobraźnię. Właściwie kilka dni po jej przeczytaniu ja w dalszym ciągu nie doszłam jeszcze do siebie, w głowie mam kłębowisko myśli, ciężko rozpocząć mi kolejną lekturę. Jedyne co wiem z całą pewnością to fakt, że chcę takich książek na mojej półce dużo, dużo więcej.

Wszystko w tej opowieści toczy się wokół Szekspira i jego dzieł. To zabieg, który czyni historię absolutnie wyjątkową i nadaje jej jedyny w swoim rodzaju klimat. Chciałabym, żeby o miłości mówiono do mnie takimi słowami.

Od początku do końca odnalazłam tu wiele emocji. Nie tylko miłosnych uniesień jednak to głównie one wywoływały u mnie przyspieszone bicie serca i rumieńce na twarzy. Oprócz opowieści o miłości znajdziemy tu też śmierć, bolesną stratę i nieumiejętność poradzenia sobie ze swoją innością. Bohaterowie to postacie z krwi i kości. Doskonale rozumiałam pretensje Ashlyn w stosunku do swoich rodziców. A Daniels? Zdecydowanie każda z czytelniczek z miejsca się w nim zakocha.

Podsumowując, to gorący, wywołujący całą gamę emocji romans, który przyprawi was o drżenie rąk i pozostanie w was na długo.
Ocena:6/6
Tytuł: 301. Kochając pana Danielsa
Autor: Brittainy C. Cherry
Stron: 423
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz dziękuję księgarni internetowej Bookmaster


Już niedługo:
302.Miejsce na ziemi
Stosik #44

19.08.2016

300.Mamuszka

Ostatnio panuje moda na bycie fit, książki kucharskie to raczej przepisy wegetariańskie czy wegańskie, kuchnie raczej dla nas egzotyczne. Mamuszka jest w tym wszystkim prawdziwym powiewem świeżości chociaż wcale nie proponuje nam nowoczesnych przepisów, a receptury na tradycyjne dania kuchni ukraińskiej, gruzińskiej czy rosyjskiej. 

Ale od początku. Po odpakowaniu nie mogłam nie zachwycić się tym wydaniem. Twarda, ale matowa okładka, złote wytłaczane zdobienia i tytuł. Z jednej strony nowoczesna, z drugiej tradycyjna i starodawna. Po dłuższym głaskaniu okładki nastąpił moment wielkiego otworzenia. Oczarowało mnie bogactwo zdjęć i kolorów, wstęp opisujący korzenie rodzinne autorki, to co ją ukształtowało i sprawiło, że w swojej kuchni przyrządza takie, a nie inne potrawy.Mnóstwo zdjęć pokazuje jej rodzinę przy biesiadnym stole czy wspólnie przygotowujących potrawy.

Zaczynamy od zup, przez pieczywo, warzywa, kluski, mięsa, przetwory, desery aż do napoi. Każdy z nich opatrzony zdjęciem, krótkim opisem czym możemy zastępować niektóre z produktów, historia powstania dania czy informacją na jakie rodzinne przyjęcia była przygotowywana w domu autorki. Z tej książki wionie klimat Ukrainy czy Gruzji.

Co spodobało mi się w niej najmocniej to fakt, że są to takie ,,nasze" słowiańskie smaki i korzenie. Dani kuchni polskiej mają z nimi wiele wspólnego. Każdy przepis możemy zrobić praktycznie od razu, nie ma tutaj żadnych dziwnych składników, które byłyby niedostępne w mniejszych miejscowościach. O wielu daniach słyszałam, jeszcze więcej to wspomnienia mojej mamy z dzieciństwa. 

Pierwszym wypróbowanym przepisem był ten na jogurtowe racuchy na śniadanie. Wyszły pyszne, sycące i taaaakie puszyste. Palce lizać. Pewnie będę kombinować z różnymi rodzajami mąk.

Podsumowując, to książka kucharska, która wywołuje wspomnienia i uśmiech na twarzy. Podróż od Lwowa do Baku. Ponad 100 tradycyjnych przepisów, które idealnie trafią w podniebienia Polaków. Do tego magiczne i przepiękne wydanie.
Ocena:5/6

Tytuł: 300. Mamuszka
Autor: Olia Hercules
Stron: 240
Wydawnictwo: Buchmann
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję księgarni internetowej Bookmaster
Już niedługo:
301.Kochając pana Danielsa
302.Miejsce na ziemi 

17.08.2016

Chabrowa w kuchni #7

Zaszczytny tytuł młodej żony musi nieść też ze sobą jakieś obowiązki. Lubię gotować, kombinować. Tym razem skusiłam się na kopytka z sosem. Danie kuchni polskiej, bardzo dobrze znane, a jednak robiłam je po raz pierwszy. Sos podobno był świetny. Inny niż zwykle, wszystko zawdzięczam dość dużej ilości dodanych składników.
Zacznijmy od sosu.
1.Mięso drobno kroimy w kostkę. W moim przypadku było to mięso wieprzowe. Podsmażamy je na oliwie z oliwek. Gdy zacznie się rumienić wsypujemy do niego trzy, ewentualnie cztery łyżeczki słodkiej mielonej papryki. Kroimy w paseczki dwie dość dorodne cebule i dodajemy do mięsa. Kocham zapach podsmażanej papryki, cebuli i mięsa.
2.W tym czasie do rondelka dodajemy wodę, 2 listki laurowe. Podgrzewamy.
3.Gdy mięso i cebula przenikną się smakami z papryką wrzucamy je do wody. Ważne aby opłukać patelnię i wlać to do sosu. Tam jest cały smak.
4.Do sosu dodajemy jeszcze trochę soli, pieprzu, chili, dwa świeże, drobno pokrojone grzyby jeśli akurat mamy je pod ręką.
5.Wszystko dusi się na wolnym ogniu. Na koniec rozrabiamy w zimnej wodzie trochę mąki. Zatrzepujemy sos. Gotujemy aż zgęstnieje.

Kopytka były jeszcze prostsze w przygotowaniu.
1.Gotujemy ziemniaki. Możemy wykorzystać te z poprzedniego dnia. 
2.Gdy ostygną rozgniatamy je. Powinny być przeciśnięte przez praskę, ja pogniotłam je palcami.
3. Dodajemy jajko i mąkę. Problem w tym, że robię wszystko na oko. W internecie znalazłam 1 szklankę na kilo ziemniaków.
4.Dodajemy szczyptę soli. Zagniatamy. Formujemy wałeczki. Kroimy.
5.Wrzucamy go gotującej, osolonej wody. Gotujemy 2-3 minuty. Wyciągamy.

Już niedługo:
300. Mamuszka
301. Kochając Pana Danielsa

14.08.2016

299. Heaven. Miasto elfów

Christoph Marzi to niemiecki autor, debiutował w 2004 roku powieścią Lycidas co z miejsca przyniosło mu dość dużą sławę.

David to outsider. Lubi w nocy spacerować po londyńskich dachach. Podczas jednej z takich wypraw znajduje dziewczynę- Heaven, która twierdzi, że właśnie wycięto jej serce, a jednak żyje nadal. Czy to możliwe?

Noc, podczas której Heaven straciła serce, była zimna i bezksiężycowa. Za to ostrze, które wycięło serce z jej ciała, było ciepłe od jej ciemnej krwi.

Moje oczekiwania wobec tej powieści nie były zbyt wygórowane i chyba właśnie to sprawiło, że jestem naprawdę zadowolona. Już w trakcie prezentacji stosika pisałam wam, że spodziewam się lekkiej, a zarazem wciągającej fantastyki na sierpniowy dzień. Rzeczywiście, książka może nie jest zbyt ambitna, nie zmusza nas do górnolotnych refleksji ale świetnie się ją czyta, po prostu miło spędza przy niej wolny czas. Nie ma w niej nawet jednego zbędnego zdania, jest tu dużo dialogów przez co nasza uwaga jest skupiona na niej od pierwszej do ostatniej strony.

Na pochwałę zasługuje pomysł autora. Skradzione przez dwóch złoczyńców serce, a jednak nasza bohaterka może bez niego żyć, dziwne legendy, rodzinne tajemnice. Dla mnie to zupełna nowość, nic nie jest powielone czy odgrzewane.  Do tego klimat Londynu. Akcja powieści toczy się głównie w nocy, na dachach i w ciemnych zaułkach. Nad wszystkim powinno panować rozgwieżdżone niebo, a jednak nad jedną z części miasta gwiazd nie ma, jest tylko czarna i przygnębiająca pustka. Dlaczego? Jaki ma to związek z Heaven?

Podsumowując, nie jest to wybitna lektura. Raczej baśniowa opowieść dla dorosłych i młodzieży, która potrafi wciągnąć na długo, zaczarować klimatem legend we współczesnym nam Londynie, podziałać odprężająco na czytelnika.
Ocena:4-/6
Tytuł: 299. Heaven. Miasto elfów
Autor: Christoph Marzi
Stron: 333
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Muza oraz Business & Culture


Już niedługo:
Chabrowa w kuchni
300.Mamuszka

10.08.2016

298.Kiedy odszedłeś

,,Kiedy odszedłeś"  to drugi tom kontynuacji książki ,,Zanim się pojawiłeś". Lou Clark zupełnie nie może otrząsnąć się po tym co przeżyła z Will'em. Wpada w ten sam stan marazmu w jakim trwała przed jego zapoznaniem. Tkwi w beznadziejnej pracy, bez szans na lepszą przyszłość i ciekawy związek. Wszystko zmienia się gdy do jej drzwi puka tajemnicza nastolatka. 
Niekiedy miałam wrażenie, że wszyscy brodzimy po kolana w cierpieniu i nie chcemy przyznać się przed innymi, jak daleko zabrnęliśmy, albo że wręcz toniemy.

Po znakomitym pierwszym tomie liczyłam na to, że jego kontynuacja będzie co najmniej tak samo dobra. Czy się nie zawiodłam? Czytałam recenzje, w których osobom zupełnie się nie spodobało. Ze mną jest inaczej i z pewnością będę od tej pory polować na resztę z dorobku autorki.

Ta historia to niezwykle lekka i dowcipna opowieść o... śmierci. Trafia do mnie takie przesłanie. Czasami aby pisać o sprawach poważnych można zrobić to prostym, niewyszukanym językiem i sprawić, że czytelnik będzie się śmiał przez łzy. Takie działanie często sprawia, że przeżyte emocje są jeszcze większe. Tak jest właśnie w tym przypadku.

Lou Clark to dynamiczna bohaterka. W poprzednim tomie przeżyła ogromną przemianę jednak mam wrażenie, że teraz wszystko się cofnęło, znikło. Znów musi nad sobą pracować, a motorem napędzającym jej powrót do życia jest tajemnicza i niezwykle intrygująca Lily. 

Jojo Moyes sprzedaje nam tutaj patent na to jak być w życiu prawdziwie szczęśliwym. Fakt, że nowe początki zawsze są niezwykle trudne i w tym tkwi ich urok. Jednocześnie zmiany są ważne i potrzebne. To one sprawiają, że nasze życie ma smak i sens. 

Podsumowując, może nie jest tak wstrząsająca i wyciskająca łzy jak jej poprzedniczka jednak myślę, że każdy kto poznał Lou Clark będzie chciał poczytać o jej dalszych losach i wtedy sięgnie po powieść. Ja będę ją miło wspominać.

Ocena:4/6
Tytuł: 298.Kiedy odszedłeś
Autor: Jojo Moyes
Stron: 491
Wydawnictwo: Między słowami
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak


Już niedługo:
299. Heaven. Miasto elfów
Chabrowa w kuchni 

06.08.2016

297.Morze potworów

,,Morze potworów" to drugi tom serii Rick'a Riordan'a o Percy'm Jacksonie. Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział to chłopak do niedawna był całkiem zwyczajnym nastolatkiem. Może trochę częściej wpadał w różnorodne kłopoty. Nigdy by nawet nie przypuszczał, że jest synem boga olimpijskiego- Posejdona, a świat, który znamy tylko z mitów toczy się gdzieś równolegle do naszego. Tym razem podczas ostatniego dnia w szkole nasz bohater zostaje zaatakowany podczas meczu w zbijanego. Niespodziewanie pomaga mu Annabeth, a Percy dowiaduje się, że ktoś podrzucił truciznę do Obozu Herosów i być może niedługo przestanie on istnieć. Trzeba znaleźć antidotum.

Po raz kolejny Rick Riordan udowodnił mi, że potrafię się jeszcze świetnie bawić podczas czytania książek dla młodzieży. Jeszcze z nich nie wyrosłam, a humor, który serwuje nam autor znakomicie do mnie trafia. To taka mieszanka ironii i nawiązań do współczesnej kultury. 

Jeśli chodzi o akcję to znów wiele się tutaj dzieje. Ten tom jest o prawie sto stron krótszy od poprzedniego. Myślę, że gdyby był bogatszy w treść to autor i tak wypełniłby wszystko wieloma śmiesznymi wydarzeniami jakie ciągle spadają na naszych bohaterów.

Po raz kolejny muszę pochwalić wykorzystanie motywów mitologicznych jako coś co dzieje się we współczesnym nam świecie. O niektórych historiach zupełnie zapomniałam. Teraz mogłam odświeżyć ją w zupełnie nowym wydaniu. Spędziłam z nią dwa naprawdę przyjemne i odprężające dni. Tom trzyma w dalszym ciągu poziom i spodoba się zarówno młodzieży jak i dorosłym.
Ocena: 5/6

Tytuł: 297.Morze potworów
Autor: Rick Riordan
Stron: 275
Wydawnictwo: Galeria Książki
Rok wydania: 2009
Za egzemplarz dziękuję księgarni Bookmaster

Już niedługo:
298.Zanim odszedłeś
299. Heaven. Miasto elfów.


03.08.2016

Podsumowanie lipca

Lipiec. Połowa wakacji już za nami. Miesiąc bycia mężatką też. Właściwie nic się nie jeszcze nie zmieniło. No może niedługo wydadzą mi w urzędzie dowód na inne nazwisko. Ten miesiąc spędziłam głównie na odpoczynku i pochłanianiu dużej ilości książek. Jedzenia też :) Podobno gdy organizm przygotowuje się do porodu to jest apetyt na wszystko. Na obrazku swojski twarożek, nawet nie równa się z tym kupionym w sklepie, jagody, trochę sosu czekoladowego. Tak sobie dogadzam. Możecie też zobaczyć jak widzę ostatnio świat- wszystko przesłonięte ogromnym brzuchem. Będzie mi go chyba brakować :)

Pogoda nie rozpieszczała, nie zachęcała do spacerów, wolałam spełniać się w kuchni. Po raz pierwszy zrobiłam kopytka, które okazały się pyszne. Podzielę się z wami przepisem.

Jeśli chodzi o książki to w tym miesiącu przeczytałam ich aż 11. Mam ogromną nadzieję, że gdy mały będzie na świecie pozwoli mi czytać chociaż połowę z tego. Nie wyobrażam sobie życia bez książek i bloga. Pewnie będzie mnie tutaj mniej ale staram się planować i pisać z wyprzedzeniem. Dwa razy w tygodniu ale regularnie.

Co mnie jeszcze w tym miesiącu ucieszyło i zaskoczyło? Fakt, że w New Yorkerze udało mi się upolować sweter z rodzaju tych, że zmieszczę się do niego cała za 12 złotych i taką swetrową narzutkę za 25 złotych. Nie wiem do kiedy są takie wyprzedaże ale warto się tam wybrać. Innych zakupów na razie nie planuję, moja figura przypomina teraz pączka :) 

Już niedługo:
297.Morze potworów
298.Zanim odszedłeś

31.07.2016

296.Baśnie świata

Czytanie bajek dzieciom to niezwykle ważny rytuał. Niesie ze sobą tylko i wyłącznie liczne korzyści. W moim przypadku czytanie od małego obudziło ogromną miłość do książek, sprawiło, że zawsze miałam bujną wyobraźnię, pamięć taką, że mogłam mniej się uczyć, a i tak wszystko pamiętałam. Książki to też wspaniałe wspomnienia i przygody. Postanowiłam, że mojemu synkowi będę czytać jeszcze w brzuszku, a później będę go uczyć do zasypiania przy bajkach. Na początek chodziło mi przede wszystkim o piękne baśnie, których będzie można posłuchać.

Znajdziemy tu zbiór osiemdziesięciu baśni z całego świata. Od bajek polskich, po syberyjskie i afrykańskie. Znane i nieznane. Gdy tylko odpakowałam paczkę sama musiałam sobie niektóre z nich przeczytać i przypomnieć. Bajki nie są długie, zarówno Brzydkie kaczątko czy wcześniej mi obce Stańcowane pantofelki mają podobną długość. Taką, żeby opowiedzieć bajkę, cały czas utrzymać zainteresowanie malucha, a jednocześnie go nie zanudzić.

Każda historia została opatrzona barwną i odrobinę śmieszną ilustracją Aleksandry Michalskiej-Szwagierczak, Marcina Minora czy Tomasza Pląskowskiego. Warto teraz wspomnieć o wydaniu książki. Jest w twardej oprawie, kartki są mocne i z pewnością przetrwają one niejedno. Każda strona tekstu jest w pięknej ramce, otoczonej ornamentami. Zawsze ceniłam takie smaczki w opowieściach. Gdy akurat nie będzie przeglądana to ta książka będzie wspaniale wyglądała na półce.

Podsumowując, jest to pięknie wydany zbiór baśni z całego świata, które traktują o najważniejszych dla nas wartościach: miłości, przyjaźni i rodzinie. Krytykują kłamstwo i intrygi, a jednocześnie rozbudzają wyobraźnię i przenoszą do wspaniałych krain.
Ocena: 5/6

Tytuł: 296.Baśnie świata
Autor: Iwona Czarkowska, Anna Willman
Stron: 351
Wydawnictwo: Dragon
Rok wydania: 2015
Za egzemplarz dziękuję księgarni Bookmaster


Już niedługo:
Podsumowanie lipca
297.Morze potworów

27.07.2016

Stosik #43

Jak zwykle na pierwszy plan wychodzą recenzje, które już się ukazały i możecie je przeczytać na stronie Czytamwszedzie. Wystarczy kliknąć w tytuł książki.
1.Jill Alexander Essbaum ,,Hausfrau". Historia o małżeństwie, które przeżywa ogromne problemy. Mocno psychologiczna i poruszająca. Książka do przemyśleń.
2.Remigiusz Mróz ,,W cieniu prawa". Moja pierwsza powieść Remigiusza Mroza. Chociaż podobno nie jest najlepszą w jego dorobku to coś czuję, że i mnie dopadnie Mrozomania.
3.Emily Giffin ,,Pierwsza przychodzi miłość". Najnowsza powieść tej autorki. Powiem wam, że jej temat jest bardzo nowatorski, odważny i po prostu ciekawy. Obyczajówka jakich mało. Świetna na lato.
4.Rick Riordan ,,Morze potworów". Drugi tom serii o Percym Jacksonie. Miejmy nadzieję, że okaże się tak udany jak poprzedni.
5.Iwona Czarkowska, Anna Willman ,,Baśnie świata". Pięknie wydany zbiór osiemdziesięciu opowieści. Mnóstwo czytania na głos :)
6.Jojo Moyes ,,Kiedy odszedłeś". Drugi tom historii. Ciekawa jestem jak główna bohaterka poradzi sobie z tym co wydarzyło się wcześniej.
7.Christoph Marzi ,,Heaven. Miasto elfów". Dawno nie miałam do czynienia z fantastyką. Tutaj zapowiada się coś leciutkiego.
8.Umi Sinha ,,Miejsce na Ziemi". Egzotyczna saga rodzinna. To jedna zdanie przekonuje mnie, że muszę ją przeczytać.
9.Grzegorz Kalinowski ,,Śmierć frajerom". Chyba pokazywałam ją już w jakimś stosiku. Później coś poprzekładałam i wylądowała na dnie tego. Musi być już przeczytana.
Co was dzisiaj zaciekawiło?

Już niedługo:
296.Baśnie świata
Podsumowanie lipca
297.Morze potworów

24.07.2016

295.Miłość i kłamstwa

Cecelia Ahern. Autorka, którą zawsze wychwalałam w swoich recenzjach pod niebiosa. Jak jest z jej najnowszą powieścią?

Ojciec Sabriny Boggs dostaje udaru, a w jego konsekwencji niczego nie pamięta. Jego córka otrzymuje niezwykłą kolekcję, dla której zdaje się poświęcił całe swoje życie. W ciągu jednego dnia, matka trójki dzieci dowiaduje się o kłamstwach i sekretach człowieka, którego - wydawać by się mogło- znała na wylot.
Jeśli chodzi o moją pamięć, istnieją trzy kategorie spraw: rzeczy, o których chcę zapomnieć, rzeczy, o których nie potrafię zapomnieć i rzeczy, o których zapomniałam, że mi wypadły z pamięci.

Cenię sobie twórczość tej autorki i gdy tylko zobaczyłam jej nowe dzieło w zapowiedziach wiedziałam, że będę ją czytać. Przez to jestem chyba jeszcze mocniej rozczarowana. Nie odnalazłam w niej tych ogromnych pokładów emocji, wylewających się z kartek ciepła i serdeczności, które towarzyszyły mi podczas czytania poprzednich powieści. Tym razem była tylko zwykła obojętność. Ot, przeczytałam, ponieważ nigdy nie odkładam rozpoczętej lektury, kartki płynęły dość szybko, a jednak w głębi serca liczyłam na nagły zwrot akcji dzięki czemu jednak mi się spodoba.

Cała historia toczy się wokół gry w marmurki, szklane kulki znane nam z dzieciństwa. Dla ojca Sabriny stały się one najpierw ucieczką od trudnej rzeczywistości, później szansą na zaistnienie aż do obsesji przez którą okłamywał najbliższe mu osoby. Autorka chciała chyba poruszyć wątek kłamstw i niedopowiedzeń, które później coraz ciężej odkręcić i z błahych spraw po dłuższym czasie wyrastają poważne problemy. O tym jak ciężko jest utrzymać jakąkolwiek zdrową relację gdy nie ma w niej absolutnej szczerości i zaufania.,

Jeśli chodzi o bohaterów to tutaj też niestety będę narzekać. Sabrina nie jest postacią, która na długo zapadnie nam w pamięć, niczym szczególnym się nie wyróżnia. A jej ojciec? Miał ciężkie dzieciństwo jednak i tak denerwowało mnie jego zachowanie i okłamywanie osób mu najbliższych. Co chciał dzięki temu uzyskać?

Potencjał w tej historii był, w trakcie wszystko się rozmyło. Proszę was jednak o jedno. Zapoznajcie się z innymi powieściami autorki. Są piękne, optymistyczne, ciepłe i mądre. Skłaniają do refleksji i przemyśleń. Nie warto skreślać pisarza po jednej nieudanej historii. A może nie trafiła ona do mnie, a inni odnajdą w niej głębię? Tego wam życzę.
Ocena: 3/6

Tytuł: 295.Miłość i kłamstwa
Autor: Cecelia Ahern
Stron: 413
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Akurat oraz Business & Culture


Już niedługo:
296.Baśnie świata
297.Morze potworów
Podsumowanie lipca

20.07.2016

Chabrowa w kuchni #6

Na moim weselu jednym z dań była pyszna zupa serowa. Jej smak tak mocno utkwił mi w pamięci, że ostatnio postanowiłam przygotować sobie coś podobnego na kolację. Mąż został wysłany po serki topione, zachcianki trzeba spełniać. Nic nie kombinowałam, zupa jest szybka i banalnie prosta w wykonaniu. Od czego zaczynamy?
1. W małym garnku gotujemy wodę. Na wrzącą wodę wrzucamy jedną kostkę rosołową.
2.Do bulionu dodajemy warzywa. W moim przypadku były to mrożone warzywa pokrojone w paseczki. Chciałam aby wszystko jak najszybciej się ugotowało.
3.Gdy warzywa będą miękkie do zupy dodajemy dwa serki topione, u mnie był to śmietankowy i ziołowy. Czekamy aż się rozpuszczą. Można dodać jeszcze pokrojoną w plasterki kiełbasę.
4. W międzyczasie zrobiłam grzanki. Po prostu odświeżyłam chleb na patelni z odrobiną oliwy z oliwek. Pokroiłam w grubą kostkę.
Smacznego :)

Już niedługo:
295.Miłość i kłamstwa
296.Baśnie świata

17.07.2016

294.Japoński kochanek + wyniki konkursu


Isabel Allende to jedna z najsłynniejszych pisarek literatury iberoamerykańskiej. Nagrodzona w wielu państwach, jej powieści tłumaczone są na około 30 języków. Jak prezentuje się jej najnowsza powieść? Dalej trzyma formę?

Irina Bazili to młoda imigrantka z Mołdawii. Własnie rozpoczyna pracę w domu spokojnej starości, Lark House. Gdy wprowadza się tam słynna malarka Alma to właśnie dziewczyna ma pomagać jej w porządkowaniu dokumentów i pamiątek. Razem z wnuczkiem ekscentrycznej staruszki trafiają oni na ślad tajemniczego japońskiego kochanka.


Zaczynamy się starzeć w momencie narodzin, zmieniamy się z każdym dniem, życie jest ciągłym upływaniem. Ewoluujemy.

Isabel Allende tworzy tak niezwykłe dzieła, że ilekroć przeczytam jakąś jej powieść rozpływam się później w zachwycie. Wystarczy zerknąć na moje pozostałe recenzje. Tak będzie i tym razem. Ogromnie mi się podobało. To opowieść o niezwykłej miłości i przywiązaniu jakie zdarzają się tylko raz w życiu. O przeciwnościach losu, zderzeniu różnorodnych kultur i obyczajach, które czasami staja ludziom na przeszkodzie. To też historia o odchodzeniu, powolnym żegnaniu się z tym światem. Uświadamia, że nasze życie jest za krótkie na wzajemne żale i pretensje, należy przeżyć je intensywnie. Tak, żeby leżąc na łożu śmierci pomyśleć sobie : ,,Moje życie nie mogło być lepsze. Niczego nie żałuję".

Autorka jak zwykle wprowadza nas w ogromnie ciekawą historię, stosuje liczne retrospekcje, listy do tajemniczego kochanka. Doskonale opisuje tło historyczne. Tym razem skupiła się na wydarzeniach po ataku na Pearl Harbor. Nie spodziewałam się, że sytuacja Japończyków mieszkających w Stanach Zjednoczonych była tak ciężka, a nastroje napięte do granic wytrzymałości.

Po raz kolejny jestem zachwycona niezwykłym stylem autorki. Jej pisarstwo to po prostu arcydzieło. Pisze niezwykle barwnie i plastycznie, wplata w swoje opowieści liczne wątki magiczne, a jednocześnie czasami nie boi się realistycznych, a czasami nawet makabrycznych opisów. To wszystko sprawia, że jej historie są jakby utkane z cieniutkiej pajęczyny słów, oplatają czytelnika, sprawiają, że nie może przestać myśleć o czytanej historii. Chociaż jak zwykle mało tutaj dialogów to uwierzcie mi, że przez powieść po prostu się płynie. Nie spodziewałam się niczego innego po ulubionej autorce.
Ocena: 6/6

Tytuł: 294.Japoński kochanek
Autor: Isabel Allende
Stron: 318
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2016
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Muza oraz Business & Culture

Miło mi również poinformować, że książkę Znieczulenie wygrywa Agnes C. Już piszę do ciebie maila. :)

Już niedługo:
Chabrowa w kuchni #6
295.Miłość i kłamstwa
296.Baśnie świata

13.07.2016

293.Złodziej pioruna

Mity greckie to opowieści, które fascynowały mnie od najmłodszych lat. Praktycznie raz w roku wypożyczałam sobie książkę słynnego Parandowskiego. Zanurzałam się w ten magiczny świat. Dlatego postanowiłam skusić się na inspirowaną mitami greckimi słynną serię Ricka Riordana. Jest ona dedykowana młodzieży jednak po przeczytaniu pierwszego tomu stwierdzam, że można czytać ją w każdym wieku.

XXI wiek. Stany Zjednoczone. Okazuje się, że bogowie olimpijscy żyją w naszych czasach. Zakochują się w śmiertelnikach, mają z nimi dzieci, które są bardzo atrakcyjnym kąskiem dla wszystkich potworów. Jak to jest być takim dzieckiem? Herosem? Przekonacie się czytając o Percy'm, który musi zmierzyć się ze złodziejem pioruna.

Opowieść Ricka Riordana to historia, w której znalazłam same plusy. Zaczynając od pomysłu. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z powieścią opartą na greckich mitach i osadzenie ich w czasach nam współczesnych to strzał w dziesiątkę. Coś ogromnie nowatorskiego i ciekawego, zwłaszcza dla fanów klimatu czasów kiedy świat dopiero powstawał, a ludzie próbowali sobie jakoś wytłumaczyć prawa natury.

Wiesz co, ja wcale nie chciałem być osobą półkrwi.

Bohaterowie są indywidualistami, każdy z nich ma w sobie coś charakterystycznego i po prostu trzeba ich lubić. Zwłaszcza naszego głównego bohatera- Percy'ego. Jak każdy z dzieci bogów ma za sobą bardzo trudne przeżycia, które go ukształtowały. Myślę, że ta postać jeszcze dojrzeje w kolejnych tomach.

Czyta się ją bardzo szybko, lekko i przyjemnie. Co najważniejsze autor ma poczucie humoru co widać zwłaszcza w tytułowaniu poszczególnych rozdziałów. Jak najbardziej do mnie to trafiło i sprawiło, że wiele razy uśmiechnęłam się pod nosem.

Podsumowując, to świetna historia zarówno dla młodszych jak i starszych czytelników. U tych pierwszych pewnie rozbudzi miłość do mitologii, a u drugich przypomni piękne chwile. Ponadto, z nią się po prostu świetnie spędza czas.
Ocena:5/6

Tytuł:293.Złodziej pioruna
Autor: Rick Riordan
Stron: 357
Wydawnictwo: Galeria Książki
Rok wydania: 2009
Za egzemplarz dziękuję księgarni Bookmaster

Już niedługo:
294.Japoński kochanek
Chabrowa w kuchni #6

10.07.2016

Stosik #42

Na początek recenzje, które ukazały się nie na moim blogu, a na stronie Czytamwszedzie.pl. Wystarczy kliknąć w link, zapraszam do komentowania.
1.Barbara Taylor Bradford ,,Cavendon Hall". Lubicie klimat książek Jane Austen? Tutaj jest naprawdę podobnie chociaż czasy są trochę inne. Książka mnie naprawdę wciągnęła, te wszystkie bale, proszone przyjęcia i intrygi.
2.Jojo Moyes ,,Zanim się pojawiłeś". Pierwsza książka Jojo Moyes jaką miałam okazję przeczytać. Niech rekomendacją będzie fakt, że rozłożyła mnie emocjonalnie na łopatki. Przy jej czytaniu wylałam wiele łez, mnóstwo się zastanawiałam nad tym co zrobiłabym na miejscu bohaterów.
3.Paullina Simons ,,Samotna gwiazda". Autorka znana przede wszystkim z sagi o losach Tatiany i Aleksandra. Tę powieść zaczęła pisać w polskim pociągu. To historia o dojrzewaniu, miłości, podróży i wybieraniu własnej życiowej drogi.
4.Andrzej Pilipiuk ,,Litr ciekłego ołowiu".  Współpraca z portalem sprawia, że mam okazję czytać książki autorów o jakich zawsze tylko marzyłam. Pilipiuk to było moje must read. To zbiór opowiadań, jedne lepsze, inne gorsze. Mają jednak specyficzny klimat.
A teraz to co w najbliższym czasie zobaczycie na blogu.
1. Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Złodziej pioruna. Chciałam ją przeczytać już od dawna, właściwie odkąd została wydana w Polsce. Mity greckie wielbię od dzieciństwa, kocham te niesamowite opowieści, a więc pojawienie się jej na mojej półce było kwestią czasu.
2.Isabel Allende ,,Japoński kochanek". Przeczytałam większość wydanych w Polsce książek tej autorki i bez wyjątku każda mnie oczarowała. Ciekawe jak będzie z tą.
3.Cecelia Ahern ,,Miłość i kłamstwa".  Podobnie jak wyżej z tym, że widziałam, że książka zbiera raczej negatywne opinie. Mam nadzieję, że ze moimi wrażeniami będzie całkowicie inaczej.
Co was dzisiaj zaciekawiło?

Już niedługo:
293.Złodziej pioruna
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka