Tytuł: Strażniczka bramy
Autor: Michelle Zink
Stron: 383
Wydawnictwo: Telbit
Rok wydania: 2010
Moje zdanie: Drugi tom trylogii. Bliźniaczki muszą się rozstać. Lia wyjeżdża do Londynu, aby do końca poznać sens przepowiedni i odnaleźć pozostałe klucze. Alice zostaje w Nowym Jorku. Jak ostatecznie zakończy się ta rozgrywka? Odpowiedź na to pytanie uzyskamy jednak dopiero w trzecim tomie.
Według mnie, ta część była jednak trochę gorsza od poprzedniej. Mam nadzieję, że w ostatnim pani Michelle Zink się rozkręci i zakończy trylogię z prawdziwymi fajerwerkami. Ma ona przecież bardzo duży potencjał, który w tym tomie chyba troszkę nie został wykorzystany. Historia, proroctwo,… klimat. Wszystko to jest bardzo ciekawe. W tym tomie jednak za mało się działo, autorka skupiła się na wątku miłosnym, który rozbudowała, dobrze, ale jednak przydałoby się więcej akcji. Wtedy byłabym bardziej usatysfakcjonowana. Teraz bohaterowie tylko podróżowali. Postacie przedstawione w książce bardzo lubię, nie rozumiem tylko zachowanie Amalii wobec Jamesa. Pomimo tego, że jednak było tu mało akcji przeczytałam ją w mgnieniu oka. Już niedługo zabieram się za kolejną część.
Ocena:4/6