Tytuł: Zaginione miasto
Autor: Clive Cussler
Stron: 277
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2005
Moje zdanie: Po bardzo dobrym początku z ,,Królestwem” tego autora postanowiłam iść za ciosem i od razu wypożyczyć kolejną książkę. Nie znalazłam żadnej z Remi i Samem Fargo, ale właśnie tę.
Na świecie zaczynają dziać się bardzo dziwne rzeczy. Zmutowany glon zagraża oceanom na Ziemi, we wodzie pojawia się tajemniczy enzym, a w Alpach zostają znalezione zamrożone zwłoki jakiegoś tajemniczego mężczyzny. Kurt Austin zauroczony piękną Skye nie może spędzić z nią miłych chwil, ponieważ musi rozwiązać te zagadki. Tym bardziej, że wydają się ze sobą łączyć.
Kolejna bardzo dobra przygotówka, która trzyma w napięciu. Na początku jednak autor zaskoczył mnie ogromną ilością niezrozumiałych słów i bardzo trudno było się mi przyzwyczaić. Dalej wczytałam się i z każdą przewróconą stroną było już coraz lepiej. Obok tajemnic serwowanych przez pana Cusslera możemy odnaleźć tu też porwania, pościgi. Nie ma wytchnienia i nie da się nudzić. Cały czas ciekawiło mnie jak to wszystko się zakończy, co łączy te wydarzenia. Zakończenia oczywiście się nie domyśliłam, bardzo mnie zaskoczyło.
Obawiałam się, że bohaterowie mi się nie spodobają, ale na szczęście tak się nie stało. Zauważyłam, że autor umieszcza w swoich książkach podobne postacie. Inaczej się nazywają, ale mają te same cechy charakteru. Dlatego też Kurt Austin przypadł mi do gustu. Język jeśli wykluczymy z niego trudne nazwy głównie z dziedziny techniki jest prosty. Jest tu też dużo dialogów, a więc szybko się czyta.
Ocena:4+/6