Tytuł: Ostatnia piosenka
Autor: Nicholas Sparks
Stron: 446
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2010
Moje zdanie: Nicholas Sparks to jeden z moich ulubionych autorów. Nie tylko mój. Tworzy on poruszające, wzruszające, a przede wszystkim niebanalne romanse. Jego książki czytam już od kilku lat.
Rodzice Ronnie i Jonah’a są rozwiedzieni. Siedemnastoletnia dziewczyna nie jest zachwycona perspektywą spędzenia lata u ojca w małym, sennym miasteczku. Jest przyzwyczajona do drogich, modnych klubów i zabawy. Zupełnie nie spodziewa się, że pozna przystojnego siatkarza Willa, który być może nie będzie jej tak całkiem obojętny.
Tym razem autor postawił na bardziej młodzieżową wersję, co wcale nie znaczy, że nie mogą jej czytać też starsi. Nicholas Sparks po raz kolejny przedstawia nam przepiękne uczucia, które możemy poczuć na własnej skórze. Jest tu o pierwszej miłości, niepokojach z nią związanych. Wspaniale została przedstawiona jednak relacja ojciec-córka po rozwodzie. Spodobało mi się jak bohaterowie się zmieniają, kilka razy byłam bardzo wzruszona tym co przeczytałam. Bohaterowie zostali dobrze wykreowani, stopniowo ich poznajemy, zmieniają swoje postępowanie. Najbardziej spodobała mi się Ronnie i jej ojciec, chociaż o dziewczynie na początku lektury z pewnością bym tego nie powiedziała. Mamy tutaj też wątek wybaczania. Czy należy dać komuś drugą szansę?
Nadmorski klimat i związane z nim wątki są urokliwe i magiczne, jak i cała książka. Język jak to u Sparksa jest bardzo prosty. Ma on dar, że właśnie tak wyraża bardzo głębokie uczucia. Okładka filmowa jednak mi się podoba. Książkę będę bardzo miło wspominać. Oglądaliście film? Ja nie. Warto?
Ocena: 5+/6