Tytuł: I zjawiłeś się ty…
Autor: Nora Roberts
Stron: 314
Wydawnictwo: Harleqiun
Rok wydania: 2012
Moje zdanie: Dwie mini powieści. ,,Między Paryżem, a Hawajami” , ,,Nie bój się życia”.
Pierwsza opowiada o Laine, która po rozwodzie rodziców całkowicie straciła kontakt z tatą. Po śmierci matki postanowiła go odnaleźć. Poznaje Dillona, który gdy dowiaduje się o jej przeszłości od razu zaczyna traktować ją ironicznie i z wrogością. Ta mini powieść była momentami naiwna i sztuczna. Wiem, że tym się ten gatunek charakteryzuje, ale tutaj bardzo dało się to odczuć. Po prostu czuję pewien niedosyt. Nie zmienia to faktu, że lubię takie powieści. Mogły by być jednak dłuższe.
Druga mini powieść traktuje o rzeźbiarce Megan, która wszystko poświęciła aby być przy ukochanym dziadku. Razem prowadzą oni wesołe miasteczko. Pewnego dnia pojawia się David, który chce je od nich odkupić. Tutaj podobało mi się bardziej. Historia była prawdziwsza, a bohaterowie ciekawiej wykreowani. Mogłam się przy nich odprężyć po ciężkim dniu w szkole. Fankom romansów polecam. Inni mogą się rozczarować.
Ocena:4-/6
Wiosnę już czuć wszędzie, zamierzam ze zdwojoną siłą czytać i recenzować, dlatego możecie być pewni, że recenzje będą ukazywać się dwa razy w tygodniu :)
Wiosnę już czuć wszędzie, zamierzam ze zdwojoną siłą czytać i recenzować, dlatego możecie być pewni, że recenzje będą ukazywać się dwa razy w tygodniu :)