Są książki,
które widzimy wszędzie, boimy się, że zaraz wyskoczą nam z lodówki i wprost
przeciwnie – lektury, które giną w natłoku premier. Powyższa książka to
zdecydowanie ta druga kategoria. Szkoda, bo spodobała mi się ogromnie.
Lucjusz Krzelewski
to młody, zupełnie niedoświadczony student medycyny mieszkający w Wiedniu. Gdy
wybucha I wojna światowa jawi mu się ona jako ogromna możliwość praktyki
medycznej. Niestety nie trafia do dobrze zaopatrzonego lazaretu jak się
spodziewa, a do małego szpitala polowego przekształconego z kościoła gdzieś w
Karpatach. Nie ma żadnego doświadczenia, praktyki, jeszcze okazuje się, że starsi
lekarze dawno z tego miejsca uciekli. Pozostała tylko ona – Margareta. Siostra
zakonna, dzięki której ten przybytek jeszcze istnieje. Między Lucjuszem, a
Margaretą dość szybko pojawia się specyficzna zażyłość, która umiera wraz z
pojawieniem się pewnego dnia tajemniczego nowego pacjenta – tytułowego żołnierza,
który przybywa do szpitala w Lemnowicach zimową porą.
Spójrzcie tylko
na okładkę tej książki. Piękna prawda? Niech was to jednak nie zwiedzie,
ponieważ jej wnętrze już takie nie jest. Jest brutalne, mocne i makabryczne.
Oderwane żuchwy, amputowane kończyny, kalectwo, epidemia tyfusu, zmiany
psychiczne, które dopiero później zaczęto nazywać zespołem stresu pourazowego.
Mówi się o okropności II wojny światowej często zapominając, że I była równie okrutna
i odrażająca. Rzesze młodych chłopców nie do końca rozumiejących w imię czego
walczą zostało okaleczonych na całe życie, nie tylko fizycznie, ale i
psychicznie. Ta książka dość dosadnie to pokazuje, wywołuje sporo emocji,
wstrząsa.
Gdzieś w tym
makabrycznym, irracjonalnym świecie spotykają się oni. Lucjusz – młody,
niedoświadczony sztubak i siostra Margareta. Dawno nie spotkałam postaci
kobiecej tak silnej, wyrazistej i tajemniczej – autor jest bardzo skąpy w
odkrywaniu zagadek jej życiorysu. Długo nie zapomnę tej charakternej bohaterki.
Muszę wam przyznać, ze bałam się w jakim kierunku zostanie rozwinięta relacja
tocząca się pomiędzy bohaterami, ile miejsca w całej opowieści zajmie. Nie
chciałam, aby historia opowiadająca o makabrycznych wojennych przeżyciach
zmieniła się w love story, ponieważ mam wrażenie, że jej wydźwięk by się
spłycił. Na szczęście cała historia pobiegła w tak zaskakującym kierunku, że
nie tylko nic takiego się nie stało, ale zakończenie czytane przeze mnie w autobusie
wywołało sporo łez.
Dużo jest książek
z wojną w tle, ale ta to prawdziwa perełka. Dosadna, mocna, a przy tym
poruszająca. O wojnie, ludzkim cierpieniu, zwłaszcza o niewyobrażalnym strachu
i napięciu, przez które zespół stresu pourazowego nosił miano epidemii. O
miłości, ale przedstawionej w nieszablonowy, subtelny, wzruszający sposób.
Ocena: 5+/6
Tytuł: 493.Zimowy
żołnierz
Autor: Daniel
Mason
Stron: 379
Wydawnictwo:
Rebis
Rok wydania:
2019
Za egzemplarz
dziękuję wydawnictwu Rebis