W życiu każdej
dorastającej dziewczyny pojawia się taki moment, że w głowie wprost kłębią się
nowe pomysły, a stopy rwą do poznawania innych miejsc i kultur. Betty od
zawsze interesowała się tym co dzieje się dookoła i ogromnie chciała poznać świat
i oddalone krainy. Gdy dowiaduje się, że na jej rodzinie ciąży klątwa i żadna
kobieta nie może opuścić rodzinnego Wronoskału, ponieważ w innym wypadku
zginie, dziewczyna jest załamana. Nie byłaby jednak sobą gdyby razem ze swoimi
siostrami, starszą Fliss i młodszą Charlie, chociaż nie spróbowała złamać
straszliwej przepowiedni. Czy im się powiedzie? Jaką rolę odegrają trzy magiczne
przedmioty – matrioszki, sakwojaż i lusterko?
Szczypta
magii to według mnie jedna z najciekawszych premier marca. Wydawnictwo
Literackie już zdążyło nas przyzwyczaić, że wiosną wydają zawsze ciekawą
baśniową powieść dla młodzieży. Tak jest i tym razem. Historia trzech sióstr
uwięzionych przez klątwę na rodzinnej wyspie porwała mnie już od pierwszej strony, ponieważ cechuje
ją niezwykła energia, taka specyficzna iskra, która sprawia, że od powieści
trudno się oderwać. Jest bardzo wyrazista, niewygładzona, nawet niegrzeczna,
ponieważ bohaterki to charakterne młode dziewczyny, które nie dadzą sobie w
kaszę dmuchać. Główną sprawczynią całego zamieszania jest Betty – dziewczyna
marząca o podróżach w daleki świat. Odebranie jej wolności jest dla niej
druzgoczące, ale szybko zaczyna planować, kombinować i przez te jej odważne
zapędy wszystkie bohaterki czeka mnóstwo ciekawych i przerażających przygód.
Fliss to najstarsza siostra, która z miejsca oczarowuje wszystkich
przedstawicieli płci przeciwnej i nie boi się tego atutu wykorzystywać. Natomiast
Charlie jest jeszcze dzieckiem, ale też cechują ją spore pokłady odwagi i w odpowiednich
momentach potrafi je wykorzystywać. Bardzo polubiłam te bohaterki, ponieważ
udowadniają, że siostrzana, kobieca życzliwość, oddanie i przyjaźń są ogromnie
cenne i potrafią przezwyciężyć przeciwności losu. To bardzo ważne i aktualne
tematy, zwłaszcza dla dzieci i młodzieży. Szczypta magii pokazuje również, że
wolność jest jednym z najcenniejszych przywilejów w życiu człowieka, który
docenia ją dopiero w momencie jej utraty.
Nie można tutaj nie
wspomnieć o klimacie całej historii. Michelle Harrison wykreowała ciekawy
świat, rządzący się swoimi prawami, gdzie istnieją miejsca, w których kobiety
są tak mało ważne, że nie nadaje się im nawet imion. We Wronoskale, gdzie mieszkają dziewczyny jest
trochę inaczej, ale tu z kolei grozę i przerażenie budzą mroczne mokradła,
znajdujące się w morzu poszarpane skały oraz górująca w oddali wieża więzienna,
z której według legendy wypadła pewna dziewczyna. Opisy podróży naszych
bohaterek zostały sugestywnie opisane, na tyle, że moja rozbudzona wyobraźnia
jeszcze pracuje podrzucając mi obrazy Czarcich Kłów czy wysp Udręka, Lament i
Skrucha. Nie można napisać, że ten klimat jest mroczny, ponieważ byłoby to
przesadą, ale ma w sobie odrobinę niepokoju, która dodaje jej smaku i pikanterii.
W naszym życiu
czasami potrzeba takiej szczypty magii, która sprawi, że może nie całkowicie
zapomnimy, ale przynajmniej odbiegniemy od naszych trosk i problemów. Książka
Michelle Harrison sprawdza się w tym wypadku świetnie, dlatego zwracam na nią
waszą uwagę i mam nadzieję, że będzie to też jedna z wiosennych premier, na
którą i wy będziecie czekać.
Ocena: 5/6
Tytuł: 559. Szczypta
magii
Autor: Michelle
Harrison
Stron: 400
Wydawnictwo:
Literackie
Data premiery:
11.03.2020
Za egzemplarz
dziękuję wydawnictwu Literackiemu