Tytuł: Ogród wiecznej wiosny
Autor: Christina López Barrio
Stron: 339
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2010
Moje zdanie: Autorka pochodzi z Hiszpanii. Jest z zawodu prawniczką, jednak karierę poświęciła dla pisania. Książka ta to napisana z ogromnym rozmachem saga rodzinna. Poznajemy w niej sześć pokoleń rodu Laguna nad którym wisi klątwa. Kobiety mają zawsze rodzić dziewczynki, które bardzo nieszczęśliwie się zakochają. Czy jakiejś z nich uda się choć przez chwilę poznać smak szczęścia?
Gdy zaczęłam czytać i od razu natrafiłam na wiele obrzydliwych opisów byłam bardzo zdegustowana. Kilka razy ją odkładałam. Okładka, tytuł przywodziły mi na myśl lekkie czytadło. Nie tylko dość ciężko się czyta, ale te opisy. To mocna i brutalna książka, czasami odrzuca, ale zrozumiałam, że bez nich straciłaby tę niezwykłą otoczkę. Ta historia, straszna klątwa wymaga takiego otoczenia i nie byłaby już tym samym. Dobrze, że doczytałam do końca, bo dawno książka nie wywarła u mnie takich emocji i wypieków na twarzy.
Mimo, że mamy tyle bohaterek nie myliły mi się kto jest kim. Kobiety zatraciły się w nienawiści do innych i dlatego tak cierpiały. Książka ukazuje też jaką siłę ma miłość, może być silniejsza niż śmierć. Autorka posługuje się bardzo barwnym, plastycznym językiem, dość trudnym jak już wspomniałam. Wszystkie sceny stawały mi przed oczami. Co niekiedy nie było zbyt przyjemne, bo nie wszystko chciałam sobie tak dokładnie wyobrażać. To pierwsza książka po której coś mi się śniło. Pamiętam tylko jakąś starą kobietę, czaszki, cmentarz. Masakra. Jednak piękne ogrody, lasy, mgła w Hiszpanii już mi się podobały. Podsumowując książka nie dla każdego. Ja z pewnością dzięki tej brutalności, obrzydliwości zapamiętam ją na bardzo długo.
Ocena: 4+/6
P.S. Wyjeżdżam. Nie są to jakieś moje wymarzone wakacje, poprostu wypad do rodziny, na całodniowe zakupy i wygłupy. :) Wracam już chyba we wtorek, ale do tej pory nie będę komantowała. Później postaram się wszystko nadrobić.
P.S. Wyjeżdżam. Nie są to jakieś moje wymarzone wakacje, poprostu wypad do rodziny, na całodniowe zakupy i wygłupy. :) Wracam już chyba we wtorek, ale do tej pory nie będę komantowała. Później postaram się wszystko nadrobić.