Tytuł: Księżyc we łzach
Autor: Ouarda Saillo
Stron: 297
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2008
Moje zdanie: Gdy tylko zobaczyłam, że jest to kolejna część z serii, z której pochodzi ,,Biała czarownica” i ,,Biała Masajka” sięgnęłam po nią bez chwili wahania. Dobrze zrobiłam, bo otrzymałam mocną, brutalną książkę, która mną wstrząsnęła. Ouarda Saillo mieszka dziś w Niemczech. Bez cienia strachu opisuje swoje dzieciństwo, aby naświetlić problem jaki występuje w jej rodzinnym Maroku.
Gdy miała ona pięć lat jej ojciec zasztyletował, a później spalił jej matkę. Ich życie po tym wydarzeniu przerodziło się w prawdziwe piekło na ziemi. Ouarda opisuje to co doprowadziło do tragedii i co działo się później. Maroko to kraj, w którym kobiety jeszcze teraz są traktowane gorzej od mężczyzn. Są uważane za słabsze, gorsze. Muzułmanie zasłaniają się tym, że tak nakazuje im religia co nie jest zgodne z prawdą. Kobiety mogą być bite przez mężów, a ich sąsiedzi, policjanci wiedzą co się dzieje w domowym zaciszu, ale nikt na to nie reaguje. Tak musi być, nikt nie chce mieszać się w nie swoje sprawy, a ofiary nie mają się do kogo zwrócić.
Wstrząsnęło mnie też postępowanie ciotki i wuja Oaurdy w stosunku do swoich bratanic i bratanków. Jak można być takim potworem? Autorka opisała swoje życie, rodzinę, brawa za jej odwagę. Podzieliła się intymnymi szczegółami, aby uchronić jak najwięcej osób. Nie umie ona zbyt dobrze pisać, robi błędy, ale to tylko sprawia, że książka jest prawdziwa. Można się przy niej wzruszyć. Wszyscy którzy lubią książki pisane przez życie muszą przeczytać.
Ocena: 5/6?
Jak widzicie wróciłam. Było fajnie, ale krótko. Przeczytałam wszystkie książki ze stosiku. Jeśli zdążę napisać recenzje w piątek wypożyczę coś nowego. Pozdrawiam
Jak widzicie wróciłam. Było fajnie, ale krótko. Przeczytałam wszystkie książki ze stosiku. Jeśli zdążę napisać recenzje w piątek wypożyczę coś nowego. Pozdrawiam