Przejdź do głównej zawartości

Wosk Yankee Candle Honey Blossom

Na woski zapachowe Yankee Candle bardzo długo się czaiłam. Dużo o nich wcześniej czytałam i słyszałam. Każdy zachwalał, a ja nie wiedziałam w czym rzecz. Później zamówiłam woski, ale inne, ręcznie robione. Zapachy były odpychające, duszące i nietrwałe. 
Sparzyłam się. 
Postanowiłam zrobić sobie prezent z okazji zdanego prawa jazdy i zamówiłam sobie ze strony goodies.pl te woski. 
Jeszcze przed rozpakowaniem czułam piękny zapach.
Moją uwagę najbardziej przyciągnął delikatny, bladoróżowy wosk. Zapaliłam i zdziwiłam się, że od razu można wyczuć zapach, który momentalnie rozniósł się w całym pokoju. 
Polecałabym go na wieczór, ponieważ pachnie jak drogie, luksusowe perfumy, paryskie. Tak mi się kojarzy. 
Na pierwszy plan wybija się w nim słodycz miodu i ciężki zapach piżma. Dalej możemy wyczuć żywiczne drzewo. Można by powiedzieć, że będzie to ciężki, słodki zapach. Nic bardziej mylnego. Proporcje zostały znakomicie zachowane i wyważone. Wosk został przełamany świeżym i kwiatowym powiem frezji. 
Obłęd. Ten wosk to mój absolutny faworyt, przebija Black Cocount, o którym już niedługo.
Wosk można kupić tutaj
A resztę wosków Yankee Candle tu


Komentarze

  1. Muszę kupić w końcu te woski bo wszędzie słychać pochwały na ich temat :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluje zdanego prawka! Skoro mówisz, że dobre to może i ja się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę kiedyś wypróbować działanie wosku, bo zawsze tylko świecie kupuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Musze znowu zacząć używać kadzidełek albo właśnie wosków... jeszcze ich nie używałam, czas spróbować ;)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Tego zapachu jeszcze nie znam, na razie moim faworytem jest jaśmin i zamawiam go za każdym razem :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam świeczki zapachowe, więc i te woski powinny mi się spodobać. Zamówię :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz :)

Popularne posty z tego bloga

Zjadacz czerni 8 Katarzyna Grochola

Czym jest miłość? Jaki ma dla ciebie kolor, zapach, fakturę? Myślę, że ile osób, tyle odpowiedzi na te pytania, ponieważ to uczucie, które występuje w różnorodnych kolorach i można odmieniać je przez wszystkie przypadki. Jest niejednoznaczna i nieprzewidywalna, a autorce Katarzynie Grocholi udało się idealnie nakreślić to w swojej najnowszej i niezwykłej książce Zjadacz czerni 8. Na pierwszy rzut oka to zbiór opowiadań, a jednak to powieść, w której każdy rozdział to inna historia, która tylko pozornie nie łączy się z kolejnymi, jest nawet napisana w charakterystycznym dla siebie i bohaterów stylu. Mogłoby się wydawać, że zostały tutaj umieszczone zupełnie przypadkowo, a jednak im głębiej się zastanowić i wniknąć w ich sens tym bardziej okazuje się, że wspólną składową jest barwna różnorodność miłości. Niektóre historie są w lepsze, inne gorsze, a może to tylko moje odczucia, okoliczności w jakich obecnie się znajduję i bagaż doświadczeń, który każdy z nas nosi? Pole do interpretacji j...

Przez chwilę byłam w niebie

Tytuł:305. Po schodach do nieba Autor: Betty J. Eadie Stron: 221 Wydawnictwo: Znak Rok wydania: 2015 Moje zdanie: Nigdy nie czytałam książki o śmierci klinicznej i przeżyciach osoby, która przez chwilę była w niebie. Głęboko w to wierzę, ponieważ starsza pani z mojej rodziny, która już umierała ocknęła się ze słowami ,,widziałam piekło i niebo". Później wyzdrowiała.  Coś z pewnością w tym musi być, ponieważ takich książek pojawia się coraz więcej. Miejmy nadzieję, że nie jest to tylko spowodowane sukcesem ,,Niebo istnieje naprawdę".  Betty J. Eadie miała przejść operację jakich wiele. Nic nie wskazywało na jakieś komplikacje, a jednak poczuła jakby została wyrwana ze swojego ciała. Zobaczyła światło, które ją do siebie zapraszało. Była przez chwilę w niebie.  Jest to cudowna, kojąca i niebiańska opowieść. Świadectwo kobiety, która po tym doświadczeniu całkowicie zmieniła swoje poglądy. Po prostu stała się innym człowiekiem. Ogromna wiara i miłoś...

Isana Krem do ciała z masłem shea i kakao

Dzisiaj zaprezentuję Wam kosmetyk, który zakupiłam z myślą o włosach. Olejowanie lubię, ale chciałam przekonać się jak to jest z kremowaniem. Dla niewtajemniczonych. Nakładamy na włosy krem lub balsam, w którym znajdziemy dużo odżywczych olejków, naturalnych składników. Trzymamy pod czepkiem. Niektóre dziewczyny stosują to nawet na całą noc, ja raczej po godzinie myję włosy. Jak wrażenia? O tym poniżej. Na początek pobawimy się ze składem Skład: Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Ethylexyl Stearate, Cocos Nucifera Oil, Butylene Glycol, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Panthenol, Copernicia Cerifera Cera, Theobroma Cacao Butter, Sodium Cetearyl Sulfate, Parfum, Isopropyl Palmitate, Carbomer, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Coumarin. Na pierwszym miejscu oczywiście, woda, później gliceryna. Już na początku widzimy olejek kokosowy. Znakomite działanie natłuszc...