Przejdź do głównej zawartości

Posty

244.Romanse wszech czasów

Tytuł: Romanse wszech czasów Autor: Dagny Kurdwanowska Stron: 313 Wydawnictwo: Sfinks Rok wydania: 2014 Moje zdanie: Serdecznie dziękuję wydawnictwu Sfinks za możliwość przeczytania tej książki. Gdy otworzyłam paczkę i przekartkowałam książkę miałam skojarzenie z moim podręcznikiem do języka polskiego. Ten sam papier kredowy, czasami te same reprodukcje obrazów. Trochę się przestraszyłam, ale na szczęście niepotrzebnie.  ,,Romanse wszech czasów” to absolutnie pasjonująca podróż przez pojmowanie miłości i seksu w literaturze na przestrzeni wieków. Autorka opisuje wszystko z pasją i oddaniem, widać jej zaangażowanie. Jest niezwykle oczytana. Zaczyna od jednej z najstarszych książek o miłości ,,Tristan i Izolda”. Dalej przez mroki średniowiecza, aż do współczesności, kończąc na ,,Obcym dziecku” Alana Hollinghurst’a. Tej ostatniej pozycji zupełnie nie znałam. Dzięki ,,Romansom wszech czasów” na mojej liście przybyło wiele pozycji obowiązkowych do przeczytania. Uświadomił...

Gdzie ta miłość? Czas na dyskusję #17

Studniówka to już tylko wspomnienie. Walentynki też. Natomiast w moim otoczeniu zaczyna się wielkie postudniówkowe i powalentynkowe rzucanie swoich drugich połówek. Może wam teraz oczy wychodzą z orbit, ze mną też tak było. Przykład z życia. Koleżanka. Chodzi z chłopakiem prawie półtora roku. Ale to chyba nie to. Właściwie sama nie wie. Przed studniówką w tajemnicy przed nim chodziła na imprezy, polowała, bo może znajdzie sobie kogoś lepszego. Niestety tak od razu się nie udało. No to łaskawie zaprosiła go na swoją studniówkę, bo sama to nie bardzo. Ale po studniówce i odbębnionych Walentynkach można go już zostawić i szukać następnego. Najstraszniejsze w tym jest to, że to nie jest pojedynczy przypadek. Jedna trzecia osób, które przyszły razem na Studniówkę (wyszło osobno, pobiło się przed salą, pokłóciło się lub przynajmniej dziewczyna się popłakała). Niepotrzebne możecie sobie tutaj wykreślić, podałam tylko najczęstsze przypadki. Niektórzy, sądzą, że teraz trzeba jak na...

243.Jutro

Tytuł: Jutro Autor: John Marsden Stron: 269 Wydawnictwo: Znak Rok wydania: 2011 Moje zdanie: Od dawna marzyłam o przeczytaniu tej serii. Naczytałam się wcześniej o niej dużo dobrego. Później polubiłam gatunek antyutopię. Lubię czytać o tym co by było gdyby. Seria ta została okrzyknięta fenomenem i bestsellerem nie tylko w Australii gdzie powstała, ale i na całym świecie.  Wyobraźcie sobie, że wyjeżdżacie z przyjaciółmi na biwak. Fajnie się bawicie, ale jesteście odcięci od świata i po powrocie widzicie, że wszystko się zmienia. Trwa wojna. Wszyscy zniknęli, nikt nie wie co się dzieje. To właśnie spotkało Ellie i jej przyjaciół.  Ależ mi się super tę książkę czytało. Nie chodzi o to, że znajdziemy tu same dialogi. Pod tym względem to książka jest rozbudowana, ma czasami dość długie opisy. Po prostu tak ciekawie się ją czyta. Obserwujemy grupę nastolatków pozostawionych samych sobie. Ich zmagania, walkę o przeżycie. Autor bardzo dobrze wykreował bohaterów. Nie s...

242.Wojny Żywiołów. Przebudzenie Ziemi: Udręczeni

Tytuł: Wojny żywiołów. Przebudzenie Ziemi: Udręczeni  Autor: Michał Podbielski Stron: 671 Wydawnictwo: Żywioły Rok wydania: 2014 Moje zdanie: Za możliwość przeczytania tej książki bardzo serdecznie dziękuję autorowi.  Z fantastyką jest u mnie różnie. Bardzo lubię ją czytać, jednak gdy już wpadnę w wir obyczajówek i kryminałów ciężko mi przestać. Zawsze po przeczytaniu dobrej książki fantastycznej obiecuję sobie, że będę więcej po ten gatunek sięgać. Czy ta książka zmusiła mnie do takich obietnic?  Na świecie rządzą dwa żywioły: Ogień i Woda. Gdy rodzi się jeszcze nowa siła- Ziemia wszystko zaczyna się zmieniać. Kapłani odczuwają jakieś dziwne wibracje, mag przypadkowo tworzy zombie, a władca nie jest niczego świadom. Macie ochotę wejść do tego świata i zmierzyć się z pradawnymi siłami?  Gdy zaczęłam czytać to od razu zostałam zaskoczona mnogością bohaterów, nazw i miejsc. Tak chyba jest jednak zawsze w tym gatunku, należy się wczytać. Zostaje nam p...

Ludzie, czego wy ode mnie chcecie?. Czas na dyskusję #16

Dzisiaj troszkę inny tytuł na post z dyskusją. Chabrowa wyszła dzisiaj na spacer, śnieg skrzypiał mi pod nogami. Nagle się zatrzymałam, stanęłam nieruchomo na środku pola i zaczęłam słuchać. Zamknęłam oczy. Szum wiatru, delikatny dźwięk jadących samochodów(mieszkam na takim odludziu, że droga asfaltowa jest parę kilometrów ode mnie) i cisza. Poczułam, że jestem szczęśliwa. Właściwie nie wiem co to było, ale niesamowicie miłe uczucie. Czułam się taka zawieszona w tym świecie. Jakby czas się zatrzymał, tylko ja, wiatr, śnieg i szum lasu. Gdyby sąsiad mnie widział pewnie by pomyślał, że kompletnie mi odbiło.  No właśnie. Podczas spacerów lubię sobie przypominać niedawno przeczytane książki, wyciągać refleksję. Po przeczytaniu książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej pomyślałam sobie ,,Boże, jaką ja jestem szczęściarą". Moi rodzice nigdy nie wybierali mi żadnej drogi, którą podążam. Pokazywali różne ścieżki, tłumaczyli, ale ostateczna decyzja i tak zawsze należała do mnie...

241.Butik na Astor Place

Tytuł: Butik na Astor Place Autor: Stephanie Lehmann Stron: 477 Wydawnictwo: Muza Rok wydania: 2015 Moje zdanie: Na początku muszę bardzo serdecznie podziękować wydawnictwu Muza za możliwość przeczytania tej książki.  Stephanie Lehmann jest już autorką pięciu powieści. W Polsce znana jest tylko z tej. Autorka prywatnie to matka i żona, zakochana w Nowym Jorku, gdzie przeniosła akcję swojej powieści.  Dwie kobiety, jedno miasto-Nowy Jork. Jedna z nich to Amanda Rosebloom- właścicielka butiku z ubraniami vintage w Nowym Jorku. Przypadkowo wchodzi ona w posiadanie dziennika prowadzonego przez Olivie Westcott w 1907 roku. Czy dwie nieznane osoby, w zupełnie innych czasach może coś połączyć?  Ostatnio trafiam na dużo dobrych książek. Czy tak było i tym razem?  Wraz z autorką odbyłam podróż do Nowego Jorku. Nigdy tam nie byłam, ale czułam się jakbym spacerowała tymi ulicami współcześnie, jak i w roku 1907. Wcale się nie dziwię, że pani Lehmann mówi, że...

240.Dom na skarpie

Tytuł: Dom na skarpie Autor: Nora Roberts Stron: 583 Wydawnictwo: G+J Gruner Jahr Polska Rok wydania: 2013  Moje zdanie: Sama nie wiedziałam czego mam się po tej książce spodziewać. Zawsze czytałam mini powieści tej autorki, w których to zawsze mi czegoś brakowało. Ucieszyłam się, gdy doczytałam, że tu mam przyjemność z tak rozbudowaną powieścią.  Nory Roberts chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Napisała mnóstwo książek, nie wiem skąd czerpie taką ilość pomysłów.  Eli Landon, potomek bogatego rodu zostaje oskarżony o zabójstwo swojej żony. Dopuścił się tego czynu czy znalazł się w złym miejscu o złym czasie? Koniecznie musi wyjechać na parę dni do rodzinnego Domu Na Skarpie w miasteczku Whiskey Beach. Tam poznaje piękną Abrę, która zajmuje się domem. Czy morderstwo jego żony może mieć coś wspólnego z rodzinną legendą? Co odnajdzie Eli?  Długi mi dzisiaj wyszedł opis. To wszystko dlatego, że ta książka jest wielowątkowa. Nie spodziewałam się tego p...