11 cze 2018

Dziewczynka, która wypiła księżyc Kelly Barnhill

Wydawnictwo Literackie
Dawno, dawno temu. Za górami, za lasami, mieścił się Protektorat. Miejsce, gdzie ludzie każdego roku składają najmłodsze niemowlę w ofierze okrutnej czarownicy. Okazuje się jednak, że wiedźma jest dobra i ratuje każde dziecko przed niechybną śmiercią. Pewnego dnia jednej z uratowanych dziewczynek podaje do wypicia światło księżyca. W taki sposób mała Luna zostaje wypełniona magią, która może być zagrożeniem dla niej samej i jej bliskich.

Kelly Barnhill to amerykańska pisarka. Ma na swoim koncie już kilka powieści, które zostały bardzo dobrze przyjęte na całym świecie, jest laureatką kilku prestiżowych nagród.

Lubicie powieści z baśniowym klimatem? Ja sięgam po nie ostatnio coraz częściej i ogromnie mi się podobają. Dziewczynka, która wypiła księżyc to historia, która zajęła moje serce i myśli na kilka dni. To piękna, magiczna opowieść o dziewczynie, w której drzemie ogromna moc i ma ona szansę na uratowanie całego Protektoratu od strasznego losu. Powieść łączy w sobie wiele znanych nam z dzieciństwa wątków. Są dzieci składane w ofierze złej wiedźmie. Jest magia, smoki i potwory. Z tym wyjątkiem, że nasza czarownica – Xan okazuje się być niezwykle prawą i uczciwą kobietą, a cała historia zostaje poprowadzona w zaskakującym kierunku. Właśnie ta innowacyjność spodobała mi się najmocniej. Nie jest to kolejny odgrzewany kotlet w dziedzinie fantastyki dla dzieci i młodzieży, ale historia, która może zachwycić wiele osób, niezależnie od wieku. Baśń o złej czarownicy została opowiedziana na nowo i całkowicie inaczej niż byśmy się spodziewali.

Bohaterowie również zasługują na osobny akapit. Polubiłam Xan – czarownicę, która poświęciła swoje życie na ratowanie dzieci składanych w ofierze w lesie. Jakie niebezpieczeństwo grozi niemowlakom będziecie musieli dowiedzieć się w trakcie czytania książki.
Mieszkaniec Protektoratu – Antain to również bardzo ciekawa postać, która odgrywa ważną rolę w całej opowieści.
Polubiłam ich jednak chciałabym, aby byli jeszcze lepiej wykreowani, dostarczyli mi większej dawki emocji swoim udziałem w tej opowieści. Nie jest to jednak minus, ponieważ nie zapominajmy, że to powieść skierowana do dzieci i młodzieży. Psychologiczne niuanse charakterów postaci tu raczej nie występują.
 
Kolejnym ważnym aspektem tej powieści jest jej piękny, urzekający baśniowy klimat. Magia oblepia nas jak drobne pajęcze sieci, jak te nici księżycowego światła i sprawia, że chcemy pozostać w tej historii i delektować się każdym jej rozdziałem. Autorka pisze prostym, niewyszukanym językiem, który jednak mocno wpływa na wyobraźnię. Miałam wrażenie, że cała historia toczy się przed moimi oczami, a ja jestem uczestnikiem wydarzeń.

Oprócz ciekawej historii fantasy znalazłam tu piękną, liryczną i nostalgiczną opowieść o miłości matki i dziecka. O tym, że takie uczucie zawsze trwa, nigdy nie słabnie i nie jest w stanie zniszczyć go choroba czy rozłąka. Odkąd sama jestem matką częściej zauważam takie wątki, ale sprawiło to, że z chęcią poczytam ją razem z moim synkiem.

Czy polecam? Oczywiście! Każdemu kto szuka mądrej, wciągającej i lirycznej baśni dla dzieci i dorosłych. Jej nostalgiczny, magiczny klimat sprawia, że lektura to prawdziwa przyjemność. Ja czytałam ją w idealnych warunkach, wieczorem przy otwartym oknie słuchając odgłosów burzy i stukających o parapet kropel deszczu. Historia się toczyła, a magiczna nić łącząca matkę i dziecko przybliżała główną bohaterkę Lunę i jej rodzicielkę do siebie. Chwila idealna.

Ocena:5+/6
Tytuł: 412.Dziewczynka, która wypiła księżyc
Autor: Kelly Barnhill
Stron: 355
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 2018
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Literackiemu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz :)

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.