12 wrz 2018

Namaluj mi słońce Gabriela Gargaś

Gabriela Gargaś to jedna z moich ulubionych polskich autorek. Jej historie zawsze doprowadzają mnie do łez, troszkę emocjonalnie męczą. Jak było tym razem?

Sabina ma dość nietypową pracę. Jest przyjaciółką do wynajęcia. Nic zdrożnego, po prostu rozmawia, wysłuchuje, towarzyszy w kawiarni czy restauracji samotnym, smutnym ludziom, którzy w życiu się pogubili. Sama również jest podobna do swoich klientów. Codziennie towarzyszy jej ogromna samotność, do której nikomu się nie przyznaje. Pewnego dnia w parku poznaje Marysię – dziewczynkę jak promyk słońca, która nie ma mamy, a jej ojciec Maks okazuje się niezwykle przystojnym mężczyzną.

Namaluj mi słońce to sprawczyni mojego rozkojarzenia i niewyspania. Przeczytałam ją w ciągu jednego dnia, a właściwie nocy. Dziecko smacznie spało, mąż też, a ja zagłębiałam się w pokręcone losy Sabiny i Maksa. Oboje są ludźmi poranionymi przez życie, zwłaszcza trudne dzieciństwo. Ojciec Maksa był alkoholikiem, który nie potrafił okazywać uczuć i zaszczepił tę wadę w swoim dziecku. Z Sabiną utożsamiłam się całym sercem. Dziewczyna z mnóstwem kompleksów. W czasach szkolnych walczyła z nadwagą i chociaż teraz wygląda zupełnie inaczej to ta zakompleksiona dziewczynka ciągle w niej siedzi. Czy na takich ruchomych posadach da się zbudować miłość? Dla ludzi, którzy nie pokochali jeszcze samych siebie będzie to ogromnie trudne.

Największym plusem tej opowieści jest jej realność, nie oczywistość. Jak to w życiu bywa nic nie jest czarno-białe. Po okresach słońca i spokoju przychodzi burza i zawirowania. Autorka pokazuje prawdziwy związek, w którym ludzie popełniają błędy mogące wszystko zniszczyć. Niejednokrotnie po prostu przeklinałam w myślach bohaterów, ich zachowanie, a jednak po przeczytaniu całości jestem usatysfakcjonowana rozwojem wypadków. Dlaczego? Ponieważ każde uczucie czeka wiele niepowodzeń, wzlotów i upadków i często sami nie zdajemy sobie sprawy jak zachowamy się w danej sytuacji.

Kolejnym atutem historii jest jedna z postaci – Marysia. Skradła moje serce od pierwszych stron. To rezolutna, wrażliwa i zabawna dziewczynka, bez której cała historia nie byłaby już taka sama. Jeśli chodzi o kreacje Sabiny i Maksa to nie ma tutaj co liczyć na rozbudowane psychologiczne rysy, jednak autorka daje nam odczuć jakby byli to ludzie z krwi i kości. W trakcie czytania mamy wrażenie, że to nasi dobrzy znajomi, jesteśmy z nimi zżyci na tyle, że w pewnym momencie nie sposób nie uronić kilka łez wzruszenia.

Ogromnie lubię styl pisania autorki. Lekki, sporo w nim dialogów, na tyle, że byłam w stanie przeczytać ją trakcie jednego dnia, a jednocześnie mnóstwo tu pięknych, poetyckich cytatów o miłości, życiu i samotności. Zmuszają do refleksji i zastanowienia się nad tym co w życiu ważne.

Namaluj mi słońce to namiętna historia o miłości i samotności w tłumie ludzi tak często spotykanej w naszych czasach. O tym, że ludzie często popełniają błędy. Emocjonalna, poruszająca. Do zadumania się i popłakania. Autorka na swoim Instagramowym profilu poinformowała, że skończyła prace nad kolejną powieścią, a ja już wiem, że będę chciała ją przeczytać. Te emocje, łzy, denerwowanie się na bohaterów, które serwuje mi Gabriela Gargaś są czasami potrzebne.

Ocena: 5/6
Tytuł: 436.Namaluj mi słońce
Autor: Gabriela Gargaś
Stron: 446

Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2018 (wznowienie)
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Filia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz :)

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.