Wszyscy którzy odwiedzają blogi kosmetyczne lub takie prowadzą z pewnością wiedzą o co chodzi. Zauważyłam, że wiele kosmetyków nigdy nie może doczekać się na tym blogu recenzji. Systematycznie wyrzucam kolejne opakowania. Stąd dowiecie się tylko czy polecam, jeśli tak to dlaczego.
1.Ziaja, Tonik ogórkowy. Świetna sprawa, nie podrażnia, nie uczula, kosztuje praktycznie grosze, a można świetnie nim odświeżyć, przetrzeć twarz.
2.Szampon Palmolive, Włosy Matowe. Szampon jak szampon. Pełno w nim różnego rodzaju chemii, zapach sztuczny, brak jakichkolwiek naturalnych składników. Czy nadawał blask? Nie zauważyłam, po prostu mył, ale z pewnością już do niego nie wrócę.
3.Tusz do rzęs, Lovely, Curling Pump Up Mascara. Świetny produkt za śmieszną cenę. Bardzo go polubiłam, miałam zrecenzować, ale nie umiem zrobić zdjęcia własnego oka :) No cóż. Nie skleja rzęs, nie osypuje się. Nie daje też jakiegoś spektakularnego, teatralnego efektu, ale na co dzień nie o to mi chodzi.
4.Żel micelarny z Biedronki, Bebeauty. Kupuję go regularnie, gdy tylko kończy mi się opakowanie. Następne już czeka i pewnie kiedyś pojawi się jego recenzja. Super kosmetyk.
5.Pasta do zębów, Vademecum. No pasta jak pasta. Miała taki dziubek przez który nie mogłam jej za bardzo wydobyć.
6.Żel po prysznic, Wellness Beauty. Doczekał się recenzji.
7.Płyn micelarny z Biedronki. Dwa już czekają w zapasie. Mój ulubiony płyn.
8.Błyszczyk Air Flow. Właśnie się skończył. Kilka zdjęć i recenzja
9.Mydło w płynie Isana Też zrecenzowana