Ostatnio często wzruszam się podczas oglądania filmów, tak było i tym razem.
Film opowiada o dziennikarce, która musi przygotować materiał o staruszce, która każdego roku czeka na dworcu w Walentynki na powrót swojego ukochanego. Wtedy miał on wrócić z wojny, ale wszelki ślad po nim zaginął. Jeśli chodzi o wątek miłości w czasach wojny i ten, który pokazuje staruszkę czekającą na ukochanego to jest on mistrzowski. Świetna jest tu rola Betty White- miła, ale i utalentowana staruszka. Byłam strasznie wzruszona końcem opowieści i łzy płynęły mi ciurkiem. Pokazuje, że miłość trwa wiecznie, nic nie jest w stanie jej nigdy zgasić.
Współczesny wątek w wykonaniu Jennifer Love Hewitt zupełnie mi się nie spodobał. Aktorka była sztuczna i pusta. Jej gra aktorska była przesadzona.
Nie popsuło mi to jednak oglądania filmu i w dalszym ciągu polecam go każdemu. Przecież Walentynki już tak niedługo.